Dodaj do ulubionych

trzymajcie mnie bo nie wytrzymam! doma/paczki

07.07.08, 13:03
Jak juz jakis czas temu pisalam, przenieslismy sie do PL. Nie bede sie wdawac
w szczegoly jak tam Polska itede i itepe, chce tylko forumowa spolecznosc na
cos uczulic.

Wiekszosc z nas wysyla czasami paczki do Polski, nie? Dla mnie to juz past
tense, ale sama sobie na koniec wyslalam ich 21, do tego 4 krzesla i 2 rowery.
I tu zaczela sie moja przygoda.

Jak sobie ten Polak wysyla paczke do Polski, to slyszy od Pani, ze paczka
dojdzie w 2 lub 6 tygodni. OK. Polak mysli, ze zanim paczka trafi do rak
szczesliwego wybranca, to bedzie albo w kontenerze, albo w firmowym
samochodzie. Otoz nie! Paczka moze na przyklad lezec w piwnicy kogos, kto
nigdy nie widzial na oczy ani tego, kto ja wyslal, ani tego, kto ma ja dostac!
A skad to wiem? Bo mam w piwnicy 3 cudze paczki!!! A skad je mam? Kierowca
zostawil mamie tydzien temu (nas nie bylo), wraz z 1 paczka dla nas.
Powiedzial ze nie moze teraz jechac ich dostarczyc i czy moglby je u nasz
przechowac. Mama to mila osoba wiec sie zgodzila. Co prawda od razu pozalowala
jak pan odjechal, no ale bylo za pozno. Ja tam nigdy bym na to nie pozwolila,
ale ludzie sa rozni. Ja najwyrazniej nie jestem taka mila :o)

Anyway, przyjechalam do domu rodzicow w zeszlym tyg. zeby w weekend odebrac
reszte, bo sprawdzilam sobie na stronie Domy (tracking #s), ze 19 z 21 paczek
jest juz "w samochodzie dystrybucyjnym". Nic sie nie pojawilo w ciagu 3 dni,
wiec zadzwonilam do Domy w Chicago. Tam mi powiedzieli, ze mam zadzwonic do
polskiego biura. W polskim biurze pani najpierw mnie dala na hold na 20 minut,
a potem na moje pytanie ile czasu jedzie samochod dystrybucyjny z Wawy nad
morze odburknela, ze firma ktora rozwozi paczki ma 10 (!!!) dni na
rozwiezienie przesylek wiec od czasu jak w trackingu pojawi sie "sam. dystr."
mam czekac do 10 dni a jak ten czas minie, mam znowu do niej zadzwonic, a w
ogole to "ona ma tu klientow i musi konczyc". Dostalam jednak od niej na
pocieszenie kolejny numer tel., tym razem do oslawionego juz posiadacza "sam.
dystr." :o)

Zadzwonilam do tego pana, ktory poinformowal mnie, ze owszem, ma moje paczki
(nie wie ile bo nie liczyl) i zebym sie nie martwila, bo on ma "suchy magazyn
i nic tu sie paczkom nie dzieje". Ja na to, ze mam nadzieje, ze sa w
magazynie, a nie w cudzych mieszkaniach, bo jego kierowca zostawil nam cudze
paczki, co mi sie kompletnie nie podoba. Pan udal zaskoczonego, po czym
stwierdzil: "ja ufam pani, a pani ufa nam". No wiec pytam go, kiedy dostane
reszte przesylek. On na to, zebym zadzwonila do niego "jutro rano, wtedy
bedzie wiecej wiedzial". Nastepnego dnia odebral po 2 godzinach, o 12 w
poludnie i powiedzial, ze "jednak dzisiaj nie wyjada, tylko w poniedzialek, no
i wtedy dostane polowe paczek, a tak w ogole- i tu cytuje i trzymajcie mnie bo
nie wytrzymam-

TO TYLE PANI PUDEL NAPAKOWALA I TAKIE CIEZKIE ZE MI SIE TO W OGOLE NIE PODOBA"

W tym momencie poszla mi para z uszu. Ale mysle sobie, co bede z nim
dyskutowac, nie dam sie sprowokowac.

Nadszedl poniedzialek, magiczny dzien, w ktorym w koncu mielismy dostac
"polowe paczek". Podjezdza facet, dzwoni domofonem i mowi zeby ZEJSC PO
PACZKI. Chwila konsternacji ("door to door service"?), ale schodzimy, bo nam
odjedzie, a przeciez trzeba mu oddac te cudze pakunki co leza w piwnicy.
Schodzimy. Tam czekaja na nas 3 najmniejsze pudelka. Oszczedze detali
konwersacji, w kazdym razie znowu sie dowiedzialam jakie ja wielkie pudla
powysylalam, no i ze on teraz tych cudzych paczek nie zabierze bo nie ma
miejsca w samochodzie (byl w polowie pusty, czulam sie jak na planie jakiegos
surrealistycznego filmu). No i pojechal.

Epilog:
wlasnie namowiona przez BF-a zadzwonilam do szefa tej firmy dystr. On na to ze
"mi obiecuje reszte paczek w nast. sobote" no i ze cos wspomnialam, ze tylko
czekam na przesylki zeby sie przeniesc z klamotami do Poznania, a oni sa w
polowie naszej drogi do Poznania, to moze "JA PRZYJECHALABYM PO PROSTU PO TE
PACZKI"???

Wydalismy na wysylke klamotow $1500. Teraz sie zastanawiam czy nie wydac
jeszcze paru setek, nie wynajac sobie samochodu dostawczego i nie pojechac,
zaladowac sobie paczek i nie pojechac. W koncu Polak potrafi. A rowery i te 2
pozostale ktore zniknely (nie ma ich w ogole w trackingu), moze kiedys dojda.
A moze rowery sa juz u kogos w piwnicy?

uff.
Obserwuj wątek
    • happy_woman Re: trzymajcie mnie bo nie wytrzymam! doma/paczki 07.07.08, 14:12
      Ostatnia paczka(morska) ktora wysylalam do Polski szla 3
      miesiace.Wysylalam Polamerem. Pani sie tlumaczyla ze paczka trafila
      do portu gdzie maja wieksze restrykcje odprawy.Poza tym doradzala
      ze "dac sobie na luz" bo masa ludzi wyjezdza i z tad te
      opuznienia.Na szczesce wszystko zakonczylo sie dobrze,czego i Tobie
      zycze.Pozdrawiam

      Ps.Jak znajdziesz czas napisz pare slow jak Ci sie podoba
      nasza "Nowa Polska".Zycze powodzenia:)
    • artremi Re: trzymajcie mnie bo nie wytrzymam! doma/paczki 07.07.08, 17:18
      Daj znac jak Ci sie bedzie zycie w PL ukladalo. Moze byc zaczela pisac blog?
      Zycze duzo szczescia i samozaparcia. Donald Tusk powowal specjnego doradce
      (Michala Boniego) zeby pracowal nad ulatwianiem imigrantom powrotu do Polski.
      Moze bys sie w to zaangazowal jesli masz czas.

      Apropos paczek, to byc moze jest glowny problem z transportem wewnatrz Polski.
      Ja w ostatnim roku wyslalam wiele paczek do Warszawy i wszystkie paczki morskie
      dochodzily w 4 tygodnie.
      • samo Re: trzymajcie mnie bo nie wytrzymam! doma/paczki 09.07.08, 13:09
        artremi napisała:

        > Daj znac jak Ci sie bedzie zycie w PL ukladalo. Moze byc zaczela pisac blog?

        Pisze bloga :o)

        > Zycze duzo szczescia i samozaparcia. Donald Tusk powowal specjnego doradce
        > (Michala Boniego) zeby pracowal nad ulatwianiem imigrantom powrotu do Polski.
        > Moze bys sie w to zaangazowal jesli masz czas.

        Tia... W koncu Polska ma byc druga Irlandia... I will look into this, ale PO to
        nie jest moja opcja polityczna.

        >
        > Apropos paczek, to byc moze jest glowny problem z transportem wewnatrz Polski.

        Niewatpliwie, chociaz wciaz czeka mnie telefon do Domy w Chicago gdzie do diaska
        sa moje 2 paczki i 2 rowery ktore nie dojechaly jeszcze do PL, chociaz za 4 dni
        mija 8 tygodni od wyslania.
        • artremi Re: trzymajcie mnie bo nie wytrzymam! doma/paczki 10.07.08, 02:55
          Moze podaj link do bloga?

          PO tez nie jest moja opcja polityczna, ale jest jedna Polska i PO
          stowrzylo sztab ludzi ktorzy maja pomoc powracajacym Polakom znalezc
          sie w Polsce oraz zachecic nowych do powrotu.
          Sama planuje napisac do nich list, zeby zaczeli od analizy
          dzialalnosci ambasad i konsulatow, i jak np. te placowki ulatwiaja
          przedluzanie paszportow lub wyrabianie nowych. Czasami przez taka
          ambasade mozna sie zrazic do powrotu...
          samo napisała:
          > Pisze bloga :o)
          >PO to nie jest moja opcja polityczna.
          • samo Re: trzymajcie mnie bo nie wytrzymam! doma/paczki 10.07.08, 13:21
            artremi napisała:

            > Moze podaj link do bloga?

            link juz jest podany w tym watku


            > PO tez nie jest moja opcja polityczna, ale jest jedna Polska i PO
            > stowrzylo sztab ludzi ktorzy maja pomoc powracajacym Polakom znalezc
            > sie w Polsce oraz zachecic nowych do powrotu.

            Tworzenie kolejnego sztabu gowno tu da. Ludzie nie wracaja bo nie ma dla nich
            pracy, a jak jest, to ledwie wystarcza na przezycie. Jestem ciekawa co ma na ten
            temat do powiedzenia sztab Donalda.

            > Sama planuje napisac do nich list, zeby zaczeli od analizy
            > dzialalnosci ambasad i konsulatow, i jak np. te placowki ulatwiaja
            > przedluzanie paszportow lub wyrabianie nowych. Czasami przez taka
            > ambasade mozna sie zrazic do powrotu...

            Jak ktos sie zrazi polska ambasada to faktycznie lepiej zeby nie wracal, bo
            tutaj w kazdym urzedzie mozna sie skutecznie zniechecic :o)
    • reninka72 Re: trzymajcie mnie bo nie wytrzymam! doma/paczki 07.07.08, 17:22
      juz tak to jest z przeprowadzkami. w stanach tez niewiele lepiej. jak
      przeprowadzalismy sie z kalifornii do chicago, najpierw czekalismy tydzien az
      firma przeprowadzkowa laskawie dostarczy, a jak juz laskawie sie pojawili, to
      facet od noszenia paczek caly czas rzucal kur..mi, ze ciezkie. fakt, mamy duzo
      ksiazek i faktycznie pudla nie byly lekkie ale jak mojemu mezowi dowalil: "man,
      you'd better be a fucking einstein!" to oslupialam! teraz mnie bawi ale wtedy
      nie bylo takie smieszne.
      a moze faktycznie lepiej nie wiedziec co sie po drodze dzieje z tymi pakunkami...
      • tamsin Re: trzymajcie mnie bo nie wytrzymam! doma/paczki 07.07.08, 17:40
        te komentarze sa swietne ;-)
        Jak sie przeprowadzalismy 7 lat temu z jednego konca miasteczka do
        drugiego, to facet z firmy ktory przyszedl oszacowac koszt,
        zadzwonil do mnie po trzech dniach i stwierdzil ze ten jeden mebel
        jest strsznie ciezki i on mi radzi........nie przeprowadzac sie! :-)
      • edytkus Re: trzymajcie mnie bo nie wytrzymam! doma/paczki 07.07.08, 23:43
        wspolczuje, u mnie teraz dostarczaja pralke i suszarke, facetzamiast
        poczekac na kolege probowal sampodniesc pralke i oczywiscie opuscil
        na nowa drewniana podloge. Zabralam sie stamtad - niech moj maz
        dochodzi czy pralka dziala i nie ma dziury w podlodze :(
        A moja siostra kilka dni temu dostala rachunek za wode - nie zgadza
        sie nazwisko, inny adres, ba kompetnie inny stan :O Swoja droga w
        South Carolina placa za wode so najmniej dwa razy mniej niz w NJ :O

        Samo, szczerze wspolczuje. Napisz jak Ci idzie z otwieraniem
        hoteliku.
        • jaga_nj Edytkus... 07.07.08, 23:54
          ja moja pralke i suszarke pozwolilam im tylko postawic w garazu, bo
          napewno musielibysmy malowac i sciany i drzwi. Juz dawno
          postanowilismy, ze zadnych "fachowcow" nie wpuszczamy do domu. U
          mojej kolezanki ci od przeprowadzek wynosili sofe ze spaniem i im to
          zelaztwo z srodka wypadlo na nowiutka drewniana podloge. Nawet nie
          bede opisywac co sie dzialo dalej;))))
          • edytkus Re: Edytkus... 08.07.08, 07:51
            jaga_nj napisała:

            > ja moja pralke i suszarke pozwolilam im tylko postawic w garazu,
            bo
            > napewno musielibysmy malowac i sciany i drzwi.

            no wlasnie, mialam pralni nie malowac ale sie nie obejdzie, na
            korytarzu i drzwiach tez pelno czarnych odciskow palcow, nie mowiac
            juz o tym ze zarowno pralka jak i suszarka sa tak wyswinione ze
            nawet nie wiadomo czy nie maja rys. A jeszcze bede miec dwie dostawy
            :O
            • marekatlanta71 Re: Edytkus... 08.07.08, 15:24
              Hmm, mysmy kupowali w Lowe's pralke, suszarke i lodowke i bylo zupelnie inaczej
              - przywiezli idealnie czyste, scian nie zadrapali, do tego urzadzenia ladnie
              sciereczka przetarli zeby sie blyszczaly a nastepnie sami zauwazyli ryse na
              lodowce i sami zdecydowali ze ja na nowa wymienia. I wymienili.
                • edytkus Re: Edytkus... 08.07.08, 16:45
                  ci "moi" byli z Best Buy, nawet o ang. nie mozna bylo sie z nimi za
                  bardzo dogadac. Ale przynajmniej za ciut wiekszy tip wszystko
                  zainstalowali, ciekawe tylko czy dobrze.
                    • beatamc Re: Edytkus... 08.07.08, 21:23
                      klaudona masz racje. Tym firmom nawet zalezy na tym , zeby cos
                      zepsuc, bo dowioza to 2gi, 3ci raz i za kazym razem dostana kase .
                      Znam tylko jedna firme, ktora ma wlasnych ludzi i tam duzo mniej
                      usterek sie zdaza przy dostawie. W tej firmie kierowca dostaje
                      dodatkowo komisje za dowieziony w calosci towar, co go bardziej
                      motywuje do sumiennej pracy.
        • samo Re: trzymajcie mnie bo nie wytrzymam! doma/paczki 09.07.08, 13:15
          edytkus napisała:

          > Samo, szczerze wspolczuje. Napisz jak Ci idzie z otwieraniem
          > hoteliku.

          Dzieki. Juz sie troche uspokoilam, moze dlatego ze wczoraj w desperacji
          zadzwonilam do goscia i powiedzialam zeby mi to przywiozl do Poznania jednym
          samochodem a nie co weekend do rodzicow. Do Poznania ma polowe drogi. Zgodzil
          sie. Za jedyne 150 zl. Ale pal licho juz chce miec to za soba. Teraz tylko musze
          odnalezc zguby i oby te 2 zaginione paczki nie byly komputerami mojego faceta,
          bo moze dojsc do przelewu krwi :o)

          Pomysl hoteliku zostal przelozony zapewne na przyszla dekade. Nie bede sie
          rozpisywac dlaczego, bo zainteresowani moga przeczytac post z 9 czerwca na moim
          blogu:
          scrapsandpieces.blogspot.com/2008/06/back-to-plan.html
          :o)
      • samo tracking domy 08.07.08, 15:04
        Tutaj mozesz sprawdzic czy przesylka jest juz w PL:
        www.doma.com.pl/www/index.html
        Na samym dole klikasz na sea lub air i wpisujesz numer przesylki. Numer jest pod
        kodem paskowym na rachunku od DOMY.
        • rolinka81 Re: tracking domy 08.07.08, 18:59
          Dzieki wielkie, przez chwile myslalam, ze sa dwie rozne "domy", bo jak wysylalam
          wczoraj paczke zapytalam sie o "tracking" i dziewczyna powiedziala, ze jeszcze
          nic takiego nie ma, ale weszlam na podany przez Ciebie link i dziala :),
          Dziekuje jeszcze raz. Mam nadzieje, ze wszystko dobrze sie zakonczy z Twoimi
          przesylkami.
          Pozdrawiam
          Paula
        • moniamm Re: tracking domy 08.07.08, 19:52
          zainteresowal mnie ten temat i dlatego wynalazlam zolty kwitek domy
          ostatnio wyslanej przeze mnie paczki. niestety na moim recipcie nie
          ma kodu kreskowego. a jedyny rzad cyfr, ktory moglby byc tracking nr
          znajduje sie w lewym gornym rogu, ale nie spelnia kryteriow
          szukania :(

          samo napisała:

          > Tutaj mozesz sprawdzic czy przesylka jest juz w PL:
          > www.doma.com.pl/www/index.html
          > Na samym dole klikasz na sea lub air i wpisujesz numer przesylki.
          Numer jest po
          > d
          > kodem paskowym na rachunku od DOMY.
    • rhodeisland Re: trzymajcie mnie bo nie wytrzymam! doma/paczki 09.07.08, 19:19
      Niestety paczki ulegaja czasem zniszczeniu jeszcze w Stanach. Moze
      na przyklad inna paczka Twoja paczke uszkodzic i wtedy firma bedzie
      probowala sie z Toba kontaktowac, ale raczej w Stanach, Ty jestes w
      Polsce, nie wiem, czy do Polski tez Ci wysla zawiadomienie o
      uszkodzeniu paczki. Co najciekawsze, to czesto w jednym biurze firmy
      nie wiedza co sie stalo w innym.
          • samo Re: samo, nie masz ochoty wracac do Stanow? 10.07.08, 01:11
            rhodeisland napisała:

            > To nie kopanie, tylko pytanie (o powrocie) i zwrocenie uwagi na
            > fakt, ze paczka moze nadal byc w biurze Domy, wiec tam jej trzeba
            > szukac.

            Dlatego tez powinnam jak najszybciej zakupic bilet do Chicago, wziac taksowke z
            O'Hare i jechac do biura Domy szukac swoich pudel.

            Brilliant. Just brilliant.

            Oczywiscie ze nie mam ochoty wracac do Stanow!!!

            Pozdrawiam zza kaluzy, RI.
        • samo Re: samo, nie masz ochoty wracac do Stanow? 10.07.08, 01:09
          marekatlanta71 napisał:

          > Nie kop lezacego :(

          No co Ty! Jakiego lezacego? :-D Ja jestem OK, na pewno nie mam ochotu wracac do
          US. Owszem, tesknie za znajomymi, ale to tutaj jest znakomita wiekszosc moich
          przyjaciol i rodzinka, moje miejsca i te zdziwaczale starsze panie co to sie
          wpychaja do pociagu bez zadnych zbednych excuse me i wala walizami po nogach!
          :-D Nie mam zadnych zastrzezen do PL poza tym, ze jest ogromna dysproporcja
          miedzy kosztami wynajmu mieszkan itp a zarobkami, nieporownywalna do USA. Ale
          nas to na szczescie nie dotyczy. Poza tym cos za cos. Tutaj moge isc na kolejne
          studia za darmo, zeby nauczyc sie hiszpanskiego! :o) Europa mi sluzy ;o)
          Pozdrawiam lezacych i siedzacych ;o)
          • rhodeisland samo 10.07.08, 03:20
            Dzwonilas do biura Domy, do ktorego zawiozlas paczki?
            Pewnie tak, ale moze nie, wiec dlatego o tym napisalam.
            Moze sie okazac, ze paczki tam wlasnie sa. Nie musisz po nie tu
            jechac jesli cos sie z nimi stalo. Przypuszczam, ze wystarczy, ze
            ktos z Twoich znajomych w Stanach przepakuje te paczki. Wystarczy
            niewielkie zewnetrzene uszkodzenie pudelka i firma moze nie wyslac
            przesylki do Polski.
            Co do Twojego biznesu, to istnieje cos takiego jak bezwrotna
            pozyczka od Unii, moze uda Ci sie ja dostac.
            Jesli budynek jest w bardzo zlym stanie, to moze warto zbudowac nowy?
            Mam nadzieje, ze Ci sie powiedzie. Nie wiem, czy oplaca sie w Polsce
            jakikolwiek uczciwy interes (musisz placic ZUS pracownikom, dochodza
            wysokie podatki) Prowadzenie hotelu wiaze sie z koniecznoscia brania
            od gosci wiekszych pieniedzy, niz tutaj za pobyt, bo inaczej sie nie
            oplaca.
            Nie musisz isc na studia zeby uczyc sie jezyka. Pisalas tez o
            wloskim. Uwazam, ze jest latwiejszy od hiszpanskiego i na pewno dasz
            rade opanowac go dosc szybko z ksiazka i nagraniami. Hiszpanski jest
            trudniejszy.
            • samo Re: samo 10.07.08, 13:32
              rhodeisland napisała:

              > Dzwonilas do biura Domy, do ktorego zawiozlas paczki?
              > Pewnie tak, ale moze nie, wiec dlatego o tym napisalam.
              > Moze sie okazac, ze paczki tam wlasnie sa. Nie musisz po nie tu
              > jechac jesli cos sie z nimi stalo. Przypuszczam, ze wystarczy, ze
              > ktos z Twoich znajomych w Stanach przepakuje te paczki. Wystarczy
              > niewielkie zewnetrzene uszkodzenie pudelka i firma moze nie wyslac
              > przesylki do Polski.

              Paczki sa w kontenerze... Jakbys widziala te co juz doszly to zobaczylabys jak
              oni potrafia zniszczyc kartony.

              > Co do Twojego biznesu, to istnieje cos takiego jak bezwrotna
              > pozyczka od Unii, moze uda Ci sie ja dostac.

              Nie ma bezzwrotnych pozyczek :o) Sa jednak dotacje z urzedow pracy i pewne
              fundusze z UE. Ja jednak nie bede teraz tego robic. Mam inny pomysl o ktorym na
              razie nie chce pisac zeby nie zapeszyc :o)

              > Jesli budynek jest w bardzo zlym stanie, to moze warto zbudowac nowy?

              Na cudzej dzialce? Mam zburzyc czyjs dom i budowac nowy? Ja juz porzucilam ten
              projekt.

              > Mam nadzieje, ze Ci sie powiedzie.

              Juz mi sie wiedzie. Znalazlam prace, przyjeli mnie znow na uniwerek, pracuje nad
              nowa business idea.

              >Nie wiem, czy oplaca sie w Polsce
              > jakikolwiek uczciwy interes (musisz placic ZUS pracownikom, dochodza
              > wysokie podatki)

              Oplaca sie. I latwiej tu prowadzic small business niz bic sie z wielkimi
              sieciami w USA. Idz do urzedu pracy w swoim miescie i powiedz ze chcesz otworzyc
              swoj business. Zapytaj co Ci maja do zaoferowania. A potem policz takie
              businesses w swoim neighborhood.

              Prowadzenie hotelu wiaze sie z koniecznoscia brania
              > od gosci wiekszych pieniedzy, niz tutaj za pobyt, bo inaczej sie nie
              > oplaca.

              Prywatne B&Bs w Stanach sa drozsze niz w Polsce. Porownaj ceny w stosunku do
              zarobkow. Bo jak chcesz porownywac, to chyba nie z Motel 6.

              > Nie musisz isc na studia zeby uczyc sie jezyka.

              No co Ty? I'm enlightened.

              >Pisalas tez o
              > wloskim. Uwazam, ze jest latwiejszy od hiszpanskiego i na pewno dasz
              > rade opanowac go dosc szybko z ksiazka i nagraniami.

              Ja sie nie chce uczyc survival Italian tylko hiszpanskiego zeby byc tlumaczem
              Polish-English-Spanish w kazda strone.

              >Hiszpanski jest trudniejszy.

              Nie jesli juz mowisz po francusku.
                • samo Re: samo 10.07.08, 23:31
                  lilazw napisała:

                  > Samo, naprawde brak mi slow. Mam nadzieje, ze przeprosilas pana za
                  > utrudnianie zycia :)

                  Oczywiscie! Kupilam mu kwiaty :-D

                  Dzisiaj przywiezli mi wiekszosc do Poznania, za dodatkowe 150 zl, chociaz mieli
                  polowe drogi. 3 sa wciaz missing, wraz z rowerami. Grrr.
          • happy_woman Re: samo, nie masz ochoty wracac do Stanow? 11.07.08, 00:41
            Nie kop lezacego? Chyba masz na mysli siebie i nas tu mieszkajacych
            na drugim koncu swiata.

            "Jak ptak,ktory daleko odlecial od gniazda,tak czlowiek,ktory sie
            tula z dala od ojczyzny"

            Madry Salomon wiedzial co pisal. Moge tylko napisac o sobie ze
            komfort zycia tutaj(choc i tak juz co raz bardziej
            podwazalny)"friendly environment" i co tam jeszcze mozna sobie
            wymyslec nigdy nie przeslani mi tesknoty za rodzina i krajem w
            ktorym sie urodzilam PERIOD:)
            • inletka musze zabrac glos 11.07.08, 00:47
              > "Jak ptak,ktory daleko odlecial od gniazda,tak czlowiek,ktory sie
              > tula z dala od ojczyzny"
              >
              > Madry Salomon wiedzial co pisal. Moge tylko napisac o sobie ze
              > komfort zycia tutaj(choc i tak juz co raz bardziej
              > podwazalny)"friendly environment" i co tam jeszcze mozna sobie
              > wymyslec nigdy nie przeslani mi tesknoty za rodzina i krajem w
              > ktorym sie urodzilam PERIOD:)


              SWIETA RACJA!
                • inletka Re: musze zabrac glos 11.07.08, 15:40
                  > jak tak ciezko.............

                  Wlasnie o to chodzi ze nie jest ciezko ale zeby nie wiem jak bylo
                  latwo i perfekt to ta tesknota za rodzina i miejscami zawsze
                  przycmi to perfekt zycie i wygode jaka sie ma tutaj.
                  Z kolei przypuszczalnie powrot do Polski zaspokoilby te braki
                  rodzinne ale zostalaby tesknota do dobrej organizacji i
                  przewidywalnosci wszystkiego jaka tu panuje. Tego zaprzeczyc nie
                  mozna.
                • samo Re: musze zabrac glos 11.07.08, 17:50
                  tamsin napisała:

                  > jak tak ciezko, to czemu nie sprobowac swoich sil w PL? Nie piszcie,
                  > ze maz/partner nie chce, Samo przekonala swojego BF wiec chyba to
                  > jest wykonalne?

                  Uhm, ale jego nie trzeba bylo przekonywac :o) On sam chcial po 6 tygodniach
                  jezdzenia po Europie i odwiedzeniu Polski. Nie jest zachwycony perspektywa
                  uczenia angielskiego, ale swojego wyuczonego zawodu (computer science) tez nie
                  chce wykonywac, wiec nie ma wyjscia :o)
                • reninka72 Re: musze zabrac glos 11.07.08, 19:02
                  > jak tak ciezko, to czemu nie sprobowac swoich sil w PL? Nie piszcie,
                  > ze maz/partner nie chce, Samo przekonala swojego BF wiec chyba to
                  > jest wykonalne?
                  Nie zawsze to jest wykonalne, szczegolnie jesli maz czy partner ma tu
                  dlugoterminowe zobowiazania, ktorych nie chce lub nie moze porzucic. A jak sie
                  fnkcjonuje w miedzynarodowym zwiazku to zawsze ktores bedzie nie u siebie, i
                  zawsze ktoremus bedzie teskno za domem. Daj znac za 4 lata jak twoj BF bedzie
                  mial dosc mieszkania w Polsce, bo ludzie nadasani, antysemici, ksenofobi, pogoda
                  do doopy, biurokracja itd. Ja juz to przerobilam ;)
                  • samo Re: musze zabrac glos 11.07.08, 19:50
                    reninka72 napisała:
                    > Nie zawsze to jest wykonalne, szczegolnie jesli maz czy partner ma tu
                    > dlugoterminowe zobowiazania, ktorych nie chce lub nie moze porzucic.

                    Ofkors.

                    >A jak sie funkcjonuje w miedzynarodowym zwiazku to zawsze ktores bedzie nie u
                    siebie, i
                    > zawsze ktoremus bedzie teskno za domem.

                    Jak to mawiaja, dom tam, gdzie serce Twoje :o) On nie zostawil za soba tylu
                    ludzi, ilu ja zostawilam wyjezdzajac do USA.

                    >Daj znac za 4 lata

                    Pod warunkiem ze nie zapomne ;o))

                    >jak twoj BF bedzie mial dosc mieszkania w Polsce,

                    On czsami juz ma dosc. Tak samo jak czasami mial dosc tam.

                    >bo ludzie nadasani,

                    Ani ja ani on nie przepadamy za small talks i szczerzeniem zebow :-D

                    >antysemici,

                    Sorki ale ja nie znam ani jednego. Przynajmniej nikto sie do tego nie przyznaje.
                    Rownie dobrze mozna miec dosc amerykanskiego rasizmu wszechobecnego na kazdym kroku.

                    >ksenofobi,

                    Patrz moj komentarz dot. antysemitow. Poza tym z tego co wiem Polska nie buduje
                    muru na wschodniej granicy. Polityka imigracyjna jest tez przyjazniejsza jemu
                    tutaj (ma 2 paszporty-amerykanski i francuski) niz mi i mi podobnym byla tam.

                    >pogoda do doopy,

                    4 seasons, no hurricanes, barely any floods.

                    >biurokracja

                    Z racji nieznajomosci jezyka z polska biurokracja to ja mam przyjemnosc :o)

                    >itd.

                    o tym "itd." to mozemy pogadac: sluzba zdrowia, komunikacja publiczna, darmowa
                    edukacja, ludzie na chodnikach zamiast tylko w samochodach, parki a w nich
                    ludzie ktorzy dotra tam na nogach a nie tylko samochodem, coraz wiecej sciezek
                    rowerowych, bliskosc innych pieknych miejsc w Europie (wraz z tanimi liniami
                    lotniczymi), przyjazni i pomocni Polacy, niesamowite wiezi rodzinne,
                    alternatywna energia finansowana przez UE, zdrowsze jedzenie, farmers' markets
                    codziennie w paru miejscach w miescie, dobre filmy w kinach.

                    Tak mniej wiecej wygladala i wyglada jego lista powodow dla ktorych chcial byc
                    tu a nie tam.

                    >Ja juz to przerobilam ;)

                    Trafilas na marudnego :o)



                    • reninka72 Re: musze zabrac glos 11.07.08, 20:12
                      > o tym "itd." to mozemy pogadac: sluzba zdrowia, komunikacja publiczna, darmowa
                      > edukacja, ludzie na chodnikach zamiast tylko w samochodach, parki a w nich
                      > ludzie ktorzy dotra tam na nogach a nie tylko samochodem, coraz wiecej sciezek
                      > rowerowych, bliskosc innych pieknych miejsc w Europie (wraz z tanimi liniami
                      > lotniczymi), przyjazni i pomocni Polacy, niesamowite wiezi rodzinne,
                      > alternatywna energia finansowana przez UE, zdrowsze jedzenie, farmers' markets
                      > codziennie w paru miejscach w miescie, dobre filmy w kinach.
                      >
                      > Tak mniej wiecej wygladala i wyglada jego lista powodow dla ktorych chcial byc
                      > tu a nie tam.

                      :))))) oj, znam to znam. Moj tez na poczatku latal dwa metry nad ziemia z w/w
                      powodow. Przeszlo po paru latach. Zycze aby twojemu nie przeszlo, bo istotnie
                      znam takich, ktorym nie przechodzi.

                      > Trafilas na marudnego :o)

                      Co prawda to prawda ;)
    • rhodeisland samo 11.07.08, 03:47
      Moze te informacje Ci sie przydadza.
      Istnieja bezwrotne pozyczki (chyba okresla sie to jako dotacja) z
      Unii
      www.bierzdotacje.pl/dotacje-na-start/dotacje-up/10-dotacje-na-start/
          • samo Re: paczki doszly? :D:D:D:D:D:D 11.07.08, 19:55
            No te "zaginione" 3 i rowery trafily do kontenera ktory wlasnie doplynal do
            Rotterdamu :o) Mam je dostac "za jakis tydzien- dwa". Stawiam na 3 :-D I kurcze
            niczego mi tak nie szkoda jak tego ze pol lata jestem bez mojego roweru!!!

            Reszta juz tu jest tak jak napisalam. Nic sie nie zniszczylo, chociaz kartony
            byly mocno poturbowane, niektore nawet dziurawe :o) Dobrze spakowalismy, no i je
            ponumerowalismy i mielismy ogolna liste zawartosci dla kazdego numeru, co bardzo
            ulatwilo nam pozniej sprawdzanie czy wszystko jest i co juz doszlo a na co czekamy.
            • beatamc Re: paczki doszly? :D:D:D:D:D:D 11.07.08, 20:30
              samo, liczylas ile Cie mniej wiecej ta przeprowadzka kosztowala?
              Wszystko wyslalas w paczkach, czy wyslalas tez w kontenerze?
              My wlasnie po raz kolejny zaliczamy hustawke emocjonalana, dotyczaca
              miejsca naszego bycia. Tu mam wiecej rodziny, ale tam mam
              przyjaciol...ciezko wybrac.
                • samo Re: paczki doszly? :D:D:D:D:D:D 11.07.08, 21:10
                  aneta05 napisała:

                  > beatamc napisała:
                  >
                  > > Tu mam wiecej rodziny, ale tam mam
                  > > przyjaciol...ciezko wybrac.
                  >
                  > rodzina vs przyjaciele...to taki ciezki wybor?

                  Zalezy jakie kontakty z rodzina, a jakie z przyjaciolmi, nie? Jedna z moich
                  kolezanek nie wraca do Polski bo nie chce byc w tym samym kraju, co jej matka.

                  A Beata ma pewnie wiele innych powodow, dla ktorych ciezko jej wybrac. Tylko
                  niekoniecznie wszystkie nam napisala :o)
                  • beatamc Re: paczki doszly? :D:D:D:D:D:D 11.07.08, 22:46
                    > A Beata ma pewnie wiele innych powodow, dla ktorych ciezko jej
                    wybrac. Tylko
                    > niekoniecznie wszystkie nam napisala :o)

                    Dokladnie tak jak piszesz.
                    Przyjaciol sie wybiera, rodziny niestety nie. Zreszta sa to 2 rozne
                    rzeczy, ktore sa niezbedne do prawidlowego rozwoju czlowieka, a ja
                    jednej sie pozbawilam, stad te rosterki. Przyjaciele nie zastapia
                    tego co daje rodzina i na odwrot. Najlepiej otaczac sie wszystkimi
                    zyczliwymi ludzmi...
              • samo Re: paczki doszly? :D:D:D:D:D:D 11.07.08, 21:08
                beatamc napisała:

                > samo, liczylas ile Cie mniej wiecej ta przeprowadzka kosztowala?

                $150+gas za wynajecie Budget Truck z Madison WI do Chicago zeby zawiezc paczki
                $1500 za wyslanie 21 paczek po ok. 70-80 funtow kazda, 4 krzesel i 2 rowerow
                firma Doma
                $75 za motel w noc przed wylotem
                $20 za pizza+delivery do motelu+$10 za beer 6-pack
                $1500 za nasze bilety na trasie Chicago- Wawa
                $180 (?) za 2 kocury
                40 (?) zl za taksowke na Centralny
                120 zl za pociag do rodziny

                lzy na polikach kiedy kapitan pilotow mowi o 9 rano "Dzien dobry, witamy w
                Polsce, wlasnie lecimy nad plaza w Darlowie"- priceless.


                > Wszystko wyslalas w paczkach, czy wyslalas tez w kontenerze?

                Tylko paczkami. Jak wyliczylismy kontener sie nam nie oplacal, bo oprocz kosztow
                wysylki doszlyby koszty wynajecia samochodu zeby odebrac klamoty spod Wawy,
                oplaty celne (nawet przy przesiedlenczym!) i moje koszty psychiczne podczas
                jazdy samochodem ciezarowym po polskich drogach, czyli kilkusetkilometrowym
                zakrecie smierci ;o)

                > My wlasnie po raz kolejny zaliczamy hustawke emocjonalana, dotyczaca
                > miejsca naszego bycia. Tu mam wiecej rodziny, ale tam mam
                > przyjaciol...ciezko wybrac.

                Oj ciezko. Ciezko zrobic pierwszy krok- podjac decyzje. Potem idzie z gorki. No,
                powiedzmy :o) Co pare dni ogarnia cie strach zastepowany euforia. Jakis czas po
                przyjezdzie to samo. Ale juz nie placze do poduszki, nie czekam godzinami zeby
                roznica czasu pozwolila mi do kogos zadzwonic, nie tesknie. Jestem u siebie. I
                nie powiem, jest pelno rzeczy ktore widze i ktore uwazam ze moglyby sie zmienic,
                ale tak samo bylo tam.

                Duzo rzeczy trzyma ludzi w USA i duzo innych sklania ich do powrotu. Jak ktos
                chce sobie duzo kupowac za swoje zarobki, niech siedzi w USA, bo tutaj nie tylko
                kupi sobie o wiele mniej, ale i nie bedzie mial tyle storage space :-D Jak ktos
                lubi super uprzejmosc i przepraszanie kiedy mu ktos zaslania polke w sklepie
                przechodzac z wozkiem, niech nie wraca. Duzo pracy i pieniedzy a malo wakacji-
                USA. Malo pieniedzy bo duzo tu drozej- Polska. Ale za to nic nie zastapi
                poczucia "bycia u siebie", spotkan z przyjaciolmi, jazdy na tym samym wozku,
                tych samych wspomnien z dziecinstwa, wspolnoty doswiadczen, zmagania sie z
                rzeczywistoscia :o) Ogrodow dzialkowych, tramwajow, jagod, truskawek w
                kobialkach, grzybow, wedzonej makreli, malosolnych, plazy nad Baltykiem, Twojego
                Stylu, Polityki, Wyborczej, sera edamskiego, piwa Tyskiego, slowianskiej duszy i
                tej polskiej martyrologii, nowej polskiej sztuki, repertuaru w kinach, festiwali
                teatralnych (mmm... Malta) i filmowych (np. Nowe Horyzonty), sklepow z
                materialami innymi niz JoAnn Fabrics, salaty niezawinietej w folie spozywcza i
                przewiezionej 5000 km, TVP Kultura, rynkow w wielkich miastach, krakowskiego
                Kazimierza, parkow narodowych do ktorych nie wjedziesz samochodem, zaglowek na
                Mazurach na kazda kieszen... To trudno zastapic. Ale co jeszcze? Ano np. ze jak
                teraz pojde na studia za darmo to za rok moge pojechac tez za darmo na student
                exchange na rok do Barcelony i od UE dostane kilkaset euro na miesiac na zycie
                :o) Albo ze pracy jest duzo. Ze jak wyjezdzalam to bylo 18% bezrobocia, a teraz
                np. w Poznaniu jest 3%. Oczywiscie ze dlatego, ze ludziska powyjezdzaly na
                wyspy, no ale praca jest :o) I place tez sa coraz lepsze, szczegolnie w duzych
                miastach. Dwoje pracujacych doroslych nie bedzie zylo gorzej niz w USA. A
                quality of living nie mierzy sie wylacznie w pieniadzach, square footage i
                ilosci samochodow. Zreszta dla mnie pod tym ostatnim wzgledem Polska i tak
                wygrywa- tu nie trzeba miec samochodu zeby wygodnie zyc :-D

                Takie tam samowe dyrdymalki :o)
                • moniamm Re: paczki doszly? :D:D:D:D:D:D 11.07.08, 21:39
                  echhhhhh zazdroszcze twojego spojrzenia na Polske :)te wszystkie
                  wymioenione rzeczy przez Ciebie scisnely mi serce, ale..to tylko
                  sentyment za krajem dziecinstwa.

                  pomysl serio o blogu. moglby byc ciekawy. o ile oczywiscie
                  znajdziesz na niego czas i checi.
                  • samo MOJ BLOG 11.07.08, 22:00
                    tutaj:
                    scrapsandpieces.blogspot.com
                    od paru miesiecy dopiero, po angielsku i rzadko pisze (zdjecia tez mojej
                    roboty), no ale jest! :o)
                • beatamc Re: paczki doszly? :D:D:D:D:D:D 11.07.08, 22:50
                  > $150+gas za wynajecie.......lecimy nad plaza w Darlowie"-
                  priceless.


                  Dzieki :)) Czyli nie tak zle, chyba byloby mnie stac :)
                  To co pod koniec napisalas, jest mi ciezko czytac. Bede musiala
                  sobie dawkowac, bo szlag trafi z tesknoty.
                  • ladybug Re: paczki doszly? :D:D:D:D:D:D 11.07.08, 22:56
                    beatamc napisała:


                    Dzieki :)) Czyli nie tak zle, chyba byloby mnie stac :)
                    > To co pod koniec napisalas, jest mi ciezko czytac. Bede musiala
                    > sobie dawkowac, bo szlag trafi z tesknoty.


                    Czytajac to oczy mi sie zaszklily. Nie dalam rady dokladnie i do
                    konca. Przeczytam w domu.
                  • samo Re: paczki doszly? :D:D:D:D:D:D 11.07.08, 23:38
                    beatamc napisała:

                    > > $150+gas za wynajecie.......lecimy nad plaza w Darlowie"-
                    > priceless.
                    >
                    >
                    > Dzieki :)) Czyli nie tak zle, chyba byloby mnie stac :)

                    Pewnie mozna i taniej- ja tam sobie nie odmawialam za wiele, przywiozlam
                    znakomita wiekszosc swoich ksiazek, mnostwo materialow (szyje na maszynie),no i
                    wiele innych klamotow cobym tutaj nie musiala na nowo wszystkiego kupowac :o)

                    > To co pod koniec napisalas, jest mi ciezko czytac. Bede musiala
                    > sobie dawkowac, bo szlag trafi z tesknoty.

                    Ano... To powolutku :o) Trzymaj sie tam, u Was pewnie slonce swieci!
                    • klaudona Re: paczki doszly? :D:D:D:D:D:D 12.07.08, 02:35
                      Beata i Samo, ile mialyscie lat, gdy wyjechalyscie? Pytam sie, bo mnie juz
                      zupelnie nie ciagnie, a przylecialam tutaj 14 lat temu. Pierwszy rok bardo
                      tesknilam, a pozniej juz coraz mniej. Teraz wystarcza mi wakacje co 5 lat i
                      Wasze sentymenty na mnie nie dzialaja.
                        • tamsin Re: paczki doszly? :D:D:D:D:D:D 12.07.08, 03:45
                          To chyba nie sa sentymenty to co Samo napisala, to stanie w
                          zawieszeniu, wielkim rozkroku, jezeli czeka sie godzinami na zmiane
                          czasu aby sie wygadac z przyjazna dusza i buczy sie w poduche non
                          stop z tesknoty. W takim wypadku naprawde lepiej zaryzykowac
                          powrot "na swoje" i przezywac te martyrologie wspolnie z innymi,
                          ktorzy to rozumieja.
                          Sentyment to sa te jagody i truskawki ktorych smak pamietamy z
                          dziecinstwa, fajnie powspomiac ale plakac za tym nikt nie bedzie.
                          • samo Re: paczki doszly? :D:D:D:D:D:D 12.07.08, 11:19
                            tamsin napisała:

                            > To chyba nie sa sentymenty to co Samo napisala, to stanie w
                            > zawieszeniu, wielkim rozkroku, jezeli czeka sie godzinami na zmiane
                            > czasu aby sie wygadac z przyjazna dusza i buczy sie w poduche non
                            > stop z tesknoty.

                            Wszystko sie zgadza, siedzenie okrakiem na plocie tudzien stanie w wielkim
                            rozkroku, czekanie godzinami na zmiane czasu... Tylko sie buczalam non stop, a
                            wtedy, kiedy mi bylo smutno z jakiegos powodu, a nie moglam zadzwonic do PL.

                            W takim wypadku naprawde lepiej zaryzykowac
                            > powrot "na swoje" i przezywac te martyrologie wspolnie z innymi,
                            > ktorzy to rozumieja.

                            Ta martyrologia o ktorej napisalam to raczej ogolne pojecie nt. slowianszczyzny,
                            niz wspolne przezywane cierpienie, bo tu nie cierpie (tam zreszta tez nie
                            cierpialam, to nie jest tak ze ja w USA chodzilam ciagle zdolowana i myslalam o
                            Polsce! :o) Tylko ze nie chcialam tu przyjezdzac raz do roku na 2 tygodnie,
                            wysylac kartek na wesela przyjaciolkom, czy nawet nie moc byc na pogrzebie dziadka.)

                            > Sentyment to sa te jagody i truskawki ktorych smak pamietamy z
                            > dziecinstwa, fajnie powspomiac ale plakac za tym nikt nie bedzie.

                            Ciezko plakac za truskawkami, ale mozna plakac za przyjaciolmi z dziecinstwa.
                            Taki los imigranta. Samotnosc za dolary.
                            • samo Re: paczki doszly? :D:D:D:D:D:D 12.07.08, 11:25
                              samo napisała:

                              > Wszystko sie zgadza, siedzenie okrakiem na plocie tudzien stanie w wielkim
                              > rozkroku, czekanie godzinami na zmiane czasu... Tylko sie buczalam non stop, a
                              > wtedy, kiedy mi bylo smutno z jakiegos powodu, a nie moglam zadzwonic do PL.

                              mialo byc NIE buczalam :o))
                      • beatamc Re: paczki doszly? :D:D:D:D:D:D 12.07.08, 03:41
                        mialam ok 27lat jak zostalam. Wczesniej kilka razy przylatywalam na
                        wakacje. Za piewszym razem mialam okazje zostac tutaj i pojsc do
                        szkoly. Moze jakbym to zrobila mialabym juz to za soba, moze mniej
                        rozterek by bylo. Mniej duszy by tam zostalo. ...ale nie zaluje,
                        jeszcze sie pozbieram i wroce do siebie ;)
                      • samo Re: paczki doszly? :D:D:D:D:D:D 12.07.08, 11:24
                        klaudona napisała:

                        > Beata i Samo, ile mialyscie lat, gdy wyjechalyscie? Pytam sie, bo mnie juz
                        > zupelnie nie ciagnie, a przylecialam tutaj 14 lat temu. Pierwszy rok bardo
                        > tesknilam, a pozniej juz coraz mniej. Teraz wystarcza mi wakacje co 5 lat i
                        > Wasze sentymenty na mnie nie dzialaja.


                        Ja mialam 21 i bylam w Stanach pare razy wczesniej. Ja na poczatku nie
                        tesknilam, ale pozniej coraz bardziej, bo zaczynalo do mnie powoli docierac,
                        jaka to odleglosc!

                        Super ze ci wystarcza wakacje co 5 lat i ze nasze sentymenty na ciebie nie
                        dzialaja- zaklimatyzowalas sie, a moze nie masz za kim za bardzo tesknic jak
                        niektorzy, ktorych znam. Ja nie namawialam swojego faceta na wyjazd do Polski,
                        bo chcialam zeby to byla jego decyzja, zebym nie byla za jego byc moze pewnego
                        dnia smutki odpowiedzialna. Kazdy wazy swoje za i przeciw. To, ze ja pisze o
                        truskawkach i jagodach, to jest jedna strona medalu. Powodow jest mnostwo! A ty
                        przeciez mozesz mi wyliczyc mnostwo takich, dla ktorych decydujesz si e mieszkac
                        w USA.
                        • bella41 Re: paczki doszly? :D:D:D:D:D:D 12.07.08, 15:21
                          powodow do tesknoty jest wiele
                          samo doskonale wszystko opisala w poprzednim poscie
                          ja swojej tesknoty nawet wyrazic slowami nie umiem, ale naklada sie na nia
                          ogromny zbior malych spraw

                          przyjechalam, jak mialam 26 lat
                          to bylo 5 lat temu
                          doskonale was rozumiem, samo i beata
                          na co dzien tej tesknoty nie widac, bo nie teskni sie zawsze i o kazdej
                          porze-smieje sie, nawiazuje znajomosci, moje zycie prze do przodu, nie uciekam w
                          sentymenty dziecinstwa czy wczesnej mlodosci, ale tylko ja wiem, jaka dokladnie
                          melodia gra mi w duszy

                          powodzenia samo
    • rhodeisland samo 11.07.08, 22:49
      Krucafuks wracam do PL!
      Just kidding!
      Chyba za dawno wyjechalam i dlatego w Stanach czuje sie u siebie,
      nie w Polsce. Te wszystkie sentymentalne, wyliczone przez Ciebie
      powody nie sa dla mnie wazniejsze, niz wygoda zycia, ktora moge miec
      tylko w kochanym juesej.
      Polska, do ktorej mam sentyment, juz nie istnieje, a poniewaz nie
      bylo mnie tam w okresie najwiekszych zmian, te zmiany sa dla mnie
      szokiem. Gdy slysze jak ludzie obecnie mowia i pisza po polsku, to
      uszy mnie bola.
      Fajnie, ze jestes w kraju gdzie czujesz sie u siebie, ze korzystasz
      z mozliwosci ksztalcenia sie.
      !Buena suerte!
      • happy_woman Re: samo 13.07.08, 01:39
        Ja tez tesknie,choc nie tak bardzo jak osiem lat temu,kiedy tu
        przyjechalismy. Od tego czasu w Polsce jeszcze nie bylam. "Powrot do
        przeszlosci" planuje na przyszly rok. Pojade,zobacze,ocenie...
        Choc juz dzis wiem ze nie wrocila bym tam w ciemno,bez zadnego planu
        na zycie.Za duza odpowiedzialnosc jesli sie wychowuje dzieci,za duze
        ryzyko.A moze za malo oceniam swoje mozliwosci,przeciez wrociala bym
        do ziemi ojczystej.I takie wlasnie rosterki czlowiekiem targaja czy
        sie tego chce czy nie.Pozdr
        • edytais Re: samo 13.07.08, 18:16
          Ja podobnie jak Klaudona. Wyjechalam do USA jak mialam 19 lat i teraz mam juz
          prawie 35, wiec kawal czasu jak juz tu mieszkam. Polska zmienila sie nie do
          poznania. Nie mialam przyjaciolki od serca w PL i z wiekszoscia znajomych
          urwaly sie kontakty. Jedyny sentyment jaki mi pozostal to rodzina: rodzice,
          siostra i brat. Do reszty za bardzo nie tesknie. To tylko drobiazgi tu i tam,
          ale dla mnie nie bylby powodem do przeprowadzki. Moj brak tesknoty za krajem
          przypisuje troche temu jak mi zycie sie ukladalo w PL vs USA.
          Przyznam, ze w USA czulam sie bardziej dowartosciowana czy doceniona i
          pewniejsza siebie. W PL mialam kilku chlopakow, ale wlasciwie dlatego, zeby
          miec ale nie byla to milosc nawet wielkosci ziarnka z piasku. Pamietam jak
          rozpaczalam, ze zawsze trafia mi sie tak, ze albo mi ktos sie podoba a ja nie,
          albo na odwrot. W USA poznalam to uczucie zakochania i wszystkiego co z tym
          idzie (zlego i dobrego).
          Tutaj tez mialam wiecej ciekawych przygod, wiec sila rzeczy sentyment jest
          wiekszy do USA niz do PL.
          • jaga_nj Re: samo 15.07.08, 02:04
            A ja juz nie bylam w Polsce 17 lat, wogole przez caly moj pobyt
            tutaj bylam w Polsce 2 razy. Jade na drugi rok ale tylko ze wzgledu
            pokazania dzieciom bo jeszcze nie byly. Nie ciagnie mnie tam
            specjalnie mimo, ze mam z Polska stycznosc na codzien. To za czym
            tesknie....tego juz nie ma. Wlasnie zastanawiam sie czy nie polece
            przez Paryz i nie zostane przez chwile, bo akurat tam chcialabym
            byc:)
    • rhodeisland samo, co do "szczerzenia zebow" 15.07.08, 04:20
      Za czym nie przepadasz, to slyszalam wielokrotnie takie opinie.
      Osoby, ktore je wyrazaly, b.uwazaly zeby nie pokazywac zebow w
      usmiechu. Ten ich "bezzebny" usmiech nie byl wiec naturalny, ale jak
      najbardziej zaplanowany. Z czasem okazywalo sie, ze nie pokazuja
      zebow, bo sie wstydza ich wygladu. Gdy niektorzy z nich naprawili
      stan uzebienia, zaczeli sami szczerzyc zeby.
      W kontaktach z obcymi ludzmi nie zalezy mi na tym zeby zobaczyc, ze
      ktos ma zly humor albo jest po prostu niesympatyczna osoba. Nie jest
      z natury mily, to mnie nie obchodzi, niech zly humor zachowa dla
      przyjaciol i rodziny, ja chce zobaczyc jego usmiechnieta maske.
        • robin153 Re: samo, co do "szczerzenia zebow" 15.07.08, 04:28
          Ja po 20 latach wciaz tesknie. I sa momenty ze czuje sie rozdarta, bo wiem z
          pewnoscia ze nie umialabym funkcjonowac zawodowo w Polsce bo tutaj zdobylam
          wyksztalcenie i tutaj pracowalam cale moje dorosle zycie. Ale tesknie bardzo za
          moimi bliskimi, i przyjaciolmi. I staram sie byc w PL co roku, ale nie zawsze
          daje rade. I tak troche zyje w okraku. Bardzo zazdroszcze ludziom ktorzy
          potrafilisie do konca tutaj zasymilowac - moj maz np.
      • samo Re: samo, co do "szczerzenia zebow" 15.07.08, 23:47
        rhodeisland napisała:

        > Za czym nie przepadasz, to slyszalam wielokrotnie takie opinie.
        > Osoby, ktore je wyrazaly, b.uwazaly zeby nie pokazywac zebow w
        > usmiechu. Ten ich "bezzebny" usmiech nie byl wiec naturalny, ale jak
        > najbardziej zaplanowany. Z czasem okazywalo sie, ze nie pokazuja
        > zebow, bo sie wstydza ich wygladu. Gdy niektorzy z nich naprawili
        > stan uzebienia, zaczeli sami szczerzyc zeby.
        > W kontaktach z obcymi ludzmi nie zalezy mi na tym zeby zobaczyc, ze
        > ktos ma zly humor albo jest po prostu niesympatyczna osoba. Nie jest
        > z natury mily, to mnie nie obchodzi, niech zly humor zachowa dla
        > przyjaciol i rodziny, ja chce zobaczyc jego usmiechnieta maske.

        W ogole nie wiem co ci napisac bo nie rozumiem o co chodzi.
        • tamsin Re: anutka 15.07.08, 05:00
          rhodeisland napisała:
          > Wyszczerzone zeby ja przestraszyly

          nie wiem czemu usmiechniete twarze tak bardzo zle dzialaja na
          niektorych, czesto czytam na forach jak niektorym Polakom bardzo
          przeszkadzaja ludzie ktorzy do nich sie usmiechaja na ulicy czy gdy
          mowia przepraszam aby zobaczyc polke w sklepie (Samo o tym tez
          wspomina). Ze to niby sztuczne i nieszczere. I tak sie zastanawiam,
          czy ponura skwaszona mina rodaka tak naprawe blogo dziala na serce?
          czy popychanki w sklepie zamiast uprzejmego "przepraszam" osladza
          codzienne zycie? Ciezko czasami zrozumiec dlaczego chamstwo jest
          latwiej tolerowane i uwazana za "szczere" niz prosta uprzejmosc..
            • foxie777 Re: podpisuje sie pod tamsin postem; obiema rekam 15.07.08, 17:07
              Chyba juz teraz jest w Polsce troche lepiej, bo zauwazylam
              wiele usmiechnietych buzi w sklepach czy restauracjach i po prostu
              na ulicy.Fakt, ze jak kiedys zaczepilam jakas babke i pochwalilam
              jej pieska, moja Mama zapytala dlaczego odzywam sie do obcej osoby.
              Musze dodac, ze ww osoba byla zachwycona moim pytaniem .
              Coz jest nieszczerego w takim pytaniu?.Piesek byl sliczny.
              Zreszta bardzo przyjemnie jest uslyszec cos milego na kazdy temat.
              Moja Mama juz sie do moich "wyskokow" przyzwyczaila.

              pozdr
            • samo Re: podpisuje sie pod tamsin postem; obiema rekam 15.07.08, 23:49
              skibunny napisała:

              > nawet moj 9-letni siostrzeniec po tygodniu wakacji w NY zauwazyl, ze
              > tu ludzie sa mili i usmiechnieci:)
              > pierwszego dnia ciagle sie pytal czy ja tak duzo ludzi znam, bo tyle
              > osob sie do nas usmiecha!

              Mowisz o stanie NY? Bo ja nie przypominam sobie za wielu usmiechow w NYC ;o)
              Ludziska na Manhattanie usmiechaja sie znacznie mniej od Wisconsinites, co mnie
              zawsze dziwilo zreszta :o)
          • samo Re: anutka 15.07.08, 23:46
            tamsin napisała:

            > rhodeisland napisała:
            > > Wyszczerzone zeby ja przestraszyly
            >
            > nie wiem czemu usmiechniete twarze tak bardzo zle dzialaja na
            > niektorych, czesto czytam na forach jak niektorym Polakom bardzo
            > przeszkadzaja ludzie ktorzy do nich sie usmiechaja na ulicy czy gdy
            > mowia przepraszam aby zobaczyc polke w sklepie (Samo o tym tez
            > wspomina). Ze to niby sztuczne i nieszczere.

            Bo niestety ja czesto czulam, ze uprzejmosc od obcych byla nieszczera i
            niepotrzebna. Nie podoba mi sie to, ze ludzie cie zaczepiaja kiedy otworzysz
            usta i zaczynaja z usmiechem wypytywac skad jestes, co robisz, co robia twoi
            rodzice, i tamto i siamto! Ja mam byc moze wieksza potrzebe prywatnosci niz Ty,
            Tamsin i byc moze dlatego mi sie to nie podobalo. A z tym ciaglym
            przepraszaniem? Nie wiem czy to jest sztuczne, zapewne nie, natomiast jest
            przesadne. Czasami po prostu Amerykanie przepraszaja ze zyja :-D Musze
            powiedziec ze nie jestem zaskoczona, ze ludzie tego bronia, bo w Polsce
            faktycznie mozna sie spotkac z nieuprzejmoscia, ale ja nie bronie
            nieuprzejmosci. Mnie chamstwo razi tak samo jak Ciebie. Ale ja nie lubie
            szczerzyc (tudziez usmiechac :o))) sie do wszystkich bez powodu i pytac o
            prywatne zycie bo tak jest milo. I nie czuje potrzeby przepraszac kogos kiedy
            jak na dloni widac, ze nic mu do diaska nie przeszkadzam!

            >I tak sie zastanawiam,
            > czy ponura skwaszona mina rodaka tak naprawe blogo dziala na serce?

            Lubisz z jednej skrajnosci w druga... Juz od dawna widac w Twoich postach
            niechec do Polski, co wlasciwie widac za kazdym razem kiedy ten temat sie
            pojawia. Ale ja nie lubie skwaszonych min. Na szczescie pomiedzy sztucznym
            usmiechem a skwaszeniem jest jeszcze cala masa innych wyrazow twarzy.

            > czy popychanki w sklepie zamiast uprzejmego "przepraszam" osladza
            > codzienne zycie?

            Nikt mnie jeszcze w sklepie nie popchnal :-D Za to przy wchodzeniu do pociagu
            owszem. Zupelnie jak w metrze w NYC.

            >Ciezko czasami zrozumiec dlaczego chamstwo jest
            > latwiej tolerowane i uwazana za "szczere" niz prosta uprzejmosc..

            Jak wyzej.
            • rhodeisland samo 16.07.08, 01:53
              Zgadzam sie z Toba: tez nie lubie osobistych pytan od obcych i dziwi
              mnie gdy ich zadawanie jest uznane za zainteresowanie, bo dla mnie
              to jest wscibstwo.
              Co do przepraszania, to mam troche inne spostrzezenia. Ludzie
              przepraszaja i czujesz, ze to jest odruchowe, ze naprawde tego nie
              czuja. Kiedy z kolei oczekujesz przeprosin, to ich nie uslyszysz.
              • rhodeisland ale 16.07.08, 01:55
                To sa uogolnienia.
                Stany sa bardzo zroznicowanym krajem.
                Kazdy znajdzie tu dla siebie miejsce.
                Nie kazdy jednak jest w stanie sie tak latwo przemieszczac i
                niektorzy latami tkwia w miejscach, w ktorych zle sie czuja i na
                podstawie tych miejsc wyrabiaja sobie opinie o calym kraju.
            • anutka1 Re: anutka 26.07.08, 01:46
              >A z tym ciaglym
              > przepraszaniem? Nie wiem czy to jest sztuczne, zapewne nie,
              natomiast jest
              > przesadne. Czasami po prostu Amerykanie przepraszaja ze zyja :-D


              Hmm, ciekawa obserwacja, szczerze powiedziawszy to pierwszy raz sie
              z nia spotykam, bo tutaj gdzie ja miekszam to na serio, ale nie
              spotkalam sie z tym.
    • rhodeisland Re: trzymajcie mnie bo nie wytrzymam! doma/paczki 15.07.08, 20:21
      Widze coraz mniej usmiechu i uprzejmosci w Stanach i smuci mnie to.
      Gburowatosc sie szerzy.
      Moj naturalny usmiech jest taki, ze pokazuje zeby i robie to
      chetnie, bo nie mam sie czego wstydzic.
      Czy szczerzenie zebow jest bardziej nienaturalne od usmiechu z
      zacisnietymi ustami, by nie pokazac brakow w uzebieniu lub krzywych,
      ciemnych zebow?
      Zaraz ktos napisze, ze Amerykanie maja czesto nienaturalnie
      wygladajace, zbyt rownie i jasne zeby i zgadzam sie z tym.
      Jest tak czesto, ze ludzie wymyslaja powody, dla ktorych robia pewne
      rzeczy, wiec np. twierdza, ze zebaty usmiech jest nieszczery, a sami
      maja brzydkie zeby, albo pisza z wielkim entuzjazmem o wspanialym
      zyciu w Polsce, a prawda jest taka, ze w Stanach z roznych powodow
      NIE MOGA pozostac. Nie mam racji?
          • zyta2003 Re: pytanie do Samo 16.07.08, 03:00
            Samo, a czy nie przeszkadza Ci klerykalizacji zycia publicznego w
            Polsce, lamanie obowiazujacego prawa przez organa publiczne zgodnie
            z zyczeniami kosciola katolickiego, sytuacja kobiet? A skoro jak
            tu napomykaja, ze masz zamiar rozpoczac wlasna dzialalnosc
            gospodarcza, to jak latwo, lub trudno jest taka rozpoczac?
            Trudno przykladac jednakowa miare do kazdego i kazdy powinien
            mieszkac tam gdzie czuje sie lepiej.
            • samo Re: pytanie do Samo 16.07.08, 13:36
              zyta2003 napisała:

              > Samo, a czy nie przeszkadza Ci klerykalizacji zycia publicznego w
              > Polsce, lamanie obowiazujacego prawa przez organa publiczne zgodnie
              > z zyczeniami kosciola katolickiego, sytuacja kobiet?

              Przeszkadza.

              >A skoro jak
              > tu napomykaja, ze masz zamiar rozpoczac wlasna dzialalnosc
              > gospodarcza, to jak latwo, lub trudno jest taka rozpoczac?

              Dzialnosc otworzysz w kilka dni, jeszcze dostaniesz na to pieniadze.

              > Trudno przykladac jednakowa miare do kazdego i kazdy powinien
              > mieszkac tam gdzie czuje sie lepiej.

              Uhm, w ktorym miejscu tego watku ja namawialam kogokolwiek do wyjazdu z USA?:o)

              Nie pierwszy raz watek o powrocie do Polski zmienia sie w dyskusje gdzie jest
              lepiej :o)
              • rhodeisland Re: pytanie do Samo 16.07.08, 22:51
                samo napisała:
                >
                > Nie pierwszy raz watek o powrocie do Polski zmienia sie w dyskusje
                gdzie jest
                > lepiej :o)

                Nie ma bezwglednego "lepiej".
                Mnie powrot do Polski sni sie czasem i budze sie przerazona. Patrze,
                gdzie jestem i usmiecham sie: na szczescie to byl tylko senny
                koszmar.
    • roza2004 Re: trzymajcie mnie bo nie wytrzymam! doma/paczki 25.07.08, 18:06
      Tak czytam te wpisy na temat powrotu.. badz pozostania w USA.
      Ja mysle ze nie ma jednoznaczego lepiej.....
      Kazdy z nas ma swoje zycie ,uklady rozinne zawodowe,
      zobowiazania... etc. I kazdy dokonuje wyboru wedlug wlasnej
      sytuacji i preferencji. Mnie tez czesc roziny z PL namawia do
      powrotu do PL.. lece tam za pare dni na miesieczne wakacje , ale
      czy zechce tam wrocic naprawde nie wiem..zobaczymy.
      Zycze wszystkim forumowiczom wspanialych wakacji w USA i w PL.
      Dodam jeszcze ze moja znajoma Amerykanka od zawsze z pokolenia na
      pokolenie.. pilot samolotow sportowych i mechanik,dobry zawod i
      dobra kasa ... wyjechala na stale do Niemiec.. wyszla za maz za
      Niemca kolege po fachu,i mowi ze nigdy juz nie wroci do USA, ze w
      Europie jest super. A jej rodzcie placza i tesknia... ale coz
      pogodzili sie po czesci ze moga ja widziec jak przyleci do USA na
      zawody w lataniu i wpadnie do nich na pare dni .
      Ja widac kazdy ma swoja Afryke..../pamietacie .. "Pozegnanie z
      Afryka " ?/

Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka