agusiakrz
06.06.09, 15:55
Wczoraj zarejestrowalam moje dziecko dalam jej na imie Paulinka. O
dziwo lekarze nie mieli nic przeciwko, w USC przyjeli mnie milo...
Ale zdenerwowalam sie na ksiedza. Otoz dzwonilam do lekarza ktory
przeprowadzal badanie hist,-pat. i powiedzial mi ze w "materiale"
nie ma dzidziusie (wole nie myslec gdzie jest) wiec pomyslalam ze
nie bede chowac lozyska bo wg mnie to by bylo niesprawiedliwe kiedy
matki nie moga pochowac wlasnych dzieci, a ja mialabym kawalek
lozyska pochowac... Zadzwonilam do ksiedza co on o tym mysli a
ksiadz na mnie ze w takim przypadku wyglada to na ABORCJE!!!
Myslalam ze sie przeslyszalam ale nie!!! powtorzyl to kilka razy.
Ze nie chce pochowac dziecka bo swiadomie podpisalam zgode na zabieg
(ciaza obumarla od 4 tyg.)m Myslalam ze dobrze mysle ale ksiadz tak
mnie zbesztal ze szkoda gadac. Boze przeciez ja chcialam pochowac
dzieciatko tak wystarane i wyczekane, a teraz zloze w grobie mojej
coreczki lozysko nie wiem co myslec jestem tak zagubiona mam
potwornego dola. Myslalam ze postepuje uczciwie a tu dowiedzialam
sie ze dokonalam .... Boze jak to komukolwiek moglo przyjsc na
mysl... zalamana jestem, nie myslalam ze uslysze tak okrutne slowa
od duszpasterza!!!