witam się z Wami :(

28.01.09, 23:36
już w pażdzierniku tamtego roku podczytywałam Wasze forum- poroniłam
wtedy w 10 tc-ciąża obumarła. Teraz chcę sie Wam przedstawić, bo
niestety musiałam tu wrócić. Mam na imię Beata i mam 27 lat. Jestem
mężatką od dwóch lat. Po utraconej ciąży bardzo szybko zaszłam
ponownie- być może za szybko. W grudniu dowiedziałam sie ze jestem w
ciąży. Niestety grzybica pochwy zmusiła mnie do wizyty u gina. Było
jeszcze zbyt wcześnie aby stwierdzić czy ciąża sie prawidłowo
rozwija. Dostałam duphaston. Chodziłam na kontrole co tydzień. Na
czwartej wizycie dowiedziałam sie, że zarodek obumarł-8 tydzień.
Dostałam skierowanie do szpitala- czekam...

Niestety dzieją się ze mną dziwne rzeczy. Przy pierwszej stracie
strasznie płakałam, rozpaczałam. Teraz nie mam siły płakać, nie mam
ochoty z nikim rozmawiać...w domu nakłamałam rodzinę ze musze iść na
zabieg bo przez poprzedni mam komplikacje. Prawdę zna tylko mój mąż
i koleżanka w pracy. Sama chyba uwierzyłam w tą bajkę, bo
momentalnie odrzuciłam myśl, że byłam w drugiej ciąży. Gdybym nie
oszukiwała samej siebie, to wiem, że nie przeżyłabym tego.
Wyrzuciłam z pamieci ostatnie 4 tygodnie.

Witam Was wszystkie, i bardzo mi przykro, że musimy się poznawac w
takich miejscach.
    • beatka1705 Re: witam się z Wami :( 29.01.09, 14:26
      witaj,doskonale Cie rozumiem i wspolczuje,ja tez jestem po dwoch
      poronieniach,pierwsza ciaza obumarla w 10tc. w lipcu ,druga w 7tc na
      poczatku stycznia,po pierwszym razie byl szok,placz i rozpacz i
      pytanie dlaczego,dlugo dochodzilam do siebie,natomiast za drugim
      razem podobnie jak u Ciebie, nie wiem wlaczyl sie chyba jakis system
      obronny,odzucalam mysli o tym co sie stalo,balam sie okropnie tego
      cierpienia i wmawialam sobie,ze nic sie nie stalo,tak lepiej sie
      czulam, nie chcialam wierzyc ze mi sie to drugi raz przytrafilo,ze
      to mnie nie dotyczy , ze to sie stalo nie mi lecz gdzies obok
      mnie,powiedzialm sobie ze nigdy wiecej,ze nie chce miec wiecej
      dzieci,nie chcialam tez robic zadnych badan,zeby o tym nie
      myslec,chcialam od tego po prostu uciec...sad
      jestem prawie 4 tyg po zabiegu lyz. i po malu godze sie z tym co sie
      stalo,chce zrobic badania i jak nie bedzie przeciwskazan chcemy
      znowu sprobowac za pol roku
      to jest straszne co musimy przezywac,ale musimy wierzyc,ze bedzie
      jeszcze dobrze,ze do nas tez sie jeszcze szczescie usmiechniesmile
      trzymaj sie sciskam
    • bdula Re: witam się z Wami :( 30.01.09, 19:31
      Hej!
      W tej chwili czuję się fatalnie i nie wiem od czego zacząć.Mysli mam
      rozbiegane,w domu nad niczym nie mogę sie skoncentrować.Ale może
      przejdę do konkretów.
      W zeszłym roku byłam w ciąży.Poroniłam w 9-tym tyg.ciąży.Przed
      poronieniem czułam się świetnie,nie plamiłam,miałam apetyt.Wszystko
      myślałam,że jest dobrze.Skończyło się na tym,że byłam w szpitalu na
      zabiegu.Dość długo wracałam do formy psychicznej i fiycznej.
      Po przeszło pół roku,zaczeliśmy z mężem starać się o
      dziecko.I....byłam w ciąży.O poroniemu dowiedziałam się w tym
      tygodniu!Nawet nie wiem ile tygodni,może dni byłam w ciazy?Zaczęło
      się od plamienia,które mam do dzisiaj.Lekarzom ciężko jest postawic
      diagnoze,(podejrzewają,że jestem w ciąży pozamacicznej).W tej chwili
      czekam na przebieg wydarzen,ale piekielnie boję się nadchodzącego
      tygodnia.Będę miała badaną krew(mój poziom hormonu HCG stale wzrasta)
      a na drugi dzień czeka mnie USG.Czytam "mądre"książki,na temat
      objawów ciąży pozamacicznej,ale to nie jest to,czego szukam!
      Może ktoś mi pomoże?
      Jestem zmęczona psychicznie i strasznie się boję!



Pełna wersja