skibunny 30.11.09, 15:22 dzis rano zapomnialam sie uczesac:) i tak tez pojawilam sie w pracy:) ciezkie powroty po dlugich weekendach! Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
artremi Re: z roztargnienia.... 30.11.09, 17:35 Ja kiedys poszlam do pracy w 2 roznych butach. Dopiero po jakims czasie zauwazylam dlaczego tak dziwnie chodze i ze obcasy byly roznej wysokosci. Gdy sie lepiej przyjrzalam po wypiciu kilku kaw, okazalo sie ze jeden byl czarny a drugi granatowy. :-) Odpowiedz Link
edytais Re: z roztargnienia.... 30.11.09, 23:36 Tez sie dolacze do tych roztargnionych.... Ja zalozylam bluzke na lewa strone i tak z wielgachna metka zwisajaca mi na plecach paradowalam. Bluzka byla taka azurkowa szydelkowana, wiec troche trudno bylo widac, ze szwy sa na wierzchu :D Odpowiedz Link
emigrant_ka Re: z roztargnienia.... 30.11.09, 23:43 A ja dzis "zgubilam" majtki.... Wybralam sie dzis na aqua class rano i po aqua przeszukalam szafke, plecak, przebiralnie...majtek ani sladu:((( dobrze , ze mialam zapasowe w plecaku, ale caly dzien chodzilo mi po glowie, co sie stalo z moimi majtkami:((( Dopiero przed chwila przypomnialam sobie, ze wyszlam z domu ubrana w stroj kapielowy, wiec szukalam majtek, ktorych nie mialam:(( emigrant_ka Odpowiedz Link
amelka75 Re: z roztargnienia.... 01.12.09, 13:01 a ja kiedys wymalowalam sie do pracy tylko ze zapomnialam mascary i mialam tylko cienie na powiekach:)), niestety nowy trend nie za bardzo sie przyjal..:))) Odpowiedz Link
artremi Re: z roztargnienia.... 01.12.09, 18:27 Kiedys dosyc czesto mi sie zdarzalo, ze gdy juz dojezdzalam samochodem do stacji, nagle stwierdzalam ze nic nie widze i ze zapomnialam zalozyc soczewki kontaktowe. Wtedy musialam jechac do domu i oczywiscie pociag mi uciekal i musialam czekac na nastepny. Odpowiedz Link
miskidomleka Re: z roztargnienia.... 01.12.09, 18:35 artremi napisała: > gdy juz dojezdzalam samochodem > do stacji, nagle stwierdzalam ze nic nie widze i ze zapomnialam zalozyc > soczewki kontaktowe Zawsze mnie zastanwilai ludzie, którzy nie włączają świateł w samochodach nocą - przecież nie widać wskaźników! Teraz widzę, że nie jest problem prowadzenie samochodu przez kierowcę który nie widzi nie tylko wskaźników, ale i drogi ;-) Odpowiedz Link
artremi Re: z roztargnienia.... 02.12.09, 04:15 LOL! Mysle ze takich slepcow jak ja i jeszcze gorszych jest sporo, i generalnie zawsze trzeba uwazac na drodze. W moim przypadku to nie roztargnienie, tylko fakt ze mam niskie cisnienie i zawsze pierwsza godzine kazdego dnia chodze jak we mgle. Dlatego moge nie odrozniac dlaczego nie widze, i dopiero gdy jade samochodem to widze np ze nie moge czytac znakow. Kiedys facet w pracy mowil, ze gdy wracal od rodzicow w nocy do domu, to cos mu sie stalo ze wypadly mu szoczewki i musial cala droge jechac niemalze na slepo. Od tej jego przygody, zawsze mam w schowku pare okularow na taki wypadek. Odpowiedz Link
myelegans Re: z roztargnienia.... 02.12.09, 16:03 - zalozylam kiedys dwa inne buty, czarny i brazowy, caly dzien tak chodzilam i nie zauwazylam, dopiero kolega w windzie zapytal, czy to nowy trend - pojechalam po dziecko do przedszkola, zaparkowalam, przypomnialam sobie, ze nie odsluchalam wiadomosci, wiec odsluchalam i .... pojechalam do domu, tam sie zorientowalam, ze dziecka nie odebralam. - niemowlaka wyciagalam z samochodu z fotelikiem i zauwazylam, ze nie przypielam go pasami. Podobno wszystkim sie zdarza - kiedys bylam tak zamyslona, ze jechalam po ciemku, autostrada, bez swiatel, podczas burzy, ze nie zauwazylam migajacych swiatel wozu policyjnego, ktory za mna jechal, dopiero jak wlaczyli syrene, to zjechalam, w dalszym ciagu nie mialam pojecia, czego sie czepiaja. - nagminnie porzucam gdzies w supermarkecie wypelniony zakupami wozek, ide po cos, czego zapomnialam, zostawiam wozek, pozniej go przez 10 minut szukam. Nie wiem czy to roztargnienie czy skleroza, czy poczatek Alzheimera. Odpowiedz Link
miskidomleka Re: z roztargnienia.... 02.12.09, 16:52 myelegans napisała: > - pojechalam po dziecko do przedszkola, zaparkowalam, przypomnialam > sobie, ze nie odsluchalam wiadomosci, wiec odsluchalam i .... > pojechalam do domu, tam sie zorientowalam, ze dziecka nie odebralam. > - niemowlaka wyciagalam z samochodu z fotelikiem i zauwazylam, ze > nie przypielam go pasami. Podobno wszystkim sie zdarza Tu się niestety przypominają ci, co zapominają o dziecku w foteliku i zostawiają je przypięte na cały gorący dzień na parkingu... potem wyjmują trupka. Odpowiedz Link
inletka Re: z roztargnienia.... 02.12.09, 17:52 Ty zawsze wszystko widzisz w najczarniejszych kolorach. :( Odpowiedz Link
myelegans Re: z roztargnienia.... 02.12.09, 20:43 Mojego dziecka nie da sie zapomniec w samochodzie, za bardzo werbalny jest. Pamietam ten przypadek i mnie zmrozilo, bo ja sobie moge wyobrazic, ze padloby na mnie. U nas to chyba rodzinne, bo moj tata kiedys pojechal do przedszkola rano, i tam dopiero sobie przypomnial, ze ja w domu chora z mama. O i jeszcze, po przeprowadzkach tak mniej wiecej jestem na autopilocie przez 2-3 miesiace i wracam jak kon do "starego" domu. Odpowiedz Link
inletka Re: z roztargnienia.... 02.12.09, 18:06 Dodajac swoje doswiadczenia, to pierwszy raz jak sama pojechalam samochodem na zakupy, bylo jeszcze jasno ale po zakupach bylo juz ciemno a ja jeszcze nie jezdzilam wczesniej po ciemku czyli oczywiscie nie wlaczylam swiatel. Dopiero zorientowalam sie jak przyjechalam do domu narzekajac ze ja nic nie widze jak jade po ciemku. A to ze zupelnie niepomalowana poszlam do pracy zdazylo mi sie dwa razy. A to ze przejechalam na czerwonych swiatlach skrzyzowanie, jednoczesnie zajezdzajac droge wozowi policyjnemu to na szczescie tylko raz. Cale szczescie ze Miski tam nie bylo bo przy jego pechu pewnie bym mu walnela w bagaznik. Odpowiedz Link
jaga_nj Re: z roztargnienia.... 02.12.09, 19:10 Namietnie wrzucam w sklepie zakupy nie do swoich koszykow i zawsze, ale to zawsze szukam samochodu na parkingu. Zdarza mi sie tez bujac w oblokach gdy ktos cos do mnie mowi i tego u siebie nie znosze:( Odpowiedz Link
artremi Re: z roztargnienia.... 02.12.09, 19:35 A czy zdarza sie Wam "zabrac" komus wozek w sklepie juz z zakupami, do ktorego dokladacie swoje rzeczy i dopiero przy kasie stwierdzacie ze to jednak nie Wasz wozek? Odpowiedz Link
myelegans Re: z roztargnienia.... 02.12.09, 20:39 dopiero przy kasie stwierdzacie ze to > jednak nie Wasz wozek? tak, bo ja tak wrzucam bez patrzenia. Odpowiedz Link
artremi Re: z roztargnienia.... 02.12.09, 21:35 Jest oczywiscie druga strona medalu, ze gdy robisz zakupy i na chwile sie odwrocisz, wozek magicznie znika. :-) Odpowiedz Link
jaga_nj bo to ja go sprzatnelam;)))n/t 03.12.09, 01:19 If you want to borrow money, borrow it from the pesimist. They don't expect it back. Odpowiedz Link
inletka Re: bo to ja go sprzatnelam;)))n/t 03.12.09, 01:31 To ja juz wiem kto notorycznie podrzuca mi rozne produkty do koszyka (czekolady i inne slodycze) ktore odkrywam dopiero przy kasie. ;) Oczywiscie juz ich wtedy nie odkladam bo tak troche glupio. Odpowiedz Link
artremi Re: bo to ja go sprzatnelam;)))n/t 03.12.09, 03:24 Jesli sa to tylko dobre rzeczy typu slodycze, to raczej moze to robi Twoje dziecko? Odpowiedz Link
inletka Re: bo to ja go sprzatnelam;)))n/t 03.12.09, 20:51 No, no. To byl zart na usprawiedliwienie dlaczego takie rzeczy przynosze do domu. :) A na wszelkie zakupy najczesciej chodze sama by nie byc rozproszona a jedynie skupiona na tym co mam kupic. Odpowiedz Link
damiri Re: z roztargnienia.... 03.12.09, 05:16 Ja mam bardzo wczesne pobudki do pracy wiec przeciagam wstawanie do maksimum a potem zazwyczaj robie wszystko biegiem, zeby sie nie spoznic na autobus. Kiedys tez tak sie spieszylam, w biegu zalozylam kurtke, w biegu lap za torbe, w biegu wsiadlam do samochodu..... dopiero w polowie drogi sie zorientowalam, ze na nogach mam nadal swoje puchate, rozowe kapcie z kocimi uszkami (laze w nich po domu gdy gosci nie ma, bo sa bardzo cieple, ale wszyscy sie ze mnie nabijaja) - oczywiscie musialm sie wrocic, autobus mi uciekl i bylam 2 godziny spozniona do pracy... Odpowiedz Link