Dodaj do ulubionych

"Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą"

20.02.06, 05:55
serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,3170384.html?as=1&ias=9 - az chce sie zapytac: What the hell
is wrong with these people?? Tylko ta Kaska z ostatniego paragrafu ma glowe na karku:
"Ale dopiero w Ameryce się rozwinęłam. Poczułam, że mogę być tym, kim chcę. Wystarczy znać
język, mieć taki tupet trochę. I nie wpadać w polskie klimaty."
--
-----------\\- -//-------
---------( @ @ )-------
--o00o-- (_)--o00o---Jej Wysokosc Alexandra
Obserwuj wątek
    • happy_woman Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 20.02.06, 15:00
      "I nie wpadac w polskie klimaty".Ja sobie to tlumacze jako :narzekanie i
      rozmyslanie co by bylo gdyby....Wydaje mi sie ze to wlasnie hamuje wielu
      Polakow,brakuje nam tez optymizmu na przyszlosc.A mozliwosci tutaj jest bez
      liku,jak chyba w zadnym innym kraju na swiecie.Wystarczy wziasc sie za sibie
      ostro i powiedziec sobie "chciec znaczy moc".
      --
      Life is good, eternal much better.
    • marekatlanta71 Duzo prawdy w tym artykule 20.02.06, 15:16
      Jak Edytkus zauwazyla jednym z podstawowych elementow osiagniecia
      jakiego-takiego sukcesu w USA jest przynajmniej czesciowe odizolowanie sie od
      Polonii ("polskie klimaty"). W koncu USA bylo i jest "melting pot" i jak sie
      chce wmieszac w tlum, to niestety trzeba przyjac czesc obyczajow tutejszych. Nie
      mozna zapominac o swoich korzeniach, ale tez nie mozna zyc w polskim gettcie.
      • aniutek Re: Duzo prawdy w tym artykule 20.02.06, 15:25
        czy mieliscie papiery przyjezdzajac tutaj?

        zycie z GC a bez niej to jest naprawde wielka roznica, dla niektorych to wlasnie stanowi o ich bycie,
        dlatego siedza wsrod poloni bo tam mimo wszystko czuja sie bezpieczni.
        czy zauwazyliscie jak rozne opinie o ameryce maja posiadacze GC od tych co prawdopodobnie nigdy jej
        nie beda mieli?

        ja czekalam na GC baaardzo dlugo, nigdy nie meiszkalam na Greenpincie tudziez w skupisku polonii
        ale jednak rozumiem te wypowiedzi.
        --
        Never underestimate the power of stupid people in large groups.

        Zazula
        • mcov a to dobre 25.02.06, 17:34
          to dlaczego najbardziej rozwiniete kraje sa protestanckie?

          --
          McOv

          Janusz A. Majcherek: "Na pewno mogą spać spokojnie ci, którzy w III RP wyłudzili
          renty, zasiłki i świadczenia socjalne. W IV RP uczciwość też będzie mieć granice."
    • edytkus Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 20.02.06, 16:12
      Aniutek, ja znam naprawde sporo osob (i to z Grajewa) ktore sa nielegalnie a reprezentuja soba
      zupelnie cos innego, ucza sie jezyka, placa podatki, kupuja domy, samochody, zakladaja rodziny a
      przede wszystkim nie uzalaja sie nad soba.
      --
      -----------\\- -//-------
      ---------( @ @ )-------
      --o00o-- (_)--o00o---Jej Wysokosc Alexandra
      • ania_2000 Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 20.02.06, 16:34
        sa nielegalnie a re
        > prezentuja soba
        > zupelnie cos innego, ucza sie jezyka, placa podatki, kupuja domy, samochody..

        ______________________________________________________________

        i jak oni to robia????
        ja to zupelnie ciemna jak tabaka w rogu - oczywiscie, ze wiem, ze sa ludzie
        nielegalnie, i pracujacy na ciemno - ale naprawde nie wiem jak oni sa w stanie
        tak zyc!!.
        i nie chodzi mi teraz o "moralna" sprawe tego zagadnienia - ale o to jak mozna
        spokojnie (w tej sytuacji "urzedowej") zakladac rodzine, kupowac dom???
        wow.
        • ertes Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 20.02.06, 17:34
          Przez lata mieszkania w Kanadzie tez mi sie wydawalo niepojete ze ludzie moga
          tak zyc ale dopiero po przeprowadzce do US i poznaniu wlasnie takich
          nielegalnych z domami, firmami zrozumialem ze tak mozna.
          Tyle ze ja bym nie umial ale to moze dlatego ze nigdy nie stalem przed wyborem
          popmiedza klepaniem biedy gdzies tam w Polsce a normalnym zyciem tyle ze
          nielegalnie w USA.
          • aneta05 Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 20.02.06, 18:05
            ertes napisał:

            > "a normalnym zyciem tyle ze nielegalnie w USA"

            sorka, ale "normalne zycie tyle ze nielegalne" to dla mnie calkowita
            sprecznosc...albo zyjesz normalnie albo nielegalnie...Przeciez zycie nielegalne
            to jak bycie w klatce, nigdzie nie mozesz sie ruszyc (rozumiem, ze USA to wielki
            kraj i jest gdzie podrozowac, ale mimo wszystko jest wiele innych pieknych
            miejsc na swiecie, nie mowiac juz o rodzinie pozostawionej w PL)

            a co do tych nielegalnych, ktorzy maja firmy i domy to wydaje mi sie, ze moze
            tak bylo w przeszlosci, ale teraz to chyba znacznie trudniej, jest to pewnie
            mozliwe tylko jak masz wlasny biznes bo zadna "normalan" firma amerykanska nie
            pryzjmie nikogo do pracy bez zobaczenia zielonej karty lub paszportu
            • aniutek Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 20.02.06, 19:22
              chyba tylko Aneta rozumie o czym ja tutaj wypisuje......

              bedac tuatj nielegalnie przez x lat 2 razy bylam w Polsce i wrocilam do NY :), skonczylam studia sama
              za nie placac, pracowalam, urodzilam dziecko, mam wlasne mieszkanie / i nie na grenpoincie chciaz
              szkoda bo tam sie robi coraz fajniej /etcetcetc. ja nie narzekam, ameryka jest dla ludzi z jajami, dla
              expansywnych, pewnych siebie, silnych, nie kazdy jest taki (i caaale szczescie!!) dlatego pisze, ze na
              nieszczescie Ci ludzie sie tutaj znalezli, weszli w slepa ( dla nich ) ulice tu sa pieniadze i nic wiecej tam
              jest wszytsko ale nie ma pieniedzy......
              dlatego pisze, ze prosci, ze biedni / a czy zwrociliscie uwage jak inne spojrzenie na US maja ludzie z
              GC w tym artykule??


              --
              Never underestimate the power of stupid people in large groups.

              Zazula
      • aniutek Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 21.02.06, 00:22
        mi nie o uzalanie sie nad soba chodzi.....
        ale to juz chyba nizej wyjasnilam.
        a re
        > prezentuja soba
        > zupelnie cos innego, ucza sie jezyka, placa podatki, kupuja domy, samochody, za
        > kladaja rodziny
        wiessz wiele razy czytajac Twoje posty myslalam,ze ziejesz niechecia do nielegalnych ale ......
        placa podatki bedac nielegalnie ?
        ok to jeszcze jakos przejdzie ITn czy jakos tak sie to zwie i taki podatek jaki sobie Oni zycza zaplacic
        zaplaca.
        ale domy?
        samochody? - rozumiem,ze za gotowke ? bo przeciez nielegalny kredytu/ pracy nie dostanie.
        a zakladanie rodziny bez ubezpieczenia???
        bezmyslnosc, egoizm, krotkowzrocznosc- to parafraza Twoich wypowiedzi na tematy nielegalnych
        kobiet w ciazy.
        czy moze nie? moze Twoje zdanie zalezne jest czy te osoby znasz, lubisz, szanujesz??
        jeden jest OK nielegalny drugi jest be?
        --
        Never underestimate the power of stupid people in large groups.

        Zazula
    • bozena73 Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 20.02.06, 19:33
      Sorry ale normalnie w Stanach bez papierow zyc sie nie da. Pamietam jak
      wracalismy z gor z Lake Placid i zatrzymala nas kontrola przygraniczna gdyz
      szukali nielegalnych. Mielismy szczescie ze nasz znajomy ktory z nami jechal
      mial papiery a jeszcze wieksze szczescie ze poklocil sie ze swoja dziewczyna
      ktora postanowila nie jechac z nim w gory. Dziewczyna nie ma papierow i na
      pewno bylaby odtrasportowana do Polski. Niedawno z nia rozmawialam..pracuje tu
      na domkach, ale nie widzi tu dla siebie przyszlosci, no bo co z tego zeby
      poszla dokonczyc zaczete w Polsce studia kiedy i tak nikt ja nie przyjmie do
      normalnej pracy w swoim zawodzie. Wiem ze chce na lato wrocic juz do Polski na
      stale, bo jak mowi, dluzej tak nie da sie rady zyc.
      I calkowicie sie z nia zgadzam. Ja nie wiem jakbym mogla zyc tu normalnie bez
      papierow, ojciec moj wylosowal papiery dla calej rodziny juz z pierwszego
      losowania kilkanascie lat temu. Dzieki temu moglam tu pojsc do szkoly, dostac
      pomoc finansowa, i teraz pracowac w pracy zgodnie ze swoim zawodem.
      Bez papierow nie mialabym nigdy takiej szansy.

      --
      Zapraszam na forum Mamy w Stanach

      Moj syncio 15miesieczny!
      • edytais Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 20.02.06, 21:08
        Ja bym zawalu serca dostala jakbym tu byla nielegalnie. Nie wyobrazam sobie
        takiego "normalnego" zycia bez papierow. Nigdy tu nie bylam nielegalnie, zawsze
        wiza F, J lub teraz H4. W styczniu wyslalismy papiery o zielona karte i ja sie
        juz denerwuje jak to bedzie. Mimo, ze nie mam nic nielegalnego na sumieniu, to
        juz cala procedure przezywam, boje sie, ze byla czego sie czepia np. moich
        szczepionek (odmowilam szczepienia w czasie ciazy)
        Po prostu nie wyobrazam sobie zycia w stresie jako nielegalna (pomijajac juz
        jakosc tego zycia w Greenpoincie)
        Troche z innej paki, to juz w Polsce slyszalam, ze za granica Polacy nie sa
        najlepszymi rodakami. Zanim wyjechalam pierwszy raz to mnie ostrzegano, zebym
        trzymala sie z dala od Polakow emigrantow.
        Troche teraz przykre, bo ja juz dlugoterminowa emigrantka (prawie 12 lat w USA
        za pasem) Polakowi bym bardziej probowala pomoc niz komus innemu.
        --
        Zdjecia na forum zobaczcie
        Nasz album
        • ertes Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 20.02.06, 23:01
          Troche nieprecyzyjnie sie wyrazilem z tym "normalnym zyciem" a chodzilo mi o
          porwnania zycia tutaj do ewentualnego klepania biedy gdzies w Polsce.

          > Troche z innej paki, to juz w Polsce slyszalam, ze za granica Polacy nie sa
          > najlepszymi rodakami. Zanim wyjechalam pierwszy raz to mnie ostrzegano, zebym
          > trzymala sie z dala od Polakow emigrantow.

          Polacy emigranci nie sa niczym rozni od Polakow z Polski a ze nie nalezymy do
          zbytnio pomagajacych sobie czy trzmajacych sie razem, nie wspominajac juz o
          zbytnim grzeszeniu kultura to nie ma sie co dziwic.
          • kaja7 Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 20.02.06, 23:24
            piszecie ze ci nielegalni z domami i firmami osiagneli cos, i dlatego tylko
            trzeba chciec i zakasac rekawy do pracy- nie prawda. Trezba byc legalnie. Ci
            nielegalni maja wszystko zfalszowane numery SS, prawa jazdy i jeszcze sama nie
            wiem co.
            Mam znajome malzenstwo, ktorzy do Chicago przyjechali jakis czas temu na wize
            turyst. Brat jego obiecal im ze pomoze we wszytkim w zalegalizowaniu w
            papierach, ona w ciazy byla. Tyle ze to chodzilo zalatwienie wszystkiego
            nielegalna droga!!!!!, wszytsko zfalszowane mialo byc. Oni jak sie o tym
            dowiedzieli uciekli do Polski. Bo sa UCZCIWI, jak niewielu Polakow na GP, nie
            obrazajac nikogo.Przepraszam , ale wielu Polakow to kombinatorzy, nauczyli sie
            jeszcze w Polsce oszukiwac, bo nieuczciwosc byla w polsce chwalona.
            • ertes Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 20.02.06, 23:49
              >Przepraszam , ale wielu Polakow to kombinatorzy, nauczyli sie
              > jeszcze w Polsce oszukiwac, bo nieuczciwosc byla w polsce chwalona.

              Bolesne to ale prawdziwe. Niestety taka postawa pokutuje nadal i nic widac zeby
              sie zmienilo. Przykladem chociazby placzliwe prosby polskich wladz o zniesienie
              wiz do USA kiedy wszyscy dobrze wiedza ze 90% wyjazdow to do NIELEGALNEJ pracy.
              • claudia207 Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 21.02.06, 01:41
                ertes napisał:

                >
                > Bolesne to ale prawdziwe. Niestety taka postawa pokutuje nadal i nic widac
                zeby
                > sie zmienilo. Przykladem chociazby placzliwe prosby polskich wladz o
                zniesienie
                > wiz do USA kiedy wszyscy dobrze wiedza ze 90% wyjazdow to do NIELEGALNEJ pracy

                Ertes, to zjawisko nie jest juz takie powszechne jak kiedys. Bardziej sie
                oplaca pojechac do pracy w Europie zachodniej niz za wielka wode i blizej do
                domu. I tam teraz jest fala wyjazdow zarobkowych. W Stanach mamy coraz wiecej
                prawdziwych turystow z Polski. Do mnie i do mojej rodziny przyjezdza w tym roku
                12 osob i wszystkie w celach turystycznych czyli zwiedzanie i powrot do Polski
                o czasie.
              • lolyta Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 24.02.06, 15:51
                > Przykladem chociazby placzliwe prosby polskich wladz o zniesienie
                > wiz do USA kiedy wszyscy dobrze wiedza ze 90% wyjazdow to do NIELEGALNEJ pracy.

                Na logike, to jesli np. nagle uczynic przechodzenie z jednej strony ulicy na
                druga nielegalnym i zadac za to wiz, kosztownych i niemal niemozliwych do
                uzyskania, to nagle tez sie okaze, ze 90% przrechodniow przechodzi przez ulice
                NEILEGALNIE. Wystarczy zlikwidowac wizy i nielegalni przestana byc nielegalnymi.

                --
                Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
                Pinezki nie ponosi za nie żadnej
                odpowiedzialności.
                www.pinezka.org/
            • aniutek Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 21.02.06, 00:09
              nie wszystko mozna sfalszowac, a nawet..... to jaki ma to sens? w ktoryms momencie takie zycie sie
              konczy, nie wiem jakas niespodziweana kontrola, a moze ten posiadacz sfalszowanych dokumentow za
              dobrze sie z tym poczuje, za granice sie wybierze i juz nie wroci do swego kupionego za porzyczone
              pieniadze domu.
              BTW
              wiem, ze niektorzy kupuja domy za gotowke, przynoszac ja w walizce :)
              --
              Never underestimate the power of stupid people in large groups.

              Zazula
        • lucy58 Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 22.03.06, 03:05
          edytais napisała:

          > Ja bym zawalu serca dostala jakbym tu byla nielegalnie. Nie wyobrazam sobie
          > takiego "normalnego" zycia bez papierow. Nigdy tu nie bylam nielegalnie,
          zawsz
          > e
          > wiza F, J lub teraz H4. W styczniu wyslalismy papiery o zielona karte i ja
          sie
          > juz denerwuje jak to bedzie. Mimo, ze nie mam nic nielegalnego na sumieniu,
          to
          > juz cala procedure przezywam, boje sie, ze byla czego sie czepia np. moich
          > szczepionek (odmowilam szczepienia w czasie ciazy)
          > Po prostu nie wyobrazam sobie zycia w stresie jako nielegalna (pomijajac juz
          > jakosc tego zycia w Greenpoincie)
          > Troche z innej paki, to juz w Polsce slyszalam, ze za granica Polacy nie sa
          > najlepszymi rodakami. Zanim wyjechalam pierwszy raz to mnie ostrzegano, zebym
          > trzymala sie z dala od Polakow emigrantow.
          > Troche teraz przykre, bo ja juz dlugoterminowa emigrantka (prawie 12 lat w USA
          > za pasem) Polakowi bym bardziej probowala pomoc niz komus innemu.
          A tak przy okazji? Gdzie to panienka kupowala polskie wedlinki? Czasami nie w
          tej zakazanej dzielnicy Greenpoincie?.
          Lucy
        • lucy58 Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 22.03.06, 03:14
          edytais napisała:

          > Ja bym zawalu serca dostala jakbym tu byla nielegalnie. Nie wyobrazam sobie
          > takiego "normalnego" zycia bez papierow. Nigdy tu nie bylam nielegalnie,
          zawsz
          > e
          > wiza F, J lub teraz H4. W styczniu wyslalismy papiery o zielona karte i ja
          sie
          > juz denerwuje jak to bedzie. Mimo, ze nie mam nic nielegalnego na sumieniu,
          to
          > juz cala procedure przezywam, boje sie, ze byla czego sie czepia np. moich
          > szczepionek (odmowilam szczepienia w czasie ciazy)
          > Po prostu nie wyobrazam sobie zycia w stresie jako nielegalna (pomijajac juz
          > jakosc tego zycia w Greenpoincie)
          > Troche z innej paki, to juz w Polsce slyszalam, ze za granica Polacy nie sa
          > najlepszymi rodakami. Zanim wyjechalam pierwszy raz to mnie ostrzegano, zebym
          > trzymala sie z dala od Polakow emigrantow.
          > Troche teraz przykre, bo ja juz dlugoterminowa emigrantka (prawie 12 lat w USA
          > za pasem) Polakowi bym bardziej probowala pomoc niz komus innemu.

          Chryste Panie. Panienka zawalu dostaje na mysl o zyciu nielegalnym. Ja juz
          powinnam dostac 16 takich zawalow. Kazdy zawal w kazdym nielegalnym roku. Jakos
          zyje i mam sie dobrze. (wlasnie dostalam zielona karte)
          Lucy
          • edytais Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 22.03.06, 04:01
            Dla mnie wszystko co nielegalne nie dawaloby mi spac. Jakakolwiek nieuczciwosc
            gryzie w sumienie i balabym sie "wpadki" nie mowiac juz o zyciu codziennie
            nielegalnym. Nie dziw sie. Jedna osoba (jak ty) moze tak zyc, inna nie. Po
            prostu sie tak roznimy. Nie krytykuje tutaj Ciebie ani nie oceniam, tylko ja po
            prostu jestem inna.
            Oczywiscie, jesli mialabym taka sytuacje zyciowa, ze zmuszona bylabym do zycia w
            nielegalu, to przypuszczam, ze bym sie przyzwyczaila. Nie mialabym chyba
            wyjscia. Tak jak moje zycie sie ulozylo, nie zahartowalo mnie ono w ten sposob.
            --
            Zdjecia na forum zobaczcie
            Nasza strona internetowa zezdjeciami
            • zyta2003 Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 22.03.06, 15:33
              Edytais, mila z Ciebie dziewczyna, ale z Toba troche tak jak w dowcipie
              rysunkowym: "tak, tak biedny nie zrozumie bogatego". Nie godzi sie uzywac
              wielkich slow "jakakolwiek nieuczciwosc gryzie sumienie" w zwiazku z roznymi
              staraniami nielegalnych o zalegalizowanie pobytu. Ty nie musialas, wiec nic nie
              wiesz, a juz najbardziej, ze ty bys tak nie mogla. Zapewniam cie, ze ci ktorym
              udalo sie zalegalizowac pobyt np przez fikcyjne malzenstwo, sponsorowanie na
              koszerna kucharke,lub przez organizacje koscielna sa srednio tak samo uczciwi
              jak wszyscy ci, w tym i ty, ktorzy nie musieli postapic nieuczciwie. Tez nie
              oceniaj, na podstawie zaslyszanych stereotypow jakosci zycia na Greenpoincie.
              Nie wszystko jest tu tak jak bylo kilka lat temu, czego dowodem jest, ze
              zamieszkuje tu coraz wiecej Amerykanow. Btw. co wg ciebie sklada sie na jakosc
              zycia?
              • edytais Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 22.03.06, 16:14
                Ja tylko przypuszczam, ze ktos mial naprawde ciezko w Polsce, ze decydowal sie
                na nielegala w Ameryce, a moze sie myle? Wydaje mi sie, ze bedac tu na
                nielegalu nie zarabia sie kokosow i nie jest latwo, no ale to wszystko to tylko
                przypuszczenia.
                Ja po prostu na temaz zycia nielgalnego tutaj wiem tylko z artykulu
                komentowanego w tym watku oraz wlasciwie z forum. Nie spotkalam ani jednego
                Polaka cz w ogole nie przyjaznilam sie z nikim, kto tu mieszkal nielegalnie.
                Moj jeden kolega (niedawno dowiedzialam sie, ze jest tu nielegalnie) z czasow
                studiow (wtedy legalnie), ale ni emialam okazji z nim o tym porozmawiac. W
                ogole prawie nie znam tutaj Polakow. Poznalam 2 studentow, potem pare osob 2
                lata temu (student, 2 z malzenstwa z obywatelem), teraz znam tez 1 studentke i
                to wsio. Nie wiem dlaczego ludzie sie decyduja na nielegalne zycie i jacy sa,
                wiec wybacz moje gdybanie, co by bylo gdybym ja tak musiala.
                Moze, wiec nie powinnam sie wcale odzywac?
                Oswiec mnie wiec, jesli ludziom nie zyje sie w Polsce bardzo zle, to dlaczego
                decyduja sie na nielegalne zycie tutaj w warunkach jakich opisuje artykul?
                A moze sa ludzie, ktorym swietnie sie tak zyje? TEz bym sie z checia doinformowala.
                --
                Zdjecia na forum zobaczcie
                Nasza strona internetowa zezdjeciami
                • lucy58 Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 22.03.06, 22:49
                  edytais napisała:

                  > Ja tylko przypuszczam, ze ktos mial naprawde ciezko w Polsce, ze decydowal sie
                  > na nielegala w Ameryce, a moze sie myle? Wydaje mi sie, ze bedac tu na
                  > nielegalu nie zarabia sie kokosow i nie jest latwo, no ale to wszystko to
                  tylko
                  > przypuszczenia.
                  > Ja po prostu na temaz zycia nielgalnego tutaj wiem tylko z artykulu
                  > komentowanego w tym watku oraz wlasciwie z forum. Nie spotkalam ani jednego
                  > Polaka cz w ogole nie przyjaznilam sie z nikim, kto tu mieszkal nielegalnie.
                  > Moj jeden kolega (niedawno dowiedzialam sie, ze jest tu nielegalnie) z czasow
                  > studiow (wtedy legalnie), ale ni emialam okazji z nim o tym porozmawiac. W
                  > ogole prawie nie znam tutaj Polakow. Poznalam 2 studentow, potem pare osob 2
                  > lata temu (student, 2 z malzenstwa z obywatelem), teraz znam tez 1 studentke i
                  > to wsio. Nie wiem dlaczego ludzie sie decyduja na nielegalne zycie i jacy sa,
                  > wiec wybacz moje gdybanie, co by bylo gdybym ja tak musiala.
                  > Moze, wiec nie powinnam sie wcale odzywac?
                  > Oswiec mnie wiec, jesli ludziom nie zyje sie w Polsce bardzo zle, to dlaczego
                  > decyduja sie na nielegalne zycie tutaj w warunkach jakich opisuje artykul?
                  > A moze sa ludzie, ktorym swietnie sie tak zyje? TEz bym sie z checia
                  doinformo
                  > wala.

                  Ok. Moze troche oswiecenia. Nie kazdy, ktory przyjezdza do USA ma na mysli
                  forse. Ja mialam (i mam) swoje wlasnosciowe M-4 w Polsce.. Mialam wspaniala
                  prace w prywatnej spolce. Zarabialam 3 razy tyle niz moje kolezanki w innych
                  firmach. Ale moje zycie osobiste nie ulozylo sie jak nalezy, i najlepszym
                  wyjsciem dla mojego zdruzgotanego psychicznego zdrowia, byla zmiana srodowiska.
                  Gdziekolwiek, aby dalej od miasta. Po przyjezdze do USA, nawet nie bardzo sie
                  staralam o "zarabianie" zielonych. Ot, aby zarobic na rent i chlebus. Nie mam
                  dzieci, wiec nie musialam sie o nich martwic. W zalozeniu mialam posiedziec do
                  konca wizy, albo, jesli mi sie spodoba, postarac sie o przedluzenie. Wyszlo
                  inaczej.
                  Spodobalo mi sie. Odnalazlam siebie. W Polsce bylam zawsze w jakis sposob
                  uzalezniona od rodzicow. Ich konekcje,pieniadze, rady. Tu bylam zdana tylko na
                  sama siebie. (nie mam tu zadnej rodziny). W Polsce, zawsze mialam
                  przeswiadczenie, ze to czym jestem to wlasciwie nie moja zasluga. Bedac sama na
                  polu bitwy poczulam wreszcie sama siebie. Nabralam wiary we wlasne sily.
                  Poczulam nareszcie, ze Lucia jaka bylam w Polsce jest teraz Lucy. Lucy, ktora
                  przetrwala nielegalnie 10 lat w Nowym Jorku, 5 lat sprzatajac, 2 lata w roznych
                  fabryczkach, i 3 lata robiac bizuterie. Przyjechalam na Floryde. Tez jako
                  nielegalna. Teraz mam wspanialego meza, wlasny (bez pozyczek) mobile home, psa
                  i zielona karte. Aha. . Dwie male, zolte ryby i wspaniala prace. Tym calym
                  personalnym wywodem, chce pokazac, ze nie kazdy Polak przyjezdza tu po
                  pieniadze.
                  A to co robia legalni obywatele USA z prawem - to juz inna para kaloszy. Opisze
                  to pozniej.
                  Lucy
            • lucy58 Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 22.03.06, 22:01
              edytais napisała:

              > Dla mnie wszystko co nielegalne nie dawaloby mi spac. Jakakolwiek
              nieuczciwosc
              > gryzie w sumienie i balabym sie "wpadki" nie mowiac juz o zyciu codziennie
              > nielegalnym. Nie dziw sie. Jedna osoba (jak ty) moze tak zyc, inna nie. Po
              > prostu sie tak roznimy. Nie krytykuje tutaj Ciebie ani nie oceniam, tylko ja
              p
              > o
              > prostu jestem inna.
              > Oczywiscie, jesli mialabym taka sytuacje zyciowa, ze zmuszona bylabym do
              zycia
              > w
              > nielegalu, to przypuszczam, ze bym sie przyzwyczaila. Nie mialabym chyba
              > wyjscia. Tak jak moje zycie sie ulozylo, nie zahartowalo mnie ono w ten
              sposob
              > .

              Mysle, ze jestes bardzo mila osoba w tym niemilym swiecie.
              Lucy
    • claudia207 Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 21.02.06, 01:28
      Bardzo reprezentacyjna ta mloda Polonia. :-/ Tylko dwie osoby legalne i tylko
      jedna studiujaca. Wiekszosc z nas zasuwa calymi dniami pracuac fizycznie i nie
      mysli o przyszlosci ani nie ma sprecyzowanych planow na zalegalizowanie pobytu.
      tak, duzo ciekawego dowiedzialam sie.

      Z innego zrodla wiem, ze coraz wiecej Polakow przyjezdza do Stanow tylko w
      celach turystycznych i procent odmowy wiz spadl z 30% do 20%. Autor artykulu
      chyba o tym nie slyszal. Poszedl na latwizne i wylapal pare osob z Greenpointu.
    • happy_woman Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 21.02.06, 03:03
      NIe doczytalam artykulu do konca,czytalam go rano, przed praca.Tez musze
      przyznac(zreszta na wlasnym przykladzie) ze nie przyjachalabym tutaj godzac sie
      na zycie ,nie majac przynajmniej numeru ss.CZekamy na zielona karte 6 lat, a
      moj maz juz w sumie 11 i uwierzcie mi, ze juz brakuje mi cierpliwosci.Wrecz
      popadam w stany depresyjne z tego powodu.Ale nic nie poddaje sie ,moze w tym
      roku cos sie ruszy.Pozdrawiam
      --
      Life is good, eternal much better.
    • katlia Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 21.02.06, 07:05
      Z jednej strony, ludzie w tym artykule nie roznia sie specjalnie od setki
      tysiecy innych imigrantow w USA ktorzy mieli trudne poczatki tu... Podobne
      historie mozna poczytac o "gettach" azjatow, latynosow, itp...

      Z drugiej strony, ciekawe, dlaczego Polacy przyjezdzaja tu - mysle o tych
      ktorzy z gory chca zostac na nielegalu - jezeli moga legalnie pracowac w
      Europie? I leglanie, i blizej do Polski, i podobne (sadze) zarobki. Nie
      rozumiem - czy to nadal mit Ameryki gdzie pieniadze leza na ulicy?
      • samo Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 21.02.06, 09:54
        Katlia, wciaz jednak sila nabywcza dolara jest wyzsza niz np funta czy euro w
        Europie. Czy ci ludzie, ktorzy jada do Londynu lub Dublina moga sobie pozwolic
        na zakup uzywanego samochodu po 2 miesiacach? A jesli nawet, to ile zaplaca za
        paliwo, ktore do niego wleja i ile na to paliwo beda musieli pracowac? Jakie
        jedzenie kupia za swoje tygodniowe zarobki?

        Ten artykul jest zenujacy i nie rozumiem, dlaczego wieje z niego taka
        beznadzieja, skoro gazeciarze puscili jakis czas temu serie peanow nt zycia
        Polakow w Wielkiej Brytanii, tak jakby tam nie bylo przypadkow marnej
        egzystencji. Mozna napisac artykul o ludziach, ktorzy swoja nielegalna
        praca "na domkach" finansuja sobie studia np. na CUNY (do Bozeny73: twoja
        kolezanka powinna tu skonczyc studia nawet jesli jest nielegalnie, bo studia
        stad pomoga jej znalezc zatrudnienie w Europie!!!), a mozna napisac artykul o
        zulach z Manhattan Ave. I to i to bedzie obrazkiem z zycia amerykanskiej
        Polonii. Wszyscy, ktorzy tu zyja wiedza, ze jakiekolwiek generalizacje
        polskiego dziennikarzyny na wizie prasowej mozna o kant tylka potluc. Taki sam
        tu przekroj spoleczny, jak i w kraju. Ludzie przyjechali tu do pracy i nie
        mozna ich za to opluwac albo karykaturowac.Sam styl tego artykulu wplywa na
        jego odbior. Proste zdania pojedyncze, malo skomplikowana narracja. Nie podoba
        mi sie to. Gazeta Wybiorcza znowu jakas propagande sieje?

        Tymczasem owszem, odsetek odmow wiz spadl do 20%, ilosc sprzedawanych wyjazdow
        na work&travel od wejscia PL do UE zmniejszyla sie o polowe. Ludzie wala masowo
        do UK i Irlandii, gdzie powstaja Greenpoint'y i Jackowa, rozniace sie od
        amerykanskich jedynie uluda: "jestesmy u siebie".

        A do USA wciaz rocznie wjezdza ok. 700 000 nielegalnych imigrantow, jak podaje
        jeden z ostatnich numerow Time'a poswiecony temu problemowi. Ale w czym
        problem? Tych prac i tak nikt tu nie chce. Tak samo Polska zamierza otwierac
        rynek pracy dla Ukrainy, bo brakuje pielegniarek, opiekunek do dzieci i starcow
        oraz budowlancow. Migracja na zachod trwa :o)

        --
        When I was kidnapped, my parents snapped into action. They rented out my room.
    • claudia207 komentarz 21.02.06, 17:58
      Jest pare inteligentnych komentarzy pod artykulem:

      <<<<
      Autor: calstop
      Data: 21.02.06, 02:39 + dodaj do ulubionych wątków

      --------------------------------------------------------------------------------
      Zauwazylem ostatnio, ze polskie media bardzo dziwnie przedstawiaja USA.
      Zasadniczo dominuja dwa nurty.

      Pierwszy (obecnie coraz rzadszy - i moze to i dobrze) zawiera "cukierkowy" obraz
      "kraju wolnosci" (zachwyty nad wielokulturowoscia, roznorodnoscia, tolerancja,
      postepem technicznym, fotografie wysokich budynkow, gwiazd filmowych itd.)
      Slowem zdjecia plastikowego swiata z duza iloscia makijazu.

      Drugi (coraz czestszy), to przechyl w druga strone. Przedstawianie "dolow
      Ameryki", powielanie stereotypu Polaka pracujacego nielegalnie na budowie
      (mezczyzni) i sprzatajacego po domach. Opowiesci o brudzie, zyciu w slumsach,
      braku swiadczen socjalnych, Polakach wykorzystujacych innych, kradnacych i
      zazdroszczacych wszystkiego naokolo. Pokazuje sie praktycznie "element" (albo
      ludzi kreuje sie na taki element).

      Czyli z jednej skrajnosci w druga -- to tak, jakby pokazywac np. Warszawe tylko
      od strony lsniacych centrow handlowych, wydarzen kulturalnych (pierwsza opcja)
      albo pokazywac Warszawe tylko od strony przestepczosci (zle dzielnice,
      blokowiska, dresiarze, mafia), budownictwa lat 50-tych, korkow, machlojek
      politykow (znany pod nazwa "warszawki"). Ani jeden obraz, ani drugi nie
      przedstawia calej prawdy o tym miescie -- tylko niereprezentatywny wycinek. (Od
      razu zastrzegam sie -- nie pochodze z Warszawy ...)

      Podobnie, zaden z przedstawionych obrazow USA nie przedstawia reprezentatywnie
      Stanow i sytuacji Polakow tamze. Istnieje duzo (naprawde duzo) Polakow, ktorzy
      legalnie pracuja, robia kariery, maja mieszkania w dobrych dzielnicach. Odnosza
      sukcesy zawodowe (poza sprzataniem i budowlanka) i naukowe. Ale napisac cos o
      tych Polakach to nie laska, bo to duzo trudniejsze.

      Po pierwsze trudniejsze, bo trzeba wzniesc sie ponad stereotyp i stworzyc cos
      wlasnego. Po drugie trudniejsze, bo trzeba tych Polakow znalezc. Oni nie tworza
      gett, sa perfekcyjnie zasymilowani ze spoleczenstwem, wiec znalezienie ich nie
      jest proste. Dodatkowo sciga ich wlasnie negatywny obraz
      "Polaka-nieudacznika-na-nielegalu-w-budowlance" tworzony przez polskie gazety.
      Albo Polaka, ktory sie dorobil, wiec teraz bedzie bezwzglednie eksploatowal
      wspolrodakow (sa tacy, ale to margines). Nic dziwnego, ze niektorzy nie chca sie
      afiszowac swoja polskoscia (choc jej sie nie wyrzekaja, ani nie zaprzeczaja, jak
      ich zapytac).

      Zapyta mnie ktos -- gdzie ci ludzie? Albo powie, ze jest ich niewiele. Jest ich
      duzo. Samych profesorow i naukowcow w "pierwszej lidze" jest duzo. Wlascicieli
      dobrze prosperujacych firm, ktorych pracownicy (takze Polacy) sa zadowoleni. Sa
      organizacje polonijne, gdzie poziom ukladow/zawisci/miedzyludzkich gierek jest
      taki sam jak w organizacjach innych nacji. Sa Polacy, ktorzy sobie pomagaja. Ale
      zeby dotrzec do tych Polakow, to dziennikarze musza porzucic "swiatowy" Nowy
      Jork (a przynajmniej Greenpoint), wyjrzec poza Jackowo w Chicago (ktore nota
      bene sie kurczy, bo Polakom sie wiedzie coraz lepiej i rozjezdzaja sie do innych
      dzielnic, mieszajac sie z Amerykanami). Jest tez masa (doslownie masa) polskich
      studentow na uczelniach amerykanskich -- takze tych prestizowych.

      Kilka faktow zwracajacych uwage:
      - wg. statystyki w rejonie Chicago Polacy i osoby pochodzenia polskiego maja
      najwyzszy odsetek domow wykupionych na wlasnosc w porownaniu z innymi nacjami
      - praktycznie w kazdej dziedzinie naukowej zwraca uwage kilka polskich nazwisk
      na szczycie (np. w genetyce czy sztucznej inteligencji).

      Mam nadzieje, ze kiedys w polskich mediach USA beda przedstawiane w bardziej
      obiektywny i mniej nacechowany emocjami oraz wyobrazeniami sposob. Nie jako
      "pieklo na ziemi" albo "raj na ziemi", ale po prostu normalny kraj, ktory jest
      zorganizowany odmiennie w wielu miejscach od krajow europejskich, i w ktorym
      jest sporo mozliwosci, aby zrobic kariere dla osob zdolnych, uczciwych i
      pracowitych, czego wszystkim zycze.

      >>>>>>
    • maruda78 Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 23.02.06, 19:05
      Ertes nabzdurzyl:

      >Sorry ale to bzdura. Osiagniecie sukscesu zalezy wylacznie od jednostki a nie
      >otoczenia.

      Sorry, ale TO jest dopiero bzdura! Od otoczenia bardzo duzo zalezy - skad niby sie wzielo zjawisko
      spoleczne pt. 'getto'? Owszem, silna psychicznie i zmotywowana osoba moze sie wyrwac i poradzi
      sobie w zyciu, ale to sa jednostki, ulamek procenta. Wiekszosc tej sily przebicia nie ma, nie bez
      odpowiedniego wsparcia. Uzycie slowa 'wylacznie' w tym kontekscie to nic innego tylko arogancja - a
      moze poprostu niedouczenie (socjologia sie klania).

      M.
        • ertes Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 23.02.06, 21:47
          aniutek napisała:

          > no przeca kompletnym kretynem byl ten co powiedzial "byt ksztaltuje swiadomosc"
          >
          > ;)
          > ps a kto to powiedzial?? he Ertes??

          Raz ze nie rozumiesz co ten zwrot oznacza a dwa to ten co to powiedzial moze nie
          tyle byl kretynem ale jednym z tych ktorzy powinni zostac wstydliwe zapomniani a
          jesli juz o nich pamietac to jako przestroga.

          Kolezanka Maruda poza wykazaniem sie niezbyt eleganckim tekstem pod moim adresem
          rowniez nie rozumie ze srodowisko nowych emigrantow nie ma nic wspolnego z
          ogolnie znanym pojeciem getta.

          Dalsza dyskusja w tym tonie nie ma sensu.
          • zyta2003 Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 24.02.06, 01:16
            Byt okresla swiadomosc - dla mnie madre i precyzyjne sformulowanie. Dlaczego
            poprawiac historie przez zapomnienie nazwiska autora, albo przypisywanie tego
            komu innemu?
            Czytam z niejakim zdziwieniem posty tych, ktorym sie w Ameryce udalo i tymi
            wlasnymi recami (mozesz czytac tez: tym genialnem umyslem) osiagneli tak wiele
            i nigdy nie zdecydowaliby sie na pobyt nielegalny. Naogol nie wiemy jak bysmy
            sie zachowali naprawde w jakis konkretnych okolicznosciach. Mowienie: ja bym,
            tak nie mogla, nie mogl, nie zdecydowala sie...z pozycji tych, ktorzy nie
            musieli podejmowac takich decyzji jest tylko "gdybaniem". Nie dziwmy sie, nie
            oburzajmy, jesli nie mozemy pomoc. Zreszta dot. to nie tylko tego co myslimy o
            nielegalnych, ale wszystkich innych spraw.
      • lucy58 Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 22.03.06, 03:43
        maruda78 napisała:

        > Ertes nabzdurzyl:
        >
        > >Sorry ale to bzdura. Osiagniecie sukscesu zalezy wylacznie od jednostki a
        > nie
        > >otoczenia.
        >
        > Sorry, ale TO jest dopiero bzdura! Od otoczenia bardzo duzo zalezy - skad
        niby
        > sie wzielo zjawisko
        > spoleczne pt. 'getto'? Owszem, silna psychicznie i zmotywowana osoba moze sie
        w
        > yrwac i poradzi
        > sobie w zyciu, ale to sa jednostki, ulamek procenta. Wiekszosc tej sily
        przebic
        > ia nie ma, nie bez
        > odpowiedniego wsparcia. Uzycie slowa 'wylacznie' w tym kontekscie to nic
        innego
        > tylko arogancja - a
        > moze poprostu niedouczenie (socjologia sie klania).
        >
        > M.
        Osiagniecie sukcesu w kapitalistycznym spoleczenstwie zalezy od odpowiednich
        personalnych konekcji. Jesli nie masz rancha, w ktorym zasiegu vice nie moglby
        ustrzelic jakiegos sedziego- zapomnij o politycznej karierze. I basenie
        otoczonym zielonymi palmami. Nie mowiac o topless kelnerkach.
        Lucy
        • edytais Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 22.03.06, 03:57
          >A tak przy okazji? Gdzie to panienka kupowala polskie wedlinki? Czasami nie w
          >tej zakazanej dzielnicy Greenpoincie?.
          Nie, niestety do polskiej wedlinki nie mam dostepu, a szkoda. W Greenpoincie
          nigdy nie bylam. Ba, w NYC bylam tylko raz i zwiedzalam Manhattan, Rochefeler
          Center itp jako turystka z jednodniowa wycieczka i wycieczka nie obejmowala
          wizyty w Greenpoincie.
          --
          Zdjecia na forum zobaczcie
          Nasza strona internetowa zezdjeciami
    • monie_pl Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 25.02.06, 19:39
      Wyborcza zjezdza na jakosci artykulow niestety! A ten jest bardzo tendencyjny i
      opisuje tylko kawaleczek Ameryki, w ktorej zyje tak wielu Polakow i Polonusow!

      Patrzac przekrojowo na Ameryke, mniejszosci i Polakow z cala Polonia w
      szczegolnosci to wychodzi,ze:
      - jedna z niewielu mniejszosci narodowych o tak duzym odsetku ludzi z
      wyksztalceniem wyzszym oraz importujaca kat wielu naukowcow;
      - najwyzszy procent wykupien mieszkan/domow oraz nie zalegania ze splatami -
      warto podkreslac w rozmowach z bankami!
      - mocno zorganizowani w wiekszych miastach, szczegolnie gdy jest tam kosciol,
      bo jednak nasza kultura (jakkolwiek mozna by ja bylo definiowac jest mocno z
      powodow historycznych zwiazana z kosciolem)
      - kolejne pokolenia utrzymuja kontakt jezykowy, rodzinny z korzeniami w kraju
      - im wyzej w hierarchii spolecznej tym czesciej pomagaja zarowno tym ktorzy
      mieszkaja na stale oraz tym, ktorzy dopiero co przyjechali

      Chcialoby sie napisac do tego "genialnego" autora, ze jak nie wie o czym pisze
      to niech lepiej niepisze.

      Jednoczesnie musze przyznac, ze bardzo sie ciesze, ze obraz Ameryki przestaje
      byc taki cukierkowy, bo tez byl nieprawdziwy! Programy telewizyjne
      typu "Zielona Karta" czy "Chicago" bardzo w tym pomogly, ale pokazaly takze
      skrajnosci, bez wiekszego akcentu na srodek czyli przecietnosc.

      Zarowno artykul jak i te programy telewizyjne wpisuja sie w cos co jest znane
      nam wszystkim, a jest juz okreslone jako "polskie narzekanie". Jak zbadal prof.
      Wojciszke "nasze polskie narzekanie to tak ja usmiechanie sie i mowienie "it's
      greta!" przez Amerykanow". Jest to po prostu nasz kod komunikacyjny.

      Pozdrawiam
      Monika
      • ertes Re: "Nie przyjechałam do Stanów, żeby być służącą 25.02.06, 23:04
        monie_pl napisała:

        > Wyborcza zjezdza na jakosci artykulow niestety! A ten jest bardzo tendencyjny i
        >
        > opisuje tylko kawaleczek Ameryki, w ktorej zyje tak wielu Polakow i Polonusow!
        >
        > Patrzac przekrojowo na Ameryke, mniejszosci i Polakow z cala Polonia w
        > szczegolnosci to wychodzi,ze:
        > - jedna z niewielu mniejszosci narodowych o tak duzym odsetku ludzi z
        > wyksztalceniem wyzszym oraz importujaca kat wielu naukowcow;
        > - najwyzszy procent wykupien mieszkan/domow oraz nie zalegania ze splatami -
        > warto podkreslac w rozmowach z bankami!
        > - mocno zorganizowani w wiekszych miastach, szczegolnie gdy jest tam kosciol,
        > bo jednak nasza kultura (jakkolwiek mozna by ja bylo definiowac jest mocno z
        > powodow historycznych zwiazana z kosciolem)
        > - kolejne pokolenia utrzymuja kontakt jezykowy, rodzinny z korzeniami w kraju
        > - im wyzej w hierarchii spolecznej tym czesciej pomagaja zarowno tym ktorzy
        > mieszkaja na stale oraz tym, ktorzy dopiero co przyjechali
        >
        Czy masz jakies dane statystyczne na potwierdzenie tego co piszesz?
        Jestem rowniez ciekaw na jakiej podstawie piszesz o zorganizowaniu w wielkich
        miastach o jakie zorganizwanie Ci chodzi. Ja mieszkalem wiele lat w Toronto i
        zadnego zorganizowania wartego pochawaly nie zauwazylem a ostatnie wybory w
        Kanadzie pokazaly ze Polacy jako spolecznesc sie nie licza.

        Jednak najbardziej mnie ciekawia te dane o wyksztalceniu itp.
    • claudia207 komentarz z PSO 20.03.06, 16:03
      Wyglada na to, ze autorom artykulu zalezalo na tym, aby Polonie pokazac z
      negatywnej strony. Podaje komentach z listy dyskusyjnej PSO:

      >From: Studencik
      >To: pso-l@pso-usa.org
      >Subject: [PSO-L] gazeta wyborcza
      >Date: Mon, 20 Mar 2006 02:54:11 EST
      >
      >
      >witam,
      >spotkalem panow robiacych ten artykul, zaczepili mnie na ulicy, ale od razu
      >dali mi spokoj jak dowiedzieli sie ze studiuje a nie pracuje na budowie.
      >Szkoda ze kazdy kto przyjezdza robic artykul o polakach w USA to ukazuje tych
      >"nielegalnych" robiacych na czarno... a nikt nie zrobi o tych ktorym sie udaje,
      >ktorzy sobie radza.
      >
      >przeczytajcie: _serwisy.gazeta.pl/df/2029020,34471,3170384.html_
      >(serwisy.gazeta.pl/df/2029020,34471,3170384.html)
      >
      >
      >pozdrawiam
      • lucy58 Re: komentarz z PSO 22.03.06, 04:18
        claudia207 napisała:

        > Wyglada na to, ze autorom artykulu zalezalo na tym, aby Polonie pokazac z
        > negatywnej strony. Podaje komentach z listy dyskusyjnej PSO:
        >
        > >From: Studencik
        > >To: pso-l@pso-usa.org
        > >Subject: [PSO-L] gazeta wyborcza
        > >Date: Mon, 20 Mar 2006 02:54:11 EST
        > >
        > >
        > >witam,
        > >spotkalem panow robiacych ten artykul, zaczepili mnie na ulicy, ale od raz
        > u
        > >dali mi spokoj jak dowiedzieli sie ze studiuje a nie pracuje na budowie.
        > >Szkoda ze kazdy kto przyjezdza robic artykul o polakach w USA to ukazuje
        > tych
        > >"nielegalnych" robiacych na czarno... a nikt nie zrobi o tych ktorym sie u
        > daje,
        > >ktorzy sobie radza.
        > >
        > >przeczytajcie: _serwisy.gazeta.pl/df/2029020,34471,3170384.html_
        > >(serwisy.gazeta.pl/df/2029020,34471,3170384.html)
        > >
        > >
        > >pozdrawiam
        Chwileczke. Moze najpierw okreslimy co to jest "byc urzadzonym w Ameryce"?
        Majac dom z 6 sypialniami,basenem i jakuzzi mozna sie uwazac za szczyt
        polskiej klasy robotniczej.? Biorac pod uwage ilosc lat do splacania tej
        przyjemnosci - nie sadze aby to bylo to wymarzone marzenie. Nie mam domu z 6
        sypialniami, basenem i jakuzi. Ale sni mi sie ogrod z agrestem i bialymi
        porzeczkami.
        Lucy
        • myszka7416 Re: komentarz z PSO 22.03.06, 22:23
          Lucy-tutaj nic nikomu sie nie "udaje".
          Kazdy na wszystko co osiagnal, ciezko pracowal!
          Jezeli ktos wygral w Toto to mozna powiedziec, ze mu sie udalo!
          Jest ktos taki komu sie "uadlo" wygrac?
          Pozdrawiam
          Mycha
          --
          Zmienianie swiata "na lepsze"
          zawsze zaczynaj od siebie
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka