Tak się tylko zastanawiam...

30.12.08, 11:45
Kilka miesięcy temu straciłam moją pierwszą ciążę,wynik,który odebrałam
właściwie nie wyjaśnił przyczyn tego co się stało.Wydaje mi się ,że od
początku coś było nie tak jak powinno-od samego początku bolał mnie jajnik
ale do tego stopnia ,ze drętwiała mi cała noga ( ból był taki,że robiło
mi się słabo).Podczas badania lekarz stwierdził,ze macica jest
przeciągnięta w stronę jajnika a dodatkowo samo badanie było bardzo bolesne
(zwykle badanie nie sprawia mi bólu), na koniec lekarz stwierdził,ze zarodek
zagnieżdża się w rogu macicy.
Powiedzcie proszę czy te wszystkie kwestie mogły doprowadzić w 8 tygodniu
do takiego finału.
Jakoś nie daje mi to wszystko spokoju,ciągle czuję się winna.
    • funia3 Re: Tak się tylko zastanawiam... 30.12.08, 12:40
      Niestety zupełnie nie znam się na tym, co opisałaś, ale wiem, że dziewczyny na
      forum mają rozległą wiedzę. Chciałam Cię tylko zapytać, dlaczego piszesz, że
      czujesz się ciągle winna? Przecież spotkało Cię nieszczęście. To nie jest Twoja
      wina!!!! Czy moja strata to moja wina???- odpowiedz mi i sobie sama... Ściskam
      Cię mocno. Oby przyszły rok był dla nas szczęśliwy.
      • mjr5 Re: Tak się tylko zastanawiam... 30.12.08, 13:52
        Czuję się winna bo wydaje mi się ,że coś zrobiłam źle,kiedyś brałam leki
        przeciwgrzybicze -bardzo toksyczne i używałam ich dość długo,sam początek
        ciąży też był strasznie trudny emocjonalnie(śmierć bliskiej osoby,problemy w
        pracy)
        Nie wiem czy błąd tkwił we mnie czy też te wszystkie dziwne objawy wskazywać
        mogły od początku,że tak się to skończy jak skończyło...
    • kasia_zea_pl Re: Tak się tylko zastanawiam... 30.12.08, 14:15
      nie możesz czuć się winna. Naturalną rzeczą jest , że szukamy winy
      same w sobie. Ja też tak miałam. Szukałam winy we wszystkim naokoło.
      Nawet doszłam do wniosku, że to przez colę, której napiłam się w
      nadmiarze. To wszystko bzdury. Gdyby tak było to żadna ciąża nie
      skończyłaby się szczęśliwie. Większość ciąż po prostu jest skazana
      na niepowodzenie. Ja byłam u znanego profesora po poronieniu, który
      mi powiedział, że już na pierwszym zdjęciu widać, że ciąża jest
      nieprawidłowa, ponieważ pecherzyk ciążowy ma nieprawidłowy kształtu.
      Mój lekarz prowadzący tego nie zauważył. Poczucie winy to najgorsza
      krzywda jaką możesz sobie sama robić. Niczemu nie jesteś winna. Po
      prostu zachowaj pamięć o swoim dziecku w sercu. Pozdrawiam.
      • mjr5 Re: Tak się tylko zastanawiam... 30.12.08, 15:35
        Wszystko co mówicie jest prawdą.Od swojego lekarza właściwie nic nie
        wiem...może szukam usprawiedliwienia w tych dolegliwościach które były....
        Ciągle jeszcze śni mi się pobyt w szpitalu,kolejne badania,bezsens
        czekania,zabieg...
        Efekt jest taki ,że od tamtego czasu (lipiec)boję się przytulic do własnego
        męża,boję się ,że za chwilę znów będzie ten sam koszmar.
        • kopciuszek2183 Re: Tak się tylko zastanawiam... 30.12.08, 16:38
          U mnie było podobnie jak u Ciebie.Straciłam ciąże w 9 tygodniu było to
          24.10.2008r.Też szukałam wytłumaczenia czemu tak sie stało,przecież w pierwszej
          ciąży było wszystko ok.Odpowiedzi niestety nie poznałam i pewnie nie poznam,ale
          nie poddaje sie.Chcę jak najszybciej zajść w kolejną ciąże,oczywiście mam co do
          tego obawy ale musze wierzyć że wszystko będzie dobrze.Popieram słowa kasi ale
          wierze że nie była to wina mojego lekarza.Robił wszystko co tylko możliwe żeby
          nie było tej straty ale nie udało sie.Nie było tętna dzidziusia.Musisz wierzyć
          że to był po prostu przypadek.
        • zaisa Re: Tak się tylko zastanawiam... 03.01.09, 02:19
          Nie musisz wierzyć, że to był przypadek, ale na pewno nie wolno obwiniać Ci
          siebie. Przecież zrobiłaś wszystko najlepiej jak umiałaś.
          Tak sobie myślę, że może warto spróbować zobaczyć, czy w Twojej macicy nie ma
          jakiegoś zrostu, może on powodował ten ból? Zrób usg u dobrego specjalisty na
          dobrym sprzęcie. To po poronieniu zawsze warto. Może warto skonsultować się z
          lekarzem znającym się na wadach macicy? Może zaleci laparo/histeroskopię?
          Choć może powiększająca się macica uciskała jakiś nerw i tyle?
          Spróbuj podzielić się jeszcze z jakimś lekarzem wątpliwościami co do ciąży i
          straty. U mnie za pierwszym razem pomogła lekarka pierwszego kontaktu. To ona,
          gdy przyszłam mówiąc, że chcę się przygotować dobrze do kolejnej ciąży
          powiedziała, że spróbujemy znaleźć przyczynę. I przynajmniej miałam
          toksoplazmozę sprawdzoną i coś jeszcze. (choć po drugiej stracie w stanie bardzo
          złym psychicznie trafiłam na kogoś, kto nie powinien być lekarzem, więc nie jest
          to zasada, niestety)
          A że się boisz - normalne. Masz prawo się bać po tym, co Tobie się zdarzyło.
          Raczej dziwne by było, gdybyś się nie bała.
          Ponieważ napisałam o drugiej stracie - mam także synka, z trzeciej ciąży. Bałam
          się strasznie, pół roku minęło zanim raz przez moment pomyślałam, że chcę być
          znowu w ciąży a nie dalej w tej już skończonej. Nie ma limitów na czas trwania
          żałoby. To bardzo indywidualna sprawa.
          Przytulam mocno.
Pełna wersja