zyta2003
05.04.09, 04:38
Ja tez jestem dumna. Z mojego prezydenta i jego malzonki, ktorzy
tak pieknie reprezentowali moj kraj ( bo jestem jego obywatelka) w
swojej podrozy po Europie.
I znow Ameryka pokazala, ze jest pierwsza w nowych ideach i
kierunkach rozwoju spolecznego swiata. Prezydentem
najpotezniejszego i najwazniejszego na swiecie kraju, zostal
czlowiek, ktory jeszcze kilkadziesiat lat temu nie moglby jechac w
jednym autobusie z bialymi. Malo tego, jest wielce uzdolniony,
charyzmatyczny i spotkal sie w Europie z najwyzszym szacunkiem i
sympatia. Wraz z malzonka uosabia XXI wiek, gdzie coraz mniej
bedzie wazny kolor skory i urodzenie. Ich naturalnosc, uroda,
wdziek, nie wspomne o talentach Obamy, moze nie zaowocuja
natychmiast zmianami gospodarczymi i politycznymi w swiecie, ale
przynajmniej postawia tame nienawisci i pogardy do Ameryki po epoce
Busha. Amen
A teraz prosze dopisac o tym jak bylo zle. No bo przeciez nie te
suknie, nie te usciski, nic nie zalatwiono... i bardzo duzo innych
nieprzychylnych rzeczy. Nie szkodzi, ja swoje wiem.