Polscy znajomi a amerykanskie realia!!

21.05.04, 04:05
Och, musze sie z wami podzielic tym co ze mam znajomych z Polski, przyjechali
tu tylko na 3 tygodnie, mlodzi ludzie (para oczywiscie mieszkajaca na kocia
lape jak to w Polsce jest bardzo modne ostatnio) kolo trzydziechy z Gdyni,
finansowo silni, bezdzietni, z duza kasa i mam z nimi naprawde utrapienie i
nic wiecej. Nic tu im sie nie podoba! Kawa zbyt slaba, Nowy Jork brudny,
restauracja gdzie ich zaprowadzilam na Greenwich Village jedna z bardziej
ciekawych miejsc w ktorych bylam, oni ocenili jako zwykla gdyz w swoich
wojazach widzieli lepsza. Ja wiem ze ciezko porownywac Europe do Stanow ale
czy oni musza tak wiecznie narzekac? Teraz poszli sobie na spacer, pewnie
zaraz przyjda i gdy zrobie im kolacje to znowu bede musiala slyszec ich
narzekania.
Kurcze, a mi sie wszystko podobalo jak tu przyjachalam, a moze to oni maja
racje? Moze po jakims czasie nie widzimy ze Europa zaczyna nas przeganiac i
ze Stany juz tak naprawde nie maja zbyt duzo do zaoferowania??
    • lolyta Re: Polscy znajomi a amerykanskie realia!! 21.05.04, 04:51
      I tak i nie, kawa amerykanska JEST beznadziejna, jesli ktos lubi ta pijana w
      Europie, NYC JEST ciagle rozbebeszony i z worami smieci na ulicy, najciekawsze
      restauracje w Nowym Jorku to jednak przewaznie te prowadzone przez przybyszow z
      Europy i Azji. Tylko, ze do NYC sie nie przyjezdza na amerykanska kawe ani do
      amerykanskich restauracji ani zeby se poogladac sliczne schludne miasteczko, bo
      power tego miejsca polega na czyms innym. Wiesz co, moze przegon ich po
      Harlemie albo Bronksie, to wreszcie beda mieli cos nowego :D
      • ertes Re: Polscy znajomi a amerykanskie realia!! 21.05.04, 05:26
        Mialem kiedys takie odwiedziny i po paru dniach powiedzialem prosto z mostu ze
        jest to co mowia jest dla mnie bardzo przykre i nieprzyjemne. Jezeli im sie nie
        podoba to nie musimy nigdzie chodzic i tracic czasu. Zaskoczenie bylo spore a
        przeprosiny jeszcze wieksze.
        Zaloze sie ze tacy ludzie gdziekowliek nie jada to zawsze narzekaja a po
        powrocie opowiadaja jakie to wspaniale rzeczy widzieli albo jaki jest syf tam
        gdzie byli.
        Oprocz tego jest to zupelny brak kultury.

        A co do kawy? Jak sobie poscielesz tak sie wyspisz to raz. Dwa to nie
        przesadzajmy ale to chyba wlasnie Starbucks otwiera nowe sklepy w Europie. I
        jakos ci europejczycy cpija ta "wstretna" kawe mimo tak wyrafinowanego podniebienia.
        Nie widze jakos europejskich sklepow z europejska kawa parzona po europejsku w
        Los Angeles. A chyba nikt mi nie powie ze tu nie ma europejczykow...
        • uomrzan Re: Polscy znajomi a amerykanskie realia!! 21.05.04, 13:15
          Polski punkt widzenia:
          Nie tylko kawa lecz w ogóle jedzenie w Polsce jest inne niż w USA (w krajach UE
          też bywa różnie). Europejskie miasta wyglądają inaczej niż amerykańskie. W
          każdym większym mieście przeważnie w centrum jest dużo zabytków, urokliwych
          uliczek usianych kawiarenkami i pubami, ładne chodniczki, parki w miarę
          bezpieczne (niekoniecznie w Warszawie). Są reż całe dzielnice murowanych (na
          zachodzie) i drewnianych (czasem na wschodzie) ruder. Tzw. "nowe kraje unijne" w
          dość szybkim tempie ładnieją.

          W USA są też ładne dzielnice miast ale nie tam, gdzie europejczycy moga się ich
          spodziewać i nie dlatego, że są finansowane przez miasto, lecz dlatego że
          mieszkają tam dość bogaci mieszkańcy. Typ "urody miejskiej" też zależy od gustu
          i od przywyczajenia oceniających. Inne są oczekiwania Niemców, a prawdopodobnie
          inne mieszkańców USA.

          Zaletą główną USA, za którą chwalę głośno ten kraj, jest niskie bezrobocie oraz
          względna łatwość asymilacji. Nieupolityczniona normalność jest też dużą przewagą
          Stanów nad UE.
          • cmok_wawelski Za sikanie w Europie się płaci a w Stanach ... 21.05.04, 14:07
            ...sika się za darmochę dlatego w Stanach kawa jest duża a w Europie trzeba
            pić "koncentrat", więc niech się wysikają do woli i spadają.

            Podpowiedź: nic nie mów tylko zawieź ich do Atlantic City. Może coś wygrają i
            poczują się jak Cortez wśród Indian ale może na odwrót i wtedy jak Indianie po
            Cortezie będą milczeć do końca pobytu i będziesz miała spokój.

            Odpowiedź na wyraźny konflikt gustów jest prosta: Stany są znacznie mniej
            arystokratyczne niż Europa a Polska w szczególności i dlatego oni tu faktycznie
            nie pasują do krajobrazu.

            Ja w tym roku zapraszam dzieciaka z PL (oczywiście, jeśli dostanie cholerną
            wizę) - jest to koleżanka córki - z zupełnie niezamoznej i skromnej rodziny i
            po prostu wiem, że dziewczyna będzie zachwycona wszystkim co zobaczy bo znam
            ich i wiem, że są to w 100% normalni ludzie a nie Jaśniepaństwo Hrabiostwo.

            P.S. A czy przywieźli Ci butelkę polskiej wódki? Wyrazy współczucia. U mnie też
            taki jeden kiedyś był i przywiózł flaszkę ruskiej - chyba z bazaru bo bez
            nalepki akcyzy więc jak pojechał to jego butelka poszła do kosza bo raz, że
            wódki nie piję a dwa że diabli wiedzą co to jest.
    • chlopaczek1 Re: Polscy znajomi a amerykanskie realia!! 21.05.04, 15:00
      no coz basianj
      powiem tak, w polsce ludzie zadzieraja nosa bo wydaje im sie ze znacza cholera
      nie wiem co, z moich podrozy po swiecie w kazdym miejscu mozna znalezc cos
      ciekawego i ladnego ale i mozna widziec wszystko w szarych brudnych i biednych
      kolorach, w zadnym kraju nie spotkalem tylko pieknych i wspanialych rzeczy,
      kazdy kraj/miejsce ma cos czym mozna sie zachwycic i co mozna skrytykowac, twoi
      znajomi naleza do tej grupy jasniepanskiej ktora to krytykuje wszystko a w
      sumie nic soba nie reprezentuje,
      wlasnie wrocilem z polski (wczoraj), jadac do polski przebywam w jednym z
      trzech miejsc gdansk, w-wa i katowice, i jesli oni sa z gdyni i oni marudza ze
      tutaj jest tak sobie to niech po przyjezdzie umyja sobie oczki i popatrza na
      swoje miasto, bo oprocz gdanskiej starowki i sopockiego mola w 3-miescie nie ma
      nic, biednie brudno i niebezpiecznie, na dodatek drogo,
      nie zauwazylem aby w eu bylo tyle do zaoferowania, paryz brudny jak cholera,
      atmosfera coraz gorsza duzo arabow, londyn za to w sumie jest ok choc lubie
      miejsca poza londynem jakos przyjemniej
      co do kawy niestety nie znam sie na tym nie pijam kawy z jednym wyjatkiem
      carmel frappuccino ze starbucksa, nic podobnego nie spotkalem nigdzie a to mi
      bardzo smakuje, poza tym mozna starbucksa spotkac juz i w paryzu i w londynie
      mowiac szczerze nie spotkalem takiego miejsca na swiecie jak manhattan, mimo ze
      tyle lat mieszkam w usa nadal zachwycam sie manhattanem
      no nic milego weekenda
      a ja sie zwijam do bostonu
      ps. basianj spytaj sie ich co chcieliby zobaczyc i co ich interesuje, moze
      twoje gusta sa inne i dlatego nie zachwycilas ich
      mozna kupic przewodniki po nyc moze tam cos znajdziesz
    • chris2004 Re: Polscy znajomi a amerykanskie realia!! 21.05.04, 16:53
      Hello basienkanj1 ,nie przejmuj sie,az tak bardzo tym co mowia.Prawda jest to
      ze NYC jest brudnym miastem,pokaz im cos na zewnatrz NY,moze rejs wokol
      Manhatanu.A kawa dobra jest Folgers lub Eight o'clock coffe: French
      Vanilla,lub Hazelnut.Do tej kawy podaj im coffe cramer french vanilla lub
      hazelnut,firmy Nestle.Takiej kawy nie ma w Europie i moim znajomym stamtad ona
      bardzo smakuje.
      Pokaz im Miami albo Las Vegas ,a moze Hawaii??Proponuje polskie biuro podrozy
      w Honolulu,super serwis ,doskonaly przwodnik -wlasciel,podaje Ci adres: Hawaii
      Polonia tours,INC.tel.808-955-4567 E-mail: bozena@aloha.net

      Jesli maja kase powinni tam poleciec,wrazenia niezapomniane.
      Powodzenia.Pozdrawiam. Chris

      • lolyta Re: Polscy znajomi a amerykanskie realia!! 21.05.04, 17:06
        Wiesz, ja mam wrazenie ze (niezaleznie od tego jaka jest amerykanska kawa i
        slynne nowojorskie smieci, ktore Kubrick importowal do Europy kiedy krecil tam
        "Oczy szeroko zamkniete"), tym znajomym sie NIC nie bedzie podobalo, bo oni tak
        maja i juz. Taki typ.
    • marekatlanta71 Re: Polscy znajomi a amerykanskie realia!! 21.05.04, 17:27
      Moj ojciec tez narzekal - np. w Jacksonville zarzadal zeby go zawiesc na
      starowke i wszelkie proby wytlumaczenia ze takiego czegos nie ma tyutaj spelzly
      na niczym. Wiec znalezlismy cos co wygladalo jak centrum - 2 wiezowce, jedno
      skrzyzowanie ze swiatlami dla pieszych i 3 robotnikow siedzacych w cieniu.

      Poza atrakcjami natury w USA jest naprawde niewiele do podziwiania dla
      europejczyka. Jest pare ladnych miast (np. Charleston, SC; St. Augustine, FL),
      pare miejsc w ktorych wypada byc (Timse Square, Beverly Hills, Ocean Drive) i
      pare parkow rozrywki ktore nalezy zwiedzic ale poza tym to kraj nieustannych
      drog, malli, osiedli i opustoszalych centrow miast. A patrzenie na prawie
      identyczne domki z tektury po paru godzinach sie nudzi.

      Ja juz sie chyba przyzwyczailem i kawa w Starbucksie mi smakuje, zachwycam sie
      100'letnimi ruderami i podniecam drewniana wioska upozorowana na bawarskie
      miasteczko (Helen, GA) w ktorej w czasie Octoberfest sprzedaje sie namiastki
      piwa (Bud Light). Pisze na widok Disney'a i z powaga zwiedzam opustoszale miasta
      zachwycajac sie ich 100-letnia historia.
      • ertes Re: Polscy znajomi a amerykanskie realia!! 21.05.04, 17:43
        Tylko ktos chory umyslowo bedzie szukal kilkusetleniej historii w kraju ktory
        istnieje troche ponad 200 lat. No, moze poza Bostonem.
        Jeszcze dodaj do tego ze nie smakuje ci zarcie, samochody kiepskie, drogi nierowne
        itp.
        Rozumiem ze przed wyjazdem z Polski codzienie chodziles na wspaniala kawe w
        pobliskim coffe shop? Mieszkales we wspanialym domu z cegly i betonu oraz piles
        doskonale piwo. Patrzyles tylko na piekne ulice na ktorych stoi piekne ceglane
        domy, wszedzie bylo czysto i pieknie a teraz cie zmuszono mieszkac w obskurnej
        tekturze, pic wstretna kawe i zachwycac sie 100 letnia historia.
        Zalosne.
        • marekatlanta71 Re: Polscy znajomi a amerykanskie realia!! 21.05.04, 18:25
          ertes napisał:

          > Jeszcze dodaj do tego ze nie smakuje ci zarcie

          To Ty napisz ze zarcie Ci smakuje i nie chodzisz po Polskich sklepach... Nie,
          nie moge powiedziec zeby mi restauracje nie smakowaly - wiekszosc z nich podaje
          potrawy ktore mi bardzo pasuja. Ale to co jest w sklepach to nieszczescie - wata
          wytrzymujaca 100 dni nazywana szumnie "chleb" (na szczescie niedaleko jest
          niemiecka piekarnia), wszystko sztuczne (czemu nawet do octu dodaje sie red
          40?). Zaopatrujemy sie w "Whole Foods Market bo normalne sklepy nam nie smakuja.

          > samochody kiepskie, drogi nierowne

          Tutaj sie nie zgodze. Samochody w USA sa najlepsze i Europie jeszcze daleko do
          tego. Drogi zaleza od stanu - w NYC bylo gorzej niz w Wawie, tu na poludniu
          drogi sa piekne i szerokie, choc do oznakowania niemieckich czy austriackich
          autostrad im daleko.

          > Rozumiem ze przed wyjazdem z Polski codzienie chodziles na wspaniala kawe w
          > pobliskim coffe shop?

          Kawe sie nauczylem pic dopiero w USA.

          > Mieszkales we wspanialym domu z cegly i betonu

          Tak.

          > oraz piles doskonale piwo.

          Tak, ale akurat w USA wybor piw jest wiele wiekszy a i niektore piwka (Samuel
          Adams np.) sa tutaj lepsze niz wiele europejskich

          > Patrzyles tylko na piekne ulice na ktorych stoi piekne ceglane domy

          To akurat jak mieszkalem w Anglii....

          > wszedzie bylo czysto i pieknie a teraz cie zmuszono mieszkac w obskurnej
          > tekturze, pic wstretna kawe i zachwycac sie 100 letnia historia.

          Gorzej - zmuszono mnie do placenia przez najblizsze 30 lat za ta tekture. A na
          kawe nie narzekaj bo Starbucks mi bardzo smakuje... A stuletnia historia sie
          zachwycam bo glupi jestem.


          > Zalosne.

          Zebys wiedziala...

          • ertes Re: Polscy znajomi a amerykanskie realia!! 21.05.04, 19:37
            Po pierwsze jest ON :)

            Co to znaczysz "chodze do niemieckiego sklepu" ?
            Importowany z Niemiec, jakas enklawa? Czy moze po prostu chleb pieczony wedlug
            niemieckich receptur z amerykanskich produktow?
            A ze tobie wata nie smakuje? Nie jedz. Ja nie znosze szpinaku. To go nie jem.

            >Zaopatrujemy sie w "Whole Foods Market bo normalne sklepy nam nie smakuja

            Acha, to znaczy ze jednak masz mozliwosc znalezienia tego to AKURAT TY lubisz.
            Wiec po co to narzekanie? W sumie na co narzekasz? Ze cos ci nie smakuje co
            innym smakuje ale tak naprawde to jednak mozesz kupic to co lubisz.

            > Kawe sie nauczylem pic dopiero w USA.

            To skad mozesz wiedziec ze jest niesmaczna?!?!
            Poza nie pomyslales nigdy ze kawa w USA jest zupelnie inaczej traktowana jak w
            Europie? Tutaj jest to napoj ktory sie pija w kubku, tam idzie sie do kafejki i
            pije sie w flizance. INACZEJ co nie znaczy ze GORZEJ. Tutejszy sposob picia kawy
            jest zdecydowanie popularniejszy niz ten w Europie nic dziwnego wiec ze mozna
            wiecej znalezc. Ale wykonaj wysilek i sporbuju znalezc coffe house czy cos
            podobnego. A znajdziesz. Tak samo jak z Twoim chlebem i groceries.

            > Tak, ale akurat w USA wybor piw jest wiele wiekszy a i niektore piwka (Samuel
            > Adams np.) sa tutaj lepsze niz wiele europejskich

            Po co wiec narzekasz na piwo? Ja na ten przyklad lubie tylko te "sikacze". Czy
            jak pojade do Europy do narzekam ze tam mam same gorzkie swinstwa? NIE.
            ALbo nie pije albo kupuje sobie dwa razy drozsza Corona.

            > To akurat jak mieszkalem w Anglii....

            Rzeczywiscie? Patrz, Anglia mi sie kojarzy z kilometrami identycznych,
            jamnikowatych domkow...


            Nikt ci nie kaze placic 30 lat za ta tekture. Pamietaj ze to jest wszystko TWOJ
            WYBOR. W Twojej pieknej Anglii moglbys sobie conajwayzej pomarzyc o wlasnej
            chacie na przedmiesciach tak duzego miasta jak Atlanta.
        • alilat Re: Polscy znajomi a amerykanskie realia!! 02.06.04, 13:28
          ertes napisał:

          > Tylko ktos chory umyslowo bedzie szukal kilkusetleniej historii w kraju ktory
          > istnieje troche ponad 200 lat. No, moze poza Bostonem.

          Ej! bez przesady! USA istnieje troche ponad 200 lat, ale nie Ameryka!
          I tutaj mozna sie zachwycic dawna, sprzed wiekow architektura... Chociazby Mesa
          Verde :)
          Czegos takiego nie ma napewno stara Europa!
    • chris2004 Re: Polscy znajomi a amerykanskie realia!! 21.05.04, 17:45
      A moze Boston?? Moze Chlopaczek1 ,chcialby nam powiedziec co nalezy tam
      zobaczyc?Tez chetnie skorzystam z informacji,wybioram sie tam w najblizszy
      dlugi weekend.Pozdrawiam.
      • waldek.usa Re: O Bostonie slow pare... 21.05.04, 18:07
        Tak sie sklada ze stukam z Bostonu (USA).
        Na poczatek dam linka:

        www.boston.com/

        A'propos Twoich pytan, wszystko zalezy od tego co lubisz. Jezeli lubisz ocean,
        to mamy waterfront. Rzeki? Charles River. Caly Boston jest atrakcyjny, tu
        ciezko jest cos pominac.
        Slynna Newbury Street jest zawalona fajnymi sklepami, kafejkami ze stolikami na
        chodniku, pamietaj ze palenie wewnatrz jest zabronione. Ludzie tam chodza
        rowniez aby sie pokazac, hehehe, snoby.
        Z racji liczby uczelni (wiecej niz w wielu stanach) jest to miasto studentckie,
        miedzynarodowe i "mlode".
        Z Newbury skrec do Copley Square, odwiedz biblioteke, przejzyj sie w szkle John
        Hancock (najwyzszy wiezowiec) do spolki z Trinity Church, spotkanie historii z
        nwoczesnoscia.
        Stamtad do shopping mall, ktore doprowadzi do Prudential i do restauracji Top
        of the Hub, jedzonko dobre i super panorama miasta.
        Kolejne miejsce to Christian Science Church, intersujacy kompleks, koniecznie
        zalicz Mapparium.
        Po sasiedzku jest Symphony Hall i Horticultural Society, przy Massachusetts
        Avenue, ktora przecina Huntington Avenue, przy ktorej z kolei jest Museum of
        Fine Arts.
        Polecam zaliczyc Arnold Arboretum z ogromna liczba przerozny drzew i krzewow,
        nawet bonsai.
        Wracajac do miasta, Beacon Hill jest jedna z najstarszych czesci miasta, z
        architektura z pocz. 17 wieku, na rzut kamieniem od Financial District, gdzie
        znajdziesz prawie wszystkie drapacze.
        W Government Center stoi sobie City Hall, niewatpliwie najohydniejszy ratusz,
        jaki kiedykolwiek zobaczysz. Pozatem w srodku mozna sie zgubic latwiej niz w
        lesie.
        Kolejny punkt to Faneuil Hall Marketplace - sklepy, knajpy, restauracje,
        uliczni magicy i oczywiscie Faneuil Hall, w ktorym posiano ziarno Rewolucji.
        Koniecznie zajrzyj do North End, ktory w tym najbardziej europejskim miescie w
        Stanach jest najbardziej europejska dzielnica, wloska. Waskie uliczki,
        podworka, koscioly i mnostwo fajnych restauracji, oczywiscie wloskich. Tzw. "u
        Mamy i Taty" (Ma and Pa) sa autentycznie prowadzone po domowemu.
        Jezeli juz o restauracjach, to owoce morza wedlug mnie sa najlepsze w No-Name
        Restaurant, zlokalizowanej na Fish Pier, czyli porcie rybackim. Gdy wejdziesz,
        idz na pietro, nie wyglada luksusowo i o to chodzi. Widoki z okien sa
        fantastyczne, zamow seafood chowder - niebo w gebie, rachunek za dwie osoby z
        piwkiem Sam Adams okolo $30, nie biora plastiku (!).
        Jeszcze jedno: Europejczycy maja tutaj opinie chamow, poniewaz nie daja
        napiwkow. Kelnerka tak naprawde to z tego ma dochod. W Stanach napiwki daje sie
        wszedzie, dzieki temu wszyscy sie staraja obsluzyc klienta.
        Na chinskie jedzenie polecam chinska dzielnice, w szczegolnosci Chinatown Cafe
        na Harrison Avenue, wszystko jest tanie ($5) i dobre, moze dlatego tyle policji
        tam zawsze jest.
        Kolejna dobra restauracja to The Cheesecake Factory, jezeli tam wstapisz to
        zapytaj czy Jerry pracuje, znam go.
        Teraz troche o barach.
        Boston jako miasto typowo irlandzkie ma przypuszczalnie wiecej irish bars niz
        Dublin. Nie daj sie nabrac, wiekszosc jest dla turystow.
        Ja polecam The Plough and Stars, 912 Massachusetts Avenue w Cambridge.
        Jezeli wygladasz na 21, nawet gdy masz 40, to musisz pokazac paszport, tu nie
        ma zartow.
        A skoro juz jestes po drugiej stronie Charles River w Cambridge, to odwiedz MIT
        oraz Harvard University i Harvard Square

        Tanich, dobrze polozonych hoteli w Bostonie po prostu nie ma. Samo miasto jest
        w kosztach drozsze niz New York. Jest nastawione na ludzi biznesu z forsa,
        studentow z forsa i turystow z forsa.

        The Bed and Breakfast Agency of Boston oferuje pokoje za ok. $70/noc, YMCA
        chyba $20, podobnie schroniska mlodziezowe (Youth Hostels), ale za to mozesz
        nie miec oddzielnego pokoju i lazienki.

        Transport miejski jest swietny, za $12 mozesz kupic bilet tygodniowy wazny na
        metro i autobus.
        • chris2004 Re: O Bostonie slow pare... 21.05.04, 18:24
          Dzieki Waldek za informacje,na pewno skorzystam .Jestem zaintersowany powaznym
          zwiedzaniem Boston ,miasta ktorego nigdy nie widzialem,a znam tylko z tv .
          Pozdrawiam. Chris
          • aniutek znajomi..... 21.05.04, 19:03
            a moze po prostu - ten typ tak ma?
            zawsze i wszedzie niezadowoleni, strugajacy bog wie kogo.....
            NYC jaki jest kazdy widzi, niesamowity, jedyny w swoim rodzaju, smierdzacy, wielki, nigdy nie spiacy,
            dla mnie piekny a dla nich???? hehehehhe gettafa.....
            moim znajomym sie podobalo, ba byli zachwyceni i na spanie zalowali czasu, ale to ludzie na poziomie,
            z poczuciem humoru im sie nigdy nie nudzi wiedza co zaobaczyc i gdzie sa i takie tam.
            pozdrawiam i cierpliwosci zycze :)
            anka
            • waldek.usa Re: znajomi..... 21.05.04, 19:37
              aniutek napisała:

              > a moze po prostu - ten typ tak ma?
              > zawsze i wszedzie niezadowoleni, strugajacy bog wie kogo.....



              Cos mi sie widzi, hehehe, ze to tlumoki, ktore dorwaly sie do kasy i zlapaly
              Pana Boga za nogi. Zaloze sie o kazda kase, ze te tu "panstwo z klasa" z
              Gdyniowej metropolii zobaczywszy New York wpadlo w szok. Na Manhattanie szczeny
              im spadly i pomysleli, o qrwa ale miasto. Oczywiscie tego nie pokaza i wzamian
              marudza.



              > NYC jaki jest kazdy widzi, niesamowity, jedyny w swoim rodzaju, smierdzacy,
              wie
              > lki, nigdy nie spiacy,
              > dla mnie piekny a dla nich???? hehehehhe gettafa.....
              > moim znajomym sie podobalo, ba byli zachwyceni i na spanie zalowali czasu,
              ale
              > to ludzie na poziomie,
              > z poczuciem humoru im sie nigdy nie nudzi wiedza co zaobaczyc i gdzie sa i
              tak
              > ie tam.
              > pozdrawiam i cierpliwosci zycze :)
              > anka

              Dokladnie, ludzie na poziomie, obyci i swiatowi maja naturalne reakcje.
          • waldek.usa Re: O Bostonie slow pare... 21.05.04, 19:46
            chris2004 napisał:

            > Dzieki Waldek za informacje,na pewno skorzystam .Jestem zaintersowany
            powaznym
            >
            > zwiedzaniem Boston ,miasta ktorego nigdy nie widzialem,a znam tylko z tv .
            > Pozdrawiam. Chris


            Nie ma za co.
            Post byl pierwotnie dla kogos innego, w podobnej sytuacji i teraz go powielam.
            Jezeli Boston podobal sie na tv, to na zywo bardzo sie spodoba!
            Milego pobytu zycze i pozdrawiam.
            Waldek z Bostonu
            • staua Re: O Bostonie slow pare... 21.05.04, 22:10
              Bylam w Bostonie poltora roku temu przez tydzien, bardzo mi sie podobal i po
              zwiedzeniu go podjelam decyzje przyjazdu tutaj (do USA) na dluzej :-) A teraz
              jade znowu, w czerwcu, post Waldka bardzo mi sie przyda, bo jade tym razem
              zupelnie turystycznie i bede miala czas dla siebie...
              Wracajac do tematu: znajomi Basi zachowuja sie niegrzecznie. Niezaleznie od
              tego czy im sie podoba, czy nie, kultura nakazuje, zeby byc milym dla
              gospodarza, ktory przeciez pokazuje im to, co uwaza za warte pokazania. Jak
              bylam w Indiach z mezem na zaproszenie znajomego Hindusa, czesciowo mieszkajac
              w jego domu, to mimo, ze wiele rzeczy naturalnie nam sie nie podobalo czy
              podobalo "inaczej" niz jemu, na pewno on ani jego bardzo goscinna rodzina nie
              uslyszeli od nas niepochlebnych komentarzy. Samo zaproszenie wymaga
              wdziecznosci.

              Co do zwiedzania i wrazen Stany/Europa: widze powyzej dwie odpowiedzi
              najblizsze moim odczuciom: uomrzana i markaatlanta.
              Mnie tez tutaj duzo rzeczy negatywnie zdziwilo. Ale duzo mi sie podoba. W
              Europie nastawiam sie na co innego, na co innego tutaj, szukam innych wrazen w
              obu tych miejscach. Europejczykom (niekoniecznie z Polski) tez jakos wiele sie
              w Stanach podoba i jest tutaj co zwiedzac... Krytykowac tez mozna w dwie strony.
              Jak mowie Amerykanom o tym co jest inne w Europie, w szczegolach (muszle
              klozetowe i sposob splukiwania :-), otwieranie okien, mapa swiata) to tez sie
              dziwia i nie widza logiki.
              Trzy uwagi: ja kawy nie pije, ale znajomi Francuzi i Wlosi twierdza, ze kawa w
              Starbucks jest parzona inaczej w Europie (przynajmniej w Szwajcarii, gdzie ja
              poznalam Starbucks). I wierze w to, bo nawet wnetrza Starbucks w CH wygladaja
              inaczej. Byliby dziwni, gdyby czesciowo nie dostosowali sie do tamtejszych
              gustow... (oczywiscie jest Frapuccino i inne rzeczy takie same, ale sa tez
              zmiany).
              Druga sprawa: Cmok, wierz mi, w Europie MOZNA sie wysikac za darmo i to w
              calkiem niezlym standardzie.
              Trzecia: to prawda z napiwkami. Trzeba o nich wiedziec przed przyjazdem,
              inaczej popelnia sie porzadna gafe. Za to nieuswiadomieni w druga strone
              Amerykanie sa bardzo mile przyjmowani w europejskich restauracjach :-)))
              • marekatlanta71 Dziekuje 21.05.04, 22:31
                Bardzo mi milo ze mamy podobne poglady.

                Podsumowujac - USA jest po prostu inne od Europy. Sa rzeczy ktore na starym
                kontynencie sa lepsze i wypisywanie glupot o tym jak tu wszystko jest wspaniale
                jest moim zdaniem wyrazem braku rozsadku. Sa tez (i jest ich wiele) rzeczy
                ktorymi USA bije Europe na glowe. A przykladem tego ze jest ich wiele jestesmy
                my wszyscy - gdyby w USA bylo tak zle to nie sadze by ktorekolwiek z nas by tu
                jeszcze siedzialo... Problem w tym zeby wideziec jedno i drugie.

                --
                480 KM w 2 kawalkach. Szkoda ze nie w jednym...
                • staua Re: Dziekuje 21.05.04, 22:54
                  Wiesz Marku, mysle, ze wszyscy widzimy i zalety, i wady USA czy konkretnych
                  miejsc w tym kraju, gdzie akurat mieszkamy. Ja tylko (pewnie sie naraze)
                  zaobserwowalam wsrod Polakow w Stanach jakas niewiarygodna potrzebe
                  podkreslania swojej lojalnosci i faktu asymilacji, co dla wielu rowna sie
                  absolutnie bezkrytycznemu podejsciu do wszystkiego, co tutaj widza. Amerykanie
                  sami krytykuja swoj kraj i rozne szczegoly tutejszego zycia, nie widze powodu,
                  dla ktorego my nie moglibysmy powiedziec, ze cos nam sie nie podoba albo mamy
                  lepszy pomysl.
                  To tak na marginesie, caly czas oczywiscie mysle, ze bedac czyims gosciem w
                  jakimkolwiek kraju nie wyrazalabym ewentualnego rozczarowania.
    • ewka660 Re: Polscy znajomi a amerykanskie realia!! 21.05.04, 22:27
      A ja rozumiem znajomych z Polski, wiem ze mogliby narzekac w miare kulturalnie
      albo w ogole zachowac komentarze dla siebie gdyz dziewczyna sie stara, pokazuje
      miejsca a oni tylko narzekaja..bezsensu.
      Ale z drugiej strony to naprawde Nowy Jork to syf. Sa fajne miejsca, ale
      wiekszosc Queens, Brooklyn to naprawde okropnosc. W porownaniu z piekna Gdynia
      to naprawde Nowy Jork wypada blado.
      Ale poza tym ze jest tu brudno i bardzo drogo to jednak jest cos magicznego w
      tym miejscu ale chyba to dopiero sie widzi po jakims czasie.
      Ja bylam ostatnio kilka miesiecy w Polsce, teraz tu przyjechalam i bede tu do
      sierpnia i ...zaczyna mi sie coraz bardziej tu podobac.
      Ale ta natura czlowieka jest niesamowita. Po prostu bedac w Polsce tesknilam
      troche do NY.
      Teraz tesknie do Polski ale wiem ze juz zaraz wracam wiec upajam sie Nowym
      Jorkiem jak tylko mozliwe.
      Uciekam,
      Ewcia
    • alex113 Re: Polscy znajomi a amerykanskie realia!! 22.05.04, 03:13
      W zeszlym roku zaopiekowalam sie takim 18to letnim cielatkiem z Trojmiasta,
      ktore tu przyjechalo do rodziny i siedzialo w domku na przedmiesciach przed TV
      gdyz gospodarze ciagle byli w pracy.
      No i szok .... NIC jej nie interesowalo ... no NIC. Rozrywki "miejskie" nie,
      plenery tez nie. Najbardziej mnie powalila z nog jak zorganizowalam 2 dniowy
      wyjazd do gorskiej miescowosci w ktorej jest fajna kolejka linowa, jaskinie,
      gorace zrodla no i oczywiscie nasze piekne Gory Skaliste (mieszkam w Colorado)
      a ona mi na to ze nie jedzie bo taaaaakaaa ZMECZONA.
      No nie wiem, qurcze za moich czasow jak juz dostalam paszport na caly swiat do
      reki i byla okazja gdzies pojechac i cos zobaczyc to pakowalam tobolek i z
      entuzjazmem jechalam "odkrywac swiat". A tu nic zblazowanie na calego ....
      brrr ... moze jakas tempa jestem ale naprawde nie pojmuje.
      • zyta2003 Re: Polscy znajomi a amerykanskie realia!! 22.05.04, 06:50
        A ja w tym widze cos innego, niezaleznie od tego czy NY jest atrakcyjny, a
        kawa tu dobra czy zla to wazna jest nasza natura. Wbrew opinii, ze Amerykanie
        to nieokrzesane chamy to wlasnie my w takich momentach pokazujemy swoj brak
        empatii, dobrych manier. Czy "odbywaliscie" wizyte Amerykanow w Polsce ? Ja
        mialam ich kilka, nikt nigdy nie byl niezadowolony, wszystko bylo wspaniale i
        interesujace, nawet maluchy, a zaprzegniete do pluga konie fantastyczne. Kiedys
        wyslalam mojego amerykanskiego znajomego do Zamoscia maluchem, nie tylko, ze
        nie trafil, nie umial poruszac sie wsrod furmanek, rowerzystow, nie znalazl
        hotelu, a na dodatek poparzyl sobie lewa reke bo wystawial ja przez okno a
        palilo niemilosiernie - i tak wrocil zachwycony. Inni moi amerykanscy znajomi,
        ktorzy na kilka dni oderwali sie od wycieczki azeby odnalezc korzenie tez byli
        zachwyceni nie wspominajac, ze rodzina nawet dla mnie byla dziwna ( w listach
        pisala do nich o krowie co sie najadla gwozdzi- lata 90-te - ale juz
        wydobrzala, a Helenke to zgielo i nawet nastawiacz nie pomogl - tlumaczylam
        listy wiec nie fantazjuje) Syndrom lekcewazenia wszystkiego co tutejsze przez
        naszych gosci jest wspolny dla omal wszystkich . Z poczatku bylo mi z tego
        powodu przykro, teraz jeszcze przed przyjazdem delikwenta po prostu prosze
        przez telefon i korespondencyjnie. Swoje przykre uwagi na temat Ameryki ,
        naszej tu egystencji zachowaj na potem dla siebie, nie sprawiaj mi przykrosci.
        Delikwent, jescze troche speszony przed podroza oczywiscie obiecuje i
        przynajmniej na poczatku trzyma sie ustalonych regul. Nie zmienimy naszych
        milych z Polski, zbliza sie sezon, wiec wypadki stana sie nagminne.
      • staua Alex! 22.05.04, 15:47
        Wiesz co, moja siostra i szwagier przyjezdzali do mnie do Szwajcarii (tutaj
        jeszcze nie byli). Tam jest co robic, tym bardziej, ze wszystko (Alpy, jeziora,
        zabytki) jest bardzo blisko. A wiesz, co oni robili przez caly czas??? Spali!
        Twierdzili, ze nareszcie maja urlop, to moga sie wyspac! Do tej pory mnie to
        dziwi.
    • cleo14 Re: Polscy znajomi a amerykanskie realia!! 22.05.04, 14:42
      aaaaaaa!!!! to bylam ja jak po raz pierwszy przyjechalam!!!! i 8 innych Polakow
      z ktorymi pracowalam podczas wymiany!!!! nie zalamuuj sie. w 3 tyg zdania nie
      zmienia ( mi zajelo to ok 2 lata). a skoro piszesz ze bogaci to jak juz
      bedziesz ich miala dosyc to niech ida won do hotelu. moze jak beda musieli
      placic za pokoj, jedzenie i obsluge to im lepiej bedzie odpowiadac....
    • sawa8 Re: Polscy znajomi a amerykanskie realia!! 22.05.04, 16:24
      Wspolczuje miec takich gosci! Zachowuja sie jak typowi nowobogaccy. Rozumiem,
      ze NY moze im sie nie podobac (mnie tez sie nie podoba), ale takie uwagi
      powinni zachowac dla siebie.

      My musimy jednak zrozumiec, ze Polacy ktorzy teraz do nas, do USA przyjezdzaja
      to juz czesto ludzie ktorzy podrozowali, duzo juz wczesniej widzieli, maja
      skale porownawcza i, co tu duzo mowic, moga sie poczuc zawiedzeni tym, co
      zastana w Stanach.
      Od ich kultury zalezy tylko, czy nam to okaza, czy nie.
      • ertes Re: Polscy znajomi a amerykanskie realia!! 22.05.04, 16:47
        Ja uwazam ze czlowiek ktory podrozuje musi rozumiec innosc miejsc ktore odwiedza.
        Jesli sie podrozuje po to zeby porownywac to nic dziwnego ze sie niewiele co
        podoba . Europa jest inna niz Ameryka, Ameryka jest inna niz Azja.
        Czy to znaczy ze jest gorzej? Oczywiscie ze nie. Jest inaczej.
        Podrozuje sie zeby poznac a nie narzekac.

        Zreszta jest roznica miedzy krytyka a krytykactwem. Krytykowanie stylu zycia,
        stylu budowy itp jest wlasnie krytykanctwem. Porownywanie Europy o grubo panad
        1000-letniej historii do mlodziutkiej Ameryki jest natomiast smieszne. I tym
        smieszniejsze ze Swiat w ciagu ostatnich 100 czy 50 lat podaza za Ameryka i nie
        odwrotnie.
        • staua Re: Polscy znajomi a amerykanskie realia!! 22.05.04, 21:33
          Porownywanie porownywaniem, jasne, ze trzeba miec swiadomosc, ze bedzie
          inaczej, ale mozna stwierdzic, ze cos nam sie podoba bardziej, a cos mniej...
          niektorym bardziej podoba sie Europa, niektorym Stany, i dobrze, ze wszyscy nie
          sa jednego zdania, bo oszalec by mozna bylo.
        • sawa8 Re: Polscy znajomi a amerykanskie realia!! 23.05.04, 17:13
          ertes napisał:

          > Ja uwazam ze czlowiek ktory podrozuje musi rozumiec innosc miejsc ktore
          odwiedz
          > a.
          > Jesli sie podrozuje po to zeby porownywac to nic dziwnego ze sie niewiele co
          > podoba . Europa jest inna niz Ameryka, Ameryka jest inna niz Azja.
          > Czy to znaczy ze jest gorzej? Oczywiscie ze nie. Jest inaczej.
          > Podrozuje sie zeby poznac a nie narzekac.

          Ale, jak juz sie poznalo to "inne", to mozna powiedziec- "to mi sie podoba, a
          to nie". Swiat jest bardzo rozny, ale to wcale nie znaczy ze wszedzie jest tak
          samo dobrze, tylko inaczej. Uwazam, ze podrozowanie sluzy rowniez temu, aby
          stwierdzic, gdzie jest lepiej, a gdzie gorzej, i to wedlug naszych osobistych
          kryteriow.
          W tym watku chodzi glownie o to, ze goscie sa niezbyt dobrze wychowani. Nikt od
          nich sie nie spodziewa, zeby nagle polubili amerykanska kawe czy zachwalali
          czystosc NY, niech sie po prostu wstrzymaja z komentarzami wobec osoby, dzieki
          ktorej moga stwierdzic, ze NY jest brudny, a amerykanska kawa niesmaczna.

          > Zreszta jest roznica miedzy krytyka a krytykactwem. Krytykowanie stylu zycia,
          > stylu budowy itp jest wlasnie krytykanctwem.

          Wyobraz sobie sytuacje odwrotna: Amerykanie krytykuja polskie blokowiska. Czy
          to jest tez krytykanctwo? Czy tylko Polacy maja prawo krytykowac bloki z
          wielkiej plyty?
          Podobnie z krytyka (krytykanctwem ?) stylu zycia. Uwazam ze kazdy moze
          krytykowac co chce, wedlug wlasnych kryteriow, jezeli tylko nie sprawia nikomu
          przykrosci ta krytyka.

          > Porownywanie Europy o grubo panad
          > 1000-letniej historii do mlodziutkiej Ameryki jest natomiast smieszne.

          W Europie nie wszystkie zabytki maja po 1000 lat , a i Ameryka az taka
          mlodziutka tez znowu nie jest. Zauwazyles, ze o wiele wiecej zabytkow do
          zwiedzania jest w Ameryce Poludniowej(nie mowie o budowlach Inkow, ale o
          pozostalosciach po kolonizatorach) niz Polnocnej?

          > I tym
          > smieszniejsze ze Swiat w ciagu ostatnich 100 czy 50 lat podaza za Ameryka i
          nie
          > odwrotnie.

          Wybacz, ale dla turysty w USA to ma akurat najmniejsze znaczenie...)))

          Zreszta, jak juz tu ktos przede mna zauwazyl, oprocz wspanialych, unikalnych
          krajobrazow USA nie maja wiele do zaoferowania turyscie z Europy. Oni tu
          przyjezdzaja glownie po to, zeby zobaczyc jak wyglada ten promissed land i
          czesto sa rozczarowani. Moze to wynika z legend, jakie kraza o Ameryce, z
          ogladania hollywoodzkich filmow- nie wiem, prawda jest, ze dla wielu Ameryka
          jest rozczarowaniem i ze dopiero w USA zauwazaja, ze Europa ma jednak swoje
          uroki, ktore mierza sie chocby lepsza kawa serwowana w filizance, a nie w
          papierowym czy styroporowym kubku, lepszym chlebem, lepsza zywnoscia,
          przytulniejszymi miastami i miasteczkami i w sumie jednak wyzsza kultura.
          • ertes Re: Polscy znajomi a amerykanskie realia!! 23.05.04, 17:44

            >
            > Ale, jak juz sie poznalo to "inne", to mozna powiedziec- "to mi sie podoba, a
            > to nie". Swiat jest bardzo rozny, ale to wcale nie znaczy ze wszedzie jest tak
            > samo dobrze, tylko inaczej. Uwazam, ze podrozowanie sluzy rowniez temu, aby
            > stwierdzic, gdzie jest lepiej, a gdzie gorzej, i to wedlug naszych osobistych
            > kryteriow.
            Owszem zgadzam sie ale nie o tym akurat pisalem. Chodzilo mi o zdanie "jestem
            zmuszony do mieszkania w tekturowym domu".


            >
            > Wyobraz sobie sytuacje odwrotna: Amerykanie krytykuja polskie blokowiska. Czy
            > to jest tez krytykanctwo? Czy tylko Polacy maja prawo krytykowac bloki z
            > wielkiej plyty?

            Masz racje alle nie o to mi chodzilo. Patrz wyzej.


            >
            > W Europie nie wszystkie zabytki maja po 1000 lat , a i Ameryka az taka
            > mlodziutka tez znowu nie jest. Zauwazyles, ze o wiele wiecej zabytkow do
            > zwiedzania jest w Ameryce Poludniowej(nie mowie o budowlach Inkow, ale o
            > pozostalosciach po kolonizatorach) niz Polnocnej?

            Nie o tych Amerykanach tu rozmawiamy.

            >

            >
            > Wybacz, ale dla turysty w USA to ma akurat najmniejsze znaczenie...)))
            Dla turysty moze i nie, dla mieszkanca powinno.
            >
            > Zreszta, jak juz tu ktos przede mna zauwazyl, oprocz wspanialych, unikalnych
            > krajobrazow USA nie maja wiele do zaoferowania turyscie z Europy. Oni tu
            > przyjezdzaja glownie po to, zeby zobaczyc jak wyglada ten promissed land i
            > czesto sa rozczarowani.

            To dziala w dwie strony. Ale jestem ciekaw co ma takiego wspanialego do
            zaoferowania Europa czego nie ma Ameryka Polnocna?

            > Moze to wynika z legend, jakie kraza o Ameryce, z
            > ogladania hollywoodzkich filmow- nie wiem, prawda jest, ze dla wielu Ameryka
            > jest rozczarowaniem i ze dopiero w USA zauwazaja, ze Europa ma jednak swoje
            > uroki, ktore mierza sie chocby lepsza kawa serwowana w filizance, a nie w
            > papierowym czy styroporowym kubku, lepszym chlebem, lepsza zywnoscia,
            > przytulniejszymi miastami i miasteczkami i w sumie jednak wyzsza kultura.

            Piszesz tutaj o osobistych preferencjach. Jeden lubi to a drugi co innego.
            O tyle o ile zgadzam sie ze architektonicznie miasta europejskiego sa duzo
            ciekawsze to jednak uwazam ze poznanie czegos zupelnie innego nie musi zaraz
            wiazac sie z "niepodobaniem". Gdy jade do Azji nie zaczynam dnia od narzekania
            tylko od zrozumienia ze tam jest po prostu inaczej.
            Zreszta najsmieszniejsze jest w tym wszystkim to ze Ameryka zostala zbudowana
            przez Europejczkow. Czyzby po przekroczeniu Atlantyku raptem tak diametrallnie
            wszytsko sie zmienialo?
            A co do kawy to ja jadac do europy nie narzekam ze nie moge napic sie kawy w
            byle gdzie tylko musze siadac i pic w filizance ta "zajebiscie" mocna lure. Tak
            tez mozna to widziec.
            I z ta kultura rowniez nie przesadzajmy. Filmy z Hollywood sa najpopularniejsze
            rowniez w Europie. A przecietny europejczyk chodzi do teatru, opery, mniej
            wiecej tyle samo co Amerykanin.
            Poza tym jezeli ktos buduje sobie wyobrazenie o jakims kraju na podstawie filmow
            to hmmm wspolczuje inteligencji...
            • sawa8 Re: Polscy znajomi a amerykanskie realia!! 23.05.04, 18:26
              ertes napisał:


              > > W Europie nie wszystkie zabytki maja po 1000 lat , a i Ameryka az taka
              > > mlodziutka tez znowu nie jest. Zauwazyles, ze o wiele wiecej zabytkow do
              > > zwiedzania jest w Ameryce Poludniowej(nie mowie o budowlach Inkow, ale o
              > > pozostalosciach po kolonizatorach) niz Polnocnej?

              > Nie o tych Amerykanach tu rozmawiamy.

              A moze jednak porozmawiamy? Jak tlumaczysz fakt, ze w Brazylii czy Argentynie
              jest jednak troche wiecej zabytkow do zwiedzania niz w Ameryce Pn?

              > > Wybacz, ale dla turysty w USA to ma akurat najmniejsze znaczenie...)))
              > Dla turysty moze i nie, dla mieszkanca powinno.

              Uwazasz ze mieszkancy USA maja byc zadowoleni ze mieszkaja w kraju, ktory jest
              najwieksza swiatowa potega i nie narzekac?????

              > To dziala w dwie strony. Ale jestem ciekaw co ma takiego wspanialego do
              > zaoferowania Europa czego nie ma Ameryka Polnocna?

              Zajrzyj do pierwszego lepszego przewodnika po krajach europejskich.

              > Zreszta najsmieszniejsze jest w tym wszystkim to ze Ameryka zostala zbudowana
              > przez Europejczkow. Czyzby po przekroczeniu Atlantyku raptem tak diametrallnie
              > wszytsko sie zmienialo?

              To, jak dlugo imigranci europejscy pozostawali w USA "Europejczykami" i kiedy
              stawali sie Amerykanami to jest chyba temat na osobny watek.

              > A co do kawy to ja jadac do europy nie narzekam ze nie moge napic sie kawy w
              > byle gdzie tylko musze siadac i pic w filizance ta "zajebiscie" mocna lure.
              >Tak tez mozna to widziec.

              Oczywiscie. Problem lezy tylko w tym, czy i jak powiesz Twojemu gospodarzowi ze
              Ci mocna kawa nie smakuje. To bylo tematem watku.

              > I z ta kultura rowniez nie przesadzajmy. Filmy z Hollywood sa
              najpopularniejsze
              > rowniez w Europie. A przecietny europejczyk chodzi do teatru, opery, mniej
              > wiecej tyle samo co Amerykanin.

              Nie mierzylabym kultury tylko statystyka uczeszczania do teatru czy opery.
              Europejczycy maja inna codzienna kulture, chocby wlasnie kulture jedzenia,
              zachowania sie, ubierania sie.

              > Poza tym jezeli ktos buduje sobie wyobrazenie o jakims kraju na podstawie
              filmo
              > w
              > to hmmm wspolczuje inteligencji...

              A gdyby przed podroza studiowali historie, geografie, dane gospodarcze i
              sytuacje polityczna USA to mieliby lepsze wyobrazenie?
    • milu13 Re: kosciol-battista 23.05.04, 16:53
      spiewaja tam slicznie gospel w niedziele ale to jest w harlemie,zawsze jak
      jestem w ny staram sie tam wpasc no i te kobiety czarne w kapeluszach-
      cudo,czasami trzeba miec pozwolenie od ksiedza z battista na uczestniczenie w
      mszy
    • milu13 Re jeszcze cos club de jazz-sweet basil 23.05.04, 17:01
      swietny club z kolacja 88 7th avenue albo club-blue note,131 w 3dr street
      • chlopaczek1 o bostonie i nie tylko 24.05.04, 15:31
        boston to jedno z najstarszych miast w usa, obok phila i NYC wlasnie, sa
        ciekawe miejsca i jazdy napewno cos tutaj znajdzie, ktos juz mnie wyprzedzil i
        podal miejsca, no co ja uwielbiam ocean (i tu i w NYC) poza tym fajnie jest
        krecenie sie uliczkami harvardu ciekawa atmosfera, sa tez ciekawe kluby i
        oczywiscie dobre piwo, polecam

        co do piekna gdyni chyba ktos sobie jaja robi, gdynia to miasto powstale dzieki
        portowi, architektonicznie tragiczne, poza tym rozwiazania w tym miescie sa
        kiepskie, ale coz ja, podam artykul ktory opisuje trojmiasto i nie tylko
        (podaje nieciekawe miejsca w calej polsce), choc nadal twierdze ze w gdansku
        stary rynek jest naprawde fajny, to gdynia wypada tragicznie.
        w zachwytach nad tym co sie dzieje w polsce powinnismy jednak uwzglednic i inne
        aspekty, takie jak wysoka przestepczosc, bieda, brud itd, ponizej link do
        artykulu

        www.wprost.pl/ar/?O=60267&C=57
        Polski apartheid
        Tygodnik "Wprost", Nr 1121 (23 maja 2004)
        6 milionów obywateli żyje w gettach beznadziei


        • asiaasia1 Re: o bostonie i nie tylko 25.05.04, 09:27
          heh , przypomniało mi się , kiedy pierwszy raz byłam w NYC z programem work &
          travel :)
          pamiętam , że przez pierwsze 5 dni mieszkaliśmy w hotelu New Yorker .
          Średnia wieku ludzi 19-25 lat .
          Ja miałam 21 . Zachwycone NYC z koleżanką zaraz po przyjeździe wybrałyśmy się
          zwiedzać .
          Większość osób jednak nie podzielało naszego zachwycenia i siedziało ( !!! ) w
          hotelu .
          Para studentów z Łodzi powiedziała nam , że NYC jest jak Łódź - nic
          szczególnego , phi :)))
          To było 3 lata temu niedługo przed 11.09 .
          pozdr...
          • zyta2003 Re: zabytki 27.05.04, 02:16
            To jest slowo klucz, slowo magiczne, ktore ma dyskwalifikowac Ameryke wobec
            starej kultury europejskiej a takze poludniowo - amerykanskich zaginionych
            Inkow i ich hiszpankich zdobywcow. Sa na to teorie dlaczego tak sie stalo wcale
            nie tak pochlebne dla Ameryki Pld - m. in. takie, ze z powodu gor i klimatu
            kolonizatorzy nie byli mobilni, a Ameryka Pln. przeciwnie "Go West". Dlatego
            Ameryka jest krajem mniejszej ilosci wspanialych budowli z czasow kolonialnych,
            ale za to krajem demokratycznym, bez tak straszliwych problemow nedzy. Druga
            sprawa, czy dla turysty najwazniejsze jest, zeby bylo ladne, czy zeby bylo
            interesujace? Mnie glownie chodzi, zeby bylo interesujace, dlatego z calej
            podrozy na Alaske najbardziej utkwila mi podroz zwirowa droga wsrod marniutkiej
            tundry w oblokach kurzu na kolo podbiegunowe. A jesli chodzi o Ameryke
            niesamowite uczucie daje przestrzen, dzieki doskonalym drogom mozna zrozumiec
            fascynacje Ameryki "filmami drogi". Wracajac do "starych miejsc" pojedzcie
            droga misji w Kaliforni, odwiedzcie St. Augustin na Florydzie, czy chociaz N.
            Orlean. A jesli ktos w Nowym Jorku widzi jedynie, ze brudno, duzo kolorowych i
            grubych a nie dostrzega atmosfery, to tylko nalezy mu wspolczuc, duzo traci.
            • jaga_nj super Zyta!!! 27.05.04, 04:10
              Wreszcie chce sie czytac, to samo myslalam. A co powiecie na Savannah w Georgi?
              Jest strasznie duzo cudownych miejsc tutaj i sadze, ze zycia braknie zeby je
              wszystkie zobaczyc. Nawet amerykanskie farmy sa piekne bo maja to
              specyficzne "cos".Wszystko zalezy od czlowieka, jego kultura, ciekawosc swiata.
              Przeciez nie wszyscy Amerykanie to chamy, zarowno jak nie wszyscy Europejczycy
              sa o najwyzszym poziomie kultury.Dla mnie Stany sa pieknym krajem(nie idealnym,
              nie bez wad)ale pieknym. Krajem w ktorym mozna znalezc kazdy klimat, czyz samo
              to nie jest piekne?A, ze Nowy Jork jest brudny? Chyba trudno utrzymac sterylna
              czystosc w takim kolosie, nawet wydaje mi sie to malo mozliwe.


              Who are these kids and why are they calling me mom?
            • sawa8 Re: zabytki 27.05.04, 15:33
              Zyto, w turystyce "zabytki" to jest jednak slowo magiczne, ktore decyduje ze
              przez Florencje przeciagaja rok rocznie miliony turystow a przez ,na
              przyklad ,Bialystok nie.

              Oczywiscie do USA nie przyjezdza sie po to, aby zwiedzac zabytki, ale zeby
              zobaczyc sky line Nowego Jorku, Grand Canyon, Las Vegas czy Sea World, po to
              zeby zobaczyc Ameryke. Tak ja zawsze slysze od moich gosci- chceli po prostu
              zobaczyc jak tu jest, jak tu sie zyje.

              Co do faktu, ze w Ameryce Pd jest wiecej zabytkow niz w Pn, to zauwaz ze nie
              wszyscy osadnicy w Ameryce Pn szli na zachod. Pomysl o ogromnych plantacjach na
              Poludniu i kiedy one powstaly. Jest to dla mnie ciekawy temat i chcialabym,
              zeby mi go kiedys ktos wyjasnil. Roznica miedzy katolicka Ameryka Pd a
              protestancka Ameryka Pn? Poczucie tymczasowosci osadnikow w USA? Nie wiem.

              Wszystko jedno. Musimy byc jednak swiadomi tych roznic i nie wyskakiwac z
              twierdzeniami "Co ma Europa do zaoferowania czego nie ma USA", jakby naprawde
              wszelkie cuda tego swiata tylko tu sie koncentrowaly.
              • jot-23 Re: zabytki 27.05.04, 15:44
                sawa8 napisała:

                > Co do faktu, ze w Ameryce Pd jest wiecej zabytkow niz w Pn,

                co do tego stwierdzenia... czy moglabys to jakos bardziej "praktycznie"
                pokazac? jakiego typu zabytki? jaki okres? jakies razace i latwe do
                zweryfikowania przyklady tej "wiekszosci" ....
                • ertes Re: zabytki 27.05.04, 18:30
                  Tez jestem ciekaw.

                  A swoja droga to nigdy nie przypuszczalem ze biednym polnocno amerykanskim
                  Indionom dostanie sie za wyprodukowanie zabytkow. Choc teoretycznie Aztekowie to
                  polnocni Amerykanie...
                  • sawa8 Re: zabytki 27.05.04, 21:44
                    Chlopcy, dajcie spokoj, bo nie wygladacie az na tak....

                    Pisalam juz, ze nie chodzi mi o zabytki sprzed Kolumba lecz te po nim.
                    Wezcie jakikolwiek przewodnik turystyczny i dowiedzcie sie sami ile roznych
                    palacow, kosciolow , misji pojezuickich itd. mozna zwiedzic w Ameryce Pd.
                    • ertes Re: zabytki 27.05.04, 21:56
                      Roznica jest taka ze tutaj zamiast budowac koscioly i palace zabrano sie za cos
                      innego.
                      I to na tyle dobrze ze zbudowano najbogatszy, najsilniejszy kraj swiata bez
                      ktorego nikt nic nie moze zrobic. Ale to na marginesie.

                      Ja widac czesc turystow czy imigrantow przyjezdza tu oczekujac 300 letnich
                      kosciolow i palacow. A i pewnie dolarow lezacych na ulicach.
                      Nic dziwnego ze nie potrafimy sie dogadac. Ja gdy jade do Australii to nie po to
                      zeby ogladac zabytki, i nie wyciagam wniosku ze skoro ich tam nie ma to znaczy
                      ze nie ma nic wartego do zobaczenia.

                      Nie musi ci odpowiadac Am. Pln. Nie kazdemu odpowiada i cale szczescie.
                      Tyle ze malkontenctwo jest hmm... smieszne.
                      • sawa8 Do Ertesa 28.05.04, 14:29
                        • sawa8 Re: Do Ertesa 28.05.04, 14:33
                          Zauwaz, ze rozmawiamy o turystyce, o atrakcjach turystycznych, do ktorych
                          zaliczaja sie rowniez zabytki.

                          Samo bogactwo panstwa nie jest jeszcze atrakcja turystyczna.

                    • jot-23 Re: zabytki 27.05.04, 22:08
                      sawa8 napisała:

                      > Chlopcy, dajcie spokoj, bo nie wygladacie az na tak....
                      >
                      > Pisalam juz, ze nie chodzi mi o zabytki sprzed Kolumba lecz te po nim.
                      > Wezcie jakikolwiek przewodnik turystyczny i dowiedzcie sie sami ile roznych
                      > palacow, kosciolow , misji pojezuickich itd. mozna zwiedzic w Ameryce Pd.

                      "chlopcy"?
                      rozumiem ze ten patronizujacy ton ma zamaskowac twoja ignorancje na ten temat i
                      probujesz poprzez antagonizowanie dyskusji zmienic jej tor tak aby nie byc
                      zmuszona dac jakas merytoryczna odpowiedz?
                      • zyta2003 Re: Ameryka Pln i Pld 28.05.04, 01:36
                        Dosyc uproscilam piszac poprzednio dlaczego w Ameryce Pld mamy tyle
                        wspanialosci od czasow Pizarro ,czyli poczatek XVI wieku, a w Ameryce Pln. -
                        nie. To interesujacy temat, chcialabym sie dowiedziec cos wiecej. Ktos napisal,
                        ze zabytki to zabytki i dlatego jezdzi sie do Wenecji a nie Bialegostoku. Dosyc
                        pojezdzilam po zabytkowej Europie i widzialam bezmyslnych turystow na Forum
                        Romanum, czy chociaz umeczonych na Akropolu, a na sposob zwiedzania muzeum
                        przez tych wytrawnych Europejczykow spuscmy zaslone milosierdzia. To
                        Amerykanie, jak juz gdzies sa, czuja sie w obowiazku wysluchac, dowiedziec sie,
                        moze dlatego , ze zaplacili?
                        • sawa8 Re: Ameryka Pln i Pld 28.05.04, 14:42
                          Bezmyslni turysci to sa tacy, ktorzy na Akropolu rozmawiaja o tym gdzie by co
                          tu zahandlowac (Polacy , choc moze juz nie teraz), z wycieczki po Wersalu
                          pamietaja tylko, ze tam lazienek nie bylo (Amerykanie) i w ogole dziwia sie ze
                          w Egipcie nie ma nic innego jak te kupy starych kamieni.

                          Ale to nie zmienia faktu, ze zabytki, chocby sprofanowane przez bezmyslnych
                          turystow sa zabytkami.
                          I nie dlatego, ze ktos ( z reguly UNESCO) tak powiedzial. To jest nasze
                          kulturowe dziedzictwo, wszystkich nas.
                      • sawa8 Re: zabytki 28.05.04, 14:28
                        jot-23 napisał:


                        > "chlopcy"?
                        > rozumiem ze ten patronizujacy ton ma zamaskowac twoja ignorancje na ten temat
                        i
                        > probujesz poprzez antagonizowanie dyskusji zmienic jej tor tak aby nie byc
                        > zmuszona dac jakas merytoryczna odpowiedz?

                        A jakiemu celowi ma sluzyc to, ze zwracasz uwage na jedno "chlopcy" i na moja
                        znajomosc zabytkow Ameryki Pd?

                        Co ma MOJA znajomosc zabytkow do rzeczy?
    • janowa Re: Polscy znajomi a amerykanskie realia!! 05.06.04, 22:28
      Ten typ tak ma i juz.
      Mam podobnych znajomych. Wybralismy sie na wycieczke do Paryza - jedno z
      najbrzydszych miast swiata, prawda? :-)
      Dla nich Paryz byl brudny, wieza Eiffla wcale nie taka wysoka i wszedzie pelno
      Murzynow. Fuj! Okropienstwo! Oczywiscie, to wszystko prawda - ale kazdy widzi
      to co chce zobaczyc i nie nalezy sie tym przejmowac.
      Strata jest glownie po stronie twoich znajomych, bo zmarnowali pare ladnych
      godzin swojego zycia na bezsensowne narzekanie... A tobie radze puscic mimo
      uszu - to chociaz tobie nie zmarnuja za duzo :-)

      Pozdrawiam,
      D.

      ---
      Moj kochany LEONEK

      Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
      nie wie, ze to nie jest mozliwe.
    • alilat Re: Polscy znajomi a amerykanskie realia!! 07.06.04, 13:20
      Postrzeganie swiata zalezy od czlowieka
      Jedni maja w genach radosc zycia , a drudzy wieczny zal do rodzicow, za to, ze
      ich splodzili.:))
      Dla jednych G.Canyon jest zaczarowanym , bajkowym swiatem, dla innych zwyczajna
      dziura w ziemi...
      Ja tam sie ciesze, ze naleze do tych , ktorym bozia dala rozowe okulary.

      A twoim gosciom nalezy wspolczuc, to zwykli producenci g... bez wrazliwosci,
      bez tej iskierki , ktora powoduje, ze kochasz zycie!
      Oni nawet na boskim sadzie bedac, spojrza na Piotra i beda mu mieli za zle,
      ze "to nie ta chmurka" :)
      • biusthalter_dowborowej Re: Polscy znajomi a amerykanskie realia!! 07.06.04, 21:44
        alilat napisala
        >
        > A twoim gosciom nalezy wspolczuc, to zwykli producenci g... bez wrazliwosci,
        > bez tej iskierki , ktora powoduje, ze kochasz zycie!
        > Oni nawet na boskim sadzie bedac, spojrza na Piotra i beda mu mieli za zle,
        > ze "to nie ta chmurka" :)


        Nie za ostro moja droga ? nie przyszlo ci do glowy , ze moglo im sie zwyczajnie
        nie podobac ? mnie sie tez wiele rzeczy nie podoba i daje temu wyraz a tak sie
        akurat sklada , ze NY mi sie nie podoba , radosc zycia odnajduje w CA bo tylko
        ten stan moim zdaniem oczywiscie nadaje sie do mieszkania . Boskim sadem nie
        szafuj bo nie wiadomo co komu pisane i tak szybko nie oceniaj ludzi , ktorych
        nie znasz .
        >
        • edytkus Re: Polscy znajomi a amerykanskie realia!! 07.06.04, 23:06
          Mamy w tej chwili goscia z Polski, osiemnastolatke, ktorej dla odmiany wszystko sie podoba :)
          • biusthalter_dowborowej Re: Polscy znajomi a amerykanskie realia!! 07.06.04, 23:18
            I bardzo dobrze gdyby się wszaystkim wszystko podobało byloby niedobrze :)
    • polishcandidate let's face it 10.06.04, 09:47
      masz znajomych na poziomie ktorzy widzieli wielki swiat i sa kulturalnie
      rozwinieci i wiedza do czego te tancbudy ktore widza porownywac w Europie. Nie
      masz prawa im zarzucac ze narzekaja bo oni po prostu maja dystans do tego co
      ciebie jeszcze fascynuje. To sie nazywa roznica poziomow rozwoju i nie mozesz
      im tego brac za zle ze sie dopiero uczysz. Widzisz, gdyby przyjechali tak jak
      ty tzn mlodzi i ignoranccy to tez by sie im wszystko och i ach. Onie po prostu
      widza syf wokol ciebie i ciesza sie ze niedlugo wyjezdzaja. Zrozum to.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja