Zalalo mi wynajete mieszkanie

12.11.09, 01:57
Chcialam Was prosic o obiektywna opinie, bo jako strona
zainteresowana moze patrze na to jednostronnie...
Otoz wrzucalam z synem kostke toaletowa do zbiornika. Wieko sie
wysunelo, wpadlo do srodka, zrobilo dziure. Oczywiscie woda siknela,
ja do zaworu (bo przeciez zbiornik napelnia sie automatycznie, wiec
woda sika bez przerwy), zamiast zaworu w scianie tylko wystajacy
bolec. Polecialam po sasiada, potem po drugiego, obaj probowali
zakrecic zawor (ten bolec, bez pokretla)kluczem, niestety nie udalo
im sie, woda sika dalej. Polecielismy do zaworu glownego w budynku,
zawor na 40 mieszkan, ja dokladnie na koncu linii... Wody w
mieszkaniu po kostki. Wezwalam hydraulika 24/h (sobota wieczor).
Poprosilam tylko o zmiane zepsutego zaworu-w czasie, gdy hydraulik
zmienial zawor przyjechal maz (wczesniej nie odbieral) i stwierdzil,
ze to skonczy, z rachunku, ktory mial wynosic 500 dolarow
zgodzilismy sie na polubowne 280 w polowie pracy.
I pytanie-
czy myslicie, ze to wszystko moje koszty?
Nie pytam o toalete, zepsulam- wymienilismy nastepnego dnia zanim
przyjechal wlasciciel, ale prisilam go o zaplacenie za hydraulika,
to stwierdzil, ze mi odda 3 dol za zaworek... I ze to ja narobilam
balaganu... Tylko moim zdaniem, gdyby zawor dzialal, to balaganu by
nie bylo... dla mnie to naruszenie warranty of habitability. Czy
mam racje? Pomijam fakt suszenia przez dwa dni mieszkania, butow,
mebli.
    • edytkus Re: Zalalo mi wynajete mieszkanie 12.11.09, 03:46
      Hmm, wszystko zalezy od przepisow panujacych w Twojej okolicy. IMO
      jezeli nigdy wczesniej nie zwracalas uwagi wlascicielowi na zepsuty
      zawor (z dowodem na pismie) to masz przechlapane. I tak dobrze ze
      wlasciciel nie pociaga Cie do remontu, w koncu z zalania moze
      wyniknac sporo problemow, m.in. plesn. Zadzwon do city hall i
      zapytaj o nr tel. miejsca gdzie prowadza landlord-tenant counseling,
      tam Ci powiedza czyja jest wina. Osobiscie uwazam ze mieszkanie
      powinno byc zadbane zarowno przez wlasciciela jak i lokatora i w tym
      wypadku gdyby nie neglect pierwszego zalania nie byloby, ale jezeli
      to budynek wielorodzinny to niemozliwe jest zeby wlasciciel wiedzial
      o wszystkich problemach o ile lokator go nie poinformuje. Jezeli
      dlugo mieszkasz w tym miejscu i nigdy nie dalas wlascicielowi znac
      ze cos jest nie tak to niestety ale Twoja strata.
      • artremi Re: Zalalo mi wynajete mieszkanie 12.11.09, 07:03
        Zgadzam sie, ze na pewno jest na to konkretna prawna odpowiedz. Na
        logike biorac, to wynajmujacy czyli landlord, powinien miec
        ubezpieczenie od takich wypadkow. Nie jest w sumie wina lokatorki
        jezeli czegos sie dotknie i nagle w domu wszystko sie sypie. Notabene,
        to jest szokujace jak tandetnie budowane sa amerykanskie domy.
        • edytkus Re: Zalalo mi wynajete mieszkanie 12.11.09, 08:49
          artremi napisała:

          > Zgadzam sie, ze na pewno jest na to konkretna prawna odpowiedz. Na
          > logike biorac, to wynajmujacy czyli landlord, powinien miec
          > ubezpieczenie od takich wypadkow.

          jezeli ma ubezpieczenie i wystapi o odszkodowanie to mu oplaty
          podniosa a to sobie odbije na czynszu

          e. Notabene,
          > to jest szokujace jak tandetnie budowane sa amerykanskie domy.

          ee tam, moja Mama kupila nowe mieszkanie w PL (szokujace ze kupuje
          sie cztery sciany golego betonu odbiegajace od move in condition),
          jej slowa "wszystko dobrej jakosci ale wykonczenie gorzej niz za
          komuny, chyba jacys uczniowe prace wykonywali, wszystko do
          poprawki." Co do amerykanskiego budownictwa to dlaczego maja sie
          starac jesli kupujacym nie zalezy, i tak kupia.
          • artremi Re: Zalalo mi wynajete mieszkanie 12.11.09, 15:29
            W sumie nie wazne czy on to ubezpieczenie wykupil czy nie, i domyslam
            sie ze wynajmujacy pokrywa koszty naprawy.

            Ja nie spotkalam sie w PL z takim tandetnym budownictwem jak w USA.
            Wszytko jest na pokaz i zaczyna sie walic przy byle problemie. W
            ostatnich latach jakosc sie jeszcze bardziej pogorszyla gdy zwiekszylo
            sie zapotrzebowanie gdyz kazdy idiota mogl kupic dom za milion $.
      • szymina Re: Zalalo mi wynajete mieszkanie 12.11.09, 15:47
        Dzieki, wlasnie o takie spojrzenie z boku mi chodzilo.
        co do mieszkania jeszcze-mieszkam tu 4 miesiace (z miesiaca na
        miesiac, bo szukalismy domu, za miesiac closing:_)0, wlasciciel to
        prywatna osoba, ktora poza tym mieszkaniem ma tylk swoj dom. Tu do
        tej pory mieszkal syn wlasciciela ze swoimi zonami i synami. Od syna
        wiem, ze to on zdjal pokretlo z zaworu, bo jego synek sie tym bawil
        (synowie maja po 10i 16 lat, wiec bylo to dawno).
        Pewnie, ze gdybym nie zepsula zbiornika to by nie zalalo, z drugiej
        strony-gdyby zawor dzialal, tez by nie zalalo.
        Myslalam tez, ze w momencie wynajmu to nie ja powinnam chodzic i
        sprawdzac czy wszystko dziala, tylko wlasciciel to gwarantuje na
        podstawie warranty of habitability wlasnie.
        Kiedy sie tu wprowadzilam kapalo tez pod zlewem, wlasciciel tez sie
        wypial, maz naprawil, ale przez to czuje sie traktowana troche
        niewlasciwie przez landlorda. To nie chodzi o rachunek, ktory
        przeciez nie jest straszny, tylko o poczucie sprawiedlowosci :-))
        • edytkus Re: Zalalo mi wynajete mieszkanie 12.11.09, 21:06
          szymina napisała:

          >> Od syna
          > wiem, ze to on zdjal pokretlo z zaworu, bo jego synek sie tym
          bawil
          > (synowie maja po 10i 16 lat, wiec bylo to dawno).

          a czy wlasciciel o tym wiedzial?

          >
          > Myslalam tez, ze w momencie wynajmu to nie ja powinnam chodzic i
          > sprawdzac czy wszystko dziala, tylko wlasciciel to gwarantuje na
          > podstawie warranty of habitability wlasnie.

          nie w NJ, owszem ma byc ogrzewanie itp. ale reszta to dobra wola
          wlasciciela. Ja mam umowe z lokatorem na 10 stron + specjalna czesc
          na walk through przy w- i wyprowadzce, wszystko jest tam wymienione,
          lokator ma sprawdzic czy dziala i dac w ciagu kilku dni notice co ma
          byc naprawione inaczej spada na niego.


          > Kiedy sie tu wprowadzilam kapalo tez pod zlewem, wlasciciel tez
          sie
          > wypial, maz naprawil, ale przez to czuje sie traktowana troche
          > niewlasciwie przez landlorda.

          to powinien byl naprawic wlasciciel, ja mam w umowie ze jezeli mnie
          lokator o czyms takim nie poinformuje a dojdzie do uszkodzen (np. od
          dlugiego kapania zgnije szafka pod zlewem) to lokator odpowiada za
          naprawe uszkodzen.

          >To nie chodzi o rachunek, ktory
          > przeciez nie jest straszny, tylko o poczucie sprawiedlowosci :-))

          Rozumiem Cie, najwyrazniej trafil Wam sie slumlord, takich trzeba
          tepic. Poszukaj free counseling albo nawet zadzwon do swojego city
          council, tam Cie przynajmniej nakieruja jak problem rozwiazac.
    • beatamc Re: Zalalo mi wynajete mieszkanie 12.11.09, 17:20
      moim zdaniem jest to zaniedbanie ze strony wlasciciela. Wezwalabym hudraulika i
      kazala wystawic rachunek na wlasciciela budynku. Jakbym cos cennego stracila, to
      jeszcze bym go do sadu wziela.
      Przeciez wynajmujac mieszkanie nie bede zagladac we wszystkie instalacje,
      ciany, za zmywarke i sprawdzac, czy wszystko jest dobrze podlaczane.
      A gdzie byl wlasciciel budynku w tym czasie? On pierwszy powinien sie tym zajac.
      Kiedys u nas zatkala sie wanna, wlasciciel przyszedl, naprawil i nie narzekal.
      Wygladalo, jak by to bylo cos dla niego normalne, w koncu za cos bierze pieniadze.
    • inletka Re: Zalalo mi wynajete mieszkanie 12.11.09, 17:40
      > zgodzilismy sie na polubowne 280 w polowie pracy.
      > I pytanie-
      > czy myslicie, ze to wszystko moje koszty?

      Wedlug mnie jakbys wziela go do Small Claims Court o te 280$ to masz
      sprawe wygrana. Zwlaszcza ze nie zalezy ci ze ci wymowi albo
      podniesie rent zlosliwie.
      Dla mnie to bylo zdecydowanie jego niedopatrzenie.
    • edytais Re: Zalalo mi wynajete mieszkanie 12.11.09, 18:23
      Jesli jego syn zdjal to pokretlo, to przy wyprowadzce landlord powinien byl to
      spowrotem zalozyc, wiec to jego niedopatrzenie.
      Zalac Ci moglo mieszkanie nawet bez twojej winy np. jak cos w srodku zbiornika
      sie zepsuje i woda nie przestaje lac. Czesci rozne sie psuja i my juz nie jeden
      raz wymienialismy to lancuszki, to inne zaworki itp. Nieszczescie, ze wlasnie
      dowiedzialas sie o braku zaworka jak cos sama zepsulas i na tym bazowal
      landlord, zeby sie wypiac na koszty hydraulika. Na pewno musisz dowiedziec sie
      jak jest prawnie.
      Powodzenia...
    • monie_pl Re: Zalalo mi wynajete mieszkanie 13.11.09, 00:06
      W Stanie Waszyngton jest cos takiego jak Landlord-Tennatn Act, ktory
      reguluje takie sytuacje, wiec moze warto poszukac czy jest cos
      takiego w twoim stanie i odwolac sie do niego.

      Ja mialam "przyjemnosc" wyklocac sie o wyplate kaucji po zdaniu
      mieszkania i samo wspomnienie i zalaczenie linku do tego dokumentu
      poskutkowalo natychmiastowa wyplata.

      Powodzenia
      Monika
    • szymina Re: Zalalo mi wynajete mieszkanie 13.11.09, 16:09
      Dziekuje, dziewczyny. Wczoraj dzwonilam do city hall, przerzucali
      mnie sobie z dzialu do dzialu, bo nikt sie na tym nie znal. Podano
      mi w koncu numer do tenants union, tam trzeba sie nagrac i czekac na
      odzew, wiec czekam...
      W NY prawo jest widze zupelnie odwrotne, bo tu w momencie
      wprowadzania dziala zasada "warranty of habitability", ktora mowi,
      ze wszystkie systemy tj.: elektryczny, wodno-kanalizacyjny, grzewczy
      musza dzialac i byc bezpieczne.
      Ale z drugiej strony na spokojnie teraz mysle- po dobroci chyba
      tego nie wyciagle od wlasciciela, a przeciez nie bede sie ciagac po
      sadach o takie pieniadze, wiec musze sie pogodzic z tym i zapomniec,
      skupiajac na milszych rzeczach :-)
      • inletka Re: Zalalo mi wynajete mieszkanie 13.11.09, 16:15
        a przeciez nie bede sie ciagac po
        > sadach o takie pieniadze, wiec musze sie pogodzic z tym i
        zapomniec,
        > skupiajac na milszych rzeczach :-)

        Czas i nerwy nie sa warte 280$. Chyba ze ktos ma go duzo.
        Ale skoro jestes na etapie przeprowadzki i organizowania zycia w
        nowym domu to bedziesz go miala coraz mniej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja