lorek08
03.12.08, 23:27
zakladam ten temat aby dac wszystkim nadzieje. w pazdzierniku 2007 zaszlam w
ciaze. bylam szczesliwa. i tak zylam do 10 stycznia 2008. podczas wizyty u
ginekologa dowiedzialam sie ,ze moje dzieciatko nie zyje tzn ze jego rozwoj
zatrzymal sie na 6 tygodniu. dostalam skierowanie do szpitala na czyszczenie.
dostalam tabletki aby ,,wydalic,, wszystko. bol psychiczny byl nie od
opisania. w kwietniu 2008 mialam ostatni okres. na poczatku maja zrobilam
test. pokazaly sie 2 kreski,ta druga prawie niewidoczna ale ja ja widzialam.
pierwsze usg to byl wielki strach. i tak bylo do 19 tygodnia kiedy to zaczelam
czuc ruchy malenstwa. teraz jestem w 35 tygodniu. nie traccie nadziei. ja
myslalam ,ze skoro stracilam dziecko tzn ze ze mna cos nie tak. ze nigdy nie
bedzie dobrze.
czas leczy rany ale ja o moim aniolku nie zapomnialam. nowa ciaza nie
wynagrodzila mi tamtej straty.z moim serduszku zawsze bedzie rowniez tamto
dziecko,moje dziecko