miko52
22.05.09, 14:11
Chciałam Wam powiedzieć, że wszystko w zyciu zdazyć się może - cuda
też



Moja historia zaczyna się 4 lata temu, kiedy podejmuje z mężem
decyzję o dziecku. Wszystko w swoim zyciu miałam zaplanowane nawet
to kiedy zaczniemy starać się o dziecko

. Nie popełniajcie tego
błedu. Teraz wiem, że życie pisze swój scenariusz.
Rozpoczynamy starania i zachodzę w ciąże za pierwszym razem. Radość,
śmiech a po 6 tyg informacja, że dziecko nie żyje - i wielka
rozpacz. Lekarze mówią zdarza się.
Mija pół roku, otrzymuje pozwolenie od lekarza i znów udaje się za
pierwszym razem. Podobnie jak poprzednio radość a po 6 tyg. łzy.
Postanawiamy szukać specjalisty od trudnych ciąż. I podobno
znajdujemy.
Po zrobieniu badań zleconych przez Panią doktor i leczeniu
otrzymujemy pozwolenie. Udaje się jak poprzednio za pierwszym razem.
Sytuacja powtórzyła się dokładnie w 6 tyg krew szpital i płacz. A od
Pani doktor uznanej zresztą, usłyszeliśmy tylko "ja wiedziałam, że
to się tak skończy" Byłam kompletnie załamana, nie spałam prawie w
ogóle (2godz). Po pewnym czasie postanowiliśmy z mężem spróbować
ostatni raz i przede wszystkim znaleźć dobrego lekarza.
Trafiliśmy do dr Dubrawskiego. I tu zaświeciło się dla nas światełko
w tunelu. Nie ukrywam, całe leczenie było b. drogie, ale nic się nie
liczyło, tylko nadzieja, że teraz na pewno się uda.
po półrocznym leczeniu otrzymaliśmy zielone światełko. I tym razem
zaszłam w ciążę za pierwszym razem i .......we wrześniu urodziłam
córeczkę



Jest to mój największy skarb. Trudów ciąży nie będę
opisywać, bo najważniejszy jest efekt końcowy.
Czyli jak widzicie zawsze jest nadzieja i nie może jej wam
zabraknąć. O moich Aniołkach pamiętam i nigdy o nich nie zapomnę. A
ich strata boli ciągle mocno. Jednak mam dla kogo żyć, mam mojego
skarbunia

