kasiu.l.inka
07.06.09, 14:37
Dzisiaj byla msza za moja corenke. To bylo takie smutne

Jak ksiac wyczytal
jej imie to poczulam jakbym dostala obuchem w glowe

az tchu mi braklo

Ten nasz ksiadz to dobry czlowiek

Jak bylam w szpitalu a bylam tylko 1
dzien to byl u mnie 2 razy a 3 raz przyszedl jak juz sie urodzila Mala i
zmowil za nia i za nas modlitwe. Mowil takie rzeczy ze choc plakalam nad
Malutka to smialam sie przez lzy np. ze "szturmowal niebo za szybkie
rozwiazanie" Na pogrzebie tez byl. Nie wiem jak wygladaja takie pogrzeby w
Polsce. Czy ksierza robia problemy przez to ze dziecko bylo np. nie
ochrzczone? Albo czy mozna odprawic za takie dziecko msze? Mojej znajomej
ksiadz w Polsce powiedzial ze ma mu dac 600 zl. bo nie bedzie pogrzebu. A ten
nasz ksiadz nie wzial od nas nic powiedzial tylko ze jak chcemy mozemy dac
datek na dzieci, ale nie musimy. Dzieki niemu nie bylam w szpitalu sama bo
oprucz mojego narzeczonego byla ze mna pielegniarka ogolnie bylo duzo
pielegniarek ale ta byla taka jakby to powiedziec "moja wlasna". Siedziala ze
mna od rana do 14-tej bo potem zaczynala swoja zmiane, ale jak urodzila sie
Mala to do nas przyszla. Glaskala jej nozki, raczki...

Wiem ze chociaz ani
nasz ksiadz ani siostra Sylwia tego nie przeczytaja to chcialabym im z calego
serca podziekowac za dobroc ktora okazali i nam i naszemu dziecku.
Bianka 29.04.2009 [*]