Wrazenia z podrozy

18.09.09, 02:39
Wczoraj wrocilam z 3 tygodniowego pobytu w Warszawie.
Czas spedzilam bardzo aktywnie,spotkania z Rodzinka i przyjaciolmi
oraz "zalatwianie" spraw zwiazanych z paszportem polskim.
Nie uwierzycie jak sie nalatalam.Biurokracja straszna,wieje
komunizmem ,choc w niektorych urzedach bylo calkiem dobrze.
Musialam zaplacic 1200 zlotych i ciekawe czy dostane
dokument potrzebny mi do wyrobieniu tego poaszportu.
Nie rozumiem dlaczego musi to byc tak skomplikowane.
Z tematow lzejszych,pogoda byla super zarcie wspaniale .
Uwielbiam polskie kartofle,schab, pomidorki,oraz wszelkie
zupy.W sumie pobyt mialam super.Warszawa pieknieje na oczach,
nowe ulice,budynki.ludzie bardzo mili i uprzejmi.
Na razie jestem zmeczona i ide spac.
pozdr


    • bozena73 Re: Wrazenia z podrozy 18.09.09, 15:39
      Oj z ta biurokracja to sie zgadzam..chcialam wyrobic dla Patryka
      polskie obywatelstwo, tutaj w Stanach przetlumaczylam jego akt
      urodzenia, niestety nie przyjeli tego w Polsce bo to nie byl tlumacz
      przysiegly...sobie tez chcialam wyrobic dowod (bo wyjechalam z
      Polski jeszcze przed ukonczeniem 18tu lat..) gdy uslyszalam ile
      trzeba bedzie zalatwiac..to szkoda wakacji mi sie zrobilo..i w sumie
      nic nie zalatwilam ..moze za rok starczy mi wiecej cierpliwosci i
      bede miala wiecej czasu :-)
      A co do wrazen z Polski calkowicie sie z Toba zgadzam..pieknieje w
      oczach...jedzenie pyszne ..pomidory malinowki niezapomniany smak ..
      dziewczyny ustrojone, sliczne.. Bylam w Galerii w Bstoku..tutejszy
      Queens Center niech sie schowa..super sklepy, mila profesjonalna
      obsluga, do Zlotych Tarasow w Wwie niestety nie dotarlam..mielismy
      na Wwe malo czasu wiec wybralismy Starowke..super!
      ale wiesz..to wakacje..wszystko wtedy wydaje sie kolorowsze,
      barwniejszse...ale fakt faktem jest..Polska jest piekna!
      • jaga_nj Re: Wrazenia z podrozy 18.09.09, 20:44
        A ja wole tutejsze sklepy,zgodze sie co do jedzenia, bylo wspaniale,
        zwlaszcza ciasta. Juz pisalam, ze bylam po 18stu latach i z reka na
        sercu powiem, ze wystarczy mi na nastepne 18. Zadnych ochow i achow.
        Bardzo ciezko byloby mi sie tam odnalezc, cztery tygodnie bylo za
        dlugo, ale przyznam ze zwiedzilysmy baaardzo duzo i tego absolutnie
        nie zaluje.
        • aneta05 Re: Wrazenia z podrozy 19.09.09, 03:26
          ja dwa lata temu zalatwialam paszport w PL a takze umiejscowialam
          rozne akty urodzenia, slubu etc. i musze przyznac, ze wszystko
          mialam zalatwione od razu, nawet kolejek do okienek nie bylo, moje
          amerykanskie dokumenty i ich polskie odpowiedniki byly przyjmowane
          bez zadnych problemow wiec mam jak najbardziej pozytywne
          doswiadczenie. Musze jeszcze wymienic polskie prawo jazdy to
          stare, "ksiazeczkowe" na nowe i mam nadzieje, ze sprawnie mi to
          pojdzie.
          • jan_ka77 Re: Wrazenia z podrozy 19.09.09, 05:03
            ja bylam w Polsce prawie miesiac na przelomie lipca i sierpnia. Bylo super.
            Biurokracja niesamowita - probowalam przerejestrowac moj stary samochod na mame
            i mi sie nie udalo - bo nie mam dowodu, nie mam numer pesel, bo mam tylko
            paszport amerykanski (!!!). A w kolejkach ile sie nastalam,zeby to uslyszec!!!
            Ale Polska jest super. Jedzonko pycha - pierogi, kluski ziemiaczane, kopytka na
            okraglo. I to nowe piwo - pszeniczno miodowe (czy cos w tym stylu). No i mnostwo
            spotkan z rodzinka i przyjaciolmi. A i zjazd mojego ogolniaka w miedzyczasie.
            Bylo naprawde superowo. Juz sie nie moge doczekac nastepnych wakacji!
            A i macie racje - polskie dziewczyny sa super - ubrane, zadbane. Az sie
            zastanawialam skad na to biora czas i pieniadze!
            • aneta05 Re: Wrazenia z podrozy 19.09.09, 14:44
              jan_ka77 napisała:

              > Biurokracja niesamowita - probowalam przerejestrowac moj stary
              samochod na mame
              > i mi sie nie udalo - bo nie mam dowodu, nie mam numer pesel, bo
              mam tylko
              > paszport amerykanski (!!!).

              wybacz, ale to chyba normalne, ze paszport amerykanski nie jest
              podstawa do zalatwiania spraw urzedowych w PL. Tutaj tez nic nie
              zalatwisz poslugujac sie tylko paszportem polskim, bez zielonej
              karty czy social security karty.
              • miskidomleka Re: Wrazenia z podrozy 19.09.09, 16:17
                aneta05 napisała:

                > wybacz, ale to chyba normalne

                Bardzo celna uwaga.
              • foxie777 Re: Wrazenia z podrozy 19.09.09, 16:20
                Czyli,ze macie podobne doswiadczenia.Doskonale rozumiem,ze trzeba
                rozne dokumenty zlozyc,ale to na prawde duza przesada i brak
                ulatwienia dla konsumenta.
                Nigdy w Stanach nie mialam do czynienia z taka biurokracja jak w
                Polsce,a duzo spraw zalatwialam.
                Poza tym bylo super.
                pozdr
              • inletka Re: Wrazenia z podrozy 19.09.09, 18:37
                > wybacz, ale to chyba normalne, ze paszport amerykanski nie jest
                > podstawa do zalatwiania spraw urzedowych w PL.

                Zgadza sie, ale przyzwyczailismy sie ze w tym biurokratycznym
                balaganie polskim nie takie rzeczy uchodzily. Przynajmiej mowie o
                swoich doswiadczeniach.
                Mnie sie udalo wyrobic dowod bez zadnego polskiego dokumentu a
                jedynie z paszportem amerykanskim. Ale podchodzilam do tego dwa razy
                bo znajac polskie realia jak nie z ta pania sie uda to sie uda z
                inna.

    • maruda78 Re: Wrazenia z podrozy 19.09.09, 20:57
      Moje wrazenia - duzo sie zmienilo od czasu mojej ostatnej wizyty, zwlaszcza w
      moim rodzinnym Bialymstoku. Duzo nowego budownictwa, chociaz wszystko w
      jednakowym specyficznym stylu (zauwazylam zwlaszcza zachwyt cementem,
      polbrukiem, mniej zieleni).
      Najmniej podobaly mi sie supermarkety z bardzo uboga oferta warzyw i zieleniny
      (w Warszawie troche z tym lepiej, plus latwiej o sklepy ze zdrowa zywnoscia).
      Bardzo podobalo mi sie na polwyspie Helskim (Jastarnia, Jurata, Kuznica, Hel). W
      Kazimierzu akurat trafilam na plage komarow :-).
      Ogolem rzecz biorac mam mieszane wrazenia, chociaz czesciowo wplynely na to
      dziwne klimaty z malzonka mojego brata. Jakos tak troche obco sie czulam.
      Natomiast bardzo mi sie spodobal Londyn (tylko ta ichnia komunikacja miejska bez
      sensu jest).
      Suma sumarum do domu wrocilam z mega dolkiem :-(. Zdalam sobie sprawe, ze chyba
      nie bardzo widze sie w Polsce, a mimo to bardzo tesknie za rodzina.
      • jaga_nj Re: Wrazenia z podrozy 20.09.09, 19:17
        maruda78 napisała:

        > Moje wrazenia - duzo sie zmienilo od czasu mojej ostatnej wizyty,
        zwlaszcza w
        > moim rodzinnym Bialymstoku. Duzo nowego budownictwa, chociaz
        wszystko w
        > jednakowym specyficznym stylu (zauwazylam zwlaszcza zachwyt
        cementem,
        > polbrukiem, mniej zieleni).
        > Najmniej podobaly mi sie supermarkety z bardzo uboga oferta warzyw
        i zieleniny
        > (w Warszawie troche z tym lepiej, plus latwiej o sklepy ze zdrowa
        zywnoscia).
        > Bardzo podobalo mi sie na polwyspie Helskim (Jastarnia, Jurata,
        Kuznica, Hel).
        > W
        > Kazimierzu akurat trafilam na plage komarow :-).
        > Ogolem rzecz biorac mam mieszane wrazenia, chociaz czesciowo
        wplynely na to
        > dziwne klimaty z malzonka mojego brata. Jakos tak troche obco sie
        czulam.
        > Natomiast bardzo mi sie spodobal Londyn (tylko ta ichnia
        komunikacja miejska be
        > z
        > sensu jest).
        > Suma sumarum do domu wrocilam z mega dolkiem :-(. Zdalam sobie
        sprawe, ze chyba
        > nie bardzo widze sie w Polsce, a mimo to bardzo tesknie za rodzina.


        Natomiast bardzo mi sie spodobal Londyn (tylko ta ichnia komunikacja
        miejska bez
        sensu jest).


        Mi tez sie tam bardzo podobalo i komunikacja byla swietna moim
        zdaniem. Na jeden bilet jezdzisz metrem, autobusem, kolejka
        podmiejska, zadnych problemow. Jestem ciekawa czemu wydala ci sie
        bez sensu?
        • maruda78 Re: Wrazenia z podrozy 23.09.09, 19:20
          > Mi tez sie tam bardzo podobalo i komunikacja byla swietna moim
          > zdaniem. Na jeden bilet jezdzisz metrem, autobusem, kolejka
          > podmiejska, zadnych problemow. Jestem ciekawa czemu wydala ci sie
          > bez sensu?
          >

          Sama komunikacja jako taka jest bardzo ok w sensie, ze super czysta (w ogole pod
          wzgledem czystosci bylam w szoku, NYC jest jednak okropnie syfiaszczy) ale
          idiotyczne jest to, ze jest ilestam rodzajow roznych pociagow na ktore
          obowiazuja rozne bilety,(i nie widzialam mapy ktora by uwzgledniala wszystkie z
          nich razem wziete), podzial na strefy, horrendalne jak na moj gust ceny biletow
          (owszem mozna kupic bilet na wszystkie pociahi i busy, ale to jest
          odzwierciedlone w cenie).
          Plus odwrotny ruch na pasach...
          Ale cala reszta baaaardzo mi sie podobala :-).
          • jaga_nj Re: Wrazenia z podrozy 23.09.09, 19:47
            maruda78 napisała:

            > > Mi tez sie tam bardzo podobalo i komunikacja byla swietna moim
            > > zdaniem. Na jeden bilet jezdzisz metrem, autobusem, kolejka
            > > podmiejska, zadnych problemow. Jestem ciekawa czemu wydala ci sie
            > > bez sensu?
            > >
            >
            > Sama komunikacja jako taka jest bardzo ok w sensie, ze super
            czysta (w ogole po
            > d
            > wzgledem czystosci bylam w szoku, NYC jest jednak okropnie
            syfiaszczy) ale
            > idiotyczne jest to, ze jest ilestam rodzajow roznych pociagow na
            ktore
            > obowiazuja rozne bilety,(i nie widzialam mapy ktora by
            uwzgledniala wszystkie z
            > nich razem wziete), podzial na strefy, horrendalne jak na moj gust
            ceny biletow
            > (owszem mozna kupic bilet na wszystkie pociahi i busy, ale to jest
            > odzwierciedlone w cenie).
            > Plus odwrotny ruch na pasach...
            > Ale cala reszta baaaardzo mi sie podobala :-).




            Ja tez bylam w szoku, ze na taka mase ludzi i praktycznie brak koszy
            na smieci jest tak czysto. Za calodziennie travel card na przejazdy
            placilam 6 funtow a moje corki 1 funt. Nie wydalo mi sie to zbytnio
            wygorowane, a jezdzilysmy naprawde duzo. Londyn jest boski:)
            • maruda78 Re: Wrazenia z podrozy 23.09.09, 19:56
              Ja za unlimited tygodniowke na strefy 1&2 zaplacilam bodajze 30 funtow - a to
              tylko na te dwie strefy. jak na moj gust troche drogo. Plus pomijam fakt, ze po
              polnocy sa tylko autobusy, co w miescie tej wielkosci jest absolutnie karygodne.

              >Londyn jest boski:)

              popieram! :-D
    • ada0406 Re: Wrazenia z podrozy 19.09.09, 22:36
      Bylam w Polsce w sierpniu niestety na pogrzebie tatusia. Powiem Wam,
      ze mi to bokiem Stany wychodza. W Polsce podobalo mi sie bardzo i
      rowniez umiejscawialam slub, urodzenie dziecka. Udalo mi sie to bez
      zadnego problemu. Oczywiscie najpierw zasiegnelam jezyka (zreszta tu
      na forum) jak to zrobic. Gdyby nie to, ze moj maz i dzieci nie chca
      do Polski to bym tu nie siedziala nawet 10 minut. Mam juz dosyc
      jezdzenia do Polski tylko na pogrzeby najblizszych....
      • foxie777 Re: Wrazenia z podrozy 19.09.09, 23:53
        Ale dlaczego tylko na pogrzeby?
        Ja pojechalam urzadzic mojej Mamie jubileusz na 80 lecie.
        Bylo swietnie i jestem szczesliwa ze to zrobilam.
        Ciekawe,czy moje sprawy paszportowe sie posuna.Zazdroszcze
        osobom,ktore nie mialy zadnych problemow.Fak,ze w sadzie trafilam na
        straszna babe urzedniczke,komuna wiala od samego poczatku.
        Zobaczymy.W kazdym razie mimo ,ze tutaj jest moj dom,do Polski
        mam bardzo cieply stosunek i zawsze bardzo udane wakacje.
        pozdrawiam
        • aniutek Re: Wrazenia z podrozy 20.09.09, 05:00
          Foxie- Mamy nasz sa w tym samym wieku! Ja wlasnie odprowadzilam
          swoja na lotnisko i tak zatesknilo mi sie za PL.. Mama ciagle mowila
          jaka nasza Warszawa sliczna, wysprzatana, zielona, zadbana a tu u
          nas na dole Manhattanu wiadomo jak jest. Ameryka zostaje z tylu :(
          ech jade zima, nie ma to tamto!
          • foxie777 Re: Wrazenia z podrozy 20.09.09, 13:58
            Aniutek,Warszawa jest coraz piekniejsza,ale dlaczego lecisz w zimie?.
            Moim zdaniem wrzesien,pazdziernik to sa najlepsze miesiace.
            Ja lubie uciekac od upalow i zima tez jest ok.
            Komunikacja miejska jest super,metro i tramwaje jezdza swietnie,
            taksowki sa caly czas nie takie drogie i maja klimatyzacje
            jesli sobie zyczysz.Nazarlam sie pysznej kapusty,ogorkow,bobu
            slowem pychota.Boze,jak sobie przypomne komune i teraz.Inny swiat.
            Dziewczyny sliczne i chlopaki przystojni,wiekszosc z nich nawet nie
            wie jak sie tu zylo.
            Moja Mama w swietnej formie,zupelnie nie wyglada na 80.
            Mam nadzieje,ze Twoja tez.
            pozdr
          • aneta05 Re: Wrazenia z podrozy 20.09.09, 15:05
            aniutek napisała:

            > Ja wlasnie odprowadzilam
            > swoja na lotnisko i tak zatesknilo mi sie za PL..

            ja moja tez dzis tylko, ze w Newarku

            Ameryka zostaje z tylu :(
            swieta prawda
            • jaga_nj Re: Wrazenia z podrozy 20.09.09, 19:00
              Ameryka zostaje w tyle? Nic takiego nie zauwazylam, ale co prawda w
              Warszawie nie bylam;) . Przyznam troche sie zmienilo, ale ludzie
              dalej gnusni i opryskliwi z malymi wyjatkami. Z czystoscia tez jest
              roznie i w roznych miejscach, okropne jest to pseudo grafitti na
              nowiutkich, ladnych elewacjach i jest tego masa. Moze jak sie czesto
              jezdzi to sie tak tego nie widzi. Bardzo chcialam widziec wszystko
              przez rozowe okulary, ale mi sie nie udalo niestety. Krakow jest
              piekny i Wawel,tam bardzo mi sie podobalo. Supermarkety tez nie
              zrobily na mnie jakiegos innego wrazenia niz te co tutaj. A moze to
              ja dziwna jestem, ale w rozkroku zyc nie umiem.
              • jaga_nj Re: Wrazenia z podrozy 20.09.09, 19:14
                I jeszcze jedno co mi sie baaardzo rzucilo w oczy to wszechobecna
                nietolerancja. Komentarze typu...co macie czarnucha prezydenta? I
                mowili to ludzie wyksztalceni po trzech fakultetach. Wstyd mi bylo
                przed wlasnymi dziecmi, ktorym Polske chcialam pokazac z jak
                najlepszej strony:(
                • artremi Re: Wrazenia z podrozy 20.09.09, 21:17
                  Duzo zalezy w jakim srodowisku przebywasz. Ja chyba nigdy nie slyszalam slowa "czarnuch" z ust mojej rodziny ani przyjaciol. Gdy bylam ostatnio w PL, to jeden moj wujek powiedzial, ze czeka na polskiego Obame, bo tylko taki moze Polsce pomoc.

                  Moim zdaniem duza roznica pomiedzy Polska a USA, to ze w PL wszystko wydaje sie poprawiac, a tu odwrotnie. Np dla mnie tragiczna jest tu infrastruktura i tempo napraw.

                  Moja Mama w W-wie skarzyla sie, ze nie mogla spac przez 2 noce, bo zmieniali nawirzchnie ulicy i pracowali 24h/dobe po 3 zmiany dziennie. No ale nawirzchnie zmienili w 48 godzin. Tu to by trwalo 3 - 6 miesiecy.

                  U nas w Maryland ciagle pekaja wodociagi - bylo kilkaset takich przypadkow w ostatnim roku. Niektore sa dosyc niebezpieczne i byly przypadki ze woda plynela tak szybo, ze musieli ludzi w samochodach ratowac z helikopterow. Gdy rurociagi pekaja zima, zwalaja wine na mrozy, nawet jesli jest 60F.
                  W piatek byl kolejny przypadek, gdy zalalo setki domow w malym miasteczku:
                  www.baltimoresun.com/news/maryland/baltimore-county/bal-rc-watermain-pg,0,5044500.photogallery
                  Po raz pierwszy uslyszalam rzetelna analize, ze wiekszosc wodociagow w Maryland ma prawie 100 lat i wymaga wymiany. Takze powiedzieli ze przy obecnym tempie wymian, zajmnie to okolo 200 lat....
                  • foxie777 Re: Wrazenia z podrozy 20.09.09, 23:07
                    Wspolczuje Ci Jago,ze mialas nieprzyjemne doswiadczenia.
                    Ja pisze o wrazeniach z Warszawy a te sa swietne i na gole oko.
                    Co do komentarzy,to i piec fakultetow nie pomoze jak ktos jest
                    prostakiem.
                    Porownywanie Stanow do Polski jest moim zdaniem troche smieszne.
                    Zupelnie inna sprawa.Mam zamiar wybrac sie nastepnym razem do
                    Krakowa i Zakopanego,mam nadzieje ze bede podobnie jak teraz
                    bardzo zadowolona.
                    pozdr
                  • miskidomleka Re: Wrazenia z podrozy 20.09.09, 23:50
                    artremi napisała:

                    > No ale nawirzchnie z
                    > mienili w 48 godzin. Tu to by trwalo 3 - 6 miesiecy.

                    To chyba u was w MD :-). U nas ostatnio w 2 weekendowe noce
                    wymienili spory kawał nawierzchni na I-395. A i niedawno widziałem
                    na Capital Beltway w MD mnóstwo nowego asfaltu, na pewno zmienionego
                    szybciej.

                    A tę rurę (o tej na River Road piszesz, nie?) to pamietam, nawet w
                    Polsce o niej pisali. Daliscie czadu :-).
                    • jaga_nj Alez nie.... 21.09.09, 00:46
                      --
                      Wakacje mialam super, doswiadczen nieprzyjemnych tak naprawde nie
                      bylo, strasznie duzo zwiedzilam i zobaczylam, ale nie podzielam
                      zachwytu, ze tam wszystko takie bajeczne i kolorowe i krytyki, ze tu
                      takie brudne i paskudne. Tam tak samo jak i tu sa miejsca piekne jak
                      i obskurne, podejrzewam, ze tak jest wszedzie:).Moze Warszawa jest
                      piekna i europejska ale juz Slask taki nie jest. A na wakacjach
                      zawsze jest cudownie , bo restauracje, sklepy, brak obowiazkow,
                      rachunkow do placenia. Ja staralam sie na to tez troche spojrzec z
                      innej strony i niestety bardzo rzadko dalo sie zauwazyc wielkie
                      zmiany.


                      A o nawierzniach czy o drogach w Pl to sie nawet nie bede wypowiadac
                      i nikt mi nie wmowi, ze sa cudowne, bo te dziurawe w NJ sa o niebo
                      lepsze. Wyjechanie na droge w Pl kojarzy mi sie z walka o zycie, o
                      przejsciu dla pieszych przemilcze.



                      If you want to borrow money, borrow it from the pesimist.
                      They don't expect it back.
                      • aniutek Re: Alez nie.... 21.09.09, 03:20
                        Jaga- drogi w PL sa moja zmora, boje sie tam jezdzic po prostu :(
                • inletka Re: Wrazenia z podrozy 21.09.09, 04:26
                  Jaga, tym stwierdzeniem ze po 18 latach zadnych ochow i achow nie
                  bylo to nie chce mi sie wierzyc. Ja kazdego roku czy co dwa
                  przezywam najmniej 3 ochy. :)
                  Mysle ze wszystko zalezy tylko i wylacznie od miejsca i ludzi z
                  ktorymi mamy stycznosc. Mnie nigdy nie jest dosc i nie spotkalam sie
                  w swoim gronie z zadnymi niemilymi uwagami. Oczywiscie krytykuja
                  czasami Ameryke ale kto tego nie robi. Ja im w tym pomagam jeszcze.
                  Z niemilymi ludzmi tez sie spotkalam, zwlaszcza gdzies tam w
                  sklepach czy w tramwajach ale tutaj takze trafiam na niemilych i
                  niekulturalnych Polakow wiec mnie to nie dziwi.
                  Drogi w Polsce tez zalezy gdzie. Sa dobre i zle. Faktem jest ze
                  amerykanskich autostrad czy nawet malych drog zadne drogi w Polsce
                  nie pobija.
                  Dla mnie zycie w Ameryce porownywalne jest do zycia na wsi a ja
                  lubie zycie w miescie dlatego nigdy nie jestem zawiedziona pobytem w
                  Polsce bo zwykle chodzenie po ulicach sprawia mi wiecej przyjemnosci
                  anizeli chodzenie po pieknych parkach z przepisowo przycieta trawka
                  i bez zadnych chwastow. A mnie sie podobal zaniedbany trawnik gdzie
                  rosly i akurat kwitly maki.
                  A juz jak jestem gdzies na wsi to przynajmiej moge isc gdzie chce i
                  nie martwie sie czy ktos bedzie strzelal bo niechcacy weszlam na
                  jego posiadlosc czy nie. Ide i zbieram grzybki wsrod brzuzek o co
                  tutaj tak trudno. Chodzi o brzozy. I to sa moje ochy.
                  • jaga_nj Inletko:) 21.09.09, 15:17
                    Mnie nie chodzilo o zabytki, parki czy brzozy lub topole(te sa
                    akurat moje ulubione), bo to zawsze w Polsce bylo(dzisiaj oczywiscie
                    bardziej zadbane). Nigdzie nie napisalam, ze jest tam brzydko i
                    okropnie, zostalam zle zrozumiana. Chodzilo mi o to, ze mentalnosc
                    sie niewiele zmienila i wszystko to co z tym idzie w parze i na tym
                    sie troche zawiodlam i wlasnie bylo dla mnie przerazajace, ze tak
                    moga myslec ludzie wyksztalceni, oczywiscie, ze nie wszyscy ale
                    nadal wielu. Nie wiem dlaczego, ale wlasnie w Londynie poczulam sie
                    jak w domu i troche mnie to zasmucilo. A jezeli chodzi o achy to to
                    moge sie "zaachowac" jedzac polskie ciasta;)
                    • inletka Re: Inletko:) 21.09.09, 15:45
                      Chodzilo mi o to, ze mentalnosc
                      > sie niewiele zmienila i wszystko to co z tym idzie w parze i na
                      tym
                      > sie troche zawiodlam i wlasnie bylo dla mnie przerazajace, ze tak
                      > moga myslec ludzie wyksztalceni, oczywiscie, ze nie wszyscy ale
                      > nadal wielu.

                      Bo wiesz, to nie oni sie zmienili tylko my pod wplywem innej
                      kultury, innych ludzi i innych przepisow.
                      Jak przyjechalam tutaj wiele lat temu to tez slyszalam zle
                      komentarze i dogadywania odnosnie czarnych ludzi i nie tylko od
                      Polakow ale i od Amerykanow. W przeciagu tego czasu tak wiele sie
                      zmienilo ze obecnie rzadko kiedy to sie slyszy. Przynajmiej na glos
                      bo poglady tez wielu osobom sie nie zmienily.
                      A takie komentarze to tylko i wylacznie kwestia braku kultury a nie
                      wyksztalcenia. Jestem pewna ze te osobniki ktore tak sie popisaly
                      nie byly lepsze 20 lat temu.

                      A Londyn, to Londyn, tylko jeden krok do Ameryki dlatego pewnie
                      czulas sie juz jak w domu.

                      Odnosnie jednego wiecej achu to najdluzsza kolejke w czasie
                      ostatniego pobytu jaka widzialam to byla kolejka do chleba ze
                      smalcem.:)
                      • miskidomleka Re: Inletko:) 21.09.09, 17:09
                        inletka napisała:

                        > Bo wiesz, to nie oni sie zmienili tylko my pod wplywem innej
                        > kultury, innych ludzi i innych przepisow.
                        > Jak przyjechalam tutaj wiele lat temu to tez slyszalam zle
                        > komentarze i dogadywania odnosnie czarnych ludzi i nie tylko od
                        > Polakow ale i od Amerykanow. W przeciagu tego czasu tak wiele sie
                        > zmienilo ze obecnie rzadko kiedy to sie slyszy.

                        No właśnie, a w Polsce mnóstwo ludzi uważa "poprawność polityczną"
                        za zło i zamordyzm. A to po prostu kultura, i między innymi dzięki
                        niej nie słyszy się w USA tego, o czym piszesz.
                        • fogito Re: Inletko:) 21.09.09, 17:32
                          miskidomleka napisał:

                          > No właśnie, a w Polsce mnóstwo ludzi uważa "poprawność polityczną"
                          > za zło i zamordyzm. A to po prostu kultura, i między innymi dzięki
                          > niej nie słyszy się w USA tego, o czym piszesz.


                          To ja chyba w innych Stanach bywam, bo jakos objawow tej kultury nie
                          zauwazylam :O Owszem nikt glosno nie powie, co mysli, ale juz przy
                          winku, w waskim gronie rozne rzeczy mozna uslyszec.

                          I poki co to Polacy sa bardziej zadowoleni z prezydenta Obamy niz
                          Amerykanie. Jak widac i slychac.
                          • miskidomleka Re: Inletko:) 21.09.09, 17:52
                            fogito napisała:

                            > Owszem nikt glosno nie powie, co mysli, ale juz przy
                            > winku, w waskim gronie rozne rzeczy mozna uslyszec.

                            To ja widać w innych gronach bywam :-).


                            Ale uświadomienie ludziom, że mówienie tego czy owego jest
                            niestosowne publicznie to pierwszy krok do zrozumienia, że jest
                            niestosowne w ogóle.


                            > I poki co to Polacy sa bardziej zadowoleni z prezydenta Obamy niz
                            > Amerykanie. Jak widac i slychac.

                            Hm, gdzie widać i słychać?
                            " W Polsce Obamie ufa tylko 11 proc. ankietowanych, a bardzo popiera
                            jego politykę zagraniczną jedynie 7 proc."
                            http://tinyurl.com/nfmr53

                            oraz
                            www.transatlantictrends.org/trends/2009/docs/2009_Polish_Key.pdf
                            "Polacy,
                            którzy byli jednymi z najbardziej zagorzałych zwolenników
                            Busha w Europie (44%), stali się najmniej entuzjastycznymi
                            zwolennikami Obamy (55%)."
                            http://www.transatlantictrends.org/trends/2009/docs/2009_Polish_Top.p
                            df

                            • miskidomleka Re: Inletko:) 21.09.09, 17:52
                              Jeszcze raz zgubione linki

                              tinyurl.com/nfmr53
                              www.transatlantictrends.org/trends/2009/docs/2009_Polish_Top.pdf
                            • fogito Re: Inletko:) 21.09.09, 17:58
                              miskidomleka napisał:


                              >
                              > To ja widać w innych gronach bywam :-).

                              Zapewne. Ale ja nie mam wyboru, bo to znajomi meza. Wyksztalceni
                              biali z duza kasa, ktorzy nie lubia leniwych czarnych i Meksykanow,
                              ktorzy zyja z zasilkow. Polakow pewnie tez nie lubia, ale
                              powstrzymuja sie od komentarzy w mojej obecnosci.

                              > Hm, gdzie widać i słychać?

                              W CNN np. Mialam przyjemnosc widziec jaka "sympatia" cieszy sie
                              prezydent, gdy tylko zaczal wprowadzac reforme zdrowia :P


                              • miskidomleka Re: Inletko:) 21.09.09, 19:36
                                fogito napisała:

                                > miskidomleka napisał:
                                > Zapewne. Ale ja nie mam wyboru, bo to znajomi meza. Wyksztalceni
                                > biali z duza kasa, ktorzy nie lubia leniwych czarnych i
                                Meksykanow,
                                > ktorzy zyja z zasilkow

                                Myślę, że wykształcenie moich znajomych w bardzo wysokich rejonach,
                                nawet, jeśli tylko część z nich dysponuje naprawdę dużą kasą.

                                Ale oni zwrócą przede wszystkim uwagę na fakt życia z zasiłków z
                                powodu bycia leniem, a nie czy robi to czarny, czy biały.

                                Bo to co napisałaś o swoich znajomych brzmi, jakby rasa była dla
                                nich ważniejsza od faktu życia z zasiłku. Czarny=leniwy.
                                • fogito Re: Inletko:) 21.09.09, 19:58
                                  miskidomleka napisał:


                                  > Ale oni zwrócą przede wszystkim uwagę na fakt życia z zasiłków z
                                  > powodu bycia leniem, a nie czy robi to czarny, czy biały.
                                  >
                                  > Bo to co napisałaś o swoich znajomych brzmi, jakby rasa była dla
                                  > nich ważniejsza od faktu życia z zasiłku. Czarny=leniwy.

                                  No coz. To sa amerykanscy znajomi, ktorzy mowia to co mowia. Takich
                                  tekstow nie slysze w Polsce wsrod swoich znajomych - rowniez
                                  wyksztalconych ale z mniejsza kasa. I dlatego uwazam, za Amerykanie
                                  to sa tacy rasisci, ktorzy boja sie glosno wypowiadac swoje poglady.
                                  Zdecydowanie wole polska szczerosc niz amerykanski usmiech i
                                  obgadywanie za plecami. A niestety doswiadczylam tego sporo.
                                  >
                                  • miskidomleka Re: Inletko:) 21.09.09, 20:18
                                    fogito napisała:

                                    > I dlatego uwazam, za Amerykanie
                                    > to sa tacy rasisci, ktorzy boja sie glosno wypowiadac swoje poglady

                                    A ja mam nadzieję, że traktowanie pewnych poglądów jako nienadające
                                    się do publicznego wygłoszenia zaowocuje stopniowym zanikaniem
                                    takich poglądów w ogóle.

                                    Mówię oczywiście o poglądach będących uprzedzeniami, n.p. o
                                    traktowaniu "na dzień dobry" osoby czarnej jako głupiej i leniwej z
                                    powodu jej koloru skóry.

                                    I właśnie dzięki temu, że w USA już nie wypada tego mówić, proces
                                    ten nastąpi szybciej, niż w Polsce - gdzie taki poseł Górski z
                                    trybuny sejmowej nazwał wybór Obamy "końcem cywilizacji białego
                                    człowieka" i nawet specjalnie z tego afery nie było.
                                    • fogito Re: Inletko:) 21.09.09, 20:41
                                      miskidomleka napisał:

                                      >>
                                      > A ja mam nadzieję, że traktowanie pewnych poglądów jako
                                      nienadające
                                      > się do publicznego wygłoszenia zaowocuje stopniowym zanikaniem
                                      > takich poglądów w ogóle.

                                      Mam taka nadzieje, ale obawiam sie, ze przeceniasz Amerykanow.

                                      , - gdzie taki poseł Górski z
                                      > trybuny sejmowej nazwał wybór Obamy "końcem cywilizacji białego
                                      > człowieka" i nawet specjalnie z tego afery nie było.


                                      No coz nie takie rzeczy tutaj sie mowi. Ale tez Obama zostal nazwany
                                      klamca 'z trybuny sejmowej' i nieustannie jest przyrownywany do
                                      Hitlera i jakos afery z tego nie ma.

                                      • miskidomleka Re: Inletko:) 21.09.09, 21:10
                                        fogito napisała:

                                        > Mam taka nadzieje, ale obawiam sie, ze przeceniasz Amerykanow.

                                        Langsam, langsam, ale to się dzieje. Jak już nikt nie oburza się na
                                        kobietę lekarza czy polityka, to i czarnym profesorom, CEO i
                                        prezydentom stopniowo przestaną się dziwić.

                                        > No coz nie takie rzeczy tutaj sie mowi. Ale tez Obama zostal
                                        nazwany
                                        > klamca 'z trybuny sejmowej' i nieustannie jest przyrownywany do
                                        > Hitlera i jakos afery z tego nie ma.

                                        Ależ tu jest różnica. Obama w USA jest atakowany - słusznie czy
                                        niesłusznie, w złym czy dobrym stylu - za swoje czyny, projekty,
                                        wypowiedzi. Górski pojechał po kolorze skóry (mimo, że oczywiście
                                        później kręcił, czego to on nie miał na myśli). Zresztą w Polsce
                                        jeszcze przed wyborami spotkałem się ze stwierdzeniami "Murzyn nie
                                        powinien być prezydentem USA". Nie: liberał, lewicowiec, facet,
                                        któryc chce wprowadzić publiczną służbę zdrowia. Murzyn.
                            • inletka Re: Inletko:) 21.09.09, 19:17
                              > Hm, gdzie widać i słychać?
                              > " W Polsce Obamie ufa tylko 11 proc. ankietowanych, a bardzo
                              popiera
                              > jego politykę zagraniczną jedynie 7 proc."
                              > tinyurl.com/nfmr53

                              Wiesz, w Polsce nie raz udowodniono ze wyniki ankiet sa takie jak ci
                              co robia ankiety by chcieli.
                              Nawet jedna osoba w Polsce z ktora rozmawialam akurat o Obamie nie
                              byla negatywnego zdania o nim. Ale oni widocznie nie byli zaproszeni
                              do brania udzialu w ankiecie.
                              Faktem jest ze pewnie jego popularnosc spadla po ogloszeniu ze
                              odstepuja od zakladania wyrzutni rakiet w Polsce a zwlaszcza
                              ogloszenie tego w dniu rocznicy napasci ZSRR na Polske.
                              Nie dlatego ze akurat wszyscy chcieli te wyrzutnie bo nie chcieli
                              ale dlatego ze zostalo to ogloszone 17 wrzesnia. Nie podejrzewam go
                              o zlosliwosc ale o niedouczenie.
                              • miskidomleka Re: Inletko:) 21.09.09, 19:45
                                inletka napisała:

                                > Wiesz, w Polsce nie raz udowodniono ze wyniki ankiet sa takie jak
                                ci
                                > co robia ankiety by chcieli.
                                > Nawet jedna osoba w Polsce z ktora rozmawialam akurat o Obamie nie
                                > byla negatywnego zdania o nim.

                                Typowe niezrozumienie zasad badań statystycznych. Ankieta jest
                                robiona na odpowiednio dużej losowej i na ile to możliwe
                                reprezentatywnej próbie, więc będzie znacznei lepiej odzwierciedlać
                                nastroje w całym społeczeństwie, niż twoje przepytanie kilku czy
                                kilkunastu osób, głównie z kręgu twoich znajomych, a więc
                                najczęściej posiadających podobne wykształcenie, status i poglądy.

                                RI też pewnie astragalus kiedyś pomógł, ale to nie znaczy, że on
                                działa w ogóle.
                                • beatamc Re: Inletko:) 21.09.09, 22:01
                                  kogo , jak kogo, ale ciebie o wiare w statystyki bym nie odejrzewala
                                • inletka Re: Inletko:) 22.09.09, 16:27
                                  miskidomleka napisał:
                                  > Typowe niezrozumienie zasad badań statystycznych.

                                  Ja sie opieram na przykladzie sprzed paru lat kiedy byly wybory,
                                  ktore wygral Jaroslaw Kaczynski czyli PiS i statystyki (jedna glowna
                                  instytucja w Polsce tym sie zajmujaca czyli powinni miec w tym
                                  praktyke) przed wyborami pokazywaly ze PO (ci co sie potem obrazili
                                  ze nie wygrali) ma o 10% wiecej poparcia w spoleczenstwie anizeli
                                  PiS. A w konsekwencji PiS wygral z roznica chyba prawie 10% co by
                                  dawalo okolo 20% rozbieznosci wczesniejszej statystyki.
                                  Wiec jak widzisz statystyka czasami sobie a my sobie.

                                  > RI też pewnie astragalus kiedyś pomógł, ale to nie znaczy, że on
                                  > działa w ogóle.

                                  O dobrze ze przypomniales, moze ona mi wytlumaczy sen w ktorym
                                  jechalam pieknym RV ale bez kierowcy. Co to moze znaczyc? A moze ty
                                  wiesz bo ty wszystko wiesz.
                                  • miskidomleka Re: Inletko:) 22.09.09, 21:12
                                    inletka napisała:

                                    > Ja sie opieram na przykladzie sprzed paru lat kiedy byly wybory,

                                    Teraz z kolei nie rozumiesz tego, co ja napisałem. Nie twierdzę, że
                                    badanie statystyczne zawsze trafi, napisałem "będzie znacznei lepiej
                                    odzwierciedlać nastroje w całym społeczeństwie" a nie "odzwierciedli
                                    je idealnie". Jest wiele zjawisk które mogą wpłynąć na i wykrzywić
                                    wynik takiego badania, począwszy do czystego przypadku, po rzeczy
                                    takie jak efekt Bradleya.

                                    Mimo to badanie takie ma znacznie większą szansę złapania
                                    rzeczywistości niż przepytanie przez ciebie paru znajomych.
                        • inletka Re: Inletko:) 21.09.09, 19:09
                          >No właśnie, a w Polsce mnóstwo ludzi uważa "poprawność polityczną"
                          >za zło i zamordyzm.

                          Nie wiem co to ma do mojej wzmianki o troche innej kulturze ale
                          wyjasnie ze chodzilo mi bardziej o zwyczaje.
                          Przykladem moze byc to ze Polacy sa “szczerzy” i co mysla to uwazaja
                          ze zaraz musza wszystkich poinformowac wokolo. I nikogo to tak
                          specjalnie nie dziwi ani oburza w Polsce. Tutaj ktos taki uwazany
                          jest za smieszny. W malym i znanym gronie mozesz powiedziec bo na
                          tyle cie znaja ze nie dziwi ich czyjes malkontenctwo i wywyzszanie
                          sie. Ale w innym odrazu dostaje sie nalepke konfliktowego bo co kogo
                          interesuje co ty myslisz jezeli nie dotyczy to pracy. Dlatego to
                          nas, ludzi ktorzy juz troche pomieszkali tutaj moze razic.
                          Ale ja nie uwazam to za poprawnosc polityczna a jedynie inne
                          zwyczaje/kultura.
                          Dam ci taki przyklad. Krotko po przyjezdzie bylam w gronie
                          amerykanek i jedna sie skarzyla jak to jej tesciowa przyszla do niej
                          przed poludniem nie zadzwoniwszy wczesniej a ona byla jeszcze w
                          pidzamie i bez makijazu. Byla strasznie oburzona a ja nie nie bylam
                          pewna czy zrozumialam wszystko prawidlowo bo nie moglam zrozumiec
                          jaki to mogl byc problem. Bo czy to byl problem jak mieszkalismy w
                          Polsce? Oczywiscie ze nie ale tutaj jest i ja teraz tez bym widziala
                          w tym problem. Bo przyzwyczailam sie do tutejszych zwyczajow i nawet
                          je polubilam.
                          • miskidomleka Re: Inletko:) 21.09.09, 19:41
                            inletka napisała:

                            > >No właśnie, a w Polsce mnóstwo ludzi uważa "poprawność
                            polityczną"
                            > >za zło i zamordyzm.
                            >
                            > Nie wiem co to ma do mojej wzmianki o troche innej kulturze ale
                            > wyjasnie ze chodzilo mi bardziej o zwyczaje.

                            To o czym pisałaś, że dziś rzadziej niż kiedyś biali mówią o
                            czarnych niepochlebnie (cytuję twoje słowa, jakbyś zapomniała: "Jak
                            przyjechalam tutaj wiele lat temu to tez slyszalam zle komentarze i
                            dogadywania odnosnie czarnych ludzi i nie tylko od Polakow ale i od
                            Amerykanow. W przeciagu tego czasu tak wiele sie zmienilo ze obecnie
                            rzadko kiedy to sie slyszy.") to obyczaj który wykształcił się m.in.
                            dzięki politycznej poprawności.

                            > Bo czy to byl problem jak mieszkalismy w
                            > Polsce?

                            Dla mnie był. Wizyta bez zaproszenia (a co gorsza nawet bez
                            zapowiedzi) to nachalne buractwo.
                            • beatamc Re: Inletko:) 22.09.09, 00:15
                              > Dla mnie był. Wizyta bez zaproszenia (a co gorsza nawet bez
                              > zapowiedzi) to nachalne buractwo.
                              Dla mnie czesto mila niesodziewanka. Szczegolnie tam, w
                              Polsce. Tutaj wzrosl moj egoizm i wole zaowiedzi wiekszosci znajomych, bo sa
                              tylko znajomymi. Nieliczac paru wyjatkow, z ktorymi sie wole umowic, zeby
                              sotkanie wogole doszlo do skutku. {powod male dzieci}
                            • beatamc Re: Inletko:) 22.09.09, 00:23
                              a i z okzji nadchodzacych urodzin meza zycze nam , jak najwiecej takich burakow
                              w naszym zyciu, ktorzy beda nas odwiedzac bez przymusu zaPowiedzi i wice wersacze.
                              • artremi Re: Inletko:) 22.09.09, 01:10
                                W Polsce nadal istnieje zwyczaj wpadania do siebie. Moi rodzice
                                mieszkaja w Warszawie i w ich okolicach ludzie sie znaja od kilku
                                pokolen. Wiem ze moja Mama odwiedza ze 2 osoby dziennie (jest juz na
                                emeryturze), a takze inne osoby do niej wpadaja. Maja tez zwyczaje
                                zapowiadanych wizyt typu na urodziny czy imieniny, ale te
                                niezapowiedziane sa dlatego, zeby nie fatygowac gospodarza zbednymi
                                przygotowaniami. Sa to z reguly ploteczki przy herbacie i trwaja 1-2
                                godziny. W Ameryce nie ma tego zwyczaju, gdyz ludzie zwykle nie znaja
                                sasiadow, a takze czesto maja balagan w domu.... :-)
                                • miskidomleka Re: Inletko:) 22.09.09, 03:03
                                  artremi napisała:

                                  > W Polsce nadal istnieje zwyczaj wpadania do siebie.

                                  Na szczęście nie do wszystkich. Tym którym się wydawało, że jest
                                  zwyczaj wpadania do mnie, stanowczo acz grzecznie wytłumaczyłem, że
                                  nie.

                                  > ale te
                                  > niezapowiedziane sa dlatego, zeby nie fatygowac gospodarza
                                  zbednymi
                                  > przygotowaniami.

                                  To jest jednak z nagłupszych rzeczy jakie w życiu słyszałem,
                                  Zwalenie mi się na głowy gości w niespodziewanym i niestosownym
                                  momencie jest daleko bardziej fatygujące i kłopotliwe, niż
                                  przygotowanie się na zapowiedzianą - a dokładniej zaproszoną PRZEZ
                                  GOSPODARZA wizytę.
                                  • inletka Re: Inletko:) 22.09.09, 16:49
                                    miskidomleka napisał:
                                    > To jest jednak z nagłupszych rzeczy jakie w życiu słyszałem,


                                    Ja wiem ze "glupi" to twoje ulubione slowo ale moze znajdziesz jakis
                                    milszy synonim bo mnie to juz nudzi i wyjatkowo razi.
                                    Za kazdym razem jak czytam gdziekolwiek slowo "glupi" i "d..a" to mi
                                    sie przypomina tesciowa i mnie odrzuca.



                                    GŁUPI
                                    SYNONIM: niemądry, nieinteligentny, nierozgarnięty, przygłupi, tępy,
                                    ociężały/ograniczony umysłowo, pot. bezmózgi, debilowaty, głąbowaty,
                                    kretynowaty, matołkowaty, tumanowaty, bezmyślny, lekkomyślny,
                                    nierozumny, nierozsądny ♦ niewykształcony, ciemny, niedouczony,
                                    nieoświecony, nieuczony, ograniczony, prymitywny, zacofany, książk.
                                    obskurancki ♦ absurdalny, bezsensowny, bzdurny, idiotyczny,
                                    nielogiczny, nierealny, nieziszczalny, nonsensowny, pot. kretyński

                            • inletka Re: Inletko:) 22.09.09, 16:33
                              miskidomleka napisał:
                              > Dla mnie był. Wizyta bez zaproszenia (a co gorsza nawet bez
                              > zapowiedzi) to nachalne buractwo.


                              Bo ty widocznie nie lubisz spontanicznosci i niespodzianek.
                              Ale wydaje mi sie ze ludzie w Polsce nie maja z tym takiego problemu
                              jak tutaj.
                              Czy jakby twoja mamusia przyszla do ciebie bez zapowiedzenia to tez
                              uznalbys ja za buraczana?
                              • miskidomleka Re: Inletko:) 22.09.09, 21:04
                                inletka napisała:

                                > Bo ty widocznie nie lubisz spontanicznosci i niespodzianek.

                                Nie lubię spontaniczności moim kosztem. Nie lubię, że ktoś
                                sobie "spontanicznie" wpadnie do mnie zmuszając do zmiany planów,
                                porzucenia czegoś, czym jestem zajęty. Niezależnie, czy jest moją
                                mamusią, czy twoją, czy serdecznym przyjacielem od dzieciństwa.
                                • inletka Re: Inletko:) 24.09.09, 03:57
                                  miskidomleka napisał:
                                  Niezależnie, czy jest moją
                                  > mamusią,

                                  Wlasna piersia cie wykarmila i musi sie zapowiadac?
                                  Na jej miejscu wydziedziczylabym cie.
                                  :) :) :)
    • parasol-ka Wizyty bez zapowiedzi. 21.09.09, 21:40
      inletka napisała:

      > Dam ci taki przyklad. Krotko po przyjezdzie bylam w gronie
      > amerykanek i jedna sie skarzyla jak to jej tesciowa przyszla do
      niej
      > przed poludniem nie zadzwoniwszy wczesniej a ona byla jeszcze w
      > pidzamie i bez makijazu. Byla strasznie oburzona a ja nie nie
      bylam
      > pewna czy zrozumialam wszystko prawidlowo bo nie moglam zrozumiec
      > jaki to mogl byc problem. Bo czy to byl problem jak mieszkalismy w
      > Polsce?

      Kiedys w Polsce, zwlaszcza za komuny, to nie byl problem, to bylo
      normalne, ze nie bylo sie jak zapowiedziec z wizyta bo nie bylo
      telefonow.
      A teraz? Poczytaj sobie forum emama a dowiesz sie ze polskie mamy
      bardzo nie lubia, gdy tesciowa (a nawet wlasna mama) wpada bez
      telefonicznej zapowiedzi.
      • zyta2003 Re: Wizyty bez zapowiedzi. 22.09.09, 01:55
        Musze przyznac miskodomleka, ze ty to masz zdrowie.
        Zgadzam sie z wszystkim tym co napisala jaga-nj.
        Juz w zeszlym roku "pialam" tu o bialych tynkach, czerwonych
        dachowkach, kostkach, kwiatach, trawnikach, dziewczynach, obrusach w
        restauracjach i czystych kibelkach w nich....w Polsce. Tez nie
        watpie, ze w wielu miastach USA, w tym w NY na ulicach leza smieci w
        ogromnych ilosciach. Jednak za miastami jest baaaardzo czysto i pod
        sznurek, czasami wrecz za bardzo.
        Natomiast mentalnie Polska nie tyle sie zatrzymala, co cofnela. Nie
        tylko dla mnie. Wystarczy przeczytac raport w przedostatniej
        Polityce oparty na obszernych badaniach opinii publicznej Instytutu
        Prognoza 2000.
        Podobnie jak w czasie zeszlorocznego pobytu w Polsce, tak i
        tegorocznych spotkan z ludzmi z Polski nie spotkalam sie z osoba,
        ktora szanowalaby Obame. Po zdaniu w rodzaju, "to juz Ameryka nie
        ma kogo wybierac" ( w zeszlym roku), a teraz "to juz nie miala kogo
        wybrac" ucinalam dyskusje, a rozmowcy na tyle inteligentni i
        kulturalni, ze juz nie rozwijalismy tematu. Tak sie sklada, ze
        wlasciwie wszyscy moi rozmowcy to wielce wartosciowi ludzie.
        Opowiadam z podziwem o ich spolecznikowstwie, dbalosci o pamiec
        lokalnej historii, jakimi sa moderatoratorami zycia kulturalnego i
        jak kochaja swoje miasta i okolice. Nie byli oni z miasta Warszawa,
        ale z pomniejszych. A oprocz tego wlasciwie wszyscy byli tak
        strasznie ksenofobiczni, nietolarycyjni i zawsze opiniujacy
        postepowanie innych. Wiec niestety nie moge zwalic, ze z powodu
        obracania sie w nieodpowiednim srodowisku spotykam sie z ludzmi,
        ktorzy nie cierpia Obamy.
        Jak podala prasa amerykanska, a za nia polski Newsweek - tylko w
        Izraelu wiecej ludzi nie lubi Obame, niz w Polsce. Izrael mozna
        zrozumiec, a jakie racjonalne przeslanki od chwili objecia przez
        niego wladzy maja Polacy? Uprzedzenia rasowe.
        P.S1. Wlasnie taka opiniujaca postawe typowa dla Polakow wykazala
        forumowiczka, ktora za przyklad jacy sa beeee Amnerykanie podala
        wspolpracownice, ktora byla zla, ze tesciowa niezapowiedziana
        przyszla do niej z rana.
        Jeden lubi tesciowa z samego rana, a drugi nie, a ogromna wiekszosc
        synowych, tez z tego forum nie lubi tesciowych ani z rana, ani z
        wieczora, ani z zapowiedzia, ani bez. Ale po co od razu ta opinia o
        brzydkim usposobieniu kolezanki z pracy?
        PS2 Podobnie jak niektorzy jestem entuzjastka poprawnosci
        politycznej i sztucznego amerykanskiego usmiechu. Scenka z zeszlego
        tygodnia z samolotu LOT do NY. Dziewczyna w bardzo zaawansowanej
        ciazy, ktora siedzaca za nia Elegancka Polka widziala, bo ciezarna
        co rusz wstawala, przechodzila sie przeisciem. W koncu poniewaz
        osoba przed nia obsunela do tylu oparcie uczynila to samo.
        Elegancka Polka wrzasnela oburzona: jak sobie pani wyobraza jak mam
        siedziec, i dluzszy potok slow, towarzyszaca dziewczynie osoba
        wtracila: ale ta pani jest w ciazy. Na to kolejne podniesionym
        glosem: ja tez bylam w ciazy, wszyscy bylismy (?- zacukala sie)w
        ciazy, ale kazdy jednakowo zaplacil za bilet.... Jak by zwrocila
        uwage Amerykanka, ktorej odchylone oparcie by przeszkadzalo?
        • artremi Re: Wizyty bez zapowiedzi. 22.09.09, 02:15
          Mnie ciekawi fakt, ze nie masz na tyle intelektualnej ciekawosci,
          zeby zapytac sie swoich rozmowcow dlaczego nie uwazali Obame za
          najlepszego kandydata na prezydenta. Od razu ucinasz rozmowe i
          zakladasz ze wszyscy Twoi znajomi to resisci. Polecam nieco wiecej
          tolerancji a mozesz czego sie nauczyc od swoich rozmowcow gdy
          otworzysz sie na innych ludzi i nauczysz tolerancji.

          zyta2003 napisała:
          > nie spotkalam sie z osoba,
          > ktora szanowalaby Obame. Po zdaniu w rodzaju, "to juz Ameryka nie
          > ma kogo wybierac" ( w zeszlym roku), a teraz "to juz nie miala kogo
          > wybrac" ucinalam dyskusje, a rozmowcy na tyle inteligentni i
          > kulturalni, ze juz nie rozwijalismy tematu.
          >Tak sie sklada, ze
          > wlasciwie wszyscy moi rozmowcy to wielce wartosciowi ludzie.

          • foxie777 Re: Wizyty bez zapowiedzi. 22.09.09, 02:40
            No prosze,zrobila sie znowu dyskusja polityczna.
            Ja osobiscie nie lubie "wpadania " bez zapowiedzi i tu i w Polsce.
            Od tego jest telefon.
            Co do innych spraw,uwazam ze nie ma co porownywac USA i Polski.
            Ja po prostu chcialam sie z wami podzielic swoimi obserwacjami z
            pobytu w Kraju.Rasisci sa tu i tam.Obama nigdy nie byl moim
            kandydatem,bez wzgledu na kolor skory.Brak wizyty w czasie
            rocznicy 70 letniej i zupelne lekcewazenie jest dla mnie
            bardzo dobrym wskaznikiem co jest grane.
            Chce aby w POlsce bylo jak najlepiej .
            pozdr

            • miskidomleka Re: Wizyty bez zapowiedzi. 22.09.09, 03:00
              > Brak wizyty w czasie
              > rocznicy 70 letniej i zupelne lekcewazenie jest dla mnie
              > bardzo dobrym wskaznikiem co jest grane.

              Brak wizyty jak i ogłoszenie rezygnacji z tarczy akurat 17. września
              były w złym stylu. Ale może też pomogą niektórym Polakom (a
              zwłaszcza publicystom) wynurzyć się z mitów o "strategicznym
              partnerstwie" i byciu niesłychanie ważnym sojusznikiem USA. Samym
              wysłaniem paru tysięcy żołnierzy (których trzeba było przewieźć i
              wyposażyć, bo sami kiepsko sobie z tym radzili) do Iraku i
              Afganistanu Polska nie stanie się ważna. W żaden sposób nie stanie
              się ważna. Jest mała i leży w nieważnej obecnie z punktu widzenia
              USA części świata. Znaj proporcją, mocium panie.

              • aniutek Re: Wizyty bez zapowiedzi. 22.09.09, 17:48
                miskidomleka napisał:

                > > Brak wizyty w czasie
                > > rocznicy 70 letniej i zupelne lekcewazenie jest dla mnie
                > > bardzo dobrym wskaznikiem co jest grane.
                >
                > Brak wizyty jak i ogłoszenie rezygnacji z tarczy akurat 17.
                września
                > były w złym stylu. Ale może też pomogą niektórym Polakom (a
                > zwłaszcza publicystom) wynurzyć się z mitów o "strategicznym
                > partnerstwie" i byciu niesłychanie ważnym sojusznikiem USA. Samym
                > wysłaniem paru tysięcy żołnierzy (których trzeba było przewieźć i
                > wyposażyć, bo sami kiepsko sobie z tym radzili) do Iraku i
                > Afganistanu Polska nie stanie się ważna. W żaden sposób nie stanie
                > się ważna. Jest mała i leży w nieważnej obecnie z punktu widzenia
                > USA części świata. Znaj proporcją, mocium panie.
                >
                >
                te ostatnie ruchy Obamy wzgledem Polski zdziebko mnie zniechecily do
                niego, historia lubi sie powtarzac.
                z jednym sie nie zgadzam, Rosja nadal jest mocarstwem i na zawsze
                bedzie naszym sasiadem, to polozenie geograficzne gwarantuje nam
                "waznosc"
                • miskidomleka Re: Wizyty bez zapowiedzi. 22.09.09, 21:02
                  aniutek napisała:

                  > z jednym sie nie zgadzam, Rosja nadal jest mocarstwem i na zawsze
                  > bedzie naszym sasiadem, to polozenie geograficzne gwarantuje nam
                  > "waznosc"

                  No nie wiem. Myślę, że Obama woli się dogadać wprost z Rosją, a nie
                  przez pośrednika, który w dodatku jest nieobliczalny. Znowu może
                  dojdzie do władzy PiS i będzie obrażał raz Niemców raz Rosjan w imię
                  polskiej ułańskiej fantazji.
                  • aniutek Re: Wizyty bez zapowiedzi. 23.09.09, 20:05
                    no jasne, ze woli bezposrednio sie z Rosja dogadac, po nas przejsc jak
                    poprzednicy. Wlasnie to mialam na mysli....
          • inletka Re: Wizyty bez zapowiedzi. 22.09.09, 16:11
            artremi napisała:

            > Mnie ciekawi fakt, ze nie masz na tyle intelektualnej ciekawosci,
            > zeby zapytac sie swoich rozmowcow dlaczego nie uwazali Obame za
            > najlepszego kandydata na prezydenta.

            Pozwolisz ze ja ci odpowiem jej wlasnym tekstem:
            >>Po zdaniu w rodzaju, "to juz Ameryka nie
            ma kogo wybierac" ( w zeszlym roku), a teraz "to juz nie miala kogo
            wybrac" ucinalam dyskusje, a rozmowcy na tyle inteligentni i
            kulturalni, ze juz nie rozwijalismy tematu. Tak sie sklada, ze
            wlasciwie wszyscy moi rozmowcy to wielce wartosciowi ludzie…..

            troszke dalej o tych wartosciowych ludziach:
            >>Nie byli oni z miasta Warszawa,
            ale z pomniejszych. A oprocz tego wlasciwie wszyscy byli tak
            strasznie ksenofobiczni, nietolarycyjni i zawsze opiniujacy
            postepowanie innych.

            No to jak to wlasciwie z tymi wartosciowymi ludzmi jest? Czy aby na
            pewno tacy wartosciowi?
        • inletka Re: Wizyty bez zapowiedzi. 22.09.09, 16:42
          > Elegancka Polka wrzasnela oburzona: jak ........

          To ja tez dodam swoja historie.
          Siedziala za mna w samolocie (3 siedzenia obok siebie) elegancka
          Amerykanka z dzieckiem (okolo 4-5 lat). Dziecko maksymalnie znudzone
          bo nawet jednej zabawki nie mialo i bez przerwy kopalo w siedzenie
          (moje). Nawet mlody chlopak siedzac obok to czul bo ogladal sie
          ciagle do tylu. Oczywiscie na ciocie (jak sie okazalo) to nie
          dzialalo bo zarywala siedzacego obok obcego faceta. Wreszcie w
          sposob bardzo delikatny, by nie zranic amerykanskich uczuc zwrocilam
          uwage na co uslyszalam oczywiscie przepraszam i co? i dalej
          prowadzila konwersacje z facetem a dziecko dalej kopalo. Po
          parokrotnym zwroceniu uwagi powtarzalo sie przeprasza i dziecko
          dalej kopalo. Bylam zmuszona wstac i reszte lotu - okolo godziny -
          przestac co akurat nie bylo zle dla mojego kregoslupa.
          Ale przyznasz ze chamstwo bylo jeszcze wieksze anizeli tej
          eleganckiej Polki. Jedno ich roznilo, ten twoj ulubiony amerykanski
          USMIECH u mojej eleganckiej pani. I to jest wlasnie ta cholubiona
          amerykanska kultura. Zza winkla: chamstwo, lekcewazenie i pogarda.
          Ale z usmiechem na twarzy. Hurra!
    • bozena73 A z ta mentalnoscia.. 22.09.09, 15:53
      to chyba cos w tym jest, kilkakrotnie w POlsce spotkalam sie wlasnie
      z takimi dziwnymi sytuacjami..np. kupuje gazete w kiosku, dalam juz
      pieniadze, babka liczy ale zaraz zobaczylam ze jest nowy Twoj Styl
      wiec jej mowie czy moglaby doliczyc jeszcze ta gazete, a ona do mnie
      z krzykiem, pani, trzeba bylo sie szybciej zastanowic co pani chce,
      ja juz policzylam! :-)
      Druga sytuacja, hotel Golebiewski Mikolajki, luksusowa SPA,
      przyszlysmy doslownie piec minut przed otwarciem, bylysmy
      zainteresowane ich cennikiem, wiec pytamy sie panienki ktora byla
      juz w recepcji, bardzo grzecznie czy mozemy zobaczyc ich karte
      uslug, a ona do nas z podniesionym glosem, co panie mysla, ze ja tu
      tylko od tego jestem? jeszcze nie otworzylismy, a ja mam teraz
      wazniejsze sprawy na glowie, komputera nie moge odpalic... :-)
      nie, nie zostalysmy niestety klientkami tejze wlasnie SPA ;-)
      ALe z innej strony, mialam tam najbardziej mila i najbardziej
      profesjonalna pania stomatolog...ktokolwiek jest zainteresowany
      namiarem do niej, sluze (jest w Bstoku) zaproponowala mi takie
      rozwiazanie co tutejszym stomatologom nawet na mysl nie przyszlo...a
      koronke ktora mi zrobila jest najlepsza jaka mam (a mam ich duzo,
      uwierzcie) :-)
      • jaga_nj Re: A z ta mentalnoscia.. 22.09.09, 19:03
        Oj duzo tego jeszcze i przez to daleko nam jeszcze do Europy. Ja tez
        moge sypac przykladami, np w restauracji we Wroclawiu nie chcieli
        polaczyc dwoch stolow...bo my tego nie robimy. Poszlismy do jakiegos
        baru, ale z mila obsluga. A najlepiej to wydaja reszte, bylam w
        szoku jak facet do mnie mowi...bedzie bez 5 groszy bo nie mam.
        Wyobrazacie sobie cos podobnego tutaj? Tam mi sie to zdarzalo
        nagminnie. Bardzo czesto jeszcze robia laske, ze tam sa i obsluguja.
        A pomijajac Obame, nie ma rowniez tolerancji dla Zydow, kalekich,
        starszych, uposledzonych. Nie ma i juz. Najlepszy byl znajomy mojego
        wujka, jakis tam mgr. inz. oczywiscie i mowi...Polska tylko dla
        Polakow, a jego synek na saksach w Holandii od kilku lat siedzi.
        Mnie przeszkadzalo ze psiocza na ojczyzne moich dzieci i to przy
        nich.Ja bym nigdy na Polske nic nie powiedziala jako na kraj, ale na
        ludzi to juz calkiem inna sprawa. Wiem, ze troche zboczyl ten watek,
        ale to sa moje wrazenia;))))
        • artremi Re: A z ta mentalnoscia.. 22.09.09, 19:42
          LOL !!!

          jaga_nj napisała:

          > Oj duzo tego jeszcze i przez to daleko nam jeszcze do Europy.

          > Mnie przeszkadzalo ze psiocza na ojczyzne moich dzieci i to przy
          > nich.Ja bym nigdy na Polske nic nie powiedziala jako na kraj, ale na
          > ludzi to juz calkiem inna sprawa.
          • jaga_nj Re: A z ta mentalnoscia.. 22.09.09, 19:50
            artremi napisała:

            > LOL !!!
            >
            > jaga_nj napisała:
            >
            > > Oj duzo tego jeszcze i przez to daleko nam jeszcze do Europy.
            >
            > > Mnie przeszkadzalo ze psiocza na ojczyzne moich dzieci i to przy
            > > nich.Ja bym nigdy na Polske nic nie powiedziala jako na kraj,
            ale na
            > > ludzi to juz calkiem inna sprawa.

            Duzo chamstwa, to mialam na mysli gwoli wyjasnienia i jak dla mnie
            nie jest to LOL.
      • foxie777 Re: A z ta mentalnoscia.. 22.09.09, 19:06
        Widocznie Amerykanie ktorych ja znam sa ulepieni z innej gliny,bo
        bardzo rzadko spotykam sie z ww chamstwem.
        Moze to jest kwestia srodowiska.
        W kazdym razie musze Wam podkreslic,ze jest coraz lepiej i poza
        kilkoma wpadkami "urzedowymi" widze duza poprawe.Oby tak dalej.
        pozdr
    • maruda78 Nietolerancja 23.09.09, 19:32
      W sumie chyba najbadziej mi to przeszkadza w Polsce, a raczej polskiej
      mentalnosci i powod dla ktorego nie bardzo widze sie w Polsce.
      Rasizm, homofobia, niechec do 'obcych' to niemalze standard. I bynajmniej NIE
      tylko wsrod niewyksztalconych mas.
      Owszem, sa bardziej progresywne jednostki (np. nasi znajomi z swiatka
      artystycznego) ale to zdecydowanie wyjatek.
      Nie daj Boze wychylic sie troche z tlumu...

      Ktos zwrocil tez uwage na chamstwo, zwlaszcza sprzedawczyn. Moze w sumie tym
      razem mialam pecha i natknelam sie na wieksza czestotliwosc tego zjawiska.
      Ciekawa jestem czy ktos tez sie spotkal z notorycznym brakiem reszty w kasie???
      Oczywiscie klient musi sie o ta reszte sam pofatygowac. Heh.

      • jaga_nj Re: Nietolerancja 23.09.09, 19:50
        maruda78 napisała:

        > W sumie chyba najbadziej mi to przeszkadza w Polsce, a raczej
        polskiej
        > mentalnosci i powod dla ktorego nie bardzo widze sie w Polsce.
        > Rasizm, homofobia, niechec do 'obcych' to niemalze standard. I
        bynajmniej NIE
        > tylko wsrod niewyksztalconych mas.
        > Owszem, sa bardziej progresywne jednostki (np. nasi znajomi z
        swiatka
        > artystycznego) ale to zdecydowanie wyjatek.
        > Nie daj Boze wychylic sie troche z tlumu...
        >
        > Ktos zwrocil tez uwage na chamstwo, zwlaszcza sprzedawczyn. Moze w
        sumie tym
        > razem mialam pecha i natknelam sie na wieksza czestotliwosc tego
        zjawiska.
        > Ciekawa jestem czy ktos tez sie spotkal z notorycznym brakiem
        reszty w kasie???
        > Oczywiscie klient musi sie o ta reszte sam pofatygowac. Heh.
        >


        Ciekawa jestem czy ktos tez sie spotkal z notorycznym brakiem reszty
        w kasie???
        Oczywiscie klient musi sie o ta reszte sam pofatygowac


        Chyba robilysmy zakupy w tych samych sklepach;)Jakies przegiecie z
        ta reszta, nie wiem czemu ale zawsze mialam ochote powiedziec WTF a
        spokojny ze mnie czlowiek:)
      • aniutek Re: Nietolerancja 23.09.09, 20:13
        maruda78 napisała:

        > W sumie chyba najbadziej mi to przeszkadza w Polsce, a raczej
        polskiej
        > mentalnosci i powod dla ktorego nie bardzo widze sie w Polsce.
        > Rasizm, homofobia, niechec do 'obcych' to niemalze standard. I
        bynajmniej NIE
        > tylko wsrod niewyksztalconych mas.
        > Owszem, sa bardziej progresywne jednostki (np. nasi znajomi z
        swiatka
        > artystycznego) ale to zdecydowanie wyjatek.
        > Nie daj Boze wychylic sie troche z tlumu...

        az zapalilam papierosa z wrazenia :) mam dokladnie te same wrazenie,
        dodam jeszcze okropny materializm, niestety rowniez i co bardzo boli
        wsrod liskich znajomych ze swiadka artystycznego :(

        reszta w kasie... mam to w doopie, 5gr... ale czuje o co biega ;)
        • foxie777 Re: Nietolerancja 23.09.09, 23:06
          Slowo daje,ze nie mialam ani razu takiego doswiadczenia,a bylam
          3 tygodnie.Raz tylko "pani" sprzedawczyni na pytanie ktora kielbase
          moze mi polecic odpowiedziala,ze ona kielbasy nie jada.To byl
          wyjatek,zawsze obsluga byla bardzo mila i pomocna.
          Nigdy nie bylo problemu z reszta.Oczywiscie,nie podwazam waszych
          obserwacji,ale czy po prostu to byl taki wyjatek przez 3 tygodnie?.
          Latalam,kupowalam i duzo czasu spedzilam na obserwacjach,ktore
          jak juz pisalam sa bardzo pozytywne.Rasizmu tez nie zauwazylam.
          Moze mialam szczescie,ale wolalaby wierzyc ze jest coraz lepiej.
          pozdr
          • inletka Re: Nietolerancja 24.09.09, 03:55
            Ja tez nie zaobserwowalam problemow z reszta, ale moze dlatego ze ja
            rzadko kiedy licze i tylko wrzucam do portmonetki. Ale zwroce uwage
            na to nastepnym razem.
            Z ta kielbasa to dobrze zauwazylas. Mnie tez sie podobne rzeczy
            zdarzaly ale mnie to tylko smieszy.
            Najfajniejsze bylo jak raz w tramwaju pare osob kolegialnie zaczelo
            dogadywac jednemu facetowi okolo 35 lat ze on siedzi a ta starsza
            pani stoi. W koncu on wstal a ta pani nie chciala usiasc bo
            powiedziala ze jak usiadzie to trudno jej bedzie wstac a poza tym
            jedzie tylko jeden przystanek. :)
            Ja po prostu uwielbiam te polskie rozne sytuacje miedzyludzkie.
            Moznaby ksiazke o nich napisac.
            Jak wspomniala Aniutek rzeczywiscie Polacy robia sie coraz bardziej
            materialistyczni ale chyba to normalna kolej rzeczy przy wzbogacaniu
            sie tak szybkim jak to mialo miejsce w ostatnich latach w Polsce.

            • beatamc Re: Nietolerancja 24.09.09, 14:53
              Polacy robia sie coraz bardziej
              > materialistyczni NIe
              wiem dlaczego to Was dziwi , skoro 99% Polakow tutaj to obrzydliwi materialisci.
              Ja juz zaczynam miec uczulenie. Lubie (musze( byc oszczedna, ale
              zdroworozsadkowo. Polacy, centusie wracaja i zarazaja reszte ula :)
              • aniutek Re: Nietolerancja 24.09.09, 18:01
                bycie materialista a oszczednym to dwie rozne sprawy, pisze o
                patrzeniu na swiat przez pieniadz, ocenianiu ludzi na podstwaie tego
                co maja na sobie, ile maja,gdzie i jak mieszkaja, zwracanie jaki
                aparat foto, jaki samochod etc i przeliczanie tego na $. ja tego nie
                trawie i widze jako male, kiedys kiedy wszyscy w PL mielismy jedno
                wielkie nic, wartosc ludzie postrzegali inaczej, co inego bylo
                wazne. rozumiem dlaczego teraz tak sie dzieje ale jako
                niereformowalnej idealistce brak mi tego dawnego poczucia wspolnej
                biedy.
                • beatamc Re: Nietolerancja 24.09.09, 23:47

                  > bycie materialista a oszczednym to dwie rozne sprawy
                  Tutaj wiaze sie jedno z drugim.
                  Jestem bardzo ciekawa , jak wyglada to wsrod moich znajomych. pewnie tez sie
                  zmienilo, bo wtedy bylismy studenciakami. Niestety opieka nad dziecmi zmienia,
                  ale moze... trzeba sie przekonac.
        • maruda78 Re: Nietolerancja 24.09.09, 23:31
          aniutek napisała:

          > reszta w kasie... mam to w doopie, 5gr... ale czuje o co biega ;)

          Eee tam 5 groszy - ja nie z tych, co by sie o drobniaki handryczyli :-)
          Bardziej problem jak sie ma banknot wiekszy niz 20 zl i oczywiscie sprzedawczyni
          kaze isc i rozmieniac.

          Materializm - faktycznie. W ogole strasznie kapitalistyczna Polska sie robi. Nic
          tylko praca i kasa. Szpanowanie metkami i namietny pociag do wszystkiego co
          'markowe' zawsze byl, ale wydaje mi sie ze nie az tak.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja