list do mamy

17.04.09, 08:48
znalazłam go w necie



"Kochana mamo,
wiem, że mnie nie widzisz, nie słyszysz i nie możesz dotknąć. Ale ja
jestem...istnieję ...w Twoim życiu, snach, Twoim sercu...Istnieję.
Kidy byłem tam na dole ,w Twoim ciepłym brzuchu godzinami
zastanawiałem się, jak to będzie kiedy będę już przy Tobie, w tym
miejscu o którym powiadałaś gładząc się po brzuchu wieczorami kiedy
chyba nie mogłaś zasnąć.
Ja wsłuchany w Twoje opowieści i kojący głos chłonąłem każde
słowo ,każdą informację, a potem cichutko, że by Cię nie obudzić,
kiedy wreszcie zasypiałaś...marzyłem. Wyobrażałem sobie te wszystkie
cudowne miejsca i Ciebie ,jak wyglądasz...
Patrzyłem na swoje dziwne nóżki i rączki u których nie wiem czemu
było po dziesięć palców i zastanawiałem się czy jestem do Ciebie
podobny. Chyba nie – myślałem – bo Ty pewnie jesteś piękna, a ja
taki dziwny.. pomarszczony...no i po co mi te dziesięć palców?
A potem się wszystko jednego dnia zmieniło.
Płakałaś głośno głaszcząc brzuch i już nie było opowieści. "To nie
może być prawda" -mówiłaś godzinami. Słuchałem teraz jak płaczesz,
krzyczysz, prosisz i błagasz.. A ja nie wiedziałem o co i dlaczego?
Chciałem Cię bardzo pocieszyć więc wywracałem fikołki, żebyś
poczuła, że ja tu jestem i Cię kocham. Ale wtedy ty płakałaś jeszcze
bardziej.
A potem nadszedł tez straszny dzień. Zobaczyłem, że ktoś świeci mi
po oczach, straszne światło wpadło w głąb Ciebie. I nagłe wszystko
zrobiło się czarne. A mnie coś wyciągnęło. I zrobiło się cicho. Ktoś
trzymał mnie na rękach, ale to nie byłaś Ty. A potem usnąłem i kiedy
otworzyłem oczy, wszystko wokoło mnie zalewał błękit we wszystkich
odcieniach. Byłem ten sam, mały pomarszczony, z dziesięcioma palcami
u rąk. Ale Ciebie nigdzie nie było.
Obok mnie siedział mały rudy chłopczyk. Witaj – powiedział i
uśmiechnął się do mnie.
Gdzie moja mama? - zapytałem. On wtedy opowiedział mi wszystko. Że
nie każde dziecko trafia do swoich rodziców. Że to nie ma związku z
tym jak bardzo mnie chcieli i kochali, że teraz tu jest moje
miejsce, pośród innych małych Aniołków.
Że będzie mi teraz Ciebie Mamo, brakowało, ale musimy oboje nauczyć
się żyć bez siebie. I musiałem nauczyć się tak żyć. Nie, nie było mi
łatwo. Płakałem tak jak Ty. I cierpiałem tak jak Ty.
Ale jest mi tu naprawdę dobrze. Mam tu wielu przyjaciół, wiele
zabawy i radości. Ale nie szalejemy całymi dniami na łące, mamo.
Pomagamy starszym ludziom przeprowadzić ich na spotkanie tu w
niebie. Znajdujemy ich rodziny, mężów, dzieci, żeby mogli się
spotkać tu w niebie. Możesz być ze mnie dumna, mamo. Jestem
grzecznym Aniołkiem, naprawdę. No...czasami tylko robimy sobie
psikusy i troszkę rozrabiamy..
Wiesz kiedy się tu znalazłem jeden Aniołek ,mój Przyjaciel
wytłumaczył mi że nie mogę się skontaktować z Tobą osobiście. Czasem
tylko wolno mi pojawić się w Twoich snach ...nic więcej.
Ostatnio jednak zacząłem się robić przeźroczysty. I skrzydełka mi
nie działają tak jak kiedyś. Mój Przyjaciel popatrzył na mnie smutny
i...zabrał mnie na ziemię. Usiedliśmy na białym krzyżu i nagle Cię
zobaczyłem. Wiedziałem że to Ty. Poznałem Twój głos. Stałaś tam w
deszczu i płakałaś. Powtarzałaś ze bardzo cierpisz...tęsknisz...
Przyjaciel popatrzył na moje skrzydełka i powiedział że musimy coś z
tym zrobić, bo nie możesz tak dalej cierpieć. Musisz żyć, bo wobec
Ciebie jest jeszcze wiele planów. Bo są gdzieś dzieci którym musisz
pomóc przejść przez życie i otoczyć je miłością tak wielką, jak tą
która powoduje teraz Twój wielki ból. Więc piszę, mamo ten list.
Pierwszy i ostatni. Musisz wziąć się w garść, uśmiechać ,żyć. Ja Cię
bardzo mocno kocham i wiem że to z mojego powodu płaczesz ale tak
nie można. Każda Twoja łza powoduje, że moje skrzydełka znikają.
Kiedy Ty się poddasz, ja też zniknę. Tu na górze istnieję dzięki
tobie i Twoim myślom o mnie. Ale tylko tym dobrym myślom. Mamo
uśmiechaj się częściej. Każdy Twój uśmiech to dla mnie radosna
chwila. Dzięki Tobie mogę jeszcze zrobić tyle dobrego.
Proszę, mamo, żyj dalej. Nie jesteś sama ...pamiętaj o tym. Nie smuć
się bo smutek powoduje, że znikam. Pamiętaj, że ja jestem cały czas
przy tobie.
Kocham Cię mamo..."

    • mentafolia Re: list do mamy 17.04.09, 12:43
      No przepraszam bardzo,ale powiedzmy sobie szczerze,że ten list grafomania do
      kwadratu.
      A już fragment o wyciąganiu ( żywego?)dziecka z macicy to katastrofa.
      IMHO do wywalenia,bo nie wiem czemu albo komu ma powyższy list służyć.
    • grochalcia Re: list do mamy 17.04.09, 14:00
      jak byłam po drugim poronieniu na innym forum podrzucił ktoś ten list..ile wtedy
      łez wylałam...i czytałam go ciagle od nowa...może i grafomania, ale nie
      pozostałam wobec niego obojetna. może faktycznie frag,ment o ktorym wspomina
      mentafolia do bani, ale generalnie przeslanie dobresmile
    • ankups Re: list do mamy 17.04.09, 22:37
      nie wszystko dla wszystkich, totez nie widzę powodu do wywalania
      czasem nie o poetykę chodzi, ale przesłanie, może to własnie
      to "czasem" smile
      • becia022 Re: list do mamy 17.04.09, 22:46
        Pierwszy raz czytam ten list.I szczerze mówiąc łezka mi się
        zakręciła.Fak ten fragment może nie jest najlepszy,ale ogólnie cały
        list może dodać sił kobietom po takich przeżyciach jak my.Ale to
        oczywiście moje zdanie.
Pełna wersja