zyta2003
08.02.09, 18:20
Od kilku dni wszelkie media "podsumowuja" jakies dane statystyczne
o srednich przychodach na rodzine. Z podzialem na rodzaje
gospodarstwa domowego (wielkosc), z uwzglenieniem dwoch sposobow
liczenia. Odrzuca sie skrajne 20%, lub tez wybiera sie tylko
srodkowe 20% Itd/ Nie zalaczam linkow, chyba z Daily News dostalam
link. W wiadomosciach tez mowiono. W kazdym razie sredni dochod na
gospodarstwo wyniosl za 2007. 48 tysw.dol brutto.
Ale tez na ta okolicznosc wynikl temat, kto nalezy do oslawionej
klasy sredniej. Na wstepie ogolne stwierdzenie - ten, ktory uwaza
sie. A uwaza sie bardzo duzo, czesto nawet tacy, ktorych dochod
wynosi mnie niz 40 tys., ale dlaczego odbierac im swiadomosc, ze nie
sa klasa srednia? Retoryka politykow zwracajacych sie (wszyscy bez
wyjatku) do owej omal mitycznej klasy sredniej tez jest tylko
retoryka.
W streszczonym mi telefonicznie artykule z jakies gazety w NY
napisano, ze aby byc klasa srednia na Manhattanie zarobek powinien
wynosic 123 tys., natomias azeby byc srednia klasa w Atlancie
wystarczy 67. Nie moglysmy dociec - o jaki zarobek chodzi? Na glowe,
na dom? Wotewer, dla duzej ilosci ludzi wiadomosc frustrujaca.
Dowiedziec sie, ze nalezy sie do biedoty? W dzielnicy Queens
(bagatela omal 3 mil ludnosci i 180 narodowosci) wymagania sa
milosierniejsze. Wystarczy juz tylko prawie 90 tys. azeby byc klasa
srednia. To chyba w tej dzielnicy klasa srednia jest w niklych
ilosciach. Strasznie tu duzo emigrantow, ktorzy niekoniecznie
wyrwali sie z szponow niewolniczych pensji, pojedynczych osob,
ktorych zarobek nie przekracza tej sumy.
Ja nie mieszcze sie w klasie sredniej, ale zyje na poziomie
powyzej wiekszosci klasy sredniej w Ameryce. Zawsze mam na dalekie,
egzotyczne podroze czesciej niz raz do roku, nie wspominajac o jakis
kilkudniowych wypadach. Zawsze mam na kupno ksiazek i wszelkie
imprezy, ktore mnie interesuja, mieszkanie mam ladne, samochod
wypadaloby zmienic, ale dlaczego?, na prezenty dla rodziny od czasu
do czasu tez mam, a nawet na podroz do Polski. Wiec moja szklanka
jest do polowy pelna, chociaz tez uzbieraloby sie wiele na temat
niewolniczej pracy, czy zycia w kraju, ktory nie jest idealny.