hainaut
06.08.09, 14:32
Walka o dziecko zajela nam 5 lat, w ciagu ktorych przeszlismy 3
poronienia (ciaza blizniacza, puste jajo plodowe i ciaza
pojedyncza). O ostatnia ciaze staralismy sie rok (mam juz 35 lat),
stopniowo tracac nadzieje i myslac juz o in vitro (in vitro zreszta
bylo nam zalecane przez klinike jako "sposob" na poronienia - bo
przyczyna nie zostala znaleziona). Kiedy juz mielismy podchodzic do
in vitro - zaszlam w ciaze. Podczas ciazy przyjmowalam aspiryne i
progesteron (do 36 tc) i zastrzyki z heparyny (do 38 tc). Po 40
tygodniach i 5 dniach 30 lipca przyszla na swiat moja wyczekana i
upragniona coreczka.
Nie musze dodawac chyba, ze jest ona najpiekniejszym dzieckiem na
swiecie?

)))
I po raz kolejny przekonalam sie, ze nie mozna sie poddawac.
Walczylismy 5 lat i teraz wiedze, ze bylo warto!