natalia270708
13.01.09, 20:38
Co dalej? Kiedy? Nie wiem? Chcę i boje się, boję się czekania,
niepewności, badań. Chciałabym całą ciążę przespać i obudzić się na
początku porodu. Trzeba jednak stanąć twarzą w twarz ze strachem,
pojechać na badania, pierwsze i kolejne USG. Wpatrywać się w oczy
lekarza. Co widzi, czy z coraz większym skupieniem ogląda obraz na
czarno białym ekranie, czy marszcząc brew przesuwa się bliżej
ekranu, nic nie mówi, zmienia obrazy. Pada pierwsze: „niestety”.....
Czy tez już po kilku chwilach od przyłożenia sondy najpierw się
uśmiecha, jeszcze jedno przesunięcie głowicy i słowa : „maluszek
zdrowo rośnie, waży około... g”. Co nas czeka, czy maleństwo szybko
do nas przyjdzie, co dalej. Myślę też o Ani, 8 lat oczekiwań,
niespełnionych nadziei. Minęło już 14 tygodni jej ogromnej radości,
która trwa. Czy jej będzie dane przytulić swoją kruszynkę i kochać
ją? Przeżywać pierwszy dzień w szkole, wybierać sukienkę lub
garnitur na studniówkę?... Modlę się za nich. Jak daleko w
przyszłość wybiegam, kiedy ta najbliższa jest taką niewiadomą. Nie
jestem jeszcze w ciąży, a już we mnie tyle strachu i obaw.
Przewidywań, niepokoju, co jeszcze może być!? Jak odzyskać spokój i
tę najważniejsza: nadzieję!