Dodaj do ulubionych

Gdzie jesli nie Stany?

06.04.09, 04:22
Powoli zaczynam miec dosc tego kraju i zastanawiam sie gdzie teraz
zapuscic korzenie. Ktore z krajow wedlug Was sa "people friendly"?
Moze odwiedzilyscie jakis ktory wybitnie Was zachwycil?! Od
dluzszego czasu mysle o Hiszpanii ale znajomi odradzaja :(
Obserwuj wątek
    • rhodeisland Nowa Zelandia? 06.04.09, 04:47
      www.immigration.govt.nz/
    • miskidomleka Re: Gdzie jesli nie Stany? 06.04.09, 05:08
      A co złego z Hiszpanią?

      UK byłoby niezłe, ale ostatnia liczna emigracja zrobiła tam
      niekoniecznie najlepsze nastawienie do Polaków.

      A Skandynawia?
      • aniutek Re: Gdzie jesli nie Stany? 06.04.09, 07:36
        mnie sie podobaja kraje skandynawskie taka Finlandia na przyklad,
        ale nie mieszkalam tam nigdy wiec trudno powiedziec.
        Mam kolege w Norwegii - bardzo ponury obraz przedstawil, masa wodki
        i depresje, ciemno i zimno. Ale cos mnie tam ciagnie.... moze male
        zaludnienie?
        • fogito Re: Gdzie jesli nie Stany? 06.04.09, 09:48
          Gdybym mogla zamieszkalabym w Toskanii. A kraje polnocne maja
          jeszcze dluzsze zimy niz Polska i jeszcze mniej swiatla. Brrr.
          • miskidomleka Re: Gdzie jesli nie Stany? 06.04.09, 14:34
            Ale za to mnóstwo światła w lecie!
            • aneta05 Re: Gdzie jesli nie Stany? 06.04.09, 14:58
              Odwiedzenie jakiegos kraju a mieszkanie w nim to spora roznica.
              Ja bym przegladnela liste najlepszych miejsc do zycia (chyba ONZ to
              przygotowuje) z tego co pamietam to wlasnie Skandynawia jest w
              czolowce (Dania jest wysoko), Szwajcaria i Luksemburg tez maja
              wysoka stope zyciawa. W pierwszej dziesiatce jest wiekszosc panstw
              europejskich, Stany dopiero w drugiej i nawet Kanada jest wyzej
              notowana od USA wiec moze tam?
              • klaudona Re: Gdzie jesli nie Stany? 06.04.09, 15:14
                Kanadyjczycy narzekaja na swoja sluzbe zdrowia i traktowanie jak
                pasierba przez Stany.

                Hiszpanii jest teraz bardzo wysokie 2-cyfrowe bezrobocie.
                Moze Kostaryka? Sporo jest tam expats ze Stanow i Europy. Uroczy
                kraj, ale zyc sie da tylko z turystyki i nauczania angielskiego.
    • lilazw Re: Gdzie jesli nie Stany? 06.04.09, 16:03
      Wszedzie tylko nie Chicago! U nas znowu snieg spadl :( Mam juz dosc
      tej zimy!!!! Kraje skandynawskie maja ponoc dobre warunki socjalne
      ale pogoda nie jest zbyt fascynujaca (przynajmniej dla mnie).
      Zdecydowanie wole cieplejsze klimaty. W Hiszpanii teraz straszne
      bezrobocie a poza tym ponoc wsrod mlodziezy straszna rozwiazlosc
      seksualna wiec chyba nie najlepsze miejsce do wychowywania dzieci.
      Myslalam o Kostaryce ale moj maz twierdzi, ze tam nie wytrzymam ze
      wzgledu na robale. Jest ich tam ponoc zatrzesienie a ja slabo sobie
      radze z ich obecnoscia ;)Reasumujac, szukam kraju o przyzwoitym
      klimacie (najlepiej 25C przez caly rok :) ), rozsadnych warunkach
      socjalnych i wysokim poziomie edukacji. Czy taki kraj w ogole
      istnieje ?! A moze czas przestac stapac w chmurach i zejsc na
      ziemie...odgarniac snieg :(ehhh...
      • edytkus Re: Gdzie jesli nie Stany? 06.04.09, 16:15
        Moze latwiej bedzie zaczac od wymieniania krajow ktore do zycia sie
        nie nadaja? Chociaz mysle ze kazdy kraj ma swoje zalety i wady.
        • aneta05 Re: Gdzie jesli nie Stany? 06.04.09, 16:17
          edytkus napisała:

          > Moze latwiej bedzie zaczac od wymieniania krajow ktore do zycia
          sie
          > nie nadaja?

          to juz wiemy, ze USA
        • tamsin Re: Gdzie jesli nie Stany? 06.04.09, 16:18
          edytkus napisała:

          > Moze latwiej bedzie zaczac od wymieniania krajow ktore do zycia
          sie
          > nie nadaja?

          Podobno w Korei Polnocnej jest do kitu ;-)
      • miskidomleka Re: Gdzie jesli nie Stany? 06.04.09, 16:56
        > Zdecydowanie wole cieplejsze klimaty. [...]
        > Myslalam o Kostaryce ale moj maz twierdzi, ze tam nie wytrzymam ze
        > wzgledu na robale.

        Robale też lubią ciepło, zwłaszcza wilgotne. Szukaj czegoś ciepłego
        i suchego, może jakieś kraje saharyjskie?

        >szukam kraju o przyzwoitym
        > klimacie (najlepiej 25C przez caly rok :) ), rozsadnych warunkach
        > socjalnych i wysokim poziomie edukacji. Czy taki kraj w ogole
        > istnieje ?!

        Oj, chyba nie.
    • majenkir Re: Gdzie jesli nie Stany? 06.04.09, 17:36
      lilazw napisała:
      > Powoli zaczynam miec dosc tego kraju

      A tak konkretnie, to czego masz dosc?
      Bo wiesz, jak to mowia: "Wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma" ;).
      • majenkir Re: Gdzie jesli nie Stany? 06.04.09, 17:38
        Sorry, przeczytalam drugi post i znalazlam Twoj paradise - Kuba :)!
        • miskidomleka Re: Gdzie jesli nie Stany? 06.04.09, 17:42
          majenkir napisała:

          > Sorry, przeczytalam drugi post i znalazlam Twoj paradise - Kuba :)!

          Też mi przyszła do głowy, ale tam pewnie są liczne robale...
          • jaga_nj Nie pozostaje nic innego... 06.04.09, 18:29
            jak pokochac robale;)))
    • roza2004 Re: Gdzie jesli nie Stany? 07.04.09, 00:17
      A jesli Stany to polecam Houston...przepiekne miasto, cieplo caly
      rok, blisko ocean, wspaniala polonia .
    • lilazw Re: Gdzie jesli nie Stany? 07.04.09, 00:20
      Umowmy sie, ze w gre wchodza tylko panstwa ktore nie lamia praw
      czlowieka :) Wiem, wiem bardzo sie krag zacisnal :( Wiem tez, ze
      najlatwiej jest ciagle narzekac nie zauwazajac pozytywnych stron. Ja
      chyba nie jestem takim przypadkiem :) Doceniam wygodne zycie jakie
      tu prowadzilam do tej pory ale ostatnio przestalo mi to wystarczac.
      Co z tego, ze mam dom kiedy przez wiekszosc dnia nie ma w nim
      rodziny :( Maz od rana do wieczora w pracy, dzieci w szkole caly
      dzien a najbardziej boli mnie to, ze moje 5-letnie dziecko od 9 do 4-
      tej jest w szkole. Przeciez to jest chore!!! Nie chodzi o to, ze ja
      nie mam co robic bo zajec mam pod dostatkiem ale serce mi peka
      codziennie rano jak musze mala wyprawic do szkoly a ona rzewnymi
      lzami placze, ze nie chce tak dlugo byc beze mnie :( Wkurza mnie tez
      double standard w szkolach. Moj syn (kl.6) mial przyniesc na muzyke
      tekst ulubionego utworu muzycznego. Wybral Scorpionsow "Blackout".
      Nie byl to z pewnoscia najtrafniejszy wybor i nauczycielka przyslala
      mi list zaznaczajac jak bardzo jest rozczarowana wyborem.
      Podkreslila tekst :"What the hell have I lost my taste". Dobra,
      zgadzam sie, mogl wybrac cos innego ale z drugiej strony przyniosl
      ostatnio flyer ze szkoly z ksiazkami. Oto tytuly" Dead is the new
      black", "To kill the mockingbird", "The vampire's assistant"-blood-
      curdling sequel to a living nightmare", "What I saw and how I lied".
      To tylko tytuly z pierwszej strony, dalej wole nie zagladac. Byc
      moze to wartosciowe ksiazki ale tytuly sa wrecz przerazajace. Dla
      mnie brzmia gorzej niz "What the hell have I lost my taste" ale moze
      nie potrafie byc obiektywna. Coraz wiecej rzeczy zaczyna mnie w tym
      kraju irytowac :(

      • zyta2003 Re: Gdzie jesli nie Stany? 07.04.09, 01:33
        Ty tak powaznie o tej przeprowadzce do innego kraju? Jesli tak, to
        zapytam jaki jezyk preferujesz w tym nowym kraju i jak biegle
        znacie go z mezem, no i dzieci i co macie zamiar tam robic? Wiem,
        ze dzieci, o tak, o tak (w tym monmencie robie taki gest palcami) w
        trzy dni beda biegle znaly nowy jezyk. A prawda jest nieco inna,
        nawet najzdolniejsze dziecko jest zawsze zagubione w nowym
        srodowisku, zwlaszcza w takim srodowiku, ktorego jezyka nie zna.
        Corce, nim sie zaadaptuje w nowym kraju, w nowej szkole z nowym
        jezykiem, z odpowiednim wymiarem godzin w szkole i stosownymi
        lekturami, to jednak zejdzie dluzej niz przywykniecie do systemu
        obowiazujacego w jej obecnej szkole. Jesli ta szkola dzieci to
        glowny powod, to moze wystarczy zmienic rejonizacje?
        Natomiast w 100% zgadzam sie w sprawie klimatu. Na wiosne w NY,
        kiedy jest przez kilka miesiecy przenikliwie zimno, przy ostro
        swiecacym, "mroznym" sloncu tez rzucilabym to wszystko w .....
        Dania, Szwajcaria itp sa wielce przychylne dla obywatela, ale
        swojego, a nie przybledy. Wiem cos o tym..., zreszta wystarczy
        poczytac.
        Ale tak pobawic sie, gdzie bym chciala zamieszkac, to fajnie.
        Duzo Polakow np. wraca do kraju juz, jutro, na wiosne, na swieta, po
        swietach, po nowym roku, na emeryture....
        Ja osobiscie jak juz sobie marze, to o Costa Rice. Male, omal
        kieszonkowe panstwo, bez armii, bez nedzy, cudowna przyroda,
        niedrogo, sluzba zdrowia dla cudzoziemcow zupelnie na poziomie i
        tania, moge nawet podac na przyszlosc adres doskonalego ortodonty,
        a ceny ma smieszne. Robakow nie widzialam, natomiast przezylam
        lekkie trzesienie ziemi. Jest tu bardzo duzo osiedli amerykanskich,
        dla emerytow i bogatych, co to na letni dom, ale nie trzeba
        mieszkac z ta holota, mozna sobie samemu cos wystawic. Az roi sie od
        roznych ofert real estate dla Amerykanow. Niestety, poza tymi
        amerykanskimi osiedlami to jednak dobrze jest znac jezyk
        hiszpanski. No i jeszcze troche szokujace dla Amerykanow, tam
        hiszpanskojezyczni nie tylko pracuja dla bialych obslugujac ich, ale
        i sami sie wczasuja!!! A fe...
        • miskidomleka Re: Gdzie jesli nie Stany? 07.04.09, 01:42
          zyta2003 napisała:

          > Dania, Szwajcaria itp sa wielce przychylne dla obywatela, ale
          > swojego, a nie przybledy

          Mam znajomego, co twierdzi, że Szwajcaria to faszystowski kraj. Był
          tam, normalnie mieszka w Niemczech, więc chyba wie co mówi ;-)
      • miskidomleka Re: Gdzie jesli nie Stany? 07.04.09, 01:40
        lilazw napisała:

        > Umowmy sie, ze w gre wchodza tylko panstwa ktore nie lamia praw
        > czlowieka :)

        Takich praktycznie nie ma ;-)


        A tak na serio, przyzwoity stosunek do praw człowieka, plus wysoki
        poziom zabezpieczeń socjalnych, plus 25 stopni okrągły rok, plus
        brak robali - to prawie nic nie zostaje. Jakieś może regiony
        Australii? Ta Nowa Zelandia?

        > Wybral Scorpionsow "Blackout".
        > Nie byl to z pewnoscia najtrafniejszy wybor i nauczycielka
        przyslala
        > mi list zaznaczajac jak bardzo jest rozczarowana wyborem.
        > Podkreslila tekst :"What the hell have I lost my taste".

        A jak dokładnie uzasadniła? Poza tym co to znaczy jest rozczarowana -
        miał przynieść ulubiony, nie? Nie wolno mu lubić niemieckich
        zespołów, czy co? Głupia jakaś.

        > To kill the mockingbird", [...]
        > To tylko tytuly z pierwszej strony, dalej wole nie zagladac.

        Wygłupiasz się??? Jak można nie znać, i dziecku nie dać przeczytać
        tej książki? Zwłaszcza w USA???
        • i.p.freely Re: Gdzie jesli nie Stany? 07.04.09, 03:35
          Lila, sama musisz przeczytac "To Kill the Mocking Bird",
          obowiazkowo!:)
          • i.p.freely Re: Gdzie jesli nie Stany? 07.04.09, 03:41
            Hmmmm.... Islandia?
            Zapomnialam. Tam teraz jak na Kubie po wyjezdzie finansistow.
        • edytais Re: Gdzie jesli nie Stany? 07.04.09, 03:46
          Mi sie marzy Nowa Zelandia. Jakby powerball wygrala to bym tam sie wybrala na
          kilka miesiecy, zeby zbadac grunt :)

          Do Australii bym nie pojechala bo tam sa koszmarne robale, do tego jadowite.
          Tam najwiecej jest jadowitych i najgrozniejszych zwierzat i robakow itp. Na
          ogrodek nie wyjdziesz dopoki kazdego kamyka i kazdego kroku wczesniej nie obejrzysz.
          Nowa Zelandia ma tylko jeden rodzaj pajaka, ktory moze zaszkodzic. Sa miejsca z
          oceanem, gorami i temperatura Kalifornijska jednoczesnie.
          Jesli chodzi o szkoly, prawa czlowieka i inne polityczne rzeczy to nie wiem.
          • lilazw Re: Gdzie jesli nie Stany? 07.04.09, 04:37
            Maz wprawdzie zapowiedzial, ze nastepnego jezyka nie zamierza sie
            uczyc ale mysle, ze przy uzyciu pewnych argumentow uda sie go
            przekonac ;)Pewnie, ze wolalabym kraj anglojezyczny ale mysle, ze
            jestem w stanie w miare szybko nauczyc sie hiszpanskiego. Jak na
            razie Kostaryka i Nowa Zelandia brzmia obiecujaco ale musze jeszcze
            troche poczytac o tych panstwach. Do Polski jakos mnie nie ciagnie
            na stale :( w kazdym badz razie jeszcze nie teraz. Ogolnie to czuje
            ogromna potrzebe wielkich zmian a ze maz i dzieci mi odpowiadaja :)
            wiec chyba najlatwiej bedzie zmienic miejsce zamieszkania choc
            przyznam szczerze, ze zaczynam sie zastanawiac czy to nie
            jakis "midlife crisis" :( "To kill the mockingbird" postaram sie w
            najblizszym czasie przeczytac. Niestety moja lista ksiazek do
            przeczytania jest bardzo dluga. Oprocz ksiazek "dla siebie" zawsze
            czytalam ksiazki ktore czytal syn zebysmy mogli pozniej o nich
            podyskutowac. Dopoki byl maly to nie bylo problemu ale teraz to on
            po prostu ksiazki polyka i nie moge za nim nadazyc a on codziennie
            sie pyta czy skonczylam bo ma dla mnie nastepna :)Z jednej strony
            ciesze sie, ze lubi czytac ale z drugiej denerwuje mnie to, ze woli
            siedziec nad ksiazka niz wyjsc na rower.
            • magdread108 Re: Gdzie jesli nie Stany? 07.04.09, 08:22
              ...to moze Azja. Nikt z przedmowcow nawet nie wspomnial o krajach azjatyckich co moze swiadczyc o tym, ze wciaz czujemy przepasc kulturowa, ktora w rzeczywistosci jest duzo mniejsza niz by sie moglo wydawac. Malezja, Korea Poludniowa, Tajlandia, Singapur, Japonia. Przyzwoity poziom zycia, edukacji, dosc dobry klimat, mowia po angielsku (przynajmniej czesciowo) - to tak ogolnie. My z mezem planujemy sie przeniesc wlasnie w te rejony. Mam o tyle latwiej, ze maz stamtad pochodzi, mieszkal w kilku krajach azjatyckich, po wielu podrozowal wiec co nieco wie. Bedziemy chyba uderzac w Malezje albo Tajlandie - ja wole Tajlandie bo to kraj buddyjski, Malezja jest glownie muzulmanska, ale chyba lepiej gospodarczo rozwinieta, bo maja wsparcie krajow arabskich. Japonia mnie troche przeraza. Ludzie tam naprawde go nuts, choc oczywiscie nie wszyscy. Kambodza ma wielki potencjal, choc wciaz to kraj zmasakrowany. Majac troche gotowki (tam jest wciaz bardzo tanio) mozna zainwestowac w biznes turystyczny (maz mnie namawia, zebysmy zbudowali hotel w Kambodzy :) dla europejskich turystow). Pomysl o tyle dobry, ze tamtejszym mieszkancom wszelkie wsparcie a zwlaszcza rozbujanie turystyki jest niezbedne by przezyc.
              Mnie Azja pociaga, bujna, nieprawdopodobna flora, pewna delikatnosc ludzi tej rasy, bliskosc zrodla i zakres wplywow szeroko pojetej filozofii dalekiego wschodu, to cos co mi robi :)
            • jaga_nj Lila:) 07.04.09, 20:34
              ciesze sie, ze lubi czytac ale z drugiej denerwuje mnie to, ze woli
              > siedziec nad ksiazka niz wyjsc na rower.


              Moze chcesz go poznac z moja corka, bo to ten sam typ:). Ja tez za
              nia nie nadazam czytac, ostatnio pochlaniam New Moon i uwielbiam:))))
    • izabelski Re: Gdzie jesli nie Stany? 07.04.09, 13:05
      czy rozumiem, ze nie pracujesz?

      mozesz z dziecmi byc w domu i przestawic sie na homeschooling

      corka placze, bo czuje ,ze ty nei jestes zadowolona z takiego
      ukladu - sprawdzone na wielu rodzinach
      • majenkir Re: Gdzie jesli nie Stany? 07.04.09, 13:56
        izabelski napisała:
        > mozesz z dziecmi byc w domu i przestawic sie na homeschooling

        Z 5-latka to jeszcze by mozna, ale z szostoklasista...?
        Niezbyt rozsadny pomysl.
      • lilazw Re: Gdzie jesli nie Stany? 07.04.09, 14:42
        >
        > mozesz z dziecmi byc w domu i przestawic sie na homeschooling

        Niezly homeschooling to ja juz im robie z polskiego :)Oprocz jezyka
        przerabiam teraz z mlodym geografie i historie Polski. Z corka
        gorzej bo jej zainteresowanie polskim jest na razie zerowe :( A poza
        tym nie wyobrazam sobie homeschooling bo oprocz wiedzy potrzebne
        jest dzieciom obycie z rowiesnikami nawet jesli nie sa oni
        najlepszym przykladem. Wiedza ksiazkowa jest wazna ale doswiadczenia
        zyciowe chyba jeszcze wazniejsze.
        >
        > corka placze, bo czuje ,ze ty nei jestes zadowolona z takiego
        > ukladu - sprawdzone na wielu rodzinach

        Zupelnie nie tak! Kazdego ranka zachecam ja do pojscia do szkoly.
        Opowiadam jakie super rzeczy bedzie robila i ze kolezanki na nia
        czekaja. Daje jej do zrozumienia, ze w domu jest nudno i chetnie bym
        sie z nia zamienila. Nigdy nie okazuje przy dzieciach niezadowolenia
        ze szkoly czy nauczycieli.

        Jesli chodzi o kraje azjatyckie to raczej zdecydowanie odpadaja ze
        wzgledu na lamanie praw czlowieka.
        • klaudona Re: Gdzie jesli nie Stany? 07.04.09, 15:16
          Zajzyj do Kobiecej Polonii. Tam sa dziewczyny z calego swiata, wiec
          beda mogly opisac wlasne doswiadczenia mieszkania w roznych krajach.
          • leosi Jest taki kraj 07.04.09, 17:40
            Mieszkalem w Polsce
            Bylem szczesliwym posiadaczem Fiata 126p
            - zamykalem to moje szczecie w garazu na 4 zamki.
            I co ----wszystko na nic ?
            drzwi razem z futryna wyrwane i samochodu nima.

            Przyjechalem do innego raju
            Mam 4 garaze i 3 nowe samochody
            wcale ich nie zamykam na 4 zamki.

            Jak bylem na zasilku dla bezrobotnych ??????
            ---to kupilem nowy samochod zeby do pracy jezdzic.
            Jak juz mialem te prace i te pieniadze
            - to kupilem jacht oceaniczny
            - zapisalem sie do klubu zeglarskiego gdzie wpisowe kosztuje $300
            - utrzymanie jachtu w marinie tylko $2500

            Teraz znowu jestem na zasilku dla bezrobotnych
            i jakos nie skacze z mostu w rozpaczy

            Czy w Polsce bezrobotny moze sobie kupic za uciulane pieniadze - nowy sanochod
            Nissan Quest 2005 cena $22000

            Czy w innym kraju bezrobotni maja takie luksusy
            Czy ja musze znowu gdzies emigrowac bo tu mi zle i Kryzys daje sie we znaki.
            Prezdent tego kraju obiecal ze wyjdziemy z KRYZYSU
            I ja mu wierze i nie mysle nigdzie emigrowac.

            Uciekanie z tego kraju do innego nie pasuje mi
            - ja juz raz wyjechalem z Polski
            - ja juz nie musze znowu gdzies szukac - cieplejszej atmosfery do zycia
            Teraz to ja planuje rejs mojego zycia - dookola swiata

            Trzeba troche popracowac i trzeba tez zycia uzywac
            Ucieczka ponowna, ucieczka od rzeczywistosci swiadczy o slabym charakterze JEDNOSTKI
            Natomiast udzial w rejsie dokola swiata swiadczy o zachartowaniu i odwadze
            zeglarskiej

            Widocznie autorka postu : lilazw
            nie ma wiary w siebie i w swoje dokonania
            Mysli ze gdzies jest inny lepszy swiat
            • aniutek Re: Jest taki kraj 07.04.09, 19:00
              pieprzysz Leosi jak potluczony!
              Kobieta ma male dzieci, chce zaznac czegos innego, innej
              rzczywistosci, zycia a podroze ksztalca, a Ty o lodce i bezrobociu
              zasuwasz....
              • aneta05 Re: Jest taki kraj 07.04.09, 19:15
                aniutek napisała:

                > pieprzysz Leosi jak potluczony!

                what else is new???
              • leosi Re: Jest taki kraj 08.04.09, 17:16
                oj Aniutek
                Myslalem ze jestes - kuta na 4 nogi warszawianka,
                wiec ci wytlumacze.
                Pewien chlop zaprzagl konia do kieratu -
                na nastepny tydzien chcial pojechac na targ
                i co ??
                Kon zaprzegniety do bryczki nie pojechal do przodu,
                zaczal chodzic w kolo studni.
                Wniosek :
                zwierze przyuczone do chodzenia w kolko nie potrafi isc prosto

                Tak samo jest z nasza kolezanka emigrantka.
                Zapracowana kobieta
                w KIERACIE
                • beatamc Re: Jest taki kraj 08.04.09, 17:39
                  masz, wychowujesz 5letnie dziecko?? Masz wogole dzieci, wnuki? Pomagasz w
                  wychowaniu? (nie mowie o kasie).


                  > - bo mam dobra materialne a nie mam pieniedzy by splacac
                  to kto za to placi? Podatnik? a moze zona Cie utrzymuje??? a co gorsza, moze
                  dzieci?
                  Znalam takiego jednego przystojniaka, ktorego zona i dzieci utrzymywaly. W
                  lecie Mazury, a zima rajdy samochodowe, a zona w kieracie, zeby maz mial na
                  lodke, a dzieciaki na narkotyki.


                  i o co chodzi z ta rekama tego klubu. Za czlonkostwo sie niezle placi
                  he? Albo nudzi wam sie i nowego towaru szukacie?

              • bozena73 Re: Jest taki kraj 08.04.09, 18:08
                Ale sie usmialam!!! nie ma to jak post Leosi na taki ponury dzien jak
                dzisiaj! LOL
            • i.p.freely Re: Jest taki kraj 07.04.09, 19:08
              >Na Sukces trzeba zapracowac

              Leos, powiedz to ludziom, ktorzy ciezko pracowali, ciulali i
              odkladali, hehehe.
              Leos, jeszcze ci przyjdzie w tej lodce mieszkac. lepsze to niz
              mieszkanie w samochodzie.


        • magdread108 Re: Gdzie jesli nie Stany? 08.04.09, 01:24
          lilazw napisała:


          > Jesli chodzi o kraje azjatyckie to raczej zdecydowanie odpadaja ze
          > wzgledu na lamanie praw czlowieka.

          Lila, nie wrzucaj wszystkich do jednego chinskiego worka. Prawa czlowieka sa lamane w Tybecie, Chinach, Korei Polnocnej, Birmie i Nepalu. Japonia, Malezja, Tajlandia, Singapur lamia prawa czloweika na poziomie pewnie nie wiekszym niz USA czy Polska.
    • ladybug Re: Gdzie jesli nie Stany? 07.04.09, 19:19
      Jesli juz mialabym ruszyc stad swoje 4 litery, na pewno wybralabym
      kraj, ktory pozwoliby mi na nurkowanie w cieplych wodach 365 dni w
      roku. Zdecydowanie cieply, owady mi nie straszne.
      • lilazw Re: Gdzie jesli nie Stany? 07.04.09, 20:17
        No wlasnie Leosi, zupelnie mnie nie zrozumiales ale coz mezczyzni
        maja to do siebie :) Ja nie narzekam na kryzys, bezrobocie czy
        warunki socjalne. Wyraznie napisalam, ze zyje mi sie tu bardzo
        wygodnie. Chodzi mi o sposob w jaki tu sie zyje (malo czasu z
        rodzina), pogon za pieniadzem i beznadziejny klimat (Chicago). Marze
        o odrobinie ciepla i wspolnym obiedzie z rodzina (czytaj maz i
        dzieci)przed godz. 18-ta. Czy to tak wiele?
        • aneta05 Re: Gdzie jesli nie Stany? 07.04.09, 20:22
          lilazw napisała:

          Marze o wspolnym obiedzie z rodzina (czytaj maz i dzieci)przed godz.
          18-ta. Czy to tak wiele?

          niestety jak na USA to wiele i malo realne, no chyba, ze ktos
          pracuje z domu...
          • fogito Re: Gdzie jesli nie Stany? 07.04.09, 20:39
            Moj maz w wieku 37 lat przeniosl sie do Polski i zmienil swoje zycie
            diametralnie i to na plus. Wiem, ze ten kierunek cie nie interesuje,
            ale rozumiem potrzebe zmian.
          • i.p.freely Re: Gdzie jesli nie Stany? 07.04.09, 20:59
            > Marze o wspolnym obiedzie z rodzina (czytaj maz i dzieci)przed
            >godz. 18-ta. Czy to tak wiele?
            ---
            > niestety jak na USA to wiele i malo realne, no chyba, ze ktos
            > pracuje z domu...

            Ktos wam naopowiadal jakichs legend ... albo zacieraja sie wam
            granice miedzy fikcja i rzeczywistoscia. Naczytalyscie sie zbyt
            wiele jakichs farmazonow, wyksztalciuchy jedne! :)
            A kto bedzie pracowal, co? Co wy myslicie, ze zyjecie w jakims
            socjalizmie albo niedajbog w jakims komunizmie?!

            (wybaczcie mi ten sarkazm)
          • katlia Re: Gdzie jesli nie Stany? 07.04.09, 22:11
            Nie wiem, czy malo realne: zalezy co sie robi, jak sie wychowywyje
            dzieci, i gdzie sie mieszka. Z tym ze w USA sama mozesz zadecydowac
            o tym - i zmienic tryb zycia razem z lokalizajca znacznie latwiej
            niz w wiekszosci krajow.

            PS, nie wybieraj sie do Hiszpanii lub Argentyny: tam obiad to lunch
            a kolacja zawsze po 22giej!!! (Tak, nawe stosunkowo dzieci tak
            pozno jedza.)

          • reninka72 Re: Gdzie jesli nie Stany? 07.04.09, 22:34

            > Marze o wspolnym obiedzie z rodzina (czytaj maz i dzieci)przed godz.
            > 18-ta. Czy to tak wiele?
            >
            > niestety jak na USA to wiele i malo realne, no chyba, ze ktos
            > pracuje z domu...
            ???????
            My codziennie zjadamy wspolny obiad przez 18-ta i zadno z nas nie pracuje w
            domu. No ale takie ustalilismy priorytety.
            • aneta05 Re: Gdzie jesli nie Stany? 07.04.09, 22:43
              reninka72 napisała:

              >
              > My codziennie zjadamy wspolny obiad przez 18-ta i zadno z nas nie
              pracuje w
              > domu. No ale takie ustalilismy priorytety.

              a do ktorej pracujecie?
              musicie blisko pracy mieszkac, nie wszedzie sa takie mozliwosci
    • beatamc Re: Gdzie jesli nie Stany? 07.04.09, 21:02
      gdzie oprocz Chicago( nie wiem,czy dobrze pamietam) mieszkalas w Stanach? Moze
      tutaj najpierw poszukasz. W duzych miastach rzeczywiscie szybko sie zyje i malo
      z rodzina, ale w mniejszych da sie wszystko poustawiac.
      Np moja rodzina zamieszkuje licznie MA. Wracaja zazwyczaj z pracy o 4,
      niektorzy o 5. Do sklepu jada gora 30min., do mniejszych 5 min. Dzieci do
      podstawowki chodziy na piechote (ci z Worcester) reszta musiala byc wozona. Do
      dobrych colleg'ow maja blisko: Worcester , Boston. Klimat bardzo zblizony do
      polskiego. Maja dostep do leszego jedzenia (pobliskie farmy). itp.....
      Podejrzewam, ze depresja spowodowana klimatem Cie dopadla...? Bedzie cieplej
      to i spojrzenie na swiat sie ociepli :)
      • tamsin Re: Gdzie jesli nie Stany? 07.04.09, 21:09
        beatamc napisała:

        > maja blisko: Worcester , Boston. Klimat bardzo zblizony do
        > polskiego.

        szczegolnie w lecie ;-)
        Moj brat mieszkal przez jedne lato w Bostonie, nie mogl wytrzymac
        tej parowki i przeniosl sie do Seattle, wlasnie ze wzgledu na
        klimat. Tam przynajniej ma lato jak w Polsce - jesienne z duza dawka
        deszczu :-).
        • majenkir Re: Gdzie jesli nie Stany? 08.04.09, 14:01
          tamsin napisała:
          > szczegolnie w lecie ;-)
          > Moj brat mieszkal przez jedne lato w Bostonie, nie mogl wytrzymac
          > tej parowki

          Hehehe, fakt :P. Ale idzie sie przyzwyczaic....:).
      • aneta05 Re: Gdzie jesli nie Stany? 07.04.09, 21:24
        beatamc napisała:

        > Do sklepu jada gora 30min

        gee..i to jest taki luksus? ja do duzego jade 5 minut i to dla mnie
        za daleko
        • beatamc Re: Gdzie jesli nie Stany? 08.04.09, 00:04
          o rany, ale sie czepiacie. Przeciez napisalam , ze GORA 30min. Do BJ maja 20min,
          do mola 5min..tak czy siak to zadna odleglosc, chyba , ze sie chce rowerem
          jezdzic na zakupy. Takie miata tez tu sa.
          Co do pogody, to tez nie napisala, ze jest identyczie jak w Polsce.
          ale jestescie irytujace ;-P jak prawdziwe baby ;)
    • rhodeisland Re: Gdzie jesli nie Stany? 08.04.09, 02:39
      A moze pomysl raczej o zmianie stanu i/lub pracy zeby osiagnac to,
      co chcesz, czyli innych klimat i wiecej spokoju. Zmiana kraju wcale
      nie musi Ci tego zapewnic.
      Dla mnie Stany sa wspanialym miejscem, przyjazne dla ludzi roznych
      ras, narodowosci, religii, dajace mozliwosc wielokrotnego zmieniania
      miejsca zamieszkania i zawodu niezaleznie od wieku.
      No i ta przestrzen!
      Mnie ostatnio meczy slonce, zaczynam tesknic za chlodniejszym
      klimatem, za deszczem, ktory kiedys lubilam, zielenia. Mysle o
      przeprowadzce gdzies do Stanu Washington. Szukam odpowiedniego
      miejsca.
      • olensia Re: Gdzie jesli nie Stany? 08.04.09, 03:56
        Ja rowniez mam czasami ochote sie stad wyniesc. Raz mi jest tu dobrze innym
        razem zle. Kiedys zastanawialismy sie z mezem o przeprowadzce do Szkocji,
        pozniej o krajach skandynawskich. Ostatnio planowalam powrot do Polski. Moj maz
        odrazu postawil warunki ze jesli bedzie w Polsce mieszkal na takim poziomie jak
        tutaj to spakuje sie w 5 min i wyjedzie :). Mysle ze to troche nie realne... Moj
        kuzyn zwiedzil wiele krajow europejskich, gdzie mieszkal w kazdym z osobna min.
        rok. I wrocil do Stanow, bo wedlug niego zaden kraj nie ma takich dobrych
        warunkow do zycia jak Stany. Ja na dzien dzisiejszy postanowilam ze tutaj
        zostajemy, bo tak naprawde obawiam sie co bedzie, gdy wyjade z USA i nowy kraj
        rowniez nie bedzie spelnial moich oczekiwan....
        • 4me1 Re: Gdzie jesli nie Stany? 08.04.09, 19:05
          Dokladnie! Tyle tylko,ze trzeba wybrac dobre miejsce do
          zycia.Niestety wiele zalezy do tego jakie sie ma zawody.
      • 4me1 Re: Gdzie jesli nie Stany? 08.04.09, 19:07
        RI, jesli myslisz powaznie, to Seattle,lub bliskie okolice to
        fantastyczne miejsca do zycia. Nie bedziesz zalowala.
        • rhodeisland 4m1 10.04.09, 01:22
          Myslalam raczej o jakiejs "dziurze".
          Sadzilam, ze moge mieszkac tylko w wielkim miescie, ale ostatnio
          miasta mi obrzydly. Marze o przyrodzie, braku sasiadow, spokoju.
          Pogodzilam sie juz z tym, ze jestem zdana na auto zeby dostac sie
          gdziekolwiek. Poza miastem zreszta jezdzenie autem wyglada inaczej:
          nie stoi sie w korkach, a na zla pogode rozwiazaniem jest naped na 4
          kola. Mam dosc miast i slonca, chce ciszy, chmur, deszczu i lasu no
          i wody do plywania (nie szkodzi jesli jest zimna, sa specjalnie
          stroje na taka wode)
          • rhodeisland Mysle tez o Maine 10.04.09, 01:28
            m.in. zeby obzerac (obrzerac?) sie tanimi homarami.
    • lilazw Re: Gdzie jesli nie Stany? 08.04.09, 18:43
      Leosi, totez ja wlasnie zmierzam do tego zeby sie wyrwac z kieratu.
      Chce zeby maz mial szanse spedzac czas z dziecmi a nie tylko harowac!
      Jednak zycie na koszt panstwa i jego podatnikow nie jest czyms czego
      chce nauczyc moje dzieci. Najpierw obowiazki a pozniej przyjemnosci
      ale w rozsadnych proporcjach!
      • olensia Re: Gdzie jesli nie Stany? 08.04.09, 21:15
        No ale to chyba zalezy gdzie sie pracuje. Moj maz tez narzekal na prace mial
        straszne zmiany, prawie wogole go w domu nie bylo. Az pewnego dnia powiedzial
        dosc i zaczal szukac nowej pracy. Znalazl calkiem niedawno i wkoncu jest
        szczesliwy :)
        • lilazw Re: Gdzie jesli nie Stany? 10.04.09, 05:13
          Moj maz swoja prace lubi i ludzi z ktorymi pracuje rowniez. Na pewno
          ciezko by mu bylo odejsc :( Ale ja juz mam po uszy zycia tutaj :(
          Czas na zmiane :) Chyba, ze sie szybko ociepli i na chwile zapomne o
          klimacie Chicago.
    • inletka Re: Gdzie jesli nie Stany? 10.04.09, 00:46
      Trudno mi cos doradzic bo dla mnie jak nie Ameryka to tylko Polska.
      Inne kraje tylko jako miejsce spedzenia wakacji.
      • rhodeisland inletka 10.04.09, 01:25
        Dlaczego tylko Ameryka lub Polska? Jesli chodzi Ci o jezyk, to sa
        inne kraje anglojezyczne (UK, Irlandia, Kanada, Australia, Nowa
        Zelandia) Tu cala lista krajow, jest dluga
        en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_where_English_is_an_official_language
        • inletka Re: inletka 10.04.09, 18:29
          rhodeisland napisała:

          > Dlaczego tylko Ameryka lub Polska?

          Bo mam juz dosyc pakowania walizek i przyzwyczajac sie do nowych
          ludzi i rzeczy.
          Rodzine ma sie jedna i przyjaciol czesto sie "wypracowuje" latami.
          Juz jednych zostawilam wiele lat temu i nie zamierzam znowu latami
          sprawdzac nowych.
          A nasze zycie to nie tylko najblizsza rodzinka ale tez ludzie nas
          otaczajacy.
    • rhodeisland lilia zapytaj forumowiczki Kobiecej Polonii 10.04.09, 01:29
      • foxie777 Re: lilia zapytaj forumowiczki Kobiecej Polonii 10.04.09, 17:04
        Ja tez uwazam, ze klimat w Chicago dal Ci sie we znaki.
        Jesli maz ma dobra prace, ktora lubi to byloby wielkim bledem
        szukac "wiatru w polu".Nigdzie nie jest latwo i jesli ma sie do
        zycia nastawienie pesymistyczne to zawsze bedzie zle.
        Poczekaj do wiosny, mam nadzieje ze troszke slonca poprawi Ci
        samopoczucie.
        pozdr
    • edytkus syndrom smutnego osla 11.04.09, 03:55
      Jecak i Placek tez szukali takiego kraju, Pinokio chyba nawet do niego trafil a potem i tak okazalo sie ze w domu najlepiej www.junglewalk.com/Asounds/donkey2.wav ;)))
      • aniutek Re: syndrom smutnego osla 11.04.09, 23:40
        heheheheh I love You Edytkus :)

        wydaje mi sie wiele prawdy w tm co Edyta napisala, mamy to co smai
        sobie stworzylismy, bez sensu jest narzekanie, gadanie a co by bylo
        gdyby... zesralo sie ;) ja pewnie bylabym dyrektorem w avon
        cosmetics eastern europe headquarters, no i co z tego, ze dzis
        jestem zwykla szara, poczatkujaca pielegniarka? kazdy szuka w zyciu
        czegos innego ,jakiegos sensu, dla mnie jest nim przynoszenie pomocy
        innym, nie chcialam przewracac papierow, politykowac, jadac obiady
        ze sliniacymi sie dyrektorami, robic z siebie "osla" na ciaglych
        bankietach, meetingach, wyjazdach, kolacjach..... robie to co robie
        ale nadal nie jest to TO, znowu politykowanie, znieczulica,
        biurokracja tym razem bardziej dotkliwa bo dotykajaca ludzkiego
        zycia, rodzin. wiec szukam dalej, lepiej dla mojej rodziny, dla mnie
        dla pacjentow. czy musze wyjezdzac z USA aby znalesc swoje miejsce?
        nie nasze miejsca sa w nas, sami je w sobie musimy znalesc. ot taka
        refleksja moze na swieta :)
        • robin153 Re: syndrom smutnego osla 12.04.09, 17:33
          Anka, swiete slowa. ja dlugo sie "meczylam" na emigracji - pamiertasz jak lata
          temu pytalam Cie o porot do Polski. Dopiero jak podjelam decyzje ze emigruje i
          zaczwelam wkladac wysilek w urzadzenie sobie zycia takiego jak chce tuitaj i
          teraz to dramatycznie poczulam sie lepiej.
        • policjawkrainieczarow Re: syndrom smutnego osla 14.04.09, 02:08
          czy musze wyjezdzac z USA aby znalesc swoje miejsce?
          > nie nasze miejsca sa w nas, sami je w sobie musimy znalesc. ot taka
          > refleksja moze na swieta :)

          ROTFL :)
          a, stosując tę logikę do Twoich wyborów, musiałaś wyjeżdżać z Polski?
          • lilazw Re: syndrom smutnego osla 14.04.09, 03:22
            No wlasnie, wszyscy czegos szukalismy wyjezdzajac z Polski.
            Niektorzy znalezli swoja nirvane w Stanach a inni nie. Ja niestety
            naleze do tych innych :( Nie znaczy to, ze przez te ostatnie 16 lat
            bylam tu nieszczesliwa. Zylo mi sie tu zupelnie spokojnie ale wydaje
            mi sie, ze z czasem zmieniaja sie nasze priorytety. Kiedys chcialam
            miec dom i samochod i inne dobra materialne a teraz licza sie dla
            mnie inne rzeczy. Sloneczko za oknem, czas spedzony z rodzina i
            bogactwo duchowe :)
        • 4me1 Re: syndrom smutnego osla 14.04.09, 22:16
          aniutek napisała:

          > heheheheh I love You Edytkus :)
          >
          > wydaje mi sie wiele prawdy w tm co Edyta napisala, mamy to co smai
          > sobie stworzylismy, bez sensu jest narzekanie, gadanie a co by bylo
          > gdyby... zesralo sie ;) ja pewnie bylabym dyrektorem w avon
          > cosmetics eastern europe headquarters, no i co z tego, ze dzis
          > jestem zwykla szara, poczatkujaca pielegniarka? kazdy szuka w zyciu
          > czegos innego ,jakiegos sensu, dla mnie jest nim przynoszenie
          pomocy
          > innym, nie chcialam przewracac papierow, politykowac, jadac obiady
          > ze sliniacymi sie dyrektorami, robic z siebie "osla" na ciaglych
          > bankietach, meetingach, wyjazdach, kolacjach..... robie to co robie
          > ale nadal nie jest to TO, znowu politykowanie, znieczulica,
          > biurokracja tym razem bardziej dotkliwa bo dotykajaca ludzkiego
          > zycia, rodzin. wiec szukam dalej, lepiej dla mojej rodziny, dla
          mnie
          > dla pacjentow. czy musze wyjezdzac z USA aby znalesc swoje miejsce?
          > nie nasze miejsca sa w nas, sami je w sobie musimy znalesc. ot taka
          > refleksja moze na swieta :)
          >

          Aniutku, jestes naprawde madra osoba, gleboka, rzadko pisze, czytam
          dosyc czesto , ale wtedy zawsze szukam co napisala aniutek.
          Badz zawsze zdrowa!
    • beatamc Re: Gdzie 12.04.09, 14:32
      www.youtube.com/watch?v=LL2aTT-dwZA&feature=related
      • zyta2003 Re: Gdzie 14.04.09, 19:46
        Niektorym emigrantom , i nie tylko, cale zycie zejdzie na
        rozpamietywaniu, co by bylo i co bedzie gdyby..... Te domy
        wybudowane w Polsce i czekajace na powrot przyszlych mieszkancow,
        ktorzy juz za miesiac, za pol roku, po swietach. Te zludzenia, ze w
        kolejnym kraju bedzie zupelnie inaczej i tam jest trawa bardziej
        zielona i slonko lepsze, nie mowiac ze ludzie zyczliwsi... Jesli
        podejmowac decyzje, to szybko, a nie spedzac nad tym lata
        rozmyslan. Efekt koncowy bedzie taki sam.
        • fogito Re: Gdzie 14.04.09, 19:59
          no niekoniecznie - efekt może byc zaskakujaco rozny na plus albo na
          minus :)
        • lilazw Re: Gdzie 14.04.09, 20:36
          A niektorym sie wydaje, ze zycie moze byc tylko w dwoch kolorach -
          czarnym i bialym. Zapominaja, ze jest jeszcze cale mnostwo innych
          kolorow. Gdyby decyzja dotyczyla tylko mnie od dawna przechadzalabym
          sie po plazy :)ale tak nie jest! Mam meza i dzieci i musze sie
          liczyc z ich uczuciami! A co do slonca to nie mam watpliwosci, ze w
          Hiszpanii jest go wiecej niz w Chicago.
          • fogito Re: Gdzie 14.04.09, 21:00
            na pewno wiecej i ludzie fajniejsi :)
            • edytkus Re: Gdzie 14.04.09, 22:14
              fogito napisała:

              > na pewno wiecej i ludzie fajniejsi :)

              tu tez jest fajnie... jak tylko Fogito wyjezdza :)
              • fogito Re: Gdzie 15.04.09, 06:49
                a ty jak zwykle jestes dowodem na to, ze wyjazd niekoniecznie
                ludziom wychodzi na lepsze
                • edytkus Re: Gdzie 15.04.09, 21:20
                  fogito napisała:

                  > a ty jak zwykle jestes dowodem na to, ze wyjazd niekoniecznie
                  > ludziom wychodzi na lepsze

                  az tak tragicznie przezywasz powroty do Polski A? LOL
          • edytkus Re: Gdzie 14.04.09, 22:14
            lilazw napisała:

            > A niektorym sie wydaje, ze zycie moze byc tylko w dwoch kolorach -
            > czarnym i bialym.

            na dobra sprawe bialy i czarny, w zaleznosci od definicji, nie sa
            kolorami
            • jaga_nj Re: Gdzie 14.04.09, 22:40
              Ja tez bym chciala tak po plazy chadzac z mezem za raczke i patrzec
              sobie w oczy, czytac ksiazki kiedy tylko chce, jesc obiad z cala
              rodzina i to jest chyba mozliwe...dopoki kasa sie nie skonczy. Bo
              mysle, ze jak sie nie ma kasy to sie tez nie ma ochoty na te
              wszystkie przyjemnosci i dobra niematerialne. Niestety takie jest
              zycie i to obojetne w jakim kraju. W zaleznosci od priorytetow jest
              czas, ze sie nie pracuje tylko zapier..., ale rowniez jest czas na
              odcinanie kuponow. Trzeba wiedziec czego sie chce, znam cale mnostwo
              takich Dyziow Marzycieli co tylko by chcieli a nic w tym kierunku
              nie robia...no oczywiscie narzekaja, najczesciej na to ze musza
              pracowac. Absolutnie nie jestem materialistka, ale tez nie bede
              ukrywac ze lubie wygodne zycie, ale nikt mnie nie przekona,ze
              istnieje kraj w ktorym tylko przy minimalnym wysilku i paru
              godzinach pracy mozna sobie na takie byczenie pozwolic(oczywiscie
              bez zadnych dlugow)
              • zyta2003 Re: Gdzie 15.04.09, 04:25
                Kasa to nie wszystko. Jesli ma sie dzieci, to raczej trudno zycie
                spedzic spacerujac po plazy w promieniach zachodzacego slonca.
                Dzieci chodza do szkol, a te nie zawsze wydaja sie nam odpowiednie
                ze wzgledu na jezyk, obyczaje i poziom w krajach pieknych plaz i
                wiecznej sjesty ;-))
                To ile Fogito znasz tych milych Hiszpanow? Ja z Hiszpanami
                zetknelam sie w czasie dwoch podrozy, jednej w dawnych czasach -
                kilkutygodniowej i drugiej krotkiej. Tez znam ich z filmow. Z tymi
                najbardziej roznie sie kulturowo, o tych z dlugiej podrozy
                niewiele moge powiedziec, na prowicji - jak na prowicji krajow
                poludniowych, a w miescie - jak w miescie. Na prowincji
                hiszpanskiej nie chcialabym mieszkac. Acha, poznalam jeszcze tutaj
                hiszpanska, (nie latynoska) adwokatke - zwyczajna, amerykanska.
                • edytkus Re: Gdzie 15.04.09, 06:01
                  Mialam kiedys hiszpanskiego profesora od historii sztuki
                  wspolczesnej. Wygladal jak torreador, mial taki fajny warkoczyk ;).
                  Dobrze go wspominam, mialam u niego same A :) Ale on wolal byc tu
                  niz w Hiszpanii. Zupelnie jak moja ciotka, pobyla tam pare lat a
                  teraz mieszka na Long Island.
                • fogito Re: Gdzie 15.04.09, 06:52
                  Wystarczajaco, zeby odniesc wrazenie, ze to fajni ludzie.
                  My z mezem planujemy osiasc w Portugalii na emeryturze...
                  • tamsin Re: Gdzie 15.04.09, 14:06
                    a co ma osiedlenie sie w Portugalii z Hiszpanami?

                    Mieszkalam w Hiszpanii przez rok, nie radzilabym przenosic sie tam
                    bez znajomosci hiszpanskiego. Oprocz tego, przeniesc sie i co? Na
                    plazy w spiworze mieszkac? Pomijajac, ze Hiszpania to nie jedna
                    wielka plaza. No ale pogdybac mozna..
                    • edytkus Re: Gdzie 15.04.09, 21:17
                      Przypomniala mi sie meza kuzynka, po studiach wyjechala z USA do
                      Hiszpanii, wytrzymala tam rok a teraz jest szycha w miedzynarodowej
                      firmie w Londynie.
                      • lilazw Re: Gdzie 16.04.09, 16:34
                        Nie lubie jak ktos "przeinacza" moje slowa. Przeciez ja nie
                        napisalam, ze zamierzam lezec do gory d... caly dzien na plazy ale
                        chce miec cala rodzine w domu przed 18-ta! Poza tym naukowcy
                        dowiedli, ze ludzie z krajow o cieplym klimacie sa bardziej radosni,
                        przyjazni i rzadziej zapadaja na depresje niz ludzie z pozostalych
                        rejonow swiata. Powiedzcie mi w jakim kraju dzieci spedzaja caly
                        dzien w szkole? ale prosze nie piszcie mi o krajach trzeciego swiata
                        dla ktorych szczesciem byloby sie uczyc. Umowmy sie, ze rozmawiamy o
                        cywilizowanych krajach. Dla mnie idealnym rozwiazaniem byloby:
                        dzieci na osma do szkoly ale wracaja nie pozniej niz o 14-tej.
                        Wypadamy na plaze i szalejemy 2 godz. Wracamy do domu i dzieci
                        odrabiaja zadania w czasie gdy ja przygotowuje obiad. Maz zjawia sie
                        przed 18-ta i zasiadamy do wspolnego posilku w trakcie ktorego maz
                        ma szanse dowiedziec sie czegokolwiek o swoich dzieciach :)Niby nic
                        nadzwyczajnego a jednak marzenie !
                        • katlia Re: Gdzie 16.04.09, 17:05
                          Mam znajomych w Strasburgu ktorych corka, w gimnazjum, czesto wraca
                          ze szkoly po 18ej bo ma zajecia szkolne tez pozno po poludniu.

                          Takze w Anglii mam znajomych ktorych dzieci wracaja przewaznie po
                          18ej bo uprawiaja sporty/chodza na pianino.

                          Faktem jest, ze jak dzieci dorastaja to beda mialy zajecia po
                          szkole gdziekolwiek mieszkasz.
                        • miskidomleka Re: Gdzie 16.04.09, 17:31
                          lilazw napisała:

                          > Poza tym naukowcy
                          > dowiedli, ze ludzie z krajow o cieplym klimacie sa bardziej
                          radosni,
                          > przyjazni i rzadziej zapadaja na depresje niz ludzie z pozostalych
                          > rejonow swiata.

                          Skąd ta informacja?
                          • jaga_nj Re: Gdzie 16.04.09, 17:48
                            U nas szkola konczy sie codziennie o 14:50. O ile nie chce sie nic
                            pozniej robic, napewno nikt nie bedzie do tego zmuszal. Tak jak
                            pisalam wczesniej, wszedzie mozna miec co sie chce( w cywilizowanym
                            swiecie oczywiscie)
                            • jaga_nj Re: Gdzie 16.04.09, 19:00
                              Obilo mi sie kiedys o uszy, ze w Hiszpanii w szkolach jest dwu
                              godzinna sjesta i pozniej sie wraca do szkoly i jest sie tam chyba
                              do 18stej. Reki sobie za to nie dam uciac;)
                            • edytkus Re: Gdzie 16.04.09, 21:54
                              jaga_nj napisała:

                              > U nas szkola konczy sie codziennie o 14:50.

                              i zaczyna dopiero o 9tej. A do tego moj maz konczy prace juz o 2:30
                              :) Ale plazy nie mamy, holender!
                              • edytais Re: Gdzie 16.04.09, 23:22
                                A moze part-time homeschooling. Znam takich co to dzieci wysylaja do szkoly od
                                8-12. Po lunchu wracaja do domu i maja czas na hobby itp. Przedmioty wybieraja
                                w szkole, reszta w domu itp. Czyli masz radoche z dzieci w domu, i dzieci tez
                                maja szkole (skoro tak na niej zalezy).
                                2 w 1....
                                Tylko jeszcze trzeba rozwiazac sprawe pracy meza, ale z tym to nie tak latwo.
                                My to rozwiazalismy tym, ze mieszkamy 5 min. od jego pracy. Maz przychodzi na
                                godzine do domu na lunch i razem jemy porzadny posilek czyli nie typowa kanapka
                                na lunch, ale duzy obiad.
                                Maz wtedy jest porzadnie nakarmiony i reszte dnia w pracy nie musi podjadac :)
                                A on to jest gorszy niz niemowle jak glodny, wiec taki duzy lunch to tez
                                mniejszy stres dla niego i jego studentow :)

                                Kwestia systemu prawa itp raczej trudna do rozwiazania, ale jesli 2/3 jest ok to
                                juz zyc latwiej.

                                My czekamy na maj i cieplejsza pogode, bo rano codziennie jezdzimy na plaze
                                kiedy pusto, na lunch do domu meza i dzieci nakarmic. Po poludniu jak za goraco
                                na dwor to mamy szkole (jak nie za goraco to szkola jest na podworku na swiezym
                                powietrzu a przerwy co pol godziny ganianie za motylami :), a wieczorem do 19
                                zajecia sportowe. Cala rodzina w komplecie tylko w lunch i wieczorem oraz
                                weekendy, wiec nie jest tak zle...
                                • jaga_nj Etytais:) 17.04.09, 03:10
                                  edytais napisała:

                                  > A moze part-time homeschooling. Znam takich co to dzieci wysylaja
                                  do szkoly od
                                  > 8-12. Po lunchu wracaja do domu i maja czas na hobby itp.
                                  Przedmioty wybieraj
                                  > a
                                  > w szkole, reszta w domu itp. Czyli masz radoche z dzieci w domu,
                                  i dzieci tez
                                  > maja szkole (skoro tak na niej zalezy).
                                  > 2 w 1....
                                  > Tylko jeszcze trzeba rozwiazac sprawe pracy meza, ale z tym to nie
                                  tak latwo.
                                  > My to rozwiazalismy tym, ze mieszkamy 5 min. od jego pracy. Maz
                                  przychodzi na
                                  > godzine do domu na lunch i razem jemy porzadny posilek czyli nie
                                  typowa kanapka
                                  > na lunch, ale duzy obiad.
                                  > Maz wtedy jest porzadnie nakarmiony i reszte dnia w pracy nie musi
                                  podjadac :)
                                  > A on to jest gorszy niz niemowle jak glodny, wiec taki duzy lunch
                                  to tez
                                  > mniejszy stres dla niego i jego studentow :)
                                  >
                                  > Kwestia systemu prawa itp raczej trudna do rozwiazania, ale jesli
                                  2/3 jest ok t
                                  > o
                                  > juz zyc latwiej.
                                  >
                                  > My czekamy na maj i cieplejsza pogode, bo rano codziennie jezdzimy
                                  na plaze
                                  > kiedy pusto, na lunch do domu meza i dzieci nakarmic. Po poludniu
                                  jak za gorac
                                  > o
                                  > na dwor to mamy szkole (jak nie za goraco to szkola jest na
                                  podworku na swiezym
                                  > powietrzu a przerwy co pol godziny ganianie za motylami :), a
                                  wieczorem do 19
                                  > zajecia sportowe. Cala rodzina w komplecie tylko w lunch i
                                  wieczorem oraz
                                  > weekendy, wiec nie jest tak zle...




                                  Podziwiam cie za ten homeschooling:)))
                        • beatamc Re: Gdzie 16.04.09, 19:06
                          Polska polnocna 25 lat temu.
                          Juz Ci pislam, ze w MA tak ma moja rodzina. Daleko nie msisz szukac i narazac
                          dodatkowo swojej rodziy na stres zwiazany z przeprowadzka do kolejnego nowego
                          kraju.
                          • lilazw Re: Gdzie 17.04.09, 16:16
                            Klimat MA znacznie odbiega od klimatu np. Hiszpanii :)Nie patrze na
                            przeprowadzke jak na stres ale nowe doswiadczenia ktore wzbogaca i
                            ubarwia nasze zycie.
                            Homeschooling odpada z roznych wzgledow. Przede wszystkim zalezy mi
                            na tym zeby dzieci spedzaly czas z rowiesnikami roznego pokroju.
                            Wierze, ze wlasnie w ten sposob naucza sie zyc w spoleczenstwie i
                            dokonywac wlasciwych wyborow. W koncu nie bede mogla cale zycie ich
                            kontrolowac. Poza tym moj syn jest w programie dla "gifted child" i
                            np. z matmy robia takie rzeczy, ze wstyd sie przyznac ale wysiadam :
                            ( Np. w zeszlym roku od syna ktory byl w 5-tej klasie dowiedzialam
                            sie, ze podnosi sie liczby do minusowej potegi. Nie pamietam zebym
                            sie o tym uczyla ale zawsze bylam burakiem pastewnym z matmy wiec
                            moze mi z glowy wylecialo :( Jak przyjdzie ze szkoly to skopiuje Wam
                            jakies przyklady. Normalnie glowa mala (przynajmniej moja :) ) ale
                            coz... zawsze wybieralam profil humanistyczny :)
                            • miskidomleka Re: Gdzie 17.04.09, 17:15
                              > z matmy robia takie rzeczy, ze wstyd sie przyznac ale wysiadam :
                              > ( Np. w zeszlym roku od syna ktory byl w 5-tej klasie dowiedzialam
                              > sie, ze podnosi sie liczby do minusowej potegi.

                              Masz rację, nie bierz się za homeschooling.
                              • lilazw Re: Gdzie 17.04.09, 18:03

                                To jest przyklad zadania domowego mojego syna:

                                [(78/15+ 47/3) – (11/2+15/7)] : [5/8 * 7/3 *24/21 * 9/15 : 70/2777]

                                [(28/9 – 12/7) + 3/8+ 2/7]- [(27: {9/8 – 27/26}) * 1/156] + 1/504

                                Calosc jest ulamkiem czyli gorna linijka to licznik a dolna
                                mianownik. Gwiazdki oznaczaja mnozenie a slash ulamek :) Jesli dla
                                Was to latwe to czapka z glowy. Zdecydowanie wole slowa od liczb :)



                                • katlia Re: Gdzie 17.04.09, 18:13
                                  te zadania przynajmniej nadal maja liczby
                                  • katlia Re: Gdzie 17.04.09, 18:15
                                    A bardziej na serio, jezeli syn jest w szkole gdzie przerabia inny
                                    program od rowiesnikow
                                  • miskidomleka Re: Gdzie 17.04.09, 18:22
                                    katlia napisała:

                                    > dla mnie matematyka
                                    > gdzie jest wiecej liter niz numerow to juz powazne
                                    > nieporozumienie ;)

                                    Dopiero wtedy zaczyna się matematyka, numerki to rachunkowość, nie
                                    matematyka ;-)
                                • fogito Re: Gdzie 17.04.09, 18:21
                                  a czy on wie o co w tym chodzi :O i czy to ma jakis sens...
                                  • lilazw Re: Gdzie 17.04.09, 18:49
                                    Maz twierdzi, ze tak a ja mu wierze :)Mlody wymysla jakies dziwne
                                    rownania ktore dla mnie sa jak czarna magia ale tatus z zadowoleniem
                                    kiwa glowa wiec znaczy sie... jest dobrze :)Dla mnie za bardzo to
                                    nie ma sensu i wolalabym zeby szlifowal swoje "social skills". Nie
                                    pamietam zebym kiedykolwiek w zyciu uzyla np. calek lub tym
                                    podobnych gadow :)Na szczescie mam jeszcze corke ktorej tak latwo
                                    nie oddam w szpony rownan rozniczkowych, calkowych czy
                                    diofantycznych :)
                                    • jaga_nj Re: Gdzie 17.04.09, 20:41
                                      lilazw napisała:

                                      > Maz twierdzi, ze tak a ja mu wierze :)Mlody wymysla jakies dziwne
                                      > rownania ktore dla mnie sa jak czarna magia ale tatus z
                                      zadowoleniem
                                      > kiwa glowa wiec znaczy sie... jest dobrze :)Dla mnie za bardzo to
                                      > nie ma sensu i wolalabym zeby szlifowal swoje "social skills". Nie
                                      > pamietam zebym kiedykolwiek w zyciu uzyla np. calek lub tym
                                      > podobnych gadow :)Na szczescie mam jeszcze corke ktorej tak latwo
                                      > nie oddam w szpony rownan rozniczkowych, calkowych czy
                                      > diofantycznych :)




                                      diofantycznych :)
                                      Pierwszy raz slysze...brrrr....;))))
                                    • fogito Re: Gdzie 17.04.09, 20:45
                                      No to skoro tatus mowi, ze to ma jakis sens to pewnie ma :0
                        • roza2004 Re: Gdzie 17.04.09, 18:42
                          Lila tak jak Ty teraz marzysz zeby dzieci o 2 pm wracaly ze szkoly a
                          maz o 5 pm z pracy i wspolny obiad..itd ..musze Ci powiedziec ze ja
                          tak mialam w PL.. pracowalam w szkole jako psycholog,z dziecmi za
                          raczke wracalam nawet juz po szkolnym obiedzie , i cale popludnia
                          wolne na zajmowanie sie domem i na odpoczynek.. mile wspominam tamte
                          czasy...
                          • lilazw Re: Gdzie 17.04.09, 18:51
                            Zobacz Rozo, tak niewiele a jakby pelnia szczescia :)
                            • fogito Re: Gdzie 17.04.09, 20:50
                              My tez mamy taka pelnie szczescia w Polsce. Maz pracuje krocej niz w
                              Stanach, ma wiecej urlopu. Dziecko wraca o 15:00 i mamy czas na
                              wyjscie do parku. Ja mam czas na wymarzone lekcje rysunku i
                              malarstwa. Poki co - odpukac - nie odczuwamy kryzysu i stac nas na
                              wyjazdy wakacyjne w roznych kierunkach. I gdyby zima nie byla taka
                              dluga i ponura to byloby po prostu super.
                          • oliv2 lilazw 17.04.09, 18:56
                            lilazw, rob co uwazacie za sluszne Wy z mezam, takie pogadanki na forum nie maja
                            zbyt sensu, kazdy ma inne poglady, no chyba ze piszesz tak zeby sobie pogdybac.
                            jest wiele krajow gdzie mozna zyc na podobnych standardzie (znajac raczej jezyk
                            danego kraju), nie musza to byc stany to zapewne juz wiesz, wiec warto ruszyc
                            jesli sie czujecie niespelnieni tu. trzeba sie do tego jednak dobrze przygotowac
                            (szczegolnie majac dzieci), znac jezyk i dobrze zorganizowac przeprowacke. na
                            pewno jest to stres, bez przesady, to powazna decyzja, ale mysle ze warto a nie
                            zastanawiac sie cale zycie i gdybac. europa jest w miare otwarta, moze masz tam
                            znajomych ktorzy Ci moga opowiedziec lepiej niz tutaj na forum
    • rhodeisland Re: Gdzie jesli nie Stany? 21.04.09, 23:47
      Z tego, co zrozumialam, to uwazasz, ze wyjazd ze Stanow pozwoli Ci
      spedzic wiecej czasu z dziecmi i mezem. A co bedzie gdy dzieci
      dorosna, nie beda juz mieszkaly z Wami i jeszcze pozniej gdy
      bedziecie z mezem w wieku emerytalnym? Jesli masz takie warunki
      materialne, ze dzisiaj wiesz na pewno, ze w pewnym wieku bedziesz
      mogla przestac pracowac, to rzeczywiscie poza Stanami mozesz czuc
      sie dobrze. Jesli jednak chodzi o prace praktycznie do konca zycia,
      to o ile nie masz wlasnego biznesu, ale musisz szukac gdzies
      zatrudniania, chyba nigdzie poza Stanami ludzie starsi nie maja tak
      dobrych mozliwosci znalezienia zatrudnienia, szczerze mowiac, to w
      pewnym wieku w Europie raczej pracy nie znajdziesz.
      Stany sa tak roznorodnym krajem, ze jak najpisalam wczesniej
      przeprowadzka w inny ich rejon moze wystarczyc.
      • lilazw Re: Gdzie jesli nie Stany? 23.04.09, 08:38
        Jak dzieci sie wyprowadza to bedzie juz zupelnie inna bajka. Inne
        rzeczy beda sie wtedy liczyly a do Stanow zawsze bede mogla wrocic
        jesli nie spodobaja mi sie inne zakatki swiata :) Zreszta rozmowa z
        mezem juz przeprowadzona a decyzja podjeta. Maz poprosil o rok czasu
        zeby wszystkie sprawy pozalatwiac. Pewnie liczny na to, ze zmienie
        zdanie :) No coz... roznie moze byc. Tak swoja droga to madry z
        niego facet :) Gdyby powiedzial, ze nie to bylby placz, tupanie
        nogami i wyrzuty, ze ja dla niego wszystko a on dla mnie nic. A tak
        zaczekal z odpowiedzia na pierwszy cieply dzien po baaaaardzo
        dlugiej zimie w Chicago i powiedzial, ze decyzja nalezy do mnie.
        Prawdziwy z niego Salomon :) ale przeciez sama go sobie wybralam :)
        • oliv2 Re: Gdzie jesli nie Stany? 23.04.09, 21:55
          gratuluje decyzji, to juz polowa sukcesu:)
        • fogito Re: Gdzie jesli nie Stany? 23.04.09, 22:08
          Powiedz mu, ze moj maz 10 lat temu opuscil Stany i nie zaluje. A
          wyjezdzal tylko na rok lub dwa. Dokonal calkowitego przemeblowania
          zycia, ktore w ostatecznym rozrachunku wyszlo mu na lepsze.
        • rhodeisland Re: Gdzie jesli nie Stany? 24.04.09, 01:10
          To na jaki kraj sie zdecydowaliscie?
          Hiszpania mnie nie wydaje sie interesuja. Piekniejsze i przyjazne
          dla cudzoziemncow sa Wlochy, po rozsadnej cenie mozna kupic dom w
          Umbrii (chyba, ze stac Was na Toskanie). Wspanialy klimat, bogactwo
          kulturowe, jezyk naprawde prosty do opanowania. Nie wiem, jakie
          macie zawody, czy mozecie mieszkac praktycznie wszedzie, Wlochy ze
          starymi, spokojnymi miasteczkami sa wspanialym miejscami dla par
          albo rodzin. Codzienne zakupy jedzenia na lokalnych rynkach,
          mieszkanie wsrod zabytkow, przyjazni ludzie, lagodny klimat.
          Pieknym miejscem jest Portofino, ale dosc drogo. Zobaczcie Umbrie.
    • klaudona o Kostaryce 07.05.09, 15:38
      Gdybys jednak zdecydowala sie na Kostaryke... ;-)
      www.nytimes.com/2009/05/06/greathomesanddestinations/06gh-costarica.html?_r=1&hpw
      • klaudona kolejny argument za Kostaryka ;-) 06.07.09, 15:11
        Najszczesliwsze miejsce na swiecie:
        www.cnn.com/2009/WORLD/americas/07/05/costa.rica.happy.nation/index.html
        • iamhotep Re: Jak to gdzie? 06.07.09, 22:12
          Palau!
        • katlia Re: kolejny argument za Kostaryka ;-) 08.07.09, 01:17
          Kostaryka ma najdluzsza historie demokracji w Ameryce Centralnej, i
          rzad, ktory karze firmom zagranicznym tam pracujacych placic godne
          pensje i inwestowac w kraj. Nie ma tam eksploitacji pracownikow,
          nie ma tam masywnej biedy, nie ma tam historii kolonialnej. Udalo
          sie Kostaryce - przyklad czym cala Ameryka centralna i poludniowa
          moglaby byc gdyby europejczycy siedzieli w domu 1 16tym wieku...
          • i.p.freely Re: Zanim rumak niewiedzy powiezie was 08.07.09, 19:52
            w sina dal przydaloby sie zdjac klapki z oczu, jak nie rumakowi to
            przunajmniej paru jezdzcom.
            www.anywherecostarica.com/articles/costa-rica-history.htm
            • i.p.freely Re: United Fruit Company 08.07.09, 20:05
              pamieta ktos?
              • iamhotep Re: United Fruit Company 08.07.09, 22:55
                UFC i starzy dobrzy znajomi:) Nic w Ameryce Lacinskiej nie dzieje
                sie bez ich udzialu - junty, przewroty, dyktatury. Czy Kostaryka sie
                uchowla przed ich mackami? Hardly a chance. Niech by tylko Arias
                wyrazil wole podniesienia minimalnej stawki placy, jak zrobil to
                jego sasiad, hehehe. Ciekawe czy Sad Najwyzszy Kostaryki
                demokrtycznie zarzadzilby przewrot wojskowy jak to mialo miejsce w
                Hondurasie?
            • katlia Re: Zanim rumak niewiedzy powiezie was 08.07.09, 23:12
              Mam duzo do czynienia z Kostaryka, jezdzilam tam, (znam nawet
              rodzine Arenas) i do dzisiaj zatrudniam tam ludzi. Wiem o czym
              gadam. Moze rumak by troche wiecej poczytal niz wycinki z
              internetu.
              • katlia Re: Zanim rumak niewiedzy powiezie was 08.07.09, 23:16
                • iamhotep Re: Zanim rumak niewiedzy powiezie was 08.07.09, 23:28
                  Katlia, a o czym ty mowisz? Potrafisz postawic sie w buty
                  Kostarykanczyka? Nie, nie mowie o tym doznajacym blogoslowienstwa
                  jakim jest mozliwosc czyszczenie kibli w kurortach dla 'zachodnich
                  turystow'. Przydalby ci sie wypad w plener, miedzy ludzi:)
                  • katlia Re: Zanim rumak niewiedzy powiezie was 09.07.09, 00:34
                    Ludzie z ktorymi pracuje - i ktorzy pracuja dla nas - nie maja nic
                    wspolnego ani z czyszczeniem kubli ani z zachodnimi turystami.
                    • katlia Re: Zanim rumak niewiedzy powiezie was 09.07.09, 00:36
                      A plener tez znam, thank you very much.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka