Polonijne znaki recesji...

30.01.09, 04:28
Wczoraj bylam u fryzjera, polski zaklad, zawsze duzo klientow,
popularny, w czasie gdy tam bylam nikt nawet nie wszedl..fryzjerka
ktora mnie scinala w koncu sie przyznala ze jeszcze nie bylo tak
martwego biznesu. W Sylwestra po raz pierwszy skonczyli normalnie o
7mej, nie tak jak zawsze kolo 9tej wieczorem, bylo 50% odwolanych
wizyt, pewnie dlatego ze kobiety pomyslaly ze w sumie moga same sie
uczesac i przy tym zaoszczedzic powiedzmy $50, a moze po prostu
wcale nie duzo osob sie bawilo? Po scieciu wlosow poszlam do
restauracji gdzie kiedys pracowalam, patrze a tu wlascicielka bawi
sie w kelnerke, przysiadla sie kolo mnie i przyznala sie po prostu
ze ona musiala zakasac rekawy bo nie oplaca jej sie zatrudniac
kelnerki, wiekszosc klientow ktorzy przychodzili w czasie lunchu
(Amerykanow) teraz po prostu przynosi lunche z domu, Polacy tez
niechetnie wydaja na obiady restauracyjne a miesieczny rent
wynajecia restauracji w ostanim roku na Greenpoint zwiekszyl sie o
30%..nie wiem dokladnie ile jest w tym prawdy, ale faktem jest ze
nie dzieje sie najlepiej..
Ludzie sie boja wydawac, zaczeli oszczedzac...czy to dobrze? Nie
wiem, z jednej strony tak, ale z drugiej strony czy nie wpadniemy w
pulapke z ktorej ciezko bedzie wyjsc? Skoro nie beda wydawac,
gospodarka nie bedzie sie podnosic z kryzysu, pomyslalam sobie ze
wine w duzej mierze ponosza wlasnie media..Nie chce mi sie juz
czytac gazet, sluchac CNN, ciagle depresyjne wiadomosci, jest zle,
bedzie gorzej...mamy sie przygotowac na bardzo chude lata..Rozumiem,
ze naprawde duzo ludzi stracilo prace, ale czy takie podsycanie tego
strachu ma sens? Czy to znaczy ze teraz mamy swoje zycie po
prostu "put on hold"? I poddac sie temu bezwolnie, decyzje o
posiadaniu dziecka odlozyc na pozniej jak radzi jedna bardzo
popularna stacja telewizyjna..a co jezeli pozniej bedzie znaczyc
nigdy?
Przeczytalam w Twoim Stylu fajne zdanie ktore mi sie spodobalo, czy
to ze jestesmy w kryzysie znaczy ze musimy wyrwac konwalie i
zasadzic ziemniaki? Czy po prostu nie dajmy sie zwariowac i cieszmy
sie zyciem jakiekolwiek ono jest...
    • aneta05 Re: Polonijne znaki recesji... 30.01.09, 16:34
      Tylko, ze to cieszenie sie zyciem doprowadzilo nas do punktu w jakim
      wszyscy jestesmy. Spoleczenstwo amerykanskie (lacznie z Polakami
      tutaj mieszkajacymi) zylo zawsze ponad stan.
      Nie neguje tego, ze jesli ktos ma stala prace, pieniadze to moze
      sobie pozwolic na wyjscia do restauracji czy wakacje. Z drugiej
      strone teraz powinno sie miec “emergency fund” ktory pozwoliby
      przezyc 9-12 miesiecy na wypadek gdyby ktos z rodziny stracil prace
      (biorac pod uwage jak dlugo teraz szuka sie nowej pracy). Tak wiec
      zamiast wydawac $100 na obiad lub pare tysiecy na wakacje moze
      ludzie jednak wzieli sobie do serca niestabilnosc na rynku pracy i
      odkladaja te $$$ na czarna godzine. Restauracja czy Karaiby to nie
      zajac, za rok lub dwa tez mozna pojechac. Poza tym nawet jak sie ma
      teraz prace to wiadomo, ze podwyzki w wielu miejscach byly nizsze
      (jesli w ogole), bonusy tez czyli realne dochody rodzin sie
      obnizyly. Nie dziwie sie, ze ludzie rezygnuja z zachcianek aby miec
      na to co jest koniczne i nie robic sobie dodatkowych dlugow na
      kartach kredytowych.
      Co do dziecka to juz jest inna sprawa inny “wymiar.” Jesli komus
      zalezy to nie powinnien tego odkladac bo akurat jak sie bedzie
      czekac na “odpowiedni czas” to nigdy moze on nie nadejsc.
      • edytkus Re: Polonijne znaki recesji... 30.01.09, 17:12
        rady zeby sie nie przejmowac sa dobre dla tych ktorzy maja prace i
        male wydatki (brak kredytow do splacania) i dla tych ktorzy ogolnie
        sa beztroscy. Moj szwagier pojechal w poniedzialek do pracy a tam
        sie okazalo ze caly zaklad zostaje z miejsca zamkniety,
        zapotrzebowanie na produkt jest ale klienci nie moga dostac kredytow
        z banku wiec sa niewyplacalni. I tak kolko sie zamyka. Szwagier
        teraz biega po lekarzach poki ma jeszcze ubezpieczenie. Moj maz
        jesienia mial duzo dni wolnych (a tym samym nieplatnych) a rachunki
        oplacac trzeba. Teraz dla odmiany przez caly miesiac mial tylko dwa
        dni wolne, pracuje po 12 godz. dziennie nadrabiajac straty. Dzisiaj
        ostatni dzien projektu, nastepny juz czeka, a co potem? Wszelkie
        prace i zakupy zwiazane z domem na razie odlozylismy na lato, nie
        chcemy ryzykowac ze nagle zostaniemy bez dochodu i oszczednosci a na
        dodatek moj maz potrzebuje kupic auto do pracy. Czytalam wczoraj
        artykul o oszczedzaniu, jakie szczescie ze nie pale i nie pije kawy
        - przynajmniej 4tys. rocznie zostaje w kieszeniu ;))
    • rhodeisland Re: Polonijne znaki recesji... 30.01.09, 17:36
      Przygnebia mnie to gdy czytam o masowych zwolnieniach, czytam i
      widze jak zamykaja rozne biznesy.
      Sama tez oszczedzam kierujac sie zasada, ze wydaje pieniadze na to,
      na co musze wydac, nie na co chce. Moge sie bez czegos obejsc, to
      rezygnuje.
      Do kina nie chodze, korzystam z minimalnego planu Netflixa (maja tez
      opcje ogladania filmow na komputerze), bardzo rzadko kupuje ksiazki,
      jesli ide na sale ciuchowo-butowe, to nie wychodze z paroma torbami
      wypelnionymi po brzegi (ale co z ludzmi, ktorzy maja duze rodziny?)
      Podatki trzeba zaplacic, a tu pojawil sie wydatek dentystyczny,
      ktorego nie moge uniknac, bo to doprowadzi do powazniejszych
      zabiegow i jeszcze wiekszych wydatkow.
      Dobrze byc dentysta w Stanach. Ludzie zrezygnuja z wielu rzeczy zeby
      ratowac zeby.
      A jakas kobieta w Kaliforni urodzila osmioraczki po fertility
      treatment chociaz juz miala 6 dzieci. Nie rozumiem tego.
      Ludzie chyba probuja uciec od rzeczywistosci w rozne nalogi, bo
      widze, ze bardzo duzo alkoholu kupuja, a na jedzeniu oszczedzaja.
      Kasyna tez pelne. Chca zapomniec o rzeczywistosci i chyba licza na
      cud, ze wygraja sume, ktora odmieni ich zycie. Moze sa tez po prostu
      uzaleznieni od hazardu i zadna suma by im nie pomogla, przegraliby
      ja.
      • jaga_nj Re: Polonijne znaki recesji... 30.01.09, 19:57
        Napewno teraz ludzie duzo ostrozniej wydaja niz kiedys. Ja nigdy nie
        potrafilam zyc, ze jakos to bedzie. Zawsze musialam miec na czarna
        godzine, bo nigdy niewiadomo co sie moze zdarzyc. Znam wiele osob,
        ktore zyja na styk i sie nie przejmuja dopoki sie nic nie dzieje.
        Mam znajomych co jak tylko troche kasy wpadnie to zaraz jada na
        wakacje i to nie na tydzien ale od razu na dwa, bo co sobie zalowac
        (tak mowia). Ja rozumiem jak takie rzeczy sie robi bez obciazania
        budzetu, ale wiazac ledwo koniec z koncem i wydawac lekka reka a
        pozniej chodzic pozyczac to nie dla mnie. Jak oszczedzalismy na dom,
        przez ponad dwa lata nie kupilam sobie ani jednego ciucha...albo
        rybki albo akwarium;)
      • artremi Re: Polonijne znaki recesji... 31.01.09, 00:43
        Ta kobieta w Kaliforni ma chyba cos nie w porzadku w glowie. Mieszka
        u rodzicow, miala juz 6 dzieci i teraz urodzila kolejne 8 przez in-
        vitro. Oczywiscie zadne z 14 dzieci nie ma ojca.
        • tamsin Re: Polonijne znaki recesji... 31.01.09, 01:02
          a mnie zastanawia, co to za lekarz przeprowadza in vitro samotnej
          matce z szesciorgiem dzieci. No i kto za to zaplacil?
          • artremi Re: Polonijne znaki recesji... 31.01.09, 01:20
            Jak to kto? Amerykanscy podatnicy, chyba nie ta matka.
          • magdamajewski Re: Polonijne znaki recesji... 31.01.09, 05:39
            in vitro jest pokrywane przez ubezpieczenie (nielicze pokrywaja dla
            sprostowania), najlepsze pokrywaja chyba 2 proby, w kazdym innym
            przypadku za in-vitro placi sie z wlasnej kieszeni i to ciezkie
            pieniadze. Zadna klinika nie przyjnie medicare albo innego
            miastowego ubezpieczenia wiec na pewno podatnicy za to nie zaplacili
          • inletka Re: Polonijne znaki recesji... 31.01.09, 20:27
            tamsin napisała:

            > a mnie zastanawia, co to za lekarz przeprowadza in vitro samotnej
            > matce z szesciorgiem dzieci. No i kto za to zaplacil?

            A jakby przeprowadzal na mezatce to jest roznica? Kto bedzie
            decydowal kto zasluzyl a kto nie!
            Takie wlasnie niespodzianki przynosi in vitro. Chce sie jedno a ma
            sie osiem. Jak cos jest wbrew naturze to trzeba sie liczyc z
            niespodziankami.
            • tamsin Re: Polonijne znaki recesji... 31.01.09, 21:12
              inletka napisała:


              > Takie wlasnie niespodzianki przynosi in vitro. Chce sie jedno a ma
              > sie osiem.

              widac malo wiesz o vitro. to nie jest leczenie hormonalne a widac,
              ze z tym to mylisz. Nie ma niespodzianek jezeli wszczepili jej osiem
              zarodkow to mogla liczyc na osemke dzieci.
              • beatamc Re: Polonijne znaki recesji... 31.01.09, 21:27
                to mogla liczyc na osemke dzieci.


                moge sie zalozyc, ze liczyla. Naogladala sie seriali o tych wielodzietnych
                rodzinach i wpadla na pomysl, ze i ja rzad i tv bedzie sponsorowac. Dadza jej
                wspanialy domek i ze 4 nianki... a moze to rzaawy eksperyment, albo ufo. Tak czy
                siak psychiatra powinien sie szybko znalesc.
              • inletka Re: Polonijne znaki recesji... 31.01.09, 22:01
                A czy nie jest tak ze wszepia sie wiele w nadzieji ze chociaz jedno
                sie przyjmie a zdaza sie ze zadne sie nie przyjmie?
        • inletka Re: Polonijne znaki recesji... 31.01.09, 20:24
          artremi napisała:
          Oczywiscie zadne z 14 dzieci nie ma ojca.

          A czy bylaby rozgrzeszona jakby mialy ojca a ten ojciec np miesiac
          pozniej by umarl albo ich zostawil bo mial kaprys i powiedzial po
          prostu "pocalujcie wy mnie wszyscy w d..e"?

    • artremi Re: Polonijne znaki recesji... 31.01.09, 00:41
      Ja tez bylam wczoraj u fryzjera i wszystkie uslugi byly za 50%. Pomimo tego, bylo niewielu klientow. W tym salonie sa rowniez uslugi kosmetyczne, wiec dzisiaj jeszcze poszlam na facial i masaz goracym kamieniem. Mysle ze zasililam nieco wlascicielke salonu i sama zaczynam zaciskac pasa. :-)

      Z restauracjami, to wiem ze wiele przeyzywa kryzys. Rodzice mojej kolezanki mieli fajna resturacje przez ponad 20 lat. W koncu zdecydowali sie ja sprzedac ale nie bylo chetnych do kupna. Wiec ostatecznie sprzedali ja sieci hotelowej. Budynek zostal wyburzony w przeciagu tygodnia i za kilka miesiecy ma byc w tym miejscu otwarty motel.
    • tamsin Re: Polonijne znaki recesji... 31.01.09, 01:58
      u mojej fryzjerki recesji nie widac. bylam w zeszla sobote i wrzalo
      tam jak w ulu, musialam nawet czekac 15 minut (to nie jest polonijny
      salon). ceny rowniez nie spadly, jedynie brukowcow mniej. Natomiast
      coraz wiecej nowych osiedli stoi pustych, ceny nowych domow
      drastycznie spadly, nawet niektore sa niedokonczone i tak staraja
      sie je sprzedac.
      • zyta2003 Re: Polonijne znaki recesji... 31.01.09, 06:32
        Dzis wieczorem w kilku programach omawiano przypadek tej matki
        niespelnej rozumu od osmioraczkow. Wszyscy medyczni eksperci
        zastanawiaja sie skad sie wzielo 8 zarodkow. Normalna procedura
        medyczna nakazuje w wypadku kobiety 35 - letniej wykonywac probe
        zaplodnienia z dwoma trzema zarodkami. Ponizej tego wieku, nawet z
        z 1-2. W przypadku takiej ilosci dzieci wiekszosc osrodkow nie
        podejmuje sie juz takich zabiegow a na pewno zadne ubezpieczenie nie
        pokryje tego leczenia, bo nie bylo ono niezbedne.
        Wypowiadal sie tez etyk , ktory stwierdzil, chyba dla wszytkich
        oczywiste sprawy. 1. ta kobieta nie ma warunkow do wychowywania
        takiej ilosci dzieci zdana wylacznie na pomoc rodzicow, z ktorymi
        mieszka w malutkim domku. 2. Powinna sobie zdawac sprawe,ze te
        dzieci sa obciazone ogromnym prawdopodobienstwem, ze nie beda
        pelnosprawne( ze slynnych 7-mioraczkow sprzed laty urodzonych po
        leczeniu hormonalnym a nie sztucznym zaplodnieniu - az troje ma
        wielce powazne wady rozwojowe, chociazby takie, ze dwoje nie
        chodzi, a jedno jest ciagle karmione do zoladka) 3. Koszt leczenia,
        opieki i wychowania tych dzieci obciazy spolecznstwo prawdopodobnie
        do konca ich dni.
        Cos sie zmienia, po raz pierwszy publikatory nie pieja z zachwytem
        nad tym cudem natury).
        Ale co to ma wspolnego z recesja, sama nie wiem :-)
        • evek Re: Polonijne znaki recesji... 31.01.09, 06:52
          chyba ogladalysmy ten sam program ;O) mowili jeszcze, ze matka tej kobiety
          starala sie o ogloszenie bankructwa.... najbardziej mi zal tych dzieci, bo to
          nie ich wina, ze maja mamusie kretynke!

          a wracajac do recesji w polskim biznesie. przeszlam sie dzis po polskich
          okolicach chicago (nie bylo to "Jackowo", ale okolice Belmont/Central - jak ktos
          zna Chicago, to wie, ale to nie najwazniejsze). coraz wieksza liczba sklepow,
          punktow i innych z kartkami "For Rent/For Sale"... znikaja te polskie biznesy i
          "biznesy".

          ostatnio wybralysmy sie z kolezanka na obiad do polskiej restauracji. dawno nie
          bylam. sobota, godz. 2 po poludniu - a tam prawie pusto. stolik obok nas
          Amerykanie, my i moze jeszcze ze dwa stoliki zajete.

          za to wczoraj w newsach podali, ze McDonald zanotowal zwyzke w sprzedazy. tam
          nigdy pusto nie ma.

          coz - trzeba to jakos przezyc i tyle. inaczej sie nie da.
          • inletka Re: Polonijne znaki recesji... 31.01.09, 20:46
            evek napisała:

            > chyba ogladalysmy ten sam program ;O) mowili jeszcze, ze matka tej
            kobiety
            > starala sie o ogloszenie bankructwa.... najbardziej mi zal tych
            dzieci, bo to
            > nie ich wina, ze maja mamusie kretynke!

            Czy kazda matke ktora nie ma odpowiednich (wedlug niektorych)
            warunkow nazwiesz kretynka? Malo dzieci na swiecie urodzilo sie u
            ubostwie i wyszlo na wielkich ludzi?
            Poprzednie szescioraczki czy tez siescioraczki ktore ogladamy ciagle
            na TLC tez nie nalezaly do bogatych rodzin i jakos daja sobie rade.
            Przypuszczalnie beda na publicznej pomocy tak jak wiele innych
            wielodzietnych rodzin z czego nikt nie robi problemu.
            Ciekawa jestem czy tez mialyscie taki stosunek do "glupoty" rodzin
            tych poprzednich szescioraczkow?
            Wszyscy teraz glos zabieraja ze ona samotna matka tak jakby
            rzeczywiscie posiadanie tatusia bylo gwarancja na dostatnie zycie.
            Rozejrzyscie sie wokolo czy rzeczywiscie?
            Na pewno cos zorganizuja by sie zaopiekowac dziecmi i bardzo dobrze,
            ale potepianie matki to conajmiej nie w porzadku. Bardziej
            zastanowilabym sie nad sensem in vitro. Oczywiscie mogla dokonac
            aborcji na polowie czyli na czterech dla dobra reszty dzieci ale czy
            to tez jest moralne?
            • evek Re: Polonijne znaki recesji... 01.02.09, 21:10
              no rzeczywiscie nalezy "gratulowac" matce, ktora nie ma warunkow i 6 dzieci, ze
              chce miec dla swojego widzimisie chyba kolejnych 8 dzieciakow, a cala 14 skazuje
              na zycie z cyklu "co nam inni daja, to bedzie"... "super" po prostu! :O|

              to moj poglad. jak ktos ma inny to jego sprawa i jego poglady.
              ale zal mi tych dzieci, szczegolnie, ze w Kalifornii zycie do tanich nie nalezy.
              a szkoly? a marzenia dzieciakow??

              w kazdym razie to nie na temat postu.
              przepraszam wiec za wtracenie. juz nie bede dyskutowac, bo mozna to w
              nieskonczonosc rozwijac, a niczego to w sytuacji tych dzieciakow nie zmieni.
              • inletka Re: Polonijne znaki recesji... 01.02.09, 21:35
                evek, proponuje poczekac troche na wiecej wiadomosci o matce, ojcu i
                dzieciach bo wiadomo ze to co pisza i mowia nie zawsze pokrywa sie z
                prawda.
                • evek Re: Polonijne znaki recesji... 02.02.09, 00:32
                  to co widzialam w ABC mi wystarczy. temat zreszta az tak mnie nie interesuje.
                  zal mi tylko tych dzieciakow.
                  i tyle.
                • klaudona Re: Polonijne znaki recesji... 02.02.09, 02:50
                  No wlasnie zastanawialam sie skad te szczegolowe informacje o matce i jej
                  rodzinie, bo ja slyszalam tylko ogolne informacje o porodzie.
                  • edytkus Re: Polonijne znaki recesji... 02.02.09, 17:31
                    news.yahoo.com/s/ap/20090131/ap_on_re_us/octuplets
                    www.timesonline.co.uk/tol/life_and_style/health/article5627531.ece
                    • beatamc Re: Polonijne znaki recesji... 02.02.09, 20:21
                      HA zgadlam
          • inletka Re: Polonijne znaki recesji... 31.01.09, 20:51
            Co do recesji to wyraznie coraz wiecej znajomych ma problemy z praca
            a dla tych co w uslugach wyraznie ilosc pracy zmniejszyla sie o
            polowe.
            Robi sie coraz gorzej ale nie tracmy nadzieji.
            • i-ka Re: Polonijne znaki recesji... 01.02.09, 20:00
              JA do polskiej fryzjerki od lat chodze, nawet niedawno otworzyla
              nowy zaklad i co? I dwa tygodnie nadal musze czekac na wizyte, bo
              tak wszystko zajete - czesc starych klientek poprzychodzila do nich
              ( wliczajac mnie), ostatnio widzialam, ze zatrudnily nowa fryzjerke
              i kosmetyczke, zaklad sie pieknie rozrasta... zadnych tam 50% na
              uslugi. I bardzo sie ciesze, ze im sie powodzi!!!
              • i.p.freely Re: Polonijne znaki recesji... 01.02.09, 21:57
                A u mnie polonijnych biznesow nawet na lekarstwo nie znajdzie. Tu
                gdzie ja jestem Niemcy sie osiedlali.
                W pobliskiej tzw. strip-mall tylko K-mart sie ostal. Wszyscy inni
                sie wyniesli:( Moja fryzjerka tez.
          • wespuczi Re: Polonijne znaki recesji... 01.02.09, 22:19

            > za to wczoraj w newsach podali, ze McDonald zanotowal zwyzke w sprzedazy. tam
            > nigdy pusto nie ma.


            a w TV za kazdym razem jak wlacze i jest blok reklamowy, zawsze jest reklama
            walmartu, zauwazylyscie?
            • inletka Re: Polonijne znaki recesji... 01.02.09, 22:28
              wespuczi napisała:

              > a w TV za kazdym razem jak wlacze i jest blok reklamowy, zawsze
              jest reklama
              > walmartu, zauwazylyscie?


              Bo Walmart chyba najlepiej prosperuje z tych duzych sklepow obecnie.
              Mayer chyba tez.
              • wespuczi Re: Polonijne znaki recesji... 01.02.09, 23:37
                ja to wiem :D
                chodzi o to ze wszystko pada,
                a walmart ktory niekoniecznie jest njlepszym miejscem, aby wydawac pieniadze w
                tej naszej ekonomiczej sytuacji,
                jednym slowem zeruja, ba kopia lezacego niemalze..
                • i.p.freely Re: Polonijne znaki recesji... 02.02.09, 00:53
                  Na moim zadupiu Walmartu nie ma na szczescie. Do nastepnego
                  miasteczka musialabym jechac w poszukiwaniu Walmartu. Na lokalnych
                  farmerow jestem zdana, i K-mart,:)
                  • zyta2003 Re: Polonijne znaki recesji... 02.02.09, 06:05
                    Zapytuje, dlaczego Walmart nie jest jak pisze ktos: " w obecnej
                    sytuacji najlepszym miejscem na wydawanie pieniedzy" i dlaczego to
                    jest "szczescie", jesli w okolicy nie ma Walmartu.
                    Walmart to haslo, skrot myslowy, ktorym wszyscy sie posluguja, ale o
                    co w tym chodzi - z wyjatkiem tego, ze siec ta wykorzystuje
                    pracownikow i zleca produkcje w dalekich krajach - nie wiem. A moze
                    tylko chodzi o degradacje towarzyska, jesli ktos sie przyzna, ze
                    nawiedza takowy sklep, porownywalna z chodzeniem do przybytku
                    rozpusty.Podobnie robia wszyscy, lacznie z siecia Fortunoff,Saks,
                    czy tp.
                    PS W mojej okolicy tez nie ma, ale nie mysle o tym, ze "na
                    szczescie".
                    • edytkus Re: Polonijne znaki recesji... 02.02.09, 17:23
                      zyta2003 napisała:
                      > Zapytuje, dlaczego Walmart nie jest jak pisze ktos: " w obecnej
                      > sytuacji najlepszym miejscem na wydawanie pieniedzy" i dlaczego to
                      > jest "szczescie", jesli w okolicy nie ma Walmartu.


                      a ja bym chetnie zrobila tam zakupy, slyszalam ze maja swietne ceny,
                      ale u mnie nie ma (co mnie strasznie dziwi) a najblizszy jest
                      oddalony o 20-30 min., to za daleko ;)
                    • wespuczi Re: Polonijne znaki recesji... 02.02.09, 17:43
                      grzech numer jeden moim zdaniem, to przede wszystkim narzucanie nienautranie
                      niskich cen, producenci aby sprzedac musza szukac jeszcze nizszych kosztow,
                      wysylaja fabryki do chin i innego meksyku,
                      • katlia Re: Polonijne znaki recesji... 02.02.09, 18:51
                        Walmart takze zabija konkurencje, w okolicach gdzie Walmart sie
                        pojawia, wiele malych, lokalnych sklepow bankrutuje. A lokalne
                        zaklady znacznie bardziej efektywnie popieraja lokalna gospodarke.
                        (Wiekszosc profitow sieciowych ida tam, gdzie jest siedziba firmy;
                        lokalne profity sa wydane lokalnie.)Biorac to pod uwage, i fakt ze
                        jezeli lokalny biznes zbankrutuje to ich wlasciciele czesto ida na
                        unemployment, to te niskie ceny walmartowe sa jednak dosyc wysokie
                        dla spoleczenstwa.
                        • tamsin Re: Polonijne znaki recesji... 02.02.09, 19:38
                          to nie walmart zabija konkurencje, tylko ci co przestaja kupowac w
                          lokalnych sklepach i leca po tanioche do wolmartu. ludzie maja wybor
                          i wybieraja walmart chociaz czesto mowia "niestety"
                          • katlia Re: Polonijne znaki recesji... 02.02.09, 22:10
                            walmart zabija konkurencje oferujac ceny ponizej ceny rynkowej
                            • zyta2003 Re: Polonijne znaki recesji... 03.02.09, 00:36
                              Jak dobrze zrozumialam wina Wal - Martu sa za niskie ceny w tej
                              sieci. I to zabija konkurencje malych sklepikow. Jak ktos tu
                              zauwazyl nie ma przymusu kupowac taniej - zawsze mozna kupowac
                              drozej. Ja naleze do tych niewrazliwych spolecznie i zawsze
                              szukam, gdzie mozna taniej kupic. Nawet mleka nie kupuje w
                              pobliskim sklepiku za 2.99 , tylko ide 2 bloki dalej, gdzie w
                              supermarkecie mam za 1.99. I nie mam wyrzutow
                              sumienia. A powinnam miec?
                              Chcialabym podac, ze taniosc Walmartu moze "zabic" tez drogie
                              sklepy. Znam rzeczy tego samego producenta kupione w Wal- Marcie
                              duzo taniej niz w "lepszych" sklepach. Doswiadczenie mam
                              niewielkie, bo w jedynym Wal- marcie, ktory nawiedzalam kupowalismy
                              sprzet sportowy, tarasowy i sadzonki. Stojak do kosza byl
                              kilkadziesiat dol. tanszy niz ten sam w sklepie Sport Authority,
                              stol i krzesla na taras - podobnie. A takze kwiaty do rozsady tez
                              byly tansze niz w sasiednim sklepie branzowym, gdzie nawet woreczek
                              ziemi byl drozszy. Patriotycznie i spolecznie powinnam kupic drozej?
                              Pod choinke wymyslilam sobie prezent dla pewnej osoby : ksiazki o
                              Wal- Marcie po jednej - pro i con. Okazuje sie, ze napisano juz
                              ok.... 18tys. publikacji, w tym i ksiazek - za i przeciw W.M.
                              A w sumie to jest taka wiecej urban legend z cenami. Podam
                              przyklad innej sieci. Home Depot, zawsze tam kupowalam rozne
                              potrzebne do domu rzeczy omijajac pobliski zwyczajny sklep hardware.
                              Kilka lat temu jednak tam zajrzalam. Od tego czasu kupowalam tam juz
                              z 15 razy, taniej lub w tej samej cenie co w Home Depot.
                              Ostatnio czytalam felieton jak to autor szukal najtanszej pralki.
                              Okazalo sie, ze najnizsza cene na ta, jaka chcial mial nie w zadnych
                              Searsach, czy tp.,(gdzie na dodatek w ramach oszczednosci
                              powierzchni magazynowej towaru nie ma na skladzie, tylko trzeba
                              czekac czasem wiecej nizkilka dni), ale w sklepie ze sprzetem
                              domowym niedaleko domu.
                              Nie wierze tez, ze WM nie wrasta w swoje srodowisko. W tym
                              miejscu, gdzie bywalam w WM bylo to zrodlo wielu miejsc pracy na
                              polnocy stanu NY. Ze zarobki i bonusy inne niz w resorcie finansow.
                              Nie kazdy ma mozliwosc pracowac na Wall Street. Po huraganie Katrina
                              pierwsze dotarly do nieszczesnej hali sportowej ciezarowki Wal-Martu
                              przywozac to wszystko, co bylo niezbedne do zycia. Wczesniej niz
                              oslawiona fema, czy jak jej tam.
                              A widzielisci budynek dyrekcji WM, ten sam od 20 lat parterowy
                              pawilon w jakims miasteczku w Arkansas i podroze samolotami
                              zwyczajna klasa i motele za 49dol. A moze jesli nie ma sie na stanie
                              7 odrzutowcow to tez to wplywa na obnizenie cen?
                              Ksiegarnie sieciowe tez maja juz konkurencje i padaja. Przeciez
                              mozna kupic w internecie ta sama ksiazke, za mniej niz za 1/3 ceny
                              np. A przemysl filmowy i muzyczny zabija piractwo. O tym jakos pisza
                              jedynie w prasie, a sami obywatele mniej uboplewaja. Ciekawe....
                              Moze to wszystko kolejny etap rozwoju rynku, ale glownym dzieckiem
                              do bicia jest Wal Mart i McDonald's winny otylosci i globalizacji i
                              wszystkim innym plagom na globie ziemskim.
                              • artremi Re: Polonijne znaki recesji... 03.02.09, 00:46
                                Motele za $49/noc to tylko zwykli managerowie Walmartu. Dyrekcja lata
                                prywatnymi samolotami i nocuje w luksusowych hotelach.
                                Na 20 najbogatszych Amerykanow, ilu jest czlonkow rodziny zalozyciela
                                Walmartu? Conajmniej z 5. Nie mysle ze ci miliarderzy nocuja w
                                motelach.
                                • rhodeisland Re: Polonijne znaki recesji... 03.02.09, 04:21
                                  za $49 i mniej mozesz, zwlaszcza w obecnych czasach dostac dobry
                                  hotel, nie motel, jesli sie go zarezerwuje przez hotwire lub
                                  priceline. Co innego gdy nie robi sie rezerwacji, ale jedzie przez
                                  Stany i staje w przypadkowych, czasem obsurnych motelach. Wtedy sie
                                  przeplaca.
                              • iamhotep Re: Polonijne znaki recesji... 03.02.09, 11:48
                                "A widzielisci budynek dyrekcji WM, ten sam od 20 lat parterowy
                                pawilon w jakims miasteczku w Arkansas i podroze samolotami
                                zwyczajna klasa i motele za 49dol. A moze jesli nie ma sie na stanie
                                7 odrzutowcow to tez to wplywa na obnizenie cen?"


                                Hehehe zyta, check this out:

                                "While the world's largest retailer relies heavily on airlines, the
                                company also operates 22 jets in the United States, comprising part
                                of the largest corporate fleet in the world, according to director
                                of global travel services Duane Futch."


                                • artremi Re: Polonijne znaki recesji... 03.02.09, 17:38
                                  Dokladnie. Ale propaganda robi ludziom sieczke z mozgu.

                                  iamhotep napisała:
                                  > "While the world's largest retailer relies heavily on airlines, the
                                  > company also operates 22 jets in the United States, comprising part
                                  > of the largest corporate fleet in the world, according to director
                                  > of global travel services Duane Futch."


                              • wespuczi Re: Polonijne znaki recesji... 03.02.09, 18:33
                                jasne zyta,
                                wieksosc woli kupic tanio a co za tym stoi ich nie obchodzi,
                                ich prawo,
                                a rodzima produkcja umiera,
                                wkrotce w usa klasy robotniczej nie bedzie tylko walmart associates.
                                • artremi Re: Polonijne znaki recesji... 03.02.09, 21:01
                                  Przeciez "Wallmart greeter" tez moze byc kariera. :-)

                                  wespuczi napisała:
                                  > wkrotce w usa klasy robotniczej nie bedzie tylko walmart
                                  associates.

                                  • tamsin Re: Polonijne znaki recesji... 03.02.09, 21:26
                                    artremi napisała:

                                    > Przeciez "Wallmart greeter" tez moze byc kariera. :-)

                                    Przypomnialo mi sie z filmu "Idiocracy", tam co prawda bylo o
                                    Costco, ale mozna latwo przerobic:

                                    "Welcome to Wal-Mart, I love you"
                          • iamhotep Re: Polonijne znaki recesji... 03.02.09, 11:31
                            tamsin napisała:

                            > to nie walmart zabija konkurencje, tylko ci co przestaja kupowac w
                            > lokalnych sklepach i leca po tanioche do wolmartu. ludzie maja
                            wybor
                            > i wybieraja walmart chociaz czesto mowia "niestety

                            Trzeba tez wziasc pod uwage to ze jak sie zarabia niewolnicze stawki
                            placowe w Walmarcie trudno jest robic zakupy w Macy's, czy gdzie
                            indziej. Wielu niewolnikom nie pozostaje nic innego jak isc do slave
                            plantation store.
                            • katlia Re: Polonijne znaki recesji... 03.02.09, 17:26
                              Chcecie oszczedzac pieniedzy na WalMart, prosze bardzo. It's a free
                              country. Ja tam wole kupowac w sklepach ktorych pensje i benefity
                              moga utrzymac normalnych ludzi i nie wynagradzac korporacje znane z
                              eksploitacji pracownikow i rynku. Sa sklepy ktore pokazaly ze mozna
                              miec i nizsze ceny i traktowac ludzi po ludzku (CostCo, naprzyklad.)
                              • artremi Re: Polonijne znaki recesji... 03.02.09, 17:40
                                Wlasnie Costco jest takim anti-Walmartem. Tez maja fajnego i bardzo
                                etycznego prezesa, raczej wyjatkowego jak na amerykanski biznes.
                                • zyta2003 Re: Polonijne znaki recesji... 04.02.09, 04:32
                                  A mnie sie wlasnie Costco skojarzylo z WM. Ze podobne. Dlaczego
                                  Costco nikt nie zarzuca, ze niszczy drobne sklepiki i co jeszcze
                                  gorsze, ze tuczy ludzi. Co jest oczywista prawda. Kupowanie w
                                  hurtowych ilosciach to zadna oszczednosc , po prostu zje sie
                                  szybciej, bo kupujemy to co lubi nasza rodzina. To na czym polega ta
                                  pozytywna rola Costco w porownaniu z WM?
                                  Wlasnie dzisiaj kupujac w polskim sklepie zolty ser mars, chyba
                                  inaczej zwany rycki zauwazylam, ze kosztuje, juz dwukrotnie drozej
                                  niz rok temu. Mowie do pani wlascicielki ( nadmierna ilosc tych b
                                  iznesow i znikoma ilosc nowych Polakow spowodowaly, ze sklepy
                                  polskie podobnie jak narozne sklepiki amerykanskie coraz bardziej
                                  staja sie sklepami rodzinnym i trzeba stanac za lada) a dlaczego to
                                  on coraz drozszy. No i odpowiedz jak mozna sie bylo spodziewac. Wie
                                  pani, ten dolar. Mowie jaki dolar? Stoi wyzej niz rok temu. Troszke
                                  sie zmieszala wlascicielka. Bede musiala sie przypatrzyc tym cenom.
                                  Nie wiem, na malutka skale, kto nas w konia robi: hurtownicy
                                  sprowadzajacy z Polski, czy wlasciciele sklepikow polskich? Kazdy
                                  orze jak moze, polskie srodowisko na swoja malutka skale. Gdzie ta
                                  etyka handlu?
                                  Iamhotep, twoja nienawisc do wszystkjiego co amerykanskie staje sie
                                  meczaca. Nie wystepuj w obronie kupujacych w tanszych
                                  sklepach, "ktorych zmusza do tego praca za niewolnicze stawki". W
                                  mojej rodzinie nikt za takie nie pracuje, ale wszyscy korzystamy z
                                  mozliwosci tanszego zakupu. Wiec "zejdz z nas". Dobrze? Wole swoj
                                  uprany mozg, niz tak nienawidzic otaczajacy mnie swiat - jak ty.
                                  Latwiej ci sie z tym zyje? Moze. Mnie by zylo sie trudniej.
                                  Katlio, przerabiajac znane powiedzenie francuskiej krolowej Marii
                                  Antoniny, ty po prostu wolisz jesc ciastka z Fortunoffa ( ciastka
                                  tez tam mozna kupic), a nie chleb z WM. Rzecz gustu i mozliwosci.
                                  Iamhotep, wyjzyj troche poza "niewolnicze stawki Ameryki", zobacz
                                  problemy jakis 80% obywateli tego swiata. Wtedy moze zrozumiessz cos
                                  wiecej, a moze nawet staniesz sie mniej zgorzknialy i nienawidzacy
                                  otaczajacej cie amerykanskiej rzeczywistosci.
                                  • iamhotep Re: zyto 04.02.09, 07:07
                                    a skad to przekonanie, ze ja "nienawidze wszystko co amerykanskie"?
                                    Ty chyba nie rozumiesz na czym zdrowy dyskurs polega.

                                    Jesli ja, obcy ci czlowiek, podchodze do ciebie w publicznym miejscu
                                    i mowie ci ze masz kawal spodnicy wsadzonej w majtki i widac ci lewy
                                    posladek to bynajmniej nie robie tego z nienawisci do ciebie.
                                    Zwracam ci jedynie uwage na pewien fakt o ktorym ty nie masz
                                    najmniejszego pojecia a ktory wystawia cie na glupie usmieszki
                                    przechodniow.


                                  • inletka Re: Polonijne znaki recesji... 04.02.09, 17:24
                                    zyta2003 napisała:
                                    >>Iamhotep, twoja nienawisc do wszystkjiego co amerykanskie staje
                                    sie
                                    meczaca. Nie wystepuj w obronie kupujacych w tanszych
                                    sklepach, "ktorych zmusza do tego praca za niewolnicze stawki". W
                                    mojej rodzinie nikt za takie nie pracuje, ale wszyscy korzystamy z
                                    mozliwosci tanszego zakupu. Wiec "zejdz z nas". Dobrze? Wole swoj
                                    uprany mozg, niz tak nienawidzic otaczajacy mnie swiat - jak ty.
                                    Latwiej ci sie z tym zyje? Moze. Mnie by zylo sie trudniej.<<

                                    Musze stanac w obronie Iamhotepa - bo zawsze staje po stronie
                                    pokrzywdzonego :-(, ze ja go tak nie odbieram. Ma bardzo dobre
                                    argumenty a ze wiele zla jest na swiecie to trzeba o tym tez mowic.
                                    To jest jedyna szansa by zlo przemienic w dobro. Jak kazdy by
                                    przyjmowal swiat takim jaki jest to nic by sie nigdy nie zmienilo i
                                    nie doskonalilo.
                                    • iamhotep Re: Polonijne znaki recesji... 05.02.09, 01:36
                                      inletka napisała:

                                      >...wiele zla jest na swiecie to trzeba o tym tez mowic. To jest
                                      >jedyna szansa by zlo przemienic w dobro. Jak kazdy by przyjmowal
                                      >swiat takim jaki jest to nic by sie nigdy nie zmienilo i nie
                                      >doskonalilo.

                                      E-x-a-c-t-l-y my point!:)


                                  • katlia Re: Polonijne znaki recesji... 04.02.09, 17:28
                                    pozytywna rola Costco polega na tym, ze placa dobrze pracownikom,
                                    oferuja porzadne benefity, nawet pomagaja w pokrywaniu kosztow
                                    czesnego na wyzsze wyksztalcenie.

                                    jest sporo danych o tym jak walmart zabija konkurencje. to nie jest
                                    teoria, to jest fakt.

                                    co do powiedzenia Marie Antoinette - na szczescie nie musze
                                    wybierac miedzy ciastkami Fourtonoffa i chleba z WM. Moge kupic oba
                                    w najrozniejszych piekarniach lokalnych, nie mowiac o moim lokalnym
                                    grocery store (tez siec z dobrymi cenami) i Whole Foods. A ten
                                    wybor sklepow istnieje bo tu w miescie nie ma WM, sa tylko na
                                    suburbii gdzie
                                    • iamhotep Re: Polonijne znaki recesji... 05.02.09, 01:32
                                      Aaaaamen, katlia:)

                                      No i zdajesz sobie sprawe, ze tym samym "nienawidzisz Ameryki" w
                                      oczach 'patritow' bo obstajesz, za firma, ktorej pracownicy sa ...
                                      uwaga brudne slowo - ZWIAZKOWCAMI, ktorzy maja godziwa place, ktorzy
                                      maja benefity, jednym slowem wszystko to czego niewolnik w Walmarcie
                                      miec nie moze i mimo wszystko firma przynosi zyski!
                                      • katlia Re: Polonijne znaki recesji... 05.02.09, 04:13
                                        fajnie od czasu do czasu spotykac lewakow na tym forum ;)
                                        • zyta2003 Re: Polonijne znaki recesji... 06.02.09, 03:27
                                          Mysle, ze jak zawsze prawda lezy posrodku i taki jest punkt
                                          widzenia jaki jest punkt siedzenia. jednak pewne sformulowania
                                          naszego lewaka o niewolniczych zarobkach, czy faszystowskich Stanach
                                          Zjednoczonych - to demagogia. Nawet w samej Ameryce jest opgromna
                                          ilosc wiekszych krzywd niz praca w WM,a Bush to jednak nie byl
                                          Hitler, (przy calej mojej antypatii do niego).
                                          Na polnocy stanu NY poznalam biala kobitke, ktora oprocz
                                          sprzatania domow ( przed laty wraz z mezem pracowala w fabryce
                                          przetworstwa drewna, ktora przeniesiono do Kanady) znalazla
                                          zatrudnienie na pol etatu we wspominanym juz przeze mnie WM.
                                          Oczywiscie wiecej zarabiala na sprzatalnictwie, ale WM za pol etatu
                                          dawal jej i corkom (maz nie zniosl trudow transformacji ekonomicznej
                                          i rozplynal sie) UBEZPIECZENIE. Nienadzwyczajne - ale dla
                                          dziewczynek wszystko pokrywal. I za to kochala WM. A ty masz
                                          Iamhotep dobre ubezpieczenie? Wtedy latwiej byc rewolucjonista.
                                          • iamhotep Re: zyto 06.02.09, 08:51
                                            napisalem zgrabny post ale mi lacza go zjadly.
                                            A wiec w skrocie.

                                            Zacznijmy od faszyzmu, bo widze zes sie obruszyla.
                                            Faszyzm, zyto, to nie tylko epitet budzacy w wyobrazni maszeruajcych
                                            zoldakow, katorgi i straszne zniszczenia dla wielu. Orendownikiem
                                            faszyzmu byl nie tyle Hitler co ... Mussolini:)

                                            Faszyzm to ideologia, ktora miedzy innymi polega na podporzadkowaniu
                                            spoleczenstwa dla dobra i interesow karteli/korporacji, jednym
                                            slowem big biznesu. Tak jak to mialo miejsce we Wloszech i nastepnie
                                            w Niemczech za Hitlera - I.G Farben np.

                                            Big biznes sam podporzadkowac spoleczenstwa nie moze. Do tego
                                            potrzebny jest mu rzad. Rzad obrany po to by dogladal ich interesow,
                                            ich dobra a nie dobra ogolu spoleczenstwa.

                                            A teraz pomysl o tych chocby ostatnich 8 latach. Komu rzad
                                            nadstawial ucha? Tobie, mnie? Czy moze Halliburton, Goldman Sachs,
                                            Fannie May, AIG, Exxon-Mobil, przemyslowi militarnemu...?
                                            Pomysl. Pomysl o niedawnym wybawieniu banksterow. Tyle ludzi
                                            wyladowalo na lodzie ale dla nich wybawienia nie ma. Banksterzy
                                            drapneli milardy po ktorych slad zaginal i nawet nagrodzili sie
                                            kilkudziesieciomilionowymi bonusami z ... rzadowego tj. spolecznego,
                                            garnuszka, tj. moich i twoich pieniedzy! A wiec jeszcze raz, tak na
                                            prawde to czyich interesow doglada rzad, zyto?

                                            Mam jeszcze pytanie odnosnie ubezpieczenia dla poletatowego
                                            pracownika Walmortu. Z tego co wiem to takie nie przysluguje
                                            poletatowcom. Jesli jestes pelnoetatowym pracownikiem to owszem,
                                            masz ta mozliwosc. Nie jest ono jednak tanie dla kogos zarabiajacego
                                            $9/godz. (stawka godzinowa rozni sie w zaleznosci od stanu) i wielu
                                            z tej mozliwosci nie korzysta.

                                            Walmart i wiele malych biznesow woli zatrudnic dwoch pracownikow na
                                            pol etatu niz jednego na pelen by LEGALNIE uniknac placenia
                                            ubzezpieczenia. Walmart (pracodawca) buli gdzies okolo $1000
                                            miesiecznie na pracownika.

                                            Jak myslisz, zyto, kto pisal legislacje dyrygujaca tym kto, ile i
                                            kiedy placi ubezpieczenie? Blue-Cross z Walmartem czy TY?
                                            Teraz rozumiesz o czym ja mowie, piszac o faszyzacji Ameryki?
                                            • inletka Re: zyto 06.02.09, 15:23
                                              Tak wlasnie jest.
                                          • policjawkrainieczarow Re: Polonijne znaki recesji... 07.02.09, 00:54
                                            > Oczywiscie wiecej zarabiala na sprzatalnictwie, ale WM za pol etatu
                                            > dawal jej i corkom (maz nie zniosl trudow transformacji ekonomicznej
                                            > i rozplynal sie) UBEZPIECZENIE. Nienadzwyczajne - ale dla
                                            > dziewczynek wszystko pokrywal. I za to kochala WM.

                                            A to bardzo ciekawe co piszesz, bo ja tez znam biala kobiete ktora pracuje w WM
                                            i wlasnie wiele sie nasluchalam o tym, jak WM obcina godziny zeby wymiar pracy
                                            byl tak akurat ponizej takiego, przy ktorym by przyslugwalo UBEZPIECZENIE. Z
                                            tego co widze to tam benefit jest jesli ma sie dwa dni wolnego pod rzad, a jesli
                                            juz jeden z tych dni wypada w weekend, to w ogole cud.

                                            A Ty Zyto znasz kogos, kto MAJAC INNA MOZLIWOSC poszedl do pracy na pol etatu w
                                            WM? Tak z ciekawosci pytam.
                                            • buszar Re: Polonijne znaki recesji... 07.02.09, 22:35
                                              Nie tylko polonijne znaki recesji...
                                              Bylem w czwartek sciac wlosy w David Alan salon i spa w Paramus, NJ.
                                              Pusciutko, bylem jedynym klientem. Na odchodne dostalem gift
                                              certificate na 25.00$ na nastepny raz.
                                              • zyta2003 Re: Polonijne znaki recesji... 08.02.09, 17:54
                                                Nie, nie znam nikogo oprocz tej kobiety, zeby pracowal w WM, albo
                                                tam sie staral do pracy. I nie bede znac, bo juz w tamte tereny nie
                                                jezdze. Troszeczke przesadzasz Misko, w poprzednim - lepszym
                                                okresie - tez nie narzekaliby na brak chetnych do pracy nawet w
                                                NY, o kazdej prowicji nie wspominajac. Po prostu przeogromna ilosc
                                                ludzi nie ma odpowiedniego wyksztalcenia, zeby isc gdzie indziej, a
                                                nie kazdemu opowiada praca pomocnika na kontraktorce, bez nawet tych
                                                niewolniczych jak laskawie tu napisano benefitow. Nie zaprzeczasz,
                                                ze jakies ubezpieczenie za niepelny wymiar godzin jest w tej
                                                bandyckiej firmie, a moze szklanka jest w polowie pelna i
                                                niekoniecznie zawsze pusta? Jesli kobieta ktora znasz tak
                                                strasznie narzekala, (czyli szklanka do polowy pusta)- to dlaczego
                                                tam siedziela?
                                                Najlepiej byc zdrowym, pieknym i bogatym i miec mozliwosci
                                                przebierac w pracach za ponad 100tys, co najmniej. Speszylam sie,
                                                sadzac po wpisach tutaj dobra pensja zaczyna sie dla wielu duzo
                                                powyzej tej sumy
                                                Przez kilka lat IKEA walczyla o wejscie do miasta NY. Weszla, ale
                                                wczesniej pamietam protesty. Pan reporter mowi do protestujacej:
                                                no ale bedzie praca - a na to paniusia odpowiada - co to za praca,
                                                nawet te 500 miejsc, ale za minimum wage. Potem pamietam wieksze
                                                demonstracje z tymi samymi haslami - chcemy godnej pracy ( w
                                                domysle, nie w IKEI).
                                                W mojej rodzinie i moim srodowisku juz nikt nie narzeka na prace,
                                                maja dosyc pewne i wszyscy sie cieszymy z tego powodu. Bossowie juz
                                                teraz sa lepsi, wspolpracownicy nie tacy zlosliwi, czy glupi i chyba
                                                nie warto teraz sie przenosic . he, he, he,
                                                Powiem w sekrecie, ze w moim otoczeniu wiekszosc zaczynalo byle
                                                jak, pracowali nawet w tej globalnej jaskinii zla w McDonaldzie, a
                                                potem jak w wspominalam w Sturbaksie. (Zareczam, za prace w tej
                                                kawiarni tez nie mozna utrzymac rodziny, siec ma natomiast duza
                                                zalete, bo ubezpiecza wspolpartnera bez dokumentu na slub, czy tez
                                                przeciwna plec.) W miare uplywu lat cale moje towarzystwo bardziej
                                                lub mniej rozwinelo sie zawodowo w roznych dziedzinach. Teraz zyja
                                                godnie, ciekawie - bo nie kupujac ponad stan, nie biora drugiej i
                                                trzeciej pozyczki pod pierwszy dom. Wtedy zostaje znacznie wiecej
                                                pieniedzy na atrakcyjne wakacje i wszystko inne co dla nich
                                                stanowi o jakosci zycia. Tez stanowi o tym pozytywne nastawienie.
                                                • policjawkrainieczarow Re: Polonijne znaki recesji... 08.02.09, 18:09
                                                  Nie zaprzeczasz,
                                                  > ze jakies ubezpieczenie za niepelny wymiar godzin jest w tej
                                                  > bandyckiej firmie, a moze szklanka jest w polowie pelna i
                                                  > niekoniecznie zawsze pusta?

                                                  no otoz wlasnie zaprzeczam.

                                                  Jesli kobieta ktora znasz tak
                                                  > strasznie narzekala, (czyli szklanka do polowy pusta)- to dlaczego
                                                  > tam siedziela?

                                                  poniewaz jako kobita po piecdziesiatce bez wyksztalcenia i bez meza ani bez
                                                  ambitnej sciezki kariery (typowa amerykanska houswife z trojka dzieci i nie
                                                  mieszkajaca w wielkim miescie) nie miala specjalnej alternatywy. Jak miliony
                                                  innych w podobnej sytuacji.
                                                • edytkus Re: Polonijne znaki recesji... 09.02.09, 15:42
                                                  zyta2003 napisała:

                                                  >
                                                  > miec mozliwosci
                                                  > przebierac w pracach za ponad 100tys, co najmniej. Speszylam sie,
                                                  > sadzac po wpisach tutaj dobra pensja zaczyna sie dla wielu duzo
                                                  > powyzej tej sumy


                                                  dziwisz sie?: tinyurl.com/ahrjkn
Inne wątki na temat:
Pełna wersja