basia.kin
17.08.09, 13:48
Witajcie dziewczyny.
Niestety nie czuje sie jeszcze na silach zeby na stale do Was dolaczyc.
Potrzebuje jednak porady.
W zeszlym tygodniu we wtorek zaczelo sie krwawienie, w srode na wizycie lekarz
poinformowal mnie, ze juz po wszystkim, ze moja kruszynka jest juz z
aniolkami. O stanie psychicznym lepiej nie pisac, bo kazda z nas, ktora
musiala w jednej chwili pozegnac sie ze swoim dzieciatkiem wie, ze na to
trzeba wiecej czasu.
Krwawienie na poczatku dosc silne, ale nie takie bolesne. Co mnie jednak
marwi, to to, ze prawie tydzien po wszystkim odczuwam dosc silny bol w
podbrzuchu. Krwawienie troche sie zminimalizowalo, ale skad ten bol? Czy jest
mozliwe, ze organizm nie radzi sobie z samoistnym czyszczeniem? Moze zostaly
tam jakies "resztki", ktore kwalifikuja sie do lyzeczkowania? To byl dopiero
poczatek 7 tygodnia. Wiem, ze powinnam skonsultowac to z lekarzem, ale nie mam
juz sily kolejny tydzien z rzedu do niego isc (2 tyg temu potwierdzil ciaze,
tydzien temu stwierdzil poroninie).
Moze niepotrzebnie sie nakrecam, moze to nic nie znaczy, ale poki co jestem
bardzo wyczulona na kazdy negatywny sygnal, ktory wysyla moj organizm.