Załamka...

20.01.09, 21:34
Witam dziewczyny za mną 3 nieudane ciąże.Pierwsza pusta druga w 19 tyg.trzecia
obumarła 9 tydzień.Pisze dlatego że nie potrafię przestać o tym myśleć.Nie
mam pojęcia jak mam sobie z tym poradzić,nie potrafię myśleć o niczym
innym,widok małych dzieci doprowadza mnie do łez.Może któraś zna sposób żeby
poprawić samopoczucie?Jak wy sobie radzicie z tym bólem??
    • kasia_zea_pl Re: Załamka... 20.01.09, 23:33
      Droga Sylwinko
      Dobrze Cię rozumiem, że nie możesz myśleć o niczym innym jak o
      Twoich stratach. Ja przez pierwsze 6 tygodni po poronieniu chodziłam
      jak opętana. Co chwila płakałam na widok dzieci. Nie chciałam się
      kontaktować z koleżankami, którym urodziły się pociechy. Spróbuj
      znaleźć w sobie siłę, żeby walczyć o Waszą przyszłość. Nie możesz
      się poddawać. Ból jest okropny rozdzierający serce. Wiem to.
      Bezsenne, beznadziejne noce. Dopiero po tych kilku tygodniach
      wróciłam do żywych. Teraz próbuję znowu, ale jest we mnie
      niesamowity strach. Moja przyszłość. Jaka ona jest. Mam zdrowego
      synka, który mnie pociesza i modli się o dzidzię. Sylwinko, przeżyj
      swój ból i żałobę. Przepłacz swój czas żałoby. Może warto pójść do
      psychologa albo spotkać się z koleżanką, która ma podobne przejścia.
      Pisz na forum. Tutaj są dziewczyny, które bardzo dobrze rozumieją
      Twój ból. Pozdrawiam i życzę sił.
      • sylwinka25 Re: Załamka... 22.01.09, 15:07
        Bardzo Ci dziękuje Kasiu za słowa wsparcia.Powoli staram się zapomnieć o tym
        wszystkim.Ostatnio nawet udało mi się przypatrzeć mojemu siostrzeńcowi który ma
        2 miesiące to tak pierwszy raz bez żalu złości i zazdrości czemu on nie jest
        mój....Najłatwiej było by gdyby udało się to wszystko wymazać z pamięci
        najlepiej cały ostatni rok...Jeszcze raz dziękuje,miejmy nadzieje że i nam się
        powiedzie.
        • tro-phy Re: Załamka... 22.01.09, 16:41
          Kochana,

          Myślę, że Twój ból jest nieporównywalnie większy do mojego, bo ja w
          końcu straciłam jedna ciążę... Tak bardzo Ci współczuję.Teraz na
          świeżo po zabiegu, przyszło mnóstwo lęków o prztyszłość: czy zabieg
          nie wywoła zrostów, czy następna ciążę, jeśli uda mi się w nią
          zajść, donoszę, czy dziecko będzie zdrowe? mnóstow obłędnych pytań
          w głowie, od których chyba oszaleję!! Dziś wyszłam do centrum
          handlowego, nei można przecież ciągle siedzieć w domu.Zobaczyłam
          małe dzieci, uśmiechnięte kobiety w ciąży i pomyślałam,dlaczegi ja
          tak niemogę!!!!???co zdrobiłam, żeBóg mnie tak pokarał??!!!
          Nie odbieram tel. od znajomych, nie wiem, jak im To powiedzieć, jak
          z nimi rozmawiać, zresztą, NIENAWIDZĘ CAŁEGO SWIATA!!!!
          • sylwinka25 Re: Załamka... 22.01.09, 17:51
            Najgorsze jest właśnie informowanie rodziny znajomych,przechodziłam to dwa razy
            przy trzeciej ciąży słowem nie pisnęłam nikomu prócz mamy męża i najbliższej
            koleżanki.W kolejnych staraniach też radze Ci zatrzymać tą wiadomość dla
            siebie,bo ludzie myślą że nam pomogą litowaniem się nad nami czy traktując nas w
            szczególny sposób....
            A naprawdę nie ma nic gorszego.U mnie w rodzinie jest jeszcze niemowlak,i jeden
            temat wałkowany jest non stop ile Maciuś spał czy jest zdrowy co powiedział
            lekarz itd.Kochana musisz się trzymać być silna kiedyś na pewno się uda ja
            ciągle sobie to wmawiam.Ostatnio chodził u mnie ksiądz do tego rozbroił mnie bo
            stwierdził ze ludzie zachowują się samolubnie planując sobie że właśnie teraz
            chcą i muszą mieć.Jak dla mnie to on nic nie wie na temat potrzeby posiadania
            dzieci bądź instynktu macierzyńskiego,zaraz po jego wyjściu rozpłakałam się. Ja
            kiedy byłam zaraz po zabiegu nie wychodziłam z domu,szukałam sobie zajęcia
            zazwyczaj sprzątając.Dopiero po jakimś czasie wyszłam i wydawało mi się że
            wszędzie naokoło są babki w ciąży bądź z wózkami,niestety trzeba przyzwyczaić
            się do takich widoków... Jest mi równie ciężko jak Tobie ale uwierz czas leczy
            rany nawet takie okrutne.Jak będzie Ci bardzo źle pisz zawsze lepiej podzielić
            się swoim bólem.Trzymaj się kochana i w żadnym wypadku nie poddawaj!!!
    • funia3 Re: Załamka... 22.01.09, 17:01
      Niestety takie załamanie trzeba przeżyć. Przetrwać. Bo jak inaczej? Czy po
      śmierci ukochanej osoby byśmy udawały, że się nic nie stało? No właśnie. Ten ból
      trzeba przerobić. Po 7 miesiącach nie zadaję sobie już pytania dlaczego, a
      koncepcji na moją stratę miałam wiele- bo poszłam na koncert, bo wypiłam piwo,
      bo miałam ciętą macicę i na bank mam zrosty, bo pomalowałam sobie paznokcie
      lakierem, który był potem wycofany w Polsce przez UOKiK, bo nie chciałam mieć
      dziecka, jak mogłam, bo za szybko chodzę, bo poszłam do złego lekarza, bo jestem
      nerwuska, bo nie zasługuję być matką. Ale uświadomiłam sobie, że albo zmarnuję
      sobie życie zadając takie pytania, obwiniając siebie i innych, albo zacznę żyć.
      I mogę już patrzeć na małe dzieci, bo wiem, że moje będzie cudowniejsze, jak
      tylko zechce się pojawić. Niestety każdy musi sam się odnaleźć w tym
      nieszczęsciu, nie ma recepty. Nie ma uniwersalnej rady, poza banałem, że czasu
      trzeba. Ściskam Was mocno dziewczyny, ale nie za mocno, bo mam grypę. I znów
      dziecko się nie pojawi, ale cóż jesteśmy cierpliwe, prawda?
      • werka344 Re: Załamka... 23.01.09, 11:37
        ja też niestety ma za soba trzy straty. Po pierwszej rozpacz chyba
        była największa. Przez dwa tygodnie leżałam w łóżku i patrzyłam w
        sufit. Kiedy znowu zaszłam w ciążę nawet do głowy mi nie przyszło,
        że znowu coś będzie nie tak. Niestety było. Znowu trauma. Trzecie
        dziecko straciłam we wrzesniu 2008 r. Znoeu rozpacz. Zadwałam sobie
        pytania: co takiego zrobiłam w życiu, że mnie to spotyka? Dlaczego
        kobiety, które nie chcą być matkami, nie szanują się nawet będąc w
        ciąży i mimo to rodzą zdrowe dzieci? Czułam się pokrzywdzona,
        gorsza, niepełnowartościowa jako kobieta. Byłam zadrosna nawet na
        widok ciąż aktorek, pisenkarek itd. Wiem, że to chore, ale tak było.
        W końcu pewnego dnia obudziłam się rano i powiedziałam sobie:dośc,
        nie mogę tak żyć! Bo się zamęczę. Nie ukrywam, ale bardzo pomógł mi
        znajomy ksiadz. Bez kazań i wielkich słów rozmawiał ze mną, że musze
        sie z tym pogodziż. No i sie pogodziłam. Nie zaakceptowałam, nie
        truskam szczesciem kiedy moje kolezanki ogłaszają wszem i wobec, że
        są w ciąży. Jestem tylko człowiekiem. Gratuluje im mi wierzę, że
        urodzą zdrowe dzieciaki. Uwierzyłam, że ja tez będe mamą. Dopiero po
        trzeciej stracie wykryto u mnie przeciwciała przeciwtarczycowe.
        Uczepiłam się tej tarczycy, bo do tej pory wszystkie badania
        wychodziły ok. I wiecie co wierzę, naprawde pierwszy raz w życiu
        wierzę, że tym razem sie uda. I macie rację, ja też-jesli teraz
        zajdę w ciążę-nie posne nikomu ani słowa. Nie chce przechodzić tego
        jeszcze raz: współczujących spojrzeń, pytań, szeptów za plecami.
        Chcę wierzyć i wierzę, że się uda. Będe walczyć. Mimo wszystko.
        Czasmi patrzę na moje koleżanki, które natychmiast po zobaczeniu
        dwóch kreseczek na teście kupują małe spiszki, buciki, w myslach
        urządzaja pokój dla dziecka i zastanawiam się czy w ogóle zdają
        sobie sprawę z tego, że to szczeście może byc ulotne. Jest tak
        kruche. ja wiem, że nawet jak będę w ciązy, to juz zawsze będę sie
        bała. Zresztą chyba jak my wszystkie.
        • kalina_19 Re: Załamka... 23.01.09, 14:08
          ja straciłam tylko raz.. niestety tydzien przed planowana cesarka w 36 tyg,
          jest okropny strach i pewnie bedzie tak przy nastepnej ciazy, umnie tez wszytcy
          mowili aniu jestes taka młoda taka silna wytłumaczylam sobie to wszytko na
          glupi sposób powiedzałam lepiej teraz jak by miał byc powaznie chory meczyc sie
          ból itp zasna umnie w brzuszku u swojej mamy i powiem jeszcze ze teraz nie mam
          co kupowac bo pokoj był juz cały gotowy dla maskia ale teraz jest na strychu i
          przysiegam na boga ze wszystko wyciagne po wroceniu ze szpitala jak uwierze ze
          go/ją juz mam
          • sylwinka25 Re: Załamka... 23.01.09, 15:20
            Kalino
            To straszne co przeżyłaś,bardzo Ci współczuje.Moja najdłuższa ciąża to 19 tyg.A
            ty już miałaś maleństwo na wyciągnięcie ręki,jakie to szczęście jest kruche i
            ulotne.Mam nadzieje że trzymasz się jakoś,naprawdę bardzo mi przykro że Ciebie
            to spotkało...


            Sandrusiu każdego dnia pamiętam o Tobie...
    • 0aguska Re: Załamka... 10.02.09, 13:46
      Moja droga, na ból po stracie dziecka niema żadnego lekarstwa...ja
      straciłam swój Sens życia 3 mies, temu i próbuję żyć dalej nie
      ciesząc się z niczego, nie umiejac stawić czoła widoku cudzych
      roześmianych dzieci. Jedyne co mi pozostało to mieć nadzieję, że za
      jakis czas znowu spróbuję i tym razem może moje dziecko będzie żyło,
      urodzi się całe i zdrowe. Gdyby mąż odebrał mi tą
      nadzieję ...umarłabym, bo tylko to trzyma mnie przy dalszym zyciu.
      Ty też obierz tą nadzieje że jeszcze będziesz mamą. Pomyśl też że
      kiedyś po śmierci uściskasz swoje Aniołki...ja tak sobie myślę gdy
      stoję nad grobem mojego Alanka...
    • moniawilk Re: Załamka... 16.02.09, 13:05
      witaj.niestety nic nie ukoi tego bólu nic.tak było bynajmniej w moim
      przypadku2 obumarłe ciąze.może pomóc ci wsparcie blizkich a
      wszczególnosci męza,ale same musimy sie z tym pogodzic.ja jestem
      4miesiące podrugiej załamce i boje sie zbym nie zwariowała.czekam
      teraz za genetyką.
Pełna wersja