Pogrzeb mojego dziecka.

02.05.09, 00:01
Ponad trzy tygodnie temu dowiedziałam się, że dziecko we mnie nie
żyje. Przeżyłam łyżeczkowanie. Potem poczucie winy, że pewnie coś
zrobiłam nie tak, że może przez infekcję, może nieodkrytą na czas
chorobą zabiłam moje maleństwo. Pewnie wiecie o jakim stanie myśli i
uczuć piszę.
Potem niestety walka z bezdusznościa machiny czyli szpitalem.
Jeżdżenie do USC, do zakładu pogrzebowego, do ZUSu.

Wczoraj odbył się pogrzeb mojego maleństwa (miało tylko 1 cm
wielkości ale jako 7-8 tygodniowy człowieczek miało duża głowe i
rączki i nóżki, mam nadzieję, że nie do końca rozwiniety układ
nerwowy czyli że umierało bez bólu). Byłam ja, mąż i synek.
Usłyszeliśmy ciepłe, mądre słowa od księdza. Płakaliśmy jak bobry.
Od wczoraj nie muszę nigdzie gnać, czuję apatię ale i spokój.
I o tym spokoju chcę Wam powiedzieć.
Moje dziecko istniało krótko ale ma imię i wiem, gdzie jest i to mi
daje spokój pomimo tęsknoty i smutku.
dorota
    • koni42 Re: Pogrzeb mojego dziecka. 02.05.09, 09:43
      Jestem z Wami (*)
      • meresanch Re: Pogrzeb mojego dziecka. 04.05.09, 21:45
        przytulam
    • kwiecienka1 Re: Pogrzeb mojego dziecka. 04.05.09, 22:20
      (*) dla Twojego Dziecka...

      mocno przytulam
      Kwiecienka
      • 0aguska Re: Pogrzeb mojego dziecka. 05.05.09, 12:42
        Podziwiam Cię za Twój spokój i opanowanie. Jet pewnie w Tobie wiele
        smutku i rozpaczy...ale pamiętaj nie jestes sama.pozdrawiam i tule
        • mania-3004 Re: Pogrzeb mojego dziecka. 05.05.09, 14:20
          agnes ma racje nie jesteś sama...przytulam mocno


          synek-2latk
          +aniołek-23.08.2008
          +aniołek-01.01.2009
    • zielonarzeka Re: Pogrzeb mojego dziecka. 05.05.09, 20:06
      przytulam mocno; wzruszyła mnie Twoja opowieść o pogrzebie;

      myśmy nasze Maleństwo sami zakopali nad jeziorem, nawet nie wiemy na
      pewno, czy to było ono, tak przyjęliśmy; miejsce bardzo ładne;
    • hanka2501 Re: Pogrzeb mojego dziecka. 05.05.09, 23:36
      Głupio zabrzmi ale zazdroszczę. Zazdroszczę tego, że Twój skarb ma imię, godnie
      go pochowałaś i wiesz gdzie możesz go odwiedzić. Mnie tego wszystkiego pozbawiła
      bezduszna szpitalna machina. Nie poinformowano o prawach a kiedy chciałam
      walczyć podcięto skrzydła. Patrzono na mnie jak na wariatkę, której po
      poronieniu chyba ubyło też trochę z rozumu. Nie miałam siły walczyć. Nigdy sobie
      nie wybaczę, że nie ma namacalnego śladu po moim dziecku. Jest w sercu ale
      chciałabym czegoś więcej.

      Współczuję straty i mocno przytulam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja