ból po stracie

09.02.09, 17:49
Wróciłam dziś ze szpitala. Przeżyłam szok, kiedy dowiedziałam się, że ciąża
obumarła w 8 tygodniu. Żeby w pełni potwierdzić USG, miałam robione
badania.Pierwsze były dla mnie pozytywne, następne niestety potwierdziły złą
wiadomość. Osobiście przeczuwałam, że coś jest nie tak, nagle jednego dnia
przestałam czuć się brzemienna. Poczułam jakby coś ze mnie uszło.Poszłam do
lekarza, ale on nie potwierdził mojego przypuszczenia. Euforia, a następnego
dnia po nocy pojawiła się krew. Przychodnia, szpital, obserwacja i to
koszmarne czekanie, może jednak...W sobotę zwiększyło się krwawienie i zaczęły
boleć mnie jajniki. Ogólnie bóle prawie takie jak przy okresie, ale jeszcze w
miarę słabe. W niedzielę mocne, silny krwotok. Lekarz powiedział,że badania
niestety wyszły źle. Chciał zrobić badanie USG, ale nie bardzo
chciałam,przybiła mnie ta informacja. Za kilka godzin miał się odbyć zabieg. A
ja nagle poczułam się dobrze, nic już mnie nie bolało poszłam do lekarza i
poprosiłam o USG.Pomyślałam, a może ktoś pomylił wyniki.Lekarz oczywiście się
zgodził, okazało się, że jajeczka już nie ma.Doszło do samoistnego
poronienia.Oczywiście musiałam poddać się jeszcze zabiegowi. Następnego dnia
wyszłam do domu.Czuję się jak w amoku, wszystko straciło sens. Na ulicy pełno
ciężarnych kobiet, małych dzieci. A ja czuję się pusta. Boli mnie, też to że
leżałam na oddziale gdzie leżały kobiety w ciąży, obok słyszałam płacz nowo
narodzonego niemowlaka, a na sali bicie serduszka na KTG. Tylko ze mną jedną
było coś nie tak. Nasza polska medycyna jest tak bezduszna, nie potrafi
zaoferować godnych warunków. Nie jestem ze skały. Tylko kogo to obchodzi?
    • ankups Re: ból po stracie 09.02.09, 18:14
      Obchodzisz mnie, płaczę , kiedy czytam jak zostałas potraktowana...
      jak ja. Ciężko mi cokolwiek napisać, bo wiem jak cierpisz. Przytulam
      mocno! i wierzę, że dojdziesz do siebie, mimo że w szpitalu dodano
      Ci cierpienia...
      (*)
    • mania2008 Re: ból po stracie 10.02.09, 12:11
      Przytulam mocno i łączę sie z Tobą w bólu. Wiem co czujesz bo
      przeszłam przez to samo prawie 1,5 roku temu. Miałam poronienie
      zatrzymane. Byłam w 11tc a rozwój maluszka zatrzymał się na 8tc. Tak
      jak Ty miałam zabieg łyczekowania i również położono mnie na sali z
      dziewczyną w ciąży, fakt znalazła się ona w szpitalu na podtrzymaniu
      ale wszystko z jej dzidzią było ok. Było mi strasznie smutno i
      ciężko ale gdyby nie mój mąż i wiara że bedę jeszcze matką nie wiem
      jak bym to zniosła. Odliczałam tylko dni kiedy znowu mogliśmy się
      starać o maleństwo i udało się za pierwszym razem, kidy dostaliśmy
      zielone światło od lekarza (3-mce po zabiegu)Dziś jestem mamą 5m-
      cznej Marysi mojego najdroższego słoneczka. Głowa do góry dla Ciebie
      również zaświeci takie słoneczko smile
    • fiolek76 Re: ból po stracie 11.02.09, 09:41
      Rozumiem cię, i tulę najmocniej jak potrafię.
      W piątek 13.02 będzie miesiąc od mojego łyżeczkowania. (To był 11
      tydzień) Teraz czuję się dużo silniejsza. Cały czas czytam w
      internecie wszystko co jest związane z poronieniem zatrzymanym,
      chociaż to boli, zaczynam rozumieć pewne rzeczy i uczę się pokory.
      Kiedyś myślałam że cóż to za wyczyn, zajść w ciąze i urodzić
      dziecko, dziś patrzę na to jak na prawdziwy cud i wierzę, że
      nadejdzie dzień, że i mnie dozwolone bedzie w takim cudzie
      uczestniczyć.
      Mnie też bolą ciężarne kobiety i wózki, chyba po troszku to
      zazdrość, że mnie się nie udało, ale życzę im jak najlepiej, bo nie
      chcę żeby ktokolwiek, nawet najgorszy wróg cierpiał tak jak ja i
      wiele innych osieroconych rodziców.
      Trzymaj się.
Pełna wersja