zyta2003
26.03.10, 03:57
Wczoraj przez amerykanskie, i nie tylko, media przetoczyla sie
sprawa obywatela USA zamieszkalego w Teksasie, na ktorym poznym
popoludniem mial byc wykonany wyrok smierci. Za zabojstwo
kilkanascie lat temu partnerki i jej dwoch synow. Protestowali w tej
sprawie rowniez w Europie. Wyszla za niego za maz, kiedy juz od lat
przebywal w celi smierci jakas Francuska mieszkajaca w USA, mysle,
ze ona to naglosnila. Chodzi o to, ze skazanemu od lat odmawiano b
adan DNA, ktore wg niego mialy go oczyscic z zarzutow. Wiem, dori-
sek, ze nie zajmujesz sie kryminalnymi sprawami, ale nie mam
watpliwosci, ze wiesz dlaczego mu odmawiano tych badan. Mozesz to
wyjasnic. Zdaje sie, ze wyrok jednak w ostatniej chwili odroczono.
A wogole dlaczego w Teksasie jest tak duzo wyrokow smierci.? To nie
podchwytliwe pytanie, tylko ciekawosc na czym polega owa filozofia,
etyka czy jak to nazwac , ze w tym stanie tak latwo sadza sie ludzi
na krzeslo.
Wspomniany skazaniec nie wzbudzil we mnie wspolczucia, czy wiary
w jego niewinnosc, ale dlaczeo mu odmowiono?