"lazienkowa" kultura w pracy

01.04.10, 22:57
moze ktos ma pomysl jak rozwiazac problem z nowa kolezanka w pracy i
nasza wspolna toaleta.
Do tej pory byly nas tylko 3 i mialysmy dla siebie osobna bardzo
czysta i zadbana toalete. Od poniedzialku mamy nawa kolezanke w
pracy i w ciagu 4 dni toaleta zaczela wygladem i zapachem (sic!)
przypominac toalete ja sie widuje na stajcach beznynowych...
na siedzeniach mocz, papier totaletowy porozwalany po podlodze,
lustro oplute (!!) pasta do zebow i nie jestem pewna czy ona wogle
wie do czego sluzy postawiony w kazdej kabinie odswiezacz do
powietrza. Przykleilysy na scianach grzeczana notake proszaca o
sprzatanie po sobie, efekt... siedzenia toalet zostaly oblozone
papierem toaletowym i tak pozostawione. Rece opadaja... dziewczyna
mlodziutka schuldnie i czysciutko ubrana i takie cuda w toalecie
zostawia.
przykleic dosadna notatke w lazience czy po prostu jej osobiscie to
powiedziec? jesli osobisci to jak do tego podejsc??
    • edytkus Re: "lazienkowa" kultura w pracy 02.04.10, 04:01
      IMO sprobujcie jeszcze raz z napisem, np. Your mother doesn’t work
      here, clean up after yourself. Chyba sie domysli ze to do niej, w
      koncu jest was tylko cztery, a napisy sa nowoscia. A jezeli to nie
      pomoze to nie pozostaje nic innego jak poruszenie tematu z ta
      dziewczyna ale raczej nie "prosto w oczy", mozecie zaczac mimochodem,
      ze ktoras z was byla w weekend w kinie i niedowiary jacy ludzie moga
      byc niehigieniczni, ciekawe czy we wlasnych lazienkach tez maja taki
      syf, itp. Na wszelki wypadek warto napomknac ze w damskiej toalecie w
      biurze tez ostatnio dziwne zwyczaje maja miejsce. Jesli sie nie
      domysli ze o nia chodzi to najlepiej zglosic jej zachowanie do
      przelozonego z prosba o zwrocenie jej uwagi. Wam nie radze
      bezposredniej konfrontacji, zebyscie nie byly posadzone kiedys o
      harassment czy cos takiego.

      Inny pomysl, to podzielcie sie na kabiny, kazda bedzie miala swoja.

      PS. ciekawe czy ona w ogole myje rece, moze zaopatrzcie sie w hand
      sanitizers
      • skibunny Re: "lazienkowa" kultura w pracy 02.04.10, 17:47
        u nas tez byla taka sytuacja, ale dziewczyna, ktora sie do tego
        przyczyniala miala 'gruba skore' - jak jej zwracalysmy uwage, to sie
        smiala; zawracala i sprzatala po sobie!
        ale na dluzsza mete nie nauczyala sie; za kazdym razem trzeba bylo
        pokazac palcem...
        pomyslow na rozwiazanie tej sytuacji w sposob 'profesjonalny'
        niestety nie mam:)
        • mka16 Re: "lazienkowa" kultura w pracy 02.04.10, 19:03
          ja tez nie, wspolczuje
    • rogatadusza Re: "lazienkowa" kultura w pracy 03.04.10, 19:43
      Jesli moglabym Ci Magdo udzielic rady to uwazam, ze powinnyscie
      zrobic wspolna narade z nowa kolezanka i wytknac jej wszystkie braki
      w wychowaniu.
      Ma wychodzic z lazienki zostawiajac ja nieskazitelnie czysta!
      Powiedzcie jej wprost co Wam sie nie podoba i zaznaczcie , ze tez
      sprzatacie po sobie , dbacie o lazienke i nie ma tu sprzataczki,
      ktora bedzie po niej sprzatala, chyba , ze ona sobie ja zatrudni.
      Trzeba jej to powiedziec prosto w oczy, bo Amerykanie to narod
      wygodny i nie lubiacy sprzatac.

      Ja mieszkam juz z 3-cia Amerykanka. Jedna mieszkala 2
      miesiace , nie pracowala , utrzymywal ja ojciec siedziala w
      mieszkaniu w pidzamie, calymi dniami na komputerze i nie robila nic.
      Zlew byl ciagle zastawiony brudnymi naczyniami , ktore ciagle
      odmakaly, zeby bylo je latwo umyc. Nie robila nic , absolutnie nic.
      Nigdy nie umyla sedesu, wanny, po sobie zostawiala w lazience brud,
      w kuchni tez. Wyrzucilam ja. Teraz mieszkam juz od roku z inna
      dziewczyna , Amerykanka , ktora tez nie pracuje, calymi dniami
      siedzi w domu i nic nie robi. Oglada filmy na komputerze i szuka
      pracy juz od roku. W ciagu tego roku wsponego mieszknia nie umyla
      ani razu sedesu, ani razu wanny, ani razu podlogi w kuchni nic,
      absolutnie nic. One po prostu nie sprzataja. One sa sworzone do
      innych rzeczy! Ta tez ma nawyk zostawiania naczyw w zlewie i
      zalewania woda. Nawet glupi kubek zostawia i zalewa. Smieci moze
      zbierac w koszu az sie beda wywalac z niego i tez nie czuje potrzeby
      wyniesienia go. One nie czuja , ze nalezy odwiezyc mieszkanie, cos
      posprzatac, cos wyrzec, podniesc jakis brud z podlogi. One tego nie
      robia. To bruday i leniwe krowy!!

      Nawyk sprzatania wynosi sie z rodzinnego domu, one wszyskie te
      amerykanskie panny sa zle wychowane i nie sa nauczone sprzatania.
      Matki ich niczego nie nauczyly. Nastawione sa na wygodnictwo i
      konsumpcje.Dlatego trzeba im mowic prosto w oczy. Masz zrobic to i
      to. Zanim wyjdziesz z lazienki zostaw ja w stanie w jakim ja
      zastalas. My dbamy i ty masz dbac!


      Nie musicie sie obawiac i trzeba powiedziec jej dosadnie bo inaczej
      nie odtrze to do nich. Sa Amerykanki wartosciowe. Mam kolezanke ,
      ktorej tesciowa z Irlandii przylatywala po raz pierwszy ja poznac,
      to ta dziewczyna, tak wysprzatala swoje mieszkanie, ze doslownie
      blyszczalo, a werande , ktora miala drewniana podloge wyszorowala na
      kolanach szczoteczka do zebow.


      Wytknijcie jej wszystkie bledy i cale jej zle zachowanie. Jesli to
      madra osoba to sie do Was stosuje. Uczcie Amerykanow kultury ,
      przeciez my jestesmy ze starej Europy!!!
      • rogatadusza Re: "lazienkowa" kultura w pracy 03.04.10, 21:51
        Postanowilam, ze nie bede sprzatac , jak dlugo sie da przed
        swietami. Wychodzilam z domu, nie sprzatalam , przez 3 tygodnie, bo
        pomyslalam , ze zobaczy, ze brudno i zabierze sie za sprzatanie. I
        posluchajcie co bylo dalej.Sedes po 3 tygodniach w srodku zrobil sie
        zolty i czarny w tych miejscach gdzie splywa woda. Wracam do domu z
        pracy, we czawartek , patrze w sedes a tam nasypane w nim na grubo
        proszku Ajax. Wziela go z mojej szafki i zasypala nim sedes , zeby
        sam sie umyl. Nie poszorowala szczotka, nie zrobila nic, tylko
        nasypala proszku do sedesu.
        Uzywa moj opiekacz do chleba i zeby wyrzucila ze srodka z niego
        okruchy chociaz raz, nie, nigdy jej sie to nie zdarzylo. Ja tak moge
        bez konca dawac przyklady, ale nie o to tu chodzi.

        Nie miej zadnych obiekcji. To nie jest mily temat i zwracanie komus
        uwagi nie jest przyjemne. Nic nie osiagniesz niestety piszac
        karteczki, bo ona nic do siebie nie bierze. Im trzeba mowic prawde
        prosto w oczy i tez nie wiem czy osiagniesz jakis skutek. Ale
        informuj nas o procesie ukulturalniania tego
        brudasa.
        • edytkus Re: "lazienkowa" kultura w pracy 06.04.10, 03:19
          Rogatadusza, nie mozesz kazac jej sie wyprowadzic? i zaznaczyc w
          nastepnym ogloszeniu ze szukasz kogos bardzo czystego? Moi poprzedni
          loaktorzy byli hinduskimi prosiakami, a teraz jest Amerykanin, ktory
          regularnie co sobota biega ze szmatka i odkurzaczem, dopytuje sie
          czym nablyszczac podlogi, kazde gosciom zdejmowac buty i przepraszal
          ze ludzie wnoszacy kanapy zostawili odcisk palca na scianie w
          korytarzu itp. Gdy przyszedl ogladac mieszkanie pierwsze o co pytal
          to jak rozkladac okna do mycia i czym szorowac stovetop, ale
          najbardziej mnie ujal wspominajac ze w lazience w jendym miejscu (po
          pierwszym sprzataniu) groout byl gdzies brudny ale jak widzi juz ktos
          sie tym zajal (drugie sprzatnie). Moj maz nawet nie zwrocilby uwagi,
          a on zauwazyl :O I nie jest gejem :O
          • artremi Re: "lazienkowa" kultura w pracy 09.04.10, 19:35
            Wow, brzmi fajnie. :-) Ile lat ma ten gosc i czy jest "available"?
    • edytkus Pomysl 06.04.10, 03:33
      Magda, mam pomysl. Wywiescie na wszystkich, oprocz jednej, kabinach
      kartke out of order. Korzystajcie z lazienki w innym czasie niz ta
      dziewczyna z czystych kabin a ona niech sie dusi we wlasnym smrodku.
      Po jakims czasie mozecie jej nawet wytlumaczyc dlaczego kabiny sa
      "nieuzyteczne" i pokazac jej roznice miedzy ludzmi cywilizowanymi a
      prostakami.

      Gdy przyjechalam tu nascie lat temu nie moglam sie nadziwic jak
      czyste sa publiczne toalety, zawsze z papierem etc. A teraz? do
      niektorych strach wejsc, takie bagno. Ale, zaraz na pewno ktos mi
      wypomni rasim, z tego co widze bardzo czesto przyczyna sa tzw.
      mniejszosci. Np. lubimy jezdzic na pewna plaze, ogolnie w toaletach
      jest czysto, nawet sa attendants naskakujacy z mydlem. Tak sobie
      rozmyslalam ze odkad tam jezdzimy (wiele lat) nigdy nie widujemy tam
      innych ludzi niz biali. W miniony swiateczny weekend - brud, smrod,
      obrzydliwosc. I po raz pierwszy co druga mijana osoba byla albo
      Afro-amerykaninem, latynosem lub... ortodoksyjnym Zydem:O Inny
      przypadek, mall z luksusowymi sklepami, zawsze czysty i cichy, i tez
      wlasciwie tylko z bialymi kupujacymi. Wybralam sie tam kiedys w
      okolicach Bozego Narodzenia: Hindus Hindusa Hindusem pogania, do
      toalet wejsc nie mozna: cuchnie, papier porozrzucany gruba warstwa
      na podlodze, smiecie.
      Inny przypadek: plac zabaw w Bronx zoo - przy samej zjezdzalni
      Latynoska wysadza dziewczynke. Pokazuje jej ze tuz obok jest toaleta
      - tylko sie glupio usmiechnela, dziewczynka wysiusiala sie na srodku
      placu zabaw.
      Toaleta w mall, czekam w kolejce. Latynoska sciaga spodnie od
      zimowego kombinezonu ok. dziesiecioletniemu chlopcu, pomaga usiasc
      na sedesie i... zostawia otwarte drzwi zeby reszta mogla podziwiac?
      !.
    • magdamajewski Re: "lazienkowa" kultura w pracy 09.04.10, 16:24
      przelalo sie jak zobaczylam odciski butow na desce sedesowej i
      zuzytego tempona plywajacego w sedesie. Obarlo sie na
      najwyzszym "szczeblu" bo zrocenie jej uwagi przez jej bezposerdnia
      menagerke nie poskutowalo tak samo jak glosny komenatrz jak to syf
      sie zrobil w lazience przed jej biurkiem. Postraszono ja zwolnieniem
      i lazienka wrocila do normalnosci.
      Nigdy sie z czym takim nie spotkalam i w glowie mi sie nie miesci
      jak cos takiego mozna robic w miejscu pracy...
      • miskidomleka Re: "lazienkowa" kultura w pracy 09.04.10, 16:31
        magdamajewski napisała:

        > przelalo sie jak zobaczylam odciski butow na desce sedesowej i
        > zuzytego tempona plywajacego w sedesie.

        Ha ha, niezle. Spytałyście ją co robiła z butami na desce? Zmieniała
        żarówkę? Siusiała wyczynowo z dużej wysokości?
        • magdamajewski Re: "lazienkowa" kultura w pracy 09.04.10, 17:04
          ja nawet nie chce wiedziec co ona tam robi,
          teraz juz wiem skad sie biora te usyfione toalety w mall-ach, kinach
          i innych miejscach...
    • magdamajewski Re: "lazienkowa" kultura w pracy 09.04.10, 16:26
      oczywiscie jest pani ktora przychodzi codziennie sprzatac ale nie
      znaczy to ze mozna takie cuda wyczyniac
      • staua Re: "lazienkowa" kultura w pracy 09.04.10, 20:01
        Tragiczna osoba. To moze wrocic, uwazaj - bo jak zapomni o pouczeniu
        (wystarczajaco duzo czasu minie), to moze znow sobie pofolgowac.
        Jasne, ze pani sprzata, ale pewnie raz, rano (tak jest u mnie) i
        potem caly dzien zostaje.
        W toalecie na innym pietrze mojego budynku tez chyba ktos robil
        balagan, bo na drzwiach kabin sa kartki: "When you sprinkle when you
        tinkle, be a sweetie and wipe the seatie".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja