Mowienie o uczuciach do zmarlych. Czas przeszly?

04.05.09, 03:45
Wiem, napisalam post o makijazu, a tu taki powazny, ale zycie jest
mieszanka powaznych i infantylnych rzeczy.
Zastanawialam sie ostatnio dlaczego ludzie mowiac o uczuciach do
osob ktore zmarly (takze do swoich zwierzakow) uzywaja zwykle czasu
przeszlego?
Rozumiem, ze opowiadamy o pewnych rzeczach zwiazanych ze zmarla
osoba w czasie przeszlych, ale co jest dziwnego w powiedzeniu, ze
sie kogos kocha, czy lubi nawet jesli ten osoby juz nie ma? Dlaczego
ludzie dziwnie sie patrza, czasem nawet nas poprawiaja?
Czy uczucia umieraja tez?
    • marcysiaw1 Re: Mowienie o uczuciach do zmarlych. Czas przesz 04.05.09, 05:07
      o moim niezyjacym tacie zawsze mowie, ze go kocham (w czasie
      terazniejszym) i jakos nie zauwazylam zeby wzbudzalo to jakas
      sensacje nie mowa juz o poprawianiu? Jakich Ty RI masz znajomych?
    • majenkir Re: Mowienie o uczuciach do zmarlych. Czas przesz 05.05.09, 02:16
      rhodeisland napisała:
      > co jest dziwnego w powiedzeniu, ze
      > sie kogos kocha, czy lubi nawet jesli ten osoby juz nie ma?

      Jest dziwne, bo jest nielogiczne :).
      Jesli kogos juz nie ma, to nie mozesz go kochac TERAZ....
      • rhodeisland Re: Mowienie o uczuciach do zmarlych. Czas przesz 06.05.09, 01:21
        Czyli uwazasz, ze uczucie do kogos konczy sie ze smiercia tego
        czlowieka?
        • majenkir Re: 06.05.09, 02:33
          Tak. Mozesz tesknic za zmarlym, ale kochac (w chwili obecnej) go
          sie nie da.
          • marcysiaw1 Re: 06.05.09, 03:26
            dlaczego sie nie da, bo juz tego kogos nie ma? uwazam, ze jednak
            mozna kogos nadal kochac
          • rhodeisland majenkir 06.05.09, 03:38
            Jak mozna powiedziec komus, ze jego uczucie nie jest prawdziwe, ze
            nielogiczne? Mozna sie co najwyzej dziwic, nie rozumiec.
            • rhodeisland dodam jeszcze, majenkir 06.05.09, 03:45
              iz sadze, ze mozna kogos kochac, ale za ta osoba nie tesknic.
              Tesknota moze z czasem minac, mozemy pogodzic sie ze strata. Sa tez
              osoby (zwlaszcza z rodziny), ktorych jesli jestesmy wobec siebie
              szczerzy, to przyznamy, ze tak naprawde nie lubilismy z roznych
              powodow. Mozemy ich jednak kochac i to uczucie nigdy nie minie.
              Poniewaz nasze kontakty z nimi nigdy nie byly dobre, to nie mamy
              powodu tesknic.
              Zaplatalam troche, ale mysle, ze niektorzy wiedza o co mi chodzi.
              • aniutek Re: dodam jeszcze, majenkir 06.05.09, 03:53
                zgadzam sie z Toba RI
                • foxie777 Re: dodam jeszcze, majenkir 06.05.09, 23:15
                  To jest bardzo osobista sprawa, i jest wielkim nietaktem
                  dziwic sie czy robic nieprzyjazne uwagi.
                  pozdr
                  • zyta2003 Re: dodam jeszcze, majenkir 07.05.09, 23:06
                    Sprawa uczuc - wszelakich - jest tak osobista, ze rozpatrywanie
                    pod katem gramatyki, zgodnosci czasow to bzdura.
                    • skibunny Re: dodam jeszcze, majenkir 08.05.09, 02:07
                      naprawde mozna kogos kochac nie lubiac zarazem?
                      i czy kochamy nie lubianych czlonkow rodziny przez pokrewienstwo?
                      tak sie nad tym zastanawiam i ja chyba jednak pewnych osob z rodziny,
                      nawet tej najblizszej, ani nie kocham ani nie lubie...
                      pomysle jeszcze nad tym...

                      • rhodeisland skibunny 08.05.09, 04:16
                        Slyszalam o rodzicach nie lubiacych swoich dzieci, pomijam kwestie
                        czyja to wina, dzieci byly naprawde trudne, rodzice kochali je, ale
                        wychowanie ich wykonczylo ich emocjonalnie, nie mogli sie doczekac
                        kiedy sie usamodzielnia i wlasciwie nigdy to nie nastapilo, bo nawet
                        po zalozeniu wlasnych rodzin dzieci traktowaly rodzicow jako zrodlo
                        pieniedzy, pomocy przy dzieciach, jakakolwiek odmowa spotykala sie z
                        obrazaniem sie, utrudnianiem kontaktow z wnukami.
                        Dla pewnych ludzi niektorzy robia bardzo duzo, czesto swom kosztem,
                        z racji pokrewienstwa, wiec z poczucia obowiazku, moze z milosci,
                        ale co do tej ostatniej, to chyba czasem ja sobie wmawiamy, bo
                        przeciez nie mozemy sie nikomu przyznac, ze pewnych osob nie kochamy.
                        • aniutek Re: skibunny 08.05.09, 04:41
                          ja kocham bardzo swoja siostre ale jej nie lubie.
                          wiec.... mozna.
                          • marcysiaw1 Re: skibunny 08.05.09, 06:27
                            ha a to mi dalas teraz do myslenia, tez mam siostre i sie wlasnie
                            zastanawiam hahaha
Inne wątki na temat:
Pełna wersja