mery-20
20.04.09, 11:28
Witam was dziewczyny bardzo serdecznie. Jakiś czas temu podczytywałam to
forum, bardzo mi ono pomogło. Chciałam Wam opowiedzieć naszą historię.
W pierwszą ciąże zaszłam bardzo szybko ale już w 12 tygodniu zakończyla
sie ona zabiegiem, dzieciątko przestało sie rozwijać i nawet nie było mi dane
zobaczyć/usłyszeć serduszka. potem badania, leczenie- paciorkowca, leki na
opryszczke wargową (tak na wszelki wypadek) i kolejne starania. udało sie,
znowu dwie kreseczki i każda wizyta lekarska okupiona strachem o zdrowie i
zycie maleństwa. najpierw w 7 tygodniu nie bylo zarodka, czekamy, na szczeście
po tygodniu pojawił sie a wraz z nim bijące serduszko, potem lekarkę cos
zaniepokoiło w serduszku maluszka, ale po kilku tygodniach okazało sie ze jest
ok, plamienie i szpital, a na koniec mało wód płodowych zagrozenie dla życia
dzidziusia i wywoływanie porodu.
dziś mam 2,5 miesiecznego synusia. przepraszam ze tak długo, chciałam Wam
tylko powiedzieć, że nadzieja i WIARA to połowa sukcesu. Nie poddawajcie się,
trzymamy za Was kciuki.