Ja zwariuje...

09.02.09, 13:52
Mija piaty dzien od lyzeczkowania. Przed ludzmi trzymam sie
dzielnie. Jak to mozliwe, ze tak tesknie za swoim dzieckiem? BYlo ze
mna zaledwie 10 tygodni, a ja zalozylam,ze tak bedzie zawsze dpoki
nie zamkne oczu. Teraz jest wielka PUSTKA. Nie chce do ludzi, chce
moje dziecko/ Maz mowi, ze znow sprobujemy. Co ja mam zrobic z ta
miloscia, ktora mnie ogranela, gdy dowiedzialamsie ,ze jestem w
ciazy? Boje sie ciazy, boje sie zblizen. Nie chce sie juz tak nigdy
rozczarowac. Nikt nie powinien przezyc wlasnego dziecka...
    • kopciuszek2183 Re: Ja zwariuje... 09.02.09, 16:24
      Witaj,wiem co teraz przeżywasz bo sama miałam taką sytuację.Nie umiałam przestać
      myśleć o mojej stracie ale już teraz jest dużo lepiej,nic dziwnego że tak
      właśnie się czujesz.Musi upłynąc trochę czasu ażeby wszystko mogło wrócić do
      normalności,wiem że już nigdy nie będzie jak wcześniej ale musisz mieć siłe i
      wiarę.Daj sobie trochę czasu,a twoja stracona dzidzia zawsze zostanie w sercu.
      Tulę mocniutko!
    • ursz-ulka Re: Ja zwariuje... 09.02.09, 16:49

      Jak to mozliwe, ze tak tesknie za swoim dzieckiem? Możliwe,
      możliwe, niestety.
      "Najbardziej dziwacznym ze wszystkich zboczeń seksualnych jest
      zachowanie wstrzemięźliwości." — Rémy de Gourmont
    • mro.wka Re: Ja zwariuje... 09.02.09, 19:05
      Witam mamaania83,
      Ja powiem Ci że też wariuję, ale wiem, że tak nie można, że trzeba
      żyć dalej, bo pewnie dużo jeszcze aniołkó czeka na nas, które kiedyś
      będą rozweselać swoim śmiechem nasze mieszkania. Ja niestety
      przeżyłam już dwa razy takie rozstanie i wiem jak to ciężko jest.
      Nawet teraz gdy piszę to ryczę. Jednak w tym podwójnym nieczęściu
      mam jedno duże szczęście, mojego kochanego synka, który ma 3 latka i
      był moim pierwszym skarbem i jak do tej pory jedynym i największym.
      Moje ostatnie poronienie przeżyłam 2 i pół tygodnia temu, był to
      również jak w twoim przypadku 10 tydzień i już też przeżywałam
      wielką radość kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i mimo, że
      przeżyłam to już wcześniej to nie spodziewałam się, że i tym razem
      będę musiała pożegnać się ze swoim szczęściem.
      Pozdrawiam gorąco i jak tylko masz ochotę to pisz jeśli to choć
      trochę może wypełnić Twoją pustkę...
      • mamusiafranusia Re: Ja zwariuje... 09.02.09, 23:45
        Przytulam wirtualnie smile
        Zaczynasz przechodzić żałobę po swoim Maleństwie i dużo jeszcze emocji przed
        Tobą.Znam ten ból,który rozrywa serce,żal i smutek ogarniający każdą cząstkę
        duszy.Od mojej straty minęło 5 lat,a ja nadal cierpię tylko inaczej.Pamiętam
        prawie każdy dzień swojej krótkiej ciąży,pielęgnuję te wspomnienia,bo to był
        ziemski czas mojego Maluszka.
        Kocham Go nadal bezgraniczną miłością i wierzę,ze kiedyś utulę.
        Musisz sobie pozwolić na łzy,złość,moze nawet rozpacz.Spróbuj też pożegnać się
        ze swoim Aniołkiem.
        Kiedyś nadejdzie dzień gdy zobaczysz słońce.
    • ankups Re: Ja zwariuje... 10.02.09, 09:30
      To dopiero 5 tydzień... i az piaty, odkąd jestes mamą nienarodzonego
      Dziecka. To dziwny czas - długi i krótki zarazem.
      Masz racje, nikt nie powinien przeżyc własnego dziecka, tulę!
      Jak to możliwe, ze tęskinisz? kochasz, kochałas od pierwszej chwili -
      nie ma innego wytłumaczenia i nie ma znaczenia, ze swoich Dzieci
      nigdy nie utuliłyśmy. Nie ma!Ta miłość zostanie w Tobie, choc dzis
      mi nie uwierzysz, ta miłość nie zawsze bedzie gożka. Z czasem
      posmakuje usmiechem. To możliwe, wierz mi. I mimo, że to nie
      oznacza, ze juz nie zapłaczesz, będzie lżej.
      Nie chcesz do ludzi i masz do tego prawo. Może warto własnie z tych
      ludzi na jakis czas zrezygnować? to czas żałoby i musisz zadbac o
      siebie, bo jesli przejdziesz przez nią, będzie lżej, zaczniesz znów
      głęboko oddychać i wierzyć - choc ciutkę! nie pomogło chwilowe
      odseparowanie od otoczenia - siedzieliśmy w domu, kolacja, wino,
      czasem płacz, była i histeria, ale wiesz, mnie to bylo potrzebne, bo
      męczyłam się udając, ze jestem silna... niepotrzebnie!
      Wiem, ze teraz strach jest ogromny i nie czas na zapewnienia, ze
      będzie dobrze, choć ja w to głęboko wierzę. Wierzę. Ty także
      zaczniesz. Zobaczysz.
      Anna, mama trojga niebieskich Maluchów

      p.s. moze pomoze Ci zapalenie lampki na cmentarzu? mnie pomogło

      czy chcesz się przebadać? możemy to omówić, przemyslec razem
    • mamaania83 Re: Ja zwariuje... 12.02.09, 12:37
      Mija 8 dzien. W pracy wszyscy sa mili. A ja jestem humorzasta i czepialska do wszystkich. Przytulam pozytywke, ktora kupilam mojemu malushkowi. Mialam badanie USG. Wszystko jest w porzadku,.. Czy aby?
Pełna wersja