Czy wydawcy korumpują recenzentów?

03.09.04, 09:10

Gryzł mnie zawsze problem recenzji w prasie codziennej i tygodnikach. Otóż z
reguły są one nadzwyczaj pozytywne dla autorów (w szczególności autorów
wydawnictwa WAB) a kiedy bierze się do ręki wychwalaną pozycję umiera się z
nudów już na drugiej stronie. Absolutną normą u współczesnych "młodszych"
twórców jest nieumiejętność pisania, ale w recenzjach jakoś nikt nie stawia
takiego zarzutu. A co chodzi? Czy to jakieś powiązania towarzyskie? Niedawno
na ten proceder rzucił światło Tomasz Jastrun "Smecz" w felietonie drukowanym
w "Rzeczpospolitej" -

"Dzwoni do mnie znajoma z renomowanego wydawnictwa, mówi, że sprawa jest
delikatna. Więc ja na to: - Proszę w tej sytuacji mówić szeptem - bierze to
poważnie i szepce.

- Nasz szef promocji idzie na spotkanie z dziennikarzem tygodnika X, może
wiesz, ile on bierze za napisanie recenzji?

Nie rozumiem. Teraz ona mnie nie rozumie.

- Wszyscy biorą od wydawnictw za napisanie dobrej recenzji?

No nie wszyscy. Wiedziałem o tym. Nie wiedziałem. Kiedy znana pisarka
opowiadała mi, jak jej pokazano w dużym wydawnictwie długą listę krytyków,
którzy są na ich usługach, nie uwierzyłem i postanowiłem o tym szybko
zapomnieć. I zapomniałem.

Jestem u wydawcy i biznesmena. Opowiadam mu o tym, a on śmieje się ze mnie.

- To naprawdę pan nie wie, że krytycy biorą? Tu, w tym miejscu, siedział
niedawno pewien znany..., o tak, będzie pisał o moim wydawnictwie w kilku
renomowanych pismach.

- Za ile?

Wzdycha, waha się, ale mówi

- Nie za tak dużo, dziesięć tysięcy.

No tak, myślę, przestałem pisać o książkach, może szkoda, właściwie to już
nikt mnie nie chciał, a płacono humorystycznie. Dziesięć tysięcy, tyle być
może zarobi prozaik za swoją powieść pisaną przez rok, jeśli zostanie dobrze
sprzedana. Wydawca, biznesmen pociesza mnie:

- Ale to i tak pestka przy korupcji w naszym biznesie, co się tam dzieje, to
się w pale nie mieści, dlatego już część interesu przeniosłem za granicę.

Nadal jednak nie mogę uwierzyć, że tak jest. A przecież nie wolno zapomnieć o
dworach tworzonych przez pisma, przoduje w tej działalności znany dziennik,
gdzie krzewią się czarne i białe listy (białe? - lista autorów, o których nie
wolno napisać źle). Wybitna recenzentka wyleciała na zawsze z łam, kiedy
krytycznie napisała o Barańczaku. Te listy można wziąć pewnie w mały
cudzysłów, to jest w powietrzu gazety, kogo góra ceni, a kogo nie znosi. Ze
złymi czasami to się kojarzy, niestety."

Czy osoby zatrudnione w polskich wydawnictwach mogłyby to potwierdzić? Swego
czasu cytowałem powyższy fragment na Forum Książki, ale jakoś bez skutku.


    • derrika Re: Czy wydawcy korumpują recenzentów? 04.09.04, 12:48
      Pracuje w dosc znanym wydawnictwie. Co do mojej firmy - mam pewnosc, ze nie
      placi dziennikarzom za recenzje, ale oczywiscie slyszalam, ze takie wypadki
      zdarzaja sie w branzy. Czytalismy w pracy tekst Jasturna, byla burzliwa
      dyskusja, wlosy nam sie zjezyly na glowie. Jezeli chodzi o znane mi sposoby
      przekonywania dziennikarzy do danej ksiazki to zazwyczaj sa one bardziej
      subtelne - dzwonisz do dziennikarza, nawijasz mu o ksiazce, wysylasz mu tekst,
      podpowiadasz co w nim dobrego. Czesto wysylasz z egzemplarzem recenzyjnym
      materialy dotyczace danej ksiazki - raport o autorze, swoja recenzje, tekst
      promocyjny. Niestety (i to jest dla mnie prawdziwa bolaczka), czasem
      dziennikarze sa na tyle leniwi, ze (jak przypuszczam) w ogole nie czytaja
      ksiazki, albo ja tylko przegladaja, a swoj tekst krytyczny pisza na podstawie
      materialow przyslanych przez wydawce. Nie jest to oczywiscie norma, ale - ku
      mojemu zdziwieniu - zdarza sie coraz czesciej. Pare razy zdarzylo mi sie
      zobaczyc w prasie artykul podpisany cudzym nazwiskiem, w ktorym znalazlam cale
      zdania i akapity ulozone przeze mnie. Zaznaczam, ze nikt danego dziennikarza do
      tego nie naklanial, nie zmuszal, nie placil mu za to. Niestety w tym zawodzie
      tez ludzie lubia chodzic na skroty.
      Powiazania towarzyskie oczywiscie tez odgrywaja swoja role - zapewnie trudniej
      jest zjechac ksiazke, ktora poleca twoj kolega. Dlatego zaimponowalo mi kilki
      rzetelnych dziennikarzy, ktorzy mimo przyjazni z nami, potrafili napisac bardzo
      krytycznie o tym, co akurat uwazali za kiepskie. No i tak to. Jezeli chodzi o
      placenie dziennikarzom - uwazam to za obrzydliwe i mam nadzieje, ze takie
      wypadki beda ujawniane i pietnowane. Mam tez nadzieje, ze nigdy to sie nie
      zdarzy u nas w wydawnictwie - musialabym zaczac szukac innej pracy.
      pozdrawiam
    • mietowe_loczki Re: Czy wydawcy korumpują recenzentów? 05.09.04, 17:20
      Może zamiast korumpować recenzentów, wydawnictwa skupiłyby swe wysiłki na
      obniżeniu cen książek? Kubuś Puchatek w kanonie książek dla dzieci i młodzieży
      nie musi kosztować 65 zł, Pan Kleks jakby też ciut za drogi, Dzienniki
      Klemperera nie powinny kosztować 270 zł, nawet jeśli są zapakowane w czarny
      kartonik, a wielbiciele Ulissesa wypożyczą powieść od znajomych lub w
      bibliotece, a te 66 zł wydadzą na bilet do teatru.

      Śmieszy mnie to przekupowanie recenzentów, a nawet wysyłanie materiałów z
      subtelnymi podpowiedziami i komunikatami, mnie do kupna książki nie zachęci
      jakiś wyrobniczy artykuł w gazecie, tylko niższa o 40% cena książki.

      pozdrawiam,
      loczki :)
    • yanga Re: Czy wydawcy korumpują recenzentów? 21.09.04, 10:57
      Właśnie przypominam sobie zachwyty recenzenta GW nad pierwszą powieścią
      Małgorzaty Saramonowicz "Siostra". I ja, głupia, mu uwierzyłam, książkę
      zakupiłam, przeczytałam z niesmakiem, po czym usunęłam z biblioteki na zawsze.
      Odtąd straciłam zaufanie do gazety, którą uważałam za swoją.
      • hajota Re: Czy wydawcy korumpują recenzentów? 21.09.04, 11:58
        He, he, odnośnie "Siostry" miałam dokładnie to samo. Z tym, że na szczęście nie
        wydałam pieniędzy, tylko pożyczyłam z biblioteki. Może nawet z przyjemnością
        bym to przeczytała jako którąś-tam-rzędną literaturę rozrywkową, gdyby nie te
        dęte recenzje, mianujące autorkę niemalże do Nobla. Tak mi coś świta, że jej
        mąż pracował wtedy w GW, ale pewności nie mam.
    • autumna Re: Czy wydawcy korumpują recenzentów? 21.09.04, 15:00
      No to recenzenci z "Wprostu" chyba się nie dali skorumpować, bo tam często
      ostrzegają przed gniotami. Chyba że korumpują ich wydawnictwa konkurencyjne...
Pełna wersja