M. Jackson j jego palac

16.09.09, 23:37
Heja. Jakis czas temu pojechalem do Gary aby na wlasne oczy zobaczyc
w jakim to palacu mieszkal Michael Jackson do 11 roku zycia. No i w
sumie jak zobaczylem to miejsce to zrozumialem, ze gostek mogl miec
odjazd na robienie placow zabaw i prywatnych ogrodow zoologicznych.
"Dom" przypomina raczej garaz, sasiedztwo, tez niefartowne, sami
zobaczcie.
Zeby bylo smieszniej, kiedy to ze znajomymi stalem i asystowalem w
kupowaniu pamiatek po krolu muzyki pop, pewien miejscowy starszy pan
uslyszawszy nas, powiedzial
Czesc...Jak sie masz....bylem w Polsce, w Krakowie, Warszawie,
Wroclawiu ...i dodal cos o dziewczynach, ale juz nie pamietam
co.......i to wszystko bylo po polsku :)
fotoforum.gazeta.pl/72,2,857,99020457.html
    • emigrant_ka Re: M. Jackson j jego palac 17.09.09, 02:13
      Ty miales sie Marxxiu pochwalic jakims miejscem na lonie natury [pod namiot tam
      jechales, czy "cus"] a nie jakas stara chalupa we wsi zapomnianej przez ludzi:)))
      Dla mnie troche niezrozumiale jest ogladanie czyis domow...przeciez ten dom o
      niczym nie swiadczy, w przypadku MJ jego tworczosc sie liczy, a nie czworaki w
      ktorych sie wychowal...

      emigrant_ka
      • marxx Re: M. Jackson j jego palac 17.09.09, 04:17
        Co do natury i jej lona, to tam byly straszne krzaczory.
        :)
        A sam dom nie byl wazny, raczej chodzilo o zobaczenie okolicy w
        jakiej sie MJ wychowywal.
        No i pewnie sam bym tam nie pojechal ale mialem gosci z Polski
        ktorzy baaardzo chcieli zobaczyc ten palacyk.

        Gdzie pojechac pod namiot w pazdzierniku??? Sie pytam serio.
        • emigrant_ka Re: M. Jackson j jego palac 18.09.09, 04:01
          marxx napisał:
          > Gdzie pojechac pod namiot w pazdzierniku??? Sie pytam serio.

          To pytanie Marxxiu jest troche bez sensu.
          Wszystko zalezy od tego co chcesz robic, co zobaczyc , co zwiedzic.
          A przede wszystkim: dlaczego pod namiot?

          emigrant_ka
          • marxx Re: M. Jackson j jego palac 19.09.09, 05:01
            Ja jestem bardzo romantycznym chlopcem...mi wystarczy czasami nawet
            patrzenie w gwiazdy i chmurki (ale nie te gradowe)
            Co do innego zwiedzania to ja niewymagajacy jestem, czesto potrafie
            sie zadowolic tabliczka z informacja ze w danym miejscu cos sie
            stalo waznego, bitwa, traktat pokojowy , start rakiety czy msza
            swieta. Ale tez w gre wchodza spacery nocne ul;icami miast, jak
            widac cokolwiek moze mnie ukontentowac :)
            A dlaczego namiot...ja kocham noce we namiocie :)
            • gdansk70 Re: M. Jackson j jego palac 22.09.09, 14:01
              no jak tak to ja moge polecic smialo upper peninsula (michigan) z
              tym ,ze chyba pod namioty to bedzie ciut za zimno ale liscie lada
              chwila zaczna zmieniac kolory a miedzy jeziorami michigan a superior
              jest tylko 40 mil roznicy...
              • emigrant_ka Upper Michigan 22.09.09, 18:36
                Nie za bardzo rozumiem ta 40 milowa roznice pomiedzy jeziorami....

                Co do upper Michigan...zdecydowanie popieram, szczegolnie jesienia, tak
                wygladalo tam rok temu na poczatku pazdziernika:
                www.pbase.com/turystka/michigan_fall_2008&page=all
                Pogoda...? podobna jak w Chicago, w dzien ciepelko, noce juz chlodne:))

                Pozdrawiam:)

                emigrant_ka
                • gdansk70 Re: Upper Michigan 22.09.09, 20:24
                  no dobra niech bedzie miedzy 20 a 40 mil miedzy jeziorami ,lepiej?
                  chodzilo mi o to ,ze nie jest to az tak duzo i jesli ktos ma czas i
                  checi na rowerowa czy tez jakas inna wycieczke to jest w stanie to
                  zrobic nawet w weekend mozna zachaczyc o dwa jeziora (choc tylko po
                  troszku) a jak tos ma tydzien i mocne nogi to pedalowania ile
                  wlezie ,a noce faktycznie to juz sa zimne
                  • emigrant_ka Re: Upper Michigan 23.09.09, 01:52
                    Hej Hej.,., ja nie wiem czy to lepiej, czy gorzej te milowe odleglosci, bo jakos
                    mi nigdy nie przyszlo do glowy, zeby jechac jakakolwiek ilosc mil po to tylko
                    zeby "zahaczac" o cokolwiek, bo sie inaczej nazywa:))) woda akurat tam na
                    polnocy wyglada podobnie w obydwu tych jeziorach:PPP
                    Ale az pobieglam do mapy, zeby sie zorientowac o czym piszesz...i rzeczywiscie
                    mozna tak jakos na "ukos":PPPP

                    Rozbawiona emigrant_ka
    • nsoul Re: M. Jackson j jego palac 04.03.10, 23:42
      oj nawet nie wiesz chłopaku jak ci zazdroszczę że tam byłes jak ja
      bym chciała sie tam znalesc chociaz przez chwile
      ale chyba w zyciu w ogole nie znajde sie w usa ;(
      • i-kona Re: nsoul 06.03.10, 02:42
        nigdy nic nie wiadomo...
        ja tez nie mialam zadnych szans, nawet nie myslalam o tym, chociaz
        gdzies po cichutku o tym marzylam....
        no i ...jestem, i tropem marxa pojade obejrzec dom dziecinstwa M.J.
        niech no tylko zniknie snieg.
        pozdrawiam
        • marxx hej 06.03.10, 06:57
          "Nigdy nic nie wiadomo"...te maksyme powinienem wytatuowac sobie na
          czole.
          W sumie rewelacyjnie ze az tyle niespodziewanych zdarzen spada na
          czlowieka, bo miedzy innymi czasami moze nam wypasc jakas
          wysniona "wycieczka" sladami MJ :)
          Ale zawsze i wszedzie bede reklamowal nasze cudowne Szikagowo!

          Czy naprawde Gary w stanie Indiana to dla Was takie magiczne
          miejsce???
          m
          • i-kona Re: hej 06.03.10, 14:26
            magiczne nie magiczne....
            chetnie tam pojade, zobacze, ale pewnie juz nie wroce do niego drugi
            raz. no chyba, ze z "goscmi", ktorzy tez lubia lazic sladami
            slawnych ludzi, ogladac historyczne miejsca, architekture, no i
            oczywiscie tez piekno natury
          • nekos Re: hej 08.03.10, 02:51
            czytalem gdzies nie tak dawno ze gary to jedno z najgorszych miast w usa.
            wysokie bezrobocie, przestepczosc, szaro, ponuro, smrod i brud. takie odnoslem
            wrazenie wiec wcale nie mam ochoty tam jechac. no ale pewnie kiedys wyciagnie
            mnie tam corka, fanka m.j.
            • marxx Re: hej 09.03.10, 01:53
              Niezapuszczalem sie specjalnie w dziwne zakatki Gary. Ale i tak to
              co zobaczylem sprawia naprawd eprzygnebiajace wrazenie. Cos pomiedzy
              miasteczkiem po naglej ewakuacji a miasteczkiem z dzikiego zachodu o
              ktorym wszyscy zapomnieli.
              I sadze ze wlasnie dlatego trzeba to zobaczyc.
              A kiedys kiedys bylo to miasto tetniace zyciem, gdzie imigranci (min
              sporo Polakow) przybywali tabunami za praca. W latach 20 XXw
              wydawano tam nawet gazetki w jezyku polskim.
              m
Pełna wersja