Dodaj do ulubionych

Smiechy w Ciemnosci

30.09.05, 11:04
Ostatni Twoj weekend na amerykanskiej ziemi...szkoda...ale zywie taka
nadzieje, ze jeszcze sie zobaczymy (w inne weekendy)
:)))

m
Obserwuj wątek
    • irenkap Re: Smiechy w Ciemnosci 30.09.05, 12:16
      "..gdzie smieja sie smiechy w ciemnosci, gdzie muzyka gra.." to moja ukochana
      piosenka Osieckiej. Trzymaj sie! Szukaj tej swojej Wielkiej Wody!!! Moze
      wlasnie tam.. Niech Ci sie wiedzie!! I nigdy nie zaluj podjetych decyzji :))
    • evek Re: Smiechy w Ciemnosci 30.09.05, 16:27
      eeee... jakos tak smutno i nostalgicznie piszecie!
      a ja napisze tak - to wprawdzie ostatni w tym roku weekend SMIECHOW w Chicago!
      i mam nadzieje, ze bedzie niezapomniany!!!!!!! (juz my sie o to postaramy,
      co?! ;O))))
      a potem.... LONDYN! wielki i wspanialy Londyn! oj bedzie sie dzialo!
      mysle, ze sie spotkamy ze SMIECHAMI gdzies w polowie drogi pomiedzy LONDYNEM a
      Chicago! co wy na to? i co SMIECHY na to???! ;O)))
      osobiscie wolalabym, zeby of kosz SMIECHY zostaly na ziemi amerykanskiej, ale
      przeciez Londyn nie jest wcale tak daleko!
      wiec - do zobaczenia - w ten weekend i w Londynie i gdzies tam jeszcze w
      pieknym swiecie! :O)
    • smiechy.w.ciemnosci Re: Smiechy w Ciemnosci 30.09.05, 21:47
      Dziekuje bardzo za mile slowa:))))) Co prawda spakowalam sie z grubsza, ciagle
      szukam pokoju w Londynie, wymieniam maile w tej sprawie, studiuje mape metra
      itp, z niektorymi osobami juz sie pozegnalam, ale jakos jeszcze do mnie nie
      calkiem dociera, ze gdzies wyjezdzam i to raczej w jedna strone. Z jednej
      strony bardzo sie ciesze, jestem ciekawa zmian i z niecierpliwoscia czekam na
      ponowne zobaczenie Europy( Anglia, to juz prawie jak dom, co?;-) ), a z
      drugiej, smutno mi sie robi na mysl, ze wiekszosci z Was nie zobacze przez
      dlugi czas. Mam nadzieje, ze ten, kto bedzie mogl to mnie odwiedzi:)))Moze
      niektorzy rowniez zdecyduja sie na powrot? Evek, mam nadzieje, ze polowa
      drogi nie wypada gdzies na Oceanie?:)
      Moje ostatnie dni tutaj przebiegaja pod znakiem pozegnan.Nie lubie spotkan przy
      takiej okazji:(
      Oczywiscie nie dam o sobie zapomniec, bo nadal bede sie udzielac i dzielic
      wrazeniami z innej emigracyjnej "placowki".

    • irenkap Re: Smiechy w Ciemnosci 01.10.05, 12:55
      Światem zaczęła rządzić jesień,
      Topi go w żółci i czerwieni,
      A Smiechy tak pragną, czemu, nie wiem,
      Uciec pociągiem od chicagowskiej jesieni.
      Uciec pociągiem od przyjaciół,
      bosow, czekow, telefonów.
      Nie trzeba długo się namyślać,
      Wystarczy tylko wybiec z domu, i

      Wsiąść do samolotu do Londynu, }
      Nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet. }
      Ściskając w ręku kamyk zielony, )
      Patrzeć, jak Chicago zostaje w tyle. } / x 2

      W taką podróż chce wyruszyć,
      Gdy podły nastrój i pogoda.
      Zostawić Forum, materac, szafę,
      Niczego mu nie będzie szkoda.
      Zegary staną niepotrzebne,
      Pogubi wszystkie kalendarze.
      W taką podróż chce wyruszyć,
      I pewnie jutro sie odwazy... :)))))))))))
    • evek Re: Smiechy w Ciemnosci 03.10.05, 16:08
      a ja to w sumie sie ciesze, ze SMIECHY leca do LONDYNU, bo po 1. SMIECHOM
      bedzie tam dobrze, a po 2. szykuja sie mi niezle wakacje w LONDYNIE (bo juz sie
      ze SMIECHAMI umowilam na male odwiedziny ;O) wiec... SZEROKIEJ DROGI
      (powietrznej) i tyle samo ladowan co startow!!!!! ups - to bede jutro osobiscie
      na lotnisku zyczyc ;O)
    • anyaw73 Re: Smiechy w Ciemnosci 08.10.05, 06:20
      Smiechy a jakis znajomych to ty tam masz???? i co z praca? rozgladalas sie juz
      za czyms????? jak chcesz to od grzebie jakies stare znajomosci?
      Koniecznie wybierz sie na Portobelo Market w Notthing Hill
      i zdaj relacje,oj jak jak ci zazdroszcze tego Londynu, piekne miasto...........
      Pozdrofka,
      Anya
      • smiechy.w.ciemnosci Re: Smiechy w Ciemnosci 08.10.05, 15:21
        Znajomi... na razie nie poznalam zadnych Polakow.Raz tylko rozmawialam z
        kelnerka w restauracji. W hostelu poznalam Japonke, ktora od 5-ciu miesiecy
        podrozuje sobie po Europie i niestety w przyszlym tygodniu wyjezdza do
        Hiszpanii. Szkoda, bo jest fajna i bardzo otwarta. Nietypowa,jak na swoj narod:)
        Poza tym znam Hiszpanow, Kolumbijczyka i Austriakow, ktorych przydzielono mi
        wczoraj do pokoju. Ja sie jutro wyprowadzam, a oni wracaja do siebie,wiec to
        bedzie raczej nieaktualne:)
        Co do pracy,to mam zamiar zaczac dzisiaj rozsylac swoje cv.
        A z Portobelo Market wlasnie wrocilam godzine temu:))) I tez mi sie tam bardzo
        sie podobalo:)))Bede mieszkac przy Notthing Hill Gate Station, wiec bardzo
        blisko:) Poszlam tez kupic bilet na koncert KULT'u ,ale wszytskie zostaly juz
        sprzedane. Bedzie niezla impreza, bo do Astorii, gdzie beda grac, "wchodzi"
        2000 osob.Zaluje, ze sie nie zalapalam.
        Przed wyjazdem czytalam forum \Polki w Anglii/ i wszyscy pisali, ze jest
        mnostwo Polakow,ze "nie mozna przejsc ulica, zeby nie stanac Polakowi na noge".
        Ja ich nie widze.Moze mieszkam w nieodpowiednim miejscu? Specjalnie nie
        szukam,ale jestem zdziwiona "nieobecnoscia" rodakow.
        Londyn rzeczywiscie jest baaardzo fajny:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka