Dodaj do ulubionych

jakich książek chcą polscy wydawcy?

30.09.09, 11:01
jakie są Wasze doświadczenia, przemyślenia w tym względzie?
- na jakie książki nastawiają się polscy wydawcy?
- czego oczekują, szczególnie w beletrystyce?
- czym można ich do siebie przekonać, a czym zrazić?
- co musi mieć w sobie książka, by wydawca w ogóle na nią spojrzał?
- co działa odstraszająco?

wiem, że to bardzo ogólne pytania, ale może uda mi się sprowokować
dyskusję na ten temat ;) - myślę, że może on być ważny (a dyskusja
cenna) dla wielu naszych forumowowiczów.
Obserwuj wątek
      • enever Re: jakich książek chcą polscy wydawcy? 30.09.09, 12:30
        a ja miewam wrażenie, że jednak nie takich samych :)

        u nas szuka się czegoś, co już sprawdziło się za granicą. a na
        Zachodzie chyba więcej jest takich wydawców, którzy skłonni są
        zaryzykować inwestycję coś, co nie jest kolejnym powieleniem Bridget
        Jones.

        zachodni wydawcy wyznaczają trendy,
        polscy jedynie je powielają.

        obym się mylił :)
    • lucyolejniczak Re: jakich książek chcą polscy wydawcy? 30.09.09, 11:25
      Z moich obserwacji:
      - wydawcy niechętnie są nastawieni do książek historycznych
      - ponieważ książka "musi się sprzedawać", więc najlepiej, żeby to była druga Grochola, druga Kalicińska, drugi Wiśniewski itp.
      - lubią znane nazwiska. Ktokolwiek z pierwszych lub drugich stron gazet napisze książkę, ma większe szanse, niż nie znany nikomu debiutant
      - boją się książek ambitnych ( na szczęście nie wszyscy...), bo nikt tego nie będzie chciał czytać
      - nie lubią, kiedy bohater, bohaterka mają więcej niż 50 lat. Piszę to z własnego doświadczenia z pewnym znanym wydawnictwem, w którym sugerowano mi odmłodzenie bohaterki o co najmniej dwadzieścia lat:)
      • enever Re: jakich książek chcą polscy wydawcy? 30.09.09, 12:34

        > Z moich obserwacji:
        > - wydawcy niechętnie są nastawieni do książek historycznych

        z punktu widzenia kogoś, kto nie pisze książek historycznych wydaje
        się, że wydawcy są takimi książkami bardzo zainteresowani :) ale
        wiadomo, punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia.

        z resztą się właściwie zgadzam. cokolwiek się napisze, w liście do
        wydawnictwa pewnie warto zaznaczyć, że "jest to literatura dla
        kobiet w wieku 20-40 lat" - to pewnie zwiększy szanse ;)
        • lucyolejniczak Re: jakich książek chcą polscy wydawcy? 30.09.09, 12:54
          Ja też nie piszę książek historycznych, ale mam koleżankę, która się tym zajmuje ( udało się jej takową w końcu wydać, po prawie dwóch latach oczekiwania i w małym nakładzie) i to ona podsyła mi czasami, jako ciekawostkę, odpowiedzi wydawców pod tytułem: "Niestety, nie jesteśmy zainteresowani książką historyczną".
          Zresztą wystarczy spojrzeć na stronę niektórych wydawnictw, gdzie "na dzień dobry" jest to wyraźnie zaznaczone.
          • annamaria0 Re: jakich książek chcą polscy wydawcy? 30.09.09, 13:17
            Roznice miedzy podejsciem tutejszych (mieszkam w Anglii) a polskich
            wydawcow oczywiscie sa, in minus dla polskich. Przede wszystkim
            tutaj beletrystyka to domena agentow, a jak juz tu bykla dyskusja,
            to zawod w Pl raczkujacy, stad tyle tu pytan o umowy, stawki, watki
            o nieuczciwych wydawcach. Po to jest agent, zeby chronic interesow
            autora, a w Pl autorzy, przynajmniej ci poczatkujacy, musza byc
            takze wlasnymi agentami.
            Moja angielska kolezanka jest ilustratorka ksiazek dla dzieci, i tez
            ma agenta.
            Nieporownywalnie wiecej wydaje sie tez tu na marketing i reklame
            ksiazki.
            W UK bardzo popularne sa ksiazki o Brytyjczykach mieszkajacych za
            granica - czy z tego mozna wyciagnac wniosek, ze w Pl bedzie trend
            na ksiazki Polakow mieszkajacych poza Polska? Chyba tak (mam
            nadzieje).
      • pisam Bohaterzy po 50 30.09.09, 14:34
        To mam przechlapane, bo właśnie kończę książkę o kobiecie 50+
        poszukującej pracę w gaszczu urzędników i innych cwaniaków... Możesz
        mi zdradzić kto nie lubi kobiet 50+ (będę wiedział gdzie nie pukać )
    • skajstop Żadnych :) 30.09.09, 14:06
      Mam wrażenie, że polscy wydawcy idą z prądem, w tym tłumaczeniowym, a od
      polskich autorów nie umieją oczekiwać, co by oznaczało zamawianie...
      przynajmniej, gdyby podjąć ryzyko takiej generalizacji.

      Szukają bestsellerów, to jasne, zarazem mam wrażenie, że rzadko prowadzą
      badania, stąd kierują się intuicją. Nie rozumiejąc często roli marketingu, topią
      fajne książki.

      Ale z drugiej strony, czy można wiedzieć, która książka odniesie sukces, zanim
      ona się ukaże i zweryfikuje to w boju? Tak: wyłącznie, gdy damy zylion złotych
      na wspomniany marketing. W innym przypadku - nie...
      • pisam Re: Żadnych :) 30.09.09, 14:56
        Skaj mogę się podpisać dwiema rękami pod twoją oceną. Nasi "wydawcy"
        (nie bez przyczyny napisałem ich tak jak napisałem), nie mają
        żadnego rozeznania, żadnych wizji i żadnego przeczycia. Działają na
        zasadzie intuicji (najczęściej na kacu), magii znanych nazwisk (bo
        to zawsze się sprzeda, choćby nie było w tym NIC ciekawego),
        znajomości (bo nie wypada odmówić znajomemu - choć wydam go mało i
        bez promocji (poza tym nazwisko "znanego autora - zobowiązuje),
        podglądania co wydaje rodzima konkurencja (skoro oni w to wchodzą,
        to coś w tym musi być), zerkania na tematy zachodnich bestsellerów
        (skoro tam się sprzedaje, to i u nas musi) i kupowania praw do
        tłumaczenia w worku (zawsze coś w nich znajdę i wmówię rodaków, że
        to jest hit). Oraz oczywiście książki które na Zachodzie są modne i
        promowane, a do tego prawa do nich są tanie.
        Z większością nie można porozmawiać, bo nie widzą takiej potrzeby
        aby rozmawiać z autorem. Wiedzą dobrze, że skończy się na tym, że
        będziemy im próbowali wcisnąć nasze książki i bronią się przed tym
        rękami i nogami. Nie interesują ich także propozycje tematów, na
        jakie mielibyśmy coś do przekazania - nawet jeśli dotyczy to całych
        serii tematycznych, bo tego boją się jak święconej wody. Jeden z
        nich powiedział mi, że jak będę zaproszony do programu Kuby W. to on
        następnego dnia podpisze ze mną umowę. Zdziwił się, gdy mu
        odpowiedziałem co myślę o takim podejściu, ale dzięki temu wiem z
        kim więcej nie będę rozmawiał.
        Sprawa z agentami, jest sensowana, ale nie do przeprowadzenia w
        polskich warunkach, dlatego usilnie pracuję nad tym aby takich
        agentów mieć poza naszymi granicami. Jeśli mi się uda, to nie
        wykluczam, że nasi wydawcy w przyszłości (choćby nawet dalekiej)
        będą musieli rozmawiać z nimi a nie ze mną, bo ja nie będę miał dla
        nich czasu. To oczywiście moje marzenie... ale jestem cierpliwy...
      • glabusek Re: Żadnych :) 30.09.09, 14:56
        Daj spokój, przesadziłeś. Kompletnie dołujesz całe towarzystwo.
        Promocją książki, moim skromnym zdaniem, można się do pewnego
        stopnia zająć osobiście.Pewnie, że nie na skalę ogólnopolską, ale
        przecież lokalny sukces, wcześniej czy później też się
        rozniesie.Żyjemy wśród ludzi, a przekaz ustny tzw. plotka, ma
        potężną moc i jest niezłym nośnikiem informacji.
        • annamaria0 Re: Żadnych :) 30.09.09, 15:29
          glabusek napisała:

          > Daj spokój, przesadziłeś. Kompletnie dołujesz całe towarzystwo.
          > Promocją książki, moim skromnym zdaniem, można się do pewnego
          > stopnia zająć osobiście.Pewnie, że nie na skalę ogólnopolską, ale
          > przecież lokalny sukces, wcześniej czy później też się
          > rozniesie.Żyjemy wśród ludzi, a przekaz ustny tzw. plotka, ma
          > potężną moc i jest niezłym nośnikiem informacji.

          Przykladem sukcesu marketingu szeptanego byla Captain Corelli's
          Mandolin L de Bernieres (nie mam czasu szukac polskiego tytulu,
          przepraszam) ktorej sprzedaz nabrala tempa w rok po publikacji,
          dzieki word of mouth i przede wszystkim klubom ksiazki. I to jest
          wlasnie sposob na promocje - w UK kluby ksiazki, szczegolnie jeden
          prowadzony w TV, ma niesamowita sile - ksiazki wybrane do klubu
          automatycznie staja sie bestsellerami. Ale i "osiedlowe" czy
          "dzielnicowe" kluby dzialaja preznie, zwlaszcza, ze biblioteki dwoja
          sie i troja, by je promowac i pomagaja jak tylko moga.
          Ponadto biblioteki organizuja spotkania z autorami - bylam na
          niejednym, po takim spotkaniu autor podpisuje ksiazki i sprzedaje
          naprawde niemale ilosci. Takie spotkania sa czesto organizowane
          przez wydawnictwa, ktore tez zalatwiaja autorowi wlasnie wydanej
          pozycji wywiady w prasie, radiu i TV.
      • enever Re: Żadnych :) 30.09.09, 15:04
        > od polskich autorów nie umieją oczekiwać, co by oznaczało
        zamawianie...

        dokładnie :) myślę, że jest w Polsce wielu elastycznych autorów,
        którzy potrafiliby napisać wiele przeróżnych rzeczy. gdyby wydawca
        dokładnie określił, czego oczekuje, pewnie wielu potrafiłoby temu
        sprostać. a tak, autorzy strzelają w gusta wydawców tak, jakby grali
        w ruletkę. kto ma szczęście, ten trafi.

        > Nie rozumiejąc często roli marketingu, topią fajne książki.

        przykład z zagranicznego podwórka - pierwszy wydawca Paulo Coelho
        sprzedał 900 egz. Alchemika, kolejny sprzedał miliony egzemplarzy.
        • blackbird13 Re: Żadnych :) 30.09.09, 15:22
          > od polskich autorów nie umieją oczekiwać, co by oznaczało
          > zamawianie...
          >
          > dokładnie :) myślę, że jest w Polsce wielu elastycznych autorów,
          > którzy potrafiliby napisać wiele przeróżnych rzeczy. gdyby wydawca
          > dokładnie określił, czego oczekuje, pewnie wielu potrafiłoby temu
          > sprostać.

          Ejże, moi drodzy, niepotrzebnie lamentujecie ;)
          Toż Wydawnictwo Dolnośląskie właśnie ZAMÓWIŁO u K.T. Lewandowskiego
          cykl retro-kryminałów (nomen-omen fikcji HISTORYCZNEJ) o komisarzju
          Drwęckim ("Magentyzer", "Perkalowy dybuk" i jeszcze dwa tytuły).
          W merlinie.pl dziś po oczach daje PROMOCJA militarnych horrorów
          Tomasza Bukowskiego, nawiązujących do czasów II WŚ (trzy pozycje,
          wydawnictwo Sol), etc.



          • skajstop Re: Żadnych :) 30.09.09, 15:26
            Też ci podam parę przykładów - w tym jeden własny :) ale to wyjątki, a ja
            pisałem o regule. Na Zachodzie zamawianie tekstów i podpisywanie umowy na
            podstawie szkicu czy fragmentu jest normą, u nas... cóż...
    • ojuciasan Re: jakich książek chcą polscy wydawcy? 30.09.09, 15:25
      Gorzkie słowa Poprzedników są niestety uzasadnione, poziom naszego rynku
      wydawniczego odpowiada dokładnie całokształtowi sytuacji w tym kraju na
      wszystkich innych polach, a jak to ogólnie wygląda - wiemy wszyscy, bo przyszło
      nam żyć tu i teraz ;-) To kwestia mentalności i zawirowań, przez które od
      dobrych kilkudziesięciu lat przechodzimy. Można tylko mieć nadzieję, że pojawi
      się tu w końcu "prawdziwy" wydawca, profesjonalista z wyobraźnią, pełen
      świeżości, entuzjazmu i zapału, gotowy na wszystko - i rozpocznie nowy rozdział
      w tej dziedzinie, zmuszając do wysiłku innych. Ale to pewnie jeszcze
      nieprędko...
      • blackbird13 Re: jakich książek chcą polscy wydawcy? 30.09.09, 15:36
        A skąd będzie miał pieniądze na ten nowy rozdział, hę?

        Nie zapominaj, że wydawca to przede wszystkim przedsiębiorca. Musi
        zarobić na honoraria, druk, dystrybucję, promocję i inne mocno
        przyziemne wydatki.
        Wydać można wszystko, tyko kto to kupi?

        Może więc odwrócić pytanie: jakich książek chcą poscy czytelnicy?
        • enever Re: jakich książek chcą polscy wydawcy? 30.09.09, 15:45
          największymi bestsellerami w historii były najczęściej te książki,
          po których nikt się tego nie spodziewał.

          jeśli chce się być dobrym wydawcą, trzeba nie tylko śledzić trendy
          wymyślane przez innych, ale czasem też zaryzykować, spróbować
          wyskoczyć z czymś nowym. polscy wydawcy myślą jak przedsiębiorcy,
          owszem, ale jak przedsiębiorcy sprzedający ziemniaki. sąsiad
          sprzedaje ziemniaki i żyje, to ja też kupię ziemniaki i odsprzedam z
          zyskiem.

          > Może więc odwrócić pytanie: jakich książek chcą poscy czytelnicy?

          tego też jestem ciekaw, chociaż wątpię, by takie pytanie spędzało
          sen z powiek samym czytelnikom :)
        • ojuciasan Re: jakich książek chcą polscy wydawcy? 30.09.09, 15:51
          blackbird13 napisała:

          > A skąd będzie miał pieniądze na ten nowy rozdział, hę?
          >

          A to już nie moje zmartwienie!

          > Nie zapominaj, że wydawca to przede wszystkim przedsiębiorca. Musi
          > zarobić na honoraria, druk, dystrybucję, promocję i inne mocno
          > przyziemne wydatki.

          No właśnie ;-)

          > Wydać można wszystko, tyko kto to kupi?
          >
          > Może więc odwrócić pytanie: jakich książek chcą poscy czytelnicy?

          A to trzeba poznać rynek, ktoś już tu o tym pisał.
          • skajstop Re: jakich książek chcą polscy wydawcy? 30.09.09, 16:11
            > > Może więc odwrócić pytanie: jakich książek chcą poscy czytelnicy?
            >
            > A to trzeba poznać rynek, ktoś już tu o tym pisał.

            Ja. To jeden z większych grzechów polskich wydawców. Większość panicznie boi się
            ryzyka, a przecież przegląd rynku wiele potrafi powiedzieć. Nie tylko wydawcy,
            nam autorom też - ot, w jednym z gatunków przeze mnie uprawianych znalazłem
            ciekawą lukę do wykorzystania. W innych masakra, tłok jak nie wiem co, a tu...
            nieomal cisza, pusto. No to wszedłem w tę lukę, zobaczymy z jakim efektem...
            Ale aby to odkryć, przegrzebałem się przez ja wiem?, tysiąc książek?
            Własnoręcznie często. Sporo godzin na tę amatorską analizę rynku poświęciłem.
            Tego mi brakuje u wydawców, w rozmowach, które z nimi prowadzę. Czasem mi wstyd,
            że mam poczucie, że więcej wiem o rynku i ofercie, niż oni... a powinno być
            odwrotnie.
            • ojuciasan Re: jakich książek chcą polscy wydawcy? 30.09.09, 16:30
              Otóż to. I dodam, że skoro wydawcy uważają się za przedsiębiorców (no i
              słusznie), to warto pamiętać, że jeszcze nigdy żaden mierny czy choćby tylko
              przeciętny przedsiębiorca daleko nie zaszedł. Skoro już ktoś decyduje się zostać
              przedsiębiorcą, to musi także być gotowy na ryzyko i mierzyć wysoko, jak
              najwyżej. Prawdziwy przedsiębiorca/wydawca powinien posiadać talent, ambicję,
              charyzmę i... wolę sukcesu. A rozpoznanie rynku, klienta, jego oczekiwań - to
              przecież podstawa :-)
    • lucyolejniczak Re: jakich książek chcą polscy wydawcy? 30.09.09, 21:48
      Ja jeszcze zmieniłabym trochę pytanie na: Co musi mieć w sobie książka, by wydawca w ogóle zechciał ją przeczytać, lub czy w ogóle chcą książek nasi wydawcy? Czasami odnoszę wrażenie, że niekoniecznie. Jeżeli na odpowiedź z większego wydawnictwa czeka się około roku, na pytanie o propozycję wysłaną, dajmy na to, w kwietniu, odpowiadają we wrześniu, że jeszcze zeszłoroczne propozycje nie są przeczytane, to chcą tych książek, czy nie chcą? Czyżby w dużym i poważnym wydawnictwie był tylko jeden "czytacz"?
      Przytoczę autentyczną historię pewnej propozycji wydawniczej. Wysłane zostało trzydzieści stron, bo tylko takie fragmenty życzy sobie wydawnictwo do czytania. Po upływie paru miesięcy i paru pytających mailach przyszła grzeczna odpowiedź, że "po wnikliwym zapoznaniu się redaktorów z DZIEŁEM postanowiono jednak odrzucić propozycję, ponieważ nie mieści się w profilu wydawniczym". Skoro trzydzieści stron to już dzieło, to jak nazywana jest tam całość? Pewnie ARCYDZIEŁO. A co do profilu wydawniczego, to ukazała się tam niedawno książka o podobnej tematyce. Nasuwa mi się więc smutna refleksja, że autor został spławiony, a "dzieła" nikt nie przeczytał, w związku z czym nawet nie zauważono, że to był tylko fragment.
      A wydawałoby się, że gdyby nie autorzy, to ludzie w wydawnictwach nie mieliby pracy :)
      • annamaria0 Re: jakich książek chcą polscy wydawcy? 30.09.09, 21:53
        Nasuwa mi się więc smutna refleksja, że autor został spławiony, a
        "dzieła
        > " nikt nie przeczytał, w związku z czym nawet nie zauważono, że to
        był tylko fr
        > agment.
        > A wydawałoby się, że gdyby nie autorzy, to ludzie w wydawnictwach
        nie mieliby p
        > racy :)

        Dlatego wlasnie potrzebny jest agent, bo wtedy ksiazka i
        streszczenie jest przynajmniej przeczytane.
        Jestem przerazona tym, ze polskie wydawnictwa rezerwuja sobie 3 mies
        na odpowiedz, a jak piszecie, czesto czeka sie dluzej. W UK pgolnie
        przyjety standard to 6 tygodni.
        • jacek1f zupełnie błędne pytanie. Wydawca - 01.10.09, 00:11
          cokolwiek to znaczy dla Was - nic nie znaczy w sumie. Nigdzie. A w Polsce juz zupełnie.

          Póki Was - Autorów - jest wiecej niż potencjalnych chetnych do zakupu Czytelników - to nic sięnie zmieni i nic sie nie stanie innego.

          Jakie czytanie egzemplarzy, jakie weryfikownie zgłoszeń, jakie 3-4-5-6 miesięcy?! U Kuryłowicza jest on i dwie asystentki, w Rebisie 3 osoby, u Fonioków w Amberze nikogo\:-))) oprócz prezesów, u Prószyńskiego dział nowości to jedna osoba... Nie wspomne o liderach rynku wg sprzedaży, bo tam red składa się z 4-8 osób.

          Żyjecie w jakimś trudnym, dziwnym wszechświecie oczekiwań.

          Polecam mantre Młynarskiego "róbmy swoje" i małe własne zaprzyjaźnione wydawnictwa, które sprzedaja po 5-19-15 tysięcy nakładu, tzw dla znajomych. Bo to jest rynek w tym 30 mln państwie...
          • ojuciasan Re: zupełnie błędne pytanie. Wydawca - 01.10.09, 00:49
            jacek1f napisał:
            >
            > Żyjecie w jakimś trudnym, dziwnym wszechświecie oczekiwań.
            >
            > Polecam mantre Młynarskiego "róbmy swoje" i małe własne zaprzyjaźnione wydawnic
            > twa, które sprzedaja po 5-19-15 tysięcy nakładu, tzw dla znajomych. Bo to jest
            > rynek w tym 30 mln państwie...

            Do pewnego stopnia przyznaję Ci rację. Ale...
            Rynek można/powinno się kształtować. Sam z siebie się z pewnością nie rozwinie.
            Tu oczywiście polityka kulturalna, rodzina, szkoła, media - ale i wydawcy z
            dobrą, ciekawą ofertą dla każdego, no i oczywiście z odpowiednią promocją. Harry
            Potter też by się nigdy nie sprzedał, gdyby autorka miała nieszczęście napisać
            go w Polsce ;-)
            Druga sprawa - wydawcy niech nam uprzejmie nie robią aż tak wielkiej łaski ;-) W
            końcu, gdyby sytuacja rzeczywiście wyglądała tak, że autorzy są w ogóle nikomu
            niepotrzebni, to wydawców także już by dawno nie było!
            I oby długo jeszcze świat doszedł do takiego punktu, że książka naprawdę stanie
            się zbędna. Bo będzie to po prostu koniec cywilizacji.
          • skajstop Nie takie to proste 01.10.09, 08:26
            Widzisz, ja wiem, że w redakcjach pracuje po kilka osób - często właściciele.
            Ale nadal pozostaje kwestia szukania tekstów. Zamiast je kisić w skrzynkach
            latami, można wynająć lektorów - tak się przecież często robi na Zachodzie. Ktoś
            dostaje parę złotych, czyta wyrywkowo akapit tu, akapit tam, stronę tu... i
            czasem trafi na coś dalszego dalszej uwagi, a resztę do kosza. Ja doskonale
            zdaję sobie sprawę, że w ten sposób może przeoczyć diament, no ale przynajmniej
            zapewni wydawcy tanim kosztem coś do druku :)

            Widzisz, mam nieodparte wrażenie, że dobrych zachodnich tekstów nie starczy dla
            wszystkich wydawców, a dodatkowo rośnie jednak (proporcjonalnie) chęć czytania
            tekstów zlokalizowanych. Na przykład w tym upatruję sukces Kalicińskiej...
            przecież takich tekstów jest masa w innych językach, ale który się sprzedał
            lepiej (z tych tłumaczonych)?

            Nie, ani ilością etatów, ani nastawieniem na tłumaczenia nie da się wszystkiego
            wyjaśnić, w tym najgorszego: samobójczej polityki niektórych wydawnictw :)
          • enever Re: zupełnie błędne pytanie. Wydawca - 01.10.09, 09:09
            > Polecam mantre Młynarskiego "róbmy swoje" i małe własne
            > zaprzyjaźnione wydawnic
            > twa, które sprzedaja po 5-19-15 tysięcy nakładu, tzw dla znajomych

            15 tysięcy nakładu jednej książki, czy wszystkich które wydają? w
            Polsce książka, która sprzeda się w 15 tys. rocznie wchodzi na listę
            20 największych bestsellerów.
        • enever Re: jakich książek chcą polscy wydawcy? 01.10.09, 09:18
          > Jestem przerazona tym, ze polskie wydawnictwa rezerwuja sobie 3
          mies

          Annomario! :) Byłbym zadowolony, gdybym z każdego wydawnictwa do
          którego wyślę swój egzemplarz dostał odpowiedź w ciągu 3 miesięcy.
          Dla przykładu, z W.A.B. dostałem odp. po 7 miesiącach i po kilku
          (pozostawionych bez odpowiedzi) mailach. A wiele wydawnictw w ogóle
          nie zawraca sobie głowy odpowiedziami.

          nie wiem, może wydawnictwa nie chcą robić przykrości autorom,
          których odrzucają? ;) tyle, że mnie już naprawdę bardzo cieszy
          JAKAKOLWIEK odpowiedź. dla mnie udzielenie odpowiedzi to kwestia
          podstawowej kultury, szacunku wobec kogoś, kto przesyła do
          wydawnictwa swoją propozycję/pytanie.
          • lucyolejniczak Re: jakich książek chcą polscy wydawcy? 01.10.09, 10:20
            >Jakie czytanie egzemplarzy, jakie weryfikownie zgłoszeń, jakie 3-4-5-6 miesięcy?!<

            Wiesz doskonale, że tak jest w dużych wydawnictwach. Znasz sprawę:)
            Napisałam to z własnego doświadczenia, nie będę jednak wymieniać tych wydawnictw z nazwy, bo nie mam zamiaru strzelać sobie "samobója". Prawda jest taka, że w mniejszych wydawnictwach ten czas oczekiwania jest znacznie krótszy, ale książka jest wydawana w niskim nakładzie, praktycznie bez żadnej reklamy i promocji. Na zasadzie "a może jakoś się przebije sama". Dlatego też oblegane są duże, uznane wydawnictwa. A tam tłok.
            • jacek1f ano:-))) 01.10.09, 11:03

              Wydawnictwo SOL, jedno z kilkunastu małych "róbmy swoje" i przykład mi znany dobrze:
              www.1939.com.pl/index.php?k=185&lang=pl
              15 tys w rok w dwóch wydaniach oraz 7 tysiecy drugiej ksiazki w 4 miesiace i dodruk kolejny.
              Wiem, że niszowa książka, dla bardzo precyzyjnie okreslonej grupy, wiem.:-) ALe jednak...

              Odrzucil Rebis, odrzucil Zysk (bo nie profil..), teraz wydzwaniaja i sie proszą...

Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka