Dodaj do ulubionych

Dlaczego psycholog?

13.10.10, 15:52
Jestem juz tu od 5 lat i zauwazylam ze duzo osob korzysta z pomocy psychologa czy psychiatry (o wiele wiecej niz w polsce). Zauwazylam tez ze ludzie nie sa skorzy do pomocy, jakby nie chca sluchac o porblemach innych, czuaja sie niekompetentni. Taka drastyczna roznica jest miedzy moja polska rodzina a meza amerykanska. My ze soba tak fajnie rozmwialismy bylismy otwarci, nie wstydzilismy sie powiedziec co nas boli i dreczy, ze jest mi w tej chwili smuto a w innej weslolo. Jednym slowem konwersacja byla na innym poziomie. Rodzina meza jest bardzo wesola, fajna ale otwartosci rozmow nie ma. No i CHYBA gdzybym poprosila o pomoc wyslali by mnie do psychologa. Co niektorzy z nich tez potrzebuja pomocy ale im do glowy nie przyjdzie by o tym rozmawiac.

Ostatnio mnie takie mysli naszchodza, gdyz meza brata zony tato popelnil samobojstwo. Zaszokowalo to wszytkich, taki pogodny, mily, pelen zycia, z tysiacamy pomyslow i hobby facet decyduje sie juz nie zyc (4 super dzieci, doroslych juz) Na pogrzebie jedna z osob (jego brat) wyszla do prxzodu i powiedziala "trzeba prosic o pomoc jak sie jej potrzebuje"
Obserwuj wątek
    • beatamc Re: Dlaczego psycholog? 14.10.10, 01:20
      alez ta wymowna cisza pasuje to dematu, prawda? ;D
      Niestety to forum sie nie nadaje do tego typu rozwazan. Konczy sie zazwyczaj pyskowaniem, wyzywaniem....
      Ja jestem tez ok 5 lat i doskonale Cie rozumiem. Nawet w tym roku zrobilam krok do przodu: pozwolilam sobie na nie dziwienie sie juz ;)
      Co do chodzenia do psychologa. Znam 2 przypadki i raczej jest z tymi ludzmi gorzej, coraz bardziej sie zamkaja w sobie. Ja jestem z tych ludzi wylewnych, co to lubia sobie pogadac, pogdybac, wyzalic sie, podzielic sie soba ...stety , niestey czuje sie tu nieswojo.

      • aniutek Re: Dlaczego psycholog? 14.10.10, 02:28
        pracuje w tym fachu i powiem Ci, ze wsrod nas chodzi takie powiedzenie "kiedys ludzie mieli przyjaciol teraz maja psychiatre"
        Ale mozna i tutaj znalesc ludzi nie powierzchownych, cieplych, mozna miec przyjaciol. Mnie zajelo ich znalezienie w USA prawie 20 lat.......
    • lilazw Re: Dlaczego psycholog? 14.10.10, 04:23
      Duzo jest prawdy w tym co napisala aniutek. Kiedy ma sie przyjaciol takich od serca to duzo latwiej radzic sobie z problemami. Zyczliwe rady, wsparcie psychiczne oraz pomoc w trudnej sytuacji i oczywiscie sama swiadomosc, ze nie jest sie samym czesto wystarcza zeby dostrzec swiatelko w tunelu. Wydaje mi sie, ze nie ma tu takich przyjazni jak w Polsce. Ludzie przeprowadzaja sie co pare lat gubiac kontakt ze znajomymi. Ja mam przyjaciolki z ktorymi bawilam sie w piasku :) Chodzilysmy do tych samych szkol, spedzalysmy mnostwo czasu razem po szkole. Nie wiem czy tylko moje dzieci maja takiego pecha ale praktycznie jak znajda przyjaciela to do dwoch lat sie wyprowadza i kontakt sie urywa :( Za kazdym razem sa bardzo rozczarowane. Potwornie mi ich szkoda bo wydaje mi sie, ze nigdy nie znajda takiego przyjaciela na cale zycie. Kogos do kogo mozna zadzwonic o kazdej porze dnia czy nocy, kto wyslucha i zrozumie.
      W Polsce niestety ludzie za bardzo przejmuja sie tym co inni powiedza wiec nawet jak maja jakis powazny problem psychologiczny czy psychiczny nie zdecyduja sie na wizyte u lekarza aby nie nosic pozniej pietna "chorego psychicznie". Szczegolnie w malych miastach a o wsiach nawet nie ma co mowic. Walcza ze swymi demonami zamknieci w swoich czterech scianach.
    • fogito Re: kaja 14.10.10, 06:53
      Jakbys opisywala moja amerykanska rodzine meza. Nie rozmawiaja o problemach na zasadzie nie ma rozmowy nie ma problemu. Znam ich juz ponad dziesiec lat a caly czas sa dla mnie jak obcy ludzie. Jeszcze nigdy z zadnym z nich nie prowadzilam powaznej rozmowy od serca. Probowalam z tesciowa. ale stwierdzila, ze ona rozmawiac nie bedzie. Jak pojawily sie powazne problemy malzenskie, to wyslala nas z mezem do psychologa. Tak jakby ten psycholog mial zalatwic wszystkie sprawy za nas. Moj szwagier jest gejem a powiedzial o tym rodzicom dopiero w wieku 40 lat, bo wczesniej bal sie ich reakcji. Wszyscy naokolo wiedzieli tylko rodzice nie i byli bardzo zaskoczeni.

      Nie lubie jezdzic do Stanow wlasnie z powodu braku cieplych wiezi. Musze niestety ze wzgledu na zdrowie syna robic to regularnie. Teraz czeka mnie wyjazd na na Swieta Bozego Narodzenia i wlos mi sie na glowie jezy. Bo tak naprawde dla mne w Stanach to nie sa zadne Swieta. Wlasnie z powodu braku prawdziwych przyjaciol po tamtej stronie.
    • magdamajewski Re: Dlaczego psycholog? 14.10.10, 15:57
      to czy sie rozmawia w rodzinie czy nie to jest kwestia wychowania. Znam amerykanska rodzine ktorej tylko pozazdrosci wezi rodzinnych i tej zzytosci i gotowosci oddania wszystkiego za druga osobe.

      co do przyjaciol to wiekszosc ludzi tuta ilosc nie jakosc. I myli pojecie przyjazni i zwyklej znajomosci, niestety. Prawdziwa przyjazn nie rozdzi sie z dnia na dzien, to dlugi i zmudny proces i nie kazdy to rozumie. I co najwazniejsze dziala w dwie strony. Bo nie mozna tylko wymagac ale trzeba i dawac. na tym przyjazn polega.
    • analfabeta7 Re: Dlaczego psycholog? 14.10.10, 16:00
      Żeby mieć przyjaciół w Stanach, samemu trzeba być przyjacielskim i gotowym do otwarcia się dla przyjaźni. Ja sam nie lubię mieć ich za dużo. Zaczynają się pytania jak: co robisz? gdzie wypoczywasz? z kad masz? jak inwestujesz? dlaczego tak zainwestowałeś a nie inaczej? i tak bez końca. Mozna dostać kota ciągle porównując się(lub ciebie porównują) do jakiegoś grupowego myślenia, które najczęściej jest zupełnie nie na miejscu/wsteczne.
      Z psychologiem, zażywaniem psychotropowych leków, myśleniem o samobójstwie itp. Wszystkie takie rzeczy dyskwalifikują osobę do posiadania broni palnej i co za tym idzie, obrony własnej/rodziny.
      Lepiej słuchaj radia internetowego o różnościach, do którego nawet możesz pisać lub dostać ich gazetkę. Poczujesz się jak byś była na ciekawym przyjęciu jak długo chcesz. Trzymaj się!!!!!!!
      www.thepowerhour.com/
      republicbroadcasting.org/
      www.discountgoldandsilvertrading.net/Radio_Show.htm
      • skibunny Re: Dlaczego psycholog? 14.10.10, 19:39
        dlaczego psycholog?...
        ja uwazam, ze przyjaciele nie zastapia psychologa/psychiatry komus kto ma powazne zaburzenia lub gleboka depresje...
        w PL ludzie rowniez popelniaja samobojstwa, i teraz rowniez w PL coraz wiecej osob korzysta z pomocy terapeutow, psychologow i psychiatrow.
        to powiedziawszy, oczywiscie nie podwazam wartosci prawdziwej, glebokiej przyjazni; a jedynie podkreslam, ze sa przypadki, ze nawet najblizsza rodzina nie jest w stanie pomoc;
        wsrod moich amerykanskich znajomych sa rozne rodziny; zzyte i te ktore maja luzniejsze kontakty; ale nie dzielilabym tego na narodowosci, bo ja sama nie jestem b. blisko zwiazana z moja rodzina; jedynie z siostra i jej dziecmi; pochodze z dosc malej rodziny, najblizsza mi osoba zmarla kilka lat temu a z reszta nie czuje sie specjalnie zwiazana faktem pokrewienstwa krwi...
        zgadzam sie ze mobilnosc amerykanskiego spoleczenstwa w duzym stopniu nie pozwala na wieloletnie przyjaznie, gonitwa dnia codziennego tez nie ulatwia podtrzymywania przyjazni na odleglosc...a stare przyjaznie nie zawsze wytrzymuja probe czasu:(
    • katlia Re: Dlaczego psycholog? 14.10.10, 19:48
      Kultura nie zwierzania sie, samosparcia - to typowe anglo-saksonskie zachowanie. To jest jeden powod dlaczego wiekszosc moich przyjaciol to Zydzi, ktorych kultura i relacje miedzy ludzkie sa bardziej podobne do polskiej.

      Ale nie zgodze sie, ze w USA nie ma przyjazni "takich jak w Polsce." Prawdziwe przyjaznie to sa wielo-letnie, intymne zwiazki ktore (przewaznie) zaczynaja sie jezeli nie w dziecinstwie to w mlodosci. I jako imigrantki, nie macie tego za soba. Zaczynacie wlasciwie od zera, na dodatek jestescie tez "inne" i w ten sposob troche 'indimidating' dla amerykanow. To samo w sobie jest pewna bariera, i jeden z wielu powodow dlaczego jest trudniej tu zbudowac przyjaznie.

      Ja tu mieszkam 40 lat, obserwuje przyjaznie moje, przyjaznie w mojej amerykanskiej rodzinie meza, przyjaznie moich dzieci. One istnieja. One sa jak najbardziej 'prawdziwe:' jest w nich i milosc, i intymnosc i mozliwosc 100% polegania na przyjaciol. To ze w moze waszych rodzinach takie relacje nie istnieja sa bardziej zwiazane z kultura tej rodziny niz kultura amerykanska.

      W Polsce wiezi rodzinne czesto musialy byc bardziej scisle bo ludzie musieli sobie bardziej pomagac - czesto po prostu zeby przezyc z dnia na dzien. Teraz, kiedy jest wiecej wszystkiego w Polsce, kiedy zycie jest latwiejsze - moje polskie koleznaki mowia ze przyjaznie i rodzyny tez sie troche zmienily. Dzieci wyjezdzaja, rodziny nie mieszkaja blisko siebie tak jak kiedys: robia sie bardziej podobne do relacji rodzinnych na zachodzie i w USA.

      Co do psychologow, to faktycznie, sporo ludzi od czasu do czasu chodzi na counseling. Troche dlatego ze jest to modne. I faktycznie, wiecej niz w Polsce - ale NIE wiecej niz w wielu innych krajach. (Najwiekszy procent ludzi ktorzy regularnie chodza do psychologa jest w... Argentynie. Go figure.)
      • analfabeta7 Re: Dlaczego psycholog? 14.10.10, 21:41
        Super dobrze zauważyłaś na czym to polega, ale zawiodłaś mnie, ze się dziwisz, ze najwięcej chodzi się do psychologa w Argentynie. Przecież przed nie dawno to właśnie Argentyna upadla ekonomicznie za sprawa światowego funduszu walutowego(zmusili ten kraj do przyjęcia stały kurs do USD i tym sposobem stracili kontrole nad swoim pieniądzem jak Polska to zrobi przyjmując EURO-zrozumiale, ze tego nie wiedza-strajkując obecnie tylko o podwyżki). Oczywiście do dzisiaj jeszcze depresja się tam nie skończyła. Czyli usiać sobie wygodnie, zapnij pasy bezpieczeństwa i przygotuj się do depresji w Stanach i Europie(Europa z depresja wyprzedza nas jakieś dwa lata).
          • analfabeta7 Re: Dlaczego psycholog? 14.10.10, 23:17
            Jak by rządowi amerykańskiemu(niema różnicy miedzy D or R)) pozwolić, to oni by bardzo chętnie dali każdemu darmowe studia i opiekę społeczną. Problem w tym, ze społeczeństwo pokapowało się, ze to tylko pretekst do podwyższania podatków. Zobaczysz po wyborach co zatwierdzili bez czytania i zgody spoleczenstwa w Obama opiece społecznej, zaraz po wyborach. Teraz to okrywają, bo starzy demokraci wygląda, ze zgubią US Kongres. A tak wogle, to, to wszystko co daje niby za darmo obecnie Europa, znajdziesz i w Stanach, jak trochę pokombinujesz/poszukasz.
    • monie_pl Re: Dlaczego psycholog? 14.10.10, 21:56

      Kaja7,
      1. Mieszkasz w kraju odmiennym kulturowo od Polski, wiec dlaczego spodziewasz sie tego samego typu relacji?
      2. Czy w Polsce nie ma rodzin, gdzie o problemach sie nie rozmawia? Z obserwacji otoczenia to jest tego az nadmiar!
      3. W Polsce ludzie nie pytaja sie czesto z checi pomocy tylko z checi dowiedzenia sie i dokonania twojej oceny, a tutaj nie tlyko nie pytaja ale tez mniej oceniaja, bo jest wieksza akceptacja dla roznorodnosci stylow zycia.
      4. Przyjaznie w Polsce wcale nie sa trwalsze, szczegolnie wsrod ludzi, ktorzy wyjezdzaja zagranice. Ile osob z tzw przyjaciol nie pisze emaili, nie mowiac juz o dzwonieniu do ciebie?
      5. Tutaj w Stanach ludzie maja za zadanie byc za siebie odpowiedzialni, jak najszybciej i nie byc obciazeniem dla rodziny - dzieciaki chca sie szybko wyprowadzic a rodzice miec pusty dom (sama to slyszalam od jednego ojca!), starsi rodzice nie chca mieszkac z dziecmi itp. W efekcie zyjesz oddzielnie i przyzwyczajasz sie do tego, ze nie rozmawiasz o problemach dnia codziennego.
      6. Jednoczesnie nie nalezy uogolniac, bo sa rodziny gdzie wiezi sa silne i wsparcie istnieje i to nawet bedac na innym kontynencie.
      7. Rozsiana rodzina, przeprowadzki, trudy zycia codziennego, nawet dojazdy z domu do pracy, na spotkanie jest mniej sily i czasu, a w czasie spotkan rodzinnych ludzie nie chca rozmawiac o nieprzyjemnych rzeczach... to zazwyczaj udaje sie tylko bedac sam na sam z kims i to dopiero gdy obie strony beda czuly sie komfortowo ze soba, a na to potrzeba czasu spedzonego razem... bez pospiechu i oczekiwania.
      8. dodatkowo z wiekiem trudno nawiazac nowe przyjaznie i to nie tylko z Amerykanami... z Polakami takze i niestety pomimo moich wysilkow mam obok osobe, ktora chyba nie chce... jej wola.
      9. Z wiekiem zmienia sie takze forma przyjazni, np. pamietam jak czesto rozmawialam z moimi przyjaciolkami kiedy bylam panna, a teraz obie mamy mezow, ona ma dziecko, wlasne domy, wiec rozmawiamy moze raz na miesiac, ale przyjazn sie utrzymuje choc nie tak intensywna to jednak bliska.

      Tak sobie mysle...
      Pozdrawia
      Monia
      • zyta2003 Re: Dlaczego psycholog? 15.10.10, 15:35
        Zgadzam sie z kazdym slowem Katli.
        Osobiscie bardzo lubie w Amerykanach wlasnie to, ze ich nie interesuje wiele rzeczy i nie zaprzataja sobie glowy, zeby wszystko opiniowac. W Polsce zainteresowanie wynika w olbrzymiej wiekszosci z wscibstwa, plotkarstwa i checi opiniowania i dawania dobrych rad: "bo to powinnas zrobic tak, ja bym tak nie mogla...."
        Przy okazji - nie nalezy mylic psychiatry, psychologa i psychoterapeuty.
        Mysle, ze w trudnych zyciowych okolicznosciach madry terapeuta jest niezastapiony. Zaden przyjaciel , zwiazany z toba emocjonalnie, nie majacy doswiadczenia nie zastapi jego obiektywnego spojrzenia.
        Znam przypadek z Polski osoby ze straszliwie skomplikowana sytuacja osobista. Owszem, serdeczne przyjaciolki i przyjaciele byli, nawet z dorazna pomoca, do zwierzenia sie. Jednak osoba ta ciagle stala " przed murem" - co zrobic? Poszla do terapeutki - i to dzieki niej podjela sama sluszna decyzje, ktorej nie zaluje do dzis. To pacjent podjal, a terapeutka pozwolila spojrzec na to z boku. Chociazby to, ze wyjasnila, ze osoba w klopotach tez sie liczy, a nie tylko najblizsi i otoczenie.
        Nawiasem mowiac, okazalo sie, ze wszystkie bez wyjatku naprawde serdeczne i mile przyjaciolki - odwrocily sie, zaczely unikac, tylko dwoch mezczyzn (sposrod kilku) nie zmienilo nastawienia. To nie zle kobitki, ale... co innego tak sobie pogadac, a co innego byc lojalnym do konca....Nie zycze Wam miec sposobnosc oceniac lojalnosc przyjaciol "w godzinie proby".
        Teraz obserwuje przypadek mlodego czlowieka, ktory ma sie zenic. Szalenstwa jakie wyprawia matka na ta okolicznosc trudne do opisania, a chlopak nie umial ich przerwac. Poniewaz jednak kocha narzeczona ulegl jej namowom i poszedl do terapeutki. Jak reka odjal. Problemym z organizacja wesela itd skonczyly sie. Malo tego, chlopak na wlasne zyczenie chodzi dalej na wizyty. Teraz, azeby nauczyc sie wlasciwych relacji z matka.
        Chodzenie do madrego terapeuty " po stracie", a straty sa rozne, nie tylko smierc, na pewno jest wskazane. Ile mozna zmuszac swoich przyjaciol, czy najblizszych do sluchania naszych boli? I czy zawsze ich pocieszenia sa dla nas przekonywujace?
        Mysle, ze w wypadku Fogito, niedobre stosunki z amerykanska rodzina meza wynikaja nie tylko z tego, ze rodzina ta jest amerykanska, a wiec "okropna", ale z zapewne ciagle wyrazanej pogardy do wszystkiego co amerykanskie. Jesli ktos ciagle wyrazalby nam lecewazenie wszystkiego co polskie i podkreslal wyzszosc Ameryki, to czy stosunki z nimi ukladalyby sie dobrze?
        Ponadto nie rozmieszaj, piszac jaka ta rodzina jest nietolerancyjna, bo syn dopiero w 40-tym roku przyznal sie do tego, ze jest gejem. W Polsce - dziwolagu Europy, jesli chodzi o tolerancje to wogole nie jest problem?
          • inletka Re: Dlaczego psycholog? 15.10.10, 21:00
            Ja sie zgadzam z fogito i lilazw a juz na pewno nie z toba i katlia.
            Zeby nie wiem co zaden Amerykanin/ka nie ma szans byc moim szczerym przyjacielem/ka. Wlasnie to ze rozni nas kultura, spojrzenie na wiele spraw i brak wpolnych przezyc z Polski. Owszem, mozna sie przyjaznic ale to nigdy nie bedzie szczere. Po prostu dobra znajoma. Przynajmiej ja w to nie wierze.

            “Mysle, ze w wypadku Fogito, niedobre stosunki z amerykanska rodzina meza wynikaja nie tylko z tego, ze rodzina ta jest amerykanska, a wiec "okropna", ale z zapewne ciagle wyrazanej pogardy do wszystkiego co amerykanskie. Jesli ktos ciagle wyrazalby nam lecewazenie wszystkiego co polskie i podkreslal wyzszosc Ameryki, to czy stosunki z nimi ukladalyby sie dobrze?”

            W tym jest duzo prawdy bo rzeczywiscie trudno miec szacunek do przecietnego Amerykanina -zwlaszcza jeszcze jak musisz go tolerowac bo nalezy do rodziny - i jego malej wiedzy o swiecie a zwlaszcza historii a juz szczegolnie naszej polskiej ktora jest bliska naszemu sercu. Ja sie z tym spotykam ciagle i rece mi opadaja na to jak oni sa glupi czasami. Dam ci przyklad z bardzo popularnego amerykanskiego blogu (niezbyt wysokiego lotu) i ostatniej dyskusji o former (bo oczywiscie musiala zrezygnowac z funkcji w ramach amerykanskiej wolnosci slowa) dziennikarki, starszawej Helen Thomas bo smiala skrytykowac Izrael. Wsrod wielu madrzejszych czy glupszych wypowiedzi byla jedna taka:

            sharmaine73 52 minutes ago (5:15 PM)
            65 Fans
            Follow
            First of all, last i checked, Germany and Poland were no longer putting people in gas chambers. That sort of ended with WWII. Second, getting out of Palestine, or at least halting forced settlements there doens't mean Jewish people will no longer have any place to go. Third, people from other countries mentioned by Helen Thomas are still IMMIGRATING to Israel and being settled in Palestine by the Israeli government. That is a fact. The Jewish Agency specifically helps Jewish Immigrants from all over the world move to Israel. They fly them there, help them find jobs, HOUSING, identification cards. This would be all well and good if they weren't displacing other people who are already there.

            Wiadomo idioci sa w kazdym kraju ale nikt tego nie sprostowal a jedynie jedna osoba zarzucila jej ze nie zna historii ……. konfliktu Izrael/Palestyna.
            I pytam sie jak Polak moze miec za przyjaciela Amerykanina i nazwac go szczerym?
            Aha! Zalaczony przez nia link z ktorej czerpala swoja wiedze byl do jakiegos brukowca izraelskiego. Dlatego nie wmawiaj nam ze mamy jakas wyzszosc bo tu chodzi o minimum wiedzy ktora sie oczekuje od drugiego czlowieka.
            Mam pare bardzo serdecznych kolezanek ktore wyszly za Amerykanow i kazda przyznala mi ze mimo iz naprawde oni sa dobrymi ludzmi to jednak to nie jest to i nigdy nie bedzie, bo maja inne podstawy i wzrosli w innych wartosciach. Jak rozmawiamy przy nich o naszych polskich sprawach czy polskiej historii to odnosi sie wrazenie ze sluchaja tego jak jakiejs basni z tysiaca i jednej nocy. Chyba bez nas, ich przyjaciolek obecnosci musialyby tez chodzic na jakas terapie.
            • fogito Re: Dlaczego psycholog? 15.10.10, 21:40
              inletka napisała:
              >
              > “Mysle, ze w wypadku Fogito, niedobre stosunki z amerykanska rodzina meza
              > wynikaja nie tylko z tego, ze rodzina ta jest amerykanska, a wiec "okropna", a
              > le z zapewne ciagle wyrazanej pogardy do wszystkiego co amerykanskie. Jesli kto
              > s ciagle wyrazalby nam lecewazenie wszystkiego co polskie i podkreslal wyzszosc
              > Ameryki, to czy stosunki z nimi ukladalyby sie dobrze?”

              Ja nie wyrazam w obecnosci mojej amerykanskiej rodziny swoich pogladow na Ameryke, bo oni by zapewne zawalu dostali. A pogarde to raczej oni okazuja, bo dla nich kazdy Polak to jak kazdy Meksykanin - nielegalny imigrant, ktory nadaje sie zaledwie do sprzatania albo strzyzenia trawnika.
              Zanim poslubilam meza juz sie zdarzylam dowiedziec, ze robie to tylko i wylacznie dla zielonej karty, bo przeciez przyjazd do Ameryki to dla kazdego Polaczka spelnienie marzen. Dopiero po 5 latach dotarlo do nich, ze ja na stale sie do Ameryki nie zamierzam przenosic i nie jestem typowym Polakiem.
              A poglady jakie mam na ich temat zachowuje dla swoich najblizszych przyjaciol w Polsce albo czasami wyrazam w ulamkowym procencie na forum. Bo jest o wiele gorzej niz to kiedykolwiek napisalam. ALe oni o problemach nie rozmawiaja wiec problemow nie maja :O

              • inletka Re: Dlaczego psycholog? 15.10.10, 22:58
                Fagito, wiem ze niezamierzenie ale wyglada jakbym to ja to napisala. To byl cytat Zyty wypocin.
                Ja tak "madra" nie jestem.

                Z twojego opisy wynika ze trafilas to typowych przecietnych Amerykanow ktorych tutaj jest wiekszosc. Mam nadzieje ze maz jest bardziej rozgarniety.
                • fogito Re: Dlaczego psycholog? 16.10.10, 08:18
                  inletka napisała:

                  > Fagito, wiem ze niezamierzenie ale wyglada jakbym to ja to napisala. To byl cyt
                  > at Zyty wypocin.
                  > Ja tak "madra" nie jestem.

                  nie zauwazylam. sorki.

                  > Z twojego opisy wynika ze trafilas to typowych przecietnych Amerykanow ktorych
                  > tutaj jest wiekszosc. Mam nadzieje ze maz jest bardziej rozgarniety.

                  Tak mi sie zawsze wydawalo, bo w koncu jako jedyny z rodziny podrozowal na wschod i poznalam go w momecie, kiedy szukal pracy w Polsce (!). Ale sa aspekty, ktorych nie moge z niego wykorzenic, bo siedza zbyt gleboko. I nie ma zmiluj - po prostu on nie wszystko zrozumie. I nie wiem, czy dlatego, ze to jakby nie bylo facet, czy dlatego ze Amerykanin.
                  • miskidomleka Re: Dlaczego psycholog? 16.10.10, 19:00
                    fogito napisała:

                    > Ale sa aspekty, kt
                    > orych nie moge z niego wykorzenic, bo siedza zbyt gleboko. I nie ma zmiluj - po
                    > prostu on nie wszystko zrozumie.

                    Ciekawe, czy on tak samo myśli o tobie.

                    Ludzie, może warto potraktować różnorodność, posiadanie różnych opinii, wspomnień, kodów kulturowych, przyzwyczajeń - jako interesujące urozmaicenie, a nie jako coś dyskwalifikującego. Bo jeśli przyjaźnić się można tylko z osobą o identycznych poglądach i przeszłości, to w sumie można się ograniczyć do rozmowy z lustrem, nie?

                      • fogito Re: Dlaczego psycholog? 16.10.10, 19:31
                        katlia napisała:

                        > one tego nie zrozumieja, moze dlatego ze sa "za polskie" - za gleboko wkorzenio
                        > ne w kulture ktora specjalnie nie ceni an roznorodnosci ani nawet tolerancji

                        :) one czyli kto?
                        Ja jestem bardzo tolerancyjna a roznorodnosc uwielbiam. Dlatego lubie odwiedzac rozne kraje i utzrymywac kontakt z ludzmi roznej narodowosci. A w Amerykanach drazni mnie wlasnie brak zrozumienia dla roznorodnosci i szufladkowania tych biedniejszych czyli - Afroamerykanow, Meksykanow czy tez Polakow.
                        • inletka Re: Dlaczego psycholog? 17.10.10, 17:27
                          fogito napisała:
                          A w Amerykanach
                          > drazni mnie wlasnie brak zrozumienia dla roznorodnosci i szufladkowania tych bi
                          > edniejszych czyli - Afroamerykanow, Meksykanow czy tez Polakow.

                          Nie dziw sie bo przecietny amerykanin nie jezdzi po swiecie a jedynie oglada news w telewizji i tyle wie co mu powiedza. Czyli jak mowisz z akcentem to przypuszczalnie jestes imigrantem z Meksyku bez papierow, jak cos zginelo to pewnie Afroamerykanin wzial a jak pijany to pewnie Irlandczyk albo Polak.
                          Wierz mi ze Amerykanie ktorzy bywaja w Europie i widzieli troche swiata sa zupelnie inni.
                          • fogito Re: Dlaczego psycholog? 17.10.10, 18:44
                            inletka napisała:

                            > >
                            > Nie dziw sie bo przecietny amerykanin nie jezdzi po swiecie a jedynie oglada ne
                            > ws w telewizji i tyle wie co mu powiedza. Czyli jak mowisz z akcentem to przypu
                            > szczalnie jestes imigrantem z Meksyku bez papierow, jak cos zginelo to pewnie A
                            > froamerykanin wzial a jak pijany to pewnie Irlandczyk albo Polak.
                            > Wierz mi ze Amerykanie ktorzy bywaja w Europie i widzieli troche swiata sa zupe
                            > lnie inni.

                            Wiem, ze sa inni, bo znam wielu, ktorzy mieszkaja w Polsce na stale z rodzinami i oni sie tak nie zachowuja. Notabene moj maz tez nie jest rasista tak jak jego brat, ktory patrzy na wszystko przez pryzmat kasy.
                            Bardziej jednak przeszkadzaja mi teksty tych Amerykanow, ktorych spotykam w ich rodzimym kraju. No ale zaciskam zeby i popijam winko dla relaksu, coby sie nie przejmowac. Od czasu do czasu tylko warcze, jak ktos mi jakims glupim tekstem zasunie.
                            • inletka Re: Dlaczego psycholog? 18.10.10, 02:01
                              fogito napisała:
                              > Bardziej jednak przeszkadzaja mi teksty tych Amerykanow, ktorych spotykam w ich
                              > rodzimym kraju. No ale zaciskam zeby i popijam winko dla relaksu, ..................

                              Uwazaj, bo tak sie zwykle zaczyna z tym winkiem! Moze lepiej jakies ziolka?

                              • fogito Re: Dlaczego psycholog? 18.10.10, 11:36
                                inletka napisała:

                                >> Uwazaj, bo tak sie zwykle zaczyna z tym winkiem! Moze lepiej jakies ziolka?
                                >
                                Ale ja to winko popijam tylko w Stanach. W Polsce juz nie mam takiej potrzeby i spozycie spada o ponad polowe. Ale zapewne ziolka bylyby zdrowsze. Chociaz kieliszek czerwonego wina jest dobry na serce ;)
                      • inletka Re: Dlaczego psycholog? 17.10.10, 17:18
                        katlia napisała:

                        > one tego nie zrozumieja, moze dlatego ze sa "za polskie"

                        Jezeli to do mnie to biore to za najwiekszy komplement i jestem z tego dumna.
                        Domyslam sie ze ty tylko urodzilas sie w Polsce jak wiekszosc unych mowi o sobie.

                        ....... - za gleboko wkorzenio
                        > ne w kulture ktora specjalnie nie ceni an roznorodnosci ani nawet tolerancji

                        I dlatego tak sobie cenisz zydowskich przyjaciol ktorych przed wojna bylo TYLKO 50% w Polsce (ze wzgledu na ta nietolerancje Polakow, oczywiscie) .
                        Takich jak ty ja nazywam wlasnie polaczkami i bs.

                        • miskidomleka Re: Dlaczego psycholog? 17.10.10, 18:02
                          inletka napisała:

                          > jak wiekszosc unych mowi o sobi
                          > e.

                          Inletka, czy używane przez ciebie w tym wątku słówko "unych" to takie antysemickie prawackie określenie żyda (tak mi mówi gugiel) czy oznacza coś innego?
                          • inletka Re: Dlaczego psycholog? 18.10.10, 01:56
                            miskidomleka napisał:
                            > Inletka, czy używane przez ciebie w tym wątku słówko "unych" to takie antysemic
                            > kie prawackie określenie żyda (tak mi mówi gugiel) czy oznacza coś innego?
                            >


                            Sprawdz moze jeszcze na yahoo.
                            Nie, mylisz sie. Mialam na mysli UFO ludziki.
                            • miskidomleka Re: Dlaczego psycholog? 18.10.10, 16:27
                              inletka napisała:

                              > Sprawdz moze jeszcze na yahoo.
                              > Nie, mylisz sie. Mialam na mysli UFO ludziki.

                              Dziękuję za potwierdzenie. Wiesz, musiałem się dopytać i posprawdzać, bo zazwyczaj obracam się wokół ludzi którzy unikają tego typu pogardliwych określeń/aluzyjek.
                              • inletka Miska! 23.10.10, 01:19
                                Ciekawe jest ze skomentowales moj post a nie skomentowales jej opinii ze Polacy (czyli ty takze) sa nietolerancyjni i nudni (to sa okreslenia rasistowskie – yntelygencie). Ja mozna zrozumiec bo nie jest Polka to moze najezdzac na nas ile chce bo ja to nie dotyczy. Ale pomaganie jej i jej podobnym to czysta glupota. Ona reprezentuje ta grupe zamieszkujaca Polske w latach 68-70 ktora wykorzystala, zreszta sami wzniecili zamieszki niby anty…. zeby moc wyjechac z Polski. Teraz sa wlasnie najbardziej antypolska i antychrzescijanska grupa “polonii” jaka tutaj jest.
                                A moze skomentujesz to. Nadal bedziesz stawal w obronie UFO.
                                polonia.wp.pl/title,Polski-policjant-walczy-z-nowojorskim-dziennikiem,wid,12770406,wiadomosc.html?ticaid=1b179

                                miskidomleka napisał:
                                Wiesz, musiałem się dopytać i posprawdzać, bo zazwyc
                                > zaj obracam się wokół ludzi którzy unikają tego typu pogardliwych określeń/aluz
                                > yjek.

                                O! Pliz! Takich nie uzywaja ale inne to tak. I wlasnie przypomnial mi sie twoj blog i jak ty i twoi wysokiej kultury kumple uzywajac najrozniejszych obrazliwych slow, zmieszali z blotem jedna dziewczyne majaca zdecydowanie inne poglady anizeli wy. Jak wykorzystales poufne informacje ktore ci naiwnie ujawnila zeby wysmiewac sie z niej. Zrobiliscie z niej posmiewisko. Bawiliscie sie wspaniale. Wy, wysokiej kultury ludzie twojego blogu nie uzywajacy “niewlasciwych” slow!
                                I co? Kto sie zblaznil z tymi szczepionkami? Wy czy ona?
                                • miskidomleka Re: Miska! 23.10.10, 02:09
                                  inletka napisała:

                                  > Ciekawe jest ze skomentowales moj post a nie skomentowales jej opinii ze Polac
                                  > y (czyli ty takze) sa nietolerancyjni i nudni

                                  Jej czyli który? Moja przeglądarka pokazuje, że tylko ty w tym wątku użyłaś słowa "nudni" a szukanie po "nietolerancyjni" też nie daje mi informacji.


                                  > (to sa okreslenia rasistowskie

                                  Nie są. Chociaż generalizowanie, że Polacy jako całość są nietolerancyjni pachnie rasizmem. Statystycznie wśród Polaków z toleracją jest o ile wiem raczej kiepsko, co nie znaczy, że wszyscy.

                                  > yntelygencie).

                                  Jaką piękną kulturą dyskusji się popisujesz.

                                  >Ona reprezentuje ta grupe zamieszkujaca Polske w latach 68-70 ktora w
                                  > ykorzystala, zreszta sami wzniecili zamieszki niby anty…. zeby moc wyjec
                                  > hac z Polski

                                  Oczywiście. Wcześniej doprowadzili Hitlera do władzy, wymuszali getta ławkowe w Polsce i rozpętali drugą wojnę światową. Wszystko żeby w 68 móc wyjechać z Polski i z zagranicy wytykać Polakom pogrom kielecki. Który oczywiście sfabrykowali.

                                  > A moze skomentujesz to.

                                  Co tu komentować. Głupia gazeta i tyle. Nie pierwsza i pewnie nie ostatnia niestety. Mogłby się konsulat ruszyć bardziej.


                                  > wlasnie przypomnial mi sie twoj
                                  > blog i jak ty i twoi wysokiej kultury kumple uzywajac najrozniejszych obrazliwy
                                  > ch slow, zmieszali z blotem jedna dziewczyne majaca zdecydowanie inne poglady a
                                  > nizeli wy.

                                  Kłamiesz. Nikt jej nie zmieszał z błotem, języka poniżej krytyki akurat używała ona i jej koleżanka. I nikt nie krytykował jej poglądów, tylko głupotę i kompletną nieznajomość faktów, którymi próbowała argumentować.

                                  >Jak wykorzystales poufne informacje ktore ci naiwnie ujawnila zeby w
                                  > ysmiewac sie z niej.

                                  Idź i przeczytaj tamtą dyskusję bo albo zapomniałaś, albo kłamiesz.

                                  > Zrobiliscie z niej posmiewisko

                                  Sama z siebie zrobiła opowiadając piramidalne bzdury.


                                  > I co? Kto sie zblaznil z tymi szczepionkami? Wy czy ona?

                                  Oczywiście że ona. Nic się od tege czasu w kwestii szczepionek nie zmieniło. Są tylko nowe informacje o pożyteczności szczepionek i szkodliwości zaniechania szczepień, ot dopiero co kolejny niemowlak zmarł w Kaliforni na krztusiec, prawdopodobnie dlatego, że sporo ludzi odmawia szczepienia dzieci.
                                  • inletka Re: Miska! 23.10.10, 21:08
                                    Co ty Miska z tym: KLAMIESZ!?
                                    Jest to refren jakiejs piosenki ze tak czesto powtarzasz?
                                    Ja nigdy nie klamie bo to grzech. A ja staram sie nie grzeszyc!

                                    To byl komentarz do Katlii:
                                    <<one tego nie zrozumieja, moze dlatego ze sa "za polskie" - za gleboko wkorzenione w kulture ktora specjalnie nie ceni an roznorodnosci ani nawet tolerancji<<

                                    >>Oczywiście. Wcześniej doprowadzili Hitlera do władzy, wymuszali getta ławkowe w Polsce i rozpętali drugą wojnę światową. Wszystko żeby w 68 móc wyjechać z Polski i z zagranicy wytykać Polakom pogrom kielecki. Który oczywiście sfabrykowali.<<

                                    Biorac pod uwage kim byl ojciec Hitlera, jakich mial najblizszych doradcow, kim byli policjanci w Gettach, kim byl “pomyslodawca” Katynia czy Wielkiego Glodu na Ukrainie, kim bylo 80 procent SB, ktorzy dobijali resztki polskiej inteligencji to wydaje mi sie ze pretensje powinny byc skierowane do kogo innego. A ze czasami szambo sie wreszcie przeleje to coz.
                          • inletka Re: Dlaczego psycholog? 18.10.10, 02:47
                            pan_berbelek napisał:

                            > Nie wierze. Jakby rozmowa byla na temat wyzszosci uzywania papieru toaletowego
                            > nad uzywaniem palca, inletka na pewno znalazlaby sposob aby wkrecic to zydow.

                            Jak zaczniesz taki temat to zobaczysz jak duzo mam do powiedzenia. Mam juz nawet sporo argumentow na wyzszosc palca w powiazaniu oczywiscie do ....
                    • fogito Re: Dlaczego psycholog? 16.10.10, 19:27
                      miskidomleka napisał:

                      > fogito napisała:
                      >
                      > > Ale sa aspekty, kt
                      > > orych nie moge z niego wykorzenic, bo siedza zbyt gleboko. I nie ma zmilu
                      > j - po
                      > > prostu on nie wszystko zrozumie.
                      >
                      > Ciekawe, czy on tak samo myśli o tobie.

                      Zapewne, ale ma przeciez do tego prawo i ja mu go nie odbieram. Roznice w pojmowaniu swiata jednak sa i tak naprawde to najgorzej jest z tymi relacjami rodzinnymi. Ja nie lubie robic nic na pokaz jesli czuje falsz danej sytuacji. On natomiast uwaza, ze nalezy sie usmiechac i udawac, ze jest ok. No coz. Mnie sie juz z wiekiem udawac nie chce i dlatego coraz wiecej zgrzytow sie pojawia.

                      > Ludzie, może warto potraktować różnorodność, posiadanie różnych opinii, wspomni
                      > eń, kodów kulturowych, przyzwyczajeń - jako interesujące urozmaicenie, a nie ja
                      > ko coś dyskwalifikującego. Bo jeśli przyjaźnić się można tylko z osobą o identy
                      > cznych poglądach i przeszłości, to w sumie można się ograniczyć do rozmowy z lu
                      > strem, nie?

                      Na pewno jest to urozmaicenie :) Ale sa sprawy, ktore irytuja obie strony i trudno sie z kims tak odmiennym przyjaznic.
                      • nanuk24 Re: Dlaczego psycholog? 16.10.10, 21:24
                        Nie wiem, to nie zalezy od narodowosci mysle, a od jednostki. Miedzy mna i moja wlasna rodzina(matka, ojcem i rodzenstwem) jest ogromna przepasc. jestesmy inni, zupelnie inni do tego stopnia, ze nasze kontakty sa tak oslabione, ze jedyna metoda porozumiewania sie sa smesy raz na pol roku/rok. Za to z mezem nie - POlakiem, ale i nie - Amerykaninem dogaduje sie swietnie, w towarzystwie jego rodziny tez sie czuje dobrze.

                        U mnie w domu rodzinnym nie bylo rozmow, uwaznego sluchania innych, etc. I mam zupelnie inne obserwacje tutaj, chociazby na polu rodzic - dziecko.
                        • sylwek07 nanuk24 17.10.10, 15:58
                          dobrze ze napisalas o tej rodzinie-bo mozna miec z nazwy rodzinie i nic wiecej
                          a ktos obcy bedzie Nam przychylny,poda Nam reke i wtedy robi sie ciekawie ze dlaczego rodzina-ktos niby bliski taki nie jest ani tez nie byl a obcy jest ok-dobry ale widac tak musi byc na tym swiecie ..dobrze ze masz takiego meza,rodzine--to duzoo daje :)
                  • inletka Re: Dlaczego psycholog? 17.10.10, 17:09
                    fogito napisała:
                    I nie ma zmiluj - po
                    > prostu on nie wszystko zrozumie. I nie wiem, czy dlatego, ze to jakby nie bylo
                    > facet, czy dlatego ze Amerykanin.

                    I jedno i drugie. Dobrze ktos kiedys powiedzial ze trzeba wyjechac z tesciami na wakacje by poznac co nas czeka z partnerem. Zeby nie wiadomo jak ktos sie staral byc inny to pewne podobienstwo zawsze zostanie.
                    • fogito Re: Dlaczego psycholog? 17.10.10, 18:39
                      inletka napisała:

                      > fogito napisała:
                      > I nie ma zmiluj - po
                      > > prostu on nie wszystko zrozumie. I nie wiem, czy dlatego, ze to jakby nie
                      > bylo
                      > > facet, czy dlatego ze Amerykanin.
                      >
                      > I jedno i drugie. Dobrze ktos kiedys powiedzial ze trzeba wyjechac z tesciami n
                      > a wakacje by poznac co nas czeka z partnerem. Zeby nie wiadomo jak ktos sie sta
                      > ral byc inny to pewne podobienstwo zawsze zostanie.

                      Szkoda, ze tego nie zrobilam przed slubem, bo po slubie on mnie zabral na honeymoon z tesciami :O A potem to juz bylo tylko gorzej :( No ale poziom endorfin mi przeslonil realne myslenie i teraz musze sie wyklocac o kazde wakacje BEZ tesciow :/
                      • nanuk24 Ej no, Fogito;-) 17.10.10, 21:52
                        ale to juz nie jest kwestia narodowosci, tylko nieodcieta pepowina! Sama przeciez wiesz(czytajac jedno forum;-) ze jest to wsrod polskich matusiek dosc czeste zjawisko.
                        • fogito Re: Ej no, Fogito;-) 18.10.10, 11:41
                          nanuk24 napisała:

                          > ale to juz nie jest kwestia narodowosci, tylko nieodcieta pepowina! Sama przeci
                          > ez wiesz(czytajac jedno forum;-) ze jest to wsrod polskich matusiek dosc czeste
                          > zjawisko.
                          >

                          No to pewnie tesciowa jest typowa Matka Polka :O A faktycznie jej matka byla Irlandka, wiec w sumie na jedno wychodzi.
                      • inletka Re: Dlaczego psycholog? 18.10.10, 02:09
                        i teraz musze sie wyklocac o kazde wakacje BEZ tes
                        > ciow :/

                        To rzeczywiscie unikat ale jezeli tak jest to jednak twoj maz ma problem bo nie wazne jak bardzo sie kocha rodzicow jednak zona ma takze swoje prawa.
                        Jedynie co zawsze radze to dazyc do usamodzielnienia sie bo moze przyjsc taki moment ze juz nie dasz rady dluzej.
                        • fogito Re: Dlaczego psycholog? 18.10.10, 11:44
                          inletka napisała:

                          >> To rzeczywiscie unikat

                          zawsze wiedzialam, ze jest wyjatkowy :/

                          ale jezeli tak jest to jednak twoj maz ma problem bo nie
                          > wazne jak bardzo sie kocha rodzicow jednak zona ma takze swoje prawa.

                          Ja to wiem, tylko do niego to nie dociera.

                          > Jedynie co zawsze radze to dazyc do usamodzielnienia sie bo moze przyjsc taki m
                          > oment ze juz nie dasz rady dluzej.

                          Przynajmniej polowa majatku bedzie moja. Ech, zycie z maminsynkiem jest ciezkie. I nawet jedynakiem nie jest :/
              • inletka Re: Dlaczego psycholog? 16.10.10, 02:09
                katlia napisała:

                > inletko, a moze Amerykanki po prostu NIE CHCA byc twoja przyjaciolka bo jestes
                > wyjatkowo nieprzyjemna osoba....?

                Moze? Musze sie spytac. Ale za to Amerykanie bardzo mnie lubia. Przynajmiej tak twierdza.
                Czy to cie zadawala?
                • katlia Re: Dlaczego psycholog? 16.10.10, 05:54
                  inletka napisała:

                  > Ale za to Amerykanie bardzo mnie lubia. Przynajmiej tak twierdza.


                  hmmmm. no, sama twierdzisz ze amerykanie nie sa szczerzy, wiec twoja logika, lepiej im nie wierzyc :)
                  • inletka Re: Dlaczego psycholog? 17.10.10, 17:38
                    katlia napisała:
                    > hmmmm. no, sama twierdzisz ze amerykanie nie sa szczerzy, wiec twoja logika, le
                    > piej im nie wierzyc :)

                    Co ma jedno do drugiego?
                    Absolutnie uwazam ich za mniej szczerych bo jak Fogito wspomniala powyzej czy jest dobrze czy jest zle to zawsze sie usmiechaja i mowia ze jest fine. Chyba ze szczeroscia to nie ma wiele wspolnego. Powstrzymuja swoje emocje ktore i tak trzeba bedzie gdzies wyladowac. Tylko jest pytanie gdzie? Na partnerze, psie czy sasiedzie?

                    BTW, ja mezczyznom nigdy nie wierze. ;)
                    Ale oni o tym nie wiedza.
                    • fogito Re: Dlaczego psycholog? 17.10.10, 18:54
                      inletka napisała:

                      bo jak Fogito wspomniala powyzej czy j
                      > est dobrze czy jest zle to zawsze sie usmiechaja i mowia ze jest fine. Chyba ze
                      > szczeroscia to nie ma wiele wspolnego. Powstrzymuja swoje emocje ktore i tak t
                      > rzeba bedzie gdzies wyladowac. Tylko jest pytanie gdzie? Na partnerze, psie czy
                      > sasiedzie?

                      Moja osobista tesciowa byla cztery lata na prozaku, bo zalamala sie po smierci matki a nie uzyskala wspracia w rodzinie. Tesc to typ osoby, ktora nie mowi nic poza "hi i bye" wiec nie pomogl jej w niczym. Szkoda, bo mogla wyjsc z tego szybciej. A w efekcie uzaleznila sie i nie mogli potem jej tego odstawic.

            • miskidomleka Re: Dlaczego psycholog? 16.10.10, 01:21
              inletka napisała:

              > W tym jest duzo prawdy bo rzeczywiscie trudno miec szacunek do przecietnego Ame
              > rykanina -zwlaszcza jeszcze jak musisz go tolerowac bo nalezy do rodziny - i je
              > go malej wiedzy o swiecie a zwlaszcza historii a juz szczegolnie naszej polskie
              > j

              Okropnie mnie bawi pomysł, że nie można mieć szacunku do kogoś, kto mieszkając na jednej półkuli nie zna historii jednego niewielkiego państwa z innej półkuli. Tudzież, że z tego powodu nie można się z kimś taki zaprzyjaźnić.

              Na pewno Amerykanie dochodzą do wniosku, że nie można się ze mną zaprzyjaźnić, bo nie wiem co to jest quarterback, nie jestem za bardzo pewien kiedy była wojna hiszpańsko-amerykańska i kto w niej wygrał, i zadaję dziwne pytania w rodzaju "dlaczego mówi się windshield nie tylko na przednią, ale i na tylną szybę samochodu"... co za tuman!
              • inletka Re: Dlaczego psycholog? 16.10.10, 02:24
                Miskidomleka napisal:

                …….i zadaję dziwne pytania w rodzaju "dlaczego mówi się windshield nie tylko na przednią, ale i na tylną szybę samochodu"... co za tuman!

                Z grzecznosci nie zaprzecze.


                >>Okropnie mnie bawi pomysł, że nie można mieć szacunku do kogoś, kto mieszkając na jednej półkuli nie zna historii jednego niewielkiego państwa z innej półkuli.<<

                Skoro Amerykanie tez brali udzial w II WS to chyba wypadaloby wiedziec kto kogo wkladal do gazu. Pomysl! To nie jest historia tylko naszego kraju. Ale problem jest taki ze od pewnego czasu swiadomie sie przekreca historie i nie zdziwie sie jak nastepne pokolenie Amerykanow bedzie mialo taka wlasnie informacje w ksiazkach szkolnych.
                Oczywiscie slugusy unych beda sie nasmiewaly z problemu tak jak ty i tobie podobni ale jak ktos twoim dzieciom (wiem, wiem ze nie masz) kiedys powie ze ich dziadowie gazowali biednych zydkow w polskich obozach to bedzie ci milo? Ha?

                Mysle ze podejscie do tego problemu dokladnie pokazuje kto jest kto i nie watpie ze Ameryka jest lepszym miejscem zycia dla was anizeli Polska.
                • miskidomleka Re: Dlaczego psycholog? 16.10.10, 02:59
                  nletka napisała:

                  > > Skoro Amerykanie tez brali udzial w II WS to chyba wypadaloby wiedziec kto kogo
                  > wkladal do gazu. Pomysl! To nie jest historia tylko naszego kraju

                  Oczywiście, tylko napisałaś: "a zwlaszcza historii a juz szczegolnie naszej polskiej ktora jest bliska naszemu sercu" - tak, jakby ważne było, że nie znają historii akurat Polski, a nie powszechnej.

                  > Oczywiscie slugusy unych beda sie nasmiewaly z problemu tak jak ty i tobie podo
                  > bni ale jak ktos twoim dzieciom (wiem, wiem ze nie masz) kiedys powie ze ich dz
                  > iadowie gazowali biednych zydkow w polskich obozach to bedzie ci milo? Ha?

                  Mylisz diwe zupełnie różne rzeczy. Czym innym jest prostowanie takich przekłamań, czym innym możlwość zaprzyjaźnienia się z osobą, która z niewiedzy takie przekłamania głosi(ła).
    • aniutek Re: Dlaczego psycholog? 16.10.10, 01:24
      w moim przypadku problem z przyjaciolmi tutaj wiazal sie scisle z tymczasowoscia mojego zycia, przez lata nie czulam sie "w domu", ciagle wracalam do PL a to jak skoncze studia, czy zdam kolejne egazminy. Bardzo dlugo bylam tu gosciem, dusza, w glowie i to na pewno mialo wplyw na moje podejscie do przyjazni, bo prawdziwych przyjaciol mialam w PL. Nadal ich mam ale teraz mam tez amerykanskich, wiekszosc to znajomi ale jest kilku przyjaciol z ktorymi moge godzinami rozmawiac i mimo, ze inaczej wychowani, z innych kultur ( Filipiny, Ghana, Jamaica, Georgia/USA, Nigeria, Bronx, Brooklyn) rozumiemy sie, smiejemy do rozpuku, mamy podobne zainteresowania, zasady....
      Moze i z Toba jest podobnie? Porownujesz, tesknisz, oczekujesz ze bedzie tak samo.
      Zmieniamy sie, doroslejemy czy starzejemy jak kto woli, nasze zwiazki/przyjaznie tez sie zmieniaja, w koncu zmienia sie zycie, wiecej obowiazkow, mniej czasu.

      Z tego co obserwuje w pracy, wsrod pacjentow, wielu wlazlo w mlyn i zwyczajnie sa zakreceni jak swinskie ogony, nie maja czasu pomyslec, skupic sie, nie maja i nie daja sobie czasu na refleksje, wszystko jest powierzchowne a oni sa coraz bardziej napompowani emocjami, nie wyrabiaja ciaglego udawania, ze wszysko jest fine and great i pekaja. Szprycuja sie znieczulaczami, rano speed ( nie koniecznie w postaci kokainy ) wieczorem musza szyko usnac wiec znieczula sie bo inaczej nie zasna. Bledne kolo, ciagly pospiech, rywalizacja, brakuje czasu dla siebie dla bliskich, powazne rozmowy, zwierzenia, wymagaja czasu, ktorego wiecznie brak. wiec wyciagamy z kieszeni $175 za godzine tylko dla siebie, terapeuta wyslucha, jest obiektywny, my szanujacy wlasne ciezko zarobione pieniadze terapeuty posluchamy no przeciez musia miec racje w koncu zachargowal mase kasy za swoja porade.....

      Nie musze miec racji, ludzie/przypadki sa rozne, ot takie refleksje przy wieczornym papierosie.

      "When people show you who they are, believe them the first time." -Maya Angelou

      Zuza i Lukasz
      • zyta2003 Re: Dlaczego psycholog? 17.10.10, 01:31
        Aniutek, a dlaczego to podpalasz papierosy?
        Moze masz troche skrzywienia zawodowego widzac tak duzo wokol siebie ludzi, ktorzy musza sie napedzac, korzystac z terapii, nie daja z samym soba rady, czy po prostu nie maja z kim porozmawiac. Na pewno sa tacy ludzie, ale ich ilosc jest przeszacowana.
        Problemy z jakim chodzi sie "na kozetke" do psychoterapeuty niekoniecznie sa wydumane, czy spowodowane brakiem przyjaciol. A jesli komus ma pomoc w samopoczuciu psychicznym sesja za 175dol, to nie widze problemu.
        To mit, ze w Polsce ludzi nieszczesliwych, niespelnionych, samotnych bylo, czy jest duzo mniej. Tylko w Polsce "cierpienia duszy" traktowano jako fanaberie, a cierpiacy tez sie wstydzil, ze nie umie zastosowac jedynego znanego kiedys lekarstwa : "wez sie w garsc" i przeciez "od tego sie nie umiera".
        Kilka lat temu sedzia w sadzie polskim prowadzacy sprawe rozwodowa, na informacje, ze jeden ze wspolmalzonkow nie chcial nawet sprobowac terapii malzenskiej zasmial sie i powiedzial: my jestesmy zdrowym spoleczenstwem i nie potrzeba nam wymyslow amerykanskich. Propaganda o zwariowanych Amerykanach n ie ominela nawet sadu.
        Nie watpie, ze w Ameryce stosunki miedzy ludzmi sa bardziej powierzchowne, ale w innych kulturach jest rowniez cos, co odbiega od naszych obyczajow, a powsciagliwosc w wywnetrzaniu sie obejmuje wiekszosc kultur dalekowschodnich.
        Co jest najlepsze? To, w czym zostalismy uksztaltowani. Przynajmniej dla nas.
        • myelegans Re: Dlaczego psycholog? 18.10.10, 00:05
          To sprawa kulturowo-klimatyczna. Kolezanka mieszka w Norwegii od 18 lat i wlasciwie norweskich przyjaciol nie ma, podobnie reszta jej polskich znajomych, ma za to przyjaciol z kazdego zakatka swiata. Tak jest w calej Skandynawii, ktora ma jedno z najwiekszych odsetek "substance abuse" i depresji w Europie pomimo wysokiego standardu zycia.
          W krajach arabskich, Indiach, i Azji wsch., Ameryce Lanicnskiej i Pld rodziny sa ciasne, klanowe i wszyscy, wszystko o wszystkich musza wiedziec, daja sobie prawo stanowienia, dawania rady czy proszeni czy nie, proszenia o pomoc finansowa dla blizszych i dalszych krewnych i moze decydowac o ludzkim szczesciu czy nieszczesciu. Kilku kolegow Hindusow podalo to jako GLOWNY powod na zostanie tutaj, zeby odciac sie od "wiezi rodzinnych", ktore sa duszace.
          Wiezy sa takie, na jakie sami pozwolimy. Ekstrowertycy beda potrzebowali i dazyli do przyjazni, do werbalizacji, do bycia, do wysluchania i wygadania i do wtracania sie we wlasne zycie. Introwertycy, albo osoby o duzej potrzebie prywatnosci wrecz przeciwnie, wpuszczaja do wnetrz duszy tylko nielicznych.

          Jestem z moja amerykanska rodzina blizej niz kiedykolwiek bylam z moja polska rodzina, bo taka mielismy dynamike. Do tej pory tesciowa wiecej o mnie wie niz moja mama. Moge usiasc i porozmawiac o wszystkim. Mam wiecej bliskich znajomych niz moj jankeski maz, przyjaciol nigdy nie mialam wielu, bo ich wielu nie potrzebuje, 1-2 gora. Taki mam make-up.

          Kilka miesiecy temu zmarl moj tata. Powaidomilam znajomych na naszej klasie, facebooku, znajomych przez znajomych i co? Od Amerykanskiej strony dostawalam emaile, kartki, kwiaty, telefony z kondolencjami, oferta pomocy dla mnie i rodziny. 3 przyjaciolki z graduate school (znamy sie ponad 14 lat) rzucily wszystko i przyjechaly, zeby ze mna pobyc (jedna male dziecko 3 godziny samochodem, wracaly po nocy, zlapala 2 godziny snu) i potrzymac za reke.
          Z polskich przyjaciol w Polsce jedna (sic!) osoba napisala emaila kondolencyjnego, reszta nabrala wody w usta i do tej pory trzyma, tak jakby bali sie ze zaloba jest zarazliwa. NIKT sie nie zapytal "potrzeba Ci czegos" "co moge zrobic?", "chcesz pogadac?" , nie bylo zwyczajnego, ludzkiego odruchu wspolczucia, natomiast wszyscy tutaj wlacznie z rodzina to zrobili, nie tylko zaraz po, ale do tej pory. To ja mam w nosie takie "glebokie" wiezi.
          O czym to swiadczy? Wole te niby powierzchowne zainteresowanie, niz to glebokie milczenie.

          Podoba mi sie w Amerykanach umiejetnosc organizacji, niesienia pomocy, empatii, ale trzeba do tego odrobiny wysilku. Jak bylam singlowa studentka, to na BN, Thanksgiving dostawalam zaproszenia od amerykanskich rodzin, nie od polskiej emigracji. Od samego poczatku.

          Sama korzystalam z pomocy terapeuty przez 2 lata, bo ... .jestem osoba bardzo prywatna i nie lubie zwierzen, jest jedna osoba ktorej moge powierzyc moje sprawy i jest nia moj maz. Taka jestem. Potrzebowalam kogos obiektywnego, doswiadczonego, ktory moze spojrzec na moje zycie z boku, samo wysluchanie g...o by dalo. Chcialam konkretnej pomocy i ja dostalam.
          Jak jeszcze kiedys bede na zyciowym zakrecie, to nie zawaham sie przed pojsciem do terapeuty, tak samo jak ide do mechanika jak mi sie samochod zepsuje, albo lekarza jak w kosciach lamie.
          Zawieram przyjaznie tam, gdzie ludzie sa tego warci, dopuszczam taki stopien intymnosci jaki DLA MNIE jest wygodny. Bo MNIE tak pasuje.
          • aniutek Re: Dlaczego psycholog? 18.10.10, 21:15
            myelegans,
            moge sie tylko podpisac pod Twoim postem,
            wlacznie ze smiercia Ojca i reakcja srodowiska. z PL cisza, kompletna, przykro i jakas pustka bo Tate znalo mase moich znajomych i przyjaciol, kupowal nam kabanosy i ciastka na posiedzienia w moim domu... Najblizsze przyjaciolki plakaly razem ze mna w Warszawie ale teraz, kidy wrocilam do domu nastala kompletna cisza i jakos nikt sie nie pyta Anka jak sobie radzisz? a tutejsi pytaja, dzwonia, rozmawiaja i zwyczajnie po ludzku wyciagaja lape.
            Odzulam w PL strach przed zaloba, smiercia jakby byla zarazliwa.....
          • piesfafik Re: Dlaczego psycholog? 18.10.10, 01:50
            Byc moze Amerykanie nie znaja polskiej historii, ale jak moja corka urodzila sie chora to niektorzy polscy znajomi z ktorymi swietnie sie gadalo znikneli z horyzontu a amerykanie zjawili sie pod moimi drzwiami z zapiekankami, misiami, ksiazeczkami dla dzieci itp.
            Przyjaciolka Amerykanka tlukla sie po nocy Grreyhoundem zeby z nami byc i podtrzymyac na duchu. Moj amerykanski promotor siedziel ze mna w szpitalu po porodzie bo moj maz musial pojechac do innego miasta z corka na operacje a ja bylam w szoku. Przyjaciol poznaje sie w bIedzie.
            Sa wredni i malostkowi Amerykanie tak jak sa wredni i malostkowi Polacy ale nie rozumiem jak mozna wykluczyc mozliwosc przyjazni z czlowiekiem z innego kregu kulturowego.

            Pewnie ze tu jest trudno podtrzymywac przyjaznie z dzieciinstwa, studiow itp bo kraj jest wielki a ludzie czesto zmieniaja miejsce zamieszkania szukajac pracy. Ale za to sa dosc otwarci na nowe przyjaznie i chetni do pomocy
            • myelegans Re: Dlaczego psycholog? 18.10.10, 02:10
              > Ale za to sa dosc otwarci na nowe przyjaznie i chetni do pomocy

              Amen

              W biedzie moge liczyc na amerykanskich znajomych, przyjaciol, jak zwal tak zwal, na polskich przejechalam sie wiele razy, juz nawet nie prosze.
              Moj maz do tej pory jest najblizej z 2 przyjaciolmi z HS, chociaz sa porozrzucani po calym kraju, widuja sie, dzwonia, uczestnicza w slubach, narodzinach dzieci itd.

              W kilka rodzin zaprzyjaznilismy sie w grupie laktacyjnej i ta przyjazn trwa nieprzerwanie od 6 lat, chociaz 2 rodziny wyniosly sie ze stanu, ale i tak sie nadal odwiedzamy. Wspolne wyjazdy na wakacje, raz w tygodniu kolacje u ktorys, podrzucanie sobie dzieci, wpolne weekendy. Stalismy sie czescia ich blizszej i dalszej rodziny, jestesmy zapraszani na uroczystosci stricte rodzinne. Moge zadzwonic w nocy o polnocy i drzwi i ucho zawsze stoja otworem.
              Trzeba byc po prostu otwartym.
              Talk is cheap.
            • inletka Re: Dlaczego psycholog? 18.10.10, 02:43
              Czuje ze to jest do mnie dlatego odpowiadam bo wydaje mi sie ze moja odpowiedz zostala troche innaczej wzieta anizeli mialam w zamysle.
              Wcale nie odrzucam kogos jako potencjalnych przyjaciol tylko dlatego ze sa Amerykaninami ale jak bylo wczesniej powiedziane taki jest moj “comfort zone” i ja na to nic nie poradze ze nie potrafie/ nie chce zaprzyjaznic sie z Amerykanami. Nie czuje szczerosci rozmowy. A jestem tutaj naprawde dlugo i pracuje z duza iloscia Amerykanow, chodze na przyjecia, na czeste lunche co jest w ich zwyczaju i nigdy nie jest to to co z moimi polskimi przyjaciolmi. Moze po prostu mam to szczescie miec fajnych polskich przyjaciol i nie potrzeba mi innych!?
              Ale zgadzam sie z tym co napisala Myelegans i Piesfafik. Oni tak podchodza do okazywania ludziom pomocy i jest to mile. Ale oni zostali tak wychowani od dziecinstwa. My tego nie mielismy w zwyczaju. Niech mi ktos powie czy 20 lat temu ktokolwiek kto mieszkal w Polsce dostawal kartki z zyczeniami? Nie. Przychodzilo sie z kwiatami czego tutaj za bardzo nie doswiaczamy. Pozniej sie to zmienilo. Co kraj to obyczaj.

              Z drugiej strony jak ostatnio zauwazylam w pracy kiedy kolezance umarl tata. Owszem kupiono kartke, wszyscy sie podpisali. Pozniej ta osoba rozdaje kartki dziekczynne za wsparcie itd…itp. Kreci sie kolko. Czy to wszystko jest takie szczere? Wszyscy wyrazaja wspolczucie i za chwile ida parzyc kawke i rozmawiaja o rosnacych kwiatkach no bo takie jest zycie.
              • myelegans Re: Dlaczego psycholog? 18.10.10, 03:24
                > szczere? Wszyscy wyrazaja wspolczucie i za chwile ida parzyc kawke i rozmawiaj
                > a o rosnacych kwiatkach no bo takie jest zycie.

                Ale wyrazaja, nie znajac nawet zmarlego. Mnie wspolczucia nie okazaly osoby, ktore mojego tate znaly, jeszcze jak chodzilam do szkoly na studia. I to zabolalo, nawet nie zdawalam sobie sprawy, jak bardzo zabolalo, zwlaszcza przy obecnej technologii i obiegu informacji, nie trzeba i na poczte i kartki wysylac.

                Zalezy czego kto szuka. Mnie bardziej zalezy na grupie wsparcia, niz na przyjacioleczkach do kawki i plotek i ja mam. Mam wokol siebie kobiety i mezczyzn, na ktorych wiem, ze moge liczyc w kazdych okolicznosciach zyciowych. To mi daje ogromny komfort psychiczny. Rozmowy o historii i polityce nie sa mi potrzebne, od tego mam meza. G...o mnie obchodzi, ze nie znaja historii Polski i nie potrafia wymienic 3 duzych polskich miast, ale moge na nich liczyc, bo sa lojalni, chetni do pomocy i w tej pomocy szczerzy. Im tez to nie przeszkadza, ze zupelnie nie wiem jak sie zachowuje miejscowa druzyna basebolowa, ktorej sa zagorzalymi fanami.

                Nic nie poradzisz, jak nie potrafisz, nie chcesz sie przyjaznic, to sie nie przyjaznij, przymusu nie ma.
                • fogito Re: Dlaczego psycholog? 18.10.10, 11:51
                  myelegans napisała:

                  , ale moge na nich liczyc, bo sa lojalni, che
                  > tni do pomocy i w tej pomocy szczerzy.

                  To pozazdroscic. Ja nie otrzymalam takiego wsparcia jak wchodzilam do amerykanskiej rodziny. A wchodzilam z otwartym sercem i bardzo ich na poczatku lubilam. Pozniej zaczely mi sie oczy otwierac, bo wlasnie brak bylo tego wsparcia.

                  >
                  > Nic nie poradzisz, jak nie potrafisz, nie chcesz sie przyjaznic, to sie nie prz
                  > yjaznij, przymusu nie ma.

                  A ja bym chciala, bo spedzam w Stanach duzo czasu. Ale poki co mam tylko dobra znajoma z Libanu.
                  • myelegans Re: Dlaczego psycholog? 19.10.10, 00:29
                    > To pozazdroscic. Ja nie otrzymalam takiego wsparcia jak wchodzilam do amerykans
                    > kiej rodziny. A wchodzilam z otwartym sercem i bardzo ich na poczatku lubilam.

                    Ale ja nie mowie tu nawet o rodzinie, tylko o przyjazniach ktore TU zawarlam i ktore trwaja nieprzerwanie od lat i przeszly proby czasu i roznych okolicznosci zyciowych

                    Chociaz tesciowej powiedzialam, ze za maz wychodze dla zielonej karty i lepszego ubezpieczenia zdrowotnego, bo do niczego innego malzenstwo nie bylo mi potrzebne i otrzymalam pelna aprobate.

                    > A ja bym chciala, bo spedzam w Stanach duzo czasu. Ale poki co mam tylko dobra
                    > znajoma z Libanu.

                    Duzo czasu tzn. ile pol roku?
                    • fogito Re: Dlaczego psycholog? 19.10.10, 08:17
                      myelegans napisała:

                      > Chociaz tesciowej powiedzialam, ze za maz wychodze dla zielonej karty i lepszeg
                      > o ubezpieczenia zdrowotnego, bo do niczego innego malzenstwo nie bylo mi potrze
                      > bne i otrzymalam pelna aprobate.

                      Czyli wedlug mojej tesciowej bylas potwierdzeniem tego, ze Polki wychodza za Amerykanow tylko dla zielonej karty :/

                      > Duzo czasu tzn. ile pol roku?

                      Dużo tzn. od ponad 10 lat jezdze tam dwa razy do roku i odkad jest dziecko czyli juz prawie 7 lat siedze tam miesiacami. Moj rekord w jednym roku to wlasnie pol roku. Mniej sie widuje z moja polska rodzina. Ale z roku na rok jest mi coraz ciezej i gdyby nie zdrowie dziecka to ograniczalabym wyjazdy do minimum.

                      • inletka Fogito 23.10.10, 01:25
                        Jakby nie patrzec na sprawe to rozwiazanie problemu lezy jedynie w meza rekach. Ty odpowiadasz za jego relacje z twoja rodzina a on za twoje z jego rodzina.
                        Wiem ze latwo powiedziec ale ja bym starala sie zobojetniec na to i swoje robic. Jedynie wypadaloby sie spytac meza dlaczego jego rodzina tak nisko go ocenia skoro dziewczyna poleciala na niego nie dla jego uroku osobistego ale dla zielonej karty? Oczywiscie wiadomo ze nie o to chodzi. Chodzi o to ze pewni ludzie musza sobie znalezc kozla ofiarnego swoich wlasnych problemow a ze nie natrafiaja na zdecydowany sprzeciw twojego meza to tak jezdza na tobie.
                        Przypuszczam ze jego rodzice sa jedynymi jego najblizszymi osobami poza toba wiec boi sie postawic sprawe na ostrzu noza by ich nie stracic. Bo on podswiadomie czuje ze dla nich wazniejsza jest ich walka z toba anizeli jego osobiste szczescie. Bo nikt mnie nie przekona ze wtracanie sie tesciow do malzenstwa kiedykolwiek jest dla ich - malzenstwa dobra. To jest czysty egoizm znudzonych przecietnym zyciem tesciow.
                        Nie zalamuj sie. Wredni tesciowie sa na calym swiecie. Nie jestes odosobniona w tym problemie.
                        • edytkus Re: Fogito 23.10.10, 04:58
                          inletka napisała:

                          > . Bo nikt mnie nie przekona ze wtracanie sie tesciow do malzenstwa kiedyko
                          > lwiek jest dla ich - malzenstwa dobra.
                          > Nie zalamuj sie. Wredni tesciowie sa na calym swiecie. Nie jestes odosobniona w
                          > tym problemie.


                          Koniec swiata, Inletka w koncu napisala cos sensownego :O
                            • edytkus Re: Fogito 23.10.10, 16:12
                              fogito napisała:

                              > edytkus napisała:
                              >
                              > > Koniec swiata, Inletka w koncu napisala cos sensownego :O
                              > >
                              >
                              > A teraz czekamy, ze ty zrobisz to samo :)

                              Między nami jest ta różnica, że ty wymieniajac zdania ze mna zyskujesz na tym, podczas gdy ja tracę tylko czas...
                              • fogito Re: Fogito 23.10.10, 17:31
                                edytkus napisała:


                                > > A teraz czekamy, ze ty zrobisz to samo :)
                                >
                                > Między nami jest ta różnica, że ty wymieniajac zdania ze mna zyskujesz na tym,
                                > podczas gdy ja tracę tylko czas...

                                i caly czas czekamy na cos sensownego...
                            • inletka Re: Fogito 23.10.10, 20:43
                              fogito napisała:

                              > edytkus napisała:
                              >
                              > > Koniec swiata, Inletka w koncu napisala cos sensownego :O
                              > >
                              >
                              > A teraz czekamy, ze ty zrobisz to samo :)

                              Dzieki Fagito. Mialam to samo napisac.
                              Mimo wszystko odnosze male sukcesy na tym forum. Zarowno Miska jak i Edytkus chociaz raz sie ze mna zgodzili. A naprawde nie jest latwo uzyskac aprobate malkontentow.
                • inletka Re: Dlaczego psycholog? 18.10.10, 14:44
                  > Nic nie poradzisz, jak nie potrafisz, nie chcesz sie przyjaznic, to sie nie prz
                  > yjaznij, przymusu nie ma.

                  Ja nie mowie NIE.
                  Mialas po prostu pecha ze nie mialas przyjaznych Polakow, ale jestem pewna ze ty pamietasz o wspolczuciu dla innych Polakow jak im sie cos przykrego przydazy i pedzisz z pomoca jak potrzebuja. Bo przeciez jestes inna.
                  Powodzenia.
                  • myelegans Re: Dlaczego psycholog? 19.10.10, 00:38
                    Nie mialam pecha, po prostu nie weszlam w srodowisko polonijne, bo nie mialam potrzeby. Bo en masse jako zapelniacze czasu nie byli mi potrzebni, nie mialam czasu, a przyjaznie zawarlam w graduate school, na post docu, w pracy, w grupie laktacyjnej, w running club i na wiecej czasu nie mam. Tak, mam tutaj 2 przyjaciolki Polki od lat, i dla nich mam czas, energie i spiesze z pomoca jak potrzebuja. Najblizsza, mieszkalysmy 4 lata, od 14 mieszkamy w innych stanach, widujemy sie raz na rok , dwa lata, slyszymy sie bardzo czesto, spowaiadmy co nam na duszy lezy. Wiemy, ze mozemy na siebie liczyc. Ta swiadomosc wystarcza.
                    Do tej kategorri zaliczam nianie dziecka, ktorej do kategorii przyjaciol nie zalicze, ale mam poczucie lojalnosci za to co zrobila dla mojej rodziny. Jak bedzie potrzebna pomoc, pomoge bez wahania. Jestem w kontakcie, zeby sprawdzac jak sobie radzi.
    • fabryka.lodow.napatyku Re: Dlaczego psycholog? 19.10.10, 03:04
      wlasnie, powinnas podkreslic, miedzy Twoja rodzina, a meaza rodzina jest roznica, narodowosc nie ma tu nic do rzeczy.
      W mojej rodzinie kazdy chodzil swoimi drogami, problemy zalatwial sam, meza rodzina z kolei kazdy problem i nie problem rozklada na czynniki pierwsze.Tyle w tym temacie.

      Dalej, nie znasz nikogo z Polski, kto popelnil samobojstwo?Bo ja znam dziesiatki z przeroznymi zyciorysami.
      Jesli o przyjaznie chodzi, to tez mi sie wydaje, ze w szkole sredniej czy na studiach bylo ich mnostwo, a pozniej to juz roznie, kazdy idzie w swoja strone i niektore przyjaznie sie utrzymuja, niektore nie, tez chyba nie o narodowosc czy miejsce zamieszkania chodzi.

      Psycholog-cos w tym zlego?Lepiej psycholog na smutki niz butelka wodki?
    • parasol-ka Re: Dlaczego psycholog? 23.10.10, 17:46
      Amerykanska rodzina mojego meza tez jest bardzo wesola, rozmawiaja tez o problemach, ale spotkania rodzinne sa przewaznie po to, zeby sie razem posmiac. Mnie to cieszy, bo w mojej polskiej rodzinie jest tak, ze albo sie narzeka (nie po to, zeby byc szczerym, tylko dlatego, ze taka jest polska tradycja) albo trzeba obgadac znajomych lub nieobecnych czlonkow rodziny.
      Sa tez tacy, ktorzy lubia sie chwalic, jak im sie wspaniale powodzi, i ze zawsze maja w portfelu co najmniej kilka tys. zl. w gotowce.

      Ja i tak czuje sie bardziej komfortowo rozmawiajac o problemach z przyjaciolmi (dobrym znajomymi) niz z rodzina.
      I tutaj takie osoby znalazlam - Amerykanki - ktore i mi sie zwierzaly o chorobach, poronieniach, depresji w rodzinie, smierci bliskich, tesknotach, itd.

      Z kolei w Polsce moja przyjaciolka zwierzyla mi sie z przemocy fizycznej w zwiazku dopiero wtedy, jak jej chlopak ja zostawil (tak, tak, nie ona jego ale on ja!) a o tym, ze chodzi na psychoterapie, dowiedzialam sie dopiero od osoby postronnej.

      Moze gdyby chodzenie do psychologa lub psychiatry nie bylo w Polsce tak napietnowane, dowiedzialabym sie o tym bezposrednio od niej?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka