nowe mieszkanie - musze ponarzekac...

19.06.09, 10:08
Ja to mam pecha. Mieszkalismy do tej pory z mezem w mieszkaniu, w
ktorym okno sypialni wychodzilo na bardzo ruchliwa ulice (mieszkamy
w NYC). Nawet sie przyzwyczailam do przejezdzajacych samochodow i
ciezarowek, jednak bar karaoke po drugiej stronie ulicy i smieciarka
codziennie o 1.30 w nocy, jak rowniez niedoslyszacy sasiad ryczacy
telewizorem non-stop w dziadowskim budynku o cienkich scianach byly
bardzo uciazliwe. Z poczatkiem miesiaca przeprowadzilismy sie do
nowego mieszkania. Tym razem zdecydowalismy sie placic wiecej za
lepsze warunki... kosztem innych przyjemnosci. Mieszkanie jest
sliczne, jasne i wychodzi na tyl budynku, na podworku rosna klony
itp. Na nowojorskie realia mieszkaniowe, naprawde udalo mi sie
znalezc cos fajnego w ramach naszego budzetu.

Moja idylla trwala poltora tygodnia. Od zeszlego poniedzialku
codziennie od punktualnie 7 rano do 6 wieczor naprzeciwko moich
okien trwa rozbiorka budynku, takze wierca, kuja, burza sciany itp.
Caly dzien. Juz sie maz dowiedzial, beda wznosic nowy budynek, a
permit na budowe maja na razie na rok. Qrcze, cala przyjemnosc z
nowego mieszkania legla w gruzach.

Ja chwilowo nie pracuje, tak wiec jestem w dzien w domu. W lecie
zaczynam studia doktoranckie, do ktorych sie teraz przygotowuje
(tak, juz mam spis lektur i zakuwam matme bo orzel nie jestem).
Niby moge isc sie uczyc do biblioteki albo kawiarni w ciagu dnia,
ale nie po to place za mieszkanie tyle pieniedzy, zeby musiec z
niego uciekac!

Jedyna korzysc z tego na razie - codziennie jestem na silowni, bo
nie moge wytrzymac tego halasu.


    • majenkir Re: 19.06.09, 10:56
      gram.w.zielone napisała:
      > bar karaoke po drugiej stronie ulicy i smieciarka codziennie o
      1.30 w nocy, jak rowniez niedoslyszacy sasiad ryczacy telewizorem
      non-stop

      Jak w filmie, hehe ;).
      Coz, takie sa chyba uroki zycia w Wielkim Miescie :P.
      • edytkus Re: 19.06.09, 16:19
        Wspolczuje, ale przynajmniej halas jest od-do a rozbiorka nie bedzie
        trwac wiecznie za to ewentualny pies sasiadow mialby zegarek w nosie
        ;) Sa filmy na okna ktore troche wyciszaja, a takze grube zaslony
        moga pomoc. W koncu pewnie nadejda upaly wiec AC zagluszy halas.
        • gram.w.zielone Re: 19.06.09, 18:40
          Wlasnie, ja juz czekam na te upaly, a tu leje caly tydzien i tylko
          sie komary mnoza :-/
    • beatamc Re: nowe mieszkanie - musze ponarzekac... 19.06.09, 22:00
      pora cos kupic i powymieniac okna na dzwiekoszczelne...albo taniej, storery do
      uszu :)
      • gram.w.zielone Re: nowe mieszkanie - musze ponarzekac... 20.06.09, 00:04
        Mam takie sluchawki wytlumiajace... Maz mi kupil, jak sasiad ryczal
        telewizorem w poprzednim mieszkaniu a ja musialam sie uczyc.
        Niestety na ten halas to i te sluchawki nie wystarcza.

        Co do kupowiania mieszkania to jeszcze czekamy - rynek mieszkaniowy
        reaguje wolniej niz finansowy i uwazam, ze dna jeszcze nie widac -
        przynajmniej nie w okolicy ktora mialabym na uwadze.
    • artremi Re: nowe mieszkanie - musze ponarzekac... 19.06.09, 22:17
      Moze faktycznie nie jest to idealna sytuacja z ta budowa, ale w koncu
      ja kiedys skoncza. Jak wiadomo, w Ameryce potrafia zbudowac dom w 2-3
      miesiace, A jak w przypadku Edytkusa, to nie wiadomo kiedy umrze pies
      sasiadow. ;-)

      Na plus jest to ze zaczynaja rano, wiec masz automatyczny budzik i
      nie musisz sie martwic ze zaspisz. A jesli masz zbyt duzo halasu w
      ciagu dnia, to mozesz isc sie uczyc do Panera Bread lub biblioteki. U
      mnie jest swietny Panera i tam cala okolica przesiaduje calymi
      popoludniami. Znacznie fajniejszy niz Starbucks.
      • gram.w.zielone Re: nowe mieszkanie - musze ponarzekac... 20.06.09, 00:12
        Niestety nie ma Panera Bread na Manhattanie, wlasnie sprawdzilam.
        Najblizszy jest w Queens.

        Dzisiaj obeszlam wszystkie sklepy z ciuchami w okolicy. Znalazlam
        fajne biale spodenki na promocji w Gapie. Ale od poniedzialku
        naprawde bede zakuwac matme...
        • tamsin Re: nowe mieszkanie - musze ponarzekac... 20.06.09, 05:09
          lacze sie w bolu...co prawda nie mam rozbiorki, nawet nie mieszkam w
          wielkim miescie.. ale dwa dalej domy robia "addition" a tuz obok
          nowy deck, no przeciez to oszalec mozna jak oni tymi mlotkami wala
          juz z rana. Podobno jest kryzys w budowaniu.. a jak przejezdzam po
          okolicy to co trzeci dom ma wielki kontener na podjezdzie i cos tam
          remontuja. No jasna cholera by ich wziela. Aha, psom nie wolno nawet
          doopa zaszczekac bo nasz animal control officer jest na to bardzo
          wrazliwy i moze sie zjawic w ciagu minuty.
          • majenkir Re: nowe mieszkanie - musze ponarzekac... 20.06.09, 13:17
            tamsin napisała:
            > Aha, psom nie wolno nawet
            > doopa zaszczekac bo nasz animal control officer jest na to bardzo
            > wrazliwy i moze sie zjawic w ciagu minuty.


            To wypieprzyc na zbity pysk ;)
            • piksi.dixi Re: nowe mieszkanie - musze ponarzekac... 02.07.09, 10:07
              o rany, naprawde wspolczuje..
              my do dzis wspominamy bar za rogiem i parking pod naszym oknem.
              co weekend te same pijane wrzaski i nawolywania..
              i smieciara 2 x w tyg...
              i psy sasiada..
              bylo fajnie :-)
    • gram.w.zielone Re: nowe mieszkanie - musze ponarzekac... 02.07.09, 21:09
      Strasznie wolno im idzie ta budowa. Teraz nie jest najgorzej, tylko
      stukaja caly czas. Widze z okna, ze tylko dwoch robotnikow tam
      pracuje, wiec pewnie sie bedzie ciagnelo...

      Mam nowa atrakcje w mieszkaniu - myszy. Landlord pozakladal lapki i
      teraz sie boje, ze cos sie zlapie i bedzie umieralo na moich
      oczach...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja