Polski w pierwszej dziesiatce

10.10.03, 14:23
Co 5 mieszkaniec USA nie rozmawia w domu po angielsku
Polski w pierwszej dziesiatce

Blisko jeden na pieciu Amerykanow mowi w domu jezykiem innym od
angielskiego ­ podalo Biuro Spisu Powszechnego (Census Bureau). Najczesciej
tym innym jezykiem jest hiszpanski, na drugim miejscu znalazl sie chinski.
Gospodarstwa, w ktorych mowi sie po polsku, sa na 10. miejscu.

Jak wynika z danych Biura Spisu Powszechnego 47 mln obywateli w wieku
powyzej piatego roku zycia rozmawialo w 2000 roku w domu w jezyku innym niz
angielski, czyli ich liczba zwiekszyla sie o 15 milionow w stosunku do 1990
roku. Najwieksza grupa sa ludzie uzywajacy hiszpanskiego, ktorych jest 28,1
miliona, czyli o blisko 11 milionow wiecej niz dziesiec lat temu. Najwiecej
jest ich w Kalifornii, Nowym Meksyku i w Teksasie. Bardzo szybko liczba
Latynosow rosnie w Nevadzie, Georgii i Karolinie Polnocnej. W dwoch miastach
liczacych powyzej 100 tys. osob ­ Hialeah na Florydzie i Laredo w Teksasie ­
ponad 90 proc. mieszkancow mowi w domu po hiszpansku. Na drugim miejscu
znajduje sie jezyk chinski (niemal 2 miliony ludzi), a francuski, niemiecki
i wloski zajmuja dalsze pozycje. W jezyku polskim rozmawia w domu blisko 667
tys. osob, czyli 40 tys. mniej niz po rosyjsku. Ta ostatni grupa najszybciej
rozwijala sie w ciagu minionej dekady. Okolo 55 procent mowiacych w domu
jezykiem innym od angielskiego deklaruje jednak, ze zna angielski bardzo
dobrze. Niemal 12 milionow ankietowanych przyznalo sie jednak, ze czuja
sie "jezykowo odizolowani", co znaczy, ze zaden z ich domownikow powyzej 14.
roku zycia nie mowi plynnie po angielsku.
    • isanda Re: Polski w pierwszej dziesiatce 10.10.03, 18:49
      pare tygodni temu prowadzilismy tu zazarta dyskusje na forum "dwujezyczne
      dzieci" na temat, czy warto mowic w domu po polsku i wychowywac dwujezyczne
      dzieci. Jestem najgoretsza entuzjastka zachowania naszego rodzimego jezyka w
      zyciu naszej przyszlej generacji. Warto! Warto! Warto! nie znaczy to wcale, ze
      bedziemy wyizolowani, ubozsi, zepchnieci na drugi plan i zaniedbamy angielski.
      Korzysci wynikajace z tego sa ogromne, zarowno natury emocjonalnej (poczucie
      wlasnej wartosci, zaufanie do siebie), intelektualnej (znajomosc obcegojezyka
      to swietny trening torujacy sciezki innym umiejetnosciom), towarzyskiej
      (latwosc komunikowania sie z ludzmi), rodzinnej (rozmowa z dziadkami w
      Polsce???)a takze finansowej (wiecej mozliwosci pracy. Jestem od wielu lat
      tlumaczka przysiegla i wciaz nie moge sie nadziwic, ze ludzie chca mi placic
      niezle pieniadze za mowienie moim ojczystym jezykiem. Jezyk polski jest
      wspanialy. Jezyk polski jest wazny. Wiem, co mowie. Wychowalam dwoje 3-
      jezycznych dzieci i one juz widza, ze warto bylo mowic z mama po polsku i jak
      bardzo sie to oplacilo.
      wychowalam dwoje 3-jezycznych dzieci.
      • eve817 Do Isandy 10.10.03, 19:17
        Witaj(cie),
        Troche nie na temat ale przeczytalam Twoj ostatni post i chcialabym sie
        dowiedziec cos wiecej na temat zdobycia tytulu tlumacza. Co trzeba zrobic aby
        dostac certificate albo inny papierek ktory umozliwi mi prace. Jak dlugo to
        zajmuje, jakie testy trzeba wziasc, gdzie sie zglosic, itp. Prosze o
        jakiekolwiek informacje.

        Pozdrawiam.

        E.
        • isanda Re: Do eve817 13.10.03, 00:20
          zapomnialam dodac, ze to o tlumaczach przysieglych do bylo do ciebie, eve
          to oczywiscie bardzo ogolna odpowiedz na twoje pytanie
      • staua Re: Polski w pierwszej dziesiatce 10.10.03, 19:48
        Trojjezycznych? Czy Twoj maz mowi jeszcze innym jezykiem? Pytam, bo moj maz
        nie jest Polakiem, mieszkamy tutaj i w domu mowimy po angielsku (to nasz
        wspolny jezyk), dzicie nie mamy jeszcze, a ja sie zastanawiam, jak je naucze
        polskiego i czy jest w ogole sens uczyc je TRZECH jezykow od urodzenia...wiem,
        ze angielki sam do nich przyjdzie, jak tutaj beda zyc, ale jezyki
        rodzicow...czy nie jest tak, ze jesli nie jest to hiszpanski, niemieski,
        francuski, a jest to niepopularny jezyk, to dzicko w ogole bedzie z tym
        szczesliwe, nie bedzie go odbieralo jak przymusu?
        • cmok_wawelski Isanda - "jestem za a nawet przeciw"... 10.10.03, 20:08
          Ten polski w domu z dziećmi to jest trochę zadymy, prawda? A szczególnie kiedy
          zaczynają mnieć 12-15 lat... Ale warto, warto, warto! Pewnie że warto.
          Najbardziej/najprościej kiedy maję o 10 lat mniej bo wtedy można im wcisnąć i
          7 języków i bez mrugnięcia przyjmą.
          Trzeba tylko mieć skąd je wziąść.

          Jeśli sami jesteśmy "luknij przez łindoł czy kara na konerze stoi" (już nie po
          polsku a jeszcze nie po angielsku) to niestety trudno i umarł w butach.

          Tzn wszytko to jest praca. Jak powszechnie wiadomo samo kupienie pianina i
          nawet osobiste wdarcie go na 6-te piętro niewiele jako takie da.

        • isanda Re: do statuy - polski w pierwszej dziesiatce 13.10.03, 00:17
          owszem - trojjezycznych - i nie ma w tym zadnej "zadymy" jak to twierdzi cmok
          wawelski. Moj maz mowi tylko po angielsku. Dzieci urodzily sie w Hiszpanii i
          spedzily tam pierwsze 10 lat - ciagle tam wlasnie jest dom ich dziecinstwa,
          ksiazki, kamyki na plazy, przyjaciele, dawna szkola (angielska). Czesto tam
          wracamy i nie wyobrazam sobie, zeby nie mowily po hiszpansku. Same chcialy,
          bylo to zupelnie naturalne, bez zadnego przymusu. Oczywiscie byla swiadoma
          kooperacja z mojej strony. Takze nie wyobrazam sobie rozmowy z wlasnym
          dzieckiem tylko i wylacznie po angielsku, no i tego, zeby moje dzieci nie
          mogly sie porozumiec z rodzina w Polsce, kiedy tam jedziemy. I to tez nie
          spowodowalo specjalnego rozstroju nerwowego i uposledzenia na umysle. Wrecz
          przeciwnie. I wcale nie kaleczymy zadnego z tych jezykow, ani tez nie cierpimy
          na pomieszanie jezykow. Dzieci widza jak sie to oplaca. Pisalam juz o tym, ze
          moja corka na domiar wszystkiego - bez zadnej zachety z mojej strony - zaczela
          studiowac rosyjski. Jezyki to dla nas wspaniale narzedzia, sluzacego do tego,
          zeby zyc ciekawiej, przyjemniej i nawet zarobic niezle pieniadze. No i co w
          tym zlego? A na pytanie, jak sie zostaje tlumaczem przysieglym - trzeba zdac
          egzamin panstwowy, miec dyplom DPSI i znalesc sie na liscie NRPSI (National
          Register of Public Service Interpreters). No i potem trzeba to robic tak
          dobrze, zeby klienci sami sie za toba uganiali.
          • staua Re: do statuy - polski w pierwszej dziesiatce 17.10.03, 00:48
            Isando,
            przede wszystkim dziekuje za polecenie tamtego watku...przeczytalam caly z
            wielkim zainteresowaniem, jakos nie wiem, dlaczego wczesniej go nie
            otworzylam...
            Widzisz, Twoje dzieci znaja angielski, polski i hiszpanski. Moje znalyby
            angielski, polski i rumunski. Jakos tylko angielski jest uzyteczny...
            Moj maz i ja znamy razem sporo jezykow, dlatego wiem, ze latwo jest sie
            nauczyc jezyka obcego. Trzeba miec jednak motywacje, a nie moze byc jedyna
            motywacja zmuszanie przez rodzicow. Poza tym ani ja nie nauczylam sie jeszcze
            rumunskiego (jakos powoli mi idzie, ale w koncu sie naucze, nigdy pewnie
            jednak nie bede poslugiwac sie nim swobodnie) ani moj maz polskiego (ta sama
            sytuacja). W przyszlosci wiec dziecko moze nas zapytac, dlaczego ma znac jezyk
            jednego z rodzicow, skoro drugie go nie zna?
            Wiadomo, fajnie znac rzadki jezyk, moze sie przydac. Trudno jednak wytlumaczyc
            to maluchowi, ktory ma swoja logike zapewne (tak mi sie zdaje, oczywiscie, z
            dziecmi nie mam jeszcze ZADNEGO doswiadczenia, male dzieci w moim otoczeniu i
            mali Hindusi i Chinczycy - wiadomo, srodowisko uniwersyteckie - a u nich w
            rodzinach jest na ogol sprowadzona specjalnie do dziecka babcia, ktora po
            angielsku nie mowi wcale, a i oboje rodzice mowia ze soba w swoim jezyku).
            Moze porzedni watek da sie tu reaktywowac, milo byloby moze cos
            dorzucic...chociaz zdaje mi sie, ze paru uczestnikow dyskusji opuscilo forum
            (a szkoda). Szczegolnie dowiedzialabym sie czegos o tych sobotnich
            szkolkach...czy one sa wszedzie? Czy tylko w duzych miastach?
            • isanda Re: do statuy - polski w pierwszej dziesiatce 17.10.03, 01:55
              Kochana statuo
              przede wszystkim nie ma mowy o zmuszaniu dzieci do mowienia jakimkolwiek
              jezykiem. Jeste wiele sposobow na to, zeby te dzieci mowily twoim jezykiem, a
              jednym z tych sposobow jest ZARAZENIE ICH TWOIM ENTUZJAZMEM i wiara w to, ze
              znajomosc tego jezyka daje wiele radosci, satysfakcji i calkiem konkretnych
              korzysci - emocjonalnych, towarzyskich, finansowych (naprawde!!!),
              prestizowych itd. Wiem co mowie, bo jezyki to moje zycie, zrodlo utrzymania,
              pasja i mania. Druga rzecz to sprawa uzytecznosci jezyka - dlaczego sadzisz,
              ze tylko angielski jest uzuteczny. Oczywiscie jest to wspolczesny lingua
              franca, czyli universalny, wszechobecny jezyk komunikacji globalnej. Ale
              ZAWSZE bedzie istniala potrzeba tych innych jezykow. Dlaczego sadzisz, ze
              jezyk rumunski, czy polski jest mniej wazny. Prowadze bardzo dynamiczna
              agencje tlumaczy przysieglych i zorganizowalam klub dla moich tlumaczy,
              ktorzy sie dziela swoimi doswiadczeniami jesli chodzi o wychowanie
              dwujezycznych dzieci.Oni sami widza jak wazne sa ich jezyki, czasem bardzo
              rzadkie i malo znane. Widza tez, ze najlepszymi tlumaczami sa wlasnie osoby
              wzchowane dwujezyczne. Wcale nie musisz znac znac rumunskiego, zeby twoje
              dzieci poznaly ten jezyk. Jest metoda "one parent, one language" - przeciez
              moze twoje dzieci beda mialy twoj kolor oczu i kolor wlosow twojego meza - no
              wiec dlaczego nie moga otrzymac tego, co jest dla was rownie indiwidualna
              wlasciwoscia jak kolor oczu: wasze ojczyste jezyki. Zaden jezyk nie jest
              bezuzyteczny. A nawet im rzadszy, tym lepiej. Zapytaj o to moich tlumaczy.
              • staua Re: do statuy - polski w pierwszej dziesiatce 17.10.03, 16:18
                Dziekuje Ci bardzo za zachete... rzeczywiscie, pewnie jest tak, jak mowisz, ja zawsze chetnie uczylam
                sie jezykow i nawet teraz mam ochote uczyc sie sanskrytu :-) Moze do czasu kiedy bedziemy mieli
                dziecko (ufam, ze w ciagu roku) naucze sie tez troche lepiej rumunskiego. Z tym zmuszaniem, chodzilo
                mi tylko o to, ze po prostu dzieci moga miec irracjonalne argumenty trudne do odparcia i nie da sie im
                wytlumaczyc, przynajmniej we wczesnym dziecinstwie, ze jezyk si przyda. Chociaz w tamtym starym
                watku wyczytalam, ze moze nawet jesli nie beda chcialy, to jest nadzieja, ze w pozniejszym wieku im
                sie zmieni.
                A co do wygladu, obawiam sie, niestety, ze dzieci beda wygladaly raczej jak moj maz - on ma bardzo
                dominujacy koloryt :-)
                pozdrawiam
    • aniutek Re: Polski w pierwszej dziesiatce 14.10.03, 04:23
      hehehehe a po rusku gada sie juz w tylu domach ( sa na 5 miejscu
      !!!!!),ze stanowi to problem dla szkolnictwa i pilnie poszukiwani sa
      bilingualni (ang/ rosyjski) nauczyciele.
      To daje do myslenia.....
Pełna wersja