Mieszkanie w Polsce

22.01.05, 15:45
Moze mi cos poradzicie...?

Mam mieszkanie w Krakowie. To jest mieszkanie w ktorym sie wychowalam, mam do
niego sentymentalny stosunek. Teraz stoi puste, bo nikt z rodziny nie
potrzebuje w nim zamieszkac a boje sie wynajmowac, bo nigdy tego nie robilam
(tzn teraz wynajmuje dla siebie, ale tutaj). Placimy co miesiac ok $150
oplat. Co byscie zrobili na moim miejscu? Sprzedac? Wynajac? Zostawiac tak
jak jest? Chetnie przeczytam Wasze opinie.

Marta
    • kiki4 Re: Mieszkanie w Polsce 22.01.05, 16:03
      Ja tez mam ten problem. Staram sie wynajmowac ale moj sasiad sie uwzial i robi
      awantury o najmniejszy halas. I chyba postanowil, ze nikt nie bedzie tam
      mieszkal i bedzie cisza. Moze to znak, ze trzeba sprzedac.
      Jak wyjezdzalam to nawet nie wyobrazalam sobie wynajmu. Bo tak jak piszesz
      sentyment. Nie wiem tez co bym zrobila z pieniedzmi za mieszkanie. Bo byloby za
      malo, zeby tu cos kupic.
      Moze sprobuj wynajac. Jak nie to sprzedaz.
    • claudia207 Re: Mieszkanie w Polsce 22.01.05, 16:58
      Jesli nie plaujecie powortu do Polski, po co trzymac mieszkanie? Prawie 2K
      oplat rocznie, hotel taniej wyniesie, gdy przyjedziecie do Polski na wakacje a
      i tak pewnie moglibyscie zatrzymac sie za darmo u rodziny. Jesli zdecydujecie
      sie na wynajem, poszukajcie studentow i namowcie kogos zaufanego, aby wpadal do
      mieszkania raz w miesiacu, aby sprawdzic, czy wszystko w porzadku. Oczywiscie
      zasady od razu prosto na stol, np nie mozna wbijac nowych gwozdzi. Z rodzina
      moga byc klopoty podobno, bo nie mozna dac nim ekmisji bez mieszkania
      zastepczego, gdy nie placa czynszu. reasumujac, Najlepiej sprzedac.
    • eve77 Re: Mieszkanie w Polsce 22.01.05, 18:03
      Wynajmij ale tylko studentom, ja bym unikala rodziny z dziecmi ,tak jak jedna z
      forumowiczek napisala w razie jakis klopotow nie mozna eksmitowac. Sporzadz
      taka umowe aby bylo wszystko na Twoja korzysc. Wynajmuj dziewczynom, zawsze
      mniejsze prawdopodobienstwo strat i zniszczonego mieszkania. Ja bym nie
      sprzedawala jest to nieruchomosc w dobrym miescie.
      Pozdrawiam.
    • tradycja1 Re: Mieszkanie w Polsce 22.01.05, 19:28
      Ja bym nie sprzedala albo jak juz to zamienila na inne np cos w miejscowaosci
      letniskowej.Nieruchomosc w Polsce dobrze miec, a tu i tak tymi pieniedzmi
      czlowiek niespecjalnie sie wzbogaci.
    • sociopata Re: Mieszkanie w Polsce 22.01.05, 21:03
      stara zasada w real estate: nigdy nie miej inwestycji na odleglosc.
      Z tego co piszesz to nie warto: 1800 rocznei to jest cena ale w imie czego?
      Zeby powiedziec ze sie ma? Jestes amerykanka to pewien etap zycia jest
      automatyczni za toba. Pieniadze to sprawa wtorna. Lokatorzy sa zawsze problemem.

      Znajomy w uSA mial dom w jednym stanie i zamiast sprzedac zaczal go wynajmowac.
      Po trzech latach przyznal mi racje ze bylo bez sensu trzymanie i
      niesprzedawanie bo dostal $30,000 dlugu z tego domu. W koncu sprzedal ze strata.

      Ludzie zapominaja o aspekcie dystansu i braku czasu; moze na emeryturze
      bedziesz latala do Polski? A sprawdzalas ceny biletow ostatnio?
      • aniutek Re: Mieszkanie w Polsce 22.01.05, 22:35
        hmmm bilety tanie jak barszcz i chyba nie tu jest problem.
        IHMO teraz nie jest dobry okres aby sprzedawac mieszkanie w PL, ja od lat wynajmuje zysk z tego
        niewielki ale rodzicom zawsze sie pare groszy przyda, sprzedam jak bede gotowa. jedno zawsze
        zostawie ot tak z sentymenu wlasnie.
        dlaczego sie boisz wynajmowac? najistotniejsza sprawa jest odpowiednio skonstruowana umowa najmu
        ( adwokat, firma obrotu nieruchomosciami etc) przyzwoity lokator i osoba , ktora sie opikowac bedzie
        dla Ciebie wszelkimi formalnosciami. U nas zajmuje sie tym moj Tata wiec mam pelne zaufanie.
        • marthas Re: Mieszkanie w Polsce 23.01.05, 00:31
          Dziekuje Wszystkim za rady. Faktycznie nie zamierzamy wracac do Polski i
          mieszkanie to tylko problem. Psychicznie nie jestem gotowa sprzedac tego
          mieszkania - to troche tak jak bym sprzedawala dziecinstwo, ale musze powaznie
          pomyslec o wynajmie. Jesli dobrze zrozumialam dobrze jest sie wspomoc jakims
          prawnikiem w sporzadzeniu umowy?

          Marta
          • zyta2003 Re: Mieszkanie w Polsce 23.01.05, 01:08
            Ile postow, tyle rad. A tak naprawde, nikt nie wie co jeste najlepiej. Ja
            swoje mieszkanie w Polsce najpierw trzymalam puste, potem wynajelam mlodemu
            malzenstwu z najlepszymi "referencjami", z rodzina zony bylam zawsze wielce
            zaprzyjazniona, ja tez znalam dobrze. Umowa byla spisana perfekcyjnie itp, itd.
            I co ? Kiedy po dwoch latach przyjechalam, oni juz sie wyprowadzili zastalam
            gorzej niz ruine. To bylo straszne. W tym czasie wynajelam ludziom, ktorych nie
            widzialam na oczy, bo dopiero zjezdzali do Ameryki moje mieszkanie tutaj
            (zalatwiala to ich siostrzenica, ktora poznalam tylko przez ogloszenie). Kiedy
            przyjechalam po kilku miesiacach oni juz sie wyprowadzili zgodnie z umowa,
            mieszkanie bylo w lepszym stanie niz przed wyjazdem. Po tym eksperymencie
            mieszkanie w Polsce sprzedalam. (mieszkanie nieuzywane niszczeje rownie szybko
            jak dewastowane przez ludzi) Od 3 lat mam nowe mieszkanie w Krakowie, ktore
            wynajmuje. Wcale nielatwo bylo znalezc chetna osobe do wynajecia, moze teraz
            jest latwiej, ceny wynajmu sa nieporownanie nizsze niz w Warszawie, czy nawet
            innych miastach, w ktorych cos sie dzieje, a podaz wielka. Dodatkowo jesli nie
            jest sie na miejscu i nie ma nie tylko zaufanego, ale chociaz chetnego do
            prowadzenia sprawy, to jest to wielkie utrudnienie. Oczywiscie zastrzeglam, ze
            nie moga to byc studenci, ktorych przeciez nie wpuszcze do nowego mieszkania.
            Znaleziono mi dwoch podobno bardzo ukladnych mlodych ludzi,ale pieniazki byle
            jakie ponadto 12-ty czynsz daje prowadzacym "sprawe", a i tak drze, ze w koncu
            mi odmowia pomocy. Wiec jesli chcesz wynajac to musisz, kogos znalezc, zeby Ci
            l sprawe, ja chcialam najpierw sama i bylam w Polsce 2 tygodnie i nie udalo mi
            sie w tym czasie. Nie wiem co Ci pomoze adwokat, jesli nie dotrzymaja umowy to
            co ? Spedzisz czas na podrozach do Polskiego sadu a potem do komornika? Na
            pocieszenie - jak mowi zydowskie przyslowie - czasami wystarczy uscisk reki i
            juz wiadomo, czy mozna zaufac.
            • sociopata Re: Mieszkanie w Polsce 23.01.05, 05:18
              o mieszkaniu nieuzywanym, ze niszczeje. niszczeje bo jest nieogrzewane. Musi
              byc termostat ustawiony na 50F to wtedy nic nie niszczeje. A to kosztuje.

              Babcia zawse dobrze mi radzil: pozbadz sie grata czyli cos co zawadza. ALbo
              starym zydowskim zwyczajem dokup jeszcze jedno.
    • takietam1 Re: Mieszkanie w Polsce 23.01.05, 07:37
      Ja mam mieszkanie i dwa domy w Polsce. Mieszkanie w centrum miasta wynajmuje za
      jakies smieszne pieniadze znajomej. Za 250 PLN miesiecznie. Znajomej zalezy jak
      cholera, ktos z rodziny wpada co jakis czas na inspekcje, mieszkanie wyglada
      super, a ja jestem zadowolony.

      Zrob tak samo. Wynajmij to tak tanio, zeby Cie po rekach calowali i dbali o
      lokuum. Pod rygorem wywalenia na zbity pysk. To dziala perfekcyjnie.
      Acha, zrob umowny zakaz wymiany zamkow. Zaloz takie patentowe zamki z kluczami,
      ktorych sie nie da dorobic i zastrzez sobie prawo wejscia w celu sprawdzenia
      stanu technicznego. To wszystko na pismie. I zakaz zakladania telefonu, to
      jasne jak drut.

      Mozna do tego wynajac firme zarzadzajaca nieruchomosciami, ale jak masz
      sentyment, to raczej nie wchodzi w rachube.

      Ogolnie warto jest miec nieruchomosc w Polsce. Bardzo poszly w gore ceny.
      Hej.


      • sociopata Re: Mieszkanie w Polsce 23.01.05, 15:33
        A jaki ma byc cel mieszkania w USA oraz utrzymywania mieszkania i dwoch domow w
        Polsce? Pytam nie zlosliwie ale dla mnie jest to pozbawione sensu praktycznego.
        Tak samo zreszta jak bez sensu jest to, ze tu pisze.

        Wakacji jest najlpszym przypadku MIESIAC a Ameryka jest tak strasznie nudna ze
        trzeba podreperowac nadwatlone zdrowie kapiac sie w Wisle przez miesiac, rok w
        rok? Pytam z ciekawosci o powody bo moze cos zrobilem zle w zyciu i predko
        powinienem ten blad naprawic kupujac jakies posiadlosci Centralnej Polsce na
        zachod od Sciany Wschodniej.

        Druga sprawa to podatek od nieruchomosci w Polsce. Nie znam wielkosci tych
        podatkow, ale jak to jest, ceny nieruchomosci sa wysokie a podatkow nie ma?

        W USA mozna kupic ziemie i nieruchomosci na kazdych warunkach i w kazdym
        stanie, cieplym, zimnym, na pewno nawet na Jackowie czy Green-->e. Dlaczego nie
        kupowac w USA gdzie przynajmniej przepisy sa w miare stabilne?
        Dlaczego Pani Kwasniewska ma np Biuro Real Estate w USA a nie np na Rogu
        Marszalkowskiej i Nowego Swiatu? Mialaby by blizej i latwiej. To jakas polska
        skaza, nieutulona tesknota i zal za Rajem Utraconym czy jak. Moze to sa jacys
        mlodzi emigranci to jeszcze to rozumiem, bo nie widza sie na stale.
        • claudia207 Re: Mieszkanie w Polsce 23.01.05, 15:52
          Spotkalam na jednym z forow GW osobe, ktora przyjechala do Stanow na pare lat
          zarabiala i odkladala ile sie dalo. Wrocila do Polski, do ktoregos z duzych
          miast inwestujac zarobek w nieruchmosci. Co roku dokupowywyal nieruchmosci a
          zarobek rosl. Nie pracuje zawodowo dla kogos tylko zajmuje sie swoimi
          inwestycjami. Argumentowal, ze w Polsce nieruchmosci sa tansze a zarobek
          procentowo wyzszy niz w Stanach.
          Mozna wiec inwestowac wszedzie. Kwasniewska tez musi miec zaufanych ludzi
          tutaj. Na pewni nie kursuje co chwile miedzy Warszawa a Stanami.

          PS Sociopato, skad wiesz, ze pani Prezydentowa nie ma drugiej firmy np w
          Krakowie? Posiadanie kamienicy w zabytkowej czesci Krakowa moze byc dobrym
          interesem. Moze Krakow zrobi sie druga Praga i ceny nieruchomosci i czynszow
          znacznie podskocza. Bylabym zaskoczona, gdyby p. Kwasniewska znajac sie na
          nieruchomosciach nie inwestowala takze w Polsce.
          • sociopata Re: Mieszkanie w Polsce 24.01.05, 05:04
            nie wiem co robi p. Kwasniewska ale podejrzewam ze ma na pewno wiecej w Polsce
            a w USA to tylkoz eby sobie przyjechali na wakacje albo jak corka przyjedzie na
            studia to bedzie mogla zaimponowac kolezankom na spring break.

            Inwestycja na odleglosc? Nie potrafie sobie tego wyobrazic oddac sie pod
            kontrole tak wielu niewiadomych. Przyznaje ze przez wiele lat chcialem tam
            kupic cos i wielokrotnie sie do tego rzymierzalem ale jak przeszdelem proces
            posiadania na miejscu to od razu mi to z glowy wywietrzalo. Czlowiek jest na
            miejscu kilkaset mil) i zawsze sie cos dzieje, czasem jakies wrecz niesamowite
            sytuacje a za granca?
      • claudia207 Re: Mieszkanie w Polsce 23.01.05, 15:41
        Ta sama zasada powtarza sie w wiekszosci postow: Wynajmujac od razu wylozyc
        wszystlie zasady na stol i zapiasc w umowie a nastepnie zaufana osoba musi
        rzetelnie sprawdzac czy sa one przestrzegane.

        Dodam jeszcze od siebie, ze jesli wynajmujecie na zasadzie rachunki plus oplata
        dla was, ktos musi sie tez pofatygowac od czasu do czasu do wodociagow i
        elektorwni. Moze zasady zmienily sie przez te pare lat, ale nasi lokatorzy sami
        czytali swoje liczniki na wode i placili zanizone zuzycie. Co jakis czas
        przychodzil ktos z wodociagow sprawdzac, wiec placili co pare miesiecy
        wyrownanie, ale wyprowadzajac sie mieli duza niedoplate. Na szczescie wszystko
        udalo sie nam zalatwic pomyslnie. Nieststy osoba nie mielismy osoby, ktora
        rzetelnie zajmie sie mieszkaniem, wiec mieszkanie poszlo pod mlotek.
        Najwazniejsze jest, aby znalesc dobrych lokatorow. Czy w Polsce mozna juz
        sprawdzac hisorie kredytowa? Bo to bylby dobry wyznacznik wiarygodnosci. No i
        prawie tak samo wazna jest odpowiedzialnia i zaufana osoba.
    • brutt Re: Mieszkanie w Polsce 23.01.05, 17:51
      Ja rowniez bylem w podobnej sytuacji jak Ty. Jedno mieszkanie sprzedalem a
      drugie wynajmuje za male pieniadze (oczywiscie nie do konca legalnie). Nikt
      kwestji legalnych wynajmu tutaj nie sie nie podja a nie jest ona taka prosta,
      poniewaz od wynajmu powinno sie placic podatek.
      Moze wiecej info udziela Ci na forum nieruchomosci:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10096Powodzenia
      • brutt link nie zaskoczyl.. 23.01.05, 17:52
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10096
        • sociopata Re: link nie zaskoczyl.. 24.01.05, 04:58
          Brutt, mnie chodzilo o podatek nie od wynajmu a o podatek od wlasnosci. Jak
          masz mieszkanie to w USA np placi sie podatek 2 razy do roku i to jet dobrych
          kilka tysiecy. A jak to jest w Polsce od wlasnosciowego?
          • aniutek Re: link nie zaskoczyl.. 24.01.05, 05:11
            podatek od nieruchomosci- pamietam, ze za jedno place cos okolo 100 zl rocznie, uzaleznione jest to
            od metrazu
            podatek od wynajmu- tez odprowadzam jego wysokosc jest zalezna od wysokosci ustalonego czynszu
            • brutt Re: link nie zaskoczyl.. 24.01.05, 05:16
              Czyli aniutku masz umowe na 3 lata?
              • brutt Moze byc rowniez tak.... 24.01.05, 05:24
                Agnieszka Jukowska 23-01-2005 , ostatnia aktualizacja 23-01-2005 20:00

                Aleksandra Wojnicka, która wynajęła mieszkanie, nie może odzyskać pieniędzy
                od dłużnych jej lokatorów. Nie pomógł wyrok sądu ani windykator

                Jej dramat zaczął się ponad cztery lata temu, kiedy przez biuro nieruchomości
                wynajęła mieszkanie rodzinie Sz. Zadłużyli je na 4 tys. zł w spółdzielni. Jej
                winni są ponad 20 tys. zł. O problemach 28-letniej mieszkanki Opola pisaliśmy
                już w zeszłym roku, kiedy nie dość, że lokatorzy nie płacili za wynajem
                mieszkania, to jeszcze nie chcieli się z niego wyprowadzić.

                Nagle przestali płacić

                Wojnicka studiowała w Warszawie, więc w 2001 r. zgodziła się wynająć
                mieszkanie na Niedurnego po zmarłym ojcu. Wszystko załatwiła przez biuro
                nieruchomości, podpisała z rodziną Sz. umowę na trzy lata. Miała dostawać 600
                zł miesięcznie, lokatorzy zobowiązali się też regulować czynsz i opłaty.
                Liczyła, że z pieniędzy z wynajmu będzie opłacać sobie studia. Od stycznia
                2002 r. Sz. przestali jednak płacić. Początkowo kręcili, że wysłali
                pieniądze, ale potem właścicielka dostała pismo ze spółdzielni, że zalega z
                opłatami na sumę ponad tysiąc złotych. Znów poszła do lokatorów. Tym razem
                usłyszała, że nie będą się jej tłumaczyć, dlaczego nie płacą. Od tego momentu
                przestali ją w ogóle wpuszczać do mieszkania.

                Niedługo potem spółdzielnia pozwała ją do sądu za zaległe opłaty. Aleksandra
                zapożyczyła się u rodziny, by spłacić dług. Skierowała też sprawę do sądu
                przeciwko rodzinie Sz. Dopiero na rozprawie dowiedziała się, że lokatorzy
                stracili pracę i dlatego nie płacili. Przyznali jednak, że nie zrobili nic,
                by ją o tym poinformować. Sprawę o zapłatę należności z odsetkami wygrała w
                październiku 2003 r. Mieli oddać jej ponad 10 tys. zł plus odsetki.

                Kiedy kolejną sprawę - o eksmisję - przegrała przed sądem pierwszej
                instancji, bo sędzia powiedziała, że właścicielka powinna pójść rodzinie na
                rękę i dogadać się. Odwołała się do Sądu Okręgowego. W kwietniu 2004 r. ten
                przyznał jej rację. Jednak nie wyrzucił rodziny od razu, lecz w ostatnim dniu
                lipca.

                Dlaczego się nie wyprowadzili?

                Tymczasem od wyroku o spłatę długów mijały miesiące, a lokatorzy nadal
                zadłużali mieszkanie. Kwota urosła do 25 tys. bez odsetek. Obecnie pani Ola
                mieszka sama z ośmiomiesięcznym dzieckiem. Zadłużyła się u dziadków. - Nigdy
                w życiu nie miałam takich długów. Nie mogę związać końca z końcem, tym
                bardziej że nie mogę pójść do pracy, bo nie mam z kim zostawić dziecka.
                Jestem załamana - wyznaje.

                Zwróciła się o pomoc do windykatora. Ten jednak chciał od niej na wstępie 300
                zł za zajęcie się sprawą plus 200 zł na komornika. - Nie mam tyle - mówi
                załamana. - Utrzymuję siebie, dziecko i mieszkanie z 600 zł miesięcznie.
                Windykator powiedział jej, że spotkał się z panem Sz. i ten zaoferował, że
                może spłacać jej po 50 zł miesięcznie, bo ma inne długi.

                - Przecież nim on mnie spłaci, wyrok przestanie obowiązywać - żali się. -
                Dlaczego nikt nie chce pomóc mnie, a każdy idzie na rękę tamtej rodzinie,
                która mnie oszukała? Jak wiedzieli, że ich nie stać na mieszkanie, mogli się
                wyprowadzić - mówi.



                Dla Gazety

                Waldemar Krawczyk

                sędzia sądu okręgowego

                Jeśli ta rodzina działała ze z góry powziętym zamiarem, że nie będzie opłacać
                mieszkania, ta pani powinna złożyć doniesienie do prokuratury o popełnieniu
                przestępstwa. Jeżeli zapadnie prawomocny wyrok, sąd nałoży np. termin dwóch
                lat na spłacenie długu. Jeśli nie zostanie spłacony, winny pójdzie do
                więzienia. Więc może taka groźba spowoduje, że ta pani odzyska pieniądze?

                Sorry za maly SPAM ale myslalem ze ta informacja moze byc pomocna.
                • brutt Ale od 1-ego stycznia jest tak... 24.01.05, 07:06
                  nareszcie wszystko idzie w normalnym kierunku:
                  gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33209,2467475.html
                  • sociopata Re: Ale od 1-ego stycznia jest tak... 24.01.05, 18:29
                    doskonale przyklady Brut! Wlasnie takie sytuacje przeczuwalem nie majac o nich
                    pojecia.

                    Co do 100zl rocznie podatku od mieszkania to tez nie zaskakuje mnie. Jest to
                    smieszna kwota i nie rozumiem polskiego sytemu podatkowego ze narzeka na brak
                    pieniedzy a podatkuje w jakichs smiesznych kwotach. To na pewno sie w ktoryms
                    momencie zmieni. Pewnie chca zebrac wiecej chetnych (pewnie tych z EU i z US)
                    do klatki.
    • marthas Re: Mieszkanie w Polsce 24.01.05, 20:49
      Bardzo dziekuje Wszystkim za rady.
      Podsumowujac wyglada to tak:
      1. nie oplaca sie trzymac pustego mieszkania - kosztuje mnie to ponad $1000
      rocznie, a mieszkanie i tak niszczeje.
      2. mozna wynajac, ale trudno znalesc odpowiednich ludzi - ja w tej kwestii nie
      licze na zarobek, tylko bardziej na odciazenie mnie z oplat i opieke nad
      mieszkaniem (wiem, ze o to drugie bedzie trudno)
      3. sprzedac... kurcze, chyba jeszcze nie jestem na to gotowa...

      Musze przemyslec to dokladnie. A moze ktos ma jakas fajna umowe, ktora by mi
      podpowiedziala jak sie dobrze zabespieczyc - przeczytalam tutaj kilka pomyslow
      odnosnie kluczy, telefonu itp, a moze ktos ma to wszystko ladnie zebrane?

      Jeszcze raz dziekuje za pomoc.

      Pozdrawiam,
      Marta
      • kiki4 Re: Mieszkanie w Polsce 24.01.05, 20:59
        Marto!
        Tak naprawde zadna umowa Cie nie zabezpieczy jezeli trafisz na nieuczciwych
        ludzi. Wystarczy zwykla standardowa i troche szczescia. Poszukaj wsrod
        znajomych, moze ktos akurat potrzebuje mieszkania. I wtedy spisz umowe
        uzyczenia to nie bedziesz musiala placic podatkow od takiej umowy nawet jak ja
        zarejestrujesz w Urzedzie Skarbowym.
      • sociopata Re: Mieszkanie w Polsce 25.01.05, 21:33
        1. nie oplaca sie trzymac pustego mieszkania - kosztuje mnie to ponad $1000
        rocznie, a mieszkanie i tak niszczeje.
        +

        Jeszcze raz: jak stoi nie uzywane to wcale nie niszczeje! Trzymaj termostat na
        50 i bedzie jak nowe.
    • wiedzma30 Re: Mieszkanie w Polsce 26.01.05, 02:37
      Czy moglabys sie skontaktowac ze mna?
      Mam konto na gazecie.

      Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja