ania_b09
07.02.09, 23:12
W sierpniu ubiegłego roku straciłam dziecko to był 10 tc.Było
ciężko,serce mi pękło, ale nie poddałam się.
W nowy rok zrobiłam test i ... znowu cudowne dwie kreski

) i
niestety strach

Dwa tygodnie temu czyli w 8tc pojechałam do szpitala z silnym bólem
brzucha, czekając na swoją kolej spojrzałam w stronę okna a tam
ulotki o ciązy i jedna pt. "GDY DZIECKO ODCHODZI A TY ZOSTAJESZ".
Koszmar stawał się dla mnie co raz bliższy i co raz bardziej się
bałam. Zrobiono mi USG i okazało się, że z dzidzią wszystko w
porządku rośnie jak na drożdżach, kamień z serca.
W czwartek byłam na zwykłej wizycie po skierowanie na badanie itd...
strach powrócił.Poprzednio gdy poszłam na taką wizytę usłyszałam od
lekarza: nie będę pani badał bo to bez sensu, nie wiem czy pani
dziecko żyje proszę za tydzień iśc na usg.Pamiętam dobrze to też był
czwartek. Potem usg, nie przypuszczalam nawet ze cos moze byc nie
tak, a od lekarza usłyszałam "dzidziuś jest ale dzidzisiowi
serdudszko nie bije..." szok!ciąża obumarła w 6tc a ja byłam w 10,
sama świadomość że noszę martwą kruszynkę była dla mnie nie do
pomyślenia.Potem ból,nad ranem zaczęłam krwawić i rano do szpitala,
zabieg i do domu.Myślałam że nic gorszego mnie już nie moze spotkać.
Dzięki Bogu udało mi się i znowu jestem w ciąży,ale ten strach wraca
i to ze zdwojoną siłą,staram się nie myśleć o tym-cieszyć się moim
maleństwem, ale przychodzą takie chwile jak dziś, kiedy mija
dokładnie 7 mniesięcy, zupełnie się rozklejam,wtedy nie bylam w
stanie nikomu powiedziec jak mi ciężko, opowiedzieć tego
wszystkiego.Głęboko wierzę w to że tym razem mi się uda, bo drugiej
takiej straty już chyba nie przeżyję.
Jest mi dużo lżej że w końcu wyrzuciłam to z siebie.