inletka
03.09.09, 22:55
Zainspirowana dyskusja Rho z Miska o lekach siegnelam po ksiazke o
Ojcu Grande i zdrowym zywieniu bo przeciez wszelkie nasze problemy
zdrowotne biora sie glownie z niewlasciwego zywienia.
A wniosek z malego fragmentu ktory przeczytalam. Po co nam kombajny
skoro groch kiedys zalatwial sprawe a i zolnierze byli bardziej
waleczni.
Oto cytat:
" Obok fasoli w naszej kuchni nie powinno zabraknac grochu. Groch
zolty na poligonach sluzy jako podstawowa potrawa. I okazuje sie, ze
nawet ciamajdowaty chlopak, w wojsku nabiera energii zyciowej.
Przybywa mu rozumu, a po przyjezdzie do domu jest pelen sily i
wigoru. Niestety, po trzech miesiacach bez grochowki na stole, znowu
robi sie z niego ciamajda zyciowa.
Wrocmy do czasow, kiedy jeszcze nie bylo ani kombajnow, ani zadnych
maszyn na polu i pradziadek z kosa wychodzil o 3 rano do ciezkiej
pracy. Prababka w miedzyczasie nagotowala garnek grochu, drugi
kapusty i miesa - zmieszala to wszystko razem, zaniosla na pole.
Wszyscy sie najedli i kosili nie gorzej niz obecne kombajny.
Kto jada groch regularnie raz w tygodniu, to do 100 lat nic nie
bedzie wiedzial o reumatyzmie..."
I po co komu proszki czy supplementy!
Grochu mu trzeba!