Pies sasiadow

08.06.09, 06:16
Moi sasiedzi sprawili sobie psa (a raczej lokatora z psem, ale
lokator za miesiac stanie sie szwagrem wlascicielki w domu). Pies
jest sporej wielkosci mieszancem, jest mlody wiec moze jeszcze
urosnac a juz stojac na tylnich lapach ma 4 stopy wysokosci.
Teoretycznie nie jest moja sprawa co sasiedzi robia na wlasnym
podworku ALE o ile do samego psa nic nie mam (w koncu nie jego wina
ze ma wlascicieli idiotow) to porzadki jakie panuja na podworku sa
straszne. Wszyscy wokol maja za domem trawniki a oni wylozyli cale
podworko kamienna kostka zostawiajac waski pasek na krzaczki. Pies
krzaczki wykopuje, dzisiaj podkopal sie az pod nasze podworko,
wprost pod korzenie mojej tui. Dziela nas tylko siatki (chain link
fences). My w tym roku nie mamy lepszego ogrodzenia w budzecie,
zreszta mysle ze w pierwszej kolejnosci to oni powinni odgrodzic psa
od innych posesji, poza tym wole zeby oni postawili swoj plot
najpierw (mieli w planach dopoki nie zgodzilam sie stawiac go na
spolke - chce zupelnie inny niz proponowali) - wtedy bede mogla
postawic swoj wyzszy. Ale nie tyle o plot mi chodzi. Grodzaca nas
siatka jest wspolna (doslownie), pies szarpie ja zebami wiec dlugo
nie pociagnie - ja nie chce miec poniszczonego ogrodzenia. Pies
biega na podworku samopas, widzialam jak wysoko skacze i bez
problemu moze przeskoczyc ogrodzenie, tymbardziej ze pewnym miejscu
jest retaining wall i wysokosc ogrodzenia to tylko dwie stopy. Ja
nie chce miec zniszczen u siebie, poza tym boje sie. Co prawda nie
sprawia wrazenia agresywnego i niewiele szczeka niemniej to obcy
pies. Najwiekszy problem stanowia jego odchody. Leza sobie w duzej
ilosci przez caly dzien na tym bruku, pod koniec dnia czasem sa
sprzatane a czasem nie. Widok jest naprawde odrazajacy, do tego pies
przeciez siusia i w gorace dni nie mozna wytrzymac odoru. Oni czasem
splukuja podworko woda i jakims plynem i to wszystko wraz z
odchodami i innym brudem kieruja do odplywu z ktorego woda jest
potem kierowana do naszych kranow. Ok, wiem, oczyszczalnia i nie
takie rzeczy ludzie do sciekow wlewaja. Pies wykopuje ziemie i mulch
i rozciaga ich krzaczki (w kawalkach) po calym podworku robiac
niezly bajzel. Gdy oni to wszystko splukuja czesc blota leci na moje
podworko. Nie dosc ze trawa (od detergentu) zaczyna mi usychac to
jeszcze mam bloto i niezmywalne plamy na cemencie, i cale epoxy
zaczelo w tym miejscu (gdzie splywa od nich woda) odchodzic. Sasiad
po ich drugiej stronie juz im zwracal uwage ale bez rezultatu. Czy
ja moge zlozyc gdzies na nich skarge? Jesli tak to do jakiego
urzedu? Kurcze, nie moge wyjsc na wlasne podworko a juz calkiem
wstyd jest kogos zaprosic (grilowanie kolo tego syfu jest wyjatkowo
nieapetyczne).
    • edytkus Re: Pies sasiadow 08.06.09, 06:18
      O kurcze, sorry, nie sadzilam ze wyszlo tak dlugo.
      • edytkus Re: Pies sasiadow 08.06.09, 06:29
        acha, ogrodzenie miedzy podworkami ma tylko cztery stopy wysokosci
    • ellenai Re: Pies sasiadow 08.06.09, 07:23
      Wspolczuje bardzo i sympatyzuje z Toba,bo tez mam sasiada z dwoma
      psami ktore glosno szczekaja.Odgrodzilam sie w tym roku od nich
      wielkim drewnianym plotem,wiec psy juz niewiele widza i nie
      szczekaja tak upierdliwie.Natomiast na jednym odcinku mamy chain
      link fence-i nie chce cie straszyc ale pies bez problemu przeskoczyl
      do naszego ogrodu przez to ogrodzenie jak zobaczyl psa ktory znajomy
      do nas na chwile przyprowadzil.....Nie wiem jak to u was ale ja bym
      dzwonila do Animal Control-tak robilam jak psy byly za glosno ale u
      nas policji nie chce sie ruszyc tylka!Takie upierdlistwa jednak widze
      ciezko jest zwalczyc......eh!Mysle,ze jak sie uprzesz to sie uda cos
      tobie wskorac...
      • majenkir Re: Pies sasiadow 08.06.09, 14:17
        Taaa, ma sie isc poskarzyc, ze pies, za przeproszeniem, sra na
        wlasnym podworku?
        Jak to mowia: wolnoc Tomku w swoim domku....
        • edytkus Re: Pies sasiadow 08.06.09, 15:44
          majenkir napisała:

          > Taaa, ma sie isc poskarzyc, ze pies, za przeproszeniem, sra na
          > wlasnym podworku?
          > Jak to mowia: wolnoc Tomku w swoim domku....

          no wlasnie, ale psie odchody w takiej ilosci to jest przeciez health
          hazard. Nie dosc ze dochodza stamtad "aromaty" to jeszcze lata
          chmura robactwa. Ich sasiadka po drugiej stronie ma tez male dziecko
          a na dodatek jest w ciazy, ta obok mnie tez jest w ciazy, zarazic
          sie przeciez jakimis pasozytami moga. Pies sika na chain link fence
          wiec na nasze podworka tez leci, no a poza tym ogrodzenie jest po
          czesci moje wiec dlaczego ma moja wlasnosc byc dewastowana? Czy
          powinnam z nimi najpierw porozmawiac czy od razu dzwonic do np.
          health albo quality of living departments? A co jesli rozmowa nie
          poskutkuje, wtedy domysla sie ze to ja zadzwonilam ze skarga?
          Kurcze, ale mi sie sasiedzi trafili. Z jednej strony tak spokojni ze
          nie wiadomo czy zyja ;) a z drugiej dokladne przeciwienstwo. Jak to
          mowia rownowaga w przyrodzie musi byc ;)

          Ten pies nie jest szczekajacy (nie na tyle zeby narzekac), ale
          znalazlam w internecie sposob. Gdy pies w nocy szczekal a sasiedzi
          (z calej ulicy sie zmowili) nie mogli spac dzwonili do drzwi
          wlascicieli - w koncu i tak juz byli rozbudzeni i nie mieli nic
          lepszego do robienia. Poskutkowalo ;)
          • aniutek Re: Pies sasiadow 08.06.09, 16:49
            jestem wlascicielka psa i wprawdzie mieszkam w bloku, na dzialce
            jestesmy daleko od sasiadow ale....swojego psa trzeba pilnowac i
            miec pewnosc, ze NIKOMU nie przeszkadza. Co ja zrobilabym na Twoim
            miejscu, chyba poszlabym do sasiadow SPOKOJNIE wyjasnic jak to z
            Twojej strony plotu wyglada, jakie masz ale, no i co oni zamierzaja
            z tym zrobic bo chyba chcecie zyc w zgodzie? ( doslownie tak
            powiedz- u mnie poskutkowalo - w dobrosasiedzkich stosunkach, sasiad
            sie chyba przestraszyl i na przeprosiny przyniosl butelkie wina i
            kwiatki i juz wiecej nie uzywa power equipment od 7am do 7pm).
            Poza tym postawilabym juz dzis wysoki drewniany plot abys nie
            musiala widziec co sie na ich podworku dzieje.
            • beatamc Re: Pies sasiadow 08.06.09, 17:36
              wlasnie, plocisko amerykanskie to najrosadniejsze rozwiazanie. Na nim donice
              wiszace z kwitnacymi pelargoniami i swiat robi sie prosty.
              Moze ten pies jest ich rozwiazaniem na problem dotyczacy plotu hehe
              • jaga_nj Re: Pies sasiadow 08.06.09, 20:11
                Nie wiem jak jest z psami, ale nie wyobrazam sobie zeby mi
                smierdzialo psim gownem w upalny dzien z sasiedniego ogrodka.
                Oczywiscie, ze to nie wina psa tylko leniwych wlascicieli i jakby
                jakies kary zaczeli placic to moze by sie nauczyli sprzatac. Zawsze
                dziwilo mnie ze ludziom na ich wlasnym ogrodku gowno nie przeszkadza
                (sorry ze tak doslownie). Ja mialam problem z sasiadami ktorym po
                nocach wyl alarm w samochodzie. Wystarczy, ze przejechal motor i
                alarm sie wlaczal.Przez okolo rok dzwonilam na policje ze trzy razy
                i nic. Ktoregos razu obudzil mnie o 1-wszej w nocy. Zadzwonilam,
                powiedzialam, ze mam juz dosyc, mam dzieci ktore co noc sa budzone.
                Przyjechali za 3 min doslownie i od tego czasu ani razu nie
                slyszalam alarmu. Co zrobili nie wiem i nie wnikam za bardzo. A tak
                wogole to sasiadow mam ok, stosuje zasade hi i bye, w zadne dyskusje
                sie nie wdaje.
                • edytkus Re: Pies sasiadow 08.06.09, 21:55
                  jaga_nj napisała:

                  > > stosuje zasade hi i bye, w zadne dyskusje
                  > sie nie wdaje.

                  ja tez tak mam, co najwyzej z tymi spokojnymi o "pogodzie" pogadam a
                  tej pannicy od psa nie moge scierpiec. Za to moj maz jest
                  niesamowicie towarzyski i nawet z nieznajomymi przechodniami przed
                  domem wdaje sie w polgodzinne konwersacje :O

                  Z tym plotem to jest problem bo my nie mamy na to kasy w tym roku.
                  Oni zaproponowali nam i drugiemu sasiadowi zeby sie zlozyc.
                  Odmowilam z kilku wzgledow i nie pozwolilam ruszyc chain link ktory
                  jest dokladnie na property line. Powody to:
                  1. bialy plot jest ladny ale kompletnie nie pasuje do architektury
                  domu. Ja chce miec plot z kompozytu drzewno-plastikowego ktory
                  wyglada jak drzewo i jest w kolorze moich deck'ow.
                  2. sasiad jest carpenter, oswiadczyl ze postawil juz sto plotow i
                  panele moze dostac po okazjonalnej cenie $130 za sztuke. Ha ha ja
                  juz swoj research na temat plotow zrobilam wczesniej, za $130 to ja
                  dostane panele kompozytowe a winylowe mozna kupic za pol tej ceny.
                  Mysle ze on chcial mnie naciagnac na koszty tak zeby ich czesc
                  wyszla calkiem za darmo a ja i sasiad po drugiej stronie pokryjemy
                  reszte materialu. Mnie znajomy obiecal ze postawi mi plot (tez ma
                  doswiadczenie) za "grosze" i to (jezeli chce) calkowicie na
                  cementowym fundamencie a nie wkopujac slupki w trawe.
                  3. Poniewaz u nich jest juz ta kostka na podworku od siatki do
                  siatki jedyna opcja to wbic slupki na mojej posesji. Gdy w zeszlym
                  roku kladli te pavers zrobili mi bajzel na podworku i zrujnowali
                  trawe - nikt nawet nie przeprosil wiec strach pomyslec co sie stanie
                  gdy zaczna kopac. Zreszta plot zabierze pol stopy, jesli drudzy
                  sasiedzy tez tak postawia to moje podworko zwezy sie o stope, a i
                  tak jest tylko na ok. 16 stop szerokie wiec kazdy inch sie liczy. A
                  u nich podowrko zostanie w oryginalnym rozmiarze. Dlatego nie
                  pozwolilam usunac chain link. A takze dlatego ze:
                  4. Oni u siebie nie dbaja, pies bedzie w plot drapal, podlewal go,
                  podkopywal itp. A ona jak ja znam zaraz cos na plocie pouwiesza i z
                  mojej storny bedzie to glupio wygladac - teraz tez sie nie zapytali
                  czy nam nie przeszkadza ze przymocuja swoje torches do siatki i u
                  mnie dyndaja plastikowe druty. A my w zeszlym roku, kurde, kupilismy
                  specjalnie drozsze torches nie wymagajace przywiazywania do niczego.

                  Ja nie wiem jak oni moga w tym syfie przyjmowac gosci ale przyjmuja
                  czesto i gesto :O Widocznie goscie na takim samym poziomie, a
                  najdziwniejsze jest ze nie mieszkajac obok niej nigdy nie
                  pomyslalabym ze wyksztalcona, zadbana dziewczyna moze byc takim
                  prosieciem. Teraz ilekroc widze torebki Coach kojarza mi sie z white
                  trash LOL

                  www.facebook.com/people/Bonnie-Savrick/1647201007
                  • edytkus Re: Pies sasiadow 09.06.09, 01:05
                    Sasiad od drugiej storny tej dziewczyny (wlascicielki domu) zwrocil
                    jej dzisiaj uwage zeby sprzatnela psie odchody. Odparla ze ani mysli
                    bo to nie jej pies i zeby rozmawiac z lokatorem. Ja temu chlopakowi
                    powiedzialam dwa razy "hi", nigdy nie zripostowal wiec dalam sobie
                    spokoj. Najwyrazniej nie da sie z nimi rozmawiac, do kogo w takim
                    razie zlozyc zazalenie?
                    • aniutek Re: Pies sasiadow 09.06.09, 06:33
                      Ja temu chlopakowi
                      > powiedzialam dwa razy "hi", nigdy nie zripostowal wiec dalam sobie
                      > spokoj. Najwyrazniej nie da sie z nimi rozmawiac, do kogo w takim
                      > razie zlozyc zazalenie?

                      oj Edyta....
                      do wlasciciela psa i do wlasciciela domu, do skutku. ja bylabym
                      uparta w tym wzgeldzie, nie dlalabym za wygrana dopoki sytuacja nie
                      uleglaby zdecydowanej poprawie. zadzwown na 311, do envirnometal
                      control, do Policji do cholera wie kogo jeszcze i skadaj complain za
                      complain - do ASPCA, do kazdego kto sie zajmuje zdrowiem
                      srodowiskiem, zwierzetami, porzadkiem. Na TO musi byc sposob. Ale
                      najpierw - wlasciel psa i domu - powazna rozmowa z wyraznymi
                      protestami, najlepiej Ty + sasiad z drugiej strony.
                      • edytkus Re: Pies sasiadow 09.06.09, 15:23
                        aniutek napisała:



                        > do wlasciciela psa i do wlasciciela domu, do skutku.

                        chyba sie ukrywaja, wczoraj byli caly dzien w domu ale ani razu nie
                        wyszli na zewnatrz ;) a dzisiaj leje wiec szanse na pogawedke sa
                        marne

                        > zadzwown na 311

                        i postukaja sie w czolo ze im baba z NJ glowe zawraca ;))
                        Zazdroszcze wam tego numeru.
                        • foxie777 Re: Pies sasiadow 10.06.09, 00:33
                          Moja rada to wystawic dom na sprzedaz i poszukac bardziej
                          "kulturalniejszej" dzielnicy.Na pewno bedzie o wiele drozsza,ale
                          gwarantuje ze bez smrodu.
                          Nie pisze tego zlosliwie,ale niestety nie widze rozwiazania
                          tej sprawy jesli do tej pory nic nie zwojowalas.
                          Zycze sukcesu.
                          pozdr
                          • tamsin Re: Pies sasiadow 10.06.09, 01:50
                            tez nie widze tego rozowo, sasiadom nie smierdzi wiec nie beda
                            lecieli do kazdego gowienka bo moze innym bedzie. ich ogrodek i ich
                            smrod, juz jeden sasiad pogadal sobie i nic, wiec albo:
                            1. postawic wysoki plot dosyc szczelny, zeby nie bylo ani ich widac
                            ani czuc
                            2. zacisnac zeby i przeczekac (pies za jakies 10-15 lat odejdzie z
                            tego padolu)
                            3. wyprowadzic sie, gdzie jeden sasiad od drugiego jest oddzielony
                            nie plotem ale przynajmniej 1/2 akrem ziemi (ale wtedy jest szansa,
                            ze sasiad w weekendy zaczyna kosic trawe juz o osmej rano).
    • vdal Re: Pies sasiadow 10.06.09, 03:56

      Mam takie male wrazenie,ze wszystkie odpowiedzi sa w stylu,a nie
      wychylaj sie, bo lepiej "byc w tyle",zeby "nic sie nie
      dzialo".Porada z przeprowadzka to juz chyba ostatnia deska ratunku,
      bo co Edyta ma sie przeprowadzac za kazdym razem jak pojawi sie
      problem?:DNawet w najlepszej dzielnicy moze pojawic jakis "obywatel"
      z innej planety, ktory nie bedzie rozumial podstawowych zasad
      egzystencji, czyli traktuj innych tak jak bys chcial byc traktowany:D
      Ja bym poszla do nich powiedziala sluchajcie jest taka sprawa, qzwa
      no wasz pies tak daje, a wam to wisi wszystko ,ze ja nie daje
      rady.nie spodoba im sie to fine.znajdz sposob ,zeby "uprzyjemnic" im
      zycie:Dnp niech twoje dzieci wydzieraja sie im pod oknem z samego
      rana:P a co:Dco im zrobia? nic:PZartuje oczywiscie, ale moim zdaniem
      nie powinno sie zostawiac problemu samemu sobie.Moze wlasnie tacy
      ludzie tak postepuja, bo nikt im wczesniej nie zwrocil uwage,ze no
      niestety mamy dosyc zaawansowany wiek i juz nie wypada tak robic.
      • edytkus Re: Pies sasiadow 10.06.09, 07:09
        Zgadzam sie, dlaczego ja mam ponosic koszty (plot, czy nowy dom)
        tylko dlatego ze ktos postanowil nie sprzatac po swoim psie? To
        chyba raczej sasiedzi, jako mniejszosc, powinni sie dostosowac?
        Anyways, dzisiaj maz zwrocil uwage wlascicielowi psa (gosc jest
        prawie dwa razy mlodszy od mojego meza wiec maz potraktowal go
        jak... malolata). Wlascicielka domu (a jego przyszla bratowa) w tym
        czasie palila papierosa relaksujac sie widokiem psich kup. Gdy
        uslyszalaa tylko slowo pies zmyla sie do domu :O Chlopak sie
        usprawiedliwial ze nie mial... lopaty, ktora brat gdzies wywiozl.
        Ale juz pol godziny potem lopata sie znalazla i podworko zostalo
        jako tako uprzatniete. Zobaczymy jak bedzie dalej. Ja musze spotkac
        narzeczonego tej dziewczyny, on z calej trojki jest w miare sensowny
        wiec moze uda sie z nim porozmawiac i problemy rozwiazac. Ale do
        animal control przydaloby sie zadzwonic tak czy siak ze wzgledu na
        psa. Nigdy nie widzialam zeby byl wyprowadzany na spacer. Teraz
        padaja deszcze wiec pies jest wypuszczany na pare minut na podworko,
        moze troche posiedziec na deck'u (mam podejrzenia ze tam tez sie
        zalatwia) a reszte dnia musi spedzac wewnatrz. W ladna pogode lezy
        przez pol dnia na sloncu (przypominam ze podworko jest w 95%
        wybrukowane), gdy sie zmeczy idzie spac w krzaki (tylko tam jest
        cien), a miski z woda jeszcze nie widzialam. Poza tym ich mieszkanie
        jest male, z jedna sypialnia, podworko tez nie nadaje sie dla psa
        tego rozmiaru.
        • onthelake Re: Pies sasiadow 11.06.09, 05:39
          Wspolczuje z calego serca.Przerabiam problem na wlasnej skorze.No
          wiec moja sasiadka ma nie jednego ale PIEC PSOW.Wszystkie te psy
          klebia sie w rogu pod oknem sypialni moich dzieci(parter).Najwiekszy
          to cos w rodzaju owczarka podhalanskiego i to jest najwiekszy
          problem.Ona sobie wychodzi a psy na dworzu ujadaja.Trawy to tam juz
          nie ma tylko taka rozkopana gnojowka z sikow i kup.Na noc psy ida do
          garazu.Moj maz zwracal im pare razy uwage.Po ROKU w koncu ja poszlam
          do niej i spytalam czy moglaby mi pomoc bo psy sczekaja dokladnie w
          okno sypialni moich dzieci.No i tutaj babsko dostalo szalu i z
          wyzwiskami i do bicia chciala sie brac.Ja glupia (madry Polak po
          szkodzie) cala roztrzesiona zadzwonilam na policje i mowie jak
          jest.Policja przyjechala a baba im mowi, ze ja ja we wlasnym domu
          zaatakowalam i ze to ja ja chcialam bic i wyzwalam.Policjant na to,
          ze nie wie kto mowi prawde i spisal nas obie i ze jak jeszcze raz
          bedzie problem to bedzie sad.W koncu ona niby zgodzila sie,ze zrobi
          plot,psy nie beda ganiac samopas ale wszystko po miesiacu wrocilo do
          starych zwyczajow.Smierdzi tak,ze okna nie mozna otworzyc bo w oczy
          szczypie.Oni na te strone maja tylko sciane garazu a ogrodu i tak
          nie uzywaja.Foxie777 ma racje.Ja mialam sie przeprowadzic ale na
          razie nic z tego nie wyjdzie i musze zacisnac zeby.Zycze Ci, ze ci
          ludzie sa na wyzszym poziomie niz moja sasiadka.
          • vdal Re: Pies sasiadow 11.06.09, 14:30
            proponuje porobic zdjecia. dowod bedziesz miala w kieszeni,a nawet
            nakrecic co sie dzieje na kamerze.przyjdzie co do czego to masz dowod
            • edytkus Re: Pies sasiadow 11.06.09, 16:45
              vdal napisała:

              > proponuje porobic zdjecia. dowod bedziesz miala w kieszeni,a nawet
              > nakrecic co sie dzieje na kamerze.przyjdzie co do czego to masz
              dowod
              >

              codziennie przez kilka dni robilam, widac jak kup przybywalo.
              Zrobilam tez zdjecie podkopu jaki pies zrobil pod siatka do mnie.

              Na razie jest czysto, psa wypuszczaja na troche na deck ale nie na
              podworko. Teraz pada i jest chlodno wiec nic nie czuc, zobaczymy i
              poczujemy jak bedzie potem.
          • nanuk24 onthelake 13.06.09, 19:15
            Zadzwonic koniecznie(jeszcze raz!) na policje i powiedziec, ze psy sasiadow
            zalatwiaja sie pod Twoim oknem. Policja przyjedzie i sparwadzi, przy okazji
            sprawdzi czy sasiadka psy zarejestrowala i czy psy sa regularnie szczepione.
            • foxie777 Re: onthelake 13.06.09, 23:26
              No tak i zrobic sobie smiertelnych wrogow z sasiadow.
              Bardzo zla rada,stosunki tego typu trzeba ZAWSZE lagodzic,bo jak
              zaczna robic na zlosc to pozostaje moja oryginalna
              rada.Przeprowadzka.
              pozdr
              • onthelake Re: onthelake 15.06.09, 01:03
                Tak jak juz napisalam:jak zadzwonie jeszcze raz na policje to sprawa
                pojdzie do sadu a jeszcze na dodatek ta kobieta pracuje w city he
                he.To jak ona sie zachowala wobec mnie to do tej pory tylko na
                filmach widzialam.Oprocz tych pieciu psow maja kilka papug ktore im
                luzem po domu lataja(taka ciekawostka).Psy zima w mroz byly calymi
                dniami na dworzu,na sniegu.Lataja takie brudne w tym blocie.Wczoraj
                widzialam jak jej trzyletni synek wywalil sie w ten psi obornik czy
                jak to nazwac i biegal potem taki upackany.Inni sasiedzi tez maja
                psy ale nie ma zadnych problemow.Plan byl zeby sie wyprowadzic ale
                niestety na razie tu bedziemy.Zawsze mnie to zastanawialo w jakim
                celu ludzie maja psy jesli o nie nie dbaja(moje psy byly domowe).
                • aputnam Re: onthelake 17.06.09, 23:26
                  Na WPIX jest taki blok w wiadomosciach Help me Howard

                  ja bym sprobowala zaprosic go moze moglby pomoc

                  weblogs.wpix.com/news/helpmehoward/
    • rhodeisland Po co miec dom? 15.06.09, 01:48
      Doszlam do wniosku, ze nie ma sensu miec domu i byc dreczonym przez
      psy sasiadow , wiec mam mieszkanie w budynku, gdzie nie mozna miec w
      ogole pets. Swietne rozwiazanie! Troche szkoda, bo nie moge miec
      kotow, ale nie mozna miec wszystkiego. Dla mnie spokoj jest wart tej
      ceny (braku kota)
      • tamsin Re: Po co miec dom? 15.06.09, 03:33
        poczekaj jak ci sie wprowdza obok (jescze lepiej nad toba) sasiedzi,
        najlepiej studenci, ktorch nie interesuje jaka jest godzina dnia czy
        nocy. Nawet nie musza miec psa do rozrywki, wystarczy ze beda mieli
        drewnianie podlogi i nie sciagli butow. A jeszcze lepiej struszka
        ktora porusza sie za pomoca chodzika i wstaje w nocy do kibla z
        dziesiec razy.
        • rhodeisland Re: Po co miec dom? 15.06.09, 03:41
          Mialam podobnych sasiadow i dalo sie wytrzymac. Jednak szczekanie
          psa jest dla mnie nie do wytrzymania.
          Jesli dom, to z dala od innych, a kiedy to nie jest mozliwe (w
          miescie), to tylko budynek gdzie nie wolno miec pets. Oczywiscie
          idealnie byloby gdyby istnial zakaz posiadania wylacznia psow.
          Nie tylko mnie marzy sie spokoj od psow.
          www.quietas.net/
        • rhodeisland Re: Po co miec dom? 15.06.09, 03:42
          Sa budynki z grubymi scianami, podlogami, zreszta dla mnie halasy
          jakie opisalas sa do wytrzymania, szczekanie psa nie.
          • rhodeisland 2 razy wyslalam podobny post 15.06.09, 03:44
            • edytais Re: 2 razy wyslalam podobny post 15.06.09, 04:55
              edytkus i inni pokrzywdzeni przez nieodpowiedzialnych wlascicieli psow, lacze
              sie z wami w bolu!
              Dzisiaj byly urodziny Emily i mielismy tragiczny poranek.
              Jakis pies rozwalil nam siatke do kurnika i zabil kilka kur oraz poranil inne.
              Na poczatku mielismy tylko 3 dla dzieci, 3 dniowe kupione 1 kwietnia (chyba cos
              kolo tego). To sa ulubione. Potem dokupilam 8. Z tych pierwszych: kurki
              Emily i Michaela sa zdrowe i cale. Jedna tzw Easter jest ok (ta najmniejsza).
              Kurka Nicole ma zlamane skrzydlo. Moja ulubiona bialo-czarna utyka, wiec jej
              losy tez jeszcze niewiadome. Reszta nie zyje.

              Zbudzil nas przeokropny krzyk kur. Pogonilismy psa, ale on wrocil 5 min pozniej
              po wiecej. Dzieci wyskoczyly z lozka po nas z powodu halasu i zrobily jeszcze
              wiecej swoim placzem. Emily zalewala sie lzami i mowila, ze ona nie chce
              dzisiaj swietowac swoich urodzin, bo to za smutny dzien na swietowanie. Humor
              troche sie polepszyl jak okazalo sie, ze jej kurka jest zdrowa....

              Zadzwonilam na policje a oni do animal control. Byla 7 rano i pytali sie czy
              pies jest nadal w poblizu. Pies lazil po naszej ulicy, wiec myslalam, ze zaraz
              ktos przyjedzie. Czekalam i nic. oddzwonilam i powiedzieli, ze ktos przyjedzie
              po poludniu lub wieczorem! Tak! Po h..... pytali czy ten pies nadal jest w
              poblizu? chyba nie mysla, ze on bedzie caly dzien na nich czekal!?
              Jakis raport itp, policja zupelnie machnela na to reka. Pies nam nasze "pets"
              zabil, miasto ma zarzadzenie, ze nie wolno miec psow bez smyczy a oni (policja i
              reszta) maja to i tak w nosie.
              Nic dziwnego, ze tutaj to jest cala masa psow, ktore laza bez wlasciwieli po
              calym osiedlu i nikt sobie nic z tego nie robi.
              Pytalam sasiadki czy zna psa z opisu i wskazala dom. mowila, ze ten pies jej
              dziecko pogonil. Dzieciak ze strachu na drzewo wlazl i bal sie wrocic do domu
              po szkole. Matka dopiero go zabrala.
              Nie wiem czy jej wierzyc, bo o 7:30 rano chodzila przy domu z piwem w reku.....
              Zapukalam tam ale nikt nie otworzyl i szczekania nie slyszalam. Bede miala
              oczy otwarte.

              Nie chce, zeby ten pies wrocil na moje podworko i sprawe dokonczyl bo chyba
              emocjonalnie nie wytrzymamy!
              Sorry, ze takie dlugie wyszlo!
              • edytkus Re: 2 razy wyslalam podobny post 15.06.09, 15:50
                Szczerze wspolczuje, szkoda kur i dzieci. Ja mialam kiedys psa
                ktorego zaatakowaly wieksze i w dzien mojej pierwszej komunii
                zdechl. Takie wspomnienia zostaja niestety do konca zycia.
                U nas bezpanskich psow akurat nie widac ale animal control jest tak
                samo zaradny. Ktoregos ranka po odwiezieniu Alexandry do szkoly
                zastalam pod drzwiami do domu possum'a. Sloneczny goracy dzien, sluz
                jakis z pyska mu kapal i chociaz ulica jest ruchliwa nic sobie nie
                robil z przechodzacych ludzi. Zadzwonilam na policje, odparli ze to
                nie ich problem i kazali dzwonic do animal control. A tam mi mowia
                ze facet ktory tym sie zajmuje jest w sadzie i bedzie dopiero w
                poludnie. No zesz kurcze, nie bede chyba stac pod domem do poludnia?
                Listonosz nawet do nich zadzwonil ze skarga ze nie moze dostarczyc
                poczty i nic. W koncu possum przeszedl na strone sasiadow wiec
                moglam przemknac sie do domu a animal control guy pojawil sie za
                jakas godzine. Okazal sie byc powolnym staruszkiem, nawet mial
                problem z otworzeniem klatki typu pet carrier.


                PS. Mimo wszystko wszystkiego najlepszego dla Emily :)
              • nanuk24 Zadziwiajace:-) 15.06.09, 21:27
                Przeszkadzaja wam psy sasiadow, a nie zastanowicie sie, ze sasiadom moze
                przeszkadzac wasz kurnik:-)

                Moze sasiadka, straciwszy cierpliwosc nad gdakaniem kur, panoszacymi sie piorami
                i kupami, zrobila wreszcie porzadek wypuszczajac psa:-P
                • edytais Re: Zadziwiajace:-) 16.06.09, 01:42
                  Moim sasiadom kury nie przeszkadzaly, bo nie gdakaly. Poza tym jeden mial kury
                  i koguta, ktory rano mnie budzil. Dlatego koguta nie chce. Drugi sasiad po
                  drugiej stronie b.lubi kury i mowil, ze ma nadzieje, ze mam koguta, bo on bardzo
                  lubi budzic sie do piania koguta. Byl bardzo zawiedziony jak mu powiedzialam,
                  ze niestety mam same kury.
                  Podworko mam bardzo duze bo cwierc akra. Nikt kupy nawet nie zobaczy, pior tez
                  nie ma, bo nie mam tych kur sto! Nie tarzaja sie tez w brudzie czy blocie, bo
                  co 3 dni je przestawiam na inne miejsce i chodza po swiezej trawie. Rozumiem,
                  ze wielkie stado kur by komus przeszkadzalo (mi tez) ale moje podworko to nie
                  tylko wybieg dla kur.
                  Plot obok tez mam taki wysoki drewniany, wiec nawet nikt tych kur nie widzi od
                  tylu. Smrodu tez nie ma. Kurnik jest wyscielany i regularnie sprzatany. Ja
                  tez nie chce, zegy kurom smierdzialo, bo beda chorowac. Sa kury glosne i
                  strasznie krzykliwe. Nasze sa spokojne i cichutkie. Moje dzieci to nadal
                  zastanawiaja sie czy one sa juz dorosle bo nie gdakaja. Jak rzucimy im jakis
                  smakolych od czasu do czasu (cos specjalnego) to sie o to bija i moze wtedy jest
                  minuta glosnych piskow. Nie glosniejszych od swiergotu ptakow. Kilka kurek nie
                  robi zbyt duzo halasow. Jeden pies moze cale osiedle pol nocy bezsennej zafundowac.

                  Wiesz, porownywac moja odpowiedzialnosc za kury i psy to nie fair.
                  Moja kura jak ucieknie (jesli taka jest mozliwosc) nie zabije jakiemus dziecku
                  zwierzatka, nie zagryzie komus psa czy kotka.
                  Ten pies zabil nasze "pets". W nocy tez nie gdakaja i nie budza po nocy
                  sasiadow (porownujac do szczekajacych cala noc psow).

                  Ciekawe czy nie uwazalabys wlasciciela psa za nieodpowiedzialnego jesli inny
                  wlazl by ci na twoje wlasne podworko i zagryzl twojego pieska na smierc!
                  • rhodeisland Re: Zadziwiajace:-) 16.06.09, 04:00
                    Poza dreczeniem ludzi szczekaniem, psy sa po prostu niebezpieczne.
                    Podbiegaja do obcych ludzi i atakuja ich nieprowokowane.
                    Ile dzieci zostalo powaznie pogryzione przez psy, na pewno byly
                    wypatki smierci w wyniku takich atakow.
                    Nie zapominajmy o kobiecie, ktora dostala pierszy na swiecie
                    czesciowy transplant twarzy, jej pies odgryzl kobiecie czesc twarzy.
                    W Stanach na szczescie rzadkoscia sa bezdomne lub chodzace bez
                    smyczy psy, ale ile razy rzucal sie w moim kierunku pies na smyczy,
                    na co wlasciciel glupio reagowal "on nie gryzie".
                    Cats rule!
                    • edytkus Re: Zadziwiajace:-) 16.06.09, 16:39
                      rhodeisland napisała:

                      >> ile razy rzucal sie w moim kierunku pies na smyczy,
                      > na co wlasciciel glupio reagowal "on nie gryzie".

                      ja tez mialam takie encounters. Kiedys nawet zdarzylo mi sie ze stal
                      ojciec z mala dziewczynka, ona trzymala niewielkiego mlodego psa na
                      smyczy, w pewnym momencie pies smycz szarpnal i wyrwal sie, podbiegl
                      i mnie ugryzl. Dobrze ze byl maly, a ja mialam dzinsy i dlugie buty
                      pod spodem wiec nic nie poczulam. Ale kto daje kilkuletniemu dziecku
                      psa na smyczy? Gdybym byla zlosliwa moglabym narobic im problemow, a
                      co gdyby to stalo sie latem i nie mialabym na sobie dzinsow? Gdyby
                      zamiast mnie pies ugryzl jakies dziecko? Mialam kiedys psy i wiem ze
                      sa nieprzewidywalne, jak ludzie maja swoje humory, odpowiedzialny
                      wlasciciel nigdy nie powie ze pies nie gryzie, wrecz bedzie staral
                      sie nie dopuscic do kontaktu psa z obcymi. Na szczescie czesto sie
                      zdarza ze gy spoacerujac z Alexandra mijamy sie z psem wlasciciel
                      odciaga go na bok i przeczekuje az przejdziemy. Na ulicy mojej
                      znajomej ludzie maja dwa rotwailery, obszczekiwaly wszystkich
                      przechodniow, wlasciciele nic sobie nie robili ze skarg sasiadow. Az
                      ktoregos dnia psy wyskoczyly przez ogrodzenie i kogos pogryzly.
                      Sprawa wyladowala w sadzie a psy w schronisku. Wrocily na podworko
                      po spelnieniu wyroku: wyoski plot zabezpieczony przed przeskoczeniem
                      i podkopami, napisami na ogrodzeniu o niebezpiecznych psach i
                      kamerach z podgladem, do tego doszla kara i parutysieczny koszt
                      pokrycia pobytu w schronisku.
                      Moj maz chce jamnika ale sam zauwaza ze to zbyt duza
                      odpowiedzialnosc i nie mialby kiedy wyprowadzac go rano na spacer.
                      Bo zalatwianie sie na podworku lub deck'u (jak u sasiadow obok) nie
                      wchodzi zupelnie w gre.

                      > Cats rule!

                      tez roznie bywa, kiedysniejszy kot mojej tesciowej mial taka zabawe:
                      siadal na murku przy chodniku schowany za krzakiem i wypatrywal czy
                      ktos nie idzie, skradal sie wtedy i skakal na glowy przechodniow :O
                      A bestia byla potezna, az dziw ze nikt sie nigdy nie poskarzyl.
                    • majenkir Re: Zadziwiajace:-) 17.06.09, 22:46
                      rhodeisland napisała:
                      > Poza dreczeniem ludzi szczekaniem, psy sa po prostu
                      niebezpieczne. Podbiegaja do obcych ludzi i atakuja ich
                      nieprowokowane.

                      Ales ty glupia!!!
                      • inletka Re: Zadziwiajace:-) 20.06.09, 18:05
                        majenkir napisała:

                        > rhodeisland napisała:
                        > > Poza dreczeniem ludzi szczekaniem, psy sa po prostu
                        > niebezpieczne. Podbiegaja do obcych ludzi i atakuja ich
                        > nieprowokowane.
                        >
                        > Ales ty glupia!!!

                        Wedlog mnie to ty jestes. Sama mialam w dziecinstwie dwa takie
                        doswiadczenia ze pies mnie ugryzl bez zadnej prowokacji z mojej
                        strony. Przypuszczalnie cos bylo co sie pieskowi nie podobalo ale ja
                        bylam mala.
                        To samo bylo kilka lat temu kiedy jakis maly piesek przestraszony bo
                        nagle sie pojawilam ugryzl mnie w lydke. Czy to byla moja wina?
                        Jesli sadzisz ze mozesz przewidziec co zrobi pies to wlasnie jestes
                        glupia.
                        Moglabym ci podac wiele przypadkow kiedy pies znajac osobe od wielu
                        lat nagle ja ugryzl i nikt nie wiedzial dlaczego a pies nie chcial
                        powiedziec.
                        • edytkus Re: Zadziwiajace:-) 20.06.09, 18:40
                          inletka napisała:

                          >
                          > pies nie chcial
                          > powiedziec.

                          LOL
    • awrey Re: Pies sasiadow 17.06.09, 15:02


      Edytkus i Rhodeisland,

      Bardzo mi przykro, ze mialyscie zle doswadczenia z psami ale musze
      skometowac to co napisalyscie o psach bo jest to po prostu nonsens.
      Zwlaszcza te cytaty doslownie mnie dobijaja i nie chcialabym zeby
      ktos czytajacy takie wypowiedzi na ich podstawie budowal sobie
      zdanie o psach:

      Rhodeisland napisala:
      "Podbiegaja do obcych ludzi i atakuja ich nieprowokowane."

      Edytkus napisala:
      "Mialam kiedys psy i wiem ze sa nieprzewidywalne, jak ludzie maja
      swoje humory, odpowiedzialny wlasciciel nigdy nie powie ze pies nie
      gryzie, wrecz bedzie staral sie nie dopuscic do kontaktu psa z
      obcymi."

      To o czym mowicie to jakies wyjatkowe przypadki - tak jakby sobie
      wyrabiac zdanie o ludzkosci na podstawie jakiegos serial killer.

      Oczywiscie kazdy pies moze ugryzc (nawet najbardziej maly i
      kochany) ale tylko jezeli przekroczy sie jego prog tolerancji. I
      zaden normalny pies nie podbiegnie nagle do czlowieka i ugryzie go
      bez prowokacji!!!

      Gatunek psa by sie nie utrzymal przez tysiaclecia gdyby tak bylo ani
      nie zrobilby takiej kariery jako przyjaciel czlowieka. W interesie
      stada i jego czlonkow jest zeby egzystowac w spokoju zamiast
      ryzykowac jakies bojki, ktore moga sie skonczyc powaznymi ranami
      albo smiercia. Wlasnie dlatego, zeby uniknac takich sytuacji psy
      maja wysoce zdefiniowany, zrytualizowany jezyk gestow, ktory uzywaja
      do codziennej komunikacji z otoczeniem.

      Rhodeisland, jezeli boisz sie psa to odwroc od niego glowe albo
      przynajmniej mrugaj pare razy oczami kiedy na niego patrzysz i
      ziewnij pare razy rodzierajaco. To sa tzw. "calming signals" i
      zareczam Ci, ze zaden pies cie nie ugryzie. Jest taka babka z
      Norwegii (Turid Rugaas) ktora o tym ksiazke napisala i polecam ja
      jako ciekawa lekture.

      Kazdy ODPOWIEDZIALNY wlasciciel psa bedzie sie staral o szeroka game
      kontaktow tego psa z roznymi obcymi osobami (kobiety, mezczyzni,
      dzieci, starsi ludzi z chodzikiem, na wozku, z laska, w kapeluszu, w
      okularach, wczapce itd.), zwlaszcza w okresie socjalizacji. W ten
      sposob pies uczy sie, ze czlowiek jest jego spolecznym partnerem.
      Uczy sie tez jakie ludzie maja gesty i zachowania i co jest
      normalne. Taki pies nie rzuca sie potem na nikogo.

      Polecam takze lekture ksiazek autorki, ktorej blog mozna tutaj
      zobaczyc: www.theotherendoftheleash.com/. Ona ma tytul Phd,
      zajmowala sie kilkanascie lat terapia psow agresywnych i jej ksiazki
      sa fascynujace - takze dla ludzi, ktorzy z psami nic wpsolnego nie
      maja. Zwlaszcza "For the Love of a Dog: Understanding Emotion in You
      and Your Best Friend" jest warta przeczytania.


      Natomiast jezeli chodzi o orginalny post to uwazam, ze jest to
      dreczenie zwierzat jezeli pies nie ma nawet miski ze swieza woda na
      zewnatrz i nie wychodzi na spacery. To nie zycie a wegetacja. Pies,
      ktory ma wybor wolaby zalatwic sie poza domem. Zglosilabym
      wlascicieli do towarzystwa ochrony zwierzat - moze nauczyliby sie
      czegos w ten sposob i pies oraz wszyscy dookola mieliby lepsze
      zycie. W jakim wieku sa twoje dzieci? To moze nie jest idealne
      rozwiazanie ale moze bylby to jakis pomysl gdyby twoje dzieci
      zaofiarowaly, ze wyprowadza psa na spacer rano, w poludnie i
      wieczorem za niewielka oplata?

      Edytais, bardzo mi przykro z powodu zabitych kur :( Wyobrazam sobie
      szok i placz dzieci :( Naturalnie wlasciciel psa nie dopilnowal go
      odpowiednio i to jego wina. Czasami kury padaja ofiarami lisow albo
      coyotow. Instynkt lowiecki robi swoje. Nie chce cie martwic ale
      przypuszczam, ze pies niestety wroci bo pewnie nikt o niego nie dba,
      byc moze jest glodny noi mial juz sukcess w swoim polowaniu :(

      Nie sadze, ze wiele zdzialasz rozmawiajac z wlascicielem bo gdyby to
      byl odpowiedzialny czlowiek to pies by nie klusowal po waszej
      okolicy. Najlepsze wyjscie to zaopatrzyc sie w psa, ktory bedzie
      dobrym strozem ;) Moze jakis Azawakh by dobrze pilnowal kurki?

      Sorry, dlugie wyszlo strasznie ale poruszyly mnie te wypowiedzi o
      psach.


      • edytkus Re: Pies sasiadow 17.06.09, 16:29
        awrey napisała:


        > Oczywiscie kazdy pies moze ugryzc (nawet najbardziej maly i
        > kochany) ale tylko jezeli przekroczy sie jego prog tolerancji. I
        > zaden normalny pies nie podbiegnie nagle do czlowieka i ugryzie go
        > bez prowokacji!!!

        w takim razie ten pies ktory mnie zlapal za kostke musial byc
        nienormalny?


        >
        > Gatunek psa by sie nie utrzymal przez tysiaclecia gdyby tak bylo
        ani
        > nie zrobilby takiej kariery jako przyjaciel czlowieka.

        za bardzo sie unosisz, zadna z nas nie podwaza sensu istnienia
        psiego gatunku, ba, to nawet nie jest watek o psach a
        nieodpowiedzialnych wlascicielach


        > Rhodeisland, jezeli boisz sie psa to odwroc od niego glowe albo
        > przynajmniej mrugaj pare razy oczami kiedy na niego patrzysz i
        > ziewnij pare razy rodzierajaco.


        wybacz, ale to jest troche ridiculous (z braku lepszego slowa), gdy
        ona bedzie spacerowac po parku i ziewac mijajac co trzecia osobe z
        psem w koncu zostanie posadzona o jakas narkolepsje, zmeczenie, brak
        kultury osobistej lub zostanie uznana za wariatke


        > W jakim wieku sa twoje dzieci? To moze nie jest idealne
        > rozwiazanie ale moze bylby to jakis pomysl gdyby twoje dzieci
        > zaofiarowaly, ze wyprowadza psa na spacer rano, w poludnie i
        > wieczorem za niewielka oplata?

        Ty chyba nie mieszkasz w USA? Tutaj dzieci nie dosc ze nie
        wyprowadzaja psow, nie chodza nawet same "po miescie." Zreszta
        dlaczego mielibysmy wyprowadzac cudzego psa? Samochod sasiadom tez
        mam umyc? Juz wystarczy ze musimy zamiatac przed ich domem zeby
        wiatr nie przynosil ich smieci do nas.

        > Najlepsze wyjscie to zaopatrzyc sie w psa, ktory bedzie
        > dobrym strozem ;) Moze jakis Azawakh by dobrze pilnowal kurki?


        kto mieczem wojuje ten od miecza ginie
        • awrey Re: Pies sasiadow 17.06.09, 17:06

          Edytkus -

          Wiesz, ja Ci nie radze zeby dzieci biegaly same po calym miescie z
          dzielnicy do dzielnicy tylko ze moglyby z psem wyjsc dookola
          normalnego city block na spacer. Zajmuje to jakies 20 minut. Poza
          tym, nie chcialam Cie urazic tylko patrzylam na to z tej strony
          jakie znalezc wyjscie z sytuacji.

          I wierz mi, ze dzieciom bardzo dobrze robi kiedy maja kontakt ze
          zwierzeciem i ucza sie odpowiedzialnosci - chocby na przykladzie
          nieodpowiedzialnego sasiada. Zalezy to tez od wieku dziecka i w
          jakiej dzielnicy mieszkasz. Dla mnie dziecko to takze 14 latek.

          Nieraz dzieci marza o psie i wyprowadzanie psa jest dobra
          alternatywa zeby poznaly co to znaczy obowiazek i zarobily sobie
          pare dollarow. W mojej dzielnicy gdzie mieszkalam jedna 14 letnia
          dziewczynka wyprowadzala naszego psa po szkole i wszyscy byli z tego
          powodu zadowoleni wlacznie z jej rodzicami. Pies merdal ogonem, mi
          $10 nie zrobilo dziury w budgecie a i dziewczynce nic sie nie stalo
          jak podniosla woreczek z kupa.

          Tak samo taki kolega, ktory ze swoim jamnikiem do NY lata co miesiac
          z powodu pracy. Jest partnerem w firmie prawniczej, ma bardzo dlugie
          godziny pracy i jego psa wyprowadzaja dzieci sasiadow z budynku, w
          ktorym on ma condominium. Korona im z glowy nie spadla a wierz mi,
          ze nie chodzi tutaj bynajmniej o blue collar workers.

          Poniewaz sama mialam psa to tak sie sklada, ze poznalam kilka dzieci
          i teenagers, w roznych czesciach USA ktore wyprowadzaly mojego psa
          za kilka dolarow. Tyle, ze byly to zazwyczaj w miare dobre
          dzielnice. Oczywiscie to z wyprowadzaniem psa to byla tylko taka
          sugestia i nie musi Ci sie podobac.

          Zycze powodzenia w dialogu z sasiadem.


      • edytais Re: Pies sasiadow 17.06.09, 17:18
        > okolicy. Najlepsze wyjscie to zaopatrzyc sie w psa, ktory bedzie
        > dobrym strozem ;) Moze jakis Azawakh by dobrze pilnowal kurki?

        Wynajmujemy dom i psa nam nie wolno posiadac :( My kiedys pewnie kupimy psa,
        ale dopiero wtedy jesli bedziemy mieli kilka akrow. Nie chce psich kup po calym
        podworku. Zamknac psa w malej klatce tez nie chce, bo nie jest to dobre
        traktowanie zwierzaka. Chce, zeby mial gdzie ganiac. Kury i duzy pies to
        troche za duzo na nasze warunki. Maly pies padly ofiara tego wielkiego zabojcy.
        My planujemy od malego wychowac psa, zeby byl przyjazny kurom. Koty tez poluja
        na male kurki, ale tez mozna wychowac przyjaznego kota. Moja mama ma takiego co
        to ma kure za baby sittera. Jak matka gdzies idzie na polowanie to kura siedzi
        na swoich piskletach i na tym kocie :)

        Wiem, ze pewnie ten pies co nasze zabil jeszcze raz wroci. Przypuszczam, ze
        teraz wlasciciel go chowa i pilnuje jak zobaczyl psa, ktory wrocil do domu
        zakrwawiony i pokryty piorami. jesli to spowoduje, ze go teraz dopilnuje to
        dobrze. Ja jednak bardzo boje sie, ze wroci jak po jakims czasie wlasciciel
        wroci do starych nawykow puszczania psa. Sasiadka zaraz z boku (doswiadczona
        wlascicielka psa) mowila, ze miala kiedys psa, ktory zagryzl kure sasiadki i cos
        sie po tym mu stalo. Ona twierdzi, ze zasmakowal swiezej krwi i potem juz
        atakowal wszystkie zwierzeta, nawet na nia warczal ???? Nie wiem czy tak
        zupelnie jest, bo pies rodzicow nie zrobil sie taki krwiozerczy. Pies mamy byl
        super pieskiem dla dzieci. Mimo,ze zabijal kury mojej mamie to byl bardzo
        lagodnym psem. Rodzice oddali znajomym, ktorzy kur nie mieli. Dzieci tego psa
        bardzo kochaja :)
        mam nadzieje, ze ten co do nas przyszedl zabija tylko kury..... i straszenie
        sasiadki, ze przyjdzie po moje dzieci nie okaze sie prawda.
        W kazdym razie jesli wroci to dzieci maja natychmiast uciec do domu, zaciagnac
        Michaela i nie probowac chronic kurek.

        Tez dodam, ze wlasnie watek jest o nieodpowiedzialnych wlascicielach (poza
        komentarzem RI cats rule). Psy sa wspanialymi zwierzakami, ale jak i u ludzi,
        zdarzaja sie choroby psychiczne. Moze te, ktore nie zachowuja sie wg psiej
        natury sa psychiczne. W koncu niektorym dalego od wychowania w naturalnym
        srodowisku i zdrowym psim zarciem.

        • awrey Re: Pies sasiadow 17.06.09, 21:04

          To jest pechowa sytuacja bo masz do czynienia z czlowiekiem, ktory
          jest zupelnie nieodpowiedzialny. Taki czlowiek na pewno psa
          odpowiednio nie socjalizowal, nie chodzi z nim od szkoly ani nawet
          po tym zajsciu nic nie zrobi zeby psa oduczyc klusownictwa.

          Moim zdaniem, odpowiedzialny wlasciciel psa wogole by to tego nie
          dopuscil. Ale jezeli sie to juz stalo to przyszedl by do Ciebie,
          przeprosil, zaplacil za szkody, porozmawial z dziecmi zeby wyjasnic
          co sie stalo, dal psu poznac dzieci w ten sposob zeby pies dostal od
          nich mase smakolykow (tak zeby sobie na przyszlosc zapamietal na
          wszeki wypadek...) noi udal by sie z psem do behaviorysty zeby ten
          problem rozwiazac.

          Dla psa to bylo takie doswiadczenie jak "high" na drugs dla ludzi.
          Tak jak u ludzi, psy maja roznego rodzaju wrazliwosc na takie
          doswiadczenia - jeden sie uzalezni po jednej probie, drugiemu
          potrzebne dziesiatki. Do tego pewne rasy maja wieksze tendencje do
          polowania niz inne. Za duzo tu niewiadomych zeby moc wyciagnac
          jakies sensowne wnioski. Moim zdaniem pies wroci na 100% poniewaz to
          byl dla niego niesamowity "kick", a wlasciciel go nie dopilnuje. I
          pies bedzie tego "kick" znowu szukal. Istynkt lowiecki, raz obudzony
          i wyszkolony trudno u niektorych ras albo mieszancow tych ras
          stlumic. Mozna temu przeciwdzialac na 100% ale wlasciciel nie
          przekonuje mnie swoim zachowaniem do tej pory wiec na pewno o
          terapii nie ma mowy.

          Jezeli masz male dzieci to jest to dosc niepewna sytuacja poniewaz
          za malo wiemy o psie. Byc moze nie nalezy do zadnej osoby z
          sasiedztwa, byc moze byl bity albo zle traktowany przez ludzi. Byc
          moze karano go za kazdym razem jak sie do dziecka zblizyl (i
          wywolano przy tym agresywna asocjacje typu: dziecko = zaraz mi
          wleja - to moze lepiej odstrasze to dziecko na odleglosc zeby nic mi
          sie stalo = pies warczy i szczeka na dziecko szukajac dystansu =
          dziecko zaczyna plakac = pies dostaje w skore. Nastepnym razem pies
          wogole nie ostrzega warczeniem tylko gryzie. To sie wtedy nazywa ze
          ugryzl bez prowokacji.)

          Dlatego martwie sie troche o twoje dzieci. U psa, ktory poluje przez
          poscig i ktory zostal zle socjalizowany, ucieczka dzieci przebudzi
          jedynie jego prey drive. Jezeli sa blisko domu (1-2 metry gora) i
          zdaza uciec zanim pies je dogoni to robi to sens. Ale jezeli sa 5
          metrow od domu to w tym wypadku NIE WOLNO im uciekac. Latwiej
          powiedziec niz zrobic, no nie?

          Malutkim dzieciom, kompletnie przerazonym sytuacja nie wytlumaczy
          sie, zeby nie krzyczaly uciekajac panicznie. Ale w takim wypadku do
          takiego psa przemawia jedynie kiedy dzieci stana nieruchomo,
          najlepiej przykucna, odwroca sie do psa plecami i w zadnym wypadku
          nie beda patrzyly mu prosto w oczy. Dzieci moga wyciagnac reke zeby
          pies powachal ale nie patrzec mu w oczy! Tyle, ze realnie rzecz
          biorac nie wyobrazam sobie pieciolatka ktory moglby to wykonac :(
          Nope, to jest nierealne.

          No nie wiem. Obeszlabym z latarka w nocy (oraz workiem ugotowanego
          kurczaka na wszelki wypadek) chyba wszytkie domy w sasiedztwie zeby
          sprawdzic gdzie ten pies mieszka. Jezeli go spotkasz to nalepiej nie
          patrzac na niego rzucic mu na ziemie garsc smakolykow i kiedy jest
          zajety jedzeniem, dalej nie patrzac na niego, powoli sie oddalic.
          Potem niestety trzeba zawiadomic animal control poniewaz nie wiadomo
          czy taki pies nie jest chory, nie wiadomo czy byl szczepiony
          przeciwko wsciekliznie itd.

          Teraz troche o psach ogolnie.
          Dzieci sa cudowne i daja duzo szczescia w zyciu ale dzieki psom
          mozna sobie wykroic kawalek zupelnie prywatnej rzeczywistosci w
          rodzinnym zyciu. Przez psy spotyka sie ludzi ktorych by sie nigdy
          nie poznalo. Psy wzbogacaja czlowieka i otwieraja oczy na zupelnie
          inny swiat wrazen. 150 lat temu psy zyly razem z ludzmi na porzadku
          dziennym. Dzielily ich lozka (portable heating system :-) ) i stol
          (odkurzacz kuchenny :-) ). Ludzie nie mieli az tylu allergii co
          teraz i umieli sie o wiele lepiej obchodzi ze zwierzetami bo
          rozumieli ich jezyk. Jezeli popatrzycie na stare Wloskie gobeliny
          albo malowidla z roznych arystokrycznych dworow to zauwazycie, ze
          prawie na kazdym dzieci portretowany byly z psami. Psy byly czescia
          codziennego zycia. A zwlaszcza charty!

          Kazdego psa mozna wychowac tak ze akceptuje i kury i kotki i inne
          stworzenia. Znam wiele chartow ktore wieczrem na sofie przytulaja
          die do "swoich" kotow. To jest tylko kwestia pracy i przyzwyczajenia
          od poczatku. Osobiscie (poniewaz zajmuje sie w miare mozliwosci
          ratowaniem Greyhoundow) uwielbiam charty, ktore sa po prostu
          najbardziej szlachetnymi, spokojnymi i przyjaznymi czlowiekowi
          stworzeniami na swiecie. Na skali prawdopobienstwa ugryzienia
          czlowieka przez psa charty zajmuja zawsze ostatnie miesjce. Ale
          naturalnie istnieja tez inne ciekawe rasy psow :)

          Polecam ksiazke Patricia McConnell o emocjonalym swiecie psow ("For
          the love of a dog") oraz lekture bibliografii z tej ksiazki :). Ms.
          McConnell jest professorem, uczy na University of Wisconsin-Madison
          i ma w Wisconsin farme gdzie hobbistycznie hoduje sobie owieczki
          przy pomocy swoich psow o ktorych pisze ksiazki. Idealne zycie jak
          dla mnie :) choc niestety los sprawil ze ciagle musze mieszkac w
          duzym mieskcie przy tym czy innym banku :) Nielatwo jest zrobic
          kariere jak dog researcher bo naturalnie kazdy chialby badac cos
          bardzo egzotycznego jak wilk alo przynajmniej jakis szympans ale
          McConnell sie to udalo i ma mase ciekawych rzeczy do powiedzenia
          takze dla ludzi ktorych psy nie interesuja. BTW, to jest
          zadziwiajace jak malo wiemy o domestic dogs. Na przyklad do tej pory
          nie istnieja dobre publikacje na temat scent marking albo efectu
          single pregnacies na osobowosc szczeniaka. To bylby ciekawy
          research theme na jakis doctorat.

          Sorry, ze was zameczam tekstami o psach ale trafiliscie na moj slaby
          punkt :)

          • edytais Re: Pies sasiadow 17.06.09, 21:38
            Dzieki ogromne za podpowiedzi.
            Niestety do domu z podworka moze byc nawet kilkanascie metrow!
            Tez niestety do wskazowek (nie patrzyc w oczy, stac w miejscu) jedynie chyba
            Nicole bylaby w stanie sie dostosowac. Ma prawie 9 lat.
            Emily (6) wpadnie w panike, to murowane. Ona w ogole jest strachliwa i
            plakliwa. Michael (3 latek) to sama nie wiem co by zrobil. On ogolnie kiepsko
            sie nas slucha w trakcie jakies czynnosci. Tutaj nie ma mowy o jego prawidlowe
            zachowanie.
            Im wiecej sie dowiaduje tym bardziej sie boje!!!!

            Slyszalam o sprayu do ogrodu, ktorego psy nie lubia. Jak myslisz, czy to troche
            zniecheci tego psa do wizyty, czy ten "high" zwyciezy?

            Przypuszczam, ze malo osob zna sie na psach tak jak ty. Duzo je po prostu ma,
            trzyma na podworku, karmi i nie zawraca glowy czytaniem ksiazek i w ogole nauka
            o psie. Czesto kupuja dla dzieci, ktore dbaja przez tydzien moze dluzej az sie
            znudzi.
            Jesli wlasciciel wie, ze pies zbroil i nie zawracal sobie glowy przyjsciem i
            przeprosinami itp to po prostu sie chowa, nie chce przyznac do winy i nie chce
            ponosic odpowiedzialnosci finansowej czy innej. Moze nawet boi sie, ze bedzie
            zmuszony wyslac psa do Behaviorysty (bo to kosztuje)..... Nie jestem na 100%
            pewna, ze pies jest z okolicy. Na dodatek byly 4 przypadki wscieklizny w moim
            county. Troche mnie zaskoczyla reakcja policji i animal control. Bardzo malo
            sie tym przejeli, szczegolnie, ze w gazecie bylo o tej wsciekliznie. Tak chyba
            jest jak policjanci tutaj nie musza miec nawet skonczonej sredniej szkoly :/
            • edytkus Re: Pies sasiadow 17.06.09, 23:22
              edytais napisała:

              >
              > Slyszalam o sprayu do ogrodu, ktorego psy nie lubia.

              ten spray ma odstreczac psy od zalatwiania sie (znaczenia terenu)
              wiec raczej nie poskutkuje, na dodatek trzeba go uzywc codziennie
            • awrey Re: Pies sasiadow 18.06.09, 11:03

              Bardzo mnie dziwi jak zareagowalo animal control. Bardzo!
              Zwlaszcza, ze mieliscie przypadki wscieklizny w okolicy. Wilki, psy,
              koty, lisy, skunksy i nietoperze moga sie zarazic wscieklizna ale
              nie wiem jak to jest z kurami. Za malo wiemy tez o tym psie zeby
              dokonac jakiejkolwiek rozsadnej analizy. Nie znamy jego rasy,
              doswiadczen, charcteru itd. Nie wiemy czy jest chory. Czy mieszka w
              okolicy. Czy wogole przejawia agresje do ludzi.

              Czy to byl na pewno pies a nie coyot albo lis? Czy mial obroze?
              Wiesz, nie wiem jak u ciebie ale na przyklad w Wisconsin jest duzo
              coyotow i nieraz wyrzadzaja szkody na farmach. Niektore wygladaja
              zupelnie jak psy. Dlatego ludzie tam zawyczaj oprocz psow do pracy z
              owcami, trzymaja psy strozujace. Taki pies sama swoja obecnoscia i
              glekoim glosem odstrasza napastnikow.

              Co do metod ostraszajacych psy albo zniechecajacych ich do
              polowania.
              Polowanie to rodzaj zachowania, ktore jest self rewarding. Podczas
              polowania zachodza w mozgu psa i w krwi takie reakcje chemiczne i
              hormonalne, ktore sprawiaja, ze pies czuje sie ja w 7 niebie. W tym
              czasie wyzsze funkcje mozgowe sie wylaczaja - pies doslownie nie
              slyszy w tym czasie nawet wlasciciela. Cale jego cialo jest
              nastawione na szybkosc i sprawnosc reakcji, wiec myslenie jest przy
              tym zbedne.

              Niektorzy ludzie, ktorzy chca psa powstrzymac od polowania uzywaja
              takiej metody, ze zakladaja psu obroze, ktora daje mu szok
              elekryczny na odleglosc jezeli pies zaczyna gonic za jakims
              zwierzeciem. Nawiasem mowiac sama bym nigdy czegos takiego nie
              uzyla. Ale nawet ta metoda dziala tylko na niektore psy i tylko "do
              czasu". Zalezy od motywacji i od wartosci jaki cel ma dla psa. W
              ktoryms momencie wartosc bodzca przekroczy strach przed kara.

              To tak jak u ludzi. Nielegalna imigracja moze sie skonczyc
              wiezieniem, deportacja itd. Noi co, nikt nie spotkal nigdy
              nielegalnego emigranta? Ludzie wiedza, ze dostana kare jak
              przekrocza speed limit. I co, nikt nigdy nie jechal szybciej bo sie
              spieszyl?

              Dlatego zaden spray nie powstrzyma polujacego psa przed powtorzeniem
              tego zachowania jezeli mial poprzednio sukces. Oczywiscie jezeli
              sprawi to, ze bedziesz sie czula lepiej to uzyj cos takiego - na
              pewno nie zaszkodzi! Postaraj sie tez nie martwic za bardzo i nie
              myslec o "czarnych scenariuszach" bo taki pies, skoro ma kurki na
              oku to raczej dzieci zostawi w spokoju o ile nie zaczna panicznie
              uciekac. Pisze "raczej" poniewaz jest tu za duzo niewiadomych noi
              dzieci tez sa za malutkie zeby byly w stanie zachowac spokoj.
              Wiekszosc doroslych wpadlaby w panike a co dopiero takie maluszki.

              Nie mam niestety zadnego pomyslu co tu zrobic. Najlepiej by bylo
              zeby jakos znalezc tego psa i wlasciciela. Moze policja cos wie o
              poprzednich skargach? Trzymaj oczy otwarte i moze popytaj jeszcze
              raz po okolicy. Moze to "tylko" jakis wloczykij, ktory sobie
              powedrowal do innego stanu.


              • edytkus Re: Pies sasiadow 18.06.09, 15:40
                Edyta, a moze w tym miejscu ktorym pies dostal sie do kurnika postaw
                tace z farba, tak zeby pies musial w nia wejsc, po sladach poznasz
                dokad uciekl i tak trafisz na wlasciciela.
                Czy nie jest tak ze dzikie zwierzeta ktore atakuja ludzi i ludzkie
                mienie usypia sie? Nastepnym razem gdy bedziesz dzwonic do "organow"
                nie mow ze to pies, powiedz ze wyglada jak lis albo wilk albo kto
                wie co to jest. Moze wtedy beda szybsi.
                • edytais Re: Pies sasiadow 18.06.09, 17:41
                  dobry pomysl edytkus.... powiem, ze widze piane w pysku!
              • edytais Re: Pies sasiadow 18.06.09, 17:40
                To byl na pewno pies: czarny z brazowym brzuchem, lapami, gardlem i brazowymi
                latami wokol oczu. Wygladal cos jak lab lub wilczur. Byl wielkosci wilczura.
                Bardzo podobny do dobermana sasiadow, roznica byla w ogonie. Sasiadow ma ogon
                obciety a ten obcy mial dlugi cienki ogon (nie taki jak u wilczura z dluzsza
                sierscia). Pewnie to jakis mieszaniec. Obroze mial: ciemno czerwona z
                przywieszka w ksztalcie kosci. Nicole lepiej sie psu przyjrzala niz ja. Ja
                jak wyjrzalam z sypialni i wyszlam tylnimi drzwiami widzac psa polecialam po
                meza (bo ja sie boje wielkich psow). Maz go odstraszyl i popedzil. Pies
                uciekl. Tym krzykiem zbudzilam dzieci i one wyskoczyly z lozek na podworko,
                zeby zobaczyc co sie dzieje. Maz zajrzal do kurnika i zobaczyl tylko kupe pior
                i martwe kupe martwych cial i krzyknal do mnie, ze wszystkie kury sa zabite.
                Dzieci w placz! Ja do telefonu, zeby zadzwonic na policje i animal control (oni
                telefonu nie odbieraja i trzeba dzwonic na policje, a policja ma cell phone#).
                W tym czasie jak ja rozmawialam przez telefon maz zaniosl Michaela do domu (bo
                ten chcial wejsc do kurnika). W tym momencie pies wrocil i stal przy kurniku.
                Dzieci staly jakies dosyc daleko. Jak maz wychodzil znowu na podworko to pies
                odszedl w kierunku dziewczynek. Zatrzymal sie tuz przy Nicole i sie jej
                przygladal. Przez dluzszy moment oboje sie gapili. Nicole bardzo dobrze sie
                miala okazje przyjrzec i to ona zauwazyla detale nt obrozy i wisiorka. Maz psa
                pogonil, ale ten dosyc spokojnie odszedl i lazil troche po naszej ulicy. Mialam
                nadzieje, ze animal control przyjedzie szybciej bo ten pies krecil sie przez
                jakies pol godziny! Siedziba animal control jest nie wiecej jak 5 min. od nas,
                policja tez, ale nikomu nie chcialo sie d. ruszyc!
                Niby w gazecie ostrzegali bo wscieklizna byla a tu jakos tak sobie w ogole olali
                sprawe. Chyba czekaja az cos powazniejszego sie stanie i do sadu ktos poda. A
                moze tak juz sie wszyscy przyzwyczaili, bo tutaj wszystko w ogole dziala w
                zwolnionym tempie. Wszelkie uslugi zajmuja 100x wiecej czasu, rozne biura jak
                pisze, ze otwieraja o 8 rano to przed 9 nie ma co sie fatygowac! Jakbym w
                komunie znowu zyla!

                Wstaje rano o 7 i ogladam okolice, bo w tym czasie sie to stalo i moze to czas
                kiedy wlasciciel wypuszcza psa.

                O instykcie do polowania to troche wiem z domu. My mielismy psa foksteriera.
                Moj brat i siostra psem sie zajmowali dosc dlugo jak go dostalismy i pies
                uznawal brata jako pana do czasu kiedy tato zabral na polowanie. Potem jak
                tylko widziala, ze tata wyciaga bron z sejfu to dostawala szalu z radosci! Raz
                tato jej nie wzial... to bylo uosobienie smutku, nawet jesc nie chciala tego
                wieczoru.

                Jeszcze raz dziekuje ogromnie za wszelkie rady i informacje.
                Mam nadzieje, ze pies sie przyblakal z daleka i juz sobie gdzies daleko poszedl :)
                • edytkus Re: Pies sasiadow 18.06.09, 20:41
                  nie zapomnij tez zrobic zdjec, przed, w trakcie i po, zawsze to jakis
                  dowod i nie trzeba polegac na opisach dzieci
                • awrey Re: Pies sasiadow 19.06.09, 08:09

                  Z tego co opisalas to raczej przestalabym sie martwic, ze ten pies
                  zaatakuje dzieci - bo mial na to szanse i nawet kiedy byl
                  podekscytowany to zostawil je w spokoju mimo, ze Nicole zachowywala
                  sie (wedlug psiego savior vivre) wyzywajaco bo sie na
                  niego "gapila" ;)

                  Gdyby psy o to zapytac to by powiedzialy jednoglosnie, ze ludzie nie
                  maja zadnych manier :-) Juz nawet male szczeniaki wiedza, ze przy
                  przywitaniu nie idzie sie po lini prostej do kolegi patrzac mu w
                  oczy tylko wykonuje sie luk i podchodzi pod katem, z
                  boku. "Staring down" , poklepywanie psa po glowie i tym podobne
                  ludzkie pomysly to dla wielu psow ogloszenie, ze ten czlowiek dazy
                  do konfrontacji z nimi. Widzieliscie kiedys jakis western kiedy
                  dwaj cowboys mieli pojedynek i staja naprzeciwko siebie? Oni tez
                  patrza sobie prosto w oczy bez zrmurzenia oka - a potem strzelaja.

                  Sama zreszta tez nie lubie jak mnie jakas obca osoba nagle zaczyna
                  obejmowac. Naturalnie dobrze socjalizowany pies, ktory zyje na
                  codzien z rodzina nauczyl sie tych "dziwnych" ludzkich gestow i
                  przyzwyczajen i traktuje je jako nieszkodliwe dziwactwo
                  dwunoznych :) Nic mu to nie przeszkadza i kiedy dzieci go obejmuja
                  za szyje to lize je w nos a nie gryzie.

                  Ale w takich napietych sytuacjach w obecnosci obcych ludzi, na
                  dodatek po polowaniu kiedy gdzie obok lezy jego upolowana zwierzyna
                  (ktora byc moze obcy chca mu odebrac) to byloby dobrze, zeby w
                  przyszlosci Nicole nie gapila sie na takiego psa "prosto z mostu"
                  tylko lekko odwrocila glowe na bok.

                  Wogole dobrze by bylo zebys na przyszlosc wyjasnila dzieciom ze:

                  Do obcych psow nie podchodzimy a juz zwlaszcza nie podbiegamy do nich
                  Obcych psow nie glaskamy bez zapytania wlasciciela o zgode
                  Kiedy chcemy powiedziec psu dzien dobry i wlasciciel sie zgodzi to
                  najelpiej wyciagnac reke i poczekac az pies sam do nas podejdzie i
                  ja powacha
                  Kiedy go glaskamy to najlepiej lekko drapiac za uchem albo pod
                  broda. Psy zazwyczaj nie lubia poklepywania po glowie - trzeba sobie
                  wyobrazic, ze to jest dla psa podobne odczucie jakby nagle jakis
                  slon z okolicy :-) zaczal czlowieka po glowie poklepywac.
                  Nigdy nie uciekamy od psa

                  Tutaj sa tez opisane safety tips dla dzieci. Nic nie wiem o tej
                  stronie ale zgadzam sie z tym co napisali wiec zalaczam link:
                  www.animalbehaviour.net/KidsPages/Dogs.htm
                  Byc moze macie w okolicach gdzies jakies mile psy/wlascicieli gdzie
                  moglabys pocwiczyc z dziecmi takie zachowania? Moze ma ktos w
                  okolicy charty (sighthounds), ktore dzieci moglby spotkac? To sa z
                  reguly psy bardzo przyjaznie nastawione do ludzi.

                  A tutaj pare inspirujacych linkow na przyszlosc ;)
                  sahelhound.com/2009/03/08/its-nap-time/
                  www.theotherendoftheleash.com/
                  • majenkir Awrey, 19.06.09, 10:59
                    tak z ciekawosci: masz jakiegos charta?
                    • awrey Re: Awrey, 19.06.09, 13:13


                      Mam co prawda psa ale charty niestety tylko czasami jako dom
                      tyczasowy. Ale mam duzo znajomych z chartami i tak jakos zalapalam
                      bakcyla :) Bardzo lubie Azawakhi ale przy ich sklonnosciach
                      terrytorialno-obronczych musialabym mieszkac gdzies na wsi zeby im
                      zapewnic jakies rozsadne podworko do ochrony;) Albo wygrac w
                      lotka :)

                      Lubie takze Scottish Deerhounds
                      (www.fernhill.com/whatsnew.htm) - te same psy, ktore
                      wystepowaly w filmie Out of Africa z Meryl Streep, ktora grala
                      Baronowa Karen von Blixen-Finecke. Te psy towarzyszyly jej przez
                      cale zycie i napisala o nich kilka ciekawych historii w w swoim
                      pamietniku. Tez nie mialabym nic przeciwko takiemu towarzystwu...:)
                      Tylko brakuje mi jeszcze odpowiedniej farmy badz plantacji :)

                      Widze w podpisie, ze masz u siebie zadowolone dwie mordki! Sliczne
                      borzoje! Wygladaja jakby wlasnie zeszly z jakiegos renesansowego
                      malowidla!

                    • awrey Re: Awrey, 19.06.09, 13:13


                      Mam co prawda psa ale charty niestety tylko czasami jako dom
                      tyczasowy. Ale mam duzo znajomych z chartami i tak jakos zalapalam
                      bakcyla :) Bardzo lubie Azawakhi ale przy ich sklonnosciach
                      terrytorialno-obronczych musialabym mieszkac gdzies na wsi zeby im
                      zapewnic jakies rozsadne podworko do ochrony;) Albo wygrac w
                      lotka :)

                      Lubie takze Scottish Deerhounds
                      (www.fernhill.com/whatsnew.htm) - te same psy, ktore
                      wystepowaly w filmie Out of Africa z Meryl Streep, ktora grala
                      Baronowa Karen von Blixen-Finecke. Te psy towarzyszyly jej przez
                      cale zycie i napisala o nich kilka ciekawych historii w w swoim
                      pamietniku. Tez nie mialabym nic przeciwko takiemu towarzystwu...:)
                      Tylko brakuje mi jeszcze odpowiedniej farmy badz plantacji :)

                      Widze w podpisie, ze masz u siebie zadowolone dwie mordki! Sliczne
                      borzoje! Wygladaja jakby wlasnie zeszly z jakiegos renesansowego
                      malowidla!

      • inletka Re: Pies sasiadow 20.06.09, 18:25
        Awrey:

        Widac ze jestes ogromna milosniczka psow i duzo o nich wiesz. Ale to
        jestes ty. Inni ludzie moga miec inne zainteresowania i nie obchodzi
        ich psychika psow i chca bezpiecznie pochodzic po parku czy w innych
        miejscach i nie myslec czy w danym momencie moga pieska zdenerwowac
        i sprowokowac. Sa zajeci wlasnymi myslami a nie czuwaniem czy piesek
        nadlatuje i powinni mrugac oczkami i nie patrzec na nie. To chyba
        psy maja nam sluzyc a nie my bedziemy niewolnikami psich humorow.

        > Oczywiscie kazdy pies moze ugryzc (nawet najbardziej maly i
        > kochany) ale tylko jezeli przekroczy sie jego prog tolerancji.

        A jaki to jest prog? A co z moim progiem tolerancji? Ktory jest
        wazniejszy? Powiem krotko, mam w nosie psi prog tolerancji i na to
        jaki jest psi prog tolerancji maja uwazac wlasciciele psow a nie ja.
        Znam osobe ktora zostala zeszpecona bo przekroczyla jakis prog
        tolerancji a wlasnie tlumaczenie wlascicielki bylo ze sprowokowala
        psa. Przypomina mi sie sytuacja kobiet bitych ktore tez wedlog tego
        co byl zmuszony je pobic stwierdzil ze przekroczyly jego prog
        tolerancji i wytrzymalosci i oczywiscie one sprowokolaly ich.

        Moze warto spojrzec jednak na sprawe z punktu widzenia czlowieka a
        nie psa.
        • beatamc Re: Pies sasiadow 21.06.09, 00:26
          czlowiek to beszczelne, najgorsze zwierze.

    • beatamc Re: Pies sasiadow 17.06.09, 15:24
      od dzis lacze sie z Toba w bolu ;) Moi sasiedzi kupili sobie psa. Sliczy jest,
      bo szczeniaczek, ale cholewa skowylczy w ogrodku od samego rana.
      Musze sie pozbyc sasiadow, macie jakis numer tel? ;)
      haha, wlasnie corka poszla sie z nim dogadywac, prosi go zeby nie
      plakal......chyba pomoglo.
      Od 2 lat mam z nimi cicha wojne o smieci. Najpierw mi je podrzucali do
      pojemnika (swojego nie maja), a ostatnio , juz sie nie czaja i cale wory pod
      moim domem leza (do poki ich nie przekopie na ich strone).
      Inne pets (karaluchy) tez mi od nich przechodzily. Musialam szafki kuchenne
      odsuwac i latac dziury. Na szczescie pomoglo.
      ah sasiedzi :) Zawsze cos. Dobrze, ze mamy ich tylko z 2 stron :)
      • awrey Re: Pies sasiadow 17.06.09, 17:17
        beatamc -

        Ludzie sa po prostu straszni. Jezeli nie potrafili sie zatroszczyc o
        smieci to juz widze jak sie zatroszcza o psa. Przeciez to jest zywe,
        czujace stworzenie. Pewnie dopiero co oddzielony od matki i
        rodzenstwa. Nie nauczyl sie jeszcze czystosci w domu wiec wystawiaja
        go do ogrodka :(

        Czego moze sie nauczyc od ogrodka? Ano niczego. Tak jak dziecko od
        sciany niewiele sie dowie.

        Maly szczeniak tak jak i ludzkie baby potrzebuje nauczyciela. Kogos
        kto by mu pokazal jakie zachowania sa ok a jakie nie. Potrzebuje
        socjalnych partnerow, zabaw przez ktore sie uczy oraz duzo kontaktow
        z roznymi ludzmi i sytuajami. W naturze, mlode ktore traca rodzicow
        pada szybko ofiara drapieznikow. Dlatego tak juz to natura
        urzadzila, ze taki szczeniak zostawiony sam sobie wpada w panike i
        usiluje nawiazac jakis kontakt ze stadem - niestety w tym przypadku
        za pomoca wycia. W panice, szczeniaki nieraz nawet zalatwiaja sie ze
        strachu, szczekaja, wyja itd.

        Niestety kazdy glupi moze sobie kupic i potem powstaja takie
        sytuacje.


    • rhodeisland Psie odstraszacze 18.06.09, 04:11
      Zniechecanie psow do wchodzenia na nasz trawnik
      www.liquidfence.com/dog-cat-repellents.html
      Zniechecanie psow do szczekania
      www.caninehouse.com/catalog/84e50205-8e3a-468f-9a84-22ee984332eb.aspx?gclid=CL7hj_3dkpsCFSQMDQodVja4qA
      www.gooddeals.com/category/15/Bark+Control.aspx?gclid=CPft8tLekpsCFR7yDAodoGO8qg
      • rhodeisland wiecej odstaszacy 18.06.09, 04:17
        mozna nosic na sobie albo przypiac np. do drzewa
        www.homeandpersonalsecurity.com/index.asp?PageAction=VIEWPROD&ProdID=2180
        • rhodeisland "odstraszaczy" oczywiscie 18.06.09, 04:18
      • inletka Re: Psie odstraszacze 20.06.09, 18:29
        www.gooddeals.com/products/7/Dazer-Ultrasonic-Dog-Deterrent.aspx

        Mam cos podobnego i sluzy mi bardzo dobrze do wychowania psow
        sasiadow. Do tego stopnia ze juz nie szczekaja jak wychodze na ogrod.
        I wszyscy sa zadowoleni bo wlasciciele nie musza uciszac ich a ja
        moge spokojnie wypic kawke.
        • edytkus Re: Psie odstraszacze 20.06.09, 18:42
          inletka napisała:

          > www.gooddeals.com/products/7/Dazer-Ultrasonic-Dog-Deterrent.aspx
          >
          > Mam cos podobnego i sluzy mi bardzo dobrze do wychowania psow
          > sasiadow. Do tego stopnia ze juz nie szczekaja jak wychodze na
          ogrod.
          > I wszyscy sa zadowoleni bo wlasciciele nie musza uciszac ich a ja
          > moge spokojnie wypic kawke.


          jak to dziala, czy pies przestaje szczekac czy w ogole nie chce byc
          w poblizu tego urzadzenia? Jesli to drugie to jak zachowuje sie pies
          po wlaczeniu urzadzenia?
          • edytkus Re: Psie odstraszacze 20.06.09, 18:46
            a to jest chyba cos dla Edytaies, ciekawe czy kurom nie bedzie
            przeszkadzac:
            www.gooddeals.com/products/59/Animal-Away.aspx
            • edytais Re: Psie odstraszacze 20.06.09, 22:26
              Dzieki...
              Pewnie kury ostrasza, ale musze napisac chyba do firmy emaila z zapytaniem o
              kury i o.....mnie. Ciekawe czy mnie tez to nie odstraszy. Ja mam taki dziwny
              sluch, ze jesli telewizor jest wylaczony tylko pilotem to ja nadal slysze bardzo
              wysokiej czestotliwosci dzwiek. Musze wylaczyc przyciskiem, bo nie moglabym
              spac. Nikt inny w rodzinie tego nie slyszy. To samo z innymi podobnymi
              urzadzeniami elektronicznymi. Mam nadzieje, ze to sie nie zmienia w tinnitus.
              Roznica jest taka, ze tinnitus jest bez prawdziwego dzwieku, a u mnie sie
              wylacza wraz z odlaczeniem urzadzen, wiec nie jest to cos zupelnie wymyslonego.
              Jak maz cos zapomni wylaczyc to mu mowie, bo slysze, ze zapomnial :\
              • edytkus Re: Psie odstraszacze 21.06.09, 05:06
                edytais napisała:

                >Ja mam taki dziwny
                > sluch, ze jesli telewizor jest wylaczony tylko pilotem to ja nadal
                slysze bardz
                > o
                > wysokiej czestotliwosci dzwiek.


                wierze, niedawno w ktorychs news byl reportaz o pewnym wysokim
                tonie. Ja go nie slyszalam ale gdy tylko byl wlaczany dostawalam
                bolu glowy. Okropne wrazenie. Mowiono ze dzwiek slysza dzieci i
                nastolatki a starsi ludzie w ogole go nie rejestruja. Czytalam
                kiedys ze psy maja o WIELE lepszy sluch niz ludzie, wiec mimo
                wszystko nie mysle zeby ww urzadzenie stanowilo dla Ciebie problem.
                • edytkus Re: Psie odstraszacze 21.06.09, 05:12
                  Bylismy dzisiaj z wizyta u znajomych, ktorzy maja trzy psy. Niby
                  dobrze ulozone i spokojne, znaja nas od lat. Moja corka siedziala na
                  podlodze ogladajac TV, pies podszedl i nagle ugryzl ja w twarz. Nie
                  byl niczym sprowokowany, wielokrotnie sie razem bawili. Nikt mi nie
                  wmowi ze zwierzeciu mozna w 100% zaufac. Kurde, mam nadzieje ze nie
                  zostanie blizna. Jeden policzek caly siny a drugi zraniony klem.
                  • inletka Re: Psie odstraszacze 21.06.09, 16:37
                    Wlasnie o to chodzi. Ja nigdy na 100% nie czuje sie swobodnie przy
                    zadnym psie. Nawet jak znam go od malego bo jak uswiadomiono mnie
                    kiedys, psu moze w danym momencie nie spodobac sie moj zapach albo
                    zrobie ruch ktorym bedzie czul sie zagrozony.
                    Tak jest prawie z kazdym zwierzeciem.
                    Znam osobe ktora ma sztywny jeden palec bo kot go ugryzl i przegryzl
                    mu nerw w momencie jak kot siedzial na parapecie a on chcial
                    otworzyc okno. Pewnie kot byl zamyslony i przestraszyl sie i to byl
                    odruch obronny. Ale palec jest sztywny. Forever!
          • inletka Re: Psie odstraszacze 21.06.09, 16:30
            edytkus napisała:
            > jak to dziala, czy pies przestaje szczekac czy w ogole nie chce
            byc
            > w poblizu tego urzadzenia? Jesli to drugie to jak zachowuje sie
            pies
            > po wlaczeniu urzadzenia?

            Ten Dazer stosuja treserzy psow wiec nie jest to nic zlego. Jak
            nacisnie sie to wydaje nieprzyjemny dla zwierzecia sygnal ale
            nieslyszalny dla czlowieka. Nie wiem na pewno ale przypuszczam ze
            musi to byc cos podobnego jak nieprzyjemne dla nas jest
            przeciagniecie paznokciem po tablicy. Wtedy pies przestaje cos robic
            bo kojarzy mu sie ze jak to robi to slyszy ten dzwiek. Moi znajomi
            tak odzwyczaili psa od skakania na ludzi. Za kazdym razem jak skakal
            to naciskali to i mowili "nie" i pies przestal bo kojarzylo mu sie
            ze jak skoczy to bedzie slyszal ten dzwiek.
            Pies moich sasiadow za kazdym razem jak wychodzilam to szczekal
            zatem za kazdym razem jak szczeknal to ja naciskalam i doszlo do
            tego ze jak wychodzilam to uciekal w druga strone. Ale po pewnym
            czasie nieobecnosci zapominal o tym i musialam ponowic. Takie
            nieinteligentne zwierze.
            Wiele zniajomych w Polsce chwali sobie to jak przywioze jako prezent
            bo tam wiecej lata psow bezpanskich.
            Acha! Jak sie nacisnie to pieski tak fajnie ruszaja glowka. Niestety
            twoj kot tez moze reagowac.
            • edytkus Re: Psie odstraszacze 21.06.09, 20:36
              inletka napisała:


              > twoj kot tez moze reagowac.

              kot jest w domu, a pies na zewnatrz pare pieter nizej wiec mysle ze
              kotu nie powinno nic przeszkadzac. Od trzech tygondi leje wiec psa
              nie widac na podworku, moze tylko po deck'u chodzic. To mi nie
              przeszkadza, nie chcialabym sie nad nim znecac, wolalabym takie
              urzadzenie na jego wlascicieli ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja