ewka5
20.06.07, 03:26
Mam nadzieje, ze wszyscy pamietamy historie walki o zycie Joasi Dajnowiec.
Historie zakonczona smiercia, mimo ze doszlo wreszcie do transplantacji
jelit – operacja sie udala, i owszem, tylko ze pacjentka po tygodniu zmarla.
(to dla odswiezenia pamieci tych, ktorych dopadla amnezja albo odezwal sie w
nich zew prokuratorskiego charakteru – pieniadze wplacane przez nas na rzecz
Joaski, znalazly sie na koncie szpitala, dzieki czemu operacja mogla sie
odbyc. Szkoda tylko, ze zbiorka trwala DWA lata!!!)
Do dzisiaj gorzko mi na mysl (zapewne wielu z nas nieobca jest ta gorycz),
ze wtedy, prawie dwa lata temu, wystarczylo,
zeby kazdy polski mieszkaniec Chicago i okolic
podzielil sie polowa jednego dolara
(ile tak zwanych klodrow, czyli dwudziestopieciocentowek, wala sie po naszych
samochodach, kieszeniach, torbach?!),
a potrzebna na operacje kwota zapchalaby wlasciwe konto szpitala
i byc moze Joaska by zyla.
Nie odwracaj oczu, nie obrazaj sie na mnie i niemila tresc tego listu,
doczytaj do konca, bo historia pokazuje, ze w zyciu nigdy nie wiadomo...
(nie musze konczyc tego zdania, prawda?)
Dzisiaj mamy inna historie.
Tez walka o zycie i tez pieniadze – daleko mniejsze niz te,
ktorych zazadal szpital na operacje Joasi.
Anna Wuszter, 35 lat. Rak pochlonal dolna czesc jej twarzy.
(zeby pokazac, ze zycie chadza roznymi sciezkami dopowiem, ze zaczelo sie od
kanalowego leczenia zeba, bolu nie do zniesienia, tak ze morfina wystarczala
na krotki czas, a zakonczylo diagnoza – nowotwor zlosliwy)
36 operacji w ciagu pieciu lat,
co srednio daje jedna operacje na dwa miesiace.
Resekcja czesci zuchwy, zebow, polowy jezyka, slinianek – przerzuty.
Szansa na zycie – 50 na 50 procent.
Lekarze w Polsce rozlozyli rece – wiecej nie da sie zrobic.
Skorzystano juz – zeby uzupelnic czesc twarzy – z fragmentow jej zeber,
bioder, piszczeli, kosci strzalki.
Przy wzroscie 168 cm wazy 47 kg.
( a jakas Pani Zyczliwa zaproponowala jej zalatwienie pracy w serwisie
sprzatajacym, podczas kiedy ona ledwo trzyma sie na nogach)
Anka ma czternastoletniego syna.
To jego obecnosc sprawila, ze postanowila pojsc na wojne z rakiem
i jego konsekwencjami.
Rak zostal zwalczony. Konsekwencje zostaly.
Klinika w Ohio, z polska pania profesor, podejmuje sie dokonania
rekonstrukcji twarzy Anki, co ma spowodowac, ze bedzie mogla w miare
normalnie odzywiac sie, wiec zyc.
Wreszcie bedzie mogla zjesc kawalek chleba – jak to glupio brzmi, prawda?
No glupio, ale dla niej prawdziwie.
A dla mnie – tego nie musisz czytac – od kiedy zobaczylam Anke, ilekroc
gryze moj kawalek chleba, widze ja jak wlewa w siebie kolejny jogurt albo
cienka zupe, zeby jakos przetrwac.
Fabryka, ktora zrobila odlew jej twarzy nie wezmie pieniedzy.
Lekarze bioracy udzial w operacji rezygnuja ze swoich honorariow.
Okrojone do wszelkich granic koszty operacji wynosza 33,485 dolarow
(trzydziesci trzy tysiace czterysta osiemdziesiat piec dolarow).
Nie chce pisac kolejnego rzewnego listu z blaganiem o pomoc,
nie bede owijac w bawelne czy inne woale i koronki - wolam:
- Daj chociaz te dwa klodry, ktore dzwonia Ci w kieszeni,
a stanowia juz polowe jednego dolara!
Nie chcesz dac – Twoje przyrodzone prawo!
Ale nie komentuj, nie wystawiaj zebow jadowych, nie wesz spisku, oszustwa czy
czego tam jeszcze, zajmij sie swoimi sprawami.
29 czerwca, w piatek wieczorem, w Art Gallery Kafe u Wiecha Gogacza,
spotkanie z Anna Wuszter i AUKCJA na jej rzecz.
WSZYSTKIM, ktorzy pomogli Joasce
i ktorzy juz zaangazowali sie w pomoc Ance
DZIEKUJE.
P.S. Klinika w Ohio wyznaczyla termin operacji - 26 lipca.