kaleczenie jezykow

08.04.06, 23:51
Nowa jestem na forum, wiec mozliwe, ze temat byl juz kiedys poruszony. Jesli
tak, to wybaczcie. Chcialabym jednak uslyszec, co myslicie o spolszczaniu
angielskich slow i wrzucaniu ich do rozmow po polsku.

Wlasnie ktos wspomnial o GROSERNI, gdzies tez slyszalam jak droga jest
INSIURA, znajomi opowiadaja o JARDACH przy domu, albo BOLTACH na jeziorze.

Nazywajcie mnie staroswiecka, ale ja jestem za czysta polszczyzna. Albo po
polsku, albo po angielsku. Rozumiem wrzucenie poprawnego angielskiego slowa
do rozmowy po polsku, bo czasami trudno jest znalezc polski odpowiednik,
ktory w 100% odzwierciedla znaczenie slowa angielskiego, ale po co wymyslac
te dziwolagi?

Co Wy na to?

    • edytkus Re: kaleczenie jezykow 09.04.06, 00:07
      Moze ktos moglby podac etymologie slowa "besserwiserostwo"?
      • zyta2003 Re: kaleczenie jezykow 09.04.06, 00:37
        To ja, przyznaje bez bicia napisalam grosernia, calkiem swiadomie
        niepoprawnie, jako zamierzona lekka ironie. Tez jestem w ogolnosci przeciwna
        nadmiernemu uzywaniu takich amerykanizmow. Ale od czasu do czasu uzywamy w
        rodzinie, bardzo lubie takie nasze slowo "blankiecik" - po prostu maly kocyk.
        Ile z nas tutaj mowi mandat, zamiast amerykanskiego "tykietu". Lubie
        tez "spedzanie" pieniedzy. Ale mysle, ze pojedyncze, w smiesznym kontekscie
        slowko nie jest zbrodnia. Nigdy tez nie slyszalam kogos mowiacego o "karze na
        kornerze", co ma byc sztandarowym przykladem jak to Polacy zapominaja jezyka.
        Czesto wtracanie amerykanskich nazw jest w przypadku polskich kontraktortow i
        nie tylko wrecz konieczne, dlaczego ma tlumaczyc na polski tubajfory - skoro to
        sa po prostu tubajfory.))))
        Na pocieszenie dodam, ze jesli chce sie posluchac ladnego, literackiego jezyka
        polskiego, to oczywiscie nie w Polsce, gdzie dopiero szerza sie anglicyzmy i
        wulgaryzmy, ale na jakimkolwiek spotkaniu z polskimi osobistosciami swiata
        kultury i nauki tutaj w Ameryce, zwlaszcza starej daty. Tak elegancko z
        szerokim slownictwem juz w Polsce sie nie mowi. Nigdy nie zapomne jak piekna
        polszczyzna mowila Ewa Rubinstein - fotografka, corka -wiadomo - Artura, ktora
        urodzila sie w Argentynie, bo ojciec akurat tam koncerowal, nigdy nie mieszkala
        w Polsce, gdzie byla zaledwie kilkakrotnie i to glownie w ostatnim 10-leciu i
        ktora na wmawianie jej przez publicznosc, ze Polska to jej Ojczyzna -
        powiedziala, ze sa tam jakies jej korzenie, ale ona jest obywatelka swiata.
        Obywatelka swiata, ale z jakim pieknym polskim jezykiem.
        • lolyta Re: kaleczenie jezykow 09.04.06, 01:21
          Mnie spedzanie pieniedzy do szalu doprowadza.
          Sa takkie "przekrety" ze mnei nei draznia i mysle, ze sie przyjma (ostatecznei
          np. "kombajn" to tez nie starozytna slowianszczyzna...) a sa takei, ze cala
          twarz mi cierpnie.
          A co to sa na ranybuzka tubajfory???????????
          • edytkus Re: kaleczenie jezykow 09.04.06, 01:27
            lolyta napisała:

            > A co to sa na ranybuzka tubajfory???????????

            przypuszczam ze to ta sama kategoria co "sitraki" ;)
            • lolyta jeny, to ja niedouczona, a te sitraki to co? 09.04.06, 01:30

            • lolyta chyba ze to z innego kontekstu i jest to 09.04.06, 01:31
              np. z takiej bajki co apentula niewdziosek te bedy gruwasne?
              • zyta2003 Re: chyba ze to z innego kontekstu i jest to 09.04.06, 02:10
                Tubajfory to sa deski grubosci dwa na cztery cale. Nie martw sie lolyto, ja ta
                nazwe wiele razy slyszalam, ale dopiero dwa miesiace temu dowiedzialam sie co
                konkretnie ona oznacza. Troszeczke sie remontowalam i pokazano mi w sklepie
                wlasnie takie deski. Stad tez jestem taka madra. Wtedy tez zmaterializowalam
                sitraki, czyli plyty gipsowe. No i juz wiesz))))
                • lolyta w morde, w zyciu bym sie nie domyslila :)) 09.04.06, 02:46
                  mimo ze w Krakowie mi remont robil Polak ktory fachu sie uczyl w Londynie i
                  nauczylam sie troche fachowego slownictwa typu "zagraudowac"
                • magda.recruit Re: chyba ze to z innego kontekstu i jest to 09.04.06, 03:05
                  dzieki za wytlumaczenie "sitrakow"... az glowa mnie rozbolala, gdy probowlam
                  sie domyslec, co sitraki znacza.

                  "tubajfory" - uwielbiam! oficjalnie stawiam je na pierwszym miejcu dzwolagow
                  jezykowych :)
                  • jersey.girl Re: chyba ze to z innego kontekstu i jest to 09.04.06, 03:29
                    Ja sie przyznam, ze wrzucam angielskie slowka do polskiego (ale bez
                    przekrecania), ale tylko w rozmowach z bliskimi przyjaciolmi, kiedy nie
                    przychodzi mi do glowy polski odpowiednik. Co ciekawe, nie uwazam to za tak
                    wielki grzech, jak robienie bledow w jezyku polskim - nie bola mnie uszy, jak
                    ktos w swobodnej rozmowie powie "whatever", ale przeszkadza mi mowienie
                    "włanczać" (niektorzy nawet tak pisza!!!), pisanie "z kad", mylenie "bynajmniej"
                    z "przynajmniej", uzywanie "absolutnie"(ktore w tym wypadku ma znaczenie
                    przeciwne do angielskiego "absolutely") czy "dokladnie" jako potwierdzenie
                    (powinno byc "wlasnie") etc. etc. Owszem, czasami sama miewam zacmienia
                    umyslowe, ale wtedy z pomoca przychodzi PWN sjp.pwn.pl/
                    • edytkus Re: chyba ze to z innego kontekstu i jest to 09.04.06, 03:40
                      tubajfory: two by four
                      sitraki: sheetrocks

                      Tuz przy mojej miejscowosci biegnie droga 440, mall przy niej wsrod tutejszej polonii to "mol na
                      forforach." Nie cierpie gdy ktos mowi ze mieszka w "bajonie" lub "niu jorku," albo "bajon brycz" (co ma
                      znaczyc Bayonne Bridge), zakupy robi w "storze" i jezdzi "kara."
                      • magda.recruit Re: chyba ze to z innego kontekstu i jest to 09.04.06, 04:20
                        Edytkus, ubawilas mnie przeogromnie! mol na forforach bije sitraki :)
                        • osemka11 Re: chyba ze to z innego kontekstu i jest to 10.04.06, 17:55
                          A ja Wam sie przyznam, ze mam coraz wieksze problemy z poprawna polszczyzna, szczegolnie kiedy
                          mowie o pracy. Najgorsze jest to, ze jestem to nauczycielka, wiec kiedy znajomi pytaja mnie o rady
                          duzo czasu zajmuje mi wyszukanie odpowiednich slow, zeby im odpowiedziec. Duzo latwiej jest mi cos
                          im wytlumaczyc po angielsku. Troche to z lenistwa, przyznaje sie... Nie wiem czy fakt, ze jestem tu od
                          13 lat mnie rozgrzesza. W ogole zauwazylam, ze moje polskie slownictwo ubozeje, bedac w Polsce w
                          ubieglym roku odczulam to bardzo dotkliwie. Moja kuzynka robi doktorat z pol. na UG wiec przy niej to
                          juz calkiem czulam sie jak imbecyl i ciagle ja przepraszalam za moje slownictwo. Moze jak popisze
                          troche na tym forum to sie podciagne w jez. pol. : )
    • marekatlanta71 Analfabeci 10.04.06, 18:05
      A mnie najbadziej zdumiewaja "analfabeci" - to taki odlam polonii ktory
      polskiego juz zapomnial, ale angielskiego sie jeszcze nie nauczyl - oba jezyki
      kalecza tak ze glowa boli.
    • damiri Re: kaleczenie jezykow 10.04.06, 20:42
      Przyzaje sie bez bicia do okazjonalnego kaleczenia polszczyzny 'tubajforami'
      itp (ale nie 'molami na forforach"!!!) Jestem tu juz 16 lat, wiele z nich bylam
      prawie odcieta od polskiego, tak ze nawet zaczelam myslec i snic po angielsku.
      A dodatkowo mam problem z szybkim przestawianiem sie z jednego jezyka na drugi
      i np w sytuacjach gdy musze na biezaco tlumaczyc cos z angielskiego na polski
      mezowi, ktory dopiero sie jezyka uczy - gubie sie kompletnie i wychodza mi
      takie dziwne potworki jezykowe, ze uszy wiedna!

      Osobiscie nie mam nic przeciwko wtracaniu angielskich slow (nawet w spolsczonej
      wymowie) tam gdzie nie ma polskiego odpowiednika, lub po polsku trzeba by uzyc
      wersji opisowej, ale bez przesady. Staram sie swiadomie ich unikac - gdy sie
      da.
      Ale musze powiedziec, ze bardzo mi sie spodobal "margines" z greenpointu (tj
      McGuinness Blvd dla niewtajemniczonych) i zdarza mi sie czasami bywac 'na
      marginesie" :))))
      • anima Re: margines 10.04.06, 21:28
        damiri napisała:

        > Ale musze powiedziec, ze bardzo mi sie spodobal "margines" z greenpointu (tj
        > McGuinness Blvd dla niewtajemniczonych) i zdarza mi sie czasami bywac 'na
        > marginesie" :))))

        mnie margines tez powalil na lopatki.
        podobnie, jak anegdota: "Na jakiej ulicy czekasz?" "Na lan leju" (nie mam
        polskich znakow :((( ) - ale to ostatnie to juz nie na temat, czyli
        oftopiczne ;))
    • peter_b Re: kaleczenie jezykow 10.04.06, 22:15
      Popieram - co najsmieszniejsze to fakt ze ludzie zapominaja jezyka juz na
      lotnisku... I jak tu teraz z takim gadac? ani to Angielski ani Polski poprostu
      belkot, podwojnego analfabety :-)

      Te przyklady to jeszcze polbiedy :-) ale z czegos takiego jak "zobacz do
      klazetu czy jeszcze jest ten sok z piczy" gdzie chciano mnie poczestowac z
      serca to nie wiesz czy sie smiac czy poprostu podziekowac za goscine :-)
      • edytkus Re: kaleczenie jezykow 11.04.06, 02:29
        czy tubajfor to klepka?!

        Kiedys na jakiejs imprezce gospodyni wystawia tort lodowy i tlumaczy nowoprzyjezdnej wakacjuszce ze
        to "ice cream cake," dziewczyna (nie mowila po ang.) patrzy pytajaco i dostaje najoczywistsza
        odpowiedz pod sloncem: to taki kejk zrobiony z ajskrimu LOL
        • bella41 Re: kaleczenie jezykow 11.04.06, 03:31
          hahaha, zabawne
          ja widzialam taka sytuacje
          otoz dziadek/ corka, a wiec i wnuczka urodzone w usa, ale mowia ladnie po
          polsku, co jest godne podziwu/ mowi do wnuczki, ktora wrocila wlasnie z
          polskiej szkoly- go to babcia, i cos tam jeszcze mowil
          nie pamietam, bo to bylo z rok temu, ale slowo babcia sie przewijalo tam
          czesto, a jak wspomnialam wnuczka mowi ladnie po polsku

          moja macoszka jest tu 35 lat i mowi ladnie po polsku, mimo ze nie jest bardzo
          ksztalcona kobieta- naprawde uzywa jezyka na poziomie wyksztalconej osoby w
          polsce, co podziwiam
          ja przyznaje sie do office'u i traffiku i to w wersji spolszczonej,
          bo nie wyobrazam sobie mowic bylam w office
          moglabym mowic w biurze, ale polonia ma swoisty 'slang', od ktorego nie da sie
          uciec, gdy sie przebywa wsrod niej
      • magda.recruit Re: kaleczenie jezykow 11.04.06, 03:42
        peter_b napisał:

        > Te przyklady to jeszcze polbiedy :-) ale z czegos takiego jak "zobacz do
        > klazetu czy jeszcze jest ten sok z piczy" gdzie chciano mnie poczestowac z
        > serca to nie wiesz czy sie smiac czy poprostu podziekowac za goscine :-)

        :) najnowszy ranking: "sok z piczy w klozecie" wlasnie pobil "mol na forforach"
        .. a ile sie przy tym usmialam!!! :)
    • sondra Grocernia 11.04.06, 03:42
      Wszystko to prawda, ale akurat "grocernia" (nie "grosernia") ma bardzo dobry
      rodowód. Ja pamiętam to słowo z dziecinstwa, ale ja jestem inne pokolenie, które
      jeszcze czytało Sienkiewicza :-P.

      klub.chip.pl/radekn/sienkiewicz/nowele/komedia_z_pomylek.htm
    • edytkus Re: kaleczenie jezykow 15.04.06, 04:12
      Musze sie podzielic z Wami moim szczesciem, jeszcze mnie brzuch boli ze smiechu ;)) Moj znajomy
      dopiero uczy sie ang. no i uslyszal pare razy ze najlepiej uczyc sie od malych dzieci a jedyne dziecko z
      jakim ma kontakt to moja 3,5 letnia corka. Mieszanki jezykowej Alexandry oprocz mnie w zasadzie
      nikt nie rozumie (Polacy mysla ze ona mowi tylko po ang. a Amerykanie ze po polsku), jednym z jej
      niewyraznie wymawianych slow jest "gubaki" czyli robaki. Dzisiaj ten moj znajomy w pracy zostal
      zapytany przez amerykanska klientke od czego mogly powstac dziury w kamieniu, no i calkiem na
      powaznie odparl ze "gubaki made them" LOL
      • magda.recruit Re: kaleczenie jezykow 15.04.06, 05:00
        Awesome!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja