Szajka grasujaca w Krakowie.

20.12.08, 02:00
Usmialam sie do lez, chociaz to wcale nie jest smieszne i moze
ludzie w Polsce nie uwazaja tego za zabawne. W ogole rozmieszaja
mnie czesto wiadomosci z Polski. Nie wiem dlaczego? Chyba
absurdalnosc opisywanych sytuacji ma z tym cos wspolnego.
Co to sie w moim rodzinnym Krakowie porobilo! Wyobrazacie sobie zeby
cos takiego mialo miejsce w Stanach?
miasta.gazeta.pl/krakow/1,89111,6077549,W_Krakowie_grasuje_grupa_wsadzajaca_palce.html
    • miskidomleka Re: Szajka grasujaca w Krakowie. 20.12.08, 02:21
      Nie wiem, co w tym śmiesznego. Ale skoro jesteś z Krakowa, to może
      masz inne poczucie humoru ;-)
      • rhodeisland Re: Szajka grasujaca w Krakowie. 20.12.08, 04:51
        Sytuacja przypomina mi troche humor komedii Barei.
        Z dawnych czasow pamietam tzw. "wyjadaczy", ludzi dokanczajacych
        czyjes jedzenie albo rzucajacych sie na jedzenie osoby, ktora na
        chwile odeszla od stolu. Paluchy w jedzeniu to wyzsza szkola jazdy.
        • miskidomleka Re: Szajka grasujaca w Krakowie. 20.12.08, 16:43
          rhodeisland napisała:

          > Z dawnych czasow pamietam tzw. "wyjadaczy", ludzi dokanczajacych
          > czyjes jedzenie albo rzucajacych sie na jedzenie osoby, ktora na
          > chwile odeszla od stolu.

          Przykro, że nie widzisz istotnej różnicy między wyjedzeniem
          niedokończonego, a kradzieżą lub użyciem palucha.
          • rhodeisland misko 20.12.08, 19:10
            Jak napisalam wyzej, wyjadacze nie tylko zjadali niedokonczone
            jedzenie, ale takze takie pozostawione na chwile. Kupilas np. cos do
            jedzenia na dworcu w Warszawie, na chwile wstalas od stolu, wracasz,
            a z twojego talerza zajada wyjadacz. Jest to taka sama kradziez jak
            przywlaszczanie sobie jedzenia przez paluchowcow. Co ciekawe
            paluchowcy potrafia byc wybredni.
            Widze humor sytuacji, takze dzieki temu, w jaki sposob sytuacje
            opisana, co nie znaczy, ze uwazam zjawisko za pozytywne. Przeraza
            mnie to, ze nikt nie potrafi nad tym zapanowac.


      • aniutek Re: Szajka grasujaca w Krakowie. 20.12.08, 05:45
        ja z innego miasta nad Wisla a tez mam lzy w oczach, zupelnie jak w
        barze mlecznym w Misiu gdzie lyzki byly na lancuchu hehehehe
        • rhodeisland Re: Szajka grasujaca w Krakowie. 20.12.08, 19:12
          Barow mlecznych juz chyba w Polsce nie ma, a szkoda, bo mozna w nich
          bylo tanio zjesc. Paluchowcow moze by tam nie bylo, bo jak pisze
          artykul preferuja potrawy miesne.
          • izabelski oj chyba dawno nie bylas w Polsce :-) 21.12.08, 00:16
            achjoj.info/smupo/bary_mleczne
            a najblizcszy ... w Kanadzie ;-)

            achjoj.info/smupo/bary_mleczne:mississauga_ontario_kanada
            • tamsin Re: oj chyba dawno nie bylas w Polsce :-) 21.12.08, 01:00
              wskoczylam sobie na te strone bo tez dawno nie bylam w PL a jak
              bylam to do baru mlecznego zapomnialam pojsc ;-)
              no i widze, ze niektore bary z czasow PRLu _na dodatek z ta sama
              nazwa_ przetrwaly do dzisiaj. Ceny wygladaja bardzo przystepnie :-)
    • beatamc Re: Szajka grasujaca w Krakowie. 20.12.08, 13:53
      gratuluje poczucia humoru. Zwlaszcza w okresie swiatecznym.
      • edytkus Re: Szajka grasujaca w Krakowie. 21.12.08, 20:07
        Czytalam ten artykul wczesniej, uzwazam ze to obrzydliwe, reakcje
        niektorych "okradzionych" tez.
Pełna wersja