nie pozbieram sie

30.04.09, 18:31
nie dam rady
wracam do domu i jeszcze zanim zamkne za soba drzwi juz placze
rozsypuje sie zupelnie
nie moge patrzec na ciazowe brzuchy kolezanek
nie moge zrozumiec jak ktokolwiek mogl pozwolic zebym musiala przez
to znowu przechodzic
nie moge myslec o przyszlosci, tyle jest we mnie zalu, ze nie ma
miejsca na nic innego
nie rozumime dlaczego mnie to spotyka
ile jeszcze?
    • bezimiennanadin Re: nie pozbieram sie 30.04.09, 18:42
      maja.the.bee Dasz radę, ja w to wierzę.

      Wiem co czujesz,sama przechodzę to 2 raz. Cały czas myślę dlaczego znowu mnie to
      spotkało, w końcu tak bardzo chciałam je mieć. Łzy płyną ciągle po policzkach,
      bez względu na porę i miejsce, ale mamy do tego prawo, bo byłyśmy Mamami.

      światełko dla Twojego Maleństwa (*)
    • quajp Re: nie pozbieram sie 30.04.09, 18:58
      Maju, dasz rade, na pewno, ale musi minac troche czasu. jedne z nas
      potrzebuja go mniej, inne wiecej, ale w koncu kazda z nas podnosi
      sie po upadku, zeby isc do przodu. ja rowniez (miesiac po) w roznych
      momentach zalamuje sie, miewam lepsze i gorsze dni. sa takie, kiedy
      nie wychodze z lozka, ale coraz czesciej sa i takie, ze tryskam
      energia i planuje przyszlosc, dzialam, po to, zeby nastepnego dnia
      znow sie podlamac- a to telefon od kolezanki, ktora rodzi za
      miesiac, a to widok zupelnie obcej kobiety na ulicy- z wieeelkim
      brzuchem, a to jakis maluszek w kosciele w lawce przede mna, i
      wiele, wiele innych. czasem nie mam wplywu na to , ze lzy same cisna
      sie do oczu. ale wiem, ze bedzie dobrze i coraz bardziej przekonuje
      sie do tego, by sprobowac jeszcze raz. zycze Ci, by nadeszly lepsze
      dni, dni spokoju i nadziei i zebyc zaczela z optymizmem spogladac na
      swiat. jeszcze bedzie dobrze, zobaczysz.
      • meresanch Re: nie pozbieram sie 30.04.09, 19:05
        maju
        przytulam
        coś ci opowiem
        rozmawiałam z przyjaciółka, takie babskie plotki, i powiedziała mi
        że jej dobra znajoma miedzy starszą a młodszą córką poroniła 6 razy
        ja bym się już na jej miejscu podała, a ma teraz mała fają córcię
        podziwiam ją
        skąd ona czerpała siły nie wiem
        trzymaj się kochana
    • marbus Re: nie pozbieram sie 30.04.09, 19:05
      jak dobrze to znam...za dobrze..
      Daj sobie czas na żałobę..na płacz,złośc.Wiesz przeciez,ze to kiedys
      minie..inaczej nie probowałabys znow.
      Mnie tez otaczaja ciezarne-dzis nawet dostałam zdjecia
      nowonarodzonego dziecka..jestem na forum gdzie jest wiele kobiet w
      podobnym wieku ciazy jakim ja bym była..ale musze sobie radzic,choc
      czasem zal sciska serce.
      Ile jeszcze-Maju kochana,nie wiem jakie miałas badania,jaka droge
      przeszłas...co CI moge powiedziec...ja tylko wiem co czujesz.Nie
      mysl teraz o tym co bedzie,nie planuj-nie jest to zahceta do
      pogłebienia rozpaczy,ale do przezycia tego.Bo to jest do przezycia.I
      wiesz o tym.
    • grochalcia Re: nie pozbieram sie 30.04.09, 21:15
      Maju, nie znajduje słow pocieszenia..boje sie wogole pisac do Ciebie, bo zadje
      sobie sprawe, ze slowa świezo upieczonej mamy moga razczej przynieść skutek
      odwrotnysad ale pamietaj, ze walczyc musisz..do konca, chocby nie wiem co..mimo,
      ze wydaje Ci sie ze nie dasz rady dluzej, ze nie masz sil..moze teraz nie masz,
      ale wierze w Ciebie..ze znajdziesz...Maju, nie poddawaj się!!!!!
      bede Ci cichutko kibicować
      Kasia
      • darunia69 Re: nie pozbieram sie 30.04.09, 21:48
        Maja dasz rade!!! Musisz!
        Juz nigdy nie bedzie super - nie bede cukrowac - ale zycie idzie do przodu,
        wciaz dalej i dalej i byc moze przyjdzie ten dzien, ta chwila...ulga, kiedys
        przyjdzie na pewno.
        • mamusiafranusia Re: nie pozbieram sie 30.04.09, 23:27
          Wiesz Maju,mnie ktoś kiedyś powiedział,ze ból mija dopiero jak przytulisz swoje
          nowonarodzone dziecko.Myslę,że miał rację.
          Bardzo bałam się,ze nigdy tego nie poczuję.
          Paradoksalnie siłę trzeba brać z cierpienia.
          Pozdrawiam
    • maja.the.bee Re: nie pozbieram sie 30.04.09, 23:42

      nie obchodzi mnie co bedzie, moze mnie jutro przejedzie samochod,
      mam to gdzies, nie ma we mnie ani nadzieji ani wiary ani nawet checi
      zeby to zmienic...powiedzialam M, ze to on musi walczyc i pociaganac
      mnie za soba, bo mi jest wszystko jedno...nic nie zmieni tego co sie
      stalo, nikt nie cofnie czasu, nic tego nie wymaze
      wypilam pol butelki wina i pare piw, wypalilam ze sto fajek
      bede sie jutro czula fatalnie (a musze do poludnia pracowac)
      ale moze wykurze z siebie to co ciagle siedzi w moim brzuchu
      nie moge tego zniesc, nie zrobie kroku na przod dopoki to tam jest
      przynajmniej przestalam plakac
      • maja.the.bee Re: nie pozbieram sie 01.05.09, 07:05

        o rany, ale mam kaca
        i musze isc do pracy na 4 godziny
        jakby mi bylo malo
      • justyna8319 Re: nie pozbieram sie 01.05.09, 15:16
        Maju wiem co czujesz, ja czułam się identycznie i chociaż minęło już 5 m-cy i 5
        dni nadal nie potrafię sie pozbierać. Cały czas myślę o moim maleństwie.
        Jeśli mogę Ci się zapytać który raz poroniłaś i w którym tygodniu?
        Lekarze ustalili jaka była przyczyna?
        Trzymaj sie
      • 0aguska Re: nie pozbieram sie 01.05.09, 15:28
        Ja powiem krótko: nie pomogą Ci niczyje słowa pocieszenia, nie
        pomoże Ci niczyje wsparcie. Sama musisz sie wyżalić, wypłakać,
        wykrzyczeć- wtedy poczujesz ulgę choć na parę minut. Nikt nie jest w
        stanie Ci w tym pomóc. Gdy chcesz płakać-płacz tak długo aż
        poczujesz że jest Ci ciut lżej na sercu. Wtedy potrzeba też męskiego
        ramienia, przytul się do męża i zobaczysz że ból tak jakby się
        zmniejsza bo przechodzicie go już razem. Miało być krótko, ale się
        troche rozpisałam...moja załamka już trochę minęła.ja też nie
        potrafiłam normalnie żyć, chciałam umrzeć...gdyby nie mąż... A wiesz
        chciałam też iść do psychologa, ale akurat nie miałam jak i sama
        musiałam się wziąć w garść.Ale wiele kobiet chodzi do psychologa bo
        to też pomaga!!! Alkohol nie rozwiąże problemu...zapomniesz tylko na
        chwilę...a oprócz bólu po stracie dziecka dojdzie do tego również
        silny kac. sad Masz żal...miej go do całego świata, ja tak
        miałam...wkońcu przeszło po jakimś czasie. wyrzuć z siebie cały
        smutek choćby tu na forum, kiedy masz na to ochotę.my wysłuchamy.
    • gloria77 Re: nie pozbieram sie 01.05.09, 08:25
      maju kochana, daj sobie czas. Po prostu. Wypłacz się, wykrzycz, upij się...teraz
      jest ci źle. i jeszcze jakiś czas będzie. Ale tylko jakiś czas. a potem zaświeci
      dla ciebie słońce. zobaczysz. trzymaj się.
      • grochalcia Re: nie pozbieram sie 01.05.09, 13:52
        dałas radę pracować?big_grin

        ja mam ostatnio taki okres, ze codziennie musze sie troszke napićcrying mimo, iz mam
        dziecko.. (nerwy mi puszczają czasem, jestem niewyspana, przemeczona)...albo
        piwko albo lampke wina albo kieliszek likieru..nastepnym razem mozemy sie umowic
        na wspolne internetowe picietongue_out
    • lenseszen Re: nie pozbieram sie 01.05.09, 15:14
      Dasz radę, ale potrzeba Ci czasu...
      Wiem, bo to przeszłam. I też się rozsypywałam, i też myślałam, że nie dam rady.
      Teraz mam dwie śliczne córki (13 i 2,5). Nadzieja jest ZAWSZE smile
      Trzymam kciuki.
    • maja.the.bee Re: nie pozbieram sie 01.05.09, 17:54

      dziekuje wam,
      wiem, ze nikt mi nie pomoze, ze sama musze sie z tym uporac,wiem ze
      to tylko takie pisanie dla pisania, ale jesli nie macie nic
      przeciwko to bede pisac dalej
      to jedyne forum na ktorym chwilowo moge pisac, nigdzie indziej nie
      ma dla mnie miejsca
      justyna, poszukaj prosze innych watkow zalozone przeze mnie w cigu
      ostatnich dwoch tygodni, nie chce kolejny raz o tym pisac

      grochalcia, pewnie, ze sie napijemy razem, kiedy tylko bedziesz
      miala ochote, daj mi znac
      pewnie, ze to nie pomoze, ale nic nie pomaga wiec co mi szkodzie

      a w pon do nowego lekarza, tym razem speca od plodnosci..bez emocji,
      bez ekscytacji, bez nadzieji...nie rusze z miescja dopoki nosze w
      sobie te martwa ciaze...juz prawie 2 tygodnie, ile to jesczze moze
      trwac?????!!!!!!!
      • ankups Re: nie pozbieram sie 01.05.09, 18:16
        MAJU, DOBRZE ŻE PŁACZESZ, ŻE SIĘ ŁAMIESZ, TO TAKŻE KROK DO
        PRZODU.CHOĆ BOLI...
        TULĘ MOCNO
        • mania-3004 Re: nie pozbieram sie 01.05.09, 19:54
          wiem że jest ci bardzo ciężko,pamiętaj że jesteśmy z tobą trzymaj
          się cieplutko

          synek-2latka
          +aniołek-23.08.2008
          +aniołek-01.01.2009
      • sofi75 maja 02.05.09, 10:44

        Wpasc do Ciebie na te fajki i winko?
        Moze bedzie prosciej?
        Wiesz - mam tylko 50 km ...

        (Nie wiem tylko czy efekt sie nie wzmocni, jak sie takie dwa smutasy zbiora do
        kupy).
        • maja.the.bee Re: maja 02.05.09, 15:10

          wiesz co, ja juz dawno myslalam ze musimy sie spotkac!
          przeciez to skandal, ze jeszcze sie nie widzialysmy, chociaz
          mieszkamy po sasiedzku...te 50 km to ja robie codziennie jezdzac do
          pracy
          wiec albo ja do bru albo ty do a'pen, albo gdzies w mechelen smile
          od jutra do 10 maja bedzie u mnie moj brat z rodzina wiec jestem
          uziemniona, ale po 11stym jak najbardziej
          na bank!
      • sofi75 a pisz! 02.05.09, 10:51

        Wiesz ... to przynosi ulge ...
        Ja rok temu o tej porze tez pisalam ... tak nawet do sciany lub do zahaslowanego
        pliku.
        jak po roku to przeczytalam, to stwierdzam, ze jednak z problemami sobie jakos
        psychicznie poradzilam, chociaz wtedy wydawalo sie ze to niemozliwe ... A
        fizycznie? jak wiesz jestem w tym samym punkcie.
        O drugie dziecko walcze juz 2.5 roku i byc moze dopiero teraz dowiem sie co bylo
        grane ... a moze nadal nie.

        I tez czasem lapie dola:
        - bo czemu nikt nie wpadl na to wczesniej?
        - bo czemu stracilam tyle czasu?
        - bo czemu wyladowalam dwa razy w szpitalu?

        A dodatkowo jak wiesz zycie prywatne tez mi sie sypie, wiec niewykluczone, ze
        stane przed paradoksem: wreszcie dowiem sie czemu, ale z planow i tak juz nic
        nie wyjdzie. (Ale to na moje wlasne zyczenie).
        _________________________________
        "do góry uszy, to i pupa ruszy"
        • maja.the.bee Re: a pisz! 02.05.09, 15:12
          hmmm, moge sie tylko domyslac, ale co bym nie wymyslila to wyglada
          na to ze rozowo nie jest
          mam nadzieje, ze jednak sie pouklada....
    • funia3 Re: nie pozbieram sie 01.05.09, 20:47
      Maju kochana, wiesz,że przechodzę ten sam żal. Że moja sytuacja jest podobna.
      Też nie mam kogo utulić wieczorem, nie mam powodu być niewyspana, bo nikt w nocy
      nie płacze. Mam za to duży i pusty dom. Przykro mi, że cierpisz, że jeszcze to
      wszystko trwa. Wierzę, że poukłada się. Ale musisz przetrwać. Mi pomogła rozmowa
      z psychologiem. Bo modlić się już nie umiem. Śmierć mojej przyjaciółki, młodej
      mamy dwójki dzieci, sprawiła, że cieszę się na ogół każdym dniem, chociaż mam
      smutne chwile. Jesteśmy młode i wszystko się jeszcze może zdarzyć. Wiesz? Moja
      teściowa urodziła mojego męża w wieku 41 lat i to było jej pierwsze dziecko. Ja
      mam 33. Dopiero. I tak to widzę. Ok, staram się tak to widzieć...
    • koni42 Re: nie pozbieram sie 02.05.09, 09:45
      Przepraszam, ale nie mogę nic mądrego napisać. Przepraszam. jestem
      tam gdzieś w necie (*)
      • hainaut Re: nie pozbieram sie 02.05.09, 15:39
        Maja, nie powinnas oczekiwac od siebie, ze sie teraz pozbierasz.
        teraz masz okres zaloby, placzu, zalamania. Nic na sile. Musisz dac
        czasowi czas... Dobrze, ze - jak piszesz - masz przy sobie kogos,
        kto jest w stanie byc przy Tobie jak placzesz, jak krzyczysz, jak
        palisz i jak pijesz wink. Jaz jak spogladam prawie 5 lat wstecz na
        nasza walke o dziecko, na te trzy poronienia (w sumie stracilismy 4
        dzieci, bo raz byly blizniaki), to powiem Ci, ze gdyby nie moj maz,
        ktory razem ze mna plakal, milczal, rozmawial, pocieszal i po prostu
        byl przy mnie niezaleznie od tego, co by sie dzialo, to chyba bym
        nie dala rady... I rozumial jak plakalam i jak wrzeszczalam na niego
        i wyzywalam od glupkow i jak mowilam, ze nie chce juz zyc... I teraz
        kiedy patrze na niego, kiedy widze jak sie cieszy, to mysle sobie,
        ze warto bylo, chociazby, zeby to zobaczyc....

        Ale najpierw trzeba co swoje wyplakac, wykrzyczec, wymilczec...

        Nie wiem czy mozesz, ale mnie na przyklad za ostatnim razem bardzo
        pomoglo to, ze jakis tydzien po poronieniu pojechalismy na tydzien w
        gory. Ja gory kocham ponad wszystko, kocham nature, las, szum drzew,
        zapach ziemi po deszczu... I to mi bardzo pomoglo. Ze nie siedzialam
        w domu i nie myslalam za duzo. Moze gdybyscie mogli sie wyrwac
        gdzies, zmienic srodowisko choc na chwilke, moze przyniosloby Ci to
        ulge?

        No i najwazniejsze chyba, ze dzialacie, ze macie jakies plany. Wg
        mnie to tez bardzo pomaga. Zajecie sie czyms.

        Zdaje sobie sprawe, ze kazdy jest inny, ale pozwalam sobie podzielic
        sie z Toba czyms, co mnie pomoglo, moze znajdziesz w tym i cos dla
        Ciebie...

        Sciskam mocno.

        P.S. Ja tez codziennie dojezdzalam do pracy 60 km, teraz juz od
        grudnia jestm na zwolnieniu. Jakie to dziwne uczucie...
    • yba2 Re: nie pozbieram sie 04.05.09, 09:43
      Maju, myślę o Tobie często. Bardzo mi przykro, że znowu tego
      doświadczasz...
      Najgorszym czasem w pierwszej ciąży był właśnie ten czas jaki Ty
      teraz przechodzisz. Od wiadomości że ciąża się nie rozwija do
      zabiegu. Tyle, że u mnie trwał kilka dni, od wtorku do soboty, Ty
      czekasz już dwa tygodnie. To czas takiego zawieszenia, jeszcze
      jesteś w ciąży ale dziecko już nie żyje, nie ma nadziei.
      I tak jesteś dzielna, wiesz? Potrafisz myśleć o innych sprawach
      teraz, czasem się uśmiechasz...
    • agap75 do sofi 04.05.09, 10:20
      Witam. Sofi czy mogłabyś napisać w jakim kierunku sie badasz?
      Przeczytałam w poście że może wreszcie ustalisz przyczynę swoich
      poronień. Pytam bo sama działam trochę poomacku, zbadałam juz wiele
      rzeczy i na razie nic. Dziekuję, pozdrawiam.
      Maju współczuję.
      • sofi75 agap 04.05.09, 10:33
        Podobnie, jak Maja - mieszkam w Belgii.

        Tutaj po kilku poronieniach robia kompleksowe badania.
        Moja historia jest taka:
        VI. 2001 - zdowy synus z bezproblemowej ciazy urodzony w 6 tc
        VI.2007 - poronienie zatrzymane
        XI.2007 - poronienie zatrzymane

        We wszystkie te ciaze zaszlam bez problemu - zwyke w 2-3 cyklu
        staran.
        Po drugim poronieniu lekarz postanowil zrobic kompleksowe badania.
        No wlasnie - ale skoncentrowal sie jedynie na MNIE.
        Byly to: hormony, kariotypy (moj i meza), tarczyca, choroby
        odzwierzece, cytologia, posiew, badania w kierunku nadkrzepliwosci i
        zespolu antyfosfolipidowego, HSG, monitoring ze 2-3 cykli.
        Niczego nie znalazl.
        Dodatkowo w lutym 2008 dal mi 'zielone' i do tej pory w ciaze nie
        zaszlam - ponad rok!
        W ciagu ostatniego roku kilkakrotnie upominalam sie u gina o badanie
        zolnierzykow meza - i zawsze slyszalam ten sam argument 'nie trzeba,
        bo w ciaze zachodzi pani praktycznie z powietrza'. No chyba jednek
        nie z powietrza, skoro mija rok i nic - no ale rok to wedlug
        belgijskich standardow norma, wiec lekarz dalej rozkladal rece.

        Postanowilam zmienic lekarza.
        Od nowego na 'dziendobry' dowiedzialam sie, ze:
        - owszem dwukrotne poronienie zatrzymane jest wskazaniem do zbadania
        partnera, poniewaz wadliwe nasienie moze byc przyczyna poronien-
        - lekarz zdziwil sie ze badania tego nie wykonano do tej pory, gdyz
        jest to jedno z podstawowych badan a w dodatku od roku probuje zajsc
        w ciaze
        - zwykle szukania przyczyny niepowodzen zaczyna sie od badania
        partnera, poniewaz tak jest: rosciej, taniej i ulatwia to strategie.

        Wyniki odbieram jutro.
        Jesli beda OK - to nadal nic nie wiemy.
        Jesli beda nie OK - prawdopodobnie inseminacja, bo w Belgii w
        witaminki i zdrowy tryb zycia lekarze sie raczej nie bawia.

        • sofi75 Re: agap 04.05.09, 10:34
          synus oczywicie w 36 tc - zjadlo mi '3'
          • agap75 Sofi 04.05.09, 10:41
            Dziękuję. Ja tracę ciążę w okolicach 20 tyg. Za 2 tyg.odbieram
            wyniki z badań nadkrzepliwości, potem dam sobie chyba spokój z
            badaniami. Mąż nigdy nie był badany ale nie wiem czy w moim
            przypadku ma to sens. Również mam córkę z pierwszej bezproblemowej
            ciąży, ma już 8 lat. Dziękuję jeszcze raz. Pozdrawaim.
            • sofi75 agap 04.05.09, 10:58

              Nie wiem, ile masz tych strat juz za soba, ale moge podpowiedziec,
              ze z tego co znam lokalnych lekarzy, to (po wykluczeniu innych
              latwiejszych do zdiagnozowania przyczyn) daliby Ci clexane "w
              ciemno". Nadkrzepliwosc to taka zdzira, ze nawet jak zrobisz
              wszystkie dostepne badania, to wcale jeszcze nie zonacza, ze jej na
              100% nie masz -> stad wlasnie strategia dawania lekow "w ciemno".
              Przynajmniej tyle dowiedzialam sie na konsultacji z hematologiem.
              _________________________________
              "do góry uszy, to i pupa ruszy"
              • agap75 sofi 04.05.09, 19:57
                Mam 3 straty za sobą (6,19 i 24 tydz). I jak już pisałam jedno
                dziecko z bezproblemowej pierwszej ciąży. Wszystkie badania robię
                prywatnie na własną rękę bo mój lekarz twierdzi że to na pewno nie
                nadkrzepliwość z uwagi na to że pierwsze dziecko było bez problemu.
                On uparł się i obstawia na jakieś ognisko zapalne które sieje
                bakterie. Myślę ze się myli a ponieważ tak bardzo zafiksował się na
                tej myśli - innych opcji nie dopuszcza. Wiem ze leki
                przeciwzakrzepowe często daje się w ciemno i nawet znalazłam lekarza
                który zaproponował mi je lecz wolałabym wiedzieć na 100 procent że
                to właśnie to. Chociaż jeśli okaże się że badania wyjdą dobrze i tak
                chciałabym je brać właśnie w ciemno, bo to moja ostatnia możliwa
                opcja z której dotychczas nie korzystałam więc cała moja nadzieja w
                tych lekach. Z drugiej strony nie wiem czy jeszcze bedę się starać.
                Mam już 34 lata, mam dziecko a kolejne straty (szczególnie te późne)
                tak bardzo bolą. Na pewno spróbowałabym gdybym miała znalezioną
                przyczynę a tak na razie strach jest większy. Wiem że są dziewczyny
                które traciły ciąże mimo zdiagnozowanej nadkrzepliwości i brania
                leków. I kiedy zdecyduję się na ciążę muszę wziąć pod uwagę to czy
                jestem w stanie przeżyć kolejną stratę.
                • sofi75 Re: sofi 04.05.09, 20:29

                  1) wspolczuje strat
                  2) to ze masz dziecko ze zdrowej i bezproblemowej ciazy wcale nie swiadczy ze
                  nadkrzepliwosci nie masz, poniewaz moze ona sie w ciazy ujawnic ale nie musi
                  3) podobnie rzekomo wiekszosc chorob immunologicznych ujawnia sie w pozniejszym
                  wieku, a jak rozumiem ta zdrowa ciaza byla lata temu (2001?)
                  4) nawet jesli badania wyjda OK, to nadal nie swidczy o tym ze jej nie masz -
                  poniewaz wiekszosc czynnikow, ktore ja wywoluja nie zostala jeszcze poznana,
                  stad nie wiadomo nawet jak to zbadac -> badaja to, co wiedza i znaja.

                  Powyzsze to wywod mojego hematologa.
                  U mnie badania na nadkrzepliwosc nic nie wykazaly, a jednak hematolog
                  zdecydowal, ze nastepna ciaza w I trymestrze obowiazkowo na clexane i acardzie.
                  A ta jak na zlosc od ponad roku nie chce sie pojawic ...
    • kwiecienka1 Re: nie pozbieram sie 04.05.09, 22:27
      Maju, przytulam mocno...

      nic madrego z siebie nie wykrzesam - sama dzis nawet nie hamuje lez
      czuje jak kolejna @ zbliza sie wielkimi krokami sad

      pozdrawiam i przytulam
      Kwiecienka przed Niechciana @
Inne wątki na temat:
Pełna wersja