I mnie to spotkało

04.11.08, 11:23
Witajcie, dziewczyny. Mam 35 lat. To było nasze pierwsze, upragnione
dziecko. Przyśniła mi się dziewczynka o imieniu Maja. Gdy test
potwierdził ciążę, pociekły mi łzy radości. To tak, jakby los, Bóg
obdarował mnie swoją łaską i w darze życia objawił mi swoją miłość.
Około 6/7 tygodnia ciąży zaczęłam się bardzo źle czuć. Wszyscy
dookoła (łącznie z lekarzem ginekologiem) mówili mi, że złe
samopoczucie na początku ciąży jest normalne, że trzeba to po prostu
przetrwać. Męczyły mnie ogromne mdłości przez całe dnie, było mi
ciągle duszno i brakowało powietrza, musiałam siedzieć w pracy
wychylona do przodu, by nie czuć ucisku w sercu. Było mi ciągle
słabo i nie miałam siły chodzić, toteż po powrocie do domu leżałam,
kładłam się spać po godz. 19. Trwało to około 3 tygodni. Z dnia na
dzień czułam się gorzej, a wszyscy powtarzali mi, że to normalne.
Ginekolog zachwycał się dobrymi wynikami morfologii, mówił, że
zwolnienie lekarskie z pracy nie jest wskazane, gdyż kobieta w domu,
bez zajęcia miewa czarne myśli... Między 7 a 8 tygodniem zaczęłam
plamić..na ciemnopomarańczowo, na różowo... Gin zrobił mi USG -
łożysko nie odklejało się, szyjka macicy była w porządku, serduszka
dziecka biło. Lekarz zapisał mi Pimafucin, sądzac, ze ta substancja
o dziwnej barwie to upławy spowodowane infekcją. Po zastosowaniu
Pimafucinu plamienie ustąpiło. Nadal czułam sie źle, ale czekałam na
planowaną kolejną wizytę u gina, która miała miejsce po 10 dniach.
Kończył się 9 tydzień ciąży. Lekarz zaczął od USG, od słów:
Zobaczymy, jak bije serduszko. Widziałam na ekranie monitora, ze
dziecko znacznie urosło..Lekarz długo wpatrywał się w monitor,
oglądając dziecko z różnych stron i milczał.... Przez głowę
przeleciała mi mysl, ze coś jest nie tak....Powiedział w końcu, że
serduszko dzidziusia przestało bić...... Potem wszystko potoczyło
się szybko- skierowanie na oddział, zmiękczanie szyjki macicy (bo to
było poronienie zatrzymane), łyżeczkowanie... Minęło 10 dni. Zadaję
sobie pytania bez odpowiedzi. Czy gdyby lekarz zadziałał od razu
przy pierwszym plamieniu, nie dawał Pimafucinu, czy moje dziecko by
żyło? Dlaczego umarło? Dlaczego ja się tak potwornie źle czułam w
tej ciąży..właściwie myślę, ze od momentu gdy dziecko zaczęło powoli
umierać... Czuje ogromną pustkę. Przyśniła mi się moja dziewczynka -
jako zmarła. Boję się, że z następną ciążą będzie tak samo. Mam
niedoczynność tarczycy, którą leczę. Dlaczego przed zajściem w ciążę
hormony tarczycy miały prawidłowy poziom, a w ciąży poleciały w dół?
Nie odebrałam jeszcze wyniku badania HP, z niego być może niewiele
się dowiem. Wiecie, co jest najgorsze? Że większość osób z mojego
otoczenia mówi: że to się zdarza, ze to była naturalna eliminacja
być może uszkodzonego zarodka, że mam dziękować Bogu (!), bo być
moze urodziłabym chore dziecko... A ja i tak za nim tęsknię..Za
moimi marzeniami, wyobrażeniami, za miłością, którą zaczynałam je
darzyć.... Czuję się pusta, wypalona, brzydka. Obwiniałam swoje
ciało, w tę najgorszą noc w moim życiu, spędzoną swiadomie z martwym
dzieckiem wewnątrz, pomyślałąm, ze nienawidzę swojego ciała, które
może zabiło moje dziecko... Teraz juz tak nie myślę, ale boję się,
że historia się powtórzy... Że nie zdążę urodzić dziecka, że na
bycie matka będzie w końcu za późno.... Pozdrawiam wszystkie
dziewczyny, kobiety pogrążone w bólu. Amelia
    • ankups Re: I mnie to spotkało 04.11.08, 11:52
      Amelio, tulę do serca, mocno, mocno!
      Kochana, masz prawo do bólu, do cierpienie - tak jak piszesz - to
      Twoje Dziecko, ukochane, nawet, jesli było chore, słabe. Jego, a
      pewnie jej, Majeczki,odejście to dla Ciebie, dla każdej z mam takich
      jak my, to ogromna strata. Kochamy i ten fakt otoczenie winno nie
      rozumieć, ale uszanować. Odetnij się od pocieszeń typu "dobrze się
      stało" - masz prawo unikać kontaktów z takimi pocieszycielami, do
      mówienia wprost, ze nie chcesz/ nie zyczysz sobie takich słów. Nikt
      nie musi Cię rozumieć - ale szanować - tak.Wiele osób w moim
      otoczeniu zrozumiało, ze pocieszenia tego typu rania, kiedy
      zapytałaMM wprost: a gdyby moja córcka miała roczek, czy
      powiedziałbyś mi, ze będę miała następne dziecko, że dobrze się
      stało, bo była chora?
      Ludzie nie mówią tego ze złośliwości, raczej zniewiedzy,
      niedoświadczenia, czasem z głupoty. A Ty masz prawo wymagac dla
      siebie poszanowania żałoby.
      Mam nadzieję, ze mysli o sobie, mysli pełne nienawiści i poczucia
      winy nie powrócą - to etap, przez który przechodzi wiele z nas...
      szukamy przyczyny i wtedy kierujemy złość, rozgoryczenie przeciwko
      sobie samym, bo czujemy się odpowiedzialne za to Maleńkie Życie pod
      sercem. Nie jestes winna, ani Twoje ciało, pamiętaj o tym. Kochasz
      swoją Córcię, nie mogłas skrzywdzić.
      Czy historia się powtórzy? nie wiem... nie mam gwarantu, nikt go nie
      ma. Wiem natomiast, że poddając się popełnić można największy błąd w
      życiu - jestem mamą trojga nienarodzonych Dzieci i tez zastanawiałam
      się "a co jesli?". Omal nie zrezygnowałam, włąsciwie to nie "omal",
      ale rzeczywiście tak sie stało. Sygnaturka potwierdza tylko moje
      przekonanie: nie możemy się poddawać!
      Moja ciąża trwała kilka lat - bo tyle minęło od pierwszego
      poronienia. Zrobiłam masę badań, w tym nawet genetyczne. Lekarze w
      pewnym momencie nie byli w stanie powiedzieć mi nic innego, jak
      tylko "trzeba próbować". Mieli racje. Trzeba. Bo czasem te cholerne
      9 miesięcy się wydłuża, czasem ciąża trwa nieprzepisowo więcej niz 3
      trymestry, ale to nieważne! ważne, że masz tak samo jak ja szansę
      zostać mamą. Nie poddaj się! nie wierz w gadanie o wieku ("za
      późno", "nie zdążysz"), o powtarzalności strat.
      Teraz czas odpocząć, wejsc w żałobe i przejśc przez nia ku nowemu.
      Lepszemu.

      Niestety, ciąża to stan, kiedy wiele kobiet chorujących na tarczycę
      doświadcza pogorszenia wyników, dlatego tak ważne jest, aby jak
      najszybciej znaleźć się pod opieką specjalisty i poddawać się
      regularnym badaniom.Niedoczynnośc to nie wyrok - mam czworo
      rodzeństwa - co to ma do rzeczy? nasza mama zmaga się z
      niedoczynnością od zarania dziejów.
      Przytulam, Anna
      (*)
      • grochalcia Re: I mnie to spotkało 04.11.08, 12:26
        Amelio- mysle, że Ania napisała juz wszystko...a że Ania pisze
        najładniej na świecie i wzrusza jak mało kto-nie wiem co Ci więcej
        napisać...

        ja stracilam 2 ciąże..jedna po drugiej...najgorsze słowa jakie
        usłyszalam należały do najblizszych...że to moja wina, że źle jadlam,
        ze mam juz synka, więc po co mi kolejne dziecko? ze jestem
        nieodpowiedzialna , że tak męczę swoj organizm..ze wogole dlaczego ja
        placze? przeciez mam juz jedno dziecko, mam dla kogo zyc..dla
        wszystkich byly to tylko zarodki..tak, mam synka, z pierwszej
        ciąży..ale chce byc jeszcze mama..bo wiem jakie to fajne
        uczucie...powiedzialam, ze sie nie poddam a uwagi innych puszczac
        mimo uszu..
        dzis zaczęłam 29tc...trudna ta ciąża, w sumie walka, tak jak u Ani,
        od początku...
        wierze, że sie uda...

        i Tobie zycze wiary i siły, żeby sprobowac kolejny raz...bo warto,
        uwierz mi, warto....
    • vigga Re: I mnie to spotkało 04.11.08, 21:59
      Amelio,

      tak dobrze znam to poczucie że to my zawiodłyśmy - może nasze ciało,
      może psychika a może to co zrobiłyśmy lub nie zrobiłyśmy.
      Zastanawiasz się że może trzeba było zareagować już wtedy gdy
      samopoczucie sie pogarszało... ja czułam się rewelacyjnie, żadnych
      mdłości nie miałam a też dziecko straciłam. I też myślałam że moje
      samopoczucie było sygnałem nadchodzącej klęski. Nie ma reguły. I
      pewnie nigdy nie znajdziesz odpowiedzi dlaczego się stało to co się
      stało. Ja nie znalazłam. I już jej nie szukam. Teraz czekam. Na cud.
      Na to że los da mi jeszcze szansę. I też się boję tak jak Ty. I też
      jest mi smutno choć minął już prawie rok. Nie wiem jak Cię pocieszyć
      ale pamiętaj zawsze że gdzieś tam jest ktoś kto Cię rozumie bez słów
      bo łączy nas ta sama tragedia - strata dziecka. Nie poddawaj się -
      będę trzymać za Ciebie kciuki.
    • mentafolia Re: I mnie to spotkało 04.11.08, 23:17
      Amelia - bardzo,bardzo jest mi przykro.Rozumiem wszystko o czym piszesz.
      Jestem starsza od Ciebie i jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa,więc
      najlepiej zapomnij że masz 35 lat,bo to akurat jest mało ważnesmile
      W pierwszych tygodniach życia dziecka tak naprawdę nie ma możliwości lekarskiej
      ingerencji.Nie obwiniaj lekarza ani tym bardziej siebie,bo to niesprawiedliwe i
      niepotrzebnie się zadręczasz.
      Hormony tarczycy poleciały w dół,bo w ciąży zwykle tak właśnie się
      dzieje.Powinnaś być pod kontrolą dobrego endo.
      Senność i mdłości trudno uznać za niepokojący objaw,ponieważ akurat te objawy są
      bardzo pożądane - świadczą o wysokim poziomie progesteronu.
      Czas leczy rany,pozbierasz się i mam nadzieję,że dasz radę smile
      pozdrawiam serdecznie
    • sylwiajagrom Re: I mnie to spotkało 05.11.08, 15:22
      Witaj Amelko, wiem doskonale co czujesz, ja jestem po dwóch poronieniach a teraz
      będzie trzecie niestety. Maleństwo nie rośnie, serduszko bije, ale bardzo wolno,
      wydaje mi się że to tylko leki podtrzymują ciąże. Za tydzień w czwartek kolejna
      wizyta i wtedy najprawdopodobniej odstawię leki i zobaczymy co się będzie dziać.
      Straciłam już nadzieję z mężem na to, że będzie dobrze ale jednocześnie
      postanowilismy, że będziemy walczyć i starać sie dalej. Szukam bratniej duszy,
      która była w podobnej sytuacji, chciałabym wiedzieć co u niej było przyczyną
      poronień, bo u mnie póki co nic nie wykryto i nic się nie podejrzewa. Miałam
      robioną histeroskopię i badania genetyczne, pod tym kątem jest wszystko w
      porządku.
      • ankups Re: I mnie to spotkało 05.11.08, 16:06
        Nie poddawaj się - jestem po trzech pornieniach, córce, która nosze
        dzis pod sercem nie dawano sznas na życie - a ona jest, wbrew
        logice.
      • werka344 Re: I mnie to spotkało 05.11.08, 16:41
        sylwiajagrom doskonale romumiem co czujesz. ja dwa lata temu
        straciłam dwoje dzieci. Teraz, we wrześniu po raz trzeci. Nie wiem,
        czy Cię pocieszę, ale u mnie też nie nie znaleziono przyczyny. Badań
        mam całą teczkę. I nic z nich nie wynika. Jutro zrobie kolejne. I
        bez względu na wynik zaczynam walke ponownie. Po trzeciej stracie
        też myślałam, że to koniec, nie wierzyłam, że będę miała siłę
        spróbować po raz koeljny. Dzisiaj wiem, że sie nie poddam. I juz się
        nie obwiniam, że zrobiłam coś źle. Mam przyjaciółkę, która straciła
        troje dzieci. ostatnie w lutym tego roku. To był 16 tc. Lekarze
        podejrzewali, że wpływ mogła mieć dwurozna macica albo z karitypami
        było coś nie tak. Zrobiła więc badania genetyczne. Jednak nasza
        słuzba zdrowia sie nie spieszy. Czekała na wyniki 5 miesięcy. Zanim
        jed ostała zaszła w ciążę. I co? Ciąża jest książkowa. Ona pracuje,
        choć wczesniej za każdym razem leżała w domu. Ona jest moją
        nadzieją.Dlatego wiem, że będzie dobrze. Tak to już jest, że
        niektóre kobiety muszą na swoje dziecko poczekać. Dodam też, że z
        jej badań nic nie wynikło. Kariotypy ok. Dlatego czasami myślę, że
        badania są tylko dla lekarzy. Kiedy straciłam trzecie dziecko
        zaczęłam szukać specjalistów(choć wcześniej tez byłam pod opieką
        warszawskiego profesiera), czytałam o immunologii i nawet chciałam
        jechać do Łodzi, gdzie dr malinowski szczepi limfocytami męża, albo
        do Dubrawskiego który proponuje wlewy z immunoglobuliny - cena
        jednego to prawie 6 tys zł. Zrezygnowałam. Co ma być to będzie.
        Walczę dalej. Nie będę Ci mówiła, że czas leczy rany, bo to banał.
        Każda z nas musi poradzić sobie z tym inaczej. Zobaczysz z Tobą też
        tak będzie. Pozdrawiam
      • kasia_zea_pl Re: I mnie to spotkało 05.11.08, 17:42
        Sylwiajagrom ja też miałam podobnie. Na pierwszej wizycie USG
        wszystko ok. Po 8 dniach plamienia. Następna wizyta i dowiaduję się,
        że serduszko bardzo wolno bije. Około 70 uderzeń na minutę.
        Pęcherzyk ciążowy nie urósł wcale przez te dni a dzidzia też tylko
        4mm. Kilka godzin później wyleciał mi skrzep krwi. Znowu wizyta u
        lekarza i USG. Niestety serduszko już nie biło. Nawet nie zdążyłam
        wziąć leków na podtrzymanie. Zresztą lekarz mnie uświadomił, że jak
        ma być poronienie to już nic nie pomoże, ale ciągle dawał nadzieję.
        Nie znalazłam przyczyny poronienia. Pierwsza ciąża super, z której
        mam synka. Pozostają tylko pytania bez odpowiedzi. Pozdrawiam i
        łącze się z Wami wszystkimi w bólu.
      • agnieszkajonik Re: I mnie to spotkało 05.11.08, 20:59
        Witaj!Jestem z Tobą całym sercem!Mam za sobą póżne poronienie i
        przedwczesny poród!Córeczka odeszła szybko,krwawienie,skurcze i
        wiedziałam że nie ma już szans,że moje dziecko umrze!Z Antosiem
        leżałałam 2 miesiące w szpitalu i modliłam się o cud!nie miałam już
        wód płodowych a Antoś żył i rósł zgodnie z tygodniami ciąży!
        walczyliśmy oboje do końca ale się nie udało!Pisząc teraz rycze jak
        bóbr bo to cały czas boli!Mam w tej chwili 36lat i będziemy z mężem
        próbować jeszcze raz,bo warto!trzymaj się maleńka
    • sylwiajagrom Re: I mnie to spotkało 05.11.08, 19:13
      Dziękuję Wam bardzo dziewczyny z całego serca. Razem będziemy się wspierać i
      walczyć i wierzę w to,że nadejdzie ten dzień kiedy na świecie zobaczę swoje
      maleństwo smile Tak bardzo bym chciała już teraz, ale póki co to nie dane jest mi
      jeszcze. Pozdrawiam Was serdecznie i będę zaglądać na podobne wątki żebyśmy się
      mogły wirtualnie spotkać i wspierać. Ściskam mocno smile
      • werka344 Re: I mnie to spotkało 06.11.08, 17:29
        Na pewno. Ja wierzę, że wszystkim nam uda się przytulić do serca
        nasze maleństwa. Nie możemy tylko się poddawać.
    • sylwiajagrom Re: I mnie to spotkało 17.11.08, 15:12
      Cześć dziewczyny, jestem już po zabiegu. W piątek miałam zabieg, wyszłam w
      sobotę rano, zabieg po raz pierwszy miałam w znieczuleniu ogólnym i muszę
      przyznać, że jest to o niebo lepsze rozwiązanie niż znieczulenie miejscowe,
      które miałam dwa razy. Nie czułam nic podczas łyżeczkowania bo byłam uśpiona,
      ale i po ból był o wiele mniejszy niż po znieczuleniu miejscowym. Czuje się w
      miarę dobrze, wiem, że muszę odpoczywać i nie forsować się, żeby wszystko dobrze
      się zagoiło. W czwartek mam wizytę u swojego lekarza i zobaczymy co dalej, w
      jakim kierunku pójdą nasze badania i kiedy będziemy mogli się starać o
      dzidziusia. Pozdrawiam Was wszystkie cieplutko. smile
    • kopciuszek2183 Re: I mnie to spotkało 17.11.08, 17:20
      W 5 tyg zaczęłam plamic więc poszłam do gin.Przepisał duphaston i po kilku
      dniach plamienia zniknęły.Pomyślałam jest ok.Po tygodniu poszłam na wizytę
      kontrolną i okazało się że dzidziusiowi przestało bić serduszko.Ale lekarz kazał
      dla pewności poczekać jeszcze tydzień i się upewnić w swoim przekonaniu.Po
      następnym tygodniu okazało się ze nic się nie zmieniło.Trzeba łyżeczkować.Teraz
      jestem już po zabiegu i fizycznie czuję się dobrze ale mocno chcę mieć
      dzidziusia.Teraz czekam na zielone światło.!
      • agnieszkajonik Re: I mnie to spotkało 18.11.08, 20:34
        My z mężulkiem ciężko pracujemy nad dzidziusiem bo i z zajściem mam
        problem!Tak bardzo pragne tego maleństwa a zarazem panicznie się
        boje,trzeciego pogrzebu nie przeżyje!Trzymajcie się ciepło i dzięki
        że jesteście!
    • jankapl Re: I mnie to spotkało 20.11.08, 23:21
      Witajcie.Bardzo mi przykro i bardzo Wam wszystkim współczuje.Ale może
      mój przypadek doda Wam nadziei.Byłam 4 razy w ciąży.Trzy razy się nie
      udało.Dwie pierwsze ciąże straciłam bardzo szybko(12 i 8 tydzień).W
      trzeciej ciąży zaczeło sie żle dziać w 16 tygodniu.Zaczeły sie
      plamienia,lekarz przepisał mi końską dawde Duphastonu i
      Kaprogestu(wtedy tego nie wiedziałam,że za duzo).Mega krwawienie i
      szpital,leżenie plackiem.Odchodzą mi wody w 24 tyg,lekarka mowi,że to
      globulka się rozpusciła i wypłynęła,co nie bylo prawdą.Wtedy tego nie
      wiedziałam,uświadomił mnie dopiero inny lekarz w innym szpitalu,bo
      tam gdzie leżałam przez 7tyg juz nie wiedzieli co mają dalej zemną
      robić i skierowali mnie do kliniki w Bytomiu.Tam lekarze próbowali
      uzupełnić mi wody płodowe.Na chwile się udało.Nigdy nie zapomnę
      widoku mojej córeczki machającej rączkami na monitorze.Niestety
      łożysko było już bardzo zainfekowane,cała jama brzuszna.Wody znowu
      odeszły.Zrobiono mi cesarskie ciecie.Mała była bardzo malutka
      (480gram),ale wszystkich zaskoczyła i żyła 3 dni.Potem przez trzy
      lata robiłam wiele badań i do teraz nie wiem dlaczego straciłam te
      dzieci.W końcu zaszłam w czwartą ciąże.Dużo stresu,strachu,łez
      wylanych przy najmniejszym plamieniu,ale sie udało.Miałam cc w
      37tygodniu za namową mojej pani doktor i chwała jej za to ponieważ
      dzidzia miała dwa razy pępowine owinięto wokół głowy.Moja pani doktor
      jest troche nadgorliwa,ale w tym przypadku uratowała moje dziecko.
      Wiele razy w ciągu tych 5lat od pierwszej ciąży do tej ostatniej
      miałam chwile zwątpienia.Ale musiałam próbować.Zostać MAMĄ było moim
      najwiekszym marzeniem i sie w końcu udało.Wierze w to głęboko,że Wam
      się też uda.

      MAMA TRZECH ANIOŁKÓW
      • werka344 Re: I mnie to spotkało 21.11.08, 11:30
        jankapl. Takich postów jak Twój nam trzeba. dzieki niemu ja wierzę,
        że wszystko się uda. Byc może nasze cierpienia po coś były, są.Może
        dzięki temu bardziej bedziemy potrafiły docenić dar, jakim jest
        macierzyństwo.Ciszę się, że Tobie sie udało. Takie historie jak
        Twoja, a właściwie ich zakonczenie, to balsam dla dusz wszystkich
        nas, które zalogowałysmy się na tym forum.Ja też miewam chwile
        zwiątpienia, ale szybko biorę sie garść i walczę dalej. Pozdrawiam.
    • justmaga Re: I mnie to spotkało 22.11.08, 12:04
      Amelia. Przytulam Cie mocno. Teraz Twoj czas na zalobe i nie daj sobie wmowic
      inaczej. Nikt nie moze pomniejszyc twojego bolu bagatelizujac to co sie stalo
      albo szukajac usprawiedliwien..
      Na to potzreba czasu.. czasem bardzo duzo..

      ja po 3 miesiacach po zabiegu jeszcze placze
      • agnieszkajonik Re: I mnie to spotkało 22.11.08, 20:06
        Boli i będzie bolało z czasem może mniej ale jednak!Ja dalej sobie z
        tym wszystkim nie radze!Płacz Amelio i rozpaczaj masz do tego
        całkowite prawo!Nie ma takich słów które ukoją twój ból!Buziaki
Pełna wersja