nauka j.angielskiego

27.09.07, 13:27
Poradzcie jak nauczylyscie sie tego jezyka,u mnie zamiast byc lepiej
jest gorzej, widze jak sie cofam.Chce zmienic prace, ale nie daje
rady psychicznie z powodu jezyka.bylam w szkole na nauce(program
pt."...angielski drugim jezykiem", wlaczyli komputery,sluchawki na
uszy i to wszystko.Ucze sie w domu slowek,gramatyki i tak nic z
tego,zapominam-bo ich nie uzywam.Wlasciwie malo uzywam jezyka,w
pracy tylko "czesc jak sie masz? OK milego dnia".Stresuje mnie to,
nie chce tak dluzej zyc,wstyd mi jak nie wiem co,normalnie stoje w
miejscu.
    • bella41 Re: nauka j.angielskiego 27.09.07, 14:30
      ja tez chodzilam na esl, a wlasciwie jeszcze chodze-zostala mi jedna
      klasa i wlasnie jestem na niej
      ja w szkole czytalam ksiazki, artykuly robilam projekty, pisalam
      streszczenia plus tez rozne eseje, no i byly zawsze egzaminy-jeden
      departamental, jeden nauczyciela, to tez jakos pozwala zrewidowac
      postepy, chociaz ja zawsze pisze lepiej niz umiem(tak mi sie wydaje)
      mialam tez lab reading, gdzie mielismy sluchawki-sluchalismy czegos,
      a potem robilismy cwiczenia, sluchalismy tez przeroznych wykladow i
      musielismy jednoczesnie notowac i wydaje mi sie, ze jednak duzo
      robilam
      chociaz mialam tez przerwe-prawie 3 lata, to mysle, ze nie jest ze
      mna tak zle,ale dobrze tez nie jest:o))))
      powiem ci, ze w tym roku wzielam sobie letni kurs, no i teraz chodze
      od poczatku wrzesnia, mam jeszcze matematyke i bardzo mi ten czas
      spedzony w szkole pomogl
      plus tez jest taki,rozmawiam raczej po angielsku, bo prawie nie znam
      tam polakow, chociaz slysze i widze, ze sa

      moze zle szkole wybralas, moze zrezygnowalas za wczesnie??
      acha, ja tez czytam, co popadnie, czasem powazniejsze pozycje,
      czasem jakis romans
      jak cos jest za ciezkie, odkladam na przeczekanie:)), bo wtedy nie
      chce mi sie czytac

      zapisz sie gdzies do szkolu, popytaj sie znajomych, moze sami gdzies
      chodza albo kogos znaja, kto chodzi do szkoly i poleca ci cos w
      twojej okolicy
      no i nie poddawaj sie
    • ny.aga Re: nauka j.angielskiego 27.09.07, 16:40
      Musisz praktykowac rozmowy po angielsku jak najwiecej - rozmawiaj
      troche po angielsku w domu albo z kolezankami. Jesli chodzisz do
      szkoly to moze ktos z klasy bedzie chcial sie spotkac i porozmawiac.
      Tak ja sie nauczylam szybko bo musialam. Choc znalam angielski jak
      przyjechalam to wlasnie ten przymus mowienia tylko po angielsku duzo
      mi pomogl.
    • katlia Re: nauka j.angielskiego 27.09.07, 17:38
      brat cioteczny ktory przyjechal tu na wakacje bardzo duzo - i
      szybko - nauczyl sie ogladajac amerykanskie filmy z netflix:
      nastawial sobie subtitles na angielski, i w ten sposob i czytal i
      uczyl sie wymowy/wsluchania sie. Moze popros kogs w pracy czy
      moglby poswiecic ci pol godziny dziennie na rozmowki dla 'practice'-
      - kiedys tak robilam mieszkajac we Francji. Czytalam jakis
      artykulik w gazecie, a potem rozmawialismy na dany temat, czesto
      uczacz sie w ten sposob bardziej wyspecjalizowanego slownictwa.
      Zaakceptuj tez, ze wszyscy przechodza przez pewne 'fazy' nauki -
      czasami robi sie wieksze postepy, czasami mniejsze.
      • tamsin Re: nauka j.angielskiego 27.09.07, 18:26
        jak przyjechalam to mialam bardzo duze opory prowadzic konwersacje
        po angielsku. Rozumialam wszystko ale wstydzilam sie buzie otworzyc.
        Mialam w sasiedztwie swiadkow jehowy, zaprzyjaznilam sie z babka i
        ona mi plotla te ich bzdury ale nie tylko; rozmawialysmy o
        okolicach, dentystach, wycieczkach, no jednym slowem co tam przyszlo
        nam pod jezyk. Oczywiscie jej ulubionym tematem byl koniec swiata,
        ale dalo sie wytrzymac. Moze znajdziesz kogos kto bedzie chetny i
        cierpliwy na pogaduszki z toba?
        • beatamc Re: nauka j.angielskiego 27.09.07, 19:20
          jehowi? swietna metoda :)))))
          ja ogladalam, a raczej sluchalam tv albo radia(np jak gdzies szlam)
          to mi bardzo pomoglo. Slownik elektroniczny tez swietny wynalazek :)
          Jakies 10 lat temu mialam chlopaka Amerykanina, to bylo najbardziej
          stymulujace do nauki :)
          • edytais Re: nauka j.angielskiego 27.09.07, 20:35
            Ja sie nauczylam w sredniej szkole w USA, wiec nie ze sluchawkami. Mieszkalam u
            rodziny amerykanskiej i nie mialam kontaktu z Polakami. Bylam po prostu
            zmuszona. Jedyny kontakt polski to byl kolega z mojej klasy (razem pojechalismy
            jako exchange students), ale za nim nie przepadalam, wiec sie z nim tez nie
            spotykalam. Mielismy pare lekcji razem, ale w czasie lekcji gadac nie bylo wolno :)

            Jak juz Ci doradzali, gadaj z kims na temat ksiazek, artykulow z czasopism.
            Najlepiej wybierz sobie cos do przeczytania, zeby o tym dyskutowac. Jesli
            bedziesz dyskutowac tak sobie o byle czym, sila rzeczy bedziesz uzywac tylko
            slowka, ktore znasz. Jesli wybierzesz sobie ksiazke, artykul itp to bedziesz
            musiala uczyc sie nowego slownictwa. Szukaj znaczenia, potem je uzywaj. Niech
            rozmowca Cie poprawia jesli nieprawidlowo uzyjesz te nowe slowka.

            Cos innego, to moze zapisz sie na jakies kursy w collegu ale nie angielskiego
            tylko podstawowe kursy historii, oral communications, filozofii, czy pedagogiki.
            Pogadaj z profesorami tych kursow i dowiedz sie ile jest dyskusji. Kursy
            filozofii czesto opieraja sie na dyskusji w malych grupach. Czytasz cos tam, a
            potem sie dyskutuje na temat rozdzialu w ksiazcze czy jakiegos artykulu. Moze
            taki kurs by Ci sie barddziej przydal niz ESL. A nuz kiedys zdecydujesz sie na
            studia. Wtedy te kursy beda sie liczyly :)

            Jak ja przyjechalam do USA to dobrze pisalam i czytalam po angielsku. Mowic nie
            umialam i kiepsko rozumialam, bo wszyscy za szybko mowili.
            Po jakims miesiacu juz myslalam po angielsku i ogolnie nie mialam problemow ze
            zrozumieniem. Po kilku miesiacach juz nie musialam uzywac slownika na kursie
            angielskiego i czesto rozumialam nowe slowa z kontekstu.

            Poza jehowymi to mormoni tez sa chetni do pomocy. Oni to nawet czesto w ogole
            nie wspominaja Boga i nie rozmawiaja o swojej religii (warunkiem jest nie byc
            murzynem, to Ci tez pomoga).
    • rhodeisland Ten kurs ktory opisalas na poczatku nie 27.09.07, 20:37
      mogl dac efektow. Dziwie sie, ze nadal istnieja takiej kursy. Musisz
      byc w malej grupie, najwyzej pare osob zebys byla zmuszona mowic.
      Moze lekcje indywidualne, wiem, ze to jest najdrozsze, ale warto
      chyba zainwestowac w nauke jezyka, bo jest to dla Ciebie bardzo
      wazne.
    • reninka72 Re: nauka j.angielskiego 27.09.07, 20:53
      Zgadzam sie z edytais, ze najlepsze wyjscie to zapisac sie do szkoly ale nie na
      ESL. Sprawdz w miejscowym community college jakie maja kursy i wybierz cos co
      cie interesuje, najlepiej jakies kursy humanistyczne, bo tam sie duzo dyskutuje.
      Nawet jesli nie bedziesz na poczatku uczestniczyc w dyskusjach, osluchasz sie,
      no i bedziesz musiala pisac prace domowe, a to na pewno pomoze. Jezeli mieszkasz
      w wiekszym miescie lub jego okolicach, w community college beda ludzie z calego
      swiata. Zwykle dosyc latwo z nimi nawiazac kontakt i sa na poczatku zdecydowanie
      mniej 'intimidating' niz rodowici Amerykanie.
    • royalp Re: nauka j.angielskiego 28.09.07, 14:21
      Dzieki za podpowiedzi, sytuacja wynika z tego ze na Fl w wiekszosci
      mowi sie po "speniszu", jak mnie to denerwuje...,pieknie tu ale
      lepiej bedzie zmienic miejsce zamieszkania,wydaje mi sie,ze w
      wiekszych miastach powinno byc lepiej,a moze sie myle.
      • mrs.solis Re: nauka j.angielskiego 28.09.07, 19:07
        Ja tez mieszkalam w miejscu gdzie bylo duzo meksykow. Oni maja swoje
        ulubione stany i nawet jesli sie wyprowadzisz do wiekszego miasta to
        nie sadze zeby sie cos zmienilo. Co do angielskiego ja zaczynalam
        nauke w szkolce przy kosciele,bo na lepsze szkoly nie bylo mnie
        wtedy stac. Bylo fajnie. W mojej grupie byli przede wszystkim
        meksyki bardzo weseli ludzie i chcac sie razem porozumiec
        kaleczylismy ten angielski, a co najsmieszniejsze doskonale sie
        rozumielismy.
        Po trzech latach pobytu w usa dobrze rozumialam angielski ale mialam
        straszne opory zeby rozmawiac wtedy wpadla mi w rece praca opiekunki
        dla dwojga dzieci w wieku szkolnym i niestety musialam sie zmusic
        zeby zaczac mowic :)
        Najbardziej pomocne moim zdaniem okazaly sie klasy esl przy
        community colege. Nie stresowoalam sie jesli czegos nie umialam
        powiedziec,bo w klasie byli sami obcokrajowcy. Mielismy zadania
        domowe,projekty i obowiazkowy english lab z amerykanskimi studentami.
        Bardzo ciezko jest nauczyc sie jezyka samemu. Zapisz sie chocby na
        byle jaki kurs ale w miejscu gdzie bedziesz zmuszona rozmawiac z
        ludzmi. Bez konwersacji nie bedziesz sie ciagle umiala przelamac.
      • rhodeisland rayalp, "spenisz" denerwuje gdy sie go nie rozumie 28.09.07, 20:25
        piszesz, ze masz problem z angielski, wiec trudno mi radzic Ci
        obciazania sie nauka dodatkowego jezyka. Dla mnie ten wszechobecy
        hiszpanski jest motywacja zeby go sie uczyc. Jest latwiejszy od
        angielskiego, jego znajomosc dodatkowym atutem przy szukaniu pracy.
        Lubie czasem obejrzec soap operas po hiszpansku.
        Jestem samoukiem i jezyki chlone jak gabka.
Pełna wersja