2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI

06.06.09, 11:52
Ostatnie poronienie 18 maja.
Zglosilam sie do szpitala z delikatnym plamieniem.Bylam w 6 tyg.
Opowiedzialam lekarzowi ze to druga ciaza,ze mam problemy z
tarczyca,pokazalam leki jakie biore i dawki LETROX 25.Pierwsze
poronienie mialo takie same objawy i ten sam tydzien.
A co on zrobil?Powiedzial zeby sie nie martwic ze wszystko bedzie
dobrze ze kobiety plamia w ciazy i to nie jest nic zlego.Kazal
wrocic jak pojawi sie krwawienie albo bol brzucha.
Zrobil mi wew.usg -nie widzial jeszcze ciazy wiec pobral mi krew
zeby sprawdzic czy rzeczywiscie jestem w ciazy-wyniki za 2 dni.
Nastepnego dnia z bolem brzucha i krwotokiem pojechalam do
szpitala.Poronilam
Opieka jest tu fantastyczna ale jezeli masz ciaze idealna bez
zadnych problemow.
Nie ratuja ciaz do 14 tyg.Jak mi powiedzial lekarz
,,Wszystko w rekach Boga,,
Czasami trzeba Bogu pomoc!!!
    • justmaga Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 06.06.09, 11:58
      A czego oczekiwals??
      Zrobil usg,nie widzial zarodka ,kazal wrocic w razie jakis objawow...

      Naprawde nie bardzo jest co zrobic w takim momencie...
      przykro mi bardzo,ze Cie to spotkalo...
    • moniawilk Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 06.06.09, 11:59
      bardzo ci wspolczuje,ale napewno to nie przypadek,musisz teraz
      porobic badania,i nie sluchac lakarza,moze zmien i bedzie mial inne
      podejscie,ja tak zrobilam tylko ze w kraju.pozdrawiam
      • justmaga Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 06.06.09, 12:03
        ale to byl lekarz na Izbie przyjec..
        takiego nie da sie zmienic sad
        W Anglii dostep dp ginekologa jest bardzo bardzo trudny a ciaze
        prowadza polozne
        Moja rada jest taka,ze zanim na Izbe dzwon na oddzial Wczesnej ciazy.
        EPU.
        tam na pewno zajma sie Toba z wieksza troska...
        Choc bede trzymala kciuki,zeby to nie bylo potrzebne...
        • hogzi Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 06.06.09, 12:15
          Zglosilam sie od razu na oddzial wczesnej ciazy i badal mnie za
          kazdym razem lekarz ginekolog.
          Byc moze nie dalo sie uratowac tej ciazy ale tu na Wyspach nie robi
          sie nic nawet nie probuja.
          A moze by tak zbadac poziom hormonow?Zwiekszyc dawke LETROXu?Zrobic
          badanie na bakterie?Cokolwiek
          Podam statystyki poronien
          w Polsce ok.50 tys.
          w Wielkiej Brytanii ok.400 tys.
          Jezeli bede w ciazy natychmiast wracam do Polski!
          • liley11 Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 06.06.09, 13:46
            W UK zajmuja sie Toba dopiero, jesli masz w historii 3 poronienia.
            Tak slyszalam. I wtedy to juz lekarz prowadzi Twoja ciaze - nie
            polozna. Zawsze na oddziale mozesz poprosic o zmiane lekarza, jesli
            Ci ten nie odpowiada. To Twoje prawo.
            Z jednej strony uwazam, ze to slusznie ze nie ratuja tak wczesnych
            ciaz. Moze dziecko byloby niepelnosprawne, z wadami genetycznymi?
            Moze mialo tyle wad, ze bylo niezdolne do przezycia? Nie kazde
            zaplodnione jajeczko jest zdrowe. 80% kobiet ktore roni nie ma nawet
            o tym pojecia. Chodzi tutaj o wczesne poronienia.


            Ja teraz czekam na samoistne poronienie. Mam pusty pecherz plodowy...
            • justmaga Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 06.06.09, 15:51
              Moja kolezanka urodzila w UK dziecko w 27tc. Dziewczynka jest zdrowa
              i slicznie sie rozwija.
              W Polsce jej szanse bylyby mniejsze
              Poronienie bylo z dnia na dzien. Zaden poziom hormonow czy dawka
              leku by tego nie zatrzymala niestety..
              Rozumiem Twoj bol. Sama poronilam tutaj i szukalam winnych. Ale
              jesli w 6tc nie bylo widac zarodka i juz plamilas to zaden lek by
              tego nie zatrzymal
              • moniawilk Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 06.06.09, 20:27
                ja jednak przed kolejna ciaza zrobila bym badania,naprawde nic
                niedzieje sie bez przyczyny,moze jak bedziesz w kraju idz do dobrego
                ginekologa,i odpocznij troche przed kolejna ciaza,zdrowka zycze
                • yadrall Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 07.06.09, 10:36
                  Coz,ja przez olewanie wczesnej ciazy w UK mam na koncie o 3 aniolki
                  za duzo... Za kazdym razem zglaszalam sie i na EPU i do GP i co???
                  Okazalo sie,ze momo zglaszanych objawow nikt nie widzial powodu do
                  zrobienia bardzo prostego badania we wczesnej ciazy-badania cukru...
                  W kolejnej (5) ciazy juz w tydzien pozniej bylam w PL i jak
                  tylkoginowi powiedzialam co i jak dostalam skierowanie na obciazenie
                  glukoza... Wyniki byly przerazajace-cukrzyca... Najpierw dieta,
                  potem patologia ciazy i insulina-dzis koncze 14tc i maluch ma sie
                  dobrze,a cukrzyca sobie jest ujarzmiona insulika...
                  Dodam,ze po 3 poronieniu mialam zrobione badania (w PL i w UK) i
                  wszystkiebyly dobrze-cukrzyca sie ujawnia u mnie tylko w ciazy i co
                  ciekawe pomimo wysokich poziomow cukru we krwi nie mam cukru w moczu-
                  wiec nawet badanie przez GP probki siuskow nic by nie wniosla...

                  Wiec jedno co moge poradzic-kieruj sie intuicja i rob to co Ci serce
                  i sumienie dyktuje... Ja np. w tej chwili jestem w UK (ciaza poza
                  cukrzyca rozwija sie dobrze-dostalam zgde na lot do UK),ale juz we
                  wrzesniu wracam do Pl-mam tak olbrzymi lek przed lekarzmi w UK,ze
                  nie wyobrazam sobie bym mogla w tym kraju rodzic-normalnie czuje,ze
                  moga dziecku zrobic krzywde...
                  • justmaga Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 08.06.09, 11:25
                    Generalnie chyba kazy sie kieruje wlasnym doswiadczeniem i nikt
                    tutaj nie doradzi.
                    ja w tej poronionej ciazy bylam wlasnie w Polsce na poczatek i
                    lekarz mi w ogole powiedzial,ze ja to w ciazy nie jestem i nawet
                    nadziei nie dal tylko sie kazal szykowac na bol.
                    W UK natomist tydzien pozniej bylo dziecko we mnie wielkosci 6,5
                    tc ..Nie bilo serduszko wiec kazali mi przyjsc za tydzien i nikt nie
                    mowil o tym,ze ciaza na straty albo,ze w ogole jej nie ma etc..
                    Przez ten tydzien mialam nadzieje..
                    Niestey dzidzius sie nie rozwinal ale na to nikt nic nie mogl
                    poradzic.
                    I tak jak masz racje Yardall prowadzenie ciazy zostawia wiele do
                    zyczenia tak nigdy w zyciu nie wrocilabym do Polski,zeby urodzic
                    dziecko zwlaszcza z ciazy po przejsciach. Pracowalam w polskiej
                    sluzbie zdrowia i to co widzialam..to moje.
                    Ja osobiscie uwazam,ze dziecko w UK ma znacznie wieksze szanse na
                    przezycie jesli urodzi sie z jakimis komplikacjami czego ani sobie
                    ani nikomu nie zycze.
                    A swoja droga to ja w ciazy ma taka ilosc badan skierowanych,ze az
                    szok..ale to juz chyba z racji podeszlego wieku smile

                    A podsumowujac to sama sobie musisz odpowiedzic na pytanie gdzie i
                    jak. Teraz musisz zrobic sobie badania po poronieniu...
                    • lidek0 Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 10.06.09, 20:01
                      Ale, żeby to dziecko urodzić nawet w UK trzeba w tej ciaży być a UK
                      szans na ratowanie ciąży nie daje. Naczytałam się wiele postów
                      dziewczyn jak tam traktuje się kobietę we wczesnej ciąży z
                      problemami. Dla mnie to nie do pomyślenia, że jest problem ze
                      znalezieniem oddziału patalogii ciąży / bo tak bywało/, poza tym
                      czemu nikt nie ratuje ciąży do 14 tygodnia, w czym ona gorsza od tej
                      w 16 tygodniu. Poza tym nie bardzo chciałabym, żeby w ciąży nawet
                      książkowej zajmowała się mną położna a nie ginekolog. Ona z całym
                      szacunkiem nie ma takiej wiedzy i doświadczenia jak on /bo w końcu
                      ginekologiem nie jest/.
                      Porody może faktycznie bywają różne w PL, ale zanim do niego
                      dojdzie, o ile wogóle dojdzie......dużo czasu musi minąć.
                      • liley11 Jakie badania po poronieniu? 11.06.09, 16:12
                        sie robi? jakie sa ich angielskie nazwy i jak sie dostac na te
                        badania?
                      • justmaga Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 11.06.09, 18:36
                        ale jeszcze chyba nie jest tak,ze w Polsce nikt nigdy nie poronil??
                        • yadrall Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 11.06.09, 20:04
                          W UK nie ma odzialow patologi ciazy gdzie moglaby zostac polozona
                          kobieta w np.9tc-poprostu czegos takiego nie ma. Jest cos co sie
                          nazywa Early pregnancy unit,ale to w zasadzie rodzaj poradni-tam
                          zrobia USG,ew. zleca zrobienie betaHCG,a jak stwierdza ciaze
                          obumarla to przyjma na jeden dzien i zrobia zabieg-nic wiecej...

                          CO do badan-musisz isc do GP i on zleca badania,ale od razy
                          uprzedzam-standardem jest robienie badan dopiero po 3 poronienieniu
                          i nie wiem czy lekarz nie ograniczy sie do stwierdzen typu-prosze
                          sie nie przejmowac, to sie zdarza, natura tak chciala itp. Niemniej
                          idz i sprobuj-moze trafisz na kogos ludzkiego i dostaniesz
                          skierowanie choc na czesc badan.
                          • liley11 Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 11.06.09, 21:26
                            a jakich badam mam sie spodziewac? o jakie mam prosic gp?
                        • lidek0 Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 12.06.09, 20:40
                          Zachęcam o lektury na temat ilości poronień w Polsca i Anglii.
                          Dziwne, że u nas jest ich znacznie mniej.... W naszych szpitalach
                          patologia ciąży to standard i nawet jak jesteś w 9 tc ratują ciążę a
                          nie czekają, aż sama się obroni bądź poroni. Wiem, że nie zawsze
                          można ją uratować, ale dopóki nie spróbujesz nie dowiesz się i masz
                          żal do siebie o tą bezsilność.
                          • mentafolia Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 13.06.09, 15:38
                            lidek0 napisała:
                            > Zachęcam o lektury na temat ilości poronień w Polsca i Anglii.
                            > Dziwne, że u nas jest ich znacznie mniej.... W naszych szpitalach
                            > patologia ciąży to standard i nawet jak jesteś w 9 tc ratują ciążę

                            a to ciekawe Lidek co piszesz,mogłabyś podać źródło tych rewelacji,że w UK
                            kobiety ronią częściej niż w UK?

                            Poza tym co to znaczy że 'nie ratują ciąż do 14 tc'?,a p tym czasie już tak...
                            dla mnie to jakaś paranoja,bo z tego co tutaj czytam można wysnuć wniosek,że
                            europejscy lekarze to barbarzyńcy i nieuki skazujący kobiety na poronienie...
                            no warto się czasami zastanowić co się pisze,tym bardziej jeśli nie ma się
                            pojęcia o medycynie,biologii,farmakologii itd.
                            A przepraszam,co to znaczy,że w Polsce ratują wczesne ciąże?
                            że podają duphaston,nospę i tony innych chemicznych świństw?
                            Zresztą nawet nie chce mi się już o tym pisać,bo sporo było na ten temat na
                            forum,kto dociekliwy to sobie poszuka.
                            Wystarczy poczytać choćby naszego Bociana.

                            I zgadzam się z Justmagą,że powikłaną ciążę lepiej mieć na zgniłym zachodzie,niż
                            w naszym kraju.Wystarczy przejrzeć statystyki na temat śmiertelności
                            okołoporodowej dzieci,bo zobaczyć że jesteśmy na niechlubnym szarym, końcu
                            Europy.Wstyd.
                            A naszym lekarzom i polożnym jeszcze daleko do poziomu swoich kolegów po fachu z
                            UK i reszty cywilizowanego świata.
                            • lidek0 Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 13.06.09, 20:13
                              Nie ja napisałam, że w UK nie ratują ciaży do 14 tygodnia /patrz
                              post powyżej/ tylko dziewczyny tam mieszkające i roniące tam
                              właśnie. Poza tym nigdzie nie napisałam, że tamtejsi lekarze to
                              nieuki, ale może Ty wiesz coś na ten temat. Napisałam jedynie na
                              podstawie postów mieszkających tam dziewczyn i borykających się z
                              problemiami ciążowymi, że wczesnych ciąż się nie ratuje. W niejednym
                              poście sptkałam się z informacją, że nie ma w tamtejszych szpitalach
                              takiego oddziału jak nasza patologia ciążąy, gdzie kładzie się
                              kobiety z problemami.
                              U nas owszem podają leki, ale nie na siłę, jak masz plamienia czy
                              krwawienie nie musisz ich brać. Twoja wolna wola i decyzja. Tylko
                              jakoś nie znalazłam kobiety, która odmawia przyjęcia leków. Ale może
                              Twoja wiedza medyczna jest na tyle duża, że wiesz, że te leki
                              kompletnie nie pomagają?
                              Piszemy tu o poronieniach i problemach wczesnej ciąży a nie
                              problemach i śmiertelności około porodowej. Wiem, że w naszym kraju
                              daleko nam jeszcze jeżeli chodzi o porody i opiekę okołoporodową do
                              zachodu, tu się zgadzam. Ale piszemy o czymś innym, popartym
                              liczmymi postami dziewczyn i ich własnymi doświadczeniami./jak
                              piszesz dociekliwi poczytają sami/
                              • mentafolia Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 13.06.09, 22:34
                                Lidek,oto cytaty z Twoich wypowiedzi:

                                'UK szans na ratowanie ciąży nie daje'..

                                'zachęcam do lektury na temat ilości poronień w Polsce i w Anglii.Dziwne,że u
                                nas jest ich znacznie mniej'..

                                a to już nadużycie,bo jeśli nie znasz statystyk,to nie pisz że poronień jest w
                                Polsce mniej.To nieprawda.


                                Leżenie na patologii ciąży i podawanie leków,które nie zmieniają rokowań ciąży
                                pięknie nazywa się u nas ratowaniem ciąży.
                                Jeżeli jest to taka skuteczna terapia to dlaczego ( zostawmy już UK) ani
                                skandynawscy,ani amerykańscy lekarze jej nie stosują???
                                • lidek0 Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 14.06.09, 16:15
                                  "Leżenie na patologii ciąży i podawanie leków,które nie zmieniają
                                  rokowań ciąży pięknie nazywa się u nas ratowaniem ciąży."
                                  Ale nikt nikomu nie każe leżeć na patologi ciąży, masz prawo odmówić
                                  wzięcia leków i czekać na rozwój wypadków. Twoja decyzja, tylko co
                                  powiesz kobietom, którym po podaniu progesteronu ustąpiły
                                  plamienia /pewnie wolałyby nie sprawdzać, czy bez niego też by
                                  ustąpiły/. Nie wiem, czy sama masz za sobą poronienie, ale ja tak i
                                  dla mnie przynajmniej nie ma nic gorszego jak bezczynność
                                  lekarzy /bo dopóki nie spróbujesz ciąży ratować nie wiesz, czy się
                                  uda/. Jestem bardzo wdzięczna, że przynajmniej ktoś próbował coś
                                  robić, chociaż mam też dużo żalu do lekarzy, że ani przed pierwszymi
                                  starania ani kolejnymi nie zrobiono mi badań a ja poniosłam tego
                                  skutki.
                                  starania.net/viewtopic.php?t=182 tu masz statystyki /już
                                  wcześniej pisałam, że powołuję się na wcześniejszy post/ więc nie
                                  jest to nadużycie.
                                  • mentafolia Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 15.06.09, 09:37
                                    Ale jakie ma znaczenie co ja bym chciała i jaką podjęłabym decyzję?
                                    To chyba oczywista oczywistośc że decyduje pacjent.
                                    I nie o tym mowa.
                                    Jaki ma sens pisanie babkom roniącym w UK,że gdyby tylko były w PL
                                    to ich ciąże byłyby ratowane,leżałyby sobie na patologii itp?
                                    Właśnie o to mi chodzi,żeby nie pisac rzeczy
                                    nieprawdziwych,zwłaszcza na TYM forum.
                                    Komu potrzebna ułuda że wystarczyłoby przyjechac do Pl i wszystko
                                    byłoby piękne?]

                                    W linku który wkleiłaś brak jest statystyk porównawczych co do
                                    ilości poronień w UK i w Pl,więc nadal brak poparcia na Twoją tezę.
                                    Doczytałam za to ,że od lat 50-siątych do dzisiaj procentowa ilość
                                    poronień się NIE ZMIENIŁA i wciąż wynosi 10%.Medycyna poszła
                                    naprzód,istny skok cywilizacyjny,sposoby leczenia się zmieniły,a od
                                    50 lat liczba poronień wciąż taka sama?
                                    Ciekawe dlaczego....
                                    • lidek0 Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 15.06.09, 19:49
                                      Nie piszę, rzeczy nieprawdziwych bo patologia ciąży to szczera
                                      prawda a leżące tam pacjentki to nie mój wymysł. Nie obiecuję
                                      nikomu, że w PL było by sielsko anielsko, próbuję jedynie zwrócić
                                      uwagę, że jest jeszcze kraj na mapie Europy gdzie lekarze podejmują
                                      jednak trud ratowania ciąży.
                                    • mshyde Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 25.06.09, 02:09
                                      Ciekawe dlaczego? Biologia i tyle.
                      • lili76 Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 11.06.09, 21:45
                        polozna w UK ma duzo wieksza wiedze i opowiedzialnosc niz polozna w Polsce, stad
                        polozne, a nie ginekolodzy prowadza ciaze
                        ja pomimo straty swojej ciazy bardzo chwale sobie tutejsza opieke, wychodze z
                        zalozenia, co ma myc to bedzie
                        • yadrall Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 12.06.09, 17:36
                          U mnie to wygladalo tak,ze poszlam do GP, powiedzialam,ze wlasnie
                          poronilam 3 raz i chce zeby mi zlecil badania-dostalam
                          skierowanie,ale za licho nie pamietam co tam bylo-od tego czasu
                          minelo juz ponad 2 lata... Napewo mialam skierowanie na lupus test
                          (toczen), genetyke (ja i maz), glukoze, hormony tarczycy (FT3, FT4 i
                          TSH)-co wiecej to nie pamietam... Oczywiscie wynikow nidy na oczy
                          nie zobaczylam,a jedynie GP na kolejnej wizycie powiedzial,ze
                          wszystko ok i mam sie starac po raz kolejny-po czym zyczyl
                          powodzenia...
                          • lidek0 Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 12.06.09, 20:31
                            Przecież wyniki badań są własnością pacjenta! A jakby inny lekarz
                            chciał je zobaczyć to byś mu powiedziała, że były ok i tyle? Ja
                            zawsze zabieram wyniki.
                            • liley11 Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 13.06.09, 13:56
                              Tak, mozna poprosic o wydrukowanie. Oststnio krew badalam i hormony
                              i mam wyniki.
              • dragica Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 13.06.09, 15:21
                justmaga napisała:

                > Moja kolezanka urodzila w UK dziecko w 27tc. Dziewczynka jest zdrowa
                > i slicznie sie rozwija.
                > W Polsce jej szanse bylyby mniejsze

                Dlaczego?Przeciez w Polsce tez ratuje sie skrajnie wczesniaki...
          • dragica Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 13.06.09, 15:23
            Niedoczynnosc tarczycy moze byc przyczyna poronien,szczegolnei,ze w ciazy
            hormony tarczycy "szaleja"-w nastepnej ciazy powinnas byc od poczatku pod opieka
            endokrynologa.
            • classicvoice Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 15.06.09, 10:43
              ...we Francji także nie ratuje się wczesnych ciąż. To jednak nie
              tak, że wczesnych ciąż nie można uratować, to jest wynik różnic
              społeczno kulturowych i mentalnych- niestety-bez względu na to co
              chciałybyście usłyszeć, tak to właśnie wygląda i takie są przyczyny.
              Nie ma co się oburzać, ani dziwić, ani "drzeć kotów".
              • mentafolia Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 15.06.09, 11:07
                taaak,nie od dziś wiadomo,że Francuzi to barbarzyński naród,a
                francuscy lekarze tylko czyhają żeby nie ratować wczesnych ciąż i
                żeby kobiety roniły jak najczęściejbig_grin
                • classicvoice Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 16.06.09, 12:30
                  ...no bez przesady, wszystko co chciałam przekazać-nie poddając
                  nikogo ocenie-to to, że jest to kwestia mentalności-nie wiem co się
                  tak unosiszwink
                  • mentafolia Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 16.06.09, 13:03
                    To nie kwestia mentalności,ale wiedzy medycznej.
                    Suplementacja ciąży syntetycznym progesteronem nie zmienia jej rokowań.
                    • classicvoice Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 17.06.09, 09:06
                      ...nie trzeba dobrze się orientować żeby wiedzieć, że zależy to
                      wyłącznie od tego jakie są przyczyny ewentualnego niepowodzenia lub
                      kłopotów w różnej formie. A jeśli wychodzi się z założenia,że do 13-
                      14 tygodnia nie ma czego ratować, to i przyczyny ewentualnych
                      przeszkód w donoszeniu ciąży nie zostają poznane i tym samym, nie ma
                      szans na zastosowane progersteronu, czy syntetycznego czy
                      naturalnego-który pomaga, pomaga, jeśli tylko z powodu jego poziomu
                      diagnozuje się poronienie zagrażające.
                      • yadrall Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 17.06.09, 14:42
                        Ja dzis doczytalam,ze na cale Dorset (700 tys ludzi) jest jeden
                        oddzial patologii ciazy (dla kobiet od 16tc w gore),ktory dysponuje
                        az 10 lozkami...
                        Porownujac do tego nasze woj pomorskie (2 miliony ludzi) to mamy tam
                        jak dobrze licze okolo 10 szpitali z oddzialami patologi ciazy,a
                        kazdy tak na moje oko liczy ok.15-20 lozek (AMG-kliniczna 18
                        wysokospecjalistycznych, Wejherowo jakies 15,a innych nie
                        odwiedzilam,choc mysle,ze podobnie) czyli jakies 150 lozek. Nie
                        wiem,albo te ciezarne w PL jakies takie strasznie chorowite,albo
                        co...
                        • mentafolia Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 17.06.09, 15:55
                          Oczywiście że ciężarne w PL są wyjątkowo chorowite,przecież co najmniej co druga
                          jest na zwolnieniu.
                          Liczba łóżek na oddziałach patologii ciąży świadczy tylko o tym,że u nas szpital
                          jest traktowany jak hotel,za który płaci państwo.
                          Czy leżenie i przyjmowanie progesteronu może odbywać się tylko w szpitalu?
                          Co takiego robią lekarze że pacjentka musi być na oddziale?
                          W cywilizowanym świecie czegoś takiego się nie praktykuje,bo po pierwsze wiadomo
                          że taka "terapia" ciąży nie podtrzymuje,a po drugie tam się oszczędza i państwo
                          nikomu nie funduje niepotrzebnego pobytu w sanatorium,bo całe to rzekome
                          podtrzymywanie ciąży niestety do tego się sprowadza.

                          Ciekawe czy to świat zwariował i ma takie wyrodne podejście do ludzkiego zycia
                          czy u nas coś szwankuje...
                          • lidek0 Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 17.06.09, 20:57
                            Miałaś okazję leżeć na patologi ciąży w PL? Wiesz jakie kobiety tam
                            leżą? Ja leżałam tam 2 razy i jest tam bardzo dużo kobiet w
                            zaawansowanej ciąży np po założeniae pessara, kobiety po terminie
                            porodu, ze skórczami w róznym stopniu. Tak więc ilość łóżek ma się
                            nijak to Twopjej teorii. Kobiety tam leżące w PL w innych krajach po
                            prostu są na innych oddziałach.
                            • mentafolia Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 17.06.09, 23:05
                              Lidek,na Twój ostatni post nie odpowiedziałam,bo Twoje teorie mnie rozwalają i
                              po prostu mowimy o dwóch różnych systemach walutowychbig_grin
                              Więc przyszłaś tutaj dalej drążyć temat?
                              Odpowiadając na Twoje pytanie - tak,miałam okazję leżeć na patologii ciąży,ale
                              nie bardzo rozumiem co ma z tego wynikać?
                              Zresztą nie odpowiadaj,bo pewnie nic.
                              Dyskusja w tym wątku dotyczy ratowania bądź nie,wczesnych ciąż,więc nie rozumiem
                              jaki sens ma Twój wpis na temat skurczy,pessarów itp.

                              Piszesz bardzo ogólnikowo,na zasadzie ktoś tam coś tam i dla mnie nic z tego nie
                              wynika.
                              A to że leżenie we wczesnej ciąży na patologii ciążę ratuje to niestety myślenie
                              życzeniowe.
                              I choćbyś wszystkie Polki umieściła na oddziale,zakazała wstawać i podawała tonę
                              duphastonu to liczba poronień i tak się nie zmieni.

                              Bez odbioru.
                              • lidek0 Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 18.06.09, 20:38
                                " Piszesz bardzo ogólnikowo,na zasadzie ktoś tam coś tam i dla mnie
                                nic z tego nie wynika" za to Twoje posty tryskają szczegółami.
                                Piszesz jak to z patologi ciąży robią sanatorium to informuję, że
                                takich przypadków jest tam strosunkowo mało. Nie wiem czego się
                                czepiasz, najpierw piszesz elaborat na temat przepełnionych patologi
                                a jak ktoś ma inne zdanie to już źle.

                                "jaki sens ma Twój wpis na temat skurczy,pessarów itp" ano taki sam
                                jak Twoje pisanie o oddziałach patologi, sama odchodzisz od wątku a
                                zarzucasz to innym. Próbowałam tylko wyjaśnić, że na oddziałach
                                patologi tak wielu kobiet we wczesnych ciażach nie ma, nie jesteśmy
                                krajem gdzie tysiące kobiet leży w szpitalach z zagrożonymi
                                wczesnymi ciążami, bo tam jest masa innych przypadków - chyba jasno
                                się wyraziłam.
                      • mentafolia Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 17.06.09, 15:42
                        classicvoice napisała:
                        nie ma
                        > szans na zastosowane progersteronu, czy syntetycznego czy
                        > naturalnego-który pomaga, pomaga, jeśli tylko z powodu jego poziomu
                        > diagnozuje się poronienie zagrażające.


                        bzdura,bzdura,bzdura.
                        Poczytaj sobie fachową literaturę to dowiesz się,że podawanie syntetycznego
                        progesteronu ciąży nie podtrzymuje.
                        • classicvoice Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 18.06.09, 16:31
                          ..przede wszystkim nie każda ciąża ma przez to szansę trwać i nie
                          każdy przypadek,ale niezupełnie o to chodziło w tym wątku...
                          W każdym razie cieszę się, że mieszkam w Polsce-naprawdę.
                          Pozdrawiam i spokoju ducha życzęsmile
                          • jaona80 Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 19.06.09, 04:55
                            postanowliam po raz pierwszy dodac cos od siebie na forum.
                            otoz mieszkam z mezem od 4 lat w londynie, 3,5 roku temu zdazylo sie
                            tak ze jakims cudem (nie planowalismy) zaszlam ciaze. Dlugo trwalo
                            zanim sie kapnelam ze jestem w ciazy bo stres ktory mi towarzyszyl
                            po przyjezdzie do tego miasta powodowal ze spoznienie okresu
                            tlumaczylam sobie zmiana miejsca i nowa praca. Takie same
                            tlumaczenia byly zaraz po tym jak sie dowiedzialam ze poronilam byl
                            to 10 tydzien - no coz nie dane mi bylo dlugo sie cieszyc ta cudowna
                            nowina dlatego tez na pytanie zadane w szpitalu u lekarza -
                            DLACZEGO? dalam sie przekonac odpowiedzi ze tak sie zdarza. Jakos
                            sie pozbieralismy i czas lecial dalej.
                            Teraz kiedy postanowilismy ze jestesmy gotowi na kolejna probe
                            postanowialam zadbac o siebie...witaminy malo stresu itd
                            jakim cudem udalo nam sie za 1szym razem -radosc i szczescie tyle
                            uczuc tym bardziej ze moja intuicja mi mowila ze sie udalo dlatego o
                            ciazy wiedzialam juz od 2giego tygodnia po zaplodnieniu - od razu z
                            mezem polecielismy do GP i przedstawiamy sprawe podkreslajac ze
                            wczesniej poronilam - jakiez bylo moje zdziwienie ze wizyta ta
                            skonczyla sie gratulacjami zmierzeniem cisnienia i nakazem co
                            powinnam jesc a czego nie. pomyslalam ok to w takim razie na pewno
                            jak wybiore szptal to sama polozna bedzie wiedziala jak mnie
                            pokierowac - czekalam i co? dostalam skierowanie do szpitala za
                            miesiac!! i tyle samo czasu do poloznej do tego czasu nic kompletnie
                            zadnych badan nawet podstawowych. Martwilam sie strasznie ze to sie
                            powtorzy ze znowu poronie zanim jeszcze laskawie mnie gdzies przyma
                            - polecialam do Polski ale trafialam na beznadziejnego lekarza - nie
                            bede juz rozwijac tego watku bo to juz inna historia. lekarz ten dal
                            mi nadzieje ze jest ok ze dziecko jest male ale serduszko bije -
                            szczesliwa wrocilam do Londynu. tydzien po tym 9 tydzien ciazy
                            zauwazylam krew na bieliznie i od razu na pogotowie dla wczesnej
                            ciazy tam mi mowia ze serduszko nie bije a poronienie nastapi
                            niebawem i znowu pytanie DLACZEGO?? i odp - to sie czasem
                            zdarza.....teraz siedze zalamana, i nie wiem kogo mam winic czy
                            siebie ze zaufalam lekarzom czy sobie ze nie zrobilam zadnych badan
                            bo uwierzylam ze pierwsze poronienie to przypadek. do cholery dwa
                            razy w tym samym tygodniu to nie przypadek tym razem nie dam sie tak
                            latwo zbyc - czy Ci lekarze w uk nie znja inych odpowiedzi? ryczec
                            mi sie chce i krzycze chociaz wiem ze to i tak nic nie da. Nastepnej
                            mojej ciazy nie dam pokierowac angielskim lekarzom i to powiem z
                            cala stanowczoscia.
                            • yadrall Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 19.06.09, 14:54
                              Przytulam Cie bardzo mocno... Przykro mi,ze sie tak skonczylo...

                              I niestety musze przyznac racje angielskim lekarzom-tak sie
                              zdarza... Wiem to upiorne i nie strasznie ciezko sie z tym
                              pogodzic,ale niestety tak bywa...

                              Jezeli chcesz to miedzy ciazami mozesz zrobic badania w kierunku
                              znalezienia przyczyny,bo juz w samym momencie bycia w ciazy niewiele
                              mozna zrobic-owszem mozna dac progesteron,ale on jest skuteczny
                              tylko wtedy gdy przyczyna jest niedomoga cialka zoltego,a to sie
                              zdarza dosc zadko... Niestety czesto jest tak,ze zrobisz milion
                              badan i nadal nie bedziesz znala odpowiedzi na pytanie dlaczego...

                              Ja owszem moge powiedziec,ze dzieki polskim lekarzom nadal jestem w
                              ciazy (angielscy mnie olali-wyniki dobre to znaczy zdrowa-zachodzic
                              w ciaze moze sie uda za ktoryms razem...) Tyle,ze u mnie sprawa byla
                              bardzo powazna-o 4 poronieniach wiedzialam,ze to moja ostatnia
                              szansa,ze na kolejna nie mam sil... Znalazlam ginekologa,ktory
                              zaryzykowal zastosowanie bardzo rozbudownego zestawu lekow,ktore
                              mogly dac mojemu dziecku szanse na zycie... Bralam garsc lekow,ktore
                              w zasadzie zostaly mi przepisane tylko dlatego,ze wczesniej 4 razy
                              poronilam-tak w ciemno,bo wyniki wszystkie dobre... Dodatkowo na
                              zamym poczatku ciazy robilam szereg badan zwykle nie robionych w 5tc
                              (tarczyca, cala immunologia raz jeszcze, watroba, nerki i glukoza z
                              obciazeniem). W efekcie okazal sie,ze w zasadzie od poczatku ciazy
                              mam cukrzyce (wczesniej wyniki byly ok,a w ciazy juz nie),wiec do
                              olbrzymiego zestawu lekow doloczono (a w zasadzie zamieniono z
                              metforminy) insuline. I tak sobie moja ciaza powoli leci-aczkolwiek
                              mam nadzieje,ze moje dziecko urodzi sie zdrowe pomimo tych
                              wszystkich lekow ktore bralam we wczesnej ciazy...

                              Mam nadzieje,ze i Tobie niedlugo dane bedzie przyulic swojeo
                              mauszka. Tego CI z calego serca zycze!!!
    • edziulek28 Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 19.06.09, 22:31
      Witam Cię...
      Dokładnie znam tę sytuację,ja poroniłam w Anglii we wrześniu 2007 i
      co lekarz mówił kiedy przyjeżdżałam z pierwszym plamieniem??? to nic
      takiego, tak się poprostu zdarza,co 4 ciąża kończy się fiaskiem i on
      nic nie może na to poradzić,ale mam się nie martwić,potem byłam
      jeszcze dwa razy i w sumie po 2 tygodniach od pierwszej wizyty
      poroniłam,to był 9 tydz.,pewnego dnia o 6 rano poroniłam w
      łazience,o 11 pojechałam na wymuszone kilka dni wcześniej na lekarzu
      USg i zobaczyłam już tylko wielką czarną plamę,a co potem...kazali
      jechać do domu i wykrwawiałam się przez 7 dni....od tamtej pory
      mijają prawie dwa lata i nadal nie udało nam się,jestem po zabiegu
      HSG i czekam.....
      • kaisha18 Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 20.06.09, 20:59
        Polecam ksiażkę Szymona Hołowni " Ludzie na walizkach", są tam
        statystyki ratowania ciąż w różnych krajach. A swoją drogą
        Ci "barbarzyńcy" -Francuzi to właśnie Polskę uważają za kraj
        barbarzyńców, którzy "niepotrzebnie" ratują nienarodzone dzieci -
        jeśli ktoś chce zobaczyć "różne przypadki"niech się wybierze właśnie
        do Polski, bo to u nas ratuje się najwięcej ciaż, także tych, z
        których rodzą się dzieci upośledzone. We Francji to np nie do
        pomyślenia.

        A co do statystyk poronień w Polsce i w Anglii to gdzieś na forum
        wyczytałam, ze w Polsce jest to ok 40 tyś, a w Anglii 500 tyś.
        Ale, żeby nie wywoływać wojny - ręki nie dam sobie uciąć, próbowałam
        znależć, ale nie dałam rady. Może nie powinnam tego pisać, skoro nie
        znam pewnego żródła, ale moze ktoś przeczyta i poda coś pewnego.
        • amoremio7 Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 21.06.09, 20:00
          zbadaj hormony tarczycy tsh powinno być w dolnych granicach normy a ft3 i ft4 w
          górnych
        • kriss_1 Re: 2 poronienie w WIELKIEJ BRYTANI 25.06.09, 20:46
          A wiece ze problem kardiochirurgii w pediatrii praktycznie zniknal na zachodzie
          Europy? tam kardiochirirgia dziecieca prawie sie nie rozwija, ciekawe przypadki
          sa w Polsce no i oczywiscie w USA.
          W Europie zachodniej oczywistym jest ze jesli u plodu stwierdzi sie wade serca,
          ciaze sie "terminuje"- to sie tak pieknie nazywa.
          Ja nie twierdze ze trzeba ratowac wszystkie dzieci za wszelka cene, zeby potem
          oddac Mamie dziecko mocno uszkodzone i bez kontaktu, istnieje cos takiego jak
          zaprzestanie uporczywej terapii. Owszem mozna uratowac dziecko w 23 tygodniu
          ciazy, ale -brutalnie pytajac- po co? To nie bedzie zdrowe dziecko, a jesli
          dojda mu powiklania wczesniactwa- a pewnie dojdzie co najmniej jedno(jesli
          bedzie mialo szczescie)- jaka bedzie jego jakosc zycia? mysle ze ona tez sie liczy.
          ale na zachodzie to jest przesada w druga strone. I to mocna. Usuniecie
          wszystkich nieprawidlowych plodow- to zakrawa na eugenike...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja