Dodaj do ulubionych

Tak przy okazji Wszystkich Swietych

01.11.07, 04:06
(Przedruk z Expresu)
Rozmowa z ojcem Wacławem Oszajcą (60 l.), jezuitą i poetą

- Można przewidzieć własną śmierć?

- Pamiętam czasy, gdy ludzie wiedzieli, że już czas umierać. Mój
dziadek - choć nie cierpiał na żadną poważną chorobę - nagle źle się
poczuł. Zbadał go lekarz, ale dziadek zażyczył sobie księdza.
Przywieźli proboszcza. Dziadek wyspowiadał się, przyjął komunię i
namaszczenie chorych. Proboszcz nie dojechał do końca wsi, a dziadek
zmarł.

- Nie jest bluźnierstwem, gdy ktoś mówi: dzisiaj umrę?

- Wręcz przeciwnie. Prosimy Boga w suplikacjach, żeby zachował
nas "od powietrza, głodu, ognia i wojny", ale też "od nagłej i
niespodziewanej śmierci". To nie planowana śmierć była groźna dla
ludzi, ale śmierć tragiczna, przez którą człowiek nie mógł pojednać
się z rodziną, napisać testamentu.

- Człowiek umiera. Co z nim się dzieje?

- Nie było epoki w dziejach ludzkości, żeby człowiek nie wierzył, że
po śmierci dalej istnieje. Czy tylko dusza, czy on cały - większość
ludzi wierzy w życie pozagrobowe i nigdy nie zgodzi się, żeby śmierć
oznaczała zagładę.

- Co czeka wybrańców, którzy pójdą do nieba?

- Najszczęśliwsze rzeczy spotykają człowieka wtedy, gdy ktoś
ofiarowuje mu siebie: w miłości, w rodzinie, w kapłaństwie, a to
odbywa się tu, na ziemi. Niebo w Biblii jest przedstawione jako
uczta: dobre wina, mięsiwa, ale nie wynika z tego, że cięgiem
będziemy siedzieć tam przy stole i na wielkim rauszu. Ten opis
pokazuje bliskość ludzi ze sobą, bliskość Boga.

- Jak tam jest?

- Możemy przypuszczać, że to TAM to jest to TU. To jest dalszy ciąg
rzeczywistości, w której żyjemy. Jeżeli chcemy mówić o niebie, to
mówmy o tym, co nazywa się kulturą. Dobre jedzenie, poezja, muzyka,
przyjaciele, rodzina, to wszystko jest przedsmakiem nieba. Gdy
smakujemy ludzkiego szczęścia, już jesteśmy w niebie.

- A czyściec?

- Myślimy, że piekło to kotły siarki, smoły i innego paskudztwa.
Podobnie wyobrażamy sobie czyściec, który jest często wyśmiewany.
Protestanci nie mają czyśćca, a my, katolicy, trzymamy się go, bo
pozwala trochę lepiej zrozumieć, co dzieje się z człowiekiem po
śmierci.

- Czy osoby zmarłe patrzą na nas, żywych? Czasami ktoś mówi: dziś w
nocy przyszedł do mnie duch zmarłego męża?

- Między bajki można włożyć te wszystkie wywoływania duchów. Po
śmierci nie idziemy za siódmą górę i siódmą rzekę. Nie ma przepaści
między żywymi a zmarłymi. Wciąż jesteśmy w tym samym pudełku, bo
jest jeden świat, który Pan Bóg ciągle stwarza.

- Ale jak się ze zmarłymi kontaktować?

I tu jest kłopot. My go mamy, a nie zmarli, bo jak rozmawiać z kimś,
kogo nie widzimy i nie słyszym? Śmierć zabiera nam ciało, przez
które porozumiewamy się między sobą i dlatego cierpimy. Przed nami
więc nowe zadanie: nauczyć się rozmawiać ze zmarłymi.

- Zmarły niedawno znany pisarz Stanisław Lem był z wykształcenia
lekarzem. Widział wielu umierających i powtarzał, że w życie
pozagrobowe nie wierzy, bo jego zdaniem go po prostu nie ma.

- Można mówić, że człowiek to sprawa chemii, fizyki, elektryczności,
białka, wody i to będzie prawda. Co jednak zrobić z dzieckiem, które
zwraca się do mamy po pogrzebie ojca: "Mamusiu, kiedy przyjdzie
tatuś?". Niech wtedy ten i ów i spojrzy temu dziecku w oczy. Nie
redukujmy człowieka do tablicy Mendelejewa. Nie próbujmy zrównywać
człowieka do rzędu zwierząt, bo zwierzę też nie chce umierać. Mając
do wyboru zupełną ciemność i jakieś jednak światło, wolę trzymać się
tego drugiego, bo jednak trochę więcej widzę.

- Forma pochówku wpływa na losy człowieka po śmierci?

- Chrystus powiedział: "Umarłym zostaw grzebanie umarłych, a ty
chodź ze mną". Należy się szacunek temu, co kiedyś było ludzkim
ciałem, a teraz to już tylko zwłoki, nieboszczyk. Nie ma znaczenia,
czy te zwłoki będą pochowane tu czy w Londynie, czy się je zakopie,
czy spali. Żywymi trzeba się zajmować.

Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka