Doktorat w Stanach

17.10.09, 22:36
Witam :)
I od razu pytanie: czy jest wśród Was jakaś doktorantka/osoba po
"amerykańskim" doktoracie? szukam informacji na temat możliwości
dorobienia sobie w trakcie studiów doktoranckich dla osoby z wizą
"edukacyjną". W końcu z czegoś trzeba żyć ;) pytanie jest dość ogólne
- chciałabym wiedzieć, czy osoba ze skromnym stypendium jest w stanie
jakoś ten czas przetrwać bez pomocy rodziny. Jeśli macie w tym
względzie doświadczenia, proszę o jakieś rady i wskazówki. Aha,
chodzi nie o mnie, ale o mojego nazreczonego, doktorat na wschodnim
wybrzeżu - jeśli to coś zmienia ;)
Pozdrawiam.
    • miskidomleka Re: Doktorat w Stanach 17.10.09, 23:28
      > szukam informacji na temat możliwości
      > dorobienia sobie w trakcie studiów doktoranckich dla osoby z wizą
      > "edukacyjną". W końcu z czegoś trzeba żyć ;)

      Googla zamknęli? Masz informacje choćby tu:
      www.upenn.edu/oip/iss/visa/f1/employment.html
      >czy osoba ze skromnym stypendium jest w stanie
      > jakoś ten czas przetrwać bez pomocy rodziny

      Zdefiniuj "skromne". I koszt życia (zwłaszcza mieszkania) bardzo
      zalezy od tego, gdzie to by było.
      • piesfafik Re: Doktorat w Stanach 18.10.09, 02:16
        To chyba zalezy w jakiej dziedzinie. Tam gdzie profesorowie maja
        duzo grantow, doktoranci sa bardzo przydatni i placi im sie tak ze
        mozna przezyc - tzn zaplacic za mieszkanie, jedzenie ubezpieczenie
        itp. Ja czas studiow doktoranckich tutaj wspominam bardzo milo.
        • myelegans Re: Doktorat w Stanach 18.10.09, 23:57
          Utrzymywalam siebie, samochod i krolika przez 6 lat studiow doktoranckich i
          jeszcze bylam w stanie odlozyc na coroczny wyjazd do Polski. Rodzice nie
          pomagali. Mieszkanie wynajmowalam z kolezanka ze studiow, jezdzilam 10 letnim
          samochodem. Pod koniec pracowalam na campusie, prowadzilam wyklady i cwiczenia
          dla studiow wieczorowych.
          Doktorat robilam z nauk biologicznych.
          Wyszlam z tego interesu na zero, przynajmniej dlugow nie mialam, co juz uwazalam
          za sukces. Spokojnie sie da. Na dodatkowa prace nie mialam za duzo czasu
          spedzajac caly czas w labie.
          • edytais Re: Doktorat w Stanach 19.10.09, 00:21
            No wlasnie zalezy w jakiej dziedzinie.
            Ja z mezem studiowalismy chemie. Nasze stypendia wystarczaly na utrzymanie nas
            i naszego pierwszego dziecka. Zanim ona sie urodzila to nawet kupilismy dom z
            podworkiem w dobrej dzielnicy. Stac nas bylo na organiczna zywnosc i bilety
            lotnicze do PL. Nie mielismy dlugow ani pomocy rodziny. Z domem finansowo bylo
            gorzej, ale jak sie przeprowadzilismy do mieszkania nalezacego do uczelni to
            mielismy bardzo tani czysz i w ramach czynszu kablowke i dofinansowane oplaty za
            elektrycznosc. Placilismy za 2 sypialnie ok $350 miesiecznie (wlacznie z
            kablowka i elektr.) wiec duzo oszczedzilismy na mieszkaniu. Gdzie indziej moze
            byc inaczej i roznica moze byc ogromna. Nam sie na stypendiach o wiele lepiej
            zylo niz pozniej jak z doktoratem maz pracowal jako post doc. Niby to nasze
            pobory wzrosly, ale jako post doc juz nie mielismy zapewnionego ubezpieczenia,
            mieszkalismy w drozszym miejscu bo jako nie studenci nie mielismy mieszkania na
            uczelni i wpakowalismy sie dlugi. Finansowo wiec bardzo dobrze wspominam czasy
            studiow doktoranckich :D

            Jesli chodzi o dodatkowa prace to chyba musialaby to byc praca nielegalna bo
            pozwolenia na dorabianie poza uczelnia podczas studiow raczej nie daja. Sa
            wyjatki. Np rozpoczelas studia z poparciem rodziny i z powodow od Ciebie
            niezaleznych tego poparcia nie ma (smierc, szpital itp). Wtedy mozna sie starac
            o takie pozwolenie.
            Moze sie tez cos zmienilo, ale ja raczej nie jestem zorientowana. Podczas
            studiow chemii nie ma czasu na jedzenie i spanie, nie ma co marzyc o dorabianiu.
            Poza tym z wyjatkiem poznej nocy profesorowie oczekuja, ze bedziesz w
            labolatorium. Jakby sie dowiedzieli, ze dorabiam to dopiero by byla draka!
            Moj maz to nawet mial starcie z szefowa bo nie poszedl do labolatorium na pare
            dni przed moim porodem (juz po terminie kiedy ja ledwie sie ruszalam) wiec on
            zostal w domu (szefowa byla o tysiac mil dalej na wakacjach w lasku w fajnym
            domku letniskowym) Ktos powiedzial ze nie przyszedl, wiec ona myslala, ze ja
            juz urodzilam a tu sie okazalo, ze ja urodzilam nie 28 czerwca a 1 lipca. Afera
            byla nie z tej ziemi! Jakby maz dorabial poza to chyba by ta profesorka go z ze
            swoje grupy wywalila....
    • artremi Re: Doktorat w Stanach 19.10.09, 00:54
      Ja pracowalam podczas studiow, nawet czasami mialam po 2 prace. Mozna
      miec prace na 1/2 etatu na wizie studenckiej. Teoretycznie mozesz miec
      nawet kilka prac na 1/2 jesli Ci wystarczy godzin w dobie na wszystko.
      Gdy robilam MBA to juz pracowalam w firmie na caly etat.
      • edytais Re: Doktorat w Stanach 19.10.09, 02:20
        Teoretycznie mozesz miec
        > nawet kilka prac na 1/2 jesli Ci wystarczy godzin w dobie na wszystko.
        Jesli nie masz Teaching Assistanship mozesz pracowac max 20 godzin tygodniowo na
        terenie uczelni (legalnie) w czasie normalnego semetru. 21 godzin pracy
        violates f1 status czy cos takiego (ja z tym mialam do czynienia jeszcze jak
        studiowalam do BA bo sobie nazbieralam 30 godzin i international student advisor
        mnie obstrugal za tyle godzin....poinformowal business office gdzie pracowalam,
        ze moga mi zaplanowac tylko 20 godzin i nie wiecej!). Kilka prac na 1/2 etatu
        mozna, ale bedzie to nielegalne. 40 godzin mozna pracowac podczas wakacji (to
        jest tez max) czyli nadgodzin nie mozna sobie brac. Jesli pracowalas na caly
        etat na wizie F1 to robilas to nielegalnie jesli nie mialas specjalnego
        pozwolenia (practical training itp)
        • artremi Re: Doktorat w Stanach 19.10.09, 03:20
          Mozna tez pracowac legalnie poza terenem uczelni. Jesli dobrze wiem, to
          nikt sie nie pyta ile pracujesz godzin jesli normalnie placisz podatki.
          Nigdy z tym nie mialam problemu.
    • a_dassuj Re: Doktorat w Stanach 19.10.09, 02:50
      Ostatnio na wykladzie z prawa imigracyjnego wlecialo mi do ucha ,ze na F1 mozna
      pracowac na terenie campusu 12h tygodniowo.
    • maria.ludwika Re: Doktorat w Stanach 19.10.09, 20:42
      Dziękuję bardzo za informacje :)

      Google nie zamknęli, ale chodziło mi o historie "z życia wzięte",
      najlepiej polskie ;D. Mamy oboje pewne obawy, jak to będzie wyglądać
      i chyba od kosztów życia mój narzeczony uzależni wybór między trzema
      "jakościowo" podobnymi (przynajmniej w tej dziedzinie) uczelniami.

      Do wyboru jest Boston, Chicago i Houston, czyli geograficzny rozrzut
      dość duży ;)

      Dzięki jeszcze raz serdecznie.
      • miskidomleka Re: Doktorat w Stanach 19.10.09, 20:58
        > Mamy oboje pewne obawy, jak to będzie wyglądać
        > i chyba od kosztów życia mój narzeczony uzależni wybór między
        trzema "jakościowo" podobnymi (przynajmniej w tej dziedzinie)
        uczelniami.

        Jeśli nie ma preferencji co do uczelni jako takiej, to rzeczywiście
        chyba warto sprawdzić ile kosztuje wynajęcie mieszkania w każdym z
        tych miast (w okolicach o podobnym stopniu "przyzwoitości" i
        odległości od campusu) i użyć tego jako głównego kryterium. Nie
        zawadzi też sprawdzić jak wygląda sprawa dojazdów, nietrafny wybór w
        niektórych miastach oznacza spędzanie znaczącej części dnia w
        samochodzie/metrze/autobusie.

        No i warto zastanowić się nad klimatem... Między Houston a Chicago
        różnica będzie ogromna.

    • maria.ludwika Re: Doktorat w Stanach 19.10.09, 20:53
      Dziedzina to political science, czyli raczej nie będzie siedział
      całymi dniami w laboratorium, prędzej w bibliotece :P ma poważne
      szanse na dobre stypendium i wtedy w zasadzie problem mamy z głowy,
      ale jeśli go nie dostanie, trzeba się będzie zadłużyć.

      A tak z innej beczki: gdybyście miały do wyboru Houston, Boston i
      Chicago, to które z tych miast - pod względem "klimatycznym" oraz
      ekonomicznym - wydaje się najciekawsze do zamieszkania? Dwie znajome
      Amerykanki, z którymi rozmawiałam, polecały Houston, ale zastrzegały,
      że Europejczykom się raczej nie podoba ;)
      • artremi Re: Doktorat w Stanach 19.10.09, 23:42
        Dla mnie Houston nie brzmi interesujaco i nie wiem czy jest tam
        przyzwoita szkola. Ja raczej kierowalabym sie jakoscia szkoly a nie
        cena mieszkania. Wole Boston od Chicago, ale gdybym byla przyjeta do
        mojej wymarzonej szkoly w Chicago i dostala jeszcze stypendium, to bym
        sie nie zastanawiala.
      • piesfafik Re: Doktorat w Stanach 19.10.09, 23:56
        A kto bedzie placil za jego studia? Promotor czy on sam? W USA studia
        doktorackie to normalne studia i sporo kosztuja - czesto wiecej niz utrzymanie.
        W mojej branzy(meteorologia, oceanografia itp) promotor placi ze swojego grantu
        za studia i stypendium. Student chodzi na zajecia (jest tego wiecej niz w
        Polsce) i robi badania zwiazane z grantem. W ciagu roku akademickiego moze
        oficjalnie pracowac 20 godzin na tydzien a w czasie wakacji 40.
        Z wynikow tej pracy robi doktorat wiec oczywisce pracuje duzo wiecej bo w
        gruncie rzeczy pracuje dla siebie. Na dorabianie nikt nie ma czasu, zwlaszcza
        ze jak sie po pierwszym roku nie zda egzaminu kwalifikacjnego to sie wylatuje ze
        studiow. Poza tym zeby utrzymac stypendium trzeba miec dobra srednia (powyzej B)
        W Political Science moze byc inaczej bo tam pewnie maja mniej grantow
        i studenci musza pokrywac wiecej kosztow albo wiecej uczyc "undegraduates" .
        Mysle ze powinniscie sie dowiedziec o zastady na konkretnych uczelniach. Zreszta
        jak nie bedzie mial zapwenionego stypendiu albo odpowiednie ilosci wlasnej
        gotowki to mu nie dadza F1
        • edytais Re: Doktorat w Stanach 20.10.09, 01:02
          Ja juz w USA dlugo mieszkam i bym wybrala Houston ze wzgledu na cieplejszy
          klimat :) Nie cierpie wiatru a Chicago potrafi byc zimne i wietrzne (no i
          drogie). Zycie w Houston jest ogolnie tansze niz w Chicago, ale oczywiscie
          roznica moze byc kolosalna w zaleznosci gdzie sie mieszka i gdzie jest uczelnia.
          Wlasnie szukaj na internecie ile kosztuje wynajm. Najwieksze koszta to zwykle
          czynsz.
          Inna rzecz to odleglosc od uczelni. jesli czynsz nawet o $200-300 drozszy przy
          samej uczelni, moze to byc tansza opcja niz pol godzinne dojazdy, bo musisz
          tracic czas na dojazd, benzyne, kupic samochod oraz zaplacic za ubezpieczenie.
          Na mojej uczelni studenckie pozwolenie na parkowanie kosztowalo $300 czy 350 za
          semestr (pomnoz przez dwa plus lato) My mieszkalismy 20 min spacerkiem od
          uczelni, wiec w ogole samochodem nie dojezdzalismy. Jak raz od wielkiego dzwonu
          jechalismy samochodem parkowalismy w miejscu dla visitors. Takie koszta trzeba
          brac pod uwage bo moga one do kupy zebrac sie w fortune ;)
          • maria.ludwika Re: Doktorat w Stanach 20.10.09, 10:34
            Własnie przeczytałam, że w Houston jest jedna, słownie: jedna linia
            komunikacji miejskiej. No tak, to będzie szok kulturowy :)
            • inletka Re: Doktorat w Stanach 20.10.09, 17:17
              Ja bym wybrala Chicago.
              Boston - drogi, Houston - pipidowek i dla kogos kto lubi zycie
              miejskie bedzie duzym zawodem a poza tym problem z transportem.
              Chicago ma to wszystko co cywilizowani ludzie potrzebuja: metro,
              autobusy, parki, centrum, kawiarenki, plaze i kontakt z
              polska "kultura" :).....
              • gram.w.zielone Re: Doktorat w Stanach 22.10.09, 17:40
                Jak juz napisalam, nalezy sie kierowac renoma szkoly, a nie
                lokalizacja, niestety.
        • maria.ludwika Re: Doktorat w Stanach 20.10.09, 10:27
          Najprawdopodobniej będzie miał polsko-amerykanskie stypendium, "na
          dniach" się okaże. Sami też jesteśmy w stanie zapłacić za studia -
          ale wolelibyśmy nie zbankrutować na tym interesie ;D stąd pytanie o
          pracę.
          Co do technicznej strony samych studiów, to już wiemy bardzo dużo -
          każda z "potencjalnych" uczelni udzieliła bardzo wielu informacji -
          ogólnie jesteśmy w szoku, że tak to sprawnie działa, a na maile
          odpowiadają po 5 minutach. Ale dziękuję za wszelkie dodatkowe.
      • aniutek Re: Doktorat w Stanach 20.10.09, 01:19
        Political Science- wybralabym Boston, IMO politycznie najciekawszy z
        wymienionych miejsc, uniwersytecko na topie do Washingtonu blisko,
        do NYC tez. Ale drogo :)
        • maria.ludwika Re: Doktorat w Stanach 20.10.09, 10:30
          Tak, merytorycznie i "prestiżowo" to chyba najlepszy wybór, ale
          narzeczony był już tam wcześniej na letnim stypendium i, wyobraźcie
          sobie, wcale nie był zachwycony. Klimatem - politycznym zwłaszcza, bo
          on z republikanów :P
          • tamsin Re: Doktorat w Stanach 20.10.09, 13:53
            maria.ludwika napisała:
            > sobie, wcale nie był zachwycony. Klimatem - politycznym zwłaszcza,
            bo
            > on z republikanów :P

            No w takim wypadku to tylko cos w bible belt bedzie odpowiadalo.
            • miskidomleka Re: Doktorat w Stanach 20.10.09, 14:54
              No jak ma byc republikańsko, to z powyższych tylko Houston, TX:
              en.wikipedia.org/wiki/United_States_presidential_election,_2008#State_Results

              Jeśli jeszcze myślisz o dojazdach, to sprawdzaj nie tylko
              komunikację publiczną, ale też oferowaną przez uniwersytet. czasem
              campus jest bez lub ze słabym dostępem do publicznej, ale busiki
              uniwersyteckie dowiozą cię na stację metra.
              • maria.ludwika Re: Doktorat w Stanach 20.10.09, 20:09
                nie wiedziałam, że jest coś takiego jak uniwersytecka komunikacja,
                dzięki za zwrócenie uwagi - poszukam
            • maria.ludwika Re: Doktorat w Stanach 20.10.09, 20:03
              Wbrew pozorom nie, z potencjalnych promotorów odezwało się kilku panów
              "wybrzeżowych" (bo mój narzeczony zaczął jednak research od profesorów,
              a nie od miast), ale w ostatecznej "rozgrywce" zostały te 3 miasta, ze
              względów stypendialnych.
          • myelegans Re: Doktorat w Stanach 20.10.09, 17:39
            maria.ludwika napisała:
            > sobie, wcale nie był zachwycony. Klimatem - politycznym zwłaszcza,
            bo
            > on z republikanów :P

            Moze sie okazac, ze jest blizej republikanow w Nowej Anglii, niz w
            Teksasie.
            Ja bym sie jednak kierowala uczelnia, albo promotorem. Wolalabym
            doktorat u noblisty w Houston niz w przecietnym miejscu w Bostonie.
            Stypendia zazwyczaj sa obliczone na pokrycie podstawowych kosztow,
            wiec w Bostonie moga byc wyzsze (i sa) niz w Houston.
          • gram.w.zielone Re: Doktorat w Stanach 22.10.09, 03:15
            Powinien wybrac najbardziej prestizowa uczelnie, nawet nie kierowac
            sie stypendiami, ktore i tak sa glodowe. Lepiej sie nawet zadluzyc.
            Prestiz szkoly i programu to najwazniejsza sprawa.
            Na dorabianie w czasie studiow tez nie powinien sie nastawiac, bo
            szkoda na to cennego czasu, ktory nalezy przeznaczyc na research,
            ktory potem ma znaczenie podczas szukania pracy.
      • myelegans Re: Doktorat w Stanach 20.10.09, 17:34
        > A tak z innej beczki: gdybyście miały do wyboru Houston, Boston

        Boston jak chcesz cos kulturowo podobnego, Chicago po srodku,
        Houston dla Polakow egzotyka, to chyba kwintesencja amerykanizmu.
    • blue_jay Re: Doktorat w Stanach 21.10.09, 22:13
      mieszkalam na obrzezach Houston 2 lata temu podczas swoich
      clinicals. Nie zagladalam za czesto do downtown, ale domyslam sie,
      ze ta jedna linia kolejkowa to wlasnie tam, za to ten "tramwaj"
      wyglada baaaaardoz nowoczesnie;-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja