Dodaj do ulubionych

O kotach bedzie...pytan wiele...

16.08.07, 08:10
... bo mam zamiar nabyc takowego, szczegolnie ze moj M w koncu sie
do pomyslu usmiechnal....wiec trzeba kuc zelazo poki gorace.

Pytania do KOCIAR:
- czy trudno kota nauczyc zalatwiac sie do kuwety?
- kiedy sie usuwa/obcina pazury
- jak to jest z weterynarzami, tzn. jakie sa podstawowe szczepienia
i ile to moze kosztowac
- czy da sie okreslic czy kot bedzie dlugowlosym siersciuchem czy
krotkowlosym kiedy kociaczek jest malutki
- czy zdecydowalybyscie sie na kotke czy kota mogac jeszcze raz
wybrac

No to tyle na razie...
O pomoc prosze....

Dzieki z gory i za glupie pytania (dla KOCIAR przynajmniej)
przepraszam ale nie ksztalcona w kotach jestem :-)
Monia
Obserwuj wątek
    • edytkus Re: O kotach bedzie...pytan wiele... 16.08.07, 08:59
      monie_pl napisała:

      > - czy trudno kota nauczyc zalatwiac sie do kuwety?

      nie, wystarczy raz pokazac gdzie jest kuweta, ale pomimo ze kot
      normalne potrzeby zalatwia w kuwecie nie znaczy ze nie bedzie
      oddawal moczu gdzie popadnie (na tle nerwowym czy innym), na
      szczescie takie przypadki sa rzadkoscia

      > - kiedy sie usuwa/obcina pazury

      jak najwczesniej i jak juz to od razu z czterech lap

      > - jak to jest z weterynarzami, tzn. jakie sa podstawowe
      szczepienia
      > i ile to moze kosztowac

      duzo za duzo, ale niekotre szczepienia moga byc bezplatnie
      organizowane przez "miasto" - u nas na wiosne szczepia koty i psy

      > - czy da sie okreslic czy kot bedzie dlugowlosym siersciuchem czy
      > krotkowlosym kiedy kociaczek jest malutki

      jasne, od razu wiadomo ze pers nie jest lysy ;)

      > - czy zdecydowalybyscie sie na kotke czy kota mogac jeszcze raz
      > wybrac

      ja sie zastrzegalam ze juz nigdy w zyciu (siersc nawet z
      krotkowlosego kota jest wszedzie a kot nie pies, nawet na kredens
      kuchenny sie dostanie) dopoki nie trafilam na artykul o toygers - nasz powinien przyleciec w grudniu :)
    • kaszka13 Re: O kotach bedzie...pytan wiele... 16.08.07, 09:38
      - czy trudno kota nauczyc zalatwiac sie do kuwety?
      nie, po pierwszej wizji bedzie wiedzial o co chodzi. wysterylizowany kot nie
      znaczy terenu, wiec rzadkie sa przypadki sikania gdzie popadnie. moj kot
      pogoniony przez rotweilera sasiadki, obsikiwal wycieraczke pod ich drzwiami jak
      tylko udalo mu sie wyskoczyc za drzwi.
      polecam tez ta kuwete, u nas przy dwoch kotach totalnie ratuje nam zycie:
      www.litter-robot.com/Default.aspx?ac=1
      drogi, ale bardzo trafny zakup.

      - kiedy sie usuwa/obcina pazury
      IMHO usuwanie pazurow jest nieludzkie, wystarczy je regularnie obcinac. nasze
      koty nie drapia mebli, byly od poczatku w zabawie przyzwyczajone do takiego
      specjalnego drapaka. poza tym jesli kiedykolwiek kot bedzie mial okazje
      wychodzic na dwor to pazury bardzo mu sie przydadza.

      - jak to jest z weterynarzami, tzn. jakie sa podstawowe szczepienia
      i ile to moze kosztowac

      przez bardzo dlugi czas chodzilam do weterynarza gdzie jednorazowa wizyta ze
      szczepieniami kosztowala $80. teraz, majac zdrowe koty korzystam z Banfield
      Hospital. W niektore dni wizyte dla zdrowego kota maja za darmo i placisz tylko
      za szczepionki. My za dwa koty zaplacilismy ostatnio okolo $60 za wscieklizne i
      roczna szczepionke na choroby kocie (nie pamietam jak sie nazywa)

      www.banfield.net/

      rowniez w petco organizuja tansze szczepienia, u nas w druga niedziele kazdego
      miesiaca.

      - czy zdecydowalybyscie sie na kotke czy kota mogac jeszcze raz
      wybrac

      mamy kota i kotke i zawsze i wszedzie wybralabym pare. Ryś byl pierwszy i bylo
      mu smutno, a w towarzystwie bardzo ozyl :)
    • cynta Re: O kotach bedzie...pytan wiele... 16.08.07, 12:22

      > Pytania do KOCIAR:
      > - czy trudno kota nauczyc zalatwiac sie do kuwety?
      Nie trudno, tak jak pisaly dziewczyny, pare razy wlozysz i juz
      > - kiedy sie usuwa/obcina pazury
      Ja tez tylko obcinam choc pare rzeczy uszkodzily, jak wyrywac to malemu ale to
      faktycznie nieludzkie
      > - jak to jest z weterynarzami, tzn. jakie sa podstawowe szczepienia
      > i ile to moze kosztowac
      Tak jak pisano powyzej,
      > - czy da sie okreslic czy kot bedzie dlugowlosym siersciuchem czy
      > krotkowlosym kiedy kociaczek jest malutki
      Da sie zwlaszcza jak zobaczysz mame albo chociaz jego rodzenstwo
      > - czy zdecydowalybyscie sie na kotke czy kota mogac jeszcze raz
      > wybrac
      Ja mam 2 kotki, trzeba wysterilizowac do roku, kota zreszta tez...

      Nie kupuj kota tzw. Tortoiseshell and Tortoiseshell Tabby. Vet mi powiedzial ze
      ich umaszczenie idzie w parze z niemilym charakterem, u mnie sie zgadza....
      >
      > No to tyle na razie...
      > O pomoc prosze....
      >
      > Dzieki z gory i za glupie pytania (dla KOCIAR przynajmniej)
      > przepraszam ale nie ksztalcona w kotach jestem :-)
      > Monia
      • foxie777 Re: O kotach bedzie...pytan wiele... 16.08.07, 15:11
        Skad Ci przyszedl taki STRASZNY pomysl z usuwaniem pazurow.
        to jest bestialstwo , i jedna z niewielu rzeczy w Stanach, ktora
        potepiam.
        Koty to wspniale istoty, ale nie kazdy sie nadaje aby zasluzyc
        na ich milosc.Mamy 3 i cudowne z nimi zycie, ale to nie jest
        zabawka, i dobrze sie zastanow czy to jest zwierzatko dla Ciebie.
        Sa bardzo niezalezne, czasami drapia meble, czsami niektore
        sikaja po dywanach. Ja tego problemu nie mam, ale wszystko sie
        moze zdarzy. poradzilam bym Ci abys poczytala sobie troche o nich,
        moze wtedy podejmiesz wlasciwa decyzje, a nie narazala biednego
        kota na tortury jakimi jesst "usuwanie " pazurkow.A jak on
        biedny po tym bedzie sikac,bo ja to bym kupala Ci na lozko
        po czyms takim, to go wyrzucisz?.
        Dlatego rad zadnych nie daje, tylko prosze o wiecej zrozumienia

        pozdr

        • edytkus Re: O kotach bedzie...pytan wiele... 16.08.07, 15:36
          nie sluchaj co one ci tu wypisuja, widac ze nie mialy nigdy
          stycznosci z kotem z usunietymi pazurami. Jesli sa usuniete gdy kot
          jest malutki w ogole nie odczuje ich braku - wyrobia mu sie bardzo
          silne palce ktorymi doskonale zastapi pazury nawet jesli bedzie
          wychodzil na zewnatrz, poza tym ma zeby.
          Nie chodzi o instynkt drapania mebli ktory mozna zaspokoic
          drapaczka, kot skaczac np. na okno jesli ma wysoko wbija sie
          pazurami od gory drapiac dolnymi konczynami po scianie czym zdziera
          np. tapete (super sprawa w wynajetym mieszkaniu) nie mowiac juz o
          mozliwosci podrapania np. dziecka. Kot doskonale daje sobie rade bez
          pazurow, takze w kuwecie, a bajki o zmianie charakteru czy sikaniu z
          tego powodu to tylko... bajki.
          • damiri Re: O kotach bedzie...pytan wiele... 16.08.07, 15:50
            Bajki o zmianie charakteru to faktycznie bajki ale ja sie
            zastanawiam jak to jest, ze ludzie, ktorzy biora sobie jako
            towarzysza domu badz co badz pol-dzikawe zwierze, oczekuja, ze nie
            bedzie trzeba pojsc na jakies ustepstwa wobec jego natury. To w
            koncu zwierze a nie zabawka. Tak, kot moze podrapac sciane, podrzec
            firanke, podrapac dziecko (wiec nie zawsze to najlepszy pet dla
            malenkiego dziecka) - ale taka jest cena posiadania zwierzaka w
            domu. Jezeli sie na to nie godzimy, to lepiej nie brac kota do domu.
          • foxie777 Re: O kotach bedzie...pytan wiele... 16.08.07, 15:57

            Za malo Ciebie znam Edytkus,aby posadzac o bezmyslna
            zlosliwosc, lub arogancje.
            Nie wypowiadaj sie o sprawach, o ktorych nie masz pojecia.
            Jesli dla kogos wazne sa meble, tapety itp, to na rynku
            jest duzy wybor zabawek.
            Niestety w USA,ten barbarzynski zwyczaj jest nadal stosowany,ale
            dzieki Bogu coraz rzadziej.
            Ludziom ktorzy sa egoistami i mysla o wlasnej wygodzie odradzam
            posiadanie zwierzat,jak rowniez i dzieci
            To jest moja ostatnia uwaga w tej sprawie.
            Co zas do komentarza, o kocie bez pazurow ale z zebami,
            i jeszcze na zewnatrz, umacnia mnie w przekonaniu, ze
            nie masz pojecia o czym piszesz, ale ton w jakim to robisz
            jest malo kulturalny "one ci tu".
        • damiri Re: O kotach bedzie...pytan wiele... 16.08.07, 15:45
          Na wiekszosc pytan juz byly odpowiedzi ja tylko sie chce
          ustosunkowac do usuwania pazurow. Uwazam to za okrucienstwo i chyba
          wszystkie towarzystwa opieki nad zwierzetami sie z tym zgadzaja.
          Problem w tym, ze przy tej operacji nie usuwa sie tylko pazurow. To
          jest amputacja koncowek palcow kota. Nie dosc, ze bolesna, to czesto
          powodujaca pozniej problemy z kregoslupem, bo zmienia naturalny
          sposob chodzenia kota. W wielu krajach Europy jest nielegalna.
          Lepiej od poczatku zainwestowac w dobry scratching post (nie obity
          carpet-em, bo to nie daje kotom takiej satysfakcji, musi byc cos
          bardzo szorstkiego). Moje koty uwielbiaja to drapac i tylko bardzo
          okazjonalnie mam problemy z tym ze cos mi podrapia.
          Jeszcze inna rada: zwroc uwage jakie rosliny domowe masz w
          potencjalnym kocim zasiegu (a koty potrafia sie w rozne miejsca
          dostac :) - niektore sa trujace lub spowoduja wymioty. Poza tym
          niektore koty lubia wygrzebywac ziemie z duzych donic (np palmy).
          Co do kotki vs kota, to plec ma mniejsze znaczenie niz osobowosc. Ja
          mialam i kotke i kocury. Kotka byla przylepa a jeden kocur
          wyniosly "arystokrata" z dystansem. Moja bratowa miala kocura-
          przylepe i "arystokratyczna" kotke, ktora pozwala sie poglaskac raz
          a potem ma dosc zazylosci i prycha...
          • 4me1 Re: O kotach bedzie...pytan wiele... 16.08.07, 16:04
            Ciarki przeszly mi po plecach. Nigdy w zyciu bym nie usuwala
            paznokci kotowi. Absolutna prawda jest,ze nie usuwa sie tylko
            pazurka, martwej czesci,ale i koncowka palcow. Koty takie inaczej
            chodza, w zwiazku z tym moga miec, bo czasem nie maja ,powaznych
            problemow z kregoslupem. Owszem chodza, na zewnatrz tez moga,ale
            daleko nie zajda. Nie uciekna np. na drzeow jakby jej jakis piesek
            atakowal.
            Sama ma 3 koty, dwie kociczki, ocicat i tonkinese i kotka,
            chlopczyka z sierocinca, dachowca. Cudowne, kazde inne pod kazdym
            wzgledem. Ocicaty sa piekne,ale nie sa to koty z tych co to chca
            lezec na kolanach,czy dawac sie nosic i mietosic. Natomiast tonke sa
            pieszczochy do szescianu. Rudek tez pieszczoch,ale on wlasnie zawala
            nam dom sierscia. Baby nie. Sama im podcinam pazurki, jak sie od
            malego kotak przyzwyczai,zeby dawal bez walki, to jest to dziecinnie
            proste i kazdy to zrobi w 5 min. Maja drapaczki,a zdarza sie sie
            chca podrapac w wykladzine.
            W Anglii wielu "milosnikow" psow podcinalo struny glosowe,zeby
            piesek nie szczekal. Jest to nielegalne, nie wiem jak i u nich jest
            z usuwaniem kotom pazurkow. Moi weterynarze z kociej kliniki za
            zadne pieniadze tego nie zrobia.
            Poczytaj sobie o kotach, wtedy bedziesz wiedziala cos wiecej na
            temat zachowan, siersci itd. Cyz chodziliscie gdzies gdzie sa koty,
            byliscie tam tam troche, pisze, bo bardzo duzo ludzi ma na koty
            uczulenie. Juz jest taka rasa ,sztucznie wychodowana ,ktora nie
            uczula,ale taki kotek kosztuje 4tys. i jest juz dluga kolejka.
    • ertes Usuwanie pazurow 16.08.07, 15:58
      Prymitywizm, prostatctwo, okrucienstwo i jeszcze kilka innych mozna by dorzucic.

      Kot ma pazury, jak komus to nie odpowiada to niech sobie kubi pluszowa zabawke a
      nie zywe zwierze.
      • damiri Re: Usuwanie pazurow 16.08.07, 16:58
        ertes napisał:

        > Prymitywizm, prostatctwo, okrucienstwo i jeszcze kilka innych
        mozna by dorzucic
        > .
        >
        > Kot ma pazury, jak komus to nie odpowiada to niech sobie kubi
        pluszowa zabawke
        > a
        > nie zywe zwierze.

        bardzo dobrze ujete. Nic dodac nic ujac!
        • edytkus Re: Usuwanie pazurow 16.08.07, 18:01
          Moj kot mial usuniete pazury, chodzil normalnie, wspinal sie na
          drzewa, wskakiwal na wysokie szafki w kuchni, ba, nawet walczyl z
          innymi kotami jesli udalo mu sie uciec z mieszkania i w ogole byl
          niesamowicie wysportowany ;). Nie mial absolutnie zadnych problemow
          z kregoslupem a weterynarz zawsze zachwalal ze nawet wymiarowo i
          wagowo jest idealnym okazem. To samo sie tyczy kotki mojej tesciowej
          i innych znajomych kotow. A porownywanie kota do peta uwazam co
          najmniej za obrzydliwe, blee (;)). Co do towarzystw "milosnikow
          zwierzat" to czesto czlonkami sa ludzie ktorym brakuje paru klepek i
          zwierzeta przekladaja nad ludzi. Kot to kot, jest na ostatnim
          szczeblu w rodzinie a nie pierwszym! Nasz toyger bedzie mial
          usuniete pazury, omowilismy to od razu z hodowca przed wplaceniem
          depozytu, zreszta niektorzy hodowcy toygers zaznaczaja nawet w
          umowie ze kot nigdy nie moze wyjsc na zewnatrz wiec sila rzeczy nie
          bedzie mial potrzeby uciekac na drzewa.


          > > Kot ma pazury, jak komus to nie odpowiada to niech sobie kubi
          > pluszowa zabawke
          > > a
          > > nie zywe zwierze.

          rownie dobrze moge napisac ze jesli komus przeszkadza potencjalne
          kocie potomstwo powinien zastanowic sie nad szmacianym substytutem.
          Hipokryzja i podwojne standardy... milosnicy zwierzat he he. Zaloze
          sie ze moj kot byl o wiele bardziej kochany i zadbany niz niejeden z
          tych z pazurami :)
          • edytkus Declawed cats don't realize they have no claws!!! 16.08.07, 18:44
            MYTHS AND RUMORS: WHAT PEOPLE HEAR ABOUT DECLAWING

            MYTH #1: AFTER DECLAWING A CAT IS LIKELY TO BECOME FEARFUL OR
            EXPERIENCE BEHAVIOR CHANGES IMPAIRING AN AFFECTIONATE RELATIONSHIP
            WITH ITS OWNER

            Numerous scientific studies have been unable to document any
            behavior changes post-declaw. In fact, in one survey 70% of owners
            of declawed cats reported an improved relationship with their cat
            after the procedure.

            ..............................

            MYTH #2: A DECLAWED CAT CANNOT CLIMB TREES

            Declawed cats are not as effective at climbing trees as cats with
            claws but declawing does not prevent tree climbing.

            ..............................

            MYTH #3: A DECLAWED CAT CANNOT CATCH PREY

            Declawed cats are not as effective at catching prey as cats with
            claws but declawing does not prevent effective hunting.

            ..............................

            MYTH #4: A DECLAWED CAT HAS LOST ITS ABILITY TO DEFEND ITSELF AND
            SHOULD NOT BE ALLOWED OUTSIDE

            This one is actually true. Without claws a cat has indeed lost an
            important part of its defense system. The Mar Vista Animal Medical
            Center feels strongly that declawed cats should be housed indoors
            only.

            ..............................

            MYTH #5: DECLAWED CATS ARE MORE LIKELY TO BITE SINCE THEY CAN NO
            LONGER CLAW

            Declawed cats do not seem to realize they have no claws. They will
            continue to scratch ineffectively as if they did not know the
            difference. Studies have shown no increased biting tendency after
            declawing.

            ..............................

            MYTH #6: THE POST-OPERATIVE PERIOD INVOLVES TREMENDOUS PAIN

            The declawed cat will indeed have sore feet after surgery. The
            larger the cat, the more the discomfort and reluctance to bear
            weight. Pain relievers are often prescribed. However, this recovery
            period should not last longer than a week or so. Healing should be
            complete by two weeks.

            ..............................

            MYTH #7: A DECLAWED CAT WILL NOT USE A LITTER BOX AGAIN

            It is very important that litter not get impacted in the declaw
            incisions during the recovery period. Shredded paper is the usual
            recommendation during recovery and some cats simply will not use
            shredded paper. The recycled newspaper litters are an excellent
            alternative. The only litter problem one might expect would be lack
            of acceptance of a new litter during the recovery period. Declawed
            cats do not loose their litterbox instinct.
            • edytkus Re: Declawed cats don't realize they have no claw 16.08.07, 18:49
              a to jest ze strony Animal Humane Society:
              Myths and misconceptions abound regarding the effects of declawing
              on cat behavior. The two most common beliefs are that declawed cats
              are more likely to bite and more frequently have litter box problems
              than cats who are not declawed. Results of recent scientific studies
              dispute these long-held beliefs. A survey of 865 cat owners showed
              that declawed cats are no more likely to bite than are cats with
              claws. A second study that examined litter box habits of cats with
              and without claws found that there were no differences between the
              two groups of cats. There was no evidence that declawing led to an
              increase in litter box problems. In a third survey, many cat owners
              reported a closer relationship with their cat and a more positive
              attitude about their pet after having them declawed.
              In none of these studies did owners report an actual decrease in
              the scratching behavior after declawing. The cats would still rake
              their paws down or across certain objects, just as they did prior to
              the declaw. In 17% of the cases in one survey, the cat had been kept
              in the home only because the destructive aspect of scratching had
              been eliminated by the surgery. Although the surgery may lead to
              temporary physical discomfort, effective analgesics are available
              which will minimize the adverse effects. IF IT'S a CHOICE BETWEEN
              GIVING UP YOUR CAT AND HAVING HER DECLAWED, THEN SURGERY MAY BE THE
              BEST ALTERNATIVE.
              • damiri Re: Declawed cats don't realize they have no claw 16.08.07, 19:41
                IF IT'S a CHOICE BETWEEN
                > GIVING UP YOUR CAT AND HAVING HER DECLAWED, THEN SURGERY MAY BE
                THE
                > BEST ALTERNATIVE.

                czyli ma to byc ostatecznosc a nie prewencja dla leniwych. Zauwaz
                tez, ze w cytowanym fragmencie nie ma nigdzie rekomendacji tej
                procedury chyba, ze problem jest na tyle duzy, ze wlasciciel rozwaza
                pozbycie sie zwierzecia.
                ASPCA "strongly discourages" declawing, no ale tam przeciez tylko
                fanatycy kotow siedza :)
                    • damiri Re: Declawed cats don't realize they have no claw 16.08.07, 20:15
                      Ano to, ze przy odrobinie wysilku i cierpliwosci mozna tak wychowac
                      kota (przynajmniej wiekszosc kotow, zwlaszcza jezeli sie go ma od
                      malenkiego a nie juz doroslego ze zlymi nawykami), zeby nie
                      wyrzadzal szkod, plus zminimalizowac je regularnie przycinajac mu
                      pazurki. Mi obiciecie pazurkow 2 kotom zajmuje moze 5 minut gora.
                      • edytkus Re: Declawed cats don't realize they have no claw 16.08.07, 21:46
                        damiri napisała:

                        > Ano to, ze przy odrobinie wysilku i cierpliwosci mozna tak
                        wychowac
                        > kota (przynajmniej wiekszosc kotow, zwlaszcza jezeli sie go ma od
                        > malenkiego a nie juz doroslego ze zlymi nawykami), zeby nie
                        > wyrzadzal szkod,

                        nie kazdego kota da sie nauczyc, na niektore nic nie dziala - to te
                        same co pakuja sie z wlascicielem pod prysznic i nie przeszkadzaja
                        im ostre szpikulce w donicy przy wykopywaniu czarnej ziemi z kwiatka
                        na jasna swiezo wyprana wykladzine :)) Zreszta usuwanie pazurow po
                        tym jak meble zostaly porysowane, tapety zdarte, a dlon oskalpowana
                        jest jak przyslowiowa musztarda po obiedzie.

                        >plus zminimalizowac je regularnie przycinajac mu
                        > pazurki. Mi obiciecie pazurkow 2 kotom zajmuje moze 5 minut gora.

                        niektore koty tego nie cierpia, i tez mozna latwo je skaleczyc


                        wciaz nie widze powiazania miedzy lenistwem a brakiem pazurow :O
          • adriannna1 Re: Usuwanie pazurow 16.08.07, 18:50
            Ze sie wtrace. Zaznaczam, ze nie mam kotow, i sprawa usuwania ich
            pazurow mi dynda.
            Mam natomiast pyatnie - czy im sie to robi na zywca, ze tak straszne
            protestujecie? Rowniez - w jak sie w takim razie ustosunkowujecie do
            ich kastracji? To przeciez tez ingerencja?

            Tak na marginesie - tak sie wzburzacie ze kot bedzie okaleczony bez
            pazurow, to w takim razie jak uwazacie - chlopiece niemowleta bez
            napletka? Przeciez to chyba bardziej niehumanitarne niz pazury?

            O krzyzu/kregloslupie kota bez pazurow nie wiem nic, ale nie sadze
            zeby brak tych pazurow byl przyczyna problemow. Bardziej
            przekarmianie i brak ruchu.
            • 4me1 Re: Usuwanie pazurow 16.08.07, 21:05
              Nie mozna porownywac kastracji z usuwaniem pazurkow. kastruje sie
              zwierzeta,zeby sie nie meczyly, bo przeciez istynk rozrodczy to ze
              natury,a jasne,ze nie daloby sie takiej ilosci rodzacych sie
              zwierzat wychowac. Niekastrowane mecza sie, wiec kastrowanie jest
              mozna powiedziec humanitarne. Pazury to tylko moze byc problem dla
              wlascicieli.,zaby nie wiem co kto mowil i pisal,to gdyby pazury nie
              byly takie koneiczne, to by sie koty rodzily juz dawno bez pazurow.
              Mieszanie obrzezywania chlopcow to jak wiesz sprawa religii,wiec to
              juz calkiem z innej beczki. Kazdy rozsadny powie,ze to okropnosc,ale
              tak jak w przypadku obcinania pazurow kotkom sa tacy,ktorzy
              uwazaja,ze obrzezywanie jest zdrowe. Za kazde obrzezanie pan doktor
              bierze 500dolcow, tak samo iles biora za usuwanie pazurkow kotkom.
              Dla kota pazury ,to jak czesc palca, wiec nie ma cudow,zeby taki
              bez pazurow chodzil tak jak ten z. Oczywiscie jak sie to zrobi w
              niemowlectwie, to tak jak ktos bez reki,czy nogi przystosuje sie.
              Nawet jak widac wejdzie na drzewo.
              • adriannna1 Re: Usuwanie pazurow 16.08.07, 22:13
                4me, nie bardzo rozumiem - piszesz, ze kastruje sie zwierzeta, zeby
                sie nie meczyly. Powody meczenia - to wg. ciebie instyknt rozrodczy.
                A po co w takim razie kotu pazury? Zeby polowal tak? Wiec w jakim
                celu ma on miec je w domu? Do otwierania puszek?

                Obrzezywanie nie jest tylko sprawa religii - i nie mieszam, ale
                podaje jako przyklad dwulicowosci i przewrotnosci ludzkiej.
                Ci sami ludzie, ktorzy dostaja szalu jak slysza o "wyrywaniu
                pazurokow bezbronnym kotkom" podaja swoje nowonarodzone dzieci jak
                owieczki na rzez - i to w jakim celu?
                • damiri Re: Usuwanie pazurow 16.08.07, 22:54
                  No ale co ma piernik do wiatraka? Czy zeby dyskutowac o declawing
                  musimy rownoczesnie spowiadac sie ze wszystkich dziwnych i okrutnych
                  praktyk znanych na swiecie? Wobec tego poruszmy moze w tym watku
                  jeszcze problem genital mutilation i bedzie pelnia doglebnej
                  dyskusji :)

                  Tzw bottom line dla mnie jest taka: natura wyposazyla koty w pazury;
                  przy ich usuwaniu, amputuje sie rowniez czesc palca kota wiec z
                  jakiej by strony na to nie patrzec, nie jest to obojetna ingerencja
                  (chciabys sobie cos amputowac dla wygody rodziny?). Po trzecie,
                  robione jest to dla wygody wlasciciela, ktory nie chce wlozyc
                  wysilku w zmiane zachowania kota (edytkus, zgadza sie, nie kazdego
                  kota sie da, zawsze sa wyjatki i jezeli juz masz pozbyc sie kota to
                  lepiej go "zdeclawuj"). Jeszcze nie ma obowiazku posiadania kota w
                  domu, wiec jezeli nie chcemy zaakceptowac faktu, ze kot to jednak
                  dzikie zwierze a nie pluszak, lepiej go nie nabywac.

                  A kastracja jest robiona glownie ze wzgledu na olbrzymia populacje
                  bezdomnych zwierzat, ktora bezmyslni wlasciciele czesto powiekszaja
                  pozwalajac sie rozmnazac swoim pupilom. No i np w przypadku kotek,
                  obniza to ryzyko zachorowania na raka wiec jest i z kozyscia dla
                  zwierzaka.
                  • adriannna1 Re: Usuwanie pazurow 16.08.07, 23:00
                    Damiri, uwazam, ze kastruje sie tylko tez i wylacznie dla wygody
                    wlasciciela. Kot jest zwierzeciem, i jako taki wystepuje w
                    przyrodzie "dziko" - i tam go nikt nie kastruje.
                    Kastruje sie udomowione, zeby sie nie rozmnazaly i przynosily klopot
                    wlascicielom - smiesza mnie wasze usprawiedliwiania ludzkiej
                    ingerencji za pomoca skalpela w zaleznosci od potrzeb.

                    Jak chcecie miec zwierze w domu - to je miejcie z pazurami,
                    genitaliami, ogonem itp itd.
                    A nie - pazury usuniecie to barbarzynstwo, ale
                    usuwanie/podwiazywanie jader czy jajnikow to juz dobrodziejstwo - w
                    domysle wygodnictwo.
                    • damiri Re: Usuwanie pazurow 16.08.07, 23:40
                      adrianna, mozesz tak uwazac, choc to, ze wlasciciele maja z tego
                      kozysc nie ujmuje nic oryginalnemu celowi kastracji, jakim byla i
                      jest redukcja populacji bezdomnych zwierzat. Wystarczy spojrzec ile
                      jest bezdomnych kotow w miastach zeby zrozumiec ze jest to powazny
                      problem. Kota kastruje sie glownie z mysla o kozysci dla calej
                      populacji kotow, a ze i dla wlasciciela jest jakis plus, to co w tym
                      zlego?
                      Moj brat ma sasiada, ktory ma kotke. Niekastrowana. I dwa razy do
                      roku ma po 4-5 kociat. I co z nimi robi? Zazwyczaj udaje mu sie
                      rozdac 2-3 kociaki, reszta idzie za drzwi "na wolnosc" czyli
                      powieksza gromade bezdomnych zwierzat. Facet sie tym nie przejmuje.
                      Nadal uwazasz, ze kastracja tej kotki bylaby dla niego wygoda? To
                      raczej przez wygodnictwo nie chce mu sie isc z nia do weterynarza.

                      A dzikie koty tez sie kastruje. Slyszalas moze o TNR programie
                      (trap, neuter, release)?
                      • adriannna1 Re: Usuwanie pazurow 17.08.07, 00:12
                        damiri napisała:
                        > Moj brat ma sasiada, ktory ma kotke. Niekastrowana. I dwa razy do
                        > roku ma po 4-5 kociat. I co z nimi robi? Zazwyczaj udaje mu sie
                        > rozdac 2-3 kociaki, reszta idzie za drzwi "na wolnosc" czyli
                        > powieksza gromade bezdomnych zwierzat. Facet sie tym nie przejmuje.


                        A kto tej kotce te kocieta robi? Sasiad? Sama sobie je robi?
                        Przypilnowalby w domu przez jakis czas i kociat by nie bylo.
                        Bezmyslny gosc, wogole nie powinien zadnych zwierzat miec.

                        Damiri - ja nie mam osobiscie nic przeciwko kastracji kotow - ale
                        takze nie mam nic przeciwko wyrywaniu im pazurow, uwazam, ze jest to
                        ten sam rodzaj nienaturalnej ingerencji ludzkiej.
                        Badzmy konsekwentni - albo nic, albo jak juz cos dla wygody, to
                        rowniez dopuszczalne pazury. Wyobrazasz sobie miec malutkie dziecko
                        i kota z pazurami, ktory sie na to dziecko przeciez w kazdej chwili
                        moze rzucic? W koncu jest to zwierze i nigdy nie przewidzisz co mu
                        do lba strzeli.
                        Skoro my/ludzie jestesmy jego wlascicielami i jestesmy za
                        nie/zwierzata odpowiedzialni, to bedziemy postepowac tez jak nam
                        jest wygodnie - jedni wola kota z pazurami, inni nie.

                        Dorabianie do tego calej ideologii - ze kot niewykastrowany sie
                        meczy, a wyciecie pazurow spowoduje ze nie bedzie mogl chodzic, ze
                        skrzywi sobie kregoslup - sa dla mnie niepowazne.
                        • edytkus Re: Usuwanie pazurow 17.08.07, 00:29
                          adriannna1 napisała:
                          >Wyobrazasz sobie miec malutkie dziecko
                          > i kota z pazurami, ktory sie na to dziecko przeciez w kazdej
                          chwili
                          > moze rzucic?

                          ...i obdarowac je cat-scratch disease?
                  • edytkus Re: Usuwanie pazurow 16.08.07, 23:12
                    damiri napisała:

                    > No ale co ma piernik do wiatraka? Czy zeby dyskutowac o declawing
                    > musimy rownoczesnie spowiadac sie ze wszystkich dziwnych i
                    okrutnych
                    > praktyk znanych na swiecie?

                    czyli uwazasz ze kastracja kota jest "dziwna i okrutna praktyka"?
                      • adriannna1 Re: Usuwanie pazurow 17.08.07, 00:19
                        Dlaczego dziwne? Jeszcze gorsze uwazam - bo robi sie to malemu
                        bezbronnemu czlowiekowi - bez zadnego uzasadnienia i celu.
                        I nikt nie protestuje.
                        Nie mowie tutaj o was - ale np o tych amerykanskich kocich
                        weterynarzach, co to purpurowieja z oburzenia na dzwiek slowa
                        declaw - ale circumcision juz nie.
                        • damiri Re: Usuwanie pazurow 17.08.07, 03:18
                          adriannna1 napisała:

                          > Dlaczego dziwne? Jeszcze gorsze uwazam - bo robi sie to malemu
                          > bezbronnemu czlowiekowi - bez zadnego uzasadnienia i celu.
                          > I nikt nie protestuje.
                          > Nie mowie tutaj o was - ale np o tych amerykanskich kocich
                          > weterynarzach, co to purpurowieja z oburzenia na dzwiek slowa
                          > declaw - ale circumcision juz nie.

                          ale wlasnie porownanie declawing z circumcision uwazam za nietrafne,
                          bo pazury wyrywane sa wylacznie dla wygody wlasciciela a obrzezanie
                          nie jest wykonywane dla wygody rodzicow lecz z powodow
                          religijno/medycznych wiec zadnej analogii nie ma. To czy jest to
                          barbarzynski zabieg czy nie (nie wypowiadam sie) nie ma tu znaczenia.

                          A poza tym, jeszcze raz pytam co ma ten piernik (declawing) do
                          wiatraka (innych zabiegow: kastracji, obrzezania)? Czy protestowac
                          przeciw declawing bede mogla dopiero gdy wyrzekne sie
                          innych "zabiegow"? Wczesniej nie moge, bo uwazasz to za hipokryzje?
                  • 4me1 Re: Usuwanie pazurow 17.08.07, 02:09
                    Masz racje,co ma piernik do wiatraka..Dodam,ze kastracja zapobiega
                    rakowi nie tylko u kotow, takze i to bardzo u pieskow. Sa rasy psow
                    ktorych sunie maja w kolko urojone ciaze,(np.jamniczki)co prowadzi
                    nie tylko do bardzo bolesnych zapalen sutkow,ale i do ropomacicza.
                    Niesamowicie przedluza tez kastracja zycie psow, samcow tez, bo nie
                    grozi im wcale nierzadki rak jader.Poza tym przeciez niemozliwoscia
                    jest pozwolenie,zeby zwierzeta sie mnozyly tak jak Bozia da.
                    Natomiast kotu pazury sa moze niepotrzebne do otwierania puszek,ale
                    do normalnego stawiania lap jak najbardziej i zaden uczciwy znawca
                    nie powie ,ze to nie ma znaczenia.
                • ertes Re: Usuwanie pazurow 16.08.07, 22:49
                  > a ja uwazam ze obrzezanie w niemowlectwie ma same plusy :)

                  Ciekawe, to znaczy ze obrzezanie doroslego ma same minusy?
                  I jakie to plusy ma obrzezany niemowlak?
                  • adriannna1 Re: Usuwanie pazurow 16.08.07, 22:54
                    ertes napisał:

                    > > a ja uwazam ze obrzezanie w niemowlectwie ma same plusy :)
                    >
                    > Ciekawe, to znaczy ze obrzezanie doroslego ma same minusy?
                    > I jakie to plusy ma obrzezany niemowlak?

                    To chyba ty jako dorosly, w domysle nieobrzezany mezczyzna
                    powinnienes wiedziec.
                    Ja moge sie tylko domyslac, ze taki obrzezany niemowlak np. prosto
                    sika. A to plus.
                  • edytkus Re: Usuwanie pazurow 16.08.07, 23:07
                    ertes napisał:


                    > Ciekawe, to znaczy ze obrzezanie doroslego ma same minusy?

                    bynajmniej, po prostu jakby tych plusow jest troche mniej :)

                    > I jakie to plusy ma obrzezany niemowlak?

                    wyrasta na obrzezanego mezczyzne :)
    • kobraluca Re: O kotach bedzie...pytan wiele... 17.08.07, 00:14
      ze swoich doswiadczen wiem,ze kotki sa o wiele bardziej przytulne,
      kocury sa wiekszymi indywidalistami. Wiec jesli chcesz miec kota.
      ktory bedzie sie do ciebie lasil wez sobie kotke. Koty sa
      zwierzetami bardzo inteligentnymi i nie slyszalam jeszcze,zeby ktos
      mial problemy z nauczeniem ich jak korzystac z kuwety. Jeden z moich
      kotow uzywal nawet toalety.
      Co do usuwania pazurow, jestem zdecydowana przeciwniczka. Wyobraz
      sobie,ze ktos usuwa ci paznokcie tylko dlatego,ze mozesz mu podrapac
      meble albo tapete. Wiem,ze porownywanie zwierzat do ludzi jest
      przesada, ale moze dac ci to wyobrazenie o tym jak te biedne,
      okaleczone zwierzaki musza cierpiec. Zgadzam sie z dziewczynami, jak
      ktos chce miec zabawke moze sobie kupic pluszowgo misia.
        • kobraluca Re: O kotach bedzie...pytan wiele... 17.08.07, 00:36
          mialam stycznosc,kolezanka ma takiego. Uwazam, ze usuwanie pazurow
          jest po prostu nieludzkie. Kocham koty i nie wyobrazam sobie
          okaleczania ich po to zeby oszczedzic moje meble. Decydujac sie na
          kota decyduje sie na rozne zwiazne z tym niedogodnosci. Ale warto,
          to naprawde kochane zwierzaki.
          A ty Edytkus sie tak nie goraczkuj, chyba mam prawo do swojego zdania
              • edytkus Re: O kotach bedzie...pytan wiele... 17.08.07, 01:15
                kobraluca napisała:

                > oczywiscie,ze jest normalny

                tak tez myslalam :)

                >Chodzi mi przed wszystkim o to,ze te
                > zwierzki cierpia

                przez dwa dni a i to nie jakos drastycznie, bardziej im przeszkadza
                opatrunek na lapach.

                >A czy te pazury im sie przydaja czy nie, to wiedza
                > tylko koty:)

                moj sie nie skarzyl ;)
                • lucy58 Re: O kotach bedzie...pytan wiele... 17.08.07, 02:20
                  Wow. Okolo 50 postow na koci temat. Niby tez mam kota - ale on jest
                  w departamencie mego meza. Ja jestem psiara. Ale dorzuce swoje 3
                  grosze co do usuwania pazurkow. To jest jedyna jego obrona. Jesli je
                  usuniesz - zwierzak jest bezbronny. Czasami sie zdarzy, ze sie
                  wymknie z domu i trafi na "milego" psiaka , szczura, possuma czy
                  inna bestie. Bez tych pazurkow Twoj kociak bedzie rozszarpany na
                  strzepy.
                  Lucy
                  • edytkus Re: O kotach bedzie...pytan wiele... 17.08.07, 08:18
                    lucy58 napisała:

                    > >Czasami sie zdarzy, ze sie
                    > wymknie z domu i trafi na "milego" psiaka ,

                    jeszcze nie widzialam tu psa bez opiekuna

                    > szczura, possuma czy
                    > inna bestie.

                    tych stworzen tez jeszcze nie napotkalam a co tu mowic o kocie ktory
                    nie wychodzi z domu?

                    >Bez tych pazurkow Twoj kociak bedzie rozszarpany na
                    > strzepy.

                    juz pisalam, mojemu to sie nie zdarzylo, kotka mojej tesciowej
                    wiekszosc czasu spedza na zewnatrz, tez nie ma pazurow i jakos zyje
                    :O
                    • damiri Re: O kotach bedzie...pytan wiele... 17.08.07, 16:52
                      edytkus, nie kazdy mieszka w bloku.
                      Na osiedlu mojego brata biegaja psy bez smyczy, bo wlasciciele
                      wypuszczaja je z domow do 'zalatwienia swoich spraw' a ogrodzen nie
                      ma. To sa przedmiescia wiec bardzo czesto spotkac mozna tez skunksa,
                      raccuna i swistaka.
                      A kot nawet w miescie moze umknac przez drzwi lub okno. Moj kot nie
                      raz czmychnal mi miedzy nogami gdy otwieralam drzwi bo ktos
                      zadwonil, a raz znalazlam kotka na schodach pozarowych za swoim
                      oknem (5 pietro). Sasiad zapomnial zasunac siatki w oknie. To samo
                      spotkalo mojego drugiego kota gdy mial 6 miesiecy. Moj M zapomnial
                      zasunac siatke i gdy wrocilam nie moglam znalesc kota. Przewrocilam
                      dom do gory nogami i w koncu cos mnie tknelo i wyjrzalam przez okno.
                      Okazalo sie, ze nasz kociak wylazl na parapet i jakims cudem znalazl
                      sie na parapecie okna pietro nizej. Nie mam pojecia jak, bo z tej
                      strony nie ma schodow, musial sie jakos zsunac po murze. I stal tak
                      pare godzin biedak na deszczu na parapecie (okno nizej bylo
                      zamkniete). Cud, ze nie spadl na sam dol.
                      Kot potrafi dziwne rzeczy.
                      • edytkus Re: O kotach bedzie...pytan wiele... 17.08.07, 20:03
                        damiri napisała:

                        > edytkus, nie kazdy mieszka w bloku.

                        ja nie mieszkam, ogrodzenie tez mamy tylko czesciowe, ale kot z
                        pazurami czy bez i tak da sobie rade

                        > Na osiedlu mojego brata biegaja psy bez smyczy,
                        > A kot nawet w miescie moze umknac przez drzwi lub okno.

                        no moze ale to juz wina wlasciciela ktory go nie dopilnowal. Jesli
                        ktos z gory zaklada ze kot bedzie spedzal czas na zewnatrz
                        oczywiscie nie powinien usuwac mu pazurow. W naszej sytuacji to bylo
                        najlepsze rozwiazanie i kot z tego powodu jakiejs wielkiej traumy
                        nie przezyl.


                        > Kot potrafi dziwne rzeczy.

                        tell me about it :) Kiedys, jeszcze w Polsce, moja Mama codziennie
                        dostawala w prezencie mysz polna ;))) Znowu kocur (wielkosci i masci
                        cielaka) mojego meza czesto mordowal ptaki albo atakowal z nienacka
                        niczego nie spodziewajacych sie przechodniow :O A nasz lubil byc
                        noszony w papierowej torbie na zakupy oraz palal miloscia do gazet,
                        ktore tarmosil na podlodze. No i ta kocia pedantycznosc: ta szklanka
                        tu nie powinna stac i bec ja lapa ze stolu na podloge :)
                    • lucy58 Re: O kotach bedzie...pytan wiele... 18.08.07, 02:29
                      Kolega z pracy mial kota, bez pazurkow. Kot tylko panoszyl sie po
                      domu i od czasu do czasu na jardzie. I po 17 latach wylegiwania sie
                      na pieknym sloneczku kota dorwaly possumy. Podkopaly sie pod siatke.
                      Rozszarpaly kota na drobne kawalki. Dal mi rade jak po stracie psa
                      zdecydowalam sie na kota. Nigdy nie pozbawiaj psa wechu i kotu -
                      pazurkow. To ich jedyna obrona.
                      Lucy

                      • edytkus Re: O kotach bedzie...pytan wiele... 18.08.07, 05:13
                        lucy58 napisała:

                        > Kolega z pracy mial kota, bez pazurkow. Kot tylko panoszyl sie po
                        > domu i od czasu do czasu na jardzie. I po 17 latach wylegiwania
                        sie
                        > na pieknym sloneczku kota dorwaly possumy. Podkopaly sie pod
                        siatke.
                        > Rozszarpaly kota na drobne kawalki. Dal mi rade jak po stracie psa
                        > zdecydowalam sie na kota. Nigdy nie pozbawiaj psa wechu i kotu -
                        > pazurkow. To ich jedyna obrona.
                        > Lucy
                        >

                        Na dobra sprawe possums zyja tylko w Australii a po drugie jeszcze
                        sie nie zdarzylo zeby jakis kot wyszedl bez szwanku z walki z oposem
                        - jesli opos poczuje kocie jedzenie to nie ma mocnych.
    • rhodeisland Znajoma ma kota z usunietymi pazurami 17.08.07, 03:52
      i 2 z nie usunietymi. Ma drewniane podlogi i ten biedak z
      usunietymi sie po nich ciagle slizga. Z trudem chodzi po schodach i
      gryzie (bo to jego jedyna obrona). Nie wyglada na szczesliwego z
      powodu braku pazurow.
      Z tego co wiem, to jesli komus sie nie chce podcinac pazurkow albo
      nie daje rady, to istnieja nakladki na nie, ktore eliminuja problem
      podrapanych mebli i ludzi. Tu pisza, ze klej sluzacy do przyklejenia
      nakladek nie jest toksyczny, a ewentualne polkniecie nakladki niczym
      kotu nie grozi, bo je wydali.
      www.softpaws.com/faqs.html
      Wydaje mi sie, ze koty samce maja lagodniejsza nature od samiczek,
      oczywiscie jesli sa wykastrowane. Jesli chodzi o sam zabieg, to
      samce znosza go o wiele lepiej ("neutering"), bo jest duzo prostszy,
      nie wiaze sie z rozcieciem powlok brzusznych. Samiczkom niestety
      czesto zostaje po tym zabiegu ("spaying") obwisly brzuszek.
      • 4me1 Re: Znajoma ma kota z usunietymi pazurami 17.08.07, 05:44
        Moja sasiadka miala kotka z usunietymi pazurkami i tez biedakowi
        rozjezdzaly sie lapki na klepce. Co do obwislego brzuszka po
        kastrowaniu, to nie slyszalam, moze jak zle zrobiony zabieg. Trwa on
        20 min. ,nie zostaje najmniejszy slad. ja mam dwie kociczki, moj
        brat trzy, zadna nie ma obwislego brzuszka.Pazurki scinamy im sami,
        zabiera to naprawde 5 min.
    • monie_pl Za porady i uwagi... 17.08.07, 05:32
      ...dziekuje, bo ja ciagle czuje sie jak nowicjusz. Moj M jest z
      rodziny z wieloma kotami, ale chce zeby to byla moja decyzja
      (strategicznie jest to dla niego wygodne, bo zawsze bedzie na mnie
      jak sie cos zniszczy!).

      Co do tych uwag, ze jak sie chce zabawke to sobie misia kupic, o sa
      troche przesadzone w stosunku do mnie (rozumiem, ze o innych ludzi
      chodzilo), bo skoro pytam, ze znaczy ze sie zastanawiam i
      nieprzemyslalnych decyzji wole nie podjemowac, a tez rozumiem, ze
      zwierzak nie jest roslina i swoje potrzeby ma, wiec trzeba sie
      zastanowic nad mozliwymi kompromisami. Za WSZELKIE rady bardzo
      dziekuje!

      Monia


    • monie_pl Bylismy w ogladac kociaki... 17.08.07, 05:52
      ...i troche popytac o rzeczy wazne rpzy rozwaznm nabywaniu kociaka.
      Wlasnie mi moj M dla zabawy projuje wsadzic palec w ucho i tak sie
      zastanawiam, czy kota porzebuje, bo jedno zwierze juz mam...

      No dobrze, ale o kotach bylo!
      Kociaki byly w roznym wieku od 2 do 8 miesiecy, a byl tez 3 letni
      kot. I widac bylo jak wielka enregie maja te maluchy a
      jak "dojrzele" sa te starsze. Wszystkie byly bardzo slodkie i
      ladniutkie, wiec wybranie jakiegokolwiek bedzie bardzo trudne.....

      Pytanie:
      - szczepionki - czy rzeczywiscie musza byc robione co roku? moi
      tesciowie nie szczepia swoich kotow tak czesto i sa calkiem
      zdrowe....
      - drapaczki - pani w tym miejscu gdzie bylismy poradzila, ze zamiast
      suwania pazurow wystarszy umiescic drapaczki w kazdym pomieszczeniu,
      zeby kot mogl sie wyszalec
      - spray, ktory nie plami i odstrasza kota od drapania mebli - czuy
      ktos uzywal?
      - zostawianie kota na 2-3 dni samemu? - porady, doswiadczenia,
      przemyslenia....

      Dostalismuy tez DVD o kociakach do obejrzenia. Opowiem o wrazeniach
      pewnie koljne pytania zadam...

      Pozdrawiam i dziekuje...
      Monika

      • foxie777 Re: Bylismy w ogladac kociaki... 17.08.07, 16:07

        Monia, temat ten jak widzisz wzbudzil duze zainteresowanie.
        Ciesze sie , ze sie nad tym zastanawiasz, czytanie i rozmowy
        z ludzmi, znajacymi sie na sprawie jest bardzo pomocne.
        Jesli chodzi o szczepienia, to od tego jest weterynarz,aby
        Ci doradzil, jakie i kiedy.Z kuweta nie ma zadnych problemow, koty
        sa bardzo czyste i inteligentne musi byc czyszczona codziennie.
        Ja moim kociakom, nawet nie podcinam pazurkow, bo dla mnie to
        zaden problem, maja dobrego drapaka, i jedna kanape ktora
        my olewamy.Co do zostawania w domu jak piszesz 2-3 dni
        oczywiscie mozesz, ale wbrew pozorom koty bardzo przezywaja
        rozstanie z opiekunem. I jeszcze najwazniejsze, to jesli mozesz
        zabrac kotka jego mamie nie za szybko. Tylko kocia mama moze nauczyc
        pewnych zachowac, i jesli kotek jest zbyt mlody Ty nie bedziesz
        wiedziala jak to zrobic.
        Polecam swietna ksiazke angielskiej autorki Claire Bessant
        The Cat whisperer, swietna lektura i tam znajdziesz mase
        informacji.

        pozdr
      • ertes Re: Bylismy w ogladac kociaki... 17.08.07, 17:21
        Jesli twoj kot bedzie tylko w domu to coroczne szczepienia nie sa konieczne.
        Jesli bierzesz kota z przytulka to bedzie juz zaszczepiony i wykastrowany.
        Czesto przytulek oplaca pierwsza wizyte u weta. Tak bylo w moim przypadku.
        Nastepne wizyty lacznie ze szczepieniami to okolo $200 na dwa moje koty.
        Kup porzadna drapaczke i nie bedziesz miala problemu. Wystarczy jedna.
        Jesli zacznie drapac tam gdzie nie wolno to kup specjalny spray ktory smierdzi
        kotom ale nie ludziom. Moje sie oduczyly natychmiast i drapia tylko tam gdzie im
        wolno. Regularnie obcinaj pazury tylko uwazaj bo kocie sa unerwione wiec nie
        mozna za duzo.

        O wlasnie dotczytalem o spray-u. Uzywalem, dziala.

        Kota mozesz bez problemu zostawic samego i na tydzien. I tak wiekszosc zycia
        spi. Musi miec duzo piasku w swojej lazience, duuuzo wody. Ja na przyklad
        nalewam kilka misek ale i na wszelki wypadek do wanny jakby cos sie stalo czy na
        przyklad trzesienie wywalilo miski.

        Kibelek kup taki ktory jest zabudowany i ma wahadlowe drzwiczki. Najlepszy
        piasek to "Sccop unscented". Kup kotu kilka zabawek, uwelbiaja myszki i miotelki
        z pior. Radze rowniez spedzic troche czasu i przygladac sie kotom w sklepie
        zanim wybierzesz. Staraj sie wybrac takiego co najbardziej sie klei do ludzi.
        Moj jeden jest kompletny dzikus, ciezko go poglaskac. Drugi natomiast byl
        wlasnie kupiony po obserwacji i jest niesamowita przylepa.

        To sa moje koty dwa lata temu:
        Dzikus: www.pbase.com/as12d4/image/57108209
        Przylepa: www.pbase.com/as12d4/image/57108221

        Ja bym wybral 2-miesiecznego gdyz z takimi malymi jest najwiecej zabawy.
      • lucy58 Re: Bylismy w ogladac kociaki... 21.08.07, 03:40
        monie_pl napisała:

        > ...> No dobrze, ale o kotach bylo!
        > Kociaki byly w roznym wieku od 2 do 8 miesiecy, a byl tez 3 letni
        >>>>>
        >> Monika
        >
        Kazdy pies ma swoj charakter. Tak samo kot. Jeden lubi sie wygrzewac
        na sloncu, drugi lubi lezec pod domem. Generalnie - musisz zapewnic
        malemu kociakowi mile warunki dorastania. Duzo pieszczenia, duzo
        gier i zabaw. Zeby kociak sie czul jak pan domu. Pies nie musi tego
        czuc. Pies jest na uslugi. Kot musi czuc te swoje krolestwo. Kazdy
        nowy mebel, kazdy nowy dywanik w Twoim domu bedzie najpierw
        sprawdzany przez Twojego kota. I daj mu ta szanse. Jesli chodzi o
        pazurki. Nie usuwaj.Dwie plytki korkowe przyklej do kawalka deski i
        postaw w lazience. Kot lubi ostrzyc pazurki na tym co sie da
        zdzierac.
        Lucy
        • damiri Re: Bylismy w ogladac kociaki... 21.08.07, 17:14
          Generalnie - musisz zapewnic
          > malemu kociakowi mile warunki dorastania. Duzo pieszczenia, duzo
          > gier i zabaw. Zeby kociak sie czul jak pan domu. Pies nie musi
          tego
          > czuc. Pies jest na uslugi. Kot musi czuc te swoje krolestwo.

          Swietna rada. Podstawowa roznica miedzy kotem a psem jest wlasnie
          taka, ze pies chce miec swego pana a kot domownikow traktuje jak
          podwladnych :))) Kot pozwala ci z soba mieszkac i zaszczyca cie
          swoja obecnoscia :)))
          Jezeli bedziesz malego kociaka duzo przytulac, piescic i poswiecac
          mu duzo uwagi, jest wieksze prawdopodobienstwo, ze wyrosnie na
          lubiacego towarzystwo ludzi kota i nie bedzie sie wolal chowac po
          katach.

          ps, co do niezaleznosci kotow, bardzo to dobrze ilustruje moj kocur.
          Gdy go wolam, czesto tylko spojrzy w moja strone (czasami jedynie
          ruszy uchem, gdy ma wyjatkowo leniwy nastroj) po czym potrafi
          odwrocic glowe i demonstracyjnie, dostojnym krokiem, odejsc do
          innego pokoju :) Podejdzie wolany tylko i wylacznie jezeli ON ma na
          to ochote a nie kiedy ja go wolam :)
    • kisiulak Nie o kotach 17.08.07, 06:29
      Moj dobry znajomy postanowil sie obrzezac w wieku 30 lat. Jest Zydem, ale ze byl
      urodzony w Rosji to tego tam nie zrobili. W kazdym razie zrobil to i wogole nie
      zaluje.

      Moim zdaniem to tak powinno sie dziac. Dorosly czlowiek powinien o tym zadecydowac.
      • edytkus Re: Nie o kotach 17.08.07, 07:32
        psom pazurow sie nie usuwa a tez po sliskiej podlodze "jezdza" - ot
        i ciamajady :) My mielismy linoleum na jednym pietrze, kot nawet
        rozpedzony potrafil sie z miejsca zatrzymac - no naprawde nie
        zdawalam sobie sprawy ze mialam TAKI okaz ;) No ale on rzeczywiscie
        byl wyjatkowy, nawet nauczylismy go roznych trick'ow, np. na
        zawolanie pokazywal ze jest tak glodny ze nie ma sily stac -
        wywracal sie na plecy, prostowal lapy do gory i udawal
        martwego :))), nawet lape podawal! Uwielbial spac w umywalce albo w
        garnku na kuchence, byl strasznie ciekawski (spalil sobie wasy
        wachajac swieczke) i wylawial rybki ze sloika, ech, super kociak z
        niego byl...
    • kaszka13 Monia, a propos szczepienia na wscieklizne 17.08.07, 17:53
      ja mam za soba bardzo absurdalna historie i moze ja tu przytocze ku przestrodze
      tym ktorzy nie szczepia zwierzat.
      jesli mieszkasz w miescie to coroczne szczepienie moze nie byc konieczne, ale ja
      bym juz w zyciu nie zaryzykowala, bo nie mieszkam w miescie i duzo w okolicy
      dziczyzny.

      Zawsze bylam zwolenniczka szczepienia zwierza przeciw wszelkim chorobom
      zwlaszcza jak sie szlaja po dworze. Kociksy sie nie szlajaja za bardzo, ale
      czasem zdarzy im sie wyskoczyc z patio i siedziec pod krzakiem tuz obok. Pewnego
      pieknego dnia lipcowego Puska wyskoczyla i tak wlasnie siedziala pod krzakiem.
      Kilka dni pozniej zauwazylismy u niej ugryzienie w okolicach ucha. Wygladalo na
      kleszcza albo cos. Malz wzial kocine i pojechal do weterynarza wybadac sytuacje
      i okazalo sie, ze szczepionka za wscieklizne jest opozniona jakis miesiac i w
      zwiazku z obowiazujacymi zasadami kota nalezy trzymac w domu przez nastepne 6
      miechow i obserwowac czy nie ma jakis objawow neurologicznych. Nie bralismy tego
      do siebie, ale ziarno strachu zostalo zasiane. Kilka dni pozniej, pierwsza w
      nocy...... budzi nas straszny halas dochodzacy spod lozka. Zapalamy swiatlo, a
      tu Puska lezy do gory brzuchem, trzesie sie i toczy jej sie slina. No i my w
      panice wyskakujemy z wyra i z sypialni i zamykamy za soba drzwi. Po chwili
      zaczynamy sie zastanawiac co tu zrobic. Oczywiscie u weta nie ma nikogo, no
      srodek nocy. Znajdujemy na-linie klinike weterynaryjna otwarta w nocy przy
      uniwersytecie, ale ze nikt nie odbiera telefonu, to bierzemy dupe w troki i
      jedziemy sie wypytac. Ja wyje przerazona, ze Puske trzeba bedzie uspic i ze my
      tez umrzemy, bo ani chybi polizala nas i wscieklizna juz nam sie do mozgu
      dostala. Na miejscu pan weterynarz mowi, ze trzeba kota uspic i zbadac mozg, bo
      zadne inne testy nie sa miarodajne. Ja wyje, malz niewyrazny. Pogodzeni z faktem
      jedziemy na policje, zeby znalezc kogos kto nam tego kota z domu wyniesie. Gosc
      na dyzurze to jakas wstretna swinia mowi, ze niby co on ma zrobic "zastrzelic
      tego kota czy co?", ale po kilku minutach walki slownej pozwala nam porozmawiac
      z sierzantem, ktory szuka kogos ze sluzby weterynaryjnej. ale ci ludzie tez spia
      i pewnie odezwa sie dopiero w niedziele. no to my jedziemy do szpitala wziac
      szczepionki. koszt takiej kuracji, bez ubezpieczenia, jakies $4,000 od osoby.
      szczepionki nie mozna sobie kupic w aptece, trzeba ja dostac na pogotowiu. i tu
      dziekujemy Opatrznosci, ze mamy ubezpieczenie. Po 4 godzinach czekania malz
      dostaje zastrzyk w ramie i 5 w tylek. dla mnie nie ma dawki....na pewno umre.
      jest 5 rano, jedziemy do drugiego szpitala i znowu czekamy. po dwoch godzinach
      dostaje zastrzyk w ramie i 4 w tylek. jest przed osma, udaje nam sie wyjsc ze
      szpitala, jedziemy na kawe i sniadanie. ja dalej wyje, bo Puske trzeba bedzie
      uspic. malz tez ma czerwone oczy. opowiadamy historie pani w knajpie i bardzo
      nam wspolczuje. postanawiamy pojechac do domu i zbadac sytuacje. wchodzimy,
      Puska sie lasi, a ja mam strach w oczach. pakujemy ja do klatki i wieziemy do
      kliniki. wpadamy na linde, nasza pania weterynarz, akurat ma dyzur. obiecuje, ze
      potrzyma Puske na kwarantannie i przy okazji obdzwania wszystkie mozliwe agencje
      zdrowia i walki z wsciekota. dowiadujemy sie, ze Puska w ciagu kilku dni umrze,
      albo wszystko bedzie ok.
      No i wszystko jest ok i nawet zaczynamy ja leczyc na padaczke, ktora okazala sie
      jej jedynym problemem zdrowotnym. przy okazji malz nabawil sie kilku siwych
      wlosow, a panie na pogotowiu obawialy sie o wlasne zycie podczas robienia mu
      zastrzykow.
      od tamtego czasu minelo ponad 6 miesiecy. Puska bierze lekarstwo, zeby sie nie
      trzesla. dostala programowo szczepionke na wsciekote i Rys tez jest pod kontrola.
      my tez zyjemy..................

      Teraz czytam te historie z usmiechem, ale zareczam, ze wtedy do smiechu nie bylo
      nam zupelnie.
    • bigapple1 Re: O kotach bedzie...pytan wiele... 25.08.07, 23:41
      jesli mozna cos sugerowac - nie kupuj kota. zaadoptuj ze schroniska. najlepiej
      pojedz w kilka miejsc i poszukaj zwierzaka, ktory sam cie wybierze. dostaniesz
      go ze szczepieniami, po sterylizacji, z aniemalk symboliczna oplata - i jest
      spora szansa, ze utrafisz na kota, ktorego usposobienie od poczatku ci
      podpasuje. moaj obydwa koty sa adoptowane - pierwszyw wieku poltora miesiaca,
      druga jako dwulatek. obydwa sa cudowne i nie ma z nimi wiekszych klopotow - to
      dachowce bez pretensji. koty rasowe sa piekne, ale osobowosciowo bywaja trudne
      (choc oczywiscie nie ma reguly). na stronie ASPCA 9aspca.org) na pewno
      znajdziesz co najmniej kilka adresow schronisk, gdzie mozna adoptowac zwierzaka.

      powodzenia, i gratuluje (nie wiem, jak ludzie w ogole moga zyc bez kotow w domu:))!
      BA
    • monie_pl Pytan wiele bylo... 30.08.07, 06:01
      ...ale sie rozmylo...

      Niestety kociaka zadnego nie bedzie, bo wlascicielka mieszkania
      powiedziala kategorycznie NIE.

      ....... (to tylko namiastka mojej wiazanki) az sie poplakalam... :-(

      Umowa z moim M jest, ze nastepne mieszkanie bedzie ze zwierzakami.

      Bardzo dziekuje za wszyskie rady i opinie...

      Smutna jeszcze Monia
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka