Tani kraj?

17.12.11, 15:30
Wbrew narzekaniu ile wydajecie na obiady, czyli ile kosztuje zywnosc pragne zwrocic uwage, ze w tym zakresie Ameryka nalezy do najtanszych, jesli nie najtanszego kraju z kregu kultury zachodniej. Jest tansza od wszystkich krajow europejskich, ktore nie byly w obozie sowieckim. Zreszta i w tym przypadku np. w Polsce ceny czesto sa juz zblizone, a nawet wyzsze przy relatywnie nizszych dochodach.
Nieporownanie tansza jest w Ameryce odziez, obuwie, sprzet elektroniczny. Stad te masowe najazdy Europejczykow na NY i w ich najnowszych przewodnikach adresy wielkich sklepow sieciowych, wielobranzowych.
Nie wspomne juz o takich krajach jak Australia, czy NZ, gdzie wprawdzie minimum wage jest nieporownywalnie wyzsze, ale i ceny sa duzo wyzsze w porownaniu z amerykansklm dolarem.
W krajach tych nie widzi sie tak potwornych tlumow w supermarketach i tak przeladowanych wozkow sklepowych, no i tak ponadwymiarowych grubasow. W krajach tych nie kupuje sie ton szmat, butow, zabawek, nawet sprzet elektroniczny nie wymienia sie natychmiast na nowy. (W tym wzgledzie oczywiscie wyroznia sie Polska, gdzie proznosc, chec pokazania sie siega Himalaii)
To nie na zywnosci mozna tu oszczedzic, a jesli juz to roczne oszczednosci pozwola nam zaplacic pol raty za dom. Niby tez dobre, kto nam da extra takie pieniadze?
Finanse rodzin amerykanskich rujnuje wszystko pozostale: przede wszystkim ceny domow, czy mieszkan i ich obsluga, czyli podatki, remonty, servis, dalej edukacja, opieka zdrowotna, wszelkie uslugi....
( Np. podatki od nieruchomosci w Polsce ksztaltuja sie od kilkadziesieciu, do kilkuset zlotych rocznie. W ciagu ostatnich 15 lat wykupiono tam wszystkie mieszkania kwaterunkowe, spoldzielni niewlasnosciowych, zakladowe w cenie od 1 zlotowki do kilku tysiecy zlotych. Dopiero od kilku lat nowe mieszkania maja jakas cene rynkowa.) Wynajecie mieszkania tez jest tutaj o wiele drozsze, skoro placenie za to 1/3 zarobku uwazane jest za przyzwoity standart.
Wiec czy jest tu drogo, czy tanio? Dla turystow obkupujacych sie i wskakujacych na posilek do sieciowego fast foodu - tanio. Dla splacajacych kredyty, renty, rachunki szpitalne, pozyczki szkolne, czy oplacajacych nauke dzieci - nieprzyzwoicie drogo.
    • asia.asz Re: Tani kraj? 17.12.11, 16:51
      ja moge porownac pt i usa
      i tak
      jedzenie w pt jest tansze, kupowalam na lokalnym markecie, gdzie ceny nizsze niz w supermarketach a sezonowe owoce i warzywa to smieszne pieniadze (0.50 centow za kg ziemniakow, winogrona 1,5 euro za kg, pomarancze tez pamietam jakos ponizej euro za kg, ale podkreslam ze w sezonie, tyle ze tam cieplo i wlasciwie caly rok sa jakies owoce sa sezonowe) mieso nie pamietam, ale owoce morza tez tanie, czesto kupowalismy krewetki, osmiornice itp itd,
      obiad za 5-7 euro to zupa, drugie danie, deser lub kawa, jedznie na wynos tez podobnych cenach, tyle ze porcje mielismy na cala rodzine, ale to dodam ze widac bylo z czasem ze ceny rosna a jakosc spada (mieszkalismy 5 lat w jednym miejscu obok byla pasteralia ktora w czasie lunchu sprzedawala jedzneie na wnos)
      uslugi b tanie, padlam jak w usa poszlam zacerowac dwie pary spodni (jakos nie sadzilam ze tak drogo, w pt 2-3 euro za porzadne zszycie, tu za 1 zaplacilam 9 dol, a dalam 2 pary spodni:/) rzeczywiscie lepiej wyrzucic i kupic nowe niz zszyc
      podobnie z butami i ich naprawa i pewnie generalnie z naprawami...
      ubezpieczenia nie skomentuje tak jest drogie... a mam porownanie bo w pt mieslismy i panstwowe (uniwerek/stypendium m w calosci pokryte) i prywatne (podobny system copayment, dobry dostep do sprzetu itp itd a 2x tansze, ok 170 euro za 4 os na mies)
      mieszkania duzo drozsze tutaj ale z drugiej strony wybralismy b dobra okolice i wlasnie ostatnio spotkalam polke ktora mi powiedziala ze za ta kwote jej kolezanka 2 miasta obok ma caly 3-pietrowy dom (a my 2 br w apartamentowcu, w pt za 375 euro mieszkanie 4 pokoje, salon, kuchnia 2 lazienki, 2 balkony, blisko uniwerku, blisko centrum, ale miasto mniejsze niz to w ktorym mieszkamy)
      na temat odziezy, butow - dla mnie ceny podobne, poza przecenami/wyprzedazami ktore w usa sa b fajne, ale jak sie potrzebuje czegos na zaraz i nie mozna czekac na nie to niestey porazka (my przyjechalismy niedawno i kupno ubran i butow na zime to spory wydatek a czekac nie mozna)


      > W krajach tych nie widzi sie tak potwornych tlumow w supermarketach i tak prz
      > eladowanych wozkow sklepowych
      jesli o to chodzi to dla mnie podobny poziom tzn jesli chodzi o zakupy

      (aha, no tak koszt utrzymania samochodu tu jest wiekszy, przynajmniej dla nas, bo nie mamy darmowego miejsca parkingowego)

      podsmowujac, generalnie przy jednej osobie pracujacej mamy taki sam poziom jaki mielismy w pt (tez 1 os pracujaca) tyle ze wiekszosc czasu w pt ja pracowalam wiec zylo nam sie duzo lepiej, mam nadzieje i tu niedlugo zaczac pracowac (i kolejna rzecz, koszt opiekunki/daycare itp nieporownywalnie tanszy w pt, niania za 400 euro to dobra pensja, zlobek mielismy za 100 euro caly dzien z jedzeniem, tu sie rozgladam i juz wiem ze najlepszym wypadku za 2 dzieci dam 1700 dol za mies)
      • edytkus Re: Tani kraj? 17.12.11, 17:58
        asia.asz napisała:


        > wlasnie ostatnio spotkalam polke ktora mi powiedziala ze za ta kwote jej kolez
        > anka 2 miasta obok ma caly 3-pietrowy dom

        no tak, ale wlasciciel domu musi zaplacic podatek od nieruchomosci i non stop ladowac kase w utrzymanie tego domu, wiec suma sumarum to tak rozowo nie wyglada. Z lokalizajca tez bywa roznie. Moj dom 10 mil dalej tez kosztowalby 3-4 razy wiecej niz za niego zaplacilam, ale zadna sila mnie tam nie zaciagnie, to ze jest drozej nie jest gwarancja lepszych warunkow. Wracajac do tematu watku, IMO jest coraz drozej, glownie dlatego ze dochody nie tyle ze nie rosna co wrecz zmniejszaja sie (bezrobocie). Ale przecietna rodzina, z przecietnym dochodem raczej wciaz moze sobie pozwolic na splacanie wszelkich rat: dom, samochody, wakacje i to bez wyrzeczen. Tyle ze ci przecietni powoli staja sie miejszoscia.
        • asia.asz Re: Tani kraj? 17.12.11, 18:41
          mnie, jako wynajmujacej, nie interesuja podatki, okolodomowe rzeczy itp, patrze i opisuje ile ja place i za co...
          akurat u nas jest to gwaracnja lepszych warunkow, przynajmniej jesli chodzi o bezpieczenstwo i szkoly publiczne dlatego tu jestesmy i wolimy doplacic do mieszkania ale zyc gdzie zyjemy
      • edytkus Re: Tani kraj? 17.12.11, 18:01
        asia.asz napisała:

        > ja moge porownac pt i usa

        zapomnialas o najwazniejszym, porownanie zarobkow i ich ich ogolnej siły nabywczej. Czy relatywnie wasz dochod jest taki sam, wyzszy, nizszy, w stosunku do tego co mozecie za niego miec?
        • asia.asz Re: Tani kraj? 17.12.11, 18:37
          moge porownac postdoca w pt (kwota stala dla calego kraju) i postdoca w usa (m dostaje w okolicach gornej granicy) i w tej kwestii wiecej bede miala w pt
          natomiast dluzszy czas robilismy phd i wlasnie 1 pensja na phd to podobny standard do postdoca w usa
          mam nadzieje ze nie zamotalam;)
          • zochama Re: Tani kraj? 18.12.11, 03:56
            co znaczy pt? Nie jestem dlugo w USA i moge powiedziec ze jest tu drogo, owoce, warzywa. Rent, podatki za nieruchomosci to nie dziesiatki czy setki dol ale tysiace, jak sie o tym dowiedzialam to myslalam, ze padne trupem.hahaha a nie wiem jak w NY ale jak sie ma dom poza miastem w jakiejs wiosce to jeszcze podatek na dzieci kilkaset dol rocznie, malo tego, odnawianie rejestracji i prawka .....fryzjerzy drodzy choc i w PL juz tanio tez nie jest.....
            ale fakt, tanie jedzenie w restauracjach, w PL pozawolisz sobie moze raz w miesiacu albo raz na kilka a tutaj mozna wpadac czesciej np na sushi...owszem kosmetyki, ciuchy taniocha szczegolnie przy wyprzedazach, co do obuwia w PL czesciej i latwiej mozna dostac bardzo dobre i wygodne buty a tutaj mozna sie nie zle na chodzic by takie znalezc, czasem trace na to kilka dni i to kupuje nie takie jakie chcialam. Ech Ameryka moze za czasow komuny w PL to byla ameryka ale teraz?


            • asia.asz Re: Tani kraj? 18.12.11, 04:12
              portugalia
              • zyta2003 Re: Tani kraj? 18.12.11, 04:50
                Asia, strasznie jestes drobiazgowa na okolicznosc porownan z Portugalia. Co nowego wnosi wiadomosc ile kosztuje kapusta w Lizbonie?
                Watek zalozylam, azeby wyjsc juz z tych obiadow i temat uogolnic stwierdzeniem, ze w Ameryce jest relatywnie tania zywnosc, elektronika, ubrania, buty w porownaniu z innymi rozwinietymi krajami , nazwijmy je zachodnimi. To potwierdzaja wszystkie analizy gospodarki swiatowej, a takze kierunek ruchow turystycznych.
                Zochana, twoje odczucia, ze w Ameryce jest ci drozej niz w Polsce niewiele maja wspolnego z faktycznymi mozliwosciami nabywczymi przecietnego Polaka i na tej samej posadzie Amerykanina.
                Myslalas, ze w Ameryce jest "Ameryka", dolary sie grabi i ceny takie z dawnych polskich czasow? No to sie rozczarowalas. Twoje odczucia skazone sa jednak jeszcze tym, ze przeliczasz dolary na zlotowki. Ale to z czasem przechodzi.
                • edytkus Re: Tani kraj? 18.12.11, 05:07
                  zyta2003 napisała:

                  > Asia, strasznie jestes drobiazgowa na okolicznosc porownan z Portugalia. Co n
                  > owego wnosi wiadomosc ile kosztuje kapusta w Lizbonie?

                  a mnie jej wypowiedzi zainteresowaly (zawsze to jakas odmiana od porownan do Polski ;)). Jeszcze ciekawi mnie jak sie - pomimo niedlugiego pobytu - tutaj odnajduja, jakie pierwsze wrazenia, podoba im sie czy zaluja przeprowadzki?
                  • asia.asz Re: Tani kraj? 18.12.11, 14:17
                    ale do czego mam porownywac skoro 7 lat tam zylam, odkad skonczylam studia mgr, do tego cale zycie rodzinne (tzn moje, bo tam mi sie dzieci urodzily)
                    nie mam juz porownania do pl bo w ciagu 7 lat raz na 2 lata tam latalam
                    a ze drobiazgowo, no coz, trzeba bylo zaznaczyc ze ogolne rozmowa to raz, a dwa jak napisze ogolnie to zacznie sie przyczepianie do szczegolow (jesli beda przeciwne temu co akurat dana osoba oczekuje uslyszec;))
                    czy zalujemy, nie, ale my tu jestesmy tymczasowo, nie widze sie w usa na cale zycie, wlasnie przy tych cenach, a nasze dalsze plany to wlasnie kupno domu/mieszkania i wyksztalcenie dzieci, czyli to co jest strasznie tu drogie
                    chcemy wracac do europy, najpewnie wlasnie do portugalii, no coz ja poradze ze kochamy portugalie;)
                    pod tym wzgledem to juz mi dalej do pl, bo jednak dawno tam nie mieszkalam, poza jezykiem i rodzina reszta blizsza mi w pt
                    a wracajac do pytania edytkus, maz ma postdoca na mit, wiadomo, szansa i plus w cv, a ze zwykle to trwa mieslimy wyjscie wyjechac tu wszyscy i zyc, lub rozdzielic sie (np ja w pt a on tu) ale ze dzieci male, jestesmy rodzina to zdecydowalismy sie na ten krok
                    czy mi sie podoba - wiele rzeczy tak (dla mnie ogromny plus bo moge swobodnie po angielsku rozmawiac, z portugalskim u mnie gorzej, ale to dlatego ze na uniwerku glownie po angielsku rozmawialam, praca pisana tez po ang; otwarci ludzie; zobaczylam nowe miejsca itp), gorzej wlasnie finansowo, dla nas wiele rzeczy jest duzo drozszych (o czym pisalam, w tej chwili najwiekszy problem to opieka nad dziecmi zebym mogla isc do pracy, kombinuje zeby mi choc troche zostalo po oplaceniu dzieci), widze ze moim dzieciom, zwlaszcza starszemu-jest w K jednak jest/bylo trudniej na poczatku ze wzgledu na jezyk, w pt zostawil caly swj swiat, kolegow, szkole, otoczenie; minusem sa duzo drozsze bilety do pl w porownaniu do pt; i poniewaz jestesmy na wizie to musimy ja odnawiac, czyli teraz po roku, czyli znowu placenie, zalatwianie itp itd, w pt jednak zrobilo sie w swoim lub okolicznym miescie karte pobytu i wszystko, taniej szybciej i bez dodatkowego latania poza granice kraju (ale to dzieki unii tak fajnie w pt).
                • zochama Re: Tani kraj? 18.12.11, 13:37
                  zyta i tu sie mylisz!!! moze na poczatku pobytu przelicza sie zl na $ i napewno kazdy to przeszedl ale po kilku latach zyje tu normalnie bez przeliczania ale wciaz widze totalna przepasc miedzy PL a ameryka wlasnie chociazby ze wzgledu na podatki, zamierzamy z mezem kupic mieszkanie, co roku placimy co raz drozszy rent o 50 $ lub 100 wskali roku to juz ladna sumka. Powiem ci jakie odczucia byly moje gdy pierwszy raz tu przylecialam " k....wa" gdzie ja jestem!!!! wszystkie opowiesci ludzi jaka maja tu ameryke to jedna wielka bujda.... a jestem tutaj bo tu zyje moj maz i jest za "stary" by przenisc sie do PL a ja jestem jeszcze pare lat mlodsza i poki co dam rade czy tu czy w PL. w PL bylm kims tutaj poki co jestem housewife, czy podoba mi sie ta perspektywa? jeszcze pare lat minie za nim dochrapie sie jakiegos stanowiska i 50% zarobkow bede oddawac na te pieprzone podatki....ale na emeryture spierdzileam stad do mojej biednej i rownie drogiej PL ale przynajmniej bede blisko rodziny.
                  • zochama Re: Tani kraj? 18.12.11, 13:44
                    acha apropo elektroniki to tez porazka jesli chodzi miedzy PL a ameryka, w pl nigdy nie mialam problemu z tel komorkowym i tez mialam darmowe rozmowy z wybranymi numerami i superr wypasiony telefon a tutaj zmienialam co pol roku bo ciagle zdarzaly sie jakies wady a chcac miec dotykowy najczesciej trzeba brac data plan,naciagactwo jak sie patrzy.... co jeszcze jak widze sterte rachunkow jakie przychodza do domu to nie moge sie wciaz w tym wszystkim polapac , ile papieru sie marnuje szok, a w pl mozesz od razu zaznaczyc ze nie chcesz rachunkow poczta tylko wysylaja ci wersja elektroniczna, jest oszczednosc? jest !
                    • zochama Re: Tani kraj? 18.12.11, 13:55
                      ale wciagnal mnie ten temat, wlasnie jakis czas temu goscilam u siebie moja przyjaciolke z UK to tez zlapala sie za glowe mowiac jak tu drogo, na przykladzie glupich perfum DKNY tutaj ok 50 dolcow a w uk 15 funtow, ciuchy??? hahaha tez tanie w UK przyjechala w butach ktore kupila za 1 funt i serio bardzo mi sie podobaly ...wynajmuje dom z ogrodem za 700 funtow m-cznie owszem nie mieszkajac w nim sama rachunki dziela sie a tutaj ja za mieszkanie z myszami i karalucham,i z odpadajaca tapeta place 1300$ to nie rozpusta???
                      • arybka68 Re: Tani kraj? 18.12.11, 15:37
                        Ja mam takie spostrzezenie. Te dziewczyny, ktore tu sa od wielu, wielu lat pisza jaka Ameryka jest fantastyczna, a te ktore sa kilka, sa rozczarowane. Ja naleze do tych drugich i niestety nie wyprowadze sie stad jak za chwile niektore osoby zaczna mi doradzac, bo maz wrocil do Stanow i juz sie nie wyniesie. Ja po 5 latach tutaj dopiero zaczynam Ameryke oswajac. Mam wielu przyjaciol w UK i porownujac ich zycie moge powiedziec ze maja lepiej. Nikt nie ponosi tam az takich kosztow leczenia. Zywnosc jest tansza. Mozna tak wiele rzeczy wypisac :( My szukamy domu. Podatki to kilka tysiecy. Tam gdzie chcemy kupic dom szkoly sa beznadziejne wiec trzeba mloda wyslac do prywatnej. Podatek na szkoly publicze trzeba zaplacic ale za szkole prywatna tez. Ja uwazam, ze powinno sie placic raz. Tam gdzie szkoly sa dobre domy sa poza naszym zasiegiem finansowym. Bledne kolo :/
                        • zochama Re: Tani kraj? 18.12.11, 15:55
                          moj maz przyjechal tutaj jak byl mlody , i on nie zna innego zycia. na poczatku gdy tylko przyjechalam bardzo chcialam wrocic do pl, ja mialam tam prace, swoj dom itd.... ale wiedzialam,ze meza nie moglam namawiac by tutaj rzucil prace i sie wyniosl do pl nie znajac polityki pracy tam... mezczyzni gorzej znosza zmiany niz kobiety wiec to ja wolalam poniesc strate ale zyskalam to ze mam swoje upragnione dziecko. Ja tez juz zczelam ameryke oswajac, i nawet nie widzac kilka lat swojej rodziny to tez da sie przezyc. ale co chce jeszcze napisc co mnie wkurza wrrrr,ze jadac do pl wszyscy tam oczekuja prezentow, bo ty nic nie robisz, kasa sama wplywa na konto i nie masz zadnych wydatkow, a ludzie w pl? ich stac na superr wczasy, superr drogie ciuchy, drogie samochody itd.... ale jak ty przyjezdzasz to chca czekaja na prezenty a tobie figa pod nos.... ale to wina nas polakow ze pokazali obraz ameryki,ze tu dolary rosna na drzewach...
                          • arybka68 Re: Tani kraj? 18.12.11, 16:09
                            No tak jest z tymi prezentami, bo sie ludzie nauczyli, ze z Ameryki to z gora prezentow. Ja mam tlumaczenie, ze nic nie przywoze, bo jest tylko 1 walizka a za nadbagaz placic nie bede ;)
                            Moj maz natomiast wyjechal ze Stanow do Polski jak mial 22 lata i po 14 latach wrocil do Stanow majac dosyc polskiej rzeczywistosci. Niestety po tylu latach Ameryka sie zmienila i to niekorzystnie ale maz zawsze mowi, ze teraz jest u siebie i juz tego nie chce zmieniac.
                            • zochama Re: Tani kraj? 18.12.11, 16:17
                              no wiec wlasnie wszedzie sa plusy i minusy, w uk zyje sie taniej ale anglicy sa coraz bardziej uprzedzeni do polakow. arybka ja coraz czesciej slysze,ze rodziny wysylaja swoje dzieci na studia do pl, bo jest taniej moze to jest jakas opcja, ale zobaczymy co jeszcze bedzie za te kilka kilkanascie lat.
                              • arybka68 Re: Tani kraj? 18.12.11, 16:22
                                Moj syn konczy wlasnie szkole i tez sie zastanawial gdzie studiowac, ale on bardziej polityczno- humanistyczny jest wiec studia w Polsce na nic mu sie przydadza :/
                                • edytkus Re: Tani kraj? 18.12.11, 17:47
                                  W UK jest taniej? Chyba zalezy co, ja dla corki kupowalam zabawki na swieta ktorych tu na razie nie mozna dostac, i zaplacilam wiecej. Przesylka expresowa zaplacona za dwa dni (sklep w Londynie, adresat tez) nie doszla w piec (damn it!)!. Znajoma ktora mi zabawki miala przywiezc pomimo ze jest manager'em w firmie ktora zajmuje sie projektem ogolnokrajowego szybkobieznego pociagu nie moze sobie pozwolic na wynajecie mieszkania w pojedynke, a co dopiero kupic dom? Czytalam gdzies kiedys ze w UK najlepiej dobrze nie zarabiac, lepiej wychodzi sie na panstwowej opiece. Buty za funt? No to super jakosc musi byc, chociaz moze niekoniecznie. W zeszlym roku "kupilam" dzieciece adidasy Nike za $2 - cena oryginalna ponad $50, tak, promocje to fajna rzecz ;)

                                  arybka68 napisała:

                                  > Ja mam takie spostrzezenie. Te dziewczyny, ktore tu sa od wielu, wielu lat pisz
                                  > a jaka Ameryka jest fantastyczna, a te ktore sa kilka, sa rozczarowane.

                                  Mnie sie podobalo od samego poczatku, ale ja z tych co nie musieli zaczynac od zera latajac ze scierka. Ale nawet zaczynajac w ten sposob mozna szybko wyjsc na prosta, po paru latach kupic dom, samochod i zaczac zyc na normalnym poziomie nie martwiac sie o rachunki. Nic dziwnego ze wtedy punkt widzenia diametralnie sie zmienia :)

                                  zochama napisała:
                                  jadac do pl wszyscy tam oczekuja prezentow, bo ty nic nie robis
                                  > z, kasa sama wplywa na konto i nie masz zadnych wydatkow, a ludzie w pl? ich st
                                  > ac na superr wczasy, superr drogie ciuchy, drogie samochody itd....

                                  Ja czekam na paczki z Polski, moze zamiast obrazac USA zaczna zwracac przysluge, fajnie jest wychodzic na prosta czyims kosztem i jeszcze miec wymogi do nieba i pretensje ze za malo.
                                  • arybka68 Re: Tani kraj? 18.12.11, 18:11
                                    Wyobraz sobie, ze ja tez na szmacie zycia tutaj nie zaczelam a dalej mi sie nie podoba. Kazdy ma swoj punkt widzenia i napisalam, ze te ktore sa tu od wielu lat sa zachwycone, a my ktore jestesmy tu kilka juz mniej i chodzi o to, ze dzisiaj Ameryka to nie ten sam kraj co 20 lat temu kiedy wiele z was tutaj przyjechalo.
                                    • zochama Re: Tani kraj? 18.12.11, 20:37
                                      zgadza sie arybka, ja sie tez nie dziwie,ze tym co przyjechali 20 lat temu to byla ameryka.... edytkus ja tez wyczekuje paczki z pl ale bardzo czesto na zasadzie cos za cos.... hahah choc musze powiedziec,ze jak bylam w ciazy to rodzina mi slala z pl ciuchy bo tutaj takich fajnych nie bylo ;) ...acha jeszcze wam powiem apropo sluzby zdrowia. Jak w pl chodzilam do ginekologa to gabinety pelna klasa, nawet toalety wypasione w gabinecie , kobieta dostaje fartuszek,kapcie jednorazowki i nie paraduje z gola pupa.... no i sprzet pierwsza klasa, a tutaj jak sie pierwszy i kolejny raz wybralam porazka, wszystko stare wlasnie z przed 20 moze 30 lat i co z tego ze mam prywatne ubezp, jak ci co maja publiczne maja tych samych lekarzy, to sa te same gabinety i tu wlasnie doznalam szoku, wiadomo abstrachujac od publicznej sluzby zdrowia w pl, bo do ginekologa czy stomatologa to sie w pl czesto chodzi prywatnie. choc rodzic i tak wole tutaj opieka jest nieporownywalna(napewno tez zalezy od szpitala) w pl od moich kolezanek wiem traktowanie jest nienajlepsze, ale co z tego , ponarzekac zawsze mozna.
                                      • edytkus Re: Tani kraj? 18.12.11, 21:43
                                        zochama napisała:

                                        > jak bylam w ciazy to rodzina
                                        > mi slala z pl ciuchy bo tutaj takich fajnych nie bylo ;)

                                        no patrz, a ja zawsze otrzymuje komplementy i zdecydowanie wole tutejsza jakosc (bo wszystkie polskie jakie otrzymalam rozwalaly sie w pierwszym praniu). Moja Mama - zasypywana zdjeciami wnuczki - wrecz kiedys powiedziala mi zebym przestala przebierac dziecko do zdjecia, nie chciala wierzyc ze to ubrania na codzien a nie na pokaz. Corka minionej wiosny byla w Polsce, dzieciaki zazdroscily jej ubran, a ona sama stwierdzila ze dzieci na osiedlu sa dziwacznie ubrane (grube rajstopy + krotkie spodenki + sandalki, a wszystko w inny desen).

                                        > Jak w pl chodzilam do ginekologa to gabinety pelna
                                        > klasa, nawet toalety wypasione w gabinecie , kobieta dostaje fartuszek,kapcie
                                        > jednorazowki i nie paraduje z gola pupa.... no i sprzet pierwsza klasa, a tutaj
                                        > jak sie pierwszy i kolejny raz wybralam porazka, wszystko stare wlasnie z prze
                                        > d 20 moze 30 lat

                                        ja tez pamietam swoja pierwsza wizyte u gin. tutaj, byl nawet fortepian z wyfraczonym pianista w poczekalni ;) Czyli jak sie trafi ale jednorazowe kitle, przescieradla etc. to norma, no ja sie przynajmniej nigdy nie spotkalam zeby nie bylo :O Tu napomkne ze chodzilam kiedys do przystojnego okulisty ktory mial nowoczesny sprzet, wyremontowany gabinet etc. ale byl do d..y okulista, teraz mam dobrego okuliste w podeszlym wieku ze starodawnym sprzetem i jestem o niebo bardziej zadowolona (w koncu idealnie dobrane szkla). Czyli moral z tego taki ze nie wszystko zloto co sie swieci ;)) Poczekaj 10 lat, teraz ludzie w PL sa zachlysnieci swoboda nabywania, ale kiedys skoncza sie dotacje z unii, a wciaz niesplacony kredyt nie pozwoli na zaciagniecie kolejnego na unowoczesnienie zakladu, remont niemodnego juz mieszkania itp. Czytalam kiedys artykul jak Polacy nie potrafia "robic pieniedzy." Amerykanin wynajmuje lokal, otwiera biznes, jak sie dobrze kreci otwiera nastepny. Polak wynajmuje lokal, remontuje i przyozdabia, po czym, gdy interes sie nie kreci laduje na bruku z dlugiem. Mamy w miescie restauracje: achy i ochy w mediach, designerski wystroj, i steki za $50. Bylam tam raz i nigdy wiecej - zarcie bez smaku. 45min. od nas przydrozna szopa ;), z kolejka na zewnatrz i min. godzina czekania. Obiad - niebo w gebie, cos niesamowitego, i to za frakcje tego co licza w lokalnej restauracji za podziwianie jakze efektownych wnetrz ;)))
                                        • aniutek Re: Tani kraj? 19.12.11, 04:42
                                          . 45min. od nas przydrozna szopa ;), z kolejka na zewnatrz i min. godzina czekania. Obiad - niebo w gebie, cos niesamowitego, i to za frakcje tego co licza w lokalnej restauracji za podziwianie jakze efektownych wnetrz ;)))

                                          Edyta, dawaj namiary na te szope, lubie takie :)

                                          Ja na szmacie sie poslizgnelam LOL heheheheheh

                                          Pamietam jak weszlam do mieszkania zydowskiego na Williamsburgu rok '88, wszytsko pokryte centymetrowa warstwa brudu, syf i malaria, w kuchni bzdzilo radio, nie bylo TV, mieszkanie i jego mieszkancy z licznym potomstwem wygladali jak z obrazka Warszawa, ul Nalewki AD1939
                                          bylam w szoku :)))) ale posprzatalam ile moglam, mialam 18 lat.
                                          Williamsburg nadla w czesci wyglada jak z ze zdjec w gazecie "bluszcz", sklepy jak przed 2 wojna z kasa zdzwonkiem, mam kolo siebie stara zydowska piekarnie, do lady mozna sie przykleic ale chleb maja dobry :)
                                          • beatamc Re: Tani kraj? 19.12.11, 05:20
                                            zeby rzeczywiscie tak bylo, to bym sie tam przeprowadzila. A tam obraz jest , ale duszy brak. A moze ja tak obklejona $, ze nic nie dociera? w koncu nogi stoja przeciez na tej samej planecie. Moze problem w tym , ze sie kat zmienil. Teraz drewniany, a pustakow tyle do okola.
                                            • aniutek Re: Tani kraj? 20.12.11, 00:29
                                              Beata,
                                              a odpowiadasz komu?
                                              chyba sie pogubilam.....
                      • edytkus Re: Tani kraj? 19.12.11, 00:54
                        > glupich perfum DKNY tutaj ok 50 dolcow

                        e tam, porownalam ceny tych samych perfum DKNY na stronach brytyjskich oraz amerykanskich, biorac pod uwage kurs dolara wyszlo mniej wiecej na to samo w zaleznosci od promocji, w Polsce za to wychodzi na to ze jest az dwa razy drozej :O
                        • zochama Re: Tani kraj? 19.12.11, 01:27
                          tak to nie ma porownania ,ze w pl jest drozej(perfumy, kosmetyki), paliwo jest juz ok 6 zl/litr, wiesz tak jak juz pisalam mozna ponarzekac na zycie tutaj albo w pl, czlowiek sie przyzwycza do miejsca w ktorym zyje predzej czy pozniej.... dzis tak podjarana tematem wychodzac z domu popatrzylam na tych wszystkich ludzi wokol, zadowolone twarze itd... mega podatki, platne szkoly od urodzenia itd.... a jednak da sie tu jakos zyc. teraz musze tylko nastawic najblizszych ze jak bede teraz w pl to ja bede chciala dostawac jakies prezenty hahaahhah od nich.
      • robak.rawback co to jest pt - portugalia? 18.12.11, 22:24

        pt - portugalia?
        • robak.rawback Re: co to jest pt - portugalia? 18.12.11, 22:26
          ok dobra juz widze ze portugalia

          robak.rawback napisała:

          >
          > pt - portugalia?
          • zyta2003 Re: co to jest pt - portugalia? 19.12.11, 05:47
            Na pocieszenie tym, ktorzy jakos lubia ta Ameryke, zeby sie juz tak tego nie wstydzili, napisze co uslyszalam wczoraj od mojej corki. Stala z mezem w kolejce w IKEI, bo oddawali jakis towar, obok stal mlody czlowiek, ktory wlasnie kupowal to samo. Wiec zagail, co w nim nie tak, ze oddaja. Okazalo sie, ze mowi z akcentem jak by brytyjskim. Spytali, czy jest z UK, odpowiedzial, ze jest z Australii. Poniewaz kraj ten jest nam ostatnio bliski zaczela sie rozmowa zakonczona kawa z bulka cynamonowa w kafeterii. Chlopak przyjechal wraz z dziewczyna dwa miesiace temu, rozpoznac, czy mozna tu zyc. Na uwage, ze skoro Au jest krajem omal najbardziej przyjaznym do zycia, z wysoka stopa zyciowa, to czy znalazl tu co szukal. Odpowiedzial, ze pochodzi z Sydney. W tym momencie uslyszal ochy i achy jakie to cudowne, piekne miasto (bo to prawda). Potwierdzil z duma i dodal, ze NY i USA, ktore na wstepie troche zwiedzil z dziewczyna zafascynowalo go. Wiec na razie zostaja. Bardzo mu sie tu podoba, cieszy sie, ze zostanie zatrudniony w stadninie koni w Prospekt Park, bo konie to jego specjalnosc. Oczywiscie zauwazyl jak w Ameryce jest tanio, to tez zawazylo na checi pozostania tu. Tyle, ze nie moze kupic do jedzenia to co lubi, no i musi sobie w koncu kupic ciepla kurtke, bo nie wiedzial, ze tu tak zimno, a potem robi sie jeszcze zimniej.
    • monie_pl Re: Tani kraj? 20.12.11, 02:15
      Zyta, zgadzam sie, ze to nie koszty jedzenia sa problemem, ale te pozostale. Wkurza mnie, ze musze placic horendalne sumy (ca. $180) za kablowke (bez Starz czy HBO) i internet (telefonu stacjonarnego nie mamy). to tak dla rpzykladu, a jak chce zmienic to ejst duzy problem a wyboru wlasciwie zadnego.

      Ubezpieczneie zdrowotne to ejst juz po prostu granda i winic nie mozna tylko ubezpieczycieli ale tez trzeba winic lekarzy. Zdaje sie za nawet pani Jarocka (pioenkarka), ktora mieszkala w Texasie przez wiele lat zdecydowala sie jechac leczyc prywatnie w Polsce, bo taniej.

      Podatki - moi rodzice az zdebieli kiedy uslyszeli za na remont lazienki w domu jednokodygnacyjnym i dostawienie wanny i przesuniecie kibelka to musimy permit zaltawiac i placic! Nikt w Polsce nawet by o tym nie pomyslal... i dobrze. Jeszcze zrozumiem, w budynku wielorodzinnym i wielokondygnacyjnym czy w przypadku elektryki, bo tutaj moze byc tragedia.

      No dobra, pomarudzilam a teraz do domu na obiadek.
      Pozdrawiam
      Monia
      • tamsin Re: Tani kraj? 20.12.11, 02:42
        monie_pl napisała:
        > Podatki - moi rodzice az zdebieli kiedy uslyszeli za na remont lazienki w domu
        > jednokodygnacyjnym i dostawienie wanny i przesuniecie kibelka to musimy permit
        > zaltawiac i placic! Nikt w Polsce nawet by o tym nie pomyslal... i dobrze. Jesz
        > cze zrozumiem, w budynku wielorodzinnym i wielokondygnacyjnym czy w przypadku e
        > lektryki, bo tutaj moze byc tragedia.

        Nie wiem dlaczego to nazywasz podatkiem, w/g mnie ten permit za ktory placisz jest tylko i wylacznie korzyscia dla ciebie, przynajmniej ja to tak widze. Inspektor ktory z miasta przyjdzie za koszt tego permitu i sprawdzi czy ten hydraulik/elektryk (ktory musi miec licencje zanim sie zabierze za robote z permitem) nie spieprzyl ci calego systemu zanim zakryjesz ten blagan nowymi kafelkami lub zanim nastepna warstwa dachowek nie zostanie ci nabita na dach, ktory pewnej snieznej zimy moze cie sie na glowe zwalic, bo bo tych warst co "zlote raczki" bez permitu naprzybiljaly jest juz przynajmniej ze trzy.

        p.s. co do kosztow kablowki i internetu, to zgadzam sie w 100% a ze to kompletny ripoff..
        • edytkus Re: Tani kraj? 20.12.11, 05:39
          tamsin napisała:


          > Insp
          > ektor ktory z miasta przyjdzie za koszt tego permitu i sprawdzi czy ten hydraul
          > ik/elektryk

          jaki inspektor?! ja musialam wziac permit na postawienie plotu, wcale nikt nie sprawdzal czy dobrze stoi. Juz po zrobieniu boazerii okazalo sie ze na to tez musi byc permit, to sie na glowe przeciez nie zawali. Glownie chodzi o to zeby miasto wiedzialo o ile po upgrades poszla w gore wartosc domu coby mogli podatki podniesc. Moja siostra po pieciu latach od kupienia domu, placi ponad dwa razy tyle podatku co na poczatku, podnosili jej za kazdym razem gdy brala permit na remont a przez ten czas inspektor pokazal sie moze dwa razy.
          • zochama Re: Tani kraj? 20.12.11, 15:45
            no wlasnie to tez jest jakas porazka, bo za kazdy permit to kasa....ostatnio tez sie dowiedzialam ,ze jak sprzedajesz co op to nie ktore spoldzielnie tez sobie licza za sprzedaz...chore to , ale co zrobisz... moja znajoma wrocila do pl z rodzina i dzieci poszly do szkoly i mowi do mnie tak , wiesz co rusz mamy jakies skladki , to jakas wycieczka ,a od nowego roku znow wszystko drozeje, ale mowi ,ze zdziwil ja fakt ,ze nikt poki co nie narzeka i wszystkie dzieci jada na wycieczke, wszyscy rodzice placa skladki... wiec nie jest tak zle! aaa co jest tutaj napewno dobre, duze zwroty podatkow jakich nie ma w pl, ile razy sie rozliczalam w pl zadnych zwrotow a tutaj , wiec te zwroty przynajmniej pokrywaja te glupie podatki, wydatki. no i co jeszcze mieszkania miastowe, domy starcow, gdzie jak rozmawialam z pewnym chinczykiem on za studio placi $150 m-cznie i mieszka z zona, superrrr
            • edytkus Re: Tani kraj? 21.12.11, 04:38
              zochama napisała:

              > moja znajoma wrocila do pl z
              > rodzina i dzieci poszly do szkoly i mowi do mnie tak , wiesz co rusz mamy jaki
              > es skladki , to jakas wycieczka ,a od nowego roku znow wszystko drozeje, ale mo
              > wi ,ze zdziwil ja fakt ,ze nikt poki co nie narzeka i wszystkie dzieci jada na
              > wycieczke, wszyscy rodzice placa skladki...

              wlasnie polskie szkolne skladki i wspolne prezenty dla nauczyciela wspominam rzewnie z PL. Tutaj mnie irytuje ze kazdy ma sie sam zglosic co przynosi na impreze dla klasy, a potem okazuje sie ze zawsze angazuja sie te same osoby a reszta ma w nosie. To samo ze zbieraniem pieniedzy. Co jest dobre to ze za podreczniki (w PL podobno bardzo drogie) i niektore events sie nie placi. Dzieciaki dostaja w szkole foldery, koszulki, jezdza na wycieczki, do teatru itp. oplacone przez PTO albo roznych sponsorow (lokalne firmy).
              • asia.asz Re: Tani kraj? 21.12.11, 13:28
                edytkus ale PTO jest z czego? z pieniedzy rodzicow+to co zbiora roznymi akcjami (tez zwykle przy pomocy rodzicow +oczywiscie sponsorzy)
                (ja generalnie czuje sie tutaj jakby co chwile o cos prosili, ale to nie tylko szkola ale tak wogole;)) ostatnio byla min skladka na prezenty dla pan (niewielkie) +gift card z ktorych pojdzie na cos do klasy
                niby dla dzieci ale idea nadal ta sama, ze zbiorka pieniedzy
                dokladam sie kiedy moge i ile moge (zwlaszcza ze rzeczywiscie idzie to na dzieci, w tym moje) ale nie zgodze sie ze tu tak bezskladkowo, przynajmniej jesli chodzi o nasze miasto
                • edytkus Re: Tani kraj? 21.12.11, 15:21
                  asia.asz napisała:

                  > ostatnio byla min skladka na prezenty dla pan (niewiel
                  > kie) +gift card z ktorych pojdzie na cos do klasy
                  > niby dla dzieci ale idea nadal ta sama, ze zbiorka pieniedzy

                  ale te skladki nie sa obowiazkowe i przynajmniej u nas od niektorych rodzicow przez cala edukacje dziecka nie doczekasz sie nawet centa. PTO tez nie jest obowiazkowe, a szkoda, wlasnie tego mi brakuje ze w PL na poczatku roku bylo mowione ile na komitet rodzicielski - nie dales nie korzystales, a tu tak nie ma. Tylko niektorzy daja a korzystaja wszyscy. W szkolach prywatnych jest inaczej, przeginaja w druga strone - tam wszystko jest obowiazkowe, kazdy musi uczestniczyc w fundraisers, skladkach na kosciol i innych pierdolach.
                  • asia.asz Re: Tani kraj? 21.12.11, 15:31
                    nie sa, choc stosuja delikatne formy nacisku;) moja kolezanka ma blizniaki w innej szkole a najmlodsza w preK wlasnie w naszej skozle i mowi ze pierwsze 3 listy zaproszenia do PTO membership olala, przy 5 zaczela sie zastanwaiac przy 6 sie zlamala i dala na PTO:P
                    (do tego wszlekie zbiorki w pl na prezenty dla nauczycieli tez nie sa obowiazkowe, jak ktos nie chce nie da i nikt go nie zmusi,chyba ze z komitetu na to biora wtedy to inna historia)

                    w pl wiem ze czesto sa nagrody, paczki na mikolaja za te pieniadze (wiec bardziej personalne stad jak sie nie zaplaci to dzieci nie dostana, choc z tego co ja pamietam nie wszyscy placili a wszyscy zwykle dostawali, chyba ze sie to teraz zaostrzylo) a tu sa szkolne rzeczy, wiec bez wyjatku kazde dziecko dostanie
                    nie wiem jak u Ciebie ale u nas widze ze mnostwo rodzicow jest zaangazownaych, moze nie w kazdej imprezie, ale w wielu. az bylam zdziwiona ze jednak tak dobrze tu jest z tym;)
                    • asia.asz Re: Tani kraj? 21.12.11, 15:33
                      gdzies mi twoja wypowiedz zniknela a moja sie jakos dziwnie wkleila
                      ???
                      • asia.asz Re: Tani kraj? 21.12.11, 15:34
                        ok, chyba moja przegladarka nawala albo to gazety wina bo jakos mi sie drzewko poprzestawialo...
          • katlia Re: Tani kraj? 20.12.11, 17:04
            Ale gdyby nagle podatek spadl to tez by byla niezadowolona: bo to znaczy ze dom jest mniej warty.
            • katlia Re: Tani kraj? 20.12.11, 17:06
              (komentarz do edytkus na temat jej siostry i wzrastajacymi podatkami na dom.)
            • edytkus Re: Tani kraj? 20.12.11, 17:56
              katlia napisała:

              > Ale gdyby nagle podatek spadl to tez by byla niezadowolona: bo to znaczy ze dom
              > jest mniej warty.

              podatek wzrosl, ale cena domu jest mniejsza niz ta ktora zaplacila i to pomimo totalnego remontu.
              • katlia Re: Tani kraj? 20.12.11, 18:37
                Ciekawe. Gdzie ja mieszkam, podatek idzie w dol jezeli dom traci na wartosci.
          • magdamajewski Re: Tani kraj? 20.12.11, 18:18
            no patrz to ja mialam szczescie bo kupilismy dom z niewykonczonym basement-em (gole sciany i tyle) a w obu ubezpieczeniach i planach miasta (!) mamy wpisany wykonczony basement.
            wiec wykonczylismy caly bez zadnego permitu, o
          • klaudona Re: Tani kraj? 20.12.11, 19:11
            Ten plot to pewinie dlatego, ze sa rozne przepisy co do umieszczenia go. Moze wystarczylo, ze spojzeli na rysunki a pozniej ktos sie przejechal i zajzal zza plota, aby sprawdzic, ze sie zgadza z planami i to wystarczylo. Ciekawa jestem skad sie dowiedzieli o boazerii? Przeciez to w srodku domu. Co by bylo, gdyby siostra niektorych rzeczy nie zglosila np kafelki czy boazeria. Co jej moga zrobic? Czy siostra nie moze zwrocic sie o zmniejszenie podatkow. Jesli potrafi poprzec to danymi (nizszy assesment porownych domow, bledy w oszacowaniu). Moi znajomi mieli zawyzona powierzchnie domu. Podatek spadl z 12K na $10. Mozna to wywalczyc, jesli ma sie do tego podstawy i bardzo dobrze sie do tego przygotuje.
            • edytkus Re: Tani kraj? 20.12.11, 20:34
              klaudona napisała:

              > Ten plot to pewinie dlatego, ze sa rozne przepisy co do umieszczenia go. Moze w
              > ystarczylo, ze spojzeli na rysunki a pozniej ktos sie przejechal i zajzal zza p
              > lota, aby sprawdzic, ze sie zgadza z planami i to wystarczylo.

              to niemozlwie, w tym wzgledzie mamy pelna prywatnosc, od ulicy z zadnej strony nic nie widac, a na podworko mozna sie dostac tylko przechodzac przez garaz.



              >Ciekawa jestem s
              > kad sie dowiedzieli o boazerii? Przeciez to w srodku domu.

              jakby tu powiedziec... hmm, nie dowiedzieli ;) Ale ja tez nie wiedzialam wiec sie do winy nie poczuwam.

              Co by bylo, gdyby si
              > ostra niektorych rzeczy nie zglosila np kafelki czy boazeria. Co jej moga zrobi
              > c?

              Co moga zrobic? wlepic duza kare, np. za plot postawiony bez permitu to 5 tysiecy (dwa razy wiecej niz sam plot) i nakaz rozbiorki.


              Czy siostra nie moze zwrocic sie o zmniejszenie podatkow. Jesli potrafi popr
              > zec to danymi (nizszy assesment porownych domow, bledy w oszacowaniu). Moi znaj
              > omi mieli zawyzona powierzchnie domu. Podatek spadl z 12K na $10. Mozna to wywa
              > lczyc, jesli ma sie do tego podstawy i bardzo dobrze sie do tego przygotuje.

              U nas w miescie nikt jeszcze nie wygral. Podatki sa szacowane wg jakiejs dziwnej wartosci wg ktorej lokalne domy kosztuja max 150 tys. (a podatek od tego to kilkanascie tys.!!!), chociaz cena rynkowa to 300-400 tys. I NIGDY, ale to przenigdy nie ida do dolu! M.in. dlatego ze az polowa jest przeznaczona dla board of education, gdzie superintendent zarabia ponad 200tys. plus bonusy, limuzyna z szoferem i telefon na koszt podatnika a poziom edukacji leci na leb na szyje. I tu sie zgadzam z wypowiedzia powyzej, ze to skandal ze nie mozna odliczyc od podatku czesnego w prywatnej szkole (czy nawet obowiazkowych mundurkow wprowadzonych na widzimisie board of ed). W NY chca wprowadzic przepis zeby stan subsydiowal czesne dla dzieci z challenged areas w prywatnych szkolach. Granda, nie dosc ze "biedni" nie placa podatkow od nieruchomosci to jeszcze dostana darmowa nauke, a ty czlowieku na smierc sie zaharuj, zaplac za siebie i jeszcze za kogos. Kolejny policzek dla klasy sredniej, dobrze ze nie mieszkam w NY.
              • klaudona Re: Tani kraj? 20.12.11, 21:46
                Mnie temat pozwolen na remonty, inspekcji i assessments nie dotyczy, ale niedawno czytalam ciekawe dyskusje na ten temat z Twojego podworka, Edytkus:
                Bathroom renovation - permit needed
                Has anyone tried to appeal property tax?
                • klaudona Re: Tani kraj? 20.12.11, 21:56
                  Zobacz jeszcze te dyskusje:
                  tax appeal
                • tamsin Re: Tani kraj? 20.12.11, 22:11
                  moj sasiad postawil sobie szope na narzedzia ogrodkowe, bez permitu. okazalo sie ze nie wycelowal dobrze w miejsce i szope mial na naszym podworku.
                  • aniutek Re: Tani kraj? 20.12.11, 23:43
                    LOL jaki blyskotliwy sasiad :)))) LOL
              • katlia Re: Tani kraj? 21.12.11, 00:52
                No tak, bardzo wysokie wasze podatki. Tu w Colorado placi sie znacznie, znacznie mniej. Ale tez mamy nizsze pensje, marne szkoly, ubogi ale drogi stanowy uniwersytet i drogi dziurawe jak w PRL-u.
    • myelegans Re: Tani kraj? 02.01.12, 21:43
      Jak przyjechalam tutaj 20 lat temu to wydawalo mi sie, ze jest to tani kraj, ale.... bylam studentka, potrzeby mialam niewielkie, i za swoje stypednium mialam wieksza sile nabywcza niz np. z pensji akademickiej w Polsce. bylam w stanie wynajac mieszkanie, utrzymac samochod, kupowac ciuchy, wyjezdzac na narty i spring break do Daytona Beach, i jeszcze odlozyc na wyjazd do Polski. Samochod nie byl nowy, mieszkanie wynajmowane z kolezanka, a na narty wyjezdzalismy do Killington, wynajmowali cala zgraja condominium i kupowali znizkowe, studenckie karnety, wiec wszystko odbywalo sie na budzecie i ekonomicznie, tym nie mniej nie rozwazalam w kategorii "czy sie oplaca" na fundusz emerytalny nie odkladalam, ubezpieczenie mialam najtansze, studenckie, pokrywajace tylko emergency.
      Teraz perspektywe mam inna, bo zmienily sie warunki, i potrzeby. Mieszkamy w Bostonie, wiec jednym z najdrozszych miast pod wzgledem real estate i property taxes i musze tutaj, bo moja dziedzina jest mocno geograficznie skondensowana, wiec albo tu, albo w SF. Koszty zycia po odjeciu RE moze nie sa ogromne i rzeczywiscie na wiele nas stac, ale.... oboje pracujemy na pelnych etatach, ja w dobrej firmie, ubezpieczenie zdrowotne przez prace, mamy jedno dziecko i zyjemy skromnie w porownaniu do znajomych: jeden samochod, zadnych egzotycznych wakacji, czy plasma TV (nasz wybor TV nie ogladamy), nie jadamy w najlepszych restauracjach, nie mamy drugiego domu w gorach, czy nad morzem, ani drogich hobby.
      Ja za to mam ogromne poczucie niepewnosci jutra, utrzymania sie na rynku pracy przez nastepne 30+ lat i tego czy bedzie nas kiedykolwiek stac na wyksztalcenie dziecka przy obecnych kosztach dobrych uniwersytetow, czy emeryture. Obawiam sie, ze dobrze i tanio to juz tutaj bylo, teraz w obliczu ekonomicznej niepewnosci (EU stoi na glinianych nogach i padnie, kwestia kiedy) i postepujacego spadku wydobycia ropy, na ktorym nasz obecny stan zycia sie opiera mam niemal pewnosc, ze jakosc naszego zycia bedzie (juz jest) gorsza niz rodzicow meza, bedzie pewnie gorsza dla naszych dzieci.

      Something's gotta give.
      • zyta2003 Re: Tani kraj? 03.01.12, 01:49
        myelegans napisala:
        Koszty zycia po odjeciu RE moze nie sa ogromne i rzeczyw
        > iscie na wiele nas stac, ale.... oboje pracujemy na pelnych etatach, ja w dobre
        > j firmie, ubezpieczenie zdrowotne przez prace, mamy jedno dziecko i zyjemy skro
        > mnie w porownaniu do znajomych: jeden samochod, zadnych egzotycznych wakacji, c
        > zy plasma TV (nasz wybor TV nie ogladamy), nie jadamy w najlepszych restauracja
        > ch, nie mamy drugiego domu w gorach, czy nad morzem, ani drogich hobby.
        Coz, widocznie jestescie nieudacznikami w swoim srodowisku, skoro jak piszesz "w porownaniu z naszymi znajomymi zyjemy skromnie".
        A na powaznie: juz dawno nie czytalam czegos tak kuriozalnego. Czy to n ie jest aby wyliczanka, czego innym zazdroscisz? I to juz twoj problem, ze nie masz drugiego auta, czy drugiego domu a nie tego, czy Ameryka jest krajem drogim, czy (w porownaniu z innym zachodnimi) jednak nie tak bardzo.
        Jak bys potrzebowala naprawde drugiego samochodu, to bys go miala, o plazmie pierwszej, czy drugiej nie wspominajac (zapewne nawet korzystajacy z pomocy publicznej jak chca to maja). Mysle, ze tylko ten obecnie modny "jeden %" chadza regularnie do najdrozszych restauracji, a na pewno nie srednia, a nawet powyzej sredniej, srednia klasa.
        Przyszlymi studiami dziecka tak sie za bardzo nie martw. Pierwsze cztery lata, moze odbyc na dobrych i bardzo dobrych publicznych uczelniach, na co bedzie cie na pewno stac. A potem jak sie dostanie, to wezmie pozyczke. A jak sie w czteroletnim collegu zalapie na dobry intership, to nawet odlozy na troche pozniej dalsze nauki - skoro bedzie mialo dobra prace. Oczywiscie, jesli koniecznie bedzie musialo od razu studiowac w lidze bluszczowej - to bedziesz miala problem. Wtedy egzotyczne wakacje moga sie przesunac.
        Oprocz ciebie ze 120milionow Amerykanow obawia sie, czy utrzyma sie na rynku pracy, czy nie padnie im biznes, czy biznesik.
        Twoj post nic nie mowi, czy Ameryka jest tania, czy droga. Tylko, ze twoje oczekiwania co do poziomu zycia - nie spelniaja sie.
        • beatamc Re: Tani kraj? 03.01.12, 14:32
          myelegans masz jeszcze ochote na udzielanie sie na forum, czy juz Ci przeszlo, po zyta2003 wystapieniu?
          • monie_pl Re: Tani kraj? 03.01.12, 18:48
            Beatamc, mysle ze Zyta2003 nie miala na celu dokopac nikomu, bo rpawda jest, ze ludzie zycjacy z pomocy publicznej nie sa rozliczani z kupowania plazmy i innych niepotrzebnych rzeczy. Boston jest drogi, ale mowienie, ze nie zyje sie jak znajomi to jest niestety porownywanie sie z Jones'ami, ktore napedza poczucie braku zadowolenia z zycia i moze poglebiac niepewnosc jutra. Troche przykro, ze mayelegans ma takie poczucie, ale z jej postu wyraznie wynika, ze zdecydowala sie na specjalizacje, a moze warto zabezpieczyc sie np poprzez inny rodzaj pracy (mam nadzieje, ze ma takie pomysly jak przeniesieni umiejetnosci obecnych do inych dziedzin) gdzie firmy sa nie tylko w Bostonie i SF. Specjalizacja jest wazna, ale jutro generalnie jest niepewne (patrz Iran z jego pogrozkami i wszystkie wylicznaki o zabitych, pobitych i maltretowanych w popludniowych dziennikach) i trzeba miec plan B.

            Myeleganc, nie bedzie zle, a Zyta2003 ma racje, ze martwienie sie o sfinansowanie wyksztalcenia dziecku jest martwieniem sie a zapas. Moze warto zainwestowac jednak w wycieczki i pokazanie swiata dziecku, bo tego jej zadna bieda nie zabierze, a wspolne wakacje to jednak cos czego nie mozna przeliczyc na pieniadze.

            Pozdrowionka
            Monia
            • myelegans Re: Tani kraj? 03.01.12, 20:21
              NIe, nie chce sie przekwalifikowywac, bo strasznie lubie to co robie i juz. ZAWSZE moge pojsc uczyc do szkoly, bo nauczycieli science na poziomie HS potrzebuja, ale nie o to chodzi.
              Wracajac do pytania, czy tani, czy drogi kraj, to DLA MNIE jest drogi, ale nie drogi w sensie kosztow zycia z miesiaca na miesiac, bo to sie spokojnie da udzwignac, nawet mieszkajac w drogim miescie jak Boston i okolice, pod warunkiem, ze sa 2 incomes, i ze zyje sie within your financial limits, nie oblozone kilkoma kredytami ze wszystkich stron.
              Zyjac w TYM kraju, trzeba miec dobra poduszke finansowa, trzeba sie samemu zabezpieczyc, zeby nie bylo zycia od paycheck to paycheck i na te poduszke finansowa trzeba solidnie popracowac, wiec PONAD normalne miesieczne wydatki trzeba odlozyc maxymalnie na 401 czy inne, i dodatkowo na Roth IRA (tak, zeby w momencie przejscia na emeryture miec kapital, ktory generowalby przyzwoity dochod, bo ja na glodowe SS nie licze, sorry, wszystkie znaki wskazuja, ze jezeli jeszcze bedzie to bedzie w formie jalmuzny) i trzeba miec PRZYNAJMNIEJ 8-12 miesiecy zapasu gotowki w banku, na wypadek utraty pracy, zdrowia, i innego tzw. emergency. Tak zyje JA, dlatego, ze jest tak malo programow socjalnych dla tzw. klasy sredniej, ze liczyc na pomoc poza jakims unemployment benefits na kilka miesiecy to za malo. Majac male dzieci i koszta: niani/przedszkola/mortgage/taxes/insurance itd. itp. dzieci starsze, to roznego rodzaju camps, afterschool, zajecia pozalekcyjne itd. Maz prowadzi skrupulatne buchalterie od lat z rozbiciem na co wydajemy i ile i oczy nam sie otwieraja jak do gory poszly ceny: mediow, jedzenia (w ciagu ostatnich 5 lat podwoilismy wydatki miesieczne na zywnosc), benzyny, ubezpieczen zdrowotnych. A zarobki praktycznie od 10 lat sie nie zwiekszaja, ledwie nadazaja za inflacja. Taka jest rzeczywistosc i do niej trzeba sie dostosowac i byc plastycznym i juz.

              Poza tym patrzac na globalna sytuacje ekonomiczna i zmiejszenie wydobycia TANIEJ ropy (peak oil juz za nami), na ktorej nasz styl zycia jest zbudowany, to bedzie oznaczalo coraz wieksze dysproporcje cen i dostep TANICH produktow. Cala agriculture i tania zywnosc jest oparta tylko i wylacznie na.... taniej ropie, ale to dyskusja na inny temat.
              Nie mam kompleksow keeping up with the Jones, bo spokojnie moge za nimi nadazyc, snu mi to z powiek nie spedza. DLA MNIE relatywnosc tani nie tani jest w psychice i podejsciu do zycia jako takiego. W Polsce mialam wieksze poczucie bezpieczenstwa pod tym wzgledem, bo wiedzialam, ze: niezaleznie od okolicznosci zyciowych bede miala ubezpieczenie zdrowotne, dziecku wystarczy sie dobrze uczyc, zeby poszlo na studia SWOJEGO wyboru niekoniecznie zas na te, na ktore bedzie nas stac (to jest bardzo duzy czynnik DLA MNIE, wiem, wiem stypendia itd. itp. w praktyce wyglada to tak, ze placi sie nadal duzo, za duzo, szczegolnie middle class, a dziecko moze zechciec isc do Ivy League i wejsc w zycie z dlugami, tez tak mozna). Niezaleznie od okolicznosci zyciowych mam rodzine, do ktorej moge sie zwrocic o pomoc, wprowadzic sie z powrtoem do domu rodzinnego, tu tego nie mam, wiec problem jest pewnie bardziej zlozony.
              Kraj jest tani na dzis, na jutro juz nie.
              BTW, z zycia jestem bardzo zadowolona, bo nie mam nierealnych oczekiwan.
              Amen :)
              • aneta05 Re: Tani kraj? 03.01.12, 20:54
                myelegans napisała:

                > W Polsce mialam wieksze poczucie bezpieczenstwa pod tym wzgledem, bo wiedzialam, ze: niezaleznie od okolicznosci zyciowych bede miala ubezpieczenie zdrowotne, dziecku wystarczy sie dobrze uczyc, zeby poszlo na studia SWOJEGO wyboru niekoniecznie zas na te, na ktore bedzie nas stac

                Ty chyba dawno w PL nie bylas...

                Wczoraj wrocilam z Polski i nasluchalam sie z rozynych srodowisk jak to teraz jest z bezpieczenstwem pracy, ubezpieczeniem zdrowotnym - maly przyklad: dziewczyna w 2 tygodnie wydala z wlasnej kieszeni 10 tysiecy zl na prywatnych lekarzy bo zdiagnozowano u niej raka (fakt, ze pozne stadium) w grudniu a jako ze to koniec roku to NFZ juz nie ma pieniedzy i nie placi lekarzom wiec na badania trzeba czekac kilka tygodni a ona byla pod sciana bo za "kilka tygodni" to moglo juz jej nie byc.
                W darmowe studia obecnych przedszkolakow nikt nie wierzy.
              • monie_pl Kilka uwag. 03.01.12, 22:10
                Tak, to prawda, ze warto miec oszczednosci na czarna godzine, ale.... jesli rpacujesz w niezlej firmie to pewnie masz cos takiego jak Long Term Disability. Naprawde warto sprawdzic, bo w przypadku dlugiej choroby i rekonwalescencji to ejst cos waznego. Short Term Disability nie polecam jesli masz oszczednosci na pierwsze 6 miesiecy.

                Co do ubezpieczenia medycznego w Polsce, to ejsli nie pracujesz i nie jestes zarejstrowanym bezrobotnym to nie masz go. Wiem, bo pracowalam w Polsce po czym wyjechalam na 6 miesiecy i juz mi nie przyslugiwalo, bo nie bylam uznawana za bezrobotna.

                Rodzina, tak to moze byc safety net.

                Wplacanie na 401K i IRA i Roth IRA to moze jest i dobry pomysl, ale pieniadze sie dewaluuja, bo jak sama zauwazylas inflacja je zjada, a obecni baby-boomers ktorzy z mojej organizacji rpzechodza na emeryture mowia wprost "i co z tego, ze oszczedzalem, jak to co oszczedzalem pewnie bedzie za malo i tak bede rpacowac na czesc etatu". Warto pomyslec o aktywncyh zrodlach dochodu, bo IRA to pasywne zrodlo.

                Jeszcze raz o szkole dla dzieci. Mam odmienne zdanie, ale to jest kwestia filozofii zyciowej.
                Ciesze sie, ze nie podazasz za Jones'ami.
                Pozdrawiam
                Monia
                • myelegans Re: Kilka uwag. 03.01.12, 23:16
                  Monia o jakich aktywnych zrodlach dochodu mowisz, tak zeby stale generowaly np. 5% na rok compounded? Wall Street? widzisz co sie dzieje hustawka w zaleznosci jakie wiesci przychodza ze swiata z tendencja spadkowa? Commodities? Najbardziej labilne i maloprzewidywalne, chociaz jak ktos jak moj maz kupil akcje zlota w 2007, bo widzial, do czego idzie, to troche na tym wygral, ale zloto moze jutro spasc na pysk, bez wyraznego powodu. RE? Zart, historycznie RE LEDWIE nadaza za inflacja (dobry graf ilustrujacy jest w nyt) , jest trudne do ruszenia, teraz potrzeba miesiecy i ceny sa na poziomie konca lat 90tych i obciazone ogromnymi kosztami manipulacyjnymi. Treasury bonds, municipal bonds? Widzisz jaki jest interest rate i FED stoi na strazy, zeby nie zwiekszyc jeszcze przez wiele lat. Ok. 1%. Z tego wszystkiego dlugoterminowe IRA sa najbezpieczniejsze, bo sie z nich wycofuje nie dociaga do emerytury.
                  Baby boomers maja lepiej niz my bedziemy miec, wielu z nich nie ma oszczednosci bo: nie odkladalo tyle ile powinni, bralo drugi i trzeci mortgage na dom, ktory traktowali jak ATM, pozniej nastapil krach na gieldzie w 2008, bo pieniadze z IRA przenosi sie z labilnej gieldy do money market na 5-10 lat przed planowa emerytura, podobnie jak 529, kiedy trzeba wycofac sie z gieldy 5 lat przed tym jak dziecko ma isc do szkoly i wrzucic na mniej labilny money market, gdzie sa po prostu bezpieczne.

                  poczytaj blogi typu paper-money albo Oil Drum, gdzie jest wiele konkretnych analiz, zamiast wallstretowo/NAR-owo/politycznego zaklinania rzeczywistosci i wyglada na to, ze ten kraj jest dla ludzi z gornej polki. Juz nawet main stream media mowia, ze poziom zycia naszego pokolenia jest i bedzie nizszy niz naszych rodzicow, a naszych dzieci moze jeszcze nizszy.

                  Byc w moze w Polsce kiedys studia beda platne, ale tak jak we Francji, UK, czy Szwajcarii nie bedzie to rownowartosc 2-3x sredniej krajowej z utrzymaniem. Owszem, przez undergrad mozna sie przepchnac latajac Community College ze State Univ., ale postgraduate typu Med school, czy law school, czy dental to 80-100K/rok, i nie, nie wszyscy prawnicy zostaja partnerami w firmach i sa w stanie splacic dlugi. Dodatkowo na rynku pracy liczy sie tzw. pedigree, ktore sie buduje, a budowanie w tej chwili jest drogie. Nie spedza mi to snu z powiek i nie mialabym nic przeciwko temu, zeby dziecko zostalo hydraulikiem, czy mechanikiem, gorzej jak w slady ojca i dziadka bedzie chcial Ivy..
                  Mnie sie oczy otworzyly, jak niedawno rekrutowalam do swojego zespolu na stanowisko Scientist, wymog doktorat plus kilka lat post-docu w dziedzinie oncology, immunology, etc. Po weekendzie przyszlo..... 70 CV. Phone interviews ktore robilam, wiekszosc ludzi po doktoratach, z doswiadczeniem z Harvardu i innych DOBRYCH szkol, byla.... bezrobotna od kilku miesiecy, a niektorzy byli na wylocie z firm i uczelni, bo... ."profesor nie dostal grantu i ... rozwiazuje lab'- rzecz sie dziala na jednej z klinik harwardzkich. W moich czasach niedopomyslenia, takich sytuacji po prostu nie bylo.
                  To tylko taki wycinek spoleczenstwa, wsrod mniej wyksztalconych jest gorzej, co obserwuje w szkole dziecka. Tutaj unemployment nie zapewnia health insurance, w Polsce i innych krajach EU, ubezpieczenie spoleczne ma kazdy, wystarczy sie zarejestrowac. Dlatego tak wielu ludzi trafia do ER, bo nie maja ubezpieczen i sa leczeni doraznie.
                  I tak, tu gdzie mieszkam to kraj drogi, jak za dom w przyzwoitej, nie bogatej dzielnicy trzeba zaplacic 5X annual income (teraz, bylo do 8X), historycznie, prog oplacalnosci to 2.5-3X. Tu moglabym sobie garaz kupic. Ceny zywnosci, internet itd. to pikus
                  Nie jestem pesymistka, jestem realistka i wg tego planuje swoje zyje, z ktorego mam mimo wszystko radosc.
                  • kaja7 Re: Kilka uwag. 04.01.12, 17:41
                    myelegans jestes osoba bardzo madra i wyksztalcona i dobrze sobie zdajesz sprawe z reliow. Chcialabym zeby amerykanie taki obraz rzeczywistosci mieli moze by sie ten kraj naprawil. Bo jak do tej pory widze prymitywnych ludzi wokol mnie, ktorzy nie znaja sie na polityce i ekonomii a rwa sie do niej. Strach mnie wtedy ogarnia co bedzie dalej!!!!! A ponad to sa przekonani ze wiedza wszystko. Ja mieszkam w miejscowosci gdzie 19% ludzi ma wyzsze wyksztalcenie i sie smieja z tych co maja wiecej. Chce stad uciekac.
                  • monie_pl Re: Kilka uwag. 04.01.12, 23:30
                    Aktywne zrodla dochodu to te przynoszace zysk, czyli ziemia, ktora sie uprawia, nieruchomosci, ktore sie wynajmuje lub srodki produkcji. Instrumenty finansowe nie sa tak konserwatywne i tak sprawdzone poza papierami skarbowymi, ale te wlasciwie nie rpzynosza nic w tej chwili.

                    Tak, ludzie ze starszego pokolenia mieli lepsze zycie, szczegolnie to przed emerytura, bo nie mieli takich kosztow, a tez rozwarstwienie bylo mniejsze i presji spolecznej nie bylo na parcie do gory szybko tylko powolutku. Moim zdaniem tu jest pies pogrzebany.

                    Co do studiow w Polsce to sa one platne jesli nie dostaniesz sie na uczelnie panstwowa. Tka bylo juz w latach 90-tych. Wielkosc kosztow studiowania na prywatnej uczelni moze byc nizsza, ale w porownaniu do przecietnych zarobkow jest juz wysoki.

                    Jak sama napisalas, sa dziedziny gdzie Ivy League moze jest pomocne, ale tez napisalas, ze ci ludzie nie moga znalezc pracy, wiec wlasciwie zaplacicli za wlasna przyjemnosc samorozwoju naukowego. A to jest podjecie ryzyka, ktore nie powinno obciazac rodzicow, bo oni musza zadbac o siebie w pierwszej kolejnosci. Nie bez kozery w dobrze nam wszyskim znanym instruktarzu samolotowym kaza zalozyc maske tlenowa NAJPIERW rodzicowi a dopiero W DRUGIEJ kolejnosci dziecku.

                    Tak jak napisalam wczesniej, strata statusu zatrudnionego lub bezrobotnego czy emeryta/rencisty, a takze status osoby pracujacego na umowe zlecenie bez samodzielnego placenia skladki chorobowej powoduje utrate ubezpieczenia zdrowotnego. To sie zmienilo, a jak napisalas nie mieszkasz w Polsce od wielu lat.

                    Dobrze jest byc realista, ale najwidoczneij nie masz informacji lub wystarczajaco informacji o zmianach w Polsce, bo idealizujesz warunki zycia tam.
    • katlia Re: Tani kraj? 05.01.12, 20:54
      Ciekawy artykul w dzisiejszym NYT --

      Americans enjoy less economic mobility than their peers in Canada and much of Western Europe.

      www.nytimes.com/2012/01/05/us/harder-for-americans-to-rise-from-lower-rungs.html?_r=1
      • myelegans Re: Tani kraj? 06.01.12, 04:05
        Dzieki za artykul ;)
        • zyta2003 Re: Tani kraj? 06.01.12, 16:20
          Co do informacji o zlocie. Dlaczego tak ostroznie piszesz: "na zlocie troszeczke zarobilismy".
          W ciagu ostatnich kilku lat wszyscy na zlocie zarobili bardzo duzo. Nawet ja, co ulokowalam w nim smieszne pieniadze mialam stosownie do wlozonych pieniedzy stosownie duzy zysk.
          Ale wg najnowszych danych juz duzo stracilam, co jest tez nie cala prawda - przeciez mam ciagle wiecej niz wylozylam na zakup. Czyli wszystko jest taka polprawda. Ciesz sie, ze jeszcze nie stracilas, ale tez nie popadaj w panike, ze zycie znow ci dolozylo.
          Przeogromna ilosc studentow amerykanskich po ukonczeniu pierwszego etapu studiow bierze pozyczki. Nie podoba ci sie to? Tak, ale takie sa realia w Ameryce. Nie od dzis. Prawda jest, ze taki lekarz najpierw nie wie jak z tymi wszystkim zobowiazaniom finansowym podola, ale pozniej wychodzi na swoje. No nie?
          Nie przegladalam statystyk na temat zarobkow naukowcow, tez w zaleznosci od dziedziny, ale nigdy, nawet w Ameryce nie nalezeli do elit finansowych. I nigdzie na swiecie nie naleza.
          Moja najepsza przyjaciolka ma syna, ktory jest naukowcem w Szwecji w zblizonej dziedzinie. Na litosc boska, wiem doskonale jakie ma warunki mieszkaniowe, jakim jezdzi samochodem i na jakie wakacje go stac!!! Ale ma oprocz tego to co i ty masz. Kocha to co robi i ma warunki odpowiednie do pracy.
          Moja corka wynajmuje mieszkanie malzenstwu naukowcow z b. dobrego uniwersytetu nowojorskiego, tez pierwsze pokolenie emigranckie, tez jedno dziecko. Wie dokladnie jaki jest ich stan finansow, bo musieli przedstawic to w zarzadzie spoldzielni. Oprocz tego, jak widac nawet nie posiadaja wlasnego lokum, a auto sprzedali, bo stwierdzili, ze taniej i mniej klopotliwie jest im wypozyczac, bo na codzien maja doskonaly transport publiczny. Mieszkanie wyposazone skromnie, mysle, ze na odkurzacz nie wydali 1000$. Sa pogodnymi, milymi ludzmi, wiele podrozuja, wysylaja coreczke do roznych zakatkow swiata, gdzie mieszkaja ich rodziny. Nie tak powinno sie zyc, a jak?
          Piszac o Polsc mijasz sie kompletnie z realiami, a wspomnienia z dawnych lat sa wielce jednostronne.
          Tak, bylo poczucie bezpieczenstwa, ze sie nie straci pracy, albo, ze w razie choroby idzie sie za darmo do przychodni, a za drobna lapowke dostaje sie na sciezke przyspieszonego leczenia w szpitalu. Ale rowniez bylo tak, ze naukowcy, mieszkali w "blokach" w roznych mikroskopijnych M..., na dodatek po sasiedzku z wielce zwyczajnymi ludzmi, a czasem nawet menelami. Bardzo czesto jezdzili gorszymi samochodami niz inni, bo nie wszyscy jezdzili na stypendia na Zachod, a duzo zwyklych ludzi, niekoniecznie roboli - jezdzilo i mieli wspanialy przelicznik , jesli chodzi o posiadanie domow, to na pewno naukowcy plasowali sie na samym koncu. Dom sie budowalo ciezka wlasna praca fizyczna, z przeogromymi trudnosciami zaopatrzeniowymi, na ktorych usuwanie poswiecano ogromna ilosc energii i czasu, czesto z koniecznoscia wyjazdu na proste saxy...
          Tak, studia byly za darmo, ale ze wzgledu na mizerie zarobkow, nierzadko wyslanie dziecka na nauki przekraczalo mozliwosci rodziny. Nie spotkalas sie z czyms takim?
          Naleze do tych, ktorzy na ile to bylo mozliwe - podrozowwali juz w tamtych, "zlotych" czasach. Najpierw do krajow komunistycznych, z namiotem na pole kampingowe, nawet juz nie jako studentka. Moze czasami chcialabym juz nie na to pole ze skromniutkim namiotem? Potem nawet z przyczepa, stosownie malej wielkosci. Opisac jak jechalismy pierwszy raz na zachod, a nalezelismy z mezem do zarabiajacych duzo powyzej sredniej krajowej. Teraz sie zmienilo, ale tez zmienilo sie to, co tak wychwalasz. Tak sie placi za kapitalizm.
          Natomiast nigdy nie watpie, ze dzieci w ogolnosci mialy w tamtych czasach dobre warunki rozwoju. Poniewaz ten ich rozwoj odbywal sie za darmo, albo za bardzo niska oplata. A wiec wszelki zajecia pozalekcyjne, lacznie z plywaniem, czy innym sportami, jezykami, szkola muzyczna. A takze wyjazdy na kolonie, obozy itp. Ale przypominam, ta Polska juz nie istnieje od jakis 20 lat.
          Myelegans, zycie uklada ci sie bardzo dobrze. Masz udana rodzine, mieszkasz w interesujacym, w dalszym ciagu przodujacym kraju, we wspanialym miescie, masz ukochana prace, dobre warunki materialne, na pewno jestescie zdrowi...., na pewno masz jeszcze wiele innych plusow dodatnich (jaki mowi L. Walesa). Czego ty jeszcze chcesz, bo tak do konca nie rozumiem?
          Nie kus losu, mniej malkontenctwa. Czego zycze sobie i wszystkim innym.
          • katlia Re: Tani kraj? 06.01.12, 18:39
            Wiesz, wszystko o czym piszesz nie zmienia faktu, ze zycie sredniej, lub wyzszej-sredniej, klasy w tym spoleczenstwie jest dosyc niepewne, zwlaszcza w porownaniu do Europy lub, jak sie okazuje, Kanady. No, i niestety naukowcy w NYC nie sa przecietniacy. Trudno ich porownac to wiekszosci amerykanow przeciez, a wiadomo, ze im slabsza 'srednia' klasa tym biedniejszy kraj ogolnie. I to tez nie zmienia faktu ze ci naukowcy w NYC za wyksztalcenia tego jednego dziecka prawdopodobnie zaplaca jakies milion dolarow, jezeli nie wiecej. (I to nawet nie wlaczajac koszty szkol profesjonalnych lub grad school.) Trzeba zarabiac bardzo duzo przez wiele lat, i bron boze nie rozchorowac sie powaznie (bo w tym spoleczenstwie bankrutuja z powodow drogiej opieki lekarskiej nawet ci z ubezpieczeniem) zeby na to sobie pozwolic. Znane na calym swiecie srodki emerytalne tu zaczynaja znikac: mozesz stracic wszystkie oszczednosci na emeryture w przeciagu sekundy. Wiesz dlaczego jest tyle starszych flight attendants w United? Bo stracily emeryture (pension). Jezeli inwestowalas w ostatnich latach w company-sponsored 401K to mozliwie ze stracilas jakies 30%. Bez pension, i z minimalna social security jak ma wyzyc malzenstwo na emeryturze?

            Za kapitalizm sie placi, owszem. Ale amerykanski kapitalizm teraz jest radykalnie inny od kapitalizmu w, powiedzmy, latach 60-70 kiedy byly silne zwiaski pracy, kiedy publiczne uczelnie byly naprawde tanie, kiedy normalne ubezpieczenie medyczne starczylo naprawde ciebie i twoja rodzine uchronic, i kiedy jedna srednia pensja mogla spokojnie pokryc koszta zycia 4-osobowej rodziny. To sie wszystko zmienilo - na niekorzysc wszystkich z nas.

            • aniutek Re: Tani kraj? 06.01.12, 18:55
              I to tez nie zm
              > ienia faktu ze ci naukowcy w NYC za wyksztalcenia tego jednego dziecka prawdopo
              > dobnie zaplaca jakies milion dolarow, jezeli nie wiecej. (I to nawet nie wlacza
              > jac koszty szkol profesjonalnych lub grad school.)
              Katlia, jak to policzylas? dlaczego az milion? i bez grad school etc
              Ja za stanowy univ place synowi okolo 3 tys za semestr, + ksiazki, utzrymuje sie sam ale to jego wybor , moglby mieszkac w domu, za samochod tez mu placimy ale wcale nie musi go miec..... szkoly skonczyl publiczne, oprocz HS dobre, zajecia dodatkowe byly zawsze - mysle, ze koszt nie przekraczal 3 tys rocznie.
              • katlia Re: Tani kraj? 06.01.12, 20:59
                Oj, sorry, zupelnie zglupialam. To mialo byc na 2 dzieci... koszta prywatnych szkol w NYC, bo z rodzin naukowcow ktorych znam (zwlaszcza bardzo ambitnych azjatow) wiekszosc wyksztalca dzieciaki prywatnie, i doplaca niemalo aby zapewnic miejsce w znanych, b dobrych universytetach. Jak pewno wiesz, wiekszosc rodzin z bardziej wyksztalconych sfer woli zeby dzieci mieszkaly w akademikach: to jest wazna czesc 'the college experience' i jest uwazana za najlepszy sposob zdobywania bezcennych tu 'connections.' 4 lata stanowego universytetu plus room and board teraz to najmniej $100,000, drozej w wielu. Naprzyklad UC Berkeley, publiczna uczelnia, z room and board kosztuje teraz okolo $30,000 na rok. I w naszym stanowym universytecie w Boulder koszta tez beda wyzsze niz $120,000 na 4 lata, w stanie ze znacznie nizszymi zarobkami. Nie moge ci powiedziec ile rodzin znane mi osobiscie wydawaja powyzej $40,000 na rok za studia dziecka - to sa bardzo dobre, ale nie jakies swiatowo-znanye collegeach.

            • myelegans Re: Tani kraj? 07.01.12, 00:27
              Podpisze sie pod katlia
          • aniutek Re: Tani kraj? 06.01.12, 19:14
            ja nie nazekam, mam dobrze, ale zawdzieczam to tylko i wylacznie sobie i M. oboje ciezko i dlugo pracujemy, ja robie to co kocham, wybralam swiadomie, nie kierujac sie kasa, chcialam miec satysfakcje i mam a przy tym wcale niezle zarabiam jak na nizsza srednia klase.
            Tani kraj? nie, nie jest tani ale da sie tutaj zyc pracujac uczciwie, bez znajomosci, kontaktow,
            kombinowania i dlatego wole zyc tutaj niz w PL.

            My wiele rzeczy robimy sami, M w domu robi wszystko ( choc ostatnio nie ma czasu dokonczyc), na wsi to samo- kladziemy razem podloge, ja sama kopie w ogrodzie, zamawiam ziemie i ja rozprowadzam, planuje przestrzen, nie wynajmuje projektanta wnetrz - sama nim sobie jestem :) Z uslug korzystamy kiedy nie umiemy czegos zrobic samemu, lub nie mamy potrzebnych urzadzen.
            Porzadne rzeczy- meble, ubrania sa bardzo drogie, wole jedna rzecz dobra niz 5 gwnianych, a meble mam ciagle nie takie jak bym chciala i w sumie nie zalezy mi na tym, moze kiedys znajde idealna komode ;)
            Nie zyjemy z olowkiem w reku, oszczednosci mamy niewielkie a inwestujemy w real eastate, ziemie, na starosc wystarczy, podrozujemy ale bez excesow, kiedys za mlodu zjezdzilismy pol europy teraz kilka dni w zimie, kilka latem.
            -
            "When people show you who they are, believe them the first time." -Maya Angelou

            Zuza i Lukasz
            • edytkus Re: Tani kraj? 07.01.12, 03:25
              aniutek napisała:


              > My wiele rzeczy robimy sami, M w domu robi wszystko ( choc ostatnio nie ma czas
              > u dokonczyc), na wsi to samo- kladziemy razem podloge, ja sama kopie w ogrodzie
              > , zamawiam ziemie i ja rozprowadzam, planuje przestrzen, nie wynajmuje projekta
              > nta wnetrz - sama nim sobie jestem :) Z uslug korzystamy kiedy nie umiemy czego
              > s zrobic samemu, lub nie mamy potrzebnych urzadzen.

              a jaka sie ma satysfakcje, prawda?

              PS. Jak te podlogi w przedpokoju wyszly? Jestes zadowolona?
              • aniutek Re: Tani kraj? 07.01.12, 04:44
                > PS. Jak te podlogi w przedpokoju wyszly? Jestes zadowolona?
                >
                >
                wyszly ok, bez rewelacji, ale to jest ten niedokonczony projekt, side boards i progi sa nadal nie zrobione.... ale juz nie mam sily sie upominac, jak znajdzie czas zrobi :(
                no i na tym polega nasza bida, zatrudniona firma skonczylaby robote w 2 dni, powierzchnia mala ale klopotliwa, przedpokoj, oboje uznalismy, ze za duzo chca no i teraz mamy....
                madry Polak po szkodzie ;)
                • nanuk24 Re: Tani kraj? 07.01.12, 18:32
                  Mam podobny problem;-)
                  Moj maz tez sam wszystko robi, a ze ma czas na jeden - dwa dni w tygodniu, to dom remontujemy juz 4 rok:-P Najgorsze dopiero przed nami - niewykonczony basement(sam beton, bez sufitu i elektryki i scian dzialowych, a chcemy miec pralnie, lazienke, sypialnie, craftsroom, playroom etc), zaczynamy od nastepnego weekendu i juz sie nastawiam, ze moze za rok bede mogla tam wejsc:-P
                  • magdamajewski Re: Tani kraj? 09.01.12, 15:37
                    nanuk24 napisała:

                    > Mam podobny problem;-)
                    > Moj maz tez sam wszystko robi, a ze ma czas na jeden - dwa dni w tygodniu, to d
                    > om remontujemy juz 4 rok:-P Najgorsze dopiero przed nami - niewykonczony baseme
                    > nt(sam beton, bez sufitu i elektryki i scian dzialowych, a chcemy miec pralnie,
                    > lazienke, sypialnie, craftsroom, playroom etc), zaczynamy od nastepnego weeken
                    > du i juz sie nastawiam, ze moze za rok bede mogla tam wejsc:-P
                    >
                    serdecznie wspolczuje....
                    u nas wlasnie trwaja wykonczeniowe prace w basement-cie. czyli najgorsze, bo pierdoly a zajmuja czas. Tez byl goly beton i nic wiecej. Terez jest osobne wejscie, miejsce dla m i jego gratow, storage, szafa, pelna lazienka i dodatkowy pokoj. Tez M robil prawie wszystko sam - buja sie juz od sierpnia. Zaplacilismy tylko za hydraulike..
                • zyta2003 Re: Tani kraj? 07.01.12, 19:01
                  Przypomne, ze zaczynajac ten watek napisalam o tym, ze w Ameryce jest tania zywnosc i odziez w porownaniu z innymi krajami zachodnimi. Potwierdzaja to np. wladze miasta NY na okolicznosc 50milionowego turysty, a takze rozni analitycy rynkowi. Wiem, wladza i analityce sa glupi. Napisalam tez, ze wszystko pozostale jak nieruchomosci, podatki, edukacja (jesli chce sie miec prywatna) sa drogie. Nie pisalam natomiast o zarobkach w roznych grupach zawodowych i ile za to mozna kupic dobr ( moj wielce madry i zgryzliwy ojciec nazywal to "smieci przemyslowe"), czy uslug.
                  Jak mowi wieszcz wsrod polskich satyrykow A. Mleczko: "Tak, tak biedny nie zrozumie bogatego". Tak nie moga sie porozumiec rozne srodowiska. Mysle, ze w srodowisku naukowym po prostu jest wstyd, czy nie wypada wyslac dziecko do nieprywatnej szkoly. Do tego mozna dorobic cala ideologie. Wolny kraj, kazdy ma wybor i nic innym do tego - ale zgodnie z filozofia amerykanska nie mozna tym wolnym wyborem obciazac spolecznstwa. To nie koniecznosc operacji na mozgu, gdzie drugim wyborem jest ostateczne zakonczenie. Upraszczam, bo w Ameryce sito stara sie nie gubic diamentow i ci zdolni, wybitni co to sie inaczej (niekoniecznie gorzej ) urodzili korzystaja z tego.
                  Slusznie prawi katlia, ze dobre uczelnie zapewniaja na potem odpowiednie kontakty. Pragne jednak zauwazyc, ze nawet do zalapania sie do pracy na poczcie w okienku tez potrzeba odpowiednich kontaktow i tu, i w Polsce i na calym swiecie.
                  Jak zwykle powraca mi pytanie jakim cudem takie rozne matoly koncza najlepsze uczelnie. Bo jakim cudem sie dostaja, to wiadomo. Czy te dzieci donatorow, sponsorow, absolwentow, z troche slabsza glowa nie zanizaja poziomu? To nie tylko oslawiony Bush.
                  Kazdy ma swoj punkt widzenia, ja tez do swojego mam dorobiona cala ideologie. Obserwuje spora grupe dzieci, teraz juz mlodziezy, ktora na razie obywa sie bez tych drogich szkol i uczelni. W wielu wypadkach ich rozwoj , a takze kontakty ( tak, kontakty) zaspokoilyby ambicje najbardziej wymagajacych rodzicow. Jak sie ulozy im dalsza nauka ( wezma pozyczke!!), zycie zawodowe? Powinno dobrze, ale na to trzeba nie tylko stosownych szkol, czy zdolnosci i determinacji, ale i szczescia.
                  I tu opisalam przypadek z mojej rodziny, ktory mozna by umiescic w serii "Rosol na wzmocnienie ducha" . Potem wymazalam, w obawie przed zanudzeniem i posadzeniem o naiwnosc.
                  PS. Aniutek, tak wlasnie trzymac. Ameryka daje szanse nawet dzisiaj. Amerykanie, m imo ciagle pokazywanych obrazkow, o takich ktorych los skrzywdzil, w ogolnosci w dalszym ciagu w to wierza. Polacy jak by duzo mniej.
                  • katlia Re: Tani kraj? 07.01.12, 20:22
                    Wiesz, ja nie twierdze, ze w USA nie ma mozliwosci. Po prostu, z mojego punktu widzena - a mieszkam tu od 69go roku, wiec sporo juz widzialam, lol - jest ich co raz mniej dla sredniej klasy. Jest tez coraz latwiej sredniej klasy spasc nizej - social mobility, w dol - co jest bardzo niepokojace. The American Dream jest oparty o idei ze mieszkasz w spoleczenstwie gdzie twoje dzieci beda zyly na wyzszym poziomie niz ty. Dane jednak pokazuja, ze ta idea juz sie nie bardzo sprawdza w realu.
                    • edytkus Re: Tani kraj? 07.01.12, 23:40
                      katlia napisała:

                      > Wiesz, ja nie twierdze, ze w USA nie ma mozliwosci. (...) Dane jednak pokazuja, ze ta idea juz sie nie bardzo
                      > sprawdza w realu.

                      swiete slowa
                      • zyta2003 Re: Tani kraj? 09.01.12, 08:07
                        Katlia. Ja tez mieszkam juz dlugo w tym kraju, chociaz nie tak dlugo jak ty, wiec n ie mam takiej peryspektywy. Nie wiem, skad moj uporczywy, jednak jakis optymizm w ocenie Ameryki. Moze dlatego, nie przywiazuje wagi do hasel typu american dream i nigdy nie wiem w czym sie mierzy ta lepszosc zycia jaka nastepowala z pokolenia na pokolenie, poza tanszymi domami. Czestoscia podrozy samolotowych, wakacji, wycieczek, iloscia sprzetu elektronicznego, szmat w szafach, sprzetu domowego, zabawek, wyposazenia dzieciego i wszelkich innych gadzetow? Kiedys tego nie bylo, a teraz jest przymus kupowania, wymieniania na inne, nowsze, lepsze itd. oplaty za uzytkowanie tego co sie kupilo, za uslugi - to moze pieniazki jak by inaczej sie wydaje. Spoleczenstwo bylo bardziej mobilne? Co, na wakacje jezdzilo? Za chlebem, za chlebem. Nawiasem mowiac ta mniejsza mobilnosc tylko wyjdzie na dobre spoleczenstwu, bo n ie bedzie milionow starych, niedoleznych rodzicow, ktorych dzieci sa na drugim koncu kraju. A jesli ktos ma teraz dom i ziemie, to tez nie jest to wycenione w tych starych "dobrych" cenach.
                        Nawet nie moge powiedziec, ze nigdy nie zazdroscilam, czy nie zazdroszcze, bo zawsze mialam i mam wszelkie dobra materialne w lekcewazeniu, a do wyscigu za wszelka cene nikogo bym nie namawiala. Zazdroscilam i zazdroszcze spokoju ducha.
                        Los byl mi tak laskawy, ze moim dzieciom ulozylo sie wystarczajaco dobrze, pod kazdym wzgledem, a poza tym nie dra szat, ze nie maja tego, czy tamtego i jaka straszna przyszlosc szykuje sie dla ich dzieci, co to bedzie...
                        No, a jak tu nie byc optymista. Miasto NY podpisalo z Cornell Universitet zezwolenie na budowe campusu dla wydzialow inzynieryjnych na 5 tys studentow ( wracamy wiec do spoleczenstwa przemyslowego), a na Queensie gubernator stanowy obwiescil, ze rozpoczynamy budowe na bylych terenach wyscigowych najwiekszego w kraju centrum konferencyjnego, ....no to polscy ( i nie tylko) kontraktorzy beda mieli robote.
                        Nie wspominajac juz o budowie Wal- Martu, co da wiele miejsc pracy w czasie budowy, bo rowniez zobowiazani sa wybudowac okoliczna infrastrukture i tereny rekreacyjne. Wiem, ten sklep jest bardzo be, stawki tam groszowe, towar byle jaki i zadny uczciwy czlowiek tam nie kupuje. No, ale jakos sie ulozy. Na pewno w mojej rodzinie znajda klientow.
                        • edytkus Re: Tani kraj? 09.01.12, 14:53
                          zyta2003 napisała:

                          > Spoleczenstwo bylo bardziej mobilne? Co, na
                          > wakacje jezdzilo?

                          LOL, nie o taka mobilnosc chodzilo, ktos wyzej podal link do artykulu z NYTimes o bardzo malej mozliwosci wybicia sie z danej warstwy spolecznej wyzej



                          > Los byl mi tak laskawy, ze moim dzieciom ulozylo sie wystarczajaco dobrze,
                          > pod kazdym wzgledem, a poza tym nie dra szat, ze nie maja tego, czy tamtego i
                          > jaka straszna przyszlosc szykuje sie dla ich dzieci, co to bedzie...

                          no skoro im sie dobrze powodzi, maja stabilne pewne prace to dlaczego mieliby sie przejmowac na zapas


                          > No, a jak tu nie byc optymista. Miasto NY podpisalo z Cornell Universitet ze
                          > zwolenie na budowe campusu dla wydzialow inzynieryjnych na 5 tys studentow ( w
                          > racamy wiec do spoleczenstwa przemyslowego),

                          i sie okaze ze wiekszosc studentow to azjatyccy cudzoziemcy. NYC zarobi na tym poltora miliarda z podatkow - przypuszczam ze to glowny powod dla ktorego oglosili przetarg.

                          a na Queensie gubernator stanowy
                          > obwiescil, ze rozpoczynamy budowe na bylych terenach wyscigowych najwiekszego w
                          > kraju centrum konferencyjnego, ....no to polscy ( i nie tylko) kontraktorzy b
                          > eda mieli robote.

                          tyle ze cala robote oddaja jakiejs firmie z Malezji, a Polakow pracujacych przy budowach dzisiaj mozna na palcach liczyc

                          > Nie wspominajac juz o budowie Wal- Martu, co da wiele miejsc pracy w czasie
                          > budowy, bo rowniez zobowiazani sa wybudowac okoliczna infrastrukture i tereny
                          > rekreacyjne. Wiem, ten sklep jest bardzo be, stawki tam groszowe, towar byle j
                          > aki i zadny uczciwy czlowiek tam nie kupuje. No, ale jakos sie ulozy. Na pewno
                          > w mojej rodzinie znajda klientow.

                          obys sie nie rozczarowala, pare miesiecy temu u nas otwarto wyczekiwany Super Walmart, okazalo sie ze wybor towaru znikomy a w supermarkecie Shoprite ceny zywnosci takei same lub nizsze, zabawki w podobnej cenie jak w T"R"U (tam znowu wiekszy wybor i rewards).
                        • katlia Re: Tani kraj? 09.01.12, 16:20
                          Optimism is good :)

                          Jest duzo plusow zycia w USA.

                          Ale, powtarzam: dane pokazuja, ze srednia klasa tego kraju ciagle biednieje. Ze podstawowe rzeczy
                          • katlia Re: Tani kraj? 09.01.12, 16:36
                            PS: Cornell University kosztuje od $25,000 do $50,000 za ROK, zaleznie od wydzialu. Cena akruat dla sredniej klasy :))
                            • aniutek Re: Tani kraj? 10.01.12, 02:38
                              jezzzz to zmieniamy z nauki skrzypiec na violonczele, podobno malo dziewczyn na tym gra i latwo o stypendium :)
                              • katlia Re: Tani kraj? 10.01.12, 19:31
                                : ))
    • monie_pl Polska - tani kraj? 11.01.12, 19:40
      Wlasnie przeczytalam artykul w Gazecie o rodzicach pokolenia oburzonych. Tutaj link
      wyborcza.pl/1,75480,10947566,Rodzice_polskich_Oburzonych__My_tez_mamy_dosc.html

      Pozdrawiam
      Monia
      • aneta05 Re: Polska - tani kraj? 11.01.12, 20:45
        monie_pl napisała:

        > Wlasnie przeczytalam artykul w Gazecie o rodzicach pokolenia oburzonych. Tutaj
        > link
        > wyborcza.pl/1,75480,10947566,Rodzice_polskich_Oburzonych__My_tez_mamy_dosc.html
        >
        > Pozdrawiam
        > Monia

        Tez czytalam ale nie bardzo rozumiem jaki ma to zwiazek z watkiem na temat taniego kraju - USA
        • tamsin Re: Polska - tani kraj? 11.01.12, 21:21
          aneta05 napisała:
          >
          > Tez czytalam ale nie bardzo rozumiem jaki ma to zwiazek z watkiem na temat tani
          > ego kraju - USA

          Chyba to ma byc przestroga dla tych co na drozyzne tutaj narzekaja, mogliby zbierac pieczarki po 12 godzin dziennie a jak juz dorwaliby sie do nianczenia starej Niemki, to nie nazywaliby tego praca fizyczna ;-)
          • monie_pl Re: Polska - tani kraj? 11.01.12, 23:21
            Chodzilo mi o to, ze Polska nie jest tania. Jesli ktos jeszcze tak mysli to jest w duzym bledzie. Wszedzie trzeba ciezko pracowac na lepsze zycie swoich dzieci.

            Pozdrawiam
            Monia
            • zyta2003 Re: Polska - tani kraj, katlia? 12.01.12, 18:28
              To jakas zmylka freudowska nastapila. Kiedy pisalam o Cornell Uni. nawet nie przyszlo mi do glowy, ze przynajmniej trojka z moich wnukow moglaby tam podjac w przyszlosci nauki i ze moze nie bedzie ich na to stac. O czym Ty pomyslalas. No nie o moich wnukach, ale o kosztach nauki na dobrym Uni.
              Ja przecie napisalam, ze w najblizszym czasie i potem, na okolicznosc budowy tego campusu, bedzie duzo nowych miejsc pracy w miescie NY. To daje szanse.
              Ja naprawde nie jestem optymistka, tylko staram sie stapac po ziemi, a takze zareczam, ze w mojej rodzinie od kilku pokolen jest tradycja ksztalcenia dzieci.
              • katlia Re: Polska - tani kraj, katlia? 13.01.12, 19:00
                Rodziny w ktorych jest tradycja ksztalcenia dzieci dadza sobie rade. Te studia moze nie beda na Cornell - ale beda. Glowa do gory. Tak jak napisalam wczesniej - optymizm is good, bo bez tego zmian nigdy nie bedzie w spleczenstwie - a zmiany sa jak najbardziej nam wszystkim w tym kraju potrzebne.

                Przesylam tez link do nowych badan. Kolezanka znalazla. Pisze o tym

                "Uniwersytet Indiana opublikowal wlasnie raport na temat biedy w USA. Raport oparty jest o oficjalne zrodla rządowe, w tym z Census Bureau z 2010 roku.

                Liczba Amerykanow zyjacych w nędzy w 2010 roku wzrosla do 46.2 milionow, w porownaniu z 36.5 w roku 2006. Nędza zostala tutaj zdefiniowana jako czteroosobowa rodzina zyjaca z dochodu brutto nie przekraczajacego 22113 dolarow rocznie.

                Raport wspomina rowniez, ze liczba osob zyjacych w nedzy bedzie wzrastac co najmniej do roku 2017 z powodu niskiej liczby nowych miejsc pracy z jednej, a tracenia unemployment benefits z drugiej."
                www.reuters.com/article/2012/01/11/us-usa-poverty-idUSTRE80A26F20120111
      • zochama Re: Polska - tani kraj? 26.01.12, 16:32
        co do tego artykulu, to jest tylko jeden taki przypadek opisany, ja sama osobiscie konczylam studia w Pl i pracowalam i bylo mnie stac utrzymac siebie i oplacic studia :) wszystko zalezy od czasu i miejsca gdzie sie w danym momencie znajdziemy. Znam rodziny nie z wyzszych sfer i to z woj.podlaskiego gdzie zyja ludzie ubodzy i srednia klasa. I malzenstwa zarabialaja na posadach panstwowych po ok 4-6 tys zl m-cznie razem, ich stac na ksztalcenie dzieci i na wlasne przyjemnosci. Mlodziez juz zaczyna zarabiac od momentu jak tylko skoncza szkole srednia, moze nie sa to kokosy ale pracuja , wiec uwazam ze to gdzie jestesmy czy tu czy w PL wszystko zalezy od zaradnosci i haryzmy w nas samych. Ja jak nie chcialam mieszkac z rodzicami to poszlam na staz i zarabialam 360zl m-cznie owszem z pomoca rodzicow zylam z dala od nich ale w ten sposob zdobywalam doswiadzenie i start w innych firmach byl juz latwiejszy i jakos szlo...i majac lat 25 bylam juz samodzielna i sama moglam pomoc swojej rodzinie :) pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja